Reklama

Pamięć Kresów w Białej

2012-11-19 12:01

Stanisława Kot
Edycja wrocławska 43/2009

Jest 20 września. Liczna grupa zajmuje miejsca w autokarze, wyjeżdżamy do Białej, gdzie odbędzie się Msza św. i uroczystość inauguracyjna. Większość pasażerów to ludzie, którzy do niedawna mieli w dowodach osobistych wpisane miejsce urodzenia ZSRR, a teraz cieszą się, że ich korzenie to przeróżne tkwiące głęboko w pamięci nazwy miast, miasteczek i wiosek kresowych. W chwilach tęsknoty wracają myślami do pozostawionych domów rodzinnych, kościołów, szkół, do grobów swoich przodków, do utraconego dzieciństwa. Dni Kultury Kresowej to nagroda za trudne lata PRL, kiedy nie należało mówić o Kresach, a najlepiej byłoby zapomnieć o Katyniu, o wywózkach w głąb Rosji, o ludobójstwie. Nadzieja o zwycięstwie prawdy pojawiła się z chwilą zgody władz na zarejestrowanie 22 września 1988 r. Towarzystwa Miłośników Lwowa. Powstawały nowe stowarzyszenia kresowe, budził się entuzjazm, a później nawet radość, że powstanie Muzeum Kresów we Wrocławiu. Muzeum niestety nie powstało, ale dzięki ofiarności wielu wspaniałych ludzi pojawiły się książki, czasopisma, publikacje prasowe, dokumentujące ten trudny czas, który zgotowany był ludności kresowej przez nazistów niemieckich, komunistów sowieckich i nacjonalistów ukraińskich.

Kresowiana po raz siódmy

Od sześciu lat w niedużej miejscowości Biała k. Chojnowa odbywają się „Wrześniowe Kresowiana”, które skupiają coraz liczniejszą grupę rodaków z Dolnego Śląska, którzy pragną razem modlić się, cieszyć się pięknem kultury kresowej i wspólnym przebywaniem. Każdego roku spotkanie jest poświęcone innej tematyce. W tym okazją do świętowania jest 200. rocznica urodzin i 160. rocznica śmierci Juliusza Słowackiego. W ubiegłym roku wspominano 210. rocznicę urodzin Adama Mickiewicza. W 2007 r. obchodzono rocznicę koronacji Obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej i 140. rocznicę urodzin Marszałka Piłsudskiego. Gościem honorowym był wówczas kard. Henryk Gulbinowicz. Każdego roku w spotkaniu uczestniczą rodacy z Kresów. W ubiegłych latach byli goście z Wilna i Kowna, w tym roku Polacy z Krzemieńca, miejsca urodzin Juliusza Słowackiego. Przyjazd ich jest możliwy dzięki pomocy Fundacji „Polska Miedź” oraz wielu instytucji i ludzi dobrej woli. W pierwszych „Kresowianach” przed siedmiu laty wzięło udział 300 osób, w ubiegłym roku już ponad 3000.

Tablice pamięci Kresów

Pierwszy raz jestem w Białej, w starym parku wszystko dopięte „na ostatni guzik”. Nawet pnie drzew udekorowane dorodnymi kolbami kukurydzy, ozdobnymi dyniami, kolorowymi kwiatami. Niezwykle imponująco wygląda wzgórze, którego zbocza są obsadzone obficie kwitnącymi aksamitkami, a na szczycie znajduje się ołtarz, gotowy do złożenia ofiary Mszy św. w intencji Kresowian. Jest jeszcze wolny czas, który poświęcamy na prześledzenie prezentowanych na tzw. antyramach stowarzyszeń. Obszerne informacje w opisach i fotografiach przekazuje Stowarzyszenie Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej. Na tablicy pt. „Ludzie Wilna”, znajdują się fotografie, lata życia, zasługi, twórczość, m. In. takich postaci jak: kard. Henryk Gulbinowicz, marszałek Józef Piłsudski, św. Rafał Kalinowski, św. s. Faustyna Kowalska, św. Andrzej Bobola, Adam Mickiewicz. Jest oczywiście bogato ilustrowana strona poświęcona poecie Juliuszowi Słowackiemu (1809-1849). Jest wymieniona twórczość poety, są zdjęcia z Krzemieńca i okolic, fotografie rodziców i dworku Słowackiego. Na innej planszy pokazano miasto Wilno, piękne kościoły, kolej wileńską, cmentarz na Rossie, kwaterę AK i wiele innych ciekawych fotografii miasta, w którym spoczywają królowie Kazimierz Jagiellończyk i Barbara Radziwiłłówna, miasta obojga narodów. Wystawę przygotowało Bielskie Stowarzyszenie Promocji Kultury. Następna tablica prezentuje przedwojenną mapę Kresów i skalę utraconego terytorium, szczególnie najbogatszej części - zagłębia naftowego w Borysławiu, niezwykle atrakcyjnego kurortu w Truskawcu i Drohobycza. Prezentowane są osoby szczególnie zasłużone dla tego regionu na czele z Ignacym Łukasiewiczem, odkrywcą polskiej nafty. Tablice przygotował prezes Roman Lorenz ze Stowarzyszenia Drohobyczan.

Reklama

Msza św. z homilią

Głos dużego dzwonu oznajmia przygotowanie do Mszy św. U podnóża ołtarza widzimy ładnie prezentujące się panie z chóru, po prawej stronie licznie zgromadzonych wiernych w zwartym szyku z proporczykiem stoją harcerze z drużynowym Arturem Konradem Torbickim z 71. Drużyny Wędrowniczej KEDYW. Po lewej mamy orkiestrę strażacką w strojach galowych. Do ołtarza podchodzą celebransi na czele z abp. Mieczysławem Mokrzyckim, metropolitą lwowskim, bp. Stefan Cichy, ks. Bojko, kapelan kresowiaków i inni księża.
Abp M. Mokrzycki wypowiedział wiele ciepłych słów o zachowaniu wiary ojców w narodzie, który tu na ziemi dolnośląskiej zamieszkał, nie z własnej chęci, pozostawiając swoje domy, dobytek wypracowany przez wiele pokoleń na utraconych terenach, zabierając ze sobą niewielki ręczny bagaż, uratowane cudem życie. Tak zaczęła się podróż w nieznane strony w bydlęcych wagonach, na zachód. Rolę Kościoła w życiu każdego człowieka, tego utraconego tam na Kresach i tego obecnego należy cenić, bo tu spotykamy Chrystusa. Wielu ludzi po latach wstępuje do Kościoła i powraca do Boga, powraca do wiary. Podziękował także za zaproszenie na tę piękną uroczystość, za inicjatywę tego święta.
Ks. K. Bojko zaprosił do dalszego radosnego przyjęcia występów dzieci z miejscowej szkoły, które przygotowały przedstawienie o twórczości Juliusza Słowackiego, a także zaprosił do spożywania potraw kuchni kresowych, przygotowanych przez gospodynie z Białej. Dużym powodzeniem cieszyły się serwowane pierogi, kołduny litewskie, pajda chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym, ciasta, różne napoje. Była też możliwość zakupienia miodu i wyrobów z wosku. Można było kupić różne książki o tematyce kresowej, śpiewniki. Dzieci korzystały z przejażdżki konnej. A na scenie rozpoczynały się występy, prezentowały się zespoły śpiewacze, dzieci i młodzież deklamowała poezję J. Słowackiego, później wystąpił Chór Madrygał z Legnicy. Piosenki kresowe w wykonaniu chórzystów z Chojnowa cieszyły się dużym powodzeniem, po wykonaniu trzech utworów rozpoczęły się prezentacje stowarzyszeń kresowych.

Sprawozdania prezesów

Jako pierwszy wystąpił prezes TML iKPW Wojciech Szydłowski. Poinformował o 20-letniej działalności, o siedzibie i częstotliwości spotkań, o wyjazdach na Kresy, pomocy finansowej przy odbudowie kościołów (w Kowlu, Nadwórnej), a także składek na pokrycie kosztów tablic upamiętniających ludobójstwo. Takie tablice znajdują się w kościele św. Jana w Legnicy i w katedrze. Poinformował także o śmierci seniora Towarzystwa Józefa Wojciechowskiego, zmarłego nagle w dniu 19.09, wymienił w kilku zdaniach niezwykle cenne zasługi tego człowieka w działalności na rzecz nie tylko naszego Towarzystwa, należał do Zrzeszenia Kombatantów Armii Krajowej, był Honorowym Obywatelem Miasta Legnica.
Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej prezentował prezes Tadeusz Kisiel, podkreślił, że przez okres ostatnich 20 lat prezesował Towarzystwu p. Zbigniew Kisielewski, wielce zasłużony działacz kresowy, który nadal jest czynnie zaangażowanym członkiem, pełni dyżury w siedzibie przy ul. Zielonej 13. Pokrótce omówił przekazane na planszach informacje o ludziach Wilna i Ziemi Wileńskiej. Wspomniał o wydarzeniach z 1927 r., kiedy to z Paryża sprowadzono trumnę J. Słowackiego i złożono w krypcie Królewskiej na Wawelu. Podczas uroczystości Józef Piłsudski powiedział m.in.: „królom był równy”. Za działalność na rzecz środowisk kresowych dokonał dekoracji Srebrnym Krzyżem Zasługi ks. Krzysztofa Bojko. Zebrani odśpiewali księdzu Sto lat!
Prezentacji Stowarzyszenia Drohobyczan dokonał prezes Roman Lorenz. W działalności swojej wiele uwagi poświęcają odnowieniu życia kulturalnego w miastach Drohobycz, Borysław i Truskawiec. W Drohobyczu działają dwie polskie parafie i wokół nich gromadzi się tamtejsza Polonia, szerząc oświatę i kulturę. Istnieje tam również Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Zostało zawarte partnerstwo miast Legnica-Drohobycz. Duże zasługi w tym zakresie należą się prof. Dąbrowskiemu z PWSZ w Legnicy.
Prezentowane były także Stowarzyszenia Zbarażan i Ziemi Trembowelskiej. W swojej pracy skupiają się na organizowaniu pomocy finansowej ludności polskiej, organizacją wyjazdów na Kresy.
Na zakończenie uroczystości w Białej ks. K. Bojko jeszcze raz podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tego Święta. Ten dzień zostanie w naszej wdzięcznej pamięci. Niech Bóg wynagrodzi wszystkim, którzy podjęli się organizacji uroczystości w Białej. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej. Może uroczystości będą poświęcone twórczości Marii Konopnickiej, przy grobie której na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie Polacy śpiewają Rotę, a może Harcerzom, w okrągłą rocznicę powstania.

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: poczucie humoru jest postawą najbliższą łaski Bożej

2019-03-26 14:42

vaticannews / Rzym (KAI)

Franciszek złożył niezapowiedzianą wizytę na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. Wspólnota akademicka zgromadziła się dzisiaj na tradycyjnej medytacji wielkopostnej. Poprowadził ją sam Papież. Ojciec Święty nawiązał do tekstu z księgi proroka Daniela, opowiadającego o trzech młodzieńcach, którzy w obliczu prześladowań zachowali wiarę w Boga oraz posłuszeństwo prawu.

Grzegorz Gałązka

Pamięć zawsze daje siłę: pamięć przeszłości nie niesie jedynie orędzia, ale daje poczucie przynależności do ludu – mówił Franciszek. – Trzeba pamiętać o korzeniach, które są czym innym niż drzewo. One są pod ziemią. Pamięć jest jak żywotny sok, który płynie od korzeni i pozwala rozwijać się drzewu. Papież nawiązał do stylu życia współczesnych ludzi, który często jest naznaczony wygodnym i zachłannym indywidualizmem. Przejawia się on m.in w „zimie demograficznej”. To jest drzewo bez owoców. Ludzie zainteresowani są przede wszystkim realizacją siebie. To jest podejście prymitywne, które z pozoru jest jedynie „kulturalne”. Ono nie pozwala tworzyć historii, pozostawić po sobie historii. Ojciec Święty wskazywał na potrzebę zmiany paradygmatu. Zachęcał do „odważnej rewolucji kulturalnej”, która przyniesie „nową ewangeliczną hermeneutykę”, aby lepiej zrozumieć życie, świat oraz ludzi.

"Jeszcze nie przezwyciężyliśmy logiki illuminizmu, nie pokonaliśmy jej. I to jest właśnie wyzwaniem: nowa hermeneutyka, która idzie w tym kierunku. Hermeneutyka pamięci, przynależności do ludu, tworzenia historii; hermeneutyka podążania w nadziei, hermeneutyka – powtarzam jedną rzecz, którą bardzo lubię przypominać – wskazał Franciszek – trzech języków, razem, w harmonii. Język umysłu, język serca, język rąk. W ten sposób, że to co się myśli, to się też czuje i robi; czuje się to, co się myśli i robi; robi się to, co się czuje i myśli. Potrzebujemy tej hermeneutyki, aby przezwyciężyć dziedzictwo iluminizmu".

Papież przypomniał studentom, że życie nie zaczyna się od nich, ale potrzebuje ich, aby szło naprzód. Zachęcił do bycia zakorzenionymi w pamięci przodków oraz w poczuciu przynalezności do ludu. Teraźniejszość jest wasza i nie jest wasza – zwrócił uwagę Ojciec Święty. - To jest dar, który przychodzi z historii, ofiarowany każdemu, ale po to, aby ponieść go dalej. Decyzją każdego jest powiedzenie „tak”, aby ten dar mógł się rozwijać i przyniósł owoce. Papież zachęcił zebranych, aby nie zagubili swojej młodości, poczucia humoru. To jest postawa najbliższa łaski Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem