Reklama

„Wszystkie modlitwy Rzeczypospolitej” w Ossolineum

2012-11-19 12:00

Barbara Lekarczyk-Cisek
Edycja wrocławska 32/2009

Ossolineum przygotowało w te wakacje wyjątkową wystawę - wszyscy chętni mogą obejrzeć święte księgi ze zbiorów Zakładu Narodowego im. Ossolińskich

Autorzy wystawy twórczo wykorzystali przestrzeń „Sal pod Kopułą”, przedstawiając modlitwę jako nieustający dialog Boga i człowieka, w którym pierwsze słowo wypowiada Bóg. W przestrzeni pierwszej sali to Bóg-Słowo inicjuje dialog z człowiekiem, w drugiej człowiek podejmuje ów dialog odpowiadając na Słowo indywidualnie, zaś trzecia sala prezentuje relację Bóg - człowiek w wymiarze rytuału modlącej się wspólnoty. Przedstawieniom tego dialogu - Księdze i księgom - towarzyszy dyskretny wielogłosowy śpiew: znane pieśni katolickie splatają się z pieśniami protestanckim, ormiańskimi, prawosławnymi, greckokatolickimi i żydowskimi, tworząc wraz z obrazami wielokulturową całość.

Sala pierwsza

Przestrzeń pierwszej sali zatem wypełniają teksty świętych pism, począwszy od „Pięcioksiągu Mojżesza z wyjątkami z Proroków” - kodeksu pergaminowego z XIV wieku, poprzez najstarsze tłumaczenia Biblii na język polski, po tłumaczenia wielojęzyczne. Możemy zatem obejrzeć Biblię Leopolity z 1561 r., Biblię brzeską (kalwińską) z 1563 r., Biblię nieświeską (ariańsko-socyniańską) z 1572 r., najbardziej popularną i do dziś wznawianą Biblię ks. Jakuba Wujka z 1599 r., Biblię gdańską (protestancką), a także różnojęzyczne psałterze. Pojawia się wśród tych ksiąg dwunastojęzyczne wydanie Nowego Testamentu, tzw. Biblia poliglota, niezwykłe przedsięwzięcie edytorskie epoki renesansu. Większość ksiąg natchnionych została wykonana na wysokogatunkowym pergaminie, opatrzona różnorodnymi motywami zdobniczymi: imponującymi inicjałami, miniaturami, drzeworytami i miedziorytami przedstawiającymi treści teologiczne. Zostały także wspaniale oprawione deskami obciągniętymi skórą z tłoczeniami, klamrami i okuciami. Obok polskich przekładów, w dawnej Rzeczypospolitej modlono się psalmami w języku ormiańskim, cerkiewno-słowiańskim i wielu innych. Na wystawie znajduje się nawet Księga Psalmów w j. arabskim, wydana przez melchitów. Egzemplarz ten należał do ormiańsko-katolickiego arcybiskupa Józefa Teofila Teodorowicza.

Reklama

Sala druga

W drugiej z „Sal pod Kopułą” zgromadzono indywidualne modlitwy i pieśni. Obok poetyckich przekładów psalmów w różnych językach pokazano także modlitwy oryginalne, jak choćby „Heynał świtha na ranne powstanie” M. Reja. Należy on do gatunku tzw. poezji hejnałowej, której nazwa wywodzi się z nawoływania wartownika wzywającego do modlitwy i pracy. Są też modlitwy towarzyszące świętom: „Kolęda. Nowe lato y szczodry dzień” Kaspra Twardowskiego, „Hymn do Boga” Adama Naruszewicza, „Pieśni nabożne” Franciszka Karpińskiego, wśród których znajdziemy dobrze nam znane „Wszystkie nasze dzienne sprawy” czy „Kiedy ranne wstają zorze”. Warto zatrzymać się nad zabytkiem języka polskiego z XV wieku, jakim jest wyeksponowana w tej sali karta pergaminowa z kodeksu papierowego, gdzie jedną ręką zapisano takie modlitwy, jak: Modlitwa Pańska, Pozdrowienie Anielskie, Skład Apostolski, Dziesięć przykazań, Dwa przykazania miłości, Prawo natury, Grzechy śmiertelne. Teksty tych modlitw są zapisane w j. polskim, tytuły - po łacinie.

Sala trzecia

Trzecia sala ekspozycyjna gromadzi rękopisy i druki liturgiczne. Są one umiejscowione wokół centralnego miejsca tej przestrzeni, jakim jest imitacja ołtarza, spełniająca jednocześnie rolę ekranu, z wyświetlającymi się na nim obrazami przedstawiającymi Świętą Historię. Towarzyszy nam muzyka sakralna. Wśród zaprezentowanych tu obiektów znajdziemy księgi liturgiczne należące do różnych obrządków, wydane są z wielką starannością. Uwagę zwraca szczególnie piękny „Antyfonarz” - rękopis łaciński, zawierający teksty i nuty pieśni kościelnych. Powstał w 1397 r. na polecenie Henryka z Greuebergu (Gryfów Śląski). Spośród zaprezentowanych mszałów uwagę przykuwa Mszał wrocławski, zawierający teksty Mszy św. w porządku roku liturgicznego, a ponadto Msze za świętych i za zmarłych. Jest to pierwszy mszał wydany w Polsce (Kraków 14 maja 1505 r.), przeznaczony dla utworzonej w 1000 roku diecezji wrocławskiej. Obok niego - Mszał łaciński, XIV-wieczny rękopis bogato iluminowany. W tej wielokulturowej perspektywie zaprezentowano też księgi liturgiczne innych wyznań: Służebnik - księgę liturgiczną Kościoła greckokatolickiego, Torę - zwój pergaminowy z XIX wieku nawinięty na drążki, a także Koran - XVIII-wieczny rękopis w j. arabskim, bogato ilustrowany stylizowaną ornamentyką roślinną. Całości dopełniają modlitewniki, m.in. pięknie iluminowany Brewiarz rzymski z XIV wieku, zawierający inicjały i miniatury ze scenami z życia Chrystusa.

Wystawa jest otwarta od wtorku do soboty w godz. 11-18 w siedzibie Ossolineum przy ul. Szewskiej 37 we Wrocławiu. Ekspozycja będzie pokazywana do 30 sierpnia, wstęp wolny.

Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia

2018-02-16 11:47

Fragment książki „Cuda dzieją się po cichu. O jasnogórskich cudach i łaskach”

„Amputacja” – krótko powiedział doktor. Kazimiera Wiącek z Lublina podniosła wzrok. „Nie rozumiem. Jak to…”

Piotr Drzewiecki

„Jest porażenie nerwu w lewej nodze, a teraz jeszcze ten zator tętniczy. Tu już nie ma czego leczyć. Amputacja jest konieczna” – powtórzył medyk. Kobieta wróciła do domu, bijąc się z myślami. Jak to, odetną jej nogę?! Co prawda chodzi o kulach, ale wciąż chodzi i ma dwie nogi! Kiedy zadzwonił dzwonek i otworzyła drzwi, odetchnęła z ulgą.

W odwiedziny wpadł zaprzyjaźniony lekarz. On na pewno coś wymyśli. Chciał jej dodać odwagi, ulżyć w cierpieniu. Ale niczego nie wymyślił. „Chyba bez amputacji się nie obejdzie” – powiedział smutno. „Jeśli tak, to ja chcę jechać na Jasną Górę!” – oznajmiła twardo.

Cała rodzina zaoponowała przeciwko takiemu pomysłowi. Śmierć jej grozi w każdej chwili, a ona chce sobie podróże urządzać? Kazimiera postawiła na swoim. W przekonaniu rodziny dopomógł lekarz, który miał nadzieję, że pielgrzymka do Częstochowy przynajmniej doda otuchy jego cierpiącej pacjentce. Nie puścili jej samej. Razem z Kazimierą pojechała jej siostra, siostrzenica i bliska sąsiadka. Od rannego odsłonięcia – w niedzielę 22 czerwca 1980 roku – do zasłonięcia Cudownego Obrazu o godzinie 13 Kazimiera Wiącek bez chwili przerwy modliła się w Kaplicy Matki Bożej razem z towarzyszącymi jej kobietami. Kiedy rozległy się bębny zwiastujące zasłonięcie Obrazu, z twarzą zalaną łzami zwróciła się do siostry: „Popatrz, zasłonili Matkę

Bożą i Ona pozostawiła mnie z kulami!”. Chwilę później poczuła niezwyczajny przypływ siły. Podkurczona, zagrożona amputacją noga rozluźniła się, wyprostowała, a Kazimiera Wiącek odstawiła kule, oparła je o filar i wyprostowana przyłączyła się do kolejki „Na ofiarę”. Tam zdjęła swoje korale i położyła je na ołtarzu.

Przeżycie było tak silne, a wydarzenie tak nieprawdopodobne, że nie przyszło jej do głowy, aby komukolwiek zgłosić swoje uzdrowienia. Na Jasnej Górze pojawiła się dopiero dwa tygodnie później. A wraz z nią znów siostra, siostrzenica i sąsiadka. Złożyły zeznania przed kronikarzem jasnogórskim; Kazimiera do akt dołączyła zaświadczenie od lekarza, który – gdy ją zobaczył bez kul, ze zdrową nogą – zwyczajnie rozpłakał się ze wzruszenia.

Zaświadczenie lekarskie brzmiało: „Od dnia 23 maja 1979 roku wystąpiło porażenie zupełne kończyny dolnej lewej. 9 maja 1979 roku wystąpił zator tętnicy podudzia lewego, co groziło amputacją kończyny. 22 czerwca 1980 roku ustąpiło porażenie”. Kazimiera Wiącek nie miała wątpliwości, za czyją sprawą to porażenie ustąpiło. Zdrowa i ogromnie szczęśliwa przez szereg lat w rocznicę swojego uzdrowienia pielgrzymowała na Jasną Górę do Matki Bożej, by Jej ze wszystkich sił dziękować za tę niezwykłą łaskę, jakiej doznała. A jej kule? Wiszą obok kul Janiny Lach, wskazując przybywającym pielgrzymom, czym jest nagrodzona ufność.

„CUDA DZIEJĄ SIĘ PO CICHU.


O JASNOGÓRSKICH CUDACH I ŁASKACH.”
Autor: Anita Czupryn
Premiera: 26 lutego 2018 r.
Wydawnictwo: Fronda PL. Sp. z o.o.

Przeczytaj także: Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent Duda: To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

2018-02-22 20:20

wpolityce.pl

Grzegorz Jakubowski/KPRP
Spotkanie Pary Prezydenckiej z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej

To dla mnie wielka radość, że w Polsce istnieje harcerstwo; to harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem

- powiedział w czwartek w Wiśle prezydent Andrzej Duda na spotkaniu z harcerzami z okazji Dnia Myśli Braterskiej.

Prezydent podkreślił, że tegoroczne spotkanie z harcerzami jest szczególne, ponieważ przypada w roku 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, a także w Roku Harcerstwa.

To rok, który jest dla całego naszego narodu, dla wszystkich obywateli Rzeczypospolitej, dla całego naszego społeczeństwa, rokiem niezwykle ważnym, w którym upamiętniamy i wspominamy, i jeszcze raz dziękujemy, składamy hołd wszystkim tym, dzięki którym Polska odzyskała niepodległość po 123 latach zaborów, także polskim harcerzom - zaznaczył.

Andrzej Duda podkreślił, że to harcerze są spadkobiercami wielkiej idei, o której mówił twórca polskiego harcerstwa, Andrzej Małkowski.

Andrzej Małkowski, pytany o to, jaka jest różnica pomiędzy harcerstwem a skautingiem (…), uśmiechnął się i powiedział, że harcerstwo, to skauting plus niepodległość. I to właśnie dlatego ten rok (…) jest także rokiem polskiego harcerstwa” - tłumaczył prezydent.

Prezydent mówił, że Polska jest wdzięczna harcerzom za walkę o niepodległość.

Zawsze byli, zawsze stawali na wezwanie, nigdy nie zawiedli swojej ojczyzny i za to także, jako prezydent Rzeczypospolitej, dzisiaj, w tym właśnie roku 100-lecia odzyskania niepodległości chciałem wam wszystkim gorąco podziękować - mówił.

Jest dla mnie wielką radością, że w Polsce istnieje harcerstwo - powiedział prezydent. Tłumaczył, że sam był harcerzem - jak podkreślił - w bardzo ważnych latach swojego życia, podczas których dojrzewał i dorastał do tego, żeby stać się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej.

To harcerstwo uczyło mnie, jak być dobrym Polakiem, obok tego, czego nauczyłem się w domu - przyznał.

Nie ma żadnej wątpliwości, że harcerstwo jest tym niezwykle ważnym miejscem wychowania młodzieży do dorosłości, współpracy, solidarności, współdziałania i wszystkiego tego, co buduje, kreuje, tworzy wspólnotę. Jednocześnie jest miejscem, w którym młodzież otrzymuje niezwykłą dawkę wartości patriotycznych, bo takie jest właśnie polskie harcerstwo. Nieważne, jak która z organizacji harcerskich się nazywa - oświadczył Andrzej Duda.

Dzień Myśli Braterskiej ma przypominać założycieli skautingu Roberta Baden-Powella i jego żonę Olave - 22 lutego przypadają ich urodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem