Reklama

Nowy Testament

Moja żona to spryciara!

2012-11-19 12:01

Justyna Sowa
Edycja małopolska 51/2009

Adam Wojnar
Spotkanie w Kalwarii Zebrzydowskiej

Ciepło rodzinne. To czuje się niemal od przekroczenia progu domu państwa Nelców. Potwierdza to ich postawa, potwierdzają słowa. Dla mnie jednak, niezwykle znamienny był także obraz Grażyny Nelec całującej z czułością ładującego się na jej kolana malca i matczyna cierpliwość towarzysząca próbom zjedzenia ciastka, które za nic nie chciało się zmieścić na jego talerzu…

Przeciszów, mała miejscowość w okolicach Krakowa. To tu czeka mnie spotkanie z państwem Grażyną i Sławomirem Nelami. Trafiam na miejsce i witana z wielką życzliwością wchodzę do domu. Co chwilę przybiega któreś z dzieci gospodarzy, by się ze mną przywitać. Z podziwem oglądam wysprzątane i niezwykle zadbane mieszkanie. Pan Sławomir, widząc moje niedowierzanie, z figlarnym błyskiem w oku tłumaczy: - Moja żona to spryciara! - A pani Grażyna na dźwięk tych słów, z zawstydzeniem, ale i niekrytą wdzięcznością, uśmiecha się do męża. Od razu rzuca się w oczy, jak wiele szacunku ma on dla żony i jak bardzo docenia jej pracę. A tej z kolei jest naprawdę niemało, państwo Nelcowie mają bowiem 12 dzieci. Pytam ich, czy planowali założenie tak licznej rodziny, na co oni z uśmiechem odpowiadają, że po prostu się przed nią nie bronili…

Niekryta radość

Państwo Nelcowie śmieją się, że kiedyś, gdy ich dzieci dorosną, będą musieli wybić ścianę w dużym pokoju, żeby mogli się wszyscy pomieścić, kiedy każde z nich przyjedzie ze swoją rodziną w odwiedziny. Ta wizja rozpromienia twarze rodziców. Nie są w stanie ukryć tego, jak bardzo radują się z każdej ze swoich pociech. Pan Sławomir przy okazji wspomina, jak to w jego domu, choćby na Wigilię, mimo iż również miał kilkoro rodzeństwa, każdy modlił się osobno, bo taki był zwyczaj: - I mi się to nie podobało - mówi - Dlatego w naszej rodzinie do Wigilii zasiadamy wspólnie i wspólnie się modlimy.

Do kościoła na raty

Nie wszystko jednak mogą robić razem, często jest to niemożliwe wyłącznie z tzw. przyczyn technicznych. Choćby na niedzielną Mszę św. pan Sławek zawozi swą rodzinę na raty. Najpierw jedna część, a potem wymiana, bo wszyscy nie mieszczą się do samochodu. Kilka razy w roku wybierają się wspólnie do Matki Bożej Kalwaryjskiej. W tym miejscu wspominają ze śmiechem, że przy ostatnim wyjeździe, trzyletni Daruś nie mógł się już doczekać i ciągle pytał: - Kiedy pojedziemy do Maryi? - A gdy już tam dotarli i uczestniczyli we Mszy św. polowej, był zawiedziony i rozpłakał się, bo to wcale nie było u Maryi. Dopiero po wejściu do Sanktuarium przed cudownym obrazem zgodził się, że teraz jest już u Maryi.

Reklama

Niezwykłe spotkanie

Ostatnia wizyta ich rodziny w Kalwarii Zebrzydowskiej wiąże się z niezapomnianym przeżyciem. Było to w czasie dorocznej pielgrzymki rodzin. Państwo Nelcowie poproszeni zostali o niesienie darów podczas Eucharystii. Byli więc blisko ołtarza, w pełnym składzie, odświętnie ubrani i podekscytowani. I kiedy przechodził kard. Stanisław Dziwisz z asystą, ku ich ogromnemu poruszeniu zatrzymał się w pobliżu i wskazując na nich, powiedział słowa, które bardzo głęboko utkwiły w sercach Grażyny i Sławomira: - Chciałbym się z tą rodziną przywitać. I podszedł do nich, by chwilę porozmawiać. Małżonkowie nie potrafią nawet odtworzyć uczuć jakie towarzyszyły im podczas tego spotkania: - To był dla nas ogromny szok - mówi Pan Sławomir. - Miałem wrażenie, że wszystko gotuje mi się w środku. Tam było tyle ludzi, a on wyciągnął rękę właśnie do nas. To wielki zaszczyt. Ksiądz Kardynał był pierwszym człowiekiem, który poprzez swoje gesty i postawę wobec nas wyraził podziw dla naszej rodziny. - Bo częściej, niestety, słyszymy przykre słowa krytyki - dodaje pani Grażyna. - Ludzie dokuczają i dogadują, zamiast zapytać czy w czymś nie trzeba nam pomóc. - A kard. Dziwisz zapytał nas od razu: - Czy wam czegoś nie potrzeba? - podsumowuje pan Sławomir.

Maryja na podwórku

W rodzinie Nelców Matka Boża zajmuje wyjątkowe miejsce, otoczona jest szczególnym kultem, który wypływa od rodziców dających przykład i przenika do serc dzieci. Pan Sławomir opowiada, jak już kilkanaście lat temu postanowił zbudować Matce Bożej kapliczkę na ich podwórku. - Ale tak jakoś zeszło, że nie udało się. Aż do teraz - mówi z dumą wskazując miejsce za oknem. Goszcząc w ich domu, miałam okazję obejrzeć świeżo poświęconą piękną kapliczkę. Za domem, w rodzinnym zaciszu stoi na honorowym miejscu własnoręcznie wymurowana grota, a w niej figura Matki Bożej Fatimskiej. Posadzone wokół kwiaty dodają jeszcze więcej uroku temu miejscu. Kapliczka ma także własne oświetlenie, dlatego wieczorem na podwórku państwa Nelców można powiedzieć, że bije blask od Maryi. To miejsce jest traktowane szczególnie przez wszystkich członków rodziny. Znajduje się w pobliżu wejścia do domu, dlatego zawsze wychodzący lub przychodzący do niego po całym dniu pracy przystają na chwilę przed figurą, by się pomodlić. Wielką radość sprawia rodzicom, o czym wprost mówią, widok dzieci, które dobrowolnie i z własnej inicjatywy przystają przed Maryją w skupieniu. Ci młodsi, pełni dumy, opowiadają potem o tym rodzicom. Pan Sławomir z uśmiechem mówi, że nieraz słyszał radosne wołanie: - Pomodliłem się, tato, przed Maryją!
Niesamowitym zaszczytem dla rodziny był też fakt poświecenia tej kapliczki przez samego bp. Jana Szkodonia, który w tym czasie odwiedził ich parafię. To są sytuacje, które traktują jako znaki Opatrzności Bożej, jako sygnały od Boga, który przypomina, że pamięta, że się opiekuje i wciąż czuwa.

Nie gasić zapału

Pytam jeszcze z zaciekawieniem jak radzą sobie z wychowaniem tak licznej gromadki. Rodzice podkreślają przede wszystkim fakt rozmowy: - Traktujemy dzieci poważnie. I oni to czują. Poza tym nie rozkazujemy, ale staramy się prosić, jeśli potrzebujemy ich pomocy - tłumaczą. Małżonkowie podkreślają też, że starsze dzieci są już na tyle duże, że wiele pomagają z własnej inicjatywy, widzą potrzeby i sami pytają, czy czegoś nie zrobić. A kiedy chcą gdzieś wyjść czy z kimś się spotkać, zawsze biorą pod uwagę rodziców i wspólnie konsultują wszystkie plany. Pan Sławomir podkreśla też, że pomaganie często sprawia im przyjemność. Kiedy z tatą idą popracować, uczą się czegoś nowego: - Ja nigdy ich w tej kwestii nie krytykuję, żeby nie gasić ich zapału. Dlatego nawet jak zrobią coś źle, nawet jeśli nieopatrznie, chcąc pomóc, coś zniszczą, mówię, że nie szkodzi, że zrobimy nowe, tym razem już dobrze, bo dokładnie wytłumaczę jak trzeba postępować. Dzięki temu oni wciąż chcą się uczyć czegoś nowego i nie zniechęcają się od razu. Dlatego też wiele już potrafią zrobić, często dużo więcej niż ich rówieśnicy - tłumaczy dumny tata.

Słowa, czas i przykład

Rodzice podkreślają także, że uczą dzieci, aby sobie nawzajem i innym pomagać. Pan Sławomir mówi, że często powtarza: - Nie jest ważne czy ktoś tobie pomoże, pamiętaj, abyś ty pomógł innemu.
Równie istotne w wychowaniu jest także poświęcanie czasu dzieciom, to, by z nimi być i by one to czuły: - Kupiłem kiedyś pięć wędek i poszliśmy na ryby - wspomina p. Sławek. Ale równie ważny jest przykład rodziców. Żeby dzieci nie tylko wiedziały choćby to, że należy przepraszać, ale żeby także widziały jak np. robi to tata.
Pani Grażyna mówi też, jak wielką radość sprawia jej patrzenie gdy dzieci potrafią się dzielić między sobą. - Tego też staramy się ich uczyć poprzez własny przykład - dodaje - Kiedy np. dostajemy czegoś za dużo, przekazujemy to komuś innemu, kto być może bardziej potrzebuje.

Chwila tylko dla siebie

Mama tej licznej gromadki wspomina też z uśmiechem, jak nieraz pytają ją znajome, czy ona w ogóle znajduje czas dla siebie przy tylu dzieciach. A ona odpowiada, że owszem ma czas. Wszystko jest kwestią organizacji, a w tym, co na każdym kroku podkreśla mąż, p. Grażyna jest prawdziwą mistrzynią. Dlatego ma czas na wykonanie wszystkich obowiązków, ale także na kawę czy poczytanie gazety. - Bo trzeba umieć znaleźć chwilę dla siebie, nawet przy tylu dzieciach - podsumowuje p. Sławek.

Prawdziwe szczęście

Ich rodzina przepełniona jest ciepłem i miłością. Takie jest ich życie, takie jest ich szczęście. Pracy jest dużo, ale dzięki świetnej organizacji, ze wszystkim sobie dobrze radzą. Jak mawia p. Sławomir Nelec: - Jeśli człowiek jest bierny, to nie ma radości w życiu. Oni tą radością wypełnieni są po brzegi.

Tagi:
rodzina

Abp Depo do rodzin: chciejmy uczyć się na nowo myślenia naszą wiarą

2018-09-18 18:01

eb / Limanowa (KAI)

„Chciejmy dzisiaj uczyć się na nowo myślenia naszą wiarą a nie bierzmy wzoru z tego świata” - powiedział metropolita częstochowski abp Wacław Depo podczas Wielkiego Odpustu ku czci Matki Bożej Bolesnej w Limanowej.

Maria Fortuna-Sudor/Niedziela

Metropolita częstochowski mówił w homilii, że środki społecznego przekazu zdają się mieć dzisiaj świadomość władzy nad ludzkimi sumieniami, bo kształtują sposób myślenia, mówienia i proponują sposób codziennego życia.

„Chcą i czynią to, ośmieszając nasz chrześcijański świat wartości, budowany na Chrystusie, który jest znakiem sprzeciwu. Dlatego nie dziwmy się, że propozycje tego świata będą nam oscylować wokół poziomu konsumpcji, chleba, igrzysk, rozrywki i laickiego podejścia do rzeczywistości. W imię wyższości woli Boga i jego planu zbawienia człowieka trzeba nam rozpocząć zmagania o kulturę wiary, by zdemaskować niebezpieczeństwa pogańskich zamierzeń sprzeciwiających się Ewangelii i koncepcji człowieka, a zwłaszcza natury ludzkiej” – dodał.

Abp Depo zaapelował do rodzin, by nie patrzyły obojętnie na zło, ale uświadamiały sobie rolę współtwórców polityki rodzinnej i podejmowały odpowiedzialność za przemianę społeczeństwa.

„W parlamentach Europy i świata odwraca się porządek wartości i proponuje się wartości, które są poza Bogiem. Poza Bogiem nie ma przyszłości, bo poza Bogiem nie ma życia. Musimy głosować zawsze za życiem, a nie dyskutować nad tym czy innym tygodniem, w którym mamy prawo zatrzymać życie pod sercem matki. To jest nieludzkie” – mówił.

Abp Depo przewodniczył Mszy św. dla rodzin i z błogosławieństwem dzieci, dlatego nawiązując do obecności najmłodszych powiedział, że dobrze, że czasami słyszy się głos dziecka płaczącego czy nawet krzyczącego na Mszy, bo jest to dowodem na to, że dziecko jest u siebie w domu.

„Kościół jest domem zjednoczenia Boga z ludźmi i ludzi pomiędzy sobą” – dodał.

"Najboleśniejsza Matko jedyna, uproś nam łaskę u swego Syna” – to hasło limanowskiego odpustu, który potrwa do 22 września.

POSŁUCHAJ

W głównym ołtarzu bazyliki w Limanowej odbiera cześć od wiernych Beskidu Wyspowego i całej diecezji tarnowskiej, łaskami słynąca figura Matki Bożej Bolesnej. Jest to rzeźba typu "pieta". Przedstawia Matkę Bożą trzymającą na kolanach umęczone ciało Jezusa.

Kult Piety rozwijał się z roku na rok a Stolica Apostolska potwierdziła ten kult zezwoleniem na koronację papieską. W dniu 11 września 1966 r. ówczesny metropolita krakowski abp Karol Wojtyła w obecności wielu biskupów, kapłanów i ponad 100 tys. wiernych ukoronował Panią Limanowską papieską koroną.

Po kradzieży korony ponownej rekoronacji dokonał w Krakowie papież Jan Paweł II 22 czerwca 1983 r. wobec milionowej rzeszy wiernych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Rusza Akcja „Czary mary okulary”

2018-09-18 08:44

Rusza Akcja „Czary mary okulary” organizowana przez Fundację Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio”. Akcja jest zbiórką okularów, które trafią na misje.

Okulary mogą być zarówno używane jak i nowe, najlepiej by były to okulary do czytania. Większość ludzi z krajów Globalnego Południa nigdy nie miała styczności z lekarzem okulistą. Z pogarszającym się wzrokiem nikt do lekarza nie chodzi, ponieważ nawet jeśli udałoby się ustalić wadę wzroku – pacjentów nie byłoby stać na zakup odpowiednich okularów. Dla miejscowych to naturalne, że z wiekiem widzą coraz gorzej. Muszą zaniechać pracy (jak np. szycie) z której do tej pory utrzymywali swoje rodziny.

W Afryce koszt zakupu jednej pary okularów jest bardzo wysoki. A w Republice Centralnej Afryki sklep optyczny znajduje się tylko w stolicy. Trudno nawet określić ile wynosi średnia pensja w tym rejonie, ponieważ miejscowa ludność utrzymuje się z pracy na roli, a kilkanaście euro jest dla nich kwotą niebotyczną. Okulary przysłane z Polski mogłyby pomóc wielu ludziom.

Z wiekiem starsi ludzie widzą coraz słabiej, ale uczą się z tym żyć nie wiedząc nawet, że kiedyś mogą zobaczyć przedmioty, którymi się posługują. Nie widzieć i nagle zobaczyć to dla miejscowych jak czary – stąd nazwa Akcji.

Okulary zostaną zbadane (ustalenie mocy), opisane, zabezpieczone, spakowane do paczek, paczki zostaną obszyte płótnem przez wolontariuszy Fundacji i posłane do misje. Akcja potrwa do 15 października. Wtedy to no Republiki Centralnej Afryki wyruszą wolontariusze Fundacji, którzy planują zabrać ze sobą część zebranych okularów. Od 2004 roku państwo to pogrążone jest w nieustającej wojnie domowej. Działania wojenne prowadzone na terenie całego kraju sukcesywnie prowadziły do upadku politycznego i gospodarczego. W chwili obecnej według ostatnich raportów ONZ Republika Środkowoafrykańska zajmuje ostatnie 188 miejsce w klasyfikacji rozwoju społecznego i klasyfikowana jest jako państwo upadłe.

Misjonarze, z którymi od lat współpracuje Fundacja Pomocy Humanitarnej „Redemptoris Missio” relacjonują o skrajnie trudnej sytuacji mieszkańców, ubóstwie, braku opieki medycznej, rozpadzie szkolnictwa oraz nieustannych napadach rebeliantów. Niełatwą sytuację miejscowej ludności dodatkowo komplikuje fakt występowania na tym terenie filarioz, a w szczególności ślepoty rzecznej. Eliminacja tej choroby jest procesem długotrwałym i wymaga od kilku do kilkunastu lat masowego podawania leków wszystkim mieszkańcom żyjącym w zagrożonych terenach.

Założeniem projektu jest zorganizowanie wyprawy pilotażowej celem rozeznania się w rzeczywistej sytuacji w i stworzenia podwalin pod wprowadzenie stałej profilaktyki przeciwko filariozie, co w dłuższym okresie doprowadzi do spadku liczby zachorowań. Wyprawa została zaplanowana na drugą połowę października 2018 roku (najlepsza pora ze względu na zakończenie się pory deszczowej), weźmie w niej udział między innymi poznańska okulistka - prof. Krystyna Pecold. Pani Profesor nie tylko planuje przebadanie osób niewidomych z powodu ślepoty rzecznej, ale również badanie przesiewowe dzieci uczęszczających do szkoły podstawowej przy misji oraz mieszkańców okolicznych wiosek. Tym, u których zostanie stwierdzona wada wzroku zostaną podarowane okulary z Akcji „Czary mary okulary”

Wszyscy, którzy chcieliby aby ich okulary służyły potrzebującym mogą je wysłać na adres Fundacji. Akcja potrwa do połowy października. „Redemptoris Missio” ul. Junikowska 48 60-163 Poznań

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kaja Godek: sygnatariusze "Zatrzymaj aborcję" mają wątpliwości, czy w następnych wyborach poprzeć PiS

2018-09-19 13:56

lk / Warszawa (KAI)

Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy pod projektem "Zatrzymaj aborcję". Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię - powiedziała Kaja Godek podczas konferencji zorganizowanej w środę przez środowiska pro-life w Centrum Prasowym PAP w Warszawie.

Magdalena Kowalewska

W trakcie konferencji jej organizatorzy - Instytut Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny - przedstawili m.in. klasyfikację państw świata pod względem ochrony prawnej życia człowieka na prenatalnym etapie rozwoju.

Polska została w tym raporcie sklasyfikowana na 127. miejscu. Tylko 69 państw posiada przepisy słabiej chroniące życie niż Polska. Natomiast w 59 krajach obowiązuje prawo zapewniające pełną ochronę ludzkiego życia. Żyje w nich 40 proc. światowej populacji. Te dane, zdaniem środowisk pro-life, przeczą mitom, jakoby w Polsce dobrze chronione było życie nienarodzonych.

W trakcie konferencji poruszono kwestię procedowania nad złożonym w Sejmie projektem "Zatrzymaj aborcję".

Podkomisja ds. procedowania nad obywatelskim projektem "Zatrzymaj aborcję" została powołana 2 lipca i od tego czasu nie odbyła jeszcze ani jednego posiedzenia. W skład podkomisji weszło dziewięciu posłów: pięciu z PiS, dwóch z PO oraz po jednym z Nowoczesnej i Kukiz`15.

W środę 12 września przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Matusiak (PiS) powiedział KAI, że data rozpoczęcia prac nad projektem wciąż nie została ustalona.

"Chcemy [się zebrać] jak najszybciej, tym bardziej, że mamy bardzo dużo innych obowiązków, a to jest jeden z priorytetów. Staram się to w jakiś sposób zorganizować. Ja działam" - zapewnił Matusiak.

Podczas środowej konferencji w PAP po raz kolejny do opieszałości posłów odniosła się Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

"Projekt zawiera tylko 115 słów, tutaj tak naprawdę nie ma czego badać. Można sprawdzać, jaką czcionką jest napisany, albo czy są poprawnie wstawione przecinki" - stwierdziła Kaja Godek.

W opinii Godek, projekt najpierw przez kilka miesięcy blokowała przewodnicząca komisji polityki społecznej i rodziny Bożena Borys-Szopa, a potem poseł Grzegorz Matusiak. - Skutkiem tego jest śmierć trójki dzieci dziennie i to jest krwawe żniwo tych zaniechań - dodała.

Przypomniała, że uzasadnienie do projektu ustawy zawiera skutki społeczne jej uchwalenia. - Piszemy, że ten projekt czyni Polskę krajem bardziej ludzkim; że znosi niekonsekwencje, gdzie dzieci zdrowe są objęte ochroną, a dzieci chore nie - mówiła Kaja Godek.

Skutkiem zaś niewprowadzenia do tej pory ustawy - powiedziała - jest śmierć 877 dzieci. - To są ludzie, którzy mogli się urodzić, nie musieli umierać. Umarli ze względu na zaniechania polityków - dodała Godek.

Kaja Godek nawiązała do przedwyborczych deklaracji polityków PiS i ich programu z 2014 r., w którym zapewniali, że partia ta opowiada się za ochroną życia i sprzeciwia się aborcji.

"To nie jest tak, że my wymyśliliśmy sobie, że obecnie rządzący politycy muszą to zrobić. Wzięliśmy na serio obietnice zawarte w programie i w wypowiedziach różnych wysoko postawionych polityków tej partii, którzy mówili, że aborcja eugeniczna jest czystym złem" - przypomniała pełnomocniczka Komitetu "Zatrzymaj aborcję".

"W tej chwili mamy Sejm i Senat, w których Zjednoczona Prawica ma większość. Mamy prezydenta wywodzącego się z ZP, deklarującego, że tę ustawę podpisze. Nie ma żadnego powodu, aby tej ustawy nie procedować" - stwierdziła Kaja Godek.

Jak powiedziała, jest niezrozumiałe, dlaczego tak wiele reform od początku kadencji zostało przeprowadzonych pomimo presji medialnej, protestów ulicznych i nacisków instytucji europejskich, a "rzecz tak podstawowa jak ochrona dzieci jest odkładana na nie wiadomo kiedy".

Kaja Godek podkreśliła też, że "Zatrzymaj aborcję" ma poparcie Konferencji Episkopatu Polski, jest jedyną inicjatywą wymienioną z nazwy w biskupich komunikatach.

"Kościół staje po stronie życia, ale po tej stronie ma obowiązek stanąć każdy, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem" - powiedziała Kaja Godek.

Pełnomocniczka "Zatrzymaj aborcję" przypomniała też o staraniach o spotkanie przedstawicieli Komitetu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS Ryszardem Terleckim. Wystosowali w tej sprawie pismo, ale do tej pory nie uzyskali na nie odpowiedzi.

"Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część opinii publicznej w Polsce i wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy [pod projektem "Zatrzymaj aborcję" - KAI]. Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię" - powiedziała Kaja Godek.

Dodała, że osobom tym podoba się wiele dokonań obecnie sprawujących władzę, jednak dla nich istotne jest także zwiększenie prawnej ochrony życia nienarodzonych. - Mówią: zrobiono wiele, ale nie zrobiono tej jednej rzeczy. Nie ma powodu, aby nie wprowadzać ochrony życia. W kolejnych wyborach, nawet biorąc pod uwagę inne dokonania, będę patrzył na ochronę życia i moje sumienie nie pozwoli mi znowu zagłosować na PiS - dodała Godek.

"Zatrzymaj aborcję" jest obywatelską inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej o tej samej nazwie. Projekt został złożony w Sejmie 30 listopada ub. roku. Jego celem jest wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod projektem podpisało się ponad 830 tys. Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem