Reklama

Prezes ZUS: Emerytury będą, ale wyzwaniem jest dzietność (wywiad)

2014-06-17 10:50

awo / Warszawa / KAI

zus.pl

Dzietność jest wyzwaniem dla systemu emerytalnego i dla państwa, dlatego zasadne jest aktywne prowadzenie polityki prorodzinnej – podkreśla w rozmowie z KAI prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Zbigniew Derdziuk. Zwraca uwagę, że solidarność międzypokoleniowa przekłada się na odpowiedzialność za państwo, bo prognozy demograficzne wskazują na ewidentne starzenie się społeczeństwa. W wywiadzie udzielonym KAI wyjaśnia czy „ZUS to worek bez dna” i odnosi się także do przetargu na utrzymanie systemu informatycznego tej instytucji.

KAI: Jaka przyszłość czeka Polaków, którzy na emerytury przejdą za 20-30 lat? Czy wtedy jeszcze będą emerytury?

Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS: - Tak, będą, dlatego że gwarantem wypłaty świadczeń emerytalnych jest państwo. Polska jak wszystkie cywilizowane kraje myśli odpowiedzialnie. Wspólnota obywateli, która stanowi państwo jest gwarantem dla kolejnych pokoleń, bo emerytury bazują na systemie solidarności międzypokoleniowej. Trzeba jednak pamiętać, że emerytury są gwarantowane przez państwo dla tych, którzy płacą składki.
W 1999 roku zmieniono ich sposób liczenia. Od tego, ile dzisiaj wkładamy do systemu, od sumy zarejestrowanych składek będzie zależeć wysokość przyszłej emerytury. Każdy obywatel może zobaczyć jak ta składka wygląda wchodząc na swoje konto w ZUS przez Platformę Usług Elektronicznych (PUE). Już 650 tys. osób pobrało login i hasło, żeby to sprawdzić.
Obecnie, w sytuacji wyzwań związanych z demografią i rynkiem pracy właśnie po to podwyższyliśmy wiek emerytalny i ograniczyliśmy możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę, żeby poprawić bilans systemu emerytalnego, a tym samym zapewnić godziwe świadczenia w przyszłości i aby gwarancja państwa była w tym zakresie niezawodna.

- Wspomniał Pan o wyzwaniach związanych z sytuacją demograficzną Polski. Społeczeństwo gwałtownie starzeje się. Czy to Pana nie niepokoi jako prezesa instytucji opartej jednak na solidarności międzypokoleniowej?

- Solidarność międzypokoleniowa przekłada się na naszą odpowiedzialność za nasze państwo. To że jest mniej dzieci, świadczy m.in. o zmianie stylu życia. ZUS robi prognozy długoterminowe i analizy, jak system będzie się bilansował. Wynika z nich, że obciążenia będą stałe choć nieco wyższe około 2030 r. Zmiany demograficzne są pochodną dwóch czynników: mniejszej liczby dzieci, ale też dłuższego życia. W ciągu ostatnich 25 lat dalsze średnie trwanie życia noworodka wzrosło o przeszło 5 lat, a średnie dalsze trwanie życia dla mężczyzn w wieku 65 lat wydłużyło się o ok. 3 lata, natomiast dla kobiet w wieku 60 wskaźnik wzrósł o blisko 4 lata, czyli o ok. 20 procent. Przykładowo, statystyczna Polka po przejściu na emeryturę w wieku 60 lat ma przed sobą prawie 24 lata życia.
Musimy być świadomi, że to wyzwanie wymaga też wyższej aktywności zawodowej. Trzeba, żeby teraz więcej ludzi pracowało i płaciło składki, gdyż w ten sposób budują swoją przyszłość. Z drugiej strony, dzięki dłuższej pracy, poprawia się również wydolność systemu.
Pamiętajmy, że w 1950 r. w Polsce współczynnik dzietności wynosił 3,7. Zastępowalność pokoleń straciliśmy między rokiem 1988 a1989. 25 lat temu zeszliśmy poniżej wskaźnika 2,1 czyli poniżej zastępowalności pokoleń. Dzisiaj wynosi on 1,3, co oznacza, że dzietność jest wyzwaniem dla systemu emerytalnego i dla państwa. Dlatego zasadne jest aktywne prowadzenie polityki prorodzinnej, stąd dłuższe urlopy macierzyńskie, ojcowskie i rodzicielskie, finansowanie składek przez państwo osobom na urlopie wychowawczym, wprowadzane karty dużych rodzin itp.

- Czy wydłużenie urlopów macierzyńskich do 52 tygodni płatnego urlopu po urodzeniu dziecka zmotywowało Polaków do powiększania rodzin? Jak to wygląda z perspektywy ZUS, który wypłaca te zasiłki?

- Wszystkie badania dotyczące polityki prorodzinnej, w tym kompleksowy raport, przygotowany przez Kancelarię Prezydenta, pokazują, że polityka musi być stabilna i długoterminowa. Urlopy macierzyńskie to tylko jeden z jej czynników. Mamy wyliczenia, które potwierdzają, że jest to dobra inwestycja. Zwiększone wydatki teraz – na urlopy, zwrócą się w perspektywie 25-30 lat. Skutek wzrostu dzietności na dzisiaj nie jest jeszcze istotnie obserwowalny, ale na pewno musimy się zastanawiać czy bez tych działań nie spadłby bardziej.
Urlop macierzyński to rozwiązanie, które daje możliwość nie uszczuplenia dochodów rodziny z tytułu posiadania dziecka, ale także zapewnienia dobrej opieki, czuwania nad jego rozwojem w tym okresie. Poza tym wpływa na wyższą emeryturę tych kobiet, którym świadczenie to jest płacone. Gdybyśmy nie płacili za nich składek w okresach opieki nad dziećmi, ich emerytura byłaby niższa.

- A co wynika z tych długoterminowych prognoz, o których Pan wspomniał?

- ZUS swoje prognozy publikuje na podstawie modelu aktuarialnego, którym dysponuje od 13 lat, aktualizowanego do bieżących przepisów. Korzysta też z prognoz Komisji Europejskiej, Eurostatu, które obejmują horyzont 50-lat. Nasze prognozy są ogólnodostępne, można do nich zajrzeć na stronie www.zus.pl (zakładka „Prognozy” w BIP).
Wynika z nich duża zależność wydolności systemu od wzrostu gospodarczego i od takich parametrów jak inflacja i aktywność zawodowa pracowników. Im wzrost gospodarczy jest wyższy, tym mniejszy jest niedobór środków. Są to jednak tylko prognozy i trzeba pamiętać, że ludzie zachowują się w sposób nie modelowy, tylko indywidualny.
Podstawowa tendencja dotycząca demografii jest dosyć stabilna. Prognozy pokazują rzeczywiście starzenie się społeczeństwa: jak ktoś się nie urodził to nie będzie później pracownikiem, rodzicem, nie będzie miał dzieci.
Jest też jeszcze inna kwestia - zmieniają się stosunki pracy, zmienia się model pracy. Mamy różne umowy o dzieło lub umowy - zlecenia. Wyzwaniem są ci wszyscy, którzy pracują na nieoskładkowanych umowach lub bez jakiejkolwiek umowy, gdyż oni nie budują swojej przyszłości emerytalnej, ani nie uczestniczą w solidarnym finansowaniu świadczeń swoich rodziców.
Standardy będą się zmieniały, dlatego racjonalne jest działanie polegające na obejmowaniu oskładkowaniem dochodów z różnych tytułów. Byłoby to sprawiedliwe dla wszystkich pełne uczestnictwo w życiu wspólnoty obywatelskiej. Z drugiej strony byłoby to również wyrównywaniem konkurencji, tworzeniem sytuacji, w której każda praca jest mniej więcej w porównywalny sposób obłożona daninami publicznymi.

- Na czym miałoby polegać owo sprawiedliwe uczestnictwo w życiu wspólnoty obywatelskiej?

- Chodzi o to, że jeśli jedna firma zatrudnia pracowników na umowy-zlecenia a druga na umowy o pracę, to ta druga ma wyższe koszty pracy. Z czasem może niestety pogłębiać się tendencja do przechodzenia firm na takie mniej obciążone kosztami pracy umowy, oczywiście w celu doraźnych oszczędności, ale będzie to miało niekorzystne skutki w przyszłości.
Po drugie – osoby, które obecnie płacą najniższe składki, w mniejszym stopniu uczestniczą w funkcjonowaniu wspólnoty, a w konsekwencji będą miały niskie świadczenia. Jeśli ktoś przez 25 lat płacił minimalną składkę, może nawet nie nazbierać na minimalną emeryturę, która dzisiaj wynosi 844 zł. Wówczas będzie oczekiwać od państwa dopłaty do świadczeń minimalnych. Mimo że dziś w niewielkim stopniu jest uczestnikiem systemu, to później będzie oczekiwał, żeby go dofinansowywać. Sprawiedliwość polegałaby więc na tym, że każdy płaci proporcjonalnie w stosunku do swoich dochodów.

- Niekiedy można spotkać się z opiniami, że ZUS to „worek bez dna”, gdzie giną składki i ludzie. Jak wygląda gospodarowanie tymi środkami, które tam trafiają. Co się z nimi dzieje?

- ZUS jest instytucją w pełni transparentną. Plan finansowy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, czyli tego, co ZUS zbiera ze składek i wydaje na świadczenia jest częścią ustawy budżetowej. Już w pierwszej połowie roku ZUS w odpowiedzi na zgłoszenie ministra finansów przygotowuje prognozę składek na następny rok w oparciu o parametry ekonomiczne. Potem dyskutuje nad tymi założeniami rząd, Sejm, Senat, prezydent podpisuje ustawę a następnie ZUS sporządza sprawozdania z jej realizacji.
Na Portalu Statystycznym ZUS (www.psz.zus.pl) można zobaczyć, ile wydajemy na emerytury, ile na renty, różne zasiłki chorobowe, jak również na renty wypadkowe, renty z tytułu niezdolności do pracy. Jesteśmy w stanie rozliczyć się przed obywatelami z każdej złotówki.
W roku 2013 zebraliśmy 131mld 345 mln złotych składek, z tego część została przekazana do OFE (10 mld 728 mln zł). Natomiast wydaliśmy 184 mld złotych. Deficyt pokrył budżet państwa.

- ZUS wykonuje bardzo wiele zadań: zbiera składki, prowadzi ich ewidencję, kontroluje czy płatnicy dobrze je płacą, oprócz tego wylicza i wypłaca emerytury, wylicza i wypłaca renty, bada czy ktoś jest zdolny do pracy czy nie, prowadzi rehabilitację rentową i wypadkową, ewidencjonuje wypadki przy pracy i wypłaca renty wypadkowe. Oprócz tego wypłaca różnego rodzaju zasiłki: zasiłki macierzyńskie, zasiłki chorobowe, dodatki pielęgnacyjne dla osób starszych, zasiłki pogrzebowe. ZUS jest ważną częścią państwa, która współtowarzyszy obywatelowi od kołyski aż po grób.

- W planie finansowym Zakładu Ubezpieczeń Społecznych można też sprawdzić, ile kosztuje nasza instytucja, która obsługuje to wszystko. Mogę z dumą powiedzieć, że jest coraz bardziej efektywna, przyjazna klientom i kosztuje relatywnie coraz mniej. W 2005 roku koszty funkcjonowania ZUS wynosiły prawie 2,9 proc., a teraz wynoszą zaledwie 1,8 proc. zarządzanych przez nas środków.

- Wspomniał Pan o Platformie Usług Elektronicznych. Co to takiego?

- ZUS prowadzi konta płatników składek i konta ubezpieczonych. Dzięki PUE Każdy obywatel może przez internet sam sprawdzić, ile jego składek zostało zapłaconych przez pracodawcę, jak zostały zapisane na jego koncie w ZUS, ile zostało przekazanych do OFE, ile jest na subkoncie oraz czy i w jakiej wysokości został wyliczony kapitał początkowy. Dzięki PUE możemy wyliczyć sobie hipotetyczną emeryturę, wysłać elektroniczną korespondencję, złożyć oświadczenie o chęci pozostania w OFE.
Obecnie w ZUS jest aktywnych ponad 14 milionów ubezpieczonych. Już ponad 650 tys. Polaków pobrało login i hasło, by mieć dostęp do swojego konta w ZUS.
Natomiast aktywnych płatników składek mamy obecnie ok 2 milionów. Na przestrzeni 15 lat funkcjonowało ok. 6 milionów różnych firm, część z nich już nie istnieje, ale ich konta i historia pozostały w ZUS, gdyż kiedyś płacili składki ubezpieczonym.
Za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych płatnicy mogą składać deklaracje, rozliczać się, prowadzić korespondencję z ZUS, ale też drukować różne zaświadczenia, np. bardzo ważne w obrocie gospodarczym zaświadczenie o niezaleganiu w opłacaniu składek na ubezpieczenie społeczne.
Każda z grup użytkowników ma różny zakres usług w PUE, ale jest to wygoda dla klienta, odpowiedź ZUS na wyzwania nowoczesności. Tak jak konto bankowe jest dostępne przez internet, tak teraz również konto w ZUS.
Oprócz tego PUE to także zintegrowany system kolejkowy w oddziałach, dzięki któremu można zapisać się na wizytę w dowolnym oddziale ZUS. Numer, który system komputerowy przydzieli, klient wciska po przyjściu do oddziału, po czym jest zapraszany do konkretnego okienka. Wcześniej może też zasygnalizować sprawę, jaką chce załatwić, żeby pracownicy ZUS byli przygotowani do jego wizyty.
Kolejny aspekt Platformy Usług Elektronicznych to call center czyli centrum obsługi telefonicznej. Działa ono w czterech lokalizacjach: w Mińsku Mazowieckim, Węgrowie, Grudziądzu i Miastku w powiecie bytowskim w dotychczasowych placówkach ZUS, gdzie w sumie 280 pracowników odbiera telefony z całej Polski. Do ich utworzenia wykorzystano wolne pomieszczenia oraz, dzięki środkom unijnym, wprowadzono system, który pozwala dokumentować, monitorować oraz zarządzać zgłoszeniami.
Ponadto przy oddziałach ZUS są jeszcze urzędomaty – samoobsługowe urządzenia, gdzie można złożyć dokumenty, a klient otrzyma potwierdzenie ich złożenia . W całej Polsce jest 150 takich urzędomatów, znajdują się praktycznie w każdym większym mieście. Od niedawna, na mocy porozumienia z Pocztą Polską, 5 zusomatów jest dostępnych w największych urzędach pocztowych w Polsce.

- Ludzie korzystają z urzędomatów?

- Tak, coraz chętniej. Okazuje się, że coraz więcej ludzi korzysta z nowinek technicznych. Nawet wiele osób starszych korzysta z call center oraz z pue.zus.pl Do stoisk ZUS-u na różnych festynach czy w galeriach handlowych przychodzi bardzo wiele osób starszych, by pobrać login i hasło do swojego konta w ZUS. Chcą wiedzieć jak wygląda ich emerytura, kiedy otrzymają świadczenie itp.
Z badań kolegów z Holandii wynika, że najbardziej interesują się i korzystają z konta ludzie, którzy są 5-10 lat przed emeryturą. Im bliżej emerytury, tym bardziej jest ona przedmiotem ich troski, szukają danych i źródeł wiedzy na ten temat. Dzięki dostępowi przez internet do swojego konta mogą sobie obliczyć wysokość emerytury i podjąć decyzję, czy chcą dłużej pracować, czy już przejść na emeryturę.

- Czy do tego rozwiązania zmierzamy również w Polsce?

- Oczywiście, że tak. Już teraz na platformie PUE każdy może wyliczyć sobie wysokość swojej przyszłej emerytury. Podobnie i w Polsce młodzi wykazują mniejsze zainteresowanie emeryturą niż osoby bliżej wieku emerytalnego. Młodsi mówią, że jeszcze mają czas, co jest nieprawdą, bo czas ucieka. Każdy rok nieskładkowany, w okresie od 20 do 67 roku życia to prawie o 2 proc. niższy kapitał emerytalny, tym bardziej, że później nie można zapłacić za rok, w którym nie płaciliśmy składek. Jeśli np. ktoś nie pracował przez 5 lat, to ma o ok. 10 proc. emeryturę niższą.

- Tymczasem czekają nas kolejne zmiany w systemie emerytalnym. Jak zdecydują Polacy? Czy pozostawią część swojej składki w OFE czy w całości przejdą do ZUS?

- ZUS jest przygotowany na każdy wybór Polaków. Powtarzam to w każdej publicznej wypowiedzi. ZUS jest od obsługi Polaków i ich wyborów. Deklarację o pozostaniu w OFE można przesłać do ZUS w formie listowej, elektronicznej lub przyjść do oddziału i załatwić w okienku. Na dziś mamy 200 tys. osób, które (po 70 dniach) zdecydowały się złożyć deklaracje o przekazywaniu części składki do OFE. To jest nie jest wielka liczba, mogę tylko tyle powiedzieć.
Natomiast ważną decyzją, która umknęła uwadze, a którą musieliśmy rozstrzygnąć w 2009 r. ale przełożyliśmy na rok 2014, jest kwestia jak będą wypłacane emerytury dożywotnie. Chodzi o to, że zbieramy pieniądze na koncie, osiągamy wiek emerytalny i co wtedy? Mamy pieniądze i jak je podzielić? Będziemy żyli lat 5, 10, 15, 20 czy 25? Ktoś musi podjąć to ryzyko czy wypłaci nam emeryturę przez 25 lat czy przez 5 lat.
Rząd przyjął, że jedynym zakładem emerytalnym będzie ZUS, który wyliczy każdemu emeryturę według przeciętnego dalszego trwania życia, niezależnie od tego, ile ktoś faktycznie będzie żył. Zarówno z I filara jak i z OFE ubezpieczony będzie miał płacone świadczenia aż do śmierci, ale jeśli umrze w terminie 36 miesięcy od wyznaczenia emerytury, to wtedy ta część z OFE będzie w całości dziedziczona przez jego spadkobierców czy osoby uposażone.
To oznacza, że i tak wszystkie środki zostaną przeniesione do ZUS w ramach tzw. suwaka. Tak więc dokonywany teraz wybór dotyczy sposobu lokowania składki emerytalnej w okresie między początkiem pracy a 57 rokiem życia, czyli momentem, w którym zostało 10 lat do powszechnego wieku emerytalnego.
To, że jedynym zakładem emerytalnym będzie ZUS jest też pewną zaletą, obywatel nie będzie ponosił żadnych dodatkowych kosztów.

- Co zmieni się w sytuacji duchownych, jeśli w przyszłości Fundusz Kościelny zostałby zastąpiony odpisem 0,5 proc. na Kościoły i związki wyznaniowe? W trakcie rozmów pomiędzy stroną kościelną a państwową pojawił się postulat, by ZUS utworzył bądź przekazał listy duchownych, którzy do tej pory korzystali z finansowania części składek z Funduszu Kościelnego.

- Nasi eksperci na bieżąco uczestniczą w zespołach roboczych koordynowanych przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, czyli ministra właściwego do spraw wyznań i mniejszości narodowych. Służymy radą, ale ZUS nie rozstrzyga o tych sprawach, tylko jest wykonawcą prawa oraz ekspertem.
Obecnie ZUS dysponuje tylko tymi danymi, które przekaże mu płatnik. Mamy więc zgłoszenia duchownych do systemu ubezpieczeń, ale nie wiadomo z jakiego są oni Kościoła. Nie mamy danych, czy dana osoba jest duchownym rzymsko-katolickim, grekokatolickim, ewangelickim czy jeszcze innego wyznania. Takich danych ZUS nie zbiera W zgłoszeniu jest tylko podane, że jest to osoba duchowna, w rozumieniu prawa.

- Jak ZUS stara się odbudowywać zaufanie społeczne?

- ZUS od ponad 4 lat ma przyjęty cel, wizję i misję. Misją ZUS-u jest „sprawna, przyjazna i rzetelna obsługa, realizowana z efektywnym gospodarowaniem środkami publicznymi, przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii i potencjału pracowników”. Przyjęliśmy prosty plan, żeby lepiej obsługiwać klientów i dzięki temu poprawić zaufanie do ZUS. I to się udało. Zaufanie do ZUS-u w roku 2010 było poniżej 22 procent, obecnie wynosi 30 proc., ale bywało nawet już na poziomie 36 proc. W ostatnim okresie poprawiło się o 4 punkty procentowe (z 26). Dobra praca jest doceniana przez klientów. Na wzrost zaufania składa się również system zarządzania przez cele, szkolenie pracowników i motywowanie do dobrej pracy.
Ważny jest też wymiar edukacyjny. ZUS współdziała z wieloma podmiotami w tym zakresie, w szczególności z ministrem pracy i polityki społecznej oraz ministrem edukacji –np. przeprowadzając w szkołach lekcje na temat systemu emerytalnego. Dzisiaj w Polsce ktoś kto zdaje maturę, z reguły nie ma wiedzy o systemie emerytalnym, gdyż w szkole nie było o tym w ogóle mowy. Chcemy temu przeciwdziałać dlatego przygotowaliśmy materiał dydaktyczny „Lekcje z ZUS”.
W programie lekcji wiedzy o społeczeństwie i przedsiębiorczości w szkołach ponadgimnazjalnych staramy się opowiedzieć jak działa system, jaka jest jego historia, jakie są dzisiejsze uwarunkowania, co z tego mamy i jak działa instytucja, która to obsługuje. Materiały edukacyjne, jakie przygotowaliśmy w związku z tym projektem, to zeszyt dla nauczyciela wraz z płytą DVD i zeszyt dla ucznia. Są w nich zarówno prezentacje, teksty opisowe, jak i ćwiczenia. Płyta zawiera także krótkie filmy wspomagające proces edukacyjny.
Z drugiej strony, wychodzimy do ludzi z nowymi rozwiązaniami, badając wcześniej ich oczekiwania. Mierzymy jakość obsługi zarówno w badaniach satysfakcji klienta poprzez wywiady telefoniczne ale też poprzez mystery shopping – mamy „tajemniczego klienta”, który sprawdza, czy nasze placówki dobrze funkcjonują.
Rezultaty takiego świadomego zarządzania, budowania misji i wizji oraz oczekiwania tego od pracowników, przełożyły się na większe zaufanie do instytucji.
Chcemy też edukować podczas odwiedzin różnych zakładów pracy. Chętnym pracownikom zakładamy konta ZUS z dostępem przez internet, żeby mogli kontrolować, co się na nich dzieje. Mieliśmy już wspólną akcję z Latem z Radiem, mamy programy edukacyjne w telewizji publicznej pt. „ZUS dla Ciebie”, współpracujemy z różnymi mediami. Uważamy, że powinniśmy odpowiadać na oczekiwania klientów ale także edukować ich. Od niedawna robimy to także na kanale You Tube, gdzie umieściliśmy kilka profesjonalnych, odpowiednio do tego kanału sformatowanych filmików mówiących o ubezpieczeniach społecznych.
Z kolei w naszych ulotkach zamieniliśmy język urzędowy na język przystępny dla ludzi. Zaprosiliśmy do współpracy specjalistów, żeby nam pomogli przetłumaczyć nasz urzędniczy żargon na przyjazną formę ulotki, która w prosty sposób wyjaśni prawa i obowiązki obywateli, a także co ZUS robi. Raz na rok organizujemy „Dzień Seniora”, „Dzień dla Osób Niepełnosprawnych”, „Tydzień Przedsiębiorcy” i „Tydzień Ubezpieczonego”. W tym czasie wspólnie z innymi instytucjami, jak np. urzędami skarbowymi, inspekcją pracy, NFZ, Stowarzyszeniem Przyjaciół Integracji prowadzimy akcje edukacyjne.
Edukujemy też Polaków, którzy mieszkają i pracują za granicą. Według Raportu MSZ o sytuacji Polonii i Polaków za granicą, jest ich ponad 18 mln, w tym 4,3 mln w Europie Zachodniej. 2,5 mln spośród nich – to tzw. nowa emigracja. To są 2 miliony ludzi, często osoby te nie wiedzą , jakie mają prawa emerytalne. Nie wiedzą np. o tym, że w ramach Unii Europejskiej albo krajów, do których wyjechali np. Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii czy kilku innych, a z którymi Polska zawarła dwustronne umowy o zabezpieczeniu społecznym mogą mieć łączone emerytury. Dlatego ZUS w porozumieniu z MSZ organizuje Dni Poradnictwa dla Polaków za granicą. Korzystamy ze wsparcia konsulatów , stowarzyszeń Polaków za granicą czy polskich parafii.
W 2013 roku spotkania z Polonią przeprowadziliśmy 52 spotkania w 15 krajach, głównie europejskich, docierając do skupisk Polaków w 38 miejscowościach.
Byliśmy m.in. w parafii prowadzonej przez księży oblatów w Mississauga koło Toronto w Kanadzie. Przyszło tam 700 Polaków, którzy chcieli się dowiedzieć od ekspertów z ZUS, jakie mają prawa, jak mogą ubiegać się o świadczenia. Podobnie było w Stanach Zjednoczonych, Australii, gdzie po kilkaset osób skorzystało z wiedzy naszych ekspertów.
Edukujemy Polaków za granicą, bo uważamy, że jeśli oni dzisiaj nie dowiedzą się, jakie są ich obowiązki i uprawnienia i jak mają te uprawnienia udokumentować, to później będzie im trudno sobie poradzić, bo np. nie wzięli jakiegoś zaświadczenia od pracodawcy.

- Podam konkretny przykład: aby przejść na emeryturę w Polsce trzeba mieć 25 lat stażu pracy. W Stanach Zjednoczonych wystarczy 40 kwartałów czyli 10 lat, ale jeśli Polak, który wyjechał do Stanów, ani w Polsce, ani w USA nie uzbiera tyle lat stażu, to ani tu, ani tam nie dostanie emerytury. Natomiast jeśli wie o umowie porozumieniu między Polską a USA, to np. w przypadku, gdy w Polsce przepracował 19 lat a w Stanach 6 lat, nabywa prawo do emerytury łączonej. Polska wypłaci mu świadczenie za 19 lat, a USA za 6 lat. Gdyby nie było tego porozumienia lub gdyby o tym nie wiedział, to ani tu, ani tu nie dostałby świadczenia.

- Obecnie wypłacamy 13 tysięcy świadczeń do Niemiec, ale już na koniec roku 2020 będzie ich ok. 30 tysięcy. Szybko to przyrasta, bo kolejne pokolenia migrantów wchodzą w wiek emerytalny. Jeśli więc mówimy o zaufaniu do instytucji, to po prostu ZUS dobrą pracą i wychodzeniem naprzeciw potrzebom jego klientów poprawia swój wizerunek.
Pracownicy ZUS to duża i różnorodna zbiorowość. Co roku prawie 2 tys. osób spośród 45,5 tys. pracowników spotyka się w drugą niedzielę września na Jasnej Górze, żeby rozwijać się także duchowo. W tym roku odbędzie się już piąta pielgrzymka pracowników ZUS do Częstochowy. Pierwsza odbyła się w 2010 roku, a to pielgrzymowanie stało się już dobrą tradycją.

- Naczelna Izba Kontroli w swoim wystąpieniu pokontrolnym zarzuciła ZUS, że rozpisując przetarg na utrzymanie systemu informatycznego, nie stworzył należytych warunków do konkurencji. Co Pan na to?

- Nie zgadzam się z oceną NIK, jest ona bezpodstawna. Umową zawartą w 1997 roku rozpoczął się proces kompleksowej informatyzacji ZUS. Umowa była przedłużana w kolejnych latach. W 2010 roku ZUS, nie mając praw autorskich mógł tylko zawrzeć kolejną umowę z Asseco. Dopiero bowiem zamknięcie starej umowy powodowało jednocześnie przekazanie praw autorskich i kodów źródłowych do oprogramowania stworzonego przez minione lata. Konieczne było przygotowanie i opublikowanie pełnej dokumentacji tego oprogramowania, aby inne firmy mogły się z nią zapoznać i przygotować do przetargu. To stworzyło warunki do ogłoszenia przetargu na utrzymanie systemu informatycznego. Przygotowania rozpoczęto od razu, informując o tym Urząd Zamówień Publicznych, Radę Nadzorczą ZUS oraz inne zainteresowane podmioty. Mówiliśmy przy każdej sposobności, żeby firmy przygotowywały się do wystartowania w przetargu, który planujemy rozpisać w 2013 roku. Branża miała ponad dwa lata na przygotowanie i podjęcie decyzji. I co? I w 2013 roku w postępowaniu na utrzymanie systemu informatycznego złożyła ofertę tylko jedna firma, dotychczasowy wykonawca tej usługi – Asseco Poland. Najwyższa Izba Kontroli uważa, że terminy na złożenie oferty były zbyt krótkie, a tymczasem były one nawet dłuższe niż przewiduje ustawa. Żaden podmiot nie zgłosił wniosku o wydłużenie terminu, choć wszystko było jawne i formalnie możliwe. To rynek tak zadecydował, a nie ZUS, że wystartował jeden dostawca.

- W wystąpieniu pokontrolnym NIK zarzuca także, niektórzy pracownicy ZUS, którzy zasiadali w komisji przetargowej byli jednocześnie powiązani z firmą Asseco ponieważ przez pewien czas przedstawiciele obu podmiotów zasiadali w radzie nadzorczej fundacji charytatywnej.

- To logika, która prowadzi do kolejnego wniosku: przedstawiciele ZUS i Asseco znają się. Tak, znają się, bo trudno się nie znać, skoro ZUS współpracuje ze wszystkimi czołowymi firmami informatycznymi działającymi na rynku polskim. Podkreślam - współpracuje, a więc pracownicy się znają, spotykają się na posiedzeniach zespołów roboczych, wymieniają się e-mailami, dzwonią do siebie w sprawach służbowych. W tym konkretnym przypadku pracownicy ZUS nie byli w żadnym organie Asseco, to była ich aktywność społeczna realizowana w czasie wolnym, do której każdy obywatel ma prawo. Ci pracownicy zostali poproszeni o pomoc w zorganizowaniu fundacji charytatywnej, prowadzonej przez osobę duchowną. Kiedy zorientowali się, że ktoś kiedyś może to wykorzystać przeciwko nim, natychmiast złożyli rezygnację, jeszcze w 2010 roku. Co ciekawe, wystąpienie NIK mówi o tym, że ta sytuacja budzi wątpliwości co do bezstronności członków komisji przetargowej, ale jednocześnie w najmniejszym stopniu nie wskazuje, na czym ten brak bezstronności miałaby polegać. Nie wskazuje, bo tego nie da się zrobić: po prostu ta sytuacja w żaden, najmniejszy sposób nie wpłynęła na wynik postępowania, które było transparentne i w pełni zgodne z prawem. Niektóre z ocen ferowanych w tej sprawie opierają się na naiwnym przekonaniu, że każdy może podjąć się odpowiedzialności za największy system informatyczny w Polsce, system obsługujący wszystkich Polaków i dzięki któremu możliwe jest efektywne i transparentne zarządzanie 11 procentami polskiego PKB. System działa, ewidencjonuje składki i wylicza świadczenia, a każdy może to sprawdzić na swoim profilu w pue.zus.pl
Rozmawiała Anna Wojtas

Tagi:
wywiad

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Po co nam księża?

2018-07-19 12:20

Salve TV

Czym jest Eucharystia? Co to znaczy, że "Kościół żyje dzięki Eucharystii"? W jaki sposób dobrze ją przeżyć? Czym jest realna obecność Chrystusa w Eucharystii? Po co nam księża?

RobertCheaib/pixabay.com

- Eucharystia kojarzy nam się z niedzielną Mszą św., natomiast jeżeli zapytamy, co dzieje się w niedzielę w Kościele, to ludzie na ogół mają świadomość, że odsyła nas to do Wielkiego Czwartku i Ostatniej Wieczerzy. To jest prawda, ale ukazuje tylko jeden aspekt Eucharystii - ks. prof. dr hab. Piotr Mazurkiewicz.

- Eucharystia jest Ofiarą Chrystusa. Jeżeli patrzymy na to, co dzieje się na ołtarzu jako uczestniczenie w Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Chrystusa to oznacza, że w każdej Mszy św. uczestniczymy w jakimś dramacie, który ma szczęśliwe zakończenie - dodaje.

- W centrum Eucharystii stoi krzyż. To jest zupełnie inne doświadczenie, czy jest się na uczcie, czy jest się na Golgocie - podkreśla.

- Jeżeli nie ma kapłaństwa, to w konsekwencji nie ma i Eucharystii - zaznacza.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Modlitwa serc i stóp kapłańskich

2018-07-20 09:01

Beata Pieczykura

„Modlitwa serc i stóp kapłańskich w intencji powołań” to wielkie wołanie kapłanów, aby Pan żniwa posłał robotników na swoje żniwo w Kościele częstochowskim. Odbywa się w dniach 16 lipca do 20 sierpnia.


Dlatego księża pielgrzymują po parafiach oraz podejmują post o chlebie i wodzie. Abp Wacław Depo towarzyszy i błogosławi codziennej modlitwie i pokucie kapłanów w intencji nowych powołań, a koordynatorami akcji są ks. prał. Marian Duda i bp Andrzej Przybylski.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa serc i stóp kapłańskich

19 lipca pielgrzymka wiodła po parafiach dekanatu koziegłowskiego, rozpoczęła się o godz. 5 w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Siedlcu Dużym i zakończyła w sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Mzykach. Tam Mszy św. w intencji powołań kapłańskich przewodniczył abp Przybylski.

Dziś „Modlitwa serc i stóp kapłańskich” pielgrzymuje po parafiach:

Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Wrzosowej

bł. Karoliny Kózkówny w Wanatach

Św. Apostołów Piotra i Pawła w Nieradzie

NMP Częstochowskiej w Starczy

Św. Michała Archanioła w Kamienicy Polskiej

Św. Tomasza Apostoła w Osinach

NMP Matki Miłosierdzia w Jastrząbiu

Najświętszego Serca Pana Jezusa w Poraju

Św. Jana Chrzciciela w Choroniu

Św. Jana Chrzciciela w Poczesnej

Informacje o inicjatywie na stronie internetowej: otojaposlijmnie.pl .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem