Reklama

Odbyło się Święto Jedności Chrześcijan

2014-06-23 09:45

Ks. Mariusz Frukacz

Ks. Mariusz Frukacz

„Aby byli jedno..” (J 17, 21), pod takim hasłem odbyło się wieczorem 22 czerwca w kościele ewangelickim Wniebowstąpienia Pańskiego w Częstochowie Święto Jedności Chrześcijan. W programie spotkania ekumenicznego znalazły się m. in. wspólna modlitwa, katechezy, świadectwa, śpiew i występ zespołu Strefa Chwały.

„Potrzebujemy jedności, tak jak nigdy wcześniej.”- mówił na początku spotkania ks. Adam Glajcar proboszcz parafii luterańskiej w Częstochowie. Duchowny luterański podkreślił, że „razem z Chrystusem idziemy przez życie” i dodał, że „przede wszystkim trzeba oddać chwałę i cześć Temu, który jest naszym Panem i życiem.” Następnie ks. dr Jarosław Grabowski dyrektor Referatu Dialogu Ekumenicznego, Międzyreligijnego, z Niewierzącymi Kurii Metropolitalnej w Częstochowie podkreślił, że „zgromadziło nas tutaj pragnienie i troska o jedność - jedność w Duchu Świętym. Bez Ducha Świętego nie może być prawdziwej jedności.”

Ks. Grabowski przypomniał, że podstawowym zadaniem chrześcijan w dzisiejszych czasach jest „poszukiwanie jedności objawiającej się w działaniu, nie tylko w pragnieniu.”- Potrzeba dziś szerokiego spojrzenia i wielkiego serca, aby nie podkreślać jedynie różnic, lecz poszukiwać śladów jedności. - mówił ks. Grabowski.

Reklama

Uczestnicy spotkania wysłuchali dwóch katechez nt. jedności chrześcijan. W pierwszej katechezie bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce podkreślił „jak trudno jest mówić o jedności w kontekście tego, że świat nienawidzi chrześcijan.” - Jako należący do Chrystusa musimy spodziewać się tego, że świat nas będzie nienawidził - mówił bp Jerzy Samiec.

Zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce podkreślił, że „wiara w Jezusa Chrystusa jest najważniejsza.”- Trzeba koncentrować się na tym, co jest istotą chrześcijaństwa. Trzeba mówić o wierze - mówił zwierzchnik luteranów w Polsce i dodał, że „kiedy idziemy za Jezusem, to nie możemy spodziewać się fanfar i pochwał ze strony świata.”

W drugiej katechezie abp Wacław Depo metropolita częstochowski przypomniał, że „prawda jest fundamentem jedności.” - Prawda dla nas nie jest zbiorem wiadomości i dogmatycznych określeń, ale jest uosobiona w Chrystusie, który jest Prawdą, Drogą i Życiem - mówił abp Depo.

Metropolita częstochowski przypomniał, że „zadaniem chrześcijan jest przyjmowanie Chrystusa jako Pana i Zbawiciela.” - Świat współczesny chce wzbudzić w nas wątpliwości w oryginalność Chrystus pokazując Go jako Kogoś kto przegrał - mówił metropolita częstochowski i dodał, że „dzisiaj nikt nie wątpi w historyczność Chrystusa, ale poddaje w wątpliwość to kim jest Chrystus.”

Arcybiskup zauważył z ubolewaniem, że „Chrystusa odrzuca się w imię źle rozumianej wolności.” - Jezus to nie jest tylko wspomnienie historyczne. Ewangelia to nie jest księga zapisana jedynie w historii literatury. Ewangelia jest żywą księgą spotkań z Bogiem, ale też naszą historią wpisaną w karty Ewangelii - podkreślił abp Depo i podsumował, że „bez pomocy Ducha Świętego nie dojdziemy do całej prawdy o Jezusie.”

W spotkaniu modlitewnym wzięli również udział bp Marian Niemiec - biskup elekt diecezji katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP, klerycy V roku Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie oraz wierni różnych kościołów chrześcijańskich.

Organizatorami Święta Jedności Chrześcijan byli: Katolickie Stowarzyszenie Wiernych Nowa Ewangelizacja, Referat Dialogu ekumenicznego oraz parafie ewangelicka i prawosławna.

Tagi:
chrześcijaństwo jedność

Czy chrześcijaństwo nadal działa?

2018-08-14 11:06

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 33/2018, str. IV

Powojenne Włochy zmagały się z podobnymi przemianami społecznymi i kulturowymi, które dziś obserwujemy w Polsce. Ks. Luigi Giussani wypracował wówczas metodę duszpastersko-wychowawczą, która doskonale pasuje do obecnej sytuacji Kościoła nad Wisłą

Artur Stelmasiak
Prezentacja książki „Wiara to fascynujące spotkanie. Przekaz wiary w społeczeństwie zsekularyzowanym na podstawie pism Luigiego Giussaniego” odbyła się w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Książka ukazała się nakładem Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej ADAM

W 1973 r. znany włoski teolog, duszpasterz, wychowawca młodzieży oraz założyciel ruchu Comunione e Liberazione ks. Luigi Giussani przyjeżdża do Polski. Razem z kard. Karolem Wojtyłą i ks. Franciszkiem Blachnickim w Krościenku nad Dunajcem uczestniczy w akcie zawierzenia Matce Bożej ruchu oazowego (Ruchu Światło-Życie). Tak się zaczyna włosko-polska przyjaźń i duszpasterska współpraca kapłanów, którzy odcisnęli trwały ślad na współczesnej myśli pastoralnej.

To wówczas ks. Giussani, bliski współpracownik metropolity mediolańskiego, a później papieża Pawła VI, „zakochuje” się w polskim Kościele. Co włoskiego kapłana skłoniło, by zainteresować się Polską? – Szukaliśmy żywego Kościoła. Byliśmy przekonani, że autentyczne chrześcijańskie doświadczenie można odnaleźć przede wszystkim na Wschodzie, gdzie Kościół znosi prześladowania ze strony władz – mówił w 1981 r. ks. Giussani. – My także chcieliśmy być żywi, a nasze doświadczenia pośród grup w zachodnim Kościele budziły wielki zamęt. Były to lata, w których stanowiska chrześcijańskich grup znajdowały się pod silnym wpływem kultur kontestacyjnych.

Aktualna i potrzebna książka

Według duszpasterza warszawskiej wspólnoty Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie) ks. dr. Matteo Campagnaro, mediolański kapłan znalazł w PRL-u „eklezjalne zainteresowanie Kościołem”, które polegało na narodowym przywiązaniu do chrześcijańskiej tradycji. Ks. Giussani z uznaniem patrzył na roztropność władz kościelnych podczas wprowadzania nowości Soboru Watykańskiego II. Jego zdaniem udało się w Polsce uniknąć problemów, które wywołały zredukowanie życia kościelnego nie tylko we Włoszech, ale i na całym świecie. „Jedynym wyjątkiem pod tym względem jest Polska, gdzie przesłanki chrześcijańskiego życia, czyli wymiar eklezjalny i jasność ewangelizacji, zawsze były i wciąż są jasno wspierane i potwierdzane przez biskupów” – pisał później ks. Giussani. Kapłan podziwiał kard. Stefana Wyszyńskiego i jego metodę ostrożnego wprowadzania reformy soborowej, które odbyły się z poszanowaniem narodowej pobożności.

Ks. Luigi Giussani zmarł w 2005 r., na dwa miesiące przed odejściem św. Jana Pawła II. Do końca życia patrzył z uznaniem na Kościół w Polsce, a także na dorobek ks. Franciszka Blachnickiego oraz Ruchu Światło Życie. Ale dziś, gdy Polacy są pod coraz mocniejszą presją agresywnej kultury laickiej, mediolańska metoda duszpasterska może okazać się skuteczna nad Wisłą. Przekonany jest o tym ks. dr Matteo Campagnaro, sekretarz metropolity warszawskiego oraz autor pracy doktorskiej, która ukazała się na rynku wydawniczym pt. „Wiara to fascynujące spotkanie. Przekaz wiary w społeczeństwie zsekularyzowanym na podstawie pism Luigiego Giussaniego”.

– Osobiście namówiłem ks. Mateusza, by wydał swój doktorat. Jest bowiem wiele analogii sytuacji w powojennych Włoszech, gdzie żył, pracował i pisał ks. Giussani do sytuacji we współczesnej Polsce. Dlatego nie ma żadnych wątpliwości, że ta książka jest dziś aktualna i potrzebna dla Kościoła w Polsce – powiedział kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. – Ta pozycja jest wartościowa, bo została napisana przez Włocha, który jest kapłanem w Polsce. Co więcej, napisał ją człowiek, który jest zanurzony w Drodze Neokatechumenalnej, i który poświęcił kilka lat nad spuścizną założyciela Ruchu Comunione e Liberazione.

Musimy się obudzić

Ks. Giussani był zachwycony Kościołem w Polsce, bo odkrył w nim żywą wiarę, którą bardzo szybko tracili jego rodacy. Był on świadkiem przemian kulturowych i społecznych na Półwyspie Apenińskim po II wojnie światowej, a zwłaszcza bardzo radykalnego ataku rewolucji kulturalnej z 1968 r. Ten trend społeczny był wówczas tak silny, że od Kościoła odchodzili nawet dawni wychowankowie mediolańskiego duszpasterza z katolickiego uniwersytetu w Mediolanie. Spustoszenie rozsiane zostało także w Kościele wśród wielu ruchów i stowarzyszeń katolickich. To wówczas ks. Giussani postanowił uzbroić członków Comunione e Liberazione w wiarę, która będzie silna i racjonalna, aby młodzi tak łatwo nie ulegali ówczesnym modom. – Włoski Kościół w latach 50. i 60.

XX wieku charakteryzował się silną religijnością, która jest podobna do tej we współczesnej Polsce. Wystarczyły dwie dekady, aby ten religijny obraz Italii zmienił się radykalnie na niekorzyść – mówi „Niedzieli” ks. Matteo Campagnaro.

– Kościół w Polsce też jest coraz silniej atakowany, a wierni ulegają wpływom różnych ideologii. Ks. Giussani opracował gotową metodę, którą można się bronić przed takimi zjawiskami sekularyzacji.

Ks. Campagnaro jest Włochem, który skończył seminarium misyjne archidiecezji warszawskiej Redemptoris Mater. Jego książka naukowa ukazała się w języku włoskim oraz polskim. – Ks. Mateusz obserwuje sytuację Kościoła w Polsce i wydaniem tej książki pokazuje, że my, katolicy, musimy się obudzić, zanim będzie za późno – mówi Piotr Milczanowski, dyrektor Szkoły Podstawowej „Wierchy” Fundacji Sternik.

Jedyna rozumna decyzja

Mediolański kapłan fenomen chrześcijańskiej religii opisywał, używając zrozumiałych i ciekawych anegdot. Wzorował się na Ewangeliach, które w czasach pierwotnego Kościoła były przecież komunikatywne i przyciągające uwagę. – Wyobraźmy sobie, że jakiś Człowiek, który był dzieckiem, bawił się, pił mleko swojej matki, miał czasem kilka dziwnych i inteligentnych spostrzeżeń, że wprawiał w zdumienie nawet wielkich, takich jak uczeni w prawie. Gdy ten Człowiek dorósł, w obecności wszystkich ludzi ośmielił się powiedzieć: „Ja jestem drogą, prawdą, życiem”. A więc jest to wydarzenie całkowicie nieprzewidywalne, niewyobrażalne – mówił ks. Giussani. – On jest jedynym takim przypadkiem w historii, bo przecież prorocy czy też religijni geniusze mieli silne poczucie różnicy między człowiekiem a Bogiem. Nikomu nigdy się nie śniło, by powiedzieć: „Ja jestem drogą, prawdą, życiem”. Przyszedł taki nadzwyczajny Człowiek, który nie był w żaden sposób konsekwencją swoich poprzedników.

Zdaniem ks. Giussaniego, chrześcijaństwo odróżnia się od wszystkich innych systemów religijnych, bo jest nieprzewidywalne, a za sprawą tego Człowieka, tajemnica Boga stała się jednym z nas. Dzięki temu metoda służąca przeanalizowaniu problemu religijnego staje się historycznym objawianiem obiektywnego faktu. I z tym faktem – nauczał za Kierkegaardem – człowiek musi coś zrobić, bo największym skandalem byłoby pozostawienie „problemu” Chrystusa bez rozwiązania. Jeżeli ktoś uważa, że Jezus z Nazaretu jest wydarzeniem historycznym i jest Tym, za kogo się uważa, to podejmuje najważniejszą w życiu decyzję. Wówczas może przejść do następnego etapu problemu, który historycznie nazywamy Kościołem, czyli kontynuację Chrystusa na ziemi. – Ks. Giussani jednoznacznie dowodzi, że chrześcijaństwo jest faktem, wobec którego nie można przejść obojętnie. Jeżeli przyjmiemy prawdę o Jezusie, to jedyną naszą rozumną decyzją jest pójście za Nim – wskazuje ks. Campagnaro.

Czy 2000-letni prezent działa?

Ruch założony przez ks. Giussaniego nie jest zbyt popularny w Polsce. W Warszawie działają trzy wspólnoty. Jedna na Uniwersytecie Warszawskim w ramach Soli Deo, druga na Białołęce przy parafii św. Mateusza Ewangelisty, a trzecia w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przy al. Solidarności. Duszpasterzem tej ostatniej wspólnoty jest właśnie ks. dr Matteo Campagnaro.

Comunione e Liberazione nie rozwijało się dynamicznie w Polsce, bo sam ks. Giussani nalegał, by jego członkowie wspierali rozwój „oaz” ks. Blachnickiego, bez skupiania się na tworzeniu wspólnot CL w Polsce. – Ale trzeba sięgać dziś do tego dorobku kapłana z Mediolanu. Jego spuścizna może być pomocna zarówno w duszpasterstwie, jak i wśród wychowawców młodzieży. On jest przykładem tego, że Pan Bóg zawsze znajdzie ludzi, którzy potrafią właściwie odczytać znaki czasu i zagrożenia – mówi Piotr Milczanowski.

Metodologia ks. Giussaniego doskonale wpisuje się w system wychowania katolickiego, który powinien opierać się nie tylko na przekazywaniu treści wiary, ale także na racjonalnym konfrontowaniu tego depozytu. W katechezie, w rodzinach i w parafiach zbyt często bazuje się na przekazie wiedzy, która nie kształtuje młodego człowieka do weryfikowania tego, co otrzymał i nie przygotowuje do zderzenia z sekularyzowanym środowiskiem. Dlatego jak nigdy dotąd konieczne jest przygotowanie młodych do racjonalnej i mądrej apologii. – Przekaz wiary może być jak robocza hipoteza, którą młody człowiek powinien dostać na starcie, aby ją samodzielnie krytykować, czyli sprawdzać – tłumaczył ks. Matteo Campagnaro. – W Europie jest coraz więcej samobójstw młodych ludzi, którzy zostali oszukani, bo dostali na starcie totalną pustkę. Nie mieli hipotezy roboczej, na której mogliby pracować. Dlatego ważne jest, by dbać o przekazywanie wiary i 2000-letniej tradycji Kościoła w rodzinach. Rodzice powinni powiedzieć do dziecka: Masz chrześcijaństwo od nas w prezencie i teraz sprawdź, czy to jest prawdziwe i czy nadal dobrze działa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Krajewski: kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono czyta moje życie

2018-09-22 17:42

xpk / Łódź (KAI)

- Kiedy zaczynam czytać Pismo święte, ono mnie czyta, ono czyta moje życie, a ja zaczynam widzieć świat, tak jak widzi je Bóg. Słowo Boże jest dobre wtedy, gdy ktoś się rodzi i umiera, kiedy ktoś jest zakochany i jest po uszy w grzechu i wyjść nie może, ono jest dobra na każde cierpienie – mówił kardynał Krajewski podczas swojej kardynalskiej Mszy prymicyjnej w łódzkiej katedrze.

Grzegorz Gałązka

W łódzkiej bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w trzy miesiące od nominacji kardynalskiej odbyła się Msza święta prymicyjna kardynała Konrada Krajewskiego, który w tej samej katedrze 30 lat temu z rąk abp. Władysława Ziółka przyjął święcenia kapłańskie.

W liturgii obok abp. Grzegorza Rysia i abp. seniora Władysława Ziółka uczestniczyli biskupi pomocniczy bp Ireneusz Pękalski i bp Marek Marczak, kapłani, siostry zakonne i licznie zgromadzeni wierni z całej archidiecezji.

Kardynał, przywołując przypowieści o ziarnie i siewcy z dzisiejszej ewangelii, odniósł się do swojego życia - Doskonale pamiętam, kiedy byłem nieurodzajną glebą, kiedy nie chciałem słuchać tego, co mówi Bóg. Kiedy ono padało, nawet mnie porywało, ale potem piękno tego świata, wszystko co jest związane z moim ciałem, zabierało ten głos, niszczyło, nie było żadnego wzrostu. Ale Jezus mówi, że jest jeszcze diabeł, a papież Franciszek dopowiada – on tańczy najpierw wobec niego, potem wobec kardynałów, metropolitów, arcybiskupów i zabiera wszystko, żeby się nie urodziło, by zniknęło. Ziarnem, które Jezus rzuca nawet wtedy, kiedy nie jesteśmy w stanie tego przyjąć, jest słowo Boże – zaznaczył kardynał.

Kaznodzieja zwrócił uwagę na znaczenie i rolę słowa Bożego w codzienności, w domu, w życiu. - Wszystkie książki, jakie mamy w swojej bibliotece, to jest słowo ludzkie, ale jest jedna księga, która jest słowem Boga. Dlaczego jest gdzieś w biblioteczce, skoro po czytaniu jej mówimy: oto słowo Boże, oto słowo Pańskie? Podnosimy je, okadzamy, uroczyście wnosimy. Gdzie w twoim domu jest Pismo święte? A może warto je wyjąć, by poznać Boga, by dowiedzieć się czego On ode mnie chce? – pytał.

Kardynał podzielił się także swoim doświadczeniem codziennego czytania ewangelii i wielkiego szacunku do słowa Bożego. – Czytam codziennie Pismo święte, ono we mnie wzrasta, ono jest we mnie. Zaczyniajmy i my dzisiaj czytać słowo Boże. Nie patrzmy na innych, na całą archidiecezję, ale na siebie. Wyjmijmy dzisiaj Pismo święte – apelował do zebranych. – Codziennie czytam ewangelię na następny dzień i staram się tą ewangelią żyć. Przypominam sobie ją wieczorem, w południe i przed zaśnięciem. Nieraz nie pamiętam, zapomniałem i wtedy idę i czytam na nowo – dzielił się swoim doświadczeniem kardynał.

Po komunii świętej wszyscy zebrani w katedrze odśpiewali hymn Te Deum Laudamus, dziękując za pierwszego kardynała, który pochodzi z archidiecezji łódzkiej.

Z życzeniami zwrócił się do kardynała prymicjanta arcybiskup łódzki, który przypomniał, że "choć przez swoją posługę kardynalską należysz do kleru rzymskiego, to wiedz, że ta katedra jest nadal twoim domem. To jest dom twojego powołania. Wracaj do tego domu, odkrywaj swoje powołanie, żyj nim, wypełnij je i osiągnij świętość, tego wszyscy ci życzymy" - mówił abp Ryś.

Po zakończonej liturgii w domu biskupim każdy mógł osobiście złożyć życzenia kardynałowi prymicjantowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków: relikwie dla bezdomnych

2018-09-23 20:17

eko / Kraków (KAI)

Relikwie św. Ojca Pio oraz bł. Marii Angeli Truszkowskiej zostały zainstalowane w centrum pomocy dla osób bezdomnych Dzieła Pomocy św. Ojca Pio i Kuchni Społecznej Siostry Samueli. Celebracja była elementem uroczystości św. Ojca Pio w 50 rocznicę jego śmierci.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

- Osoby bezdomne razem z nami i wszystkimi czcicielami św. Ojca Pio łączą się w modlitwie i czuwaniu w tym Jubileuszowym roku stu lat od otrzymania przez naszego patrona stygmatów i pięćdziesięciu lat od Jego przejścia do domu Ojca – mówi br. Grzegorz Marszałkowski OFMCap, dyrektor Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. - Obecność relikwii naszego Patrona jest znakiem Jego modlitewnego wsparcia dla naszych wszelkich działań – dodaje kapucyn.

Relikwie świętego Ojca Pio umieszczone zostały w atrium budynku Dzieła przy ul. Smoleńsk 4, w którym znajdują się m.in.: łaźnia, pralnia, garderoba, świetlica i punkt doradztwa zawodowego dla osób bezdomnych i zagrożonych bezdomnością.

Obok św. Ojca Pio umieszczono relikwiarz bł. Marii Angeli Truszkowskiej CSSF, założycielki Zgromadzenia Sióstr Świętego Feliksa z Kantalicjo Trzeciego Zakonu Regularnego Świętego Franciszka Serafickiego. Siostry felicjanki, prowadzą w budynku kuchnię społeczna, z której korzystają osoby ubogie i potrzebujące. - Siostry, z inspiracji bł. Matki Angeli, prowadzą te kuchnie już od 1872 roku. Najpierw działanie kuchni skierowane było na osoby starsze, potem, w krótkim czasie, pojawili się też młodzi studenci. I tak jak siostry wtedy zorientowały się, żeby ludziom potrzebującym pomagać na miarę możliwości - tak robią do dziś – zauważa s. Alina Płoszczyca – przełożona prowincjalna Zgromadzenia Sióstr Felicjanek.

Relikwie umieszczono w przestrzeni dostępnej dla wszystkich przychodzących, zarówno po pomoc Dzieła Pomocy, jak i korzystających ze stołówki sióstr. - Centralnym miejscem naszego budynku przy ul. Smoleńsk 4 w Krakowie jest atrium, w którym chcemy stworzyć taką przestrzeń do modlitwy i wyciszenia. Relikwie będą tu obecne, aby nam nieustannie przypominać, że naszym powołaniem jest świętość – twierdzi br. Marszałkowski.

Relikwie mają służyć także pracownikom instytucji, która tak mocno związana jest z postacią kapucyńskiego świętego i stygmatyka oraz wszystkim jej gościom. - Od początku istnienia Dzieła Pomocy św. Ojca Pio bardzo silnie odczuwamy Jego wsparcie modlitewne. Obecność jego doczesnych szczątków jest dla nas zachętą, by razem ze św. Ojcem Pio zanosić do Boga modlitwy za naszych podopiecznych – podsumowuje br. Marszałkowski. - Wierzymy, że dla nas i naszych podopiecznych tego typu obecność obu świętych i błogosławionych przypominać będzie, by słowo przemieniać w czyni oraz że zamiana w życiu zawsze jest możliwa – podsumowuje s. Płoszczyca.

Centrum przy ulicy Smoleńsk działa od 23 września 2013 roku. Wtedy Kuchnia Społeczna Siostry Samueli przeniosła się tu ze swojej poprzedniej siedziby. S. Maria Samuela Piksa, której imię nosi dziś stołówka, była kierowniczką przez 60 lat. Dzieło Pomocy św. Ojca Pio we wspomnienie św. Ojca Pio świętuje 14 rocznicę powstania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem