Reklama

Dla miłości i fachowej opieki

2012-11-19 12:00

Ks. Dariusz Gronowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 19/2009

Dom Seniora-Hospicjum przy parafii pw. św. Józefa w Zielonej Górze został uroczyście otwarty i poświęcony 29 kwietnia po 22 miesiącach budowy

Otwarcia, a więc przecięcia symbolicznej wstęgi, dokonali przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich na czele z wojewodą Heleną Hatką, zaś poświęcenia bp Stefan Regmunt, który najpierw przewodniczył Mszy św. inaugurującej nowy ośrodek.
- Modlimy się o Boże błogosławieństwo dla nowego dzieła, które powstało w tym mieście - mówił w homilii Ksiądz Biskup. - Zakład opiekuńczy, hospicjum pragnie otworzyć swoje drzwi dla osób chorych, niepełnosprawnych, cierpiących, a także osób starszych. Tyle osób czeka, aby w sytuacji cierpienia doświadczyć miłości ze strony drugiego człowieka i fachowej opieki. Patrzymy na ten nowy ośrodek jako na wielką szansę.
Na parterze znajduje się zakład opieki hospicyjnej przewidziany na 13 pacjentów. Jest tam też niewielka, przytulna kaplica ze stacjami drogi krzyżowej, które osobno poświęcił Ksiądz Biskup. Na piętrze mieści się Dom Seniora, zaplanowany na 18 osób i zaopatrzony w obszerny taras wychodzący na teren rekreacyjny. Na dole znajduje się Ośrodek Terapii Zajęciowej dla niepełnosprawnych.
- Uczyć się tu chcemy poszanowania do starości, bycia z tymi, którzy sami być już nie mogą albo nie potrafią. Niemożliwe w oczach wielu stało się możliwe. To wielki dzień dla nas jako wspólnoty parafialnej, ale i dla miasta - mówił proboszcz parafii pw. św. Józefa w Zielonej Górze ks. kan. Leszek Kazimierczak. To on był i jest duszą tego przedsięwzięcia. Trzeba dostrzec, że tak wielu ludzi włączyło się w realizację tego imponującego dzieła ze względu na jego zapał i dlatego, że już przy realizacji wcześniejszych akcji okazał się godny zaufania.
Ks. Kazimierczak wyjaśnił też ideę, jaka przyświecała budowniczym i zwrócił się do bp. Regmunta z prośbą: - Będę prosił o to, aby nadać temu domowi imię Jana Pawła II. Taki był nasz zamysł, aby postawić Ojcu Świętemu, naszemu rodakowi, żywy pomnik. My czujemy jego obecność. On uczył nas przez tyle lat, jak pięknie i godnie żyć, jak przyjąć cierpienie i jak pięknie umieć odejść do Domu Ojca.
Koszty wzniesienia obiektu liczy się w milionach złotych, a fundusze pochodziły z wielu źródeł. Jak wyliczył ks. Kazimierczak, na 1400 rodzin w parafii aż 900 partycypowało finansowo w budowie. Do tego doszły darowizny od firm i osób fizycznych, na rzecz hospicjum organizowane były różne koncerty i zbiórki. Lwią część wydatków pokryły też pieniądze przyznane, mimo niepotrzebnych sporów, przez władze samorządowe. Obiekt będzie przecież służył mieszkańcom całej Zielonej Góry, a nie tylko parafii pw. św. Józefa.
Pierwszych pensjonariuszy można spodziewać się już w połowie maja.

Czy kremacja zwłok jest niezgodna z wiarą chrześcijańską? (2)

Ks. Krzysztof Graczyk
Edycja włocławska 31/2003

Na podstawie przedstawionej wcześniej nauki Kościoła trzeba stwierdzić, że chrześcijańska praktyka grzebania ciał ludzi zmarłych opiera się na prawdzie o integralnym odkupieniu nas przez Chrystusa Pana, który kiedyś wskrzesi ciała zmarłych i obdarzy je chwałą zmartwychwstania. Wyraźne stanowisko Kościoła zostało przedstawione w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, obowiązującym od 1983 r. Można więc na podstawie przepisów prawnych zawartych w tej kodyfikacji stwierdzić, że kremacja nie jest zabroniona, ale lepszy jest tradycyjny pogrzeb: "Kościół usilnie zaleca zachowanie pobożnego zwyczaju grzebania ciał zmarłych. Nie zabrania jednak kremacji, jeśli nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej" (1176 § 3).
Patrząc przez pryzmat historii chrześcijaństwa, kremacja była wielokrotnie potępiana przez Kościół katolicki, ponieważ wiązała się z wiarą w to, że po śmierci wszystko się kończy. Mentalność ta uległa zmianie. I w obecnym czasie Kościół uznaje, że kremacja jest "dziś często pożądana, nie z powodu nienawiści wobec Kościoła lub obyczajów chrześcijańskich, ale jedynie z racji związanych z higieną, racji ekonomicznych czy innego rodzaju, w płaszczyźnie publicznej czy prywatnej" (Instrukcja Świętego Oficjum, a obecna nazwa: Kongregacja ds. Nauki Wiary, 1963). Innymi słowy można stwierdzić, że Kościół katolicki uznaje kremację, ponieważ pozwala ona zachować warunki higieny, zdrowia publicznego i stanowi rozwiązanie trudności z pozyskiwaniem terenów na cmentarze. Kremacja, pomijając motywacje natury ideologicznej, daje się pogodzić z wiarą chrześcijańską i formami pobożności związanymi z okazywaniem szacunku wobec ciała zmarłego: "Rzeczywiście, spalenie (kremacja) zwłok, jako że nie dotyczy duszy i nie przeszkadza Bożej Wszechmocy w odbudowaniu ciała, nie zawiera sama w sobie, ani nie przyczynia się w sposób obiektywny do zaprzeczenia tym dogmatom" (Instrukcja Świętego Oficjum, 1963), tj. zmartwychwstania ciał i nieśmiertelności duszy. Wymiar paschalny (śmierć i zmartwychwstanie) kremacji jest taki sam jak zwykłego pochówku (pogrzebanie) - to, co ulega przemianie w proch czy popiół, przeznaczone jest do zmartwychwstania. Zresztą nikt nie jest w stanie stwierdzić, że w momencie zmartwychwstania użyta zostanie ta sama materia, to samo ciało, które posiadamy w obecnym życiu. Dlatego też zmartwychwstanie nie będzie nowym początkiem starego sposobu istnienia, lecz nową rzeczywistością, nowym życiem.
Trzeba ostatecznie powiedzieć, że Kościół nie zabrania stosowania kremacji, ale poleca w dalszym ciągu pobożny zwyczaj grzebania ciał zmarłych, ponieważ posiada on pewne znaczenie, którego niestety pozbawia kremacja. I tak złożenie ciała w ziemi przypomina, że śmierć jest snem, w którym oczekujemy przebudzenia, i który jest związany ze zmartwychwstaniem. Ponadto trzeba podkreślić, że w języku biblijnym pogrzeb jest znakiem ludzkiej ograniczoności i przemijalności: "wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!" (Rdz 3, 19). I jeszcze w innym miejscu: "Wielka udręka stała się udziałem każdego człowieka i ciężkie jarzmo spoczęło na synach Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich" (tj. ziemi: Syr 40, 1). Bez ulegania pokusie dosłownej interpretacji Pisma Świętego przywołane powyżej fragmenty bardziej wskazują na pochówek niż na kremację.
Wielu ludzi pyta: Czy pochówek nie może być uważany za pozostałość przestarzałej mentalności lub pełnej przesądów i tylko zewnętrznej otoczki czci dla ciała zmarłego? Przecież po co czekać, aby nastąpił rozkład zwłok, gdy można osiągnąć ten sam stan poprzez ich spalenie (kremację)? Otóż trzeba mocno powiedzieć, że takie myślenie nadaje kremacji znaczenie ideologiczne, oczywiście inne niż to antychrześcijańskie i antyreligijne znane z przeszłości, ale zawsze nie do przyjęcia. Pochówek to wybór naturalności rozkładu ciała ludzkiego, ale to nie znaczy, że należy uważać go za naturalistyczny i irracjonalny. Chodzi tu przecież o ludzką wrażliwość i zwyczaj, który dla wierzącego posiada długą tradycję, uznawaną także dziś za rozsądną. Psychiczny opór ludzi wobec kremacji (wybiera ją mniejszość) nie może być traktowany jako opóźnienie rozwoju kultury w danym społeczeństwie. Należy szanować tych, którzy proszą o kremację, ale trzeba również nabrać dystansu wobec informacji na ten temat i wobec presji namawiania do jej stosowania. Ludzka i chrześcijańska pietas wymaga, by zarówno w przypadku kremacji, jak i pochówku szanowano zwłoki zmarłych, a obrzędy były otwarte na nadzieję zmartwychwstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Głódź: śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia i do przemiany życia politycznego

2019-01-19 13:38

lk, aw / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć Pawła Adamowicza to wezwanie do rachunku sumienia, do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Nasza Ojczyzna potrzebuje polityki motywowanej miłością, szacunkiem, realizowanej z poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi - podkreślił abp Sławoj Leszek Głódź w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej śp. prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Prezydent.pl

W homilii metropolita gdański przypomniał, że śp. Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia”. - Niedawny zwycięzca w kolejnych wyborach na fotel prezydenta miasta Gdańska, wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim i z którymi miał się zmierzyć – mówił metropolita gdański.


W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

Jak powiedział, w niedzielę 13 stycznia nastąpiła odrażająca śmierć prezydenta Gdańska. Hierarcha był świadkiem jego odchodzenia, gdy udał się do szpitala, do którego przewieziono śmiertelnie rannego Pawła Adamowicza. Abp Głódź modlił się przy jego łóżku i towarzyszył w modlitwie lekarzom, którzy starali się rozdmuchać „płomień życia” umierającego prezydenta Gdańska.

Dalej przypomniał, że w kaplicy ostrobramskiej Matki Miłosierdzia, na pomniku upamiętniającym ofiary tragedii smoleńskiej, widnieją słowa: „Media vita in morte sumus”. – W pośrodku życia w śmierci jesteśmy. Wielu z tych, którzy tamtego dnia lecieli do Katynia, aby na grobach zamordowanych polskich oficerów złożyć wieniec pamięci Ojczyzny było ludźmi, do których nagła śmierć przyszła „in media vita” – w połowie życia – mówił kaznodzieja.

Ta śmierć przyszła w połowie życia także do śp. Pawła Adamowicza, ofiary zbrodniczego, okrutnego, niepojętego w swej scenerii zamachu – powiedział abp Głódź. - „Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności!” - tak mówił Prezydent chwilę przed tragicznym zamachem podczas finału dorocznej kwesty Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Odczytujemy te słowa jako swoisty testament. Wyznanie i deklarację miłości, uznania, szacunku, zachwytu dla Gdańska. Był jego prezydentem 20 lat – przypomniał arcybiskup.

- Powraca telewizyjny obraz Prezydenta Pawła z wzniesioną ku górze ręką i światłem do nieba. „To jest swoista statua wolności dla Gdańska, ale nie tylko” - takie słowa wpisałem w Księdze Kondolencyjnej w Urzędzie Miasta – mówił hierarcha. - W ręce trzymał światełko skierowane ku niebu. Ku światłości wiekuistej, gdzie mieszka Bóg „bogaty w miłosierdzie”. Jakby sygnał, oznajmienie – nieuświadomione wtedy – że niebawem i on będzie zmierzał ku Temu, który „zna wszystko”.

Abp Głódź przypomniał, że Zmarły należał do pokolenia „Solidarności”. Wspominał, że znał Pawła Adamowicza od 2008 r., gdy ten już od wielu lat poświęcał się pracy w samorządzie gdańskim. Od 1998 r. Paweł Adamowicz zwyciężał podczas kolejnych wyborów. - Ofiarował tej służbie rodzinnemu miastu swoje serce, zapał, kompetencje, wrażliwość, inteligencję, także twórczą wyobraźnię – podkreślił abp Głódź.

„Patriota Gdańska. Jakże wiele zrobił, aby nasze miasto wzrastało nad poziomy. Piękniało, nasycało się rozmaitymi inwestycjami w służbie gdańskiej pamięci, edukacji, artyzmu, zdrowia, życia społecznego, użyteczności publicznej. Aby promieniowało przedsięwzięciami artystycznymi i kulturalnymi, przyciągało ku sobie, szczególnie latem, innych. Było gościnne, atrakcyjne, wielkie i dumne. Świadome swej ważnej roli w historii współczesności ojczyzny, ale i chrześcijańskiej Europy – wymieniał abp Głódź.

„Był człowiekiem wiary. Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń, włącznie z tą Bazyliką. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska” – dodał hierarcha.

Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem – powtórzył abp Głódź. - Nie wstydził się swojej wiary. Nie uważał, że zamyka się ona w zakamarkach prywatności. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami, to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z moim poprzednikiem, śp. abp. Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych – mówił hierarcha.

„Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda Mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Z pewnością otrzyma za nie wieczną zapłatę, stosownie do swych czynów i wiary. W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask, przewodniczce na drogach wieczności” – powiedział w homilii arcybiskup.

„Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. Tę miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej” – kontynuował kaznodzieja.

„Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały, w którym „Bóg nasz przybędzie”, Chrystus „przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim” – cytował abp Głódź.

- Potrzeba nam budowniczych pokoju i braterstwa. Śmierć naszego brata Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą Narodu. Ku naszemu miastu, ku Ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie z Księgi Rodzaju. Pytanie Boga, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego. „Cóżeś uczynił?. Krew brata twego głośno woła do mnie z ziemi” – mówił arcybiskup.

„Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę – podkreślił abp Głódź. – Jest to wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego, języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do Ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!” – zaznaczył z mocą metropolita gdański.

„To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad. Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści” – zaznaczył abp Głódź.

- Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas, w nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium, pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła ona opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także próby „wypłukiwania” z przestrzeni publicznej roli Kościoła, który jakże często bywał mediatorem, nawet w czasach PRL, „wypłukiwania” jego zadań i posłannictwa.

„Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to wszyscy odpowiedzialni i trzeba je podjąć” – mówił hierarcha.

Dodał, że papież Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

„Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną” – zaznaczył abp Głódź.

- Dzisiaj odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka, bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga – podkreślił.

„Zbliża się czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go autentycznie, w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc. Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili, co mogli, walczyli o wiele godzin życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wdzięczność i podziw” – powiedział abp Głódź.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem