Reklama

Muzeum ciągle żywe

2012-11-19 14:14

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 48/2012, str. 31

MAGDALENA KOWALEWSKA
Przemawia Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci płk. Kuklińskiego

Na warszawskim Starym Mieście (ul. Kanonia 20/22) mieści się mała, ale arcyważna dla historii i tożsamości Polaków Izba Pamięci płk. Kuklińskiego. Wiele osób myśli, że od momentu tragicznej śmierci jej założyciela dużo się tutaj zmieniło. Pojawiają się pytania o przyszłość tego muzeum oraz czy wciąż jest otwarte. Tak, jest otwarte. Józef Szaniawski nie żyje, ale jego wielkie dzieło nadal tętni życiem

Od chwili powstania Izby Pamięci płk. Kuklińskiego muzeum to odwiedziło ok. 35 tys. osób, w tym wielu dyplomatów, wojskowych czy przedstawicieli Polonii. Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, od momentu kiedy obowiązki dyrektora po Józefie Szaniawskim przejął jego syn Filip Frąckowiak, miejsce to zwiedziło ok. 1,5 tys. osób. Przychodzą tutaj różni ludzie: młodzież licealna, studenci, rodziny z dziećmi, osoby starsze, a także wszyscy ci, którzy wiernie noszą w sercach zasługi płk. Kuklińskiego, bohatera Polski i Ameryki, który dzięki zdobyciu supertajnych planów Armii Czerwonej i przekazaniu ich Stanom Zjednoczonym uchronił Polskę i świat przed III wojną światową. Nie brakuje również przypadkowych turystów polskich i zagranicznych. W ostatnim czasie Izba Pamięci płk. Kuklińskiego gościła: Niemców, Szwedów, Holendrów, a nawet Rosjan.

Odpowiedź na wszelkie wątpliwości

Na twarzach Holendrów podczas wizyty w muzeum płk. Kuklińskiego pojawiło się niemałe zaskoczenie po zobaczeniu mapy pochodzącej z 1970 r., która przedstawia m.in. ataki Ludowego Wojska Polskiego i NRD-owskich wojsk na kraje Beneluksu, w tym na małą Holandię.

Nagle zwiedzający Holendrzy, mający 60-70 lat, uświadomili sobie, że wtedy, gdy byli jeszcze w sile i kwiecie wieku, mogli stać się ofiarami wojny, i gdyby nie płk Kukliński, prawdopodobnie historia Polski i Europy potoczyłaby się zupełnie inaczej. - Najważniejszą zasługą Józefa Szaniawskiego było to, że upomniał się o zapomnianą postać płk. Ryszarda Kuklińskiego, drugiego Józefa Piłsudskiego, który ocalił nas przed Moskwą - mówi historyk prof. Wiesław Wysocki i dodaje, że wiele osób budzi się jeszcze z pewnej peerelowskiej rzeczywistości: - Ci, którzy tutaj przychodzą, wychodzą zupełnie inni. Mają przed sobą nową ocenę człowieka, polskiego herosa i Prometeusza, którym był płk Kukliński. Prof. Wysocki zaznacza, że każdy, kto szuka oceny przeszłości XX wieku i chce rozliczyć się z mentalnością PRL-u oraz z postawami prokomunistycznymi, ma wręcz swoisty obowiązek odwiedzić Izbę Pamięci płk. Kuklińskiego. W tym miejscu znajdzie odpowiedzi na wszelkie wątpliwości.

Reklama

Niewielkie muzeum płk. Kuklińskiego jest wyjątkowe nie tylko dlatego, że założył je wyjątkowy człowiek - śp. Józef Szaniawski, dla którego płk Kukliński był wielkim wzorem do naśladowania. Ale także dlatego, że troszczy się o nie zarówno jego dyrektor, jak i sąsiedzi z pobliskich kamienic oraz wszyscy ludzie dobrej woli, którzy zaglądają na tyły warszawskiej katedry św. Jana, gdzie mieści się Izba Pamięci płk. Kuklińskiego. Często przychodzą i mówią: „Sprawdzamy, czy wszystko jest w porządku”. - Bardzo mnie cieszą ci, którzy wspierają muzeum i otwarcie popierają jego działalność, a także deklarują swoją pomoc na wypadek, gdyby Izba Pamięci płk. Kuklińskiego miała jakieś problemy z funkcjonowaniem - wyznaje „Niedzieli” Filip Frąckowiak, dyrektor Izby Pamięci płk. Kuklińskiego.

Maksimum treści, minimum słów

Po śmierci prof. Józefa Szaniawskiego, społeczeństwo zaczęło pytać o to, czy Izba będzie kontynuować swoją działalność, bowiem założyciel muzeum stoczył niejedną bitwę z władzami stolicy o zachowanie tego miejsca. Wszelkimi możliwymi sposobami, niekiedy wallenrodycznymi, udawało mu się wygrywać te batalie. - Miał bardzo ostre pióro, niczym szabla, którego się bano i przed którym ustępowano - podkreśla prof. Wysocki. - Nic nie wskazuje na to, żeby muzeum miało przestać funkcjonować w obecnym lokalu. Jest to znakomite miejsce, biorąc pod uwagę zasługi płk. Kuklińskiego dla Polski - informuje Filip Frąckowiak. To właśnie tędy przechodził płk Kukliński, udając się m.in. na wieżę kościoła św. Anny czy plac Trzech Krzyży, gdzie nadawał tajne raporty dla Amerykanów.

Jak przyznaje Filip Frąckowiak, mimo że nie jest to „muzeum fajerwerków”, a jego zwiedzanie zajmuje od 15 do 30 min, Izba Pamięci płk. Kuklińskiego przekazuje samą esencję tego, co zrobił dla Polski i Europy płk Kukliński. Zawiera maksimum treści przy minimum słów. Takie też było założenie śp. Józefa Szaniawskiego. - Polacy przyzwyczaili się do tego, że muzeum jest na Starym Mieście w tym skromnym, niewielkim lokalu. Gdyby ta ekspozycja znalazła się w zasobach np. Muzeum Wojska Polskiego, utonęłaby w morzu innych ekspozycji. Liczę na to, że władze Warszawy nadal będą wykazywały się swoją przychylnością, tak jak zadeklarowały to zaraz po śmierci taty, oferując chęć współpracy i pomoc w utrzymaniu muzeum w tym miejscu - mówi syn Józefa Szaniawskiego. - Władze zachowują się naprawdę bardzo życzliwie. Nie chcemy, żeby był to przejaw jakiejś koniunktury, wynikającej z takiego czy innego układu. Mamy nadzieję, że wykażą się zrozumieniem sprawy tego miejsca - akcentuje prof. Wysocki, który jest jedną z osób pomagających Filipowi Frąckowiakowi w założeniu Fundacji im. Józefa Szaniawskiego, która będzie promowała zasługi płk. Kuklińskiego oraz różnych polskich bohaterów walczących o niepodległość i wolność naszej Ojczyzny.

Muzeum, instytut myśli i biblioteka

Pomysł stworzenia fundacji, która jest obecnie rejestrowana, zrodził się zaraz po tragicznej śmierci prof. Szaniawskiego, który pozostawił wiele niedokończonych inicjatyw, a także wielką spuściznę historyczno-naukową. Najważniejszym jej celem będzie promocja zasług i osiągnięć płk. Kuklińskiego, ale też wielkich postaci i bohaterów walczących o Polskę, takich jak Marszałek Józef Piłsudski czy Jan III Sobieski. Nie zabraknie też upamiętnienia pokolenia Żołnierzy Wyklętych, w tym rotmistrza Witolda Pileckiego. Instytut Myśli Józefa Szaniawskiego, działający przy fundacji, zajmie się też historią stosunków polsko-rosyjskich i będzie podejmował głównie te tematy, które zostały przedstawione w książce Józefa Szaniawskiego „Reduta - Polska między historią a geopolityką”. Są również plany, aby wydać w jakiejś formie niedokończoną monografię Profesora „Bitwa pod Wiedniem”. - Mój tata był głośnym człowiekiem, ale za to bardzo skromnym. Tak jak nie promował siebie, tylko wielkich bohaterów, tak też powstająca fundacja zajmie się podkreślaniem roli tych bohaterów. Nazwiskiem taty chciałem upamiętnić przywracanie przez niego czci wiktoriom polskiego oręża - podkreśla syn prof. Szaniawskiego.

Fundacja przede wszystkim będzie stawiała na upowszechnianie wśród Polaków wiedzy związanej z postacią płk. Kuklińskiego, dlatego Izba Pamięci płk. Kuklińskiego będzie priorytetem. Filip Frąckowiak, zarządzający fundacją, planuje również stworzenie przy muzeum płk. Kuklińskiego biblioteki naukowej, w której znajdzie się okazały księgozbiór patriotyczno-niepodległościowy prof. Szaniawskiego, zawierający wiele druków pochodzących jeszcze sprzed II wojny światowej. Syn Profesora tworzy to miejsce z myślą o studentach i badaczach historii. Chce również organizować konkursy na najlepsze prace naukowe z obszaru tematycznego, którym zajmował się Józef Szaniawski. Buduje właśnie wokół siebie skromny zespół zaufanych ludzi, którzy poświęcają swój czas i działają pro publico bono, realizując wspomniane zadania. - Gdybym nie miał tych osób wokół siebie, trudno byłoby podjąć się tego wielkiego projektu, jakim jest fundacja, skupiająca muzeum, bibliotekę i instytut myśli - mówi.

Izba Pamięci w nowej odsłonie

Muzeum płk. Kuklińskiego nie tylko kontynuuje swoją działalność po śmierci założyciela, ale także rozszerza ją o nowe inicjatywy. Dyrektor Izby Pamięci płk. Kuklińskiego pragnie, aby było to miejsce promocji osób, które walczyły o wolność i niepodległość Polski, zarówno z niemieckim, jak i rosyjskim najeźdźcą. - Płk Kukliński byłby zadowolony z tego pomysłu - ocenia Filip Frąckowiak, przypominając słowa płk. Kuklińskiego, który w 1997 r. na spotkaniu z weteranami I polskiej dywizji pancernej gen. Maczka powiedział: „Byliście dla mnie przykładem, gdy szliście w 1939 r. na wojnę, a ja miałem wówczas 9 lat. Ale o wyczynach waszej dywizji było słychać w kraju, chciałem pójść waszym śladem”.

Dlatego też Izba Pamięci płk. Kuklińskiego podpisała w ostatnim czasie umowę o współpracy z Archiwum Akt Nowych, która ma obejmować upamiętnianie dziejów opozycji niepodległościowej w czasach PRL, wspólne przedsięwzięcia dokumentacyjne, badawcze i wydawnicze, a także organizowanie otwartych spotkań edukacyjnych oraz popularnonaukowych. Pierwszym owocem tej współpracy było przekazanie w Izbie Pamięci płk. Kuklińskiego do zasobu Archiwum Akt Nowych historycznych dokumentów pochodzących z prywatnego archiwum Zygmunta Głuszka, uczestnika Powstania Warszawskiego, najmłodszego podharcmistrza Szarych Szeregów. Natomiast 13 grudnia br. w Izbie Pamięci płk. Kuklińskiego zostanie otwarta wystawa należąca do Archiwum Akt Nowych, dokumentująca „Solidarność w stanie wojennym”. Warto podkreślić, że płk Kukliński regularnie przekazywał do USA dane o przygotowaniach do wprowadzenia stanu wojennego oraz o współpracy ZSRR i Układu Warszawskiego dotyczącej tej operacji.

W najbliższym czasie w muzeum będzie można również zobaczyć reprodukcję obrazu Jana Matejki „Hołd ruski”, o którym Józef Szaniawski przypominał jako o „największym triumfie w dziejach Polski”, wymazanym z naszej historii. Pod obrazem znajdzie się opis tego dzieła w postaci przedruku felietonu Józefa Szaniawskiego.

Kontynuator myśli prof. Szaniawskiego

Izba Pamięci płk. Kuklińskiego chce docierać przede wszystkim do młodych ludzi, dla których pułkownik winien być wzorem całkowitego poświęcenia się polskiej sprawie. - Chcę być pierwszym, który powie temu młodemu pokoleniu o płk. Kuklińskim, zanim ktokolwiek będzie próbował wmówić mu, że jest postacią niejednoznaczną czy zdrajcą. Nie jest ani postacią niejednoznaczną, ani zdrajcą. Jest bohaterem Polski i Ameryki - zauważa Filip Frąckowiak i dodaje: - Tacie oraz tym, których uczył zarówno na uniwersytetach, jak i za pośrednictwem swoich felietonów, artykułów i książek, należy się zapewnienie ciągłości myśli polityczno-historycznej, którą Józef Szaniawski werbalizował. Postaram się tych ludzi nie zawieść - obiecuje syn Profesora, który po śmierci swojego ojca próbuje spełniać oczekiwania czytelników. Teraz to Filip Frąckowiak, mimo poczucia pewnej niezręczności, podpisuje książki Józefa Szaniawskiego.

* * *

Józef Szaniawski (1944 - 2012)
Założyciel Izby Pamięci Pułkownika Kuklińskiego, pierwszy dyrektor tego muzeum. Historyk, politolog, dziennikarz i publicysta w Polsce oraz USA, antykomunistyczny działacz niepodległościowy, ostatni więzień polityczny PRL. Przez 40 lat był nauczycielem historii w liceach i na uniwersytetach. Przez 12 lat ujawniał i przekazywał Radiu Wolna Europa informacje o zależności politycznej Polski od Moskwy, o eksploatacji ekonomicznej przez Rosję Sowiecką, okupacyjnych wojskach sowieckich i zbrodniach stanu wojennego.
W 1985 r. został zdekonspirowany i aresztowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako agent wywiadu Stanów Zjednoczonych. Osadzony w najcięższych więzieniach PRL - na Rakowieckiej w Warszawie oraz w Barczewie k. Olsztyna - spędził w nich w sumie 5 lat. Na skutek interwencji Helsińskiego Komitetu Praw Człowieka oraz rewizji nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego uwolniony, a następnie w 1990 r. uniewinniony i zrehabilitowany przez Sąd Najwyższy jako „ostatni więzień polityczny PRL”. Jako przyjaciel i pełnomocnik płk. Kuklińskiego całkowicie poświęcił się działalności na rzecz rehabilitacji oraz promocji płk. Ryszarda Kuklińskiego - bohatera Polski i Ameryki. W 2004 r. przywiózł ze Stanów Zjednoczonych do Polski urnę z prochami płk. Kuklińskiego. Autor ponad 4 tys. artykułów, korespondencji, esejów politycznych, komentarzy, recenzji, a także wielu publikacji książkowych poświęconych płk. Kuklińskiemu, Marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu oraz polskim wiktoriom. Uhonorowany m.in.: Orderem św. Stanisława, medalem Milito pro Christo, oficerską szablą honorową Wojska Polskiego, tytułem „Kustosza tradycji, sławy i chwały oręża polskiego”. Pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zginął w Tatrach 4 września 2012 r., spadając w przepaść.

Tagi:
Szaniawski muzea Kukliński

15. rocznica śmierci gen. Ryszarda Kuklińskiego

2019-02-11 19:02

prezydent.pl

Dziś mija 15. rocznica śmierci gen. Ryszarda Kuklińskiego. Jako pułkownik służył w Wojsku Polskim i armii amerykańskiej. Pod pseudonimem Jack Strong dostarczał Amerykanom informacje o strategicznych planach Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego. Uprzedził ich m.in. o planowanym wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego. W 2016 r. Prezydent Andrzej Duda nominował go pośmiertnie na stopień generała.

Ryszard Kukliński, pułkownik Wojska Polskiego i armii amerykańskiej, urodził się 13 czerwca 1930 roku w Warszawie. Jego ojciec, robotnik, zginął w niemieckim obozie Sachsenhausen. Podczas niemieckiej okupacji Ryszard Kukliński kolportował ulotki konspiracyjnej organizacji „Miecz i Pług”.

W 1947 roku Ryszard Kukliński rozpoczął służbę w Wojsku Polskim, wstępując do Oficerskiej Szkoły Piechoty we Wrocławiu. W związku z ujawnieniem jego pracy dla „Miecza i Pługa” został zdegradowany. Wkrótce jednak zaczął awansować, służąc w jednostkach liniowych, m.in. jako dowódca batalionu.

W 1963 roku rozpoczął pracę w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. Doszedł do stanowiska zastępcy szefa zarządu operacyjnego i szefa oddziału planowania strategiczno-obronnego. Był oceniany jako wybitnie zdolny sztabowiec. Pełnił również faktycznie funkcję sekretarza delegacji polskiej na spotkaniach przedstawicieli państw - członków Układu Warszawskiego. W 1971 r. podjął z własnej inicjatywy współpracę z amerykańską Centralną Agencją Wywiadowczą (CIA). Było to wynikiem jego przemyśleń po udziale polskiego wojska w interwencji państw Układu Warszawskiego w Czechosłowacji i strzelaniu przez wojsko do robotników na Wybrzeżu w 1970 roku.

Miał pseudonim Jack Strong. Za przekazywane informacje nie brał od Amerykanów wynagrodzenia.

Generał Wojciech Jaruzelski uznawał go za zdrajcę i dezertera. Kukliński uważał natomiast, że oficer nie ma obowiązku być lojalnym wobec dowódcy, który nie jest lojalny wobec swojej ojczyzny. W wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” z 1994 r. stwierdził, że jego dylemat polegał nie na wyborze: komunizm czy kapitalizm, ale służba narodowi lub czerwonemu imperium.

Kukliński przekazywał plany strategiczne Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego, w tym plany ataku na państwa NATO. Generał Jaruzelski twierdził, że pułkownik nie miał do nich dostępu. William Casey, dyrektor CIA, powiedział natomiast, po zakończeniu wywiadowczej misji Kuklińskiego, że w ciągu ostatnich 40 lat nikt tak nie zaszkodził komunizmowi jak on.

Pułkownik Kukliński przekazał Amerykanom informację o planowanym wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego - brał udział w opracowaniu związanych z nim dokumentów.

Z 7 na 8 listopada 1981 r. pułkownik Kukliński, został, wraz z żoną i dwoma synami, potajemnie wywieziony z Polski. Przyczyną ewakuacji była obawa Kuklińskiego przed dekonspiracją, choć gen. Czesław Kiszczak utrzymywał, że kontrwywiad go nie podejrzewał.

Po przybyciu do Stanów Zjednoczonych płk Kukliński został ekspertem Departamentu Obrony i Departamentu Stanu. Otrzymał stopień pułkownika armii amerykańskiej i wysokie odznaczenie CIA.

W 1984 r. Ryszard Kukliński skazany został przez sąd wojskowy w Warszawie na karę śmierci za zdradę i zdegradowany. W 1986 r. władze PRL ujawniły działalność Kuklińskiego na rzecz wywiadu Stanów Zjednoczonych. W rok później udzielił on obszernego wywiadu paryskiej „Kulturze”, poświęconego jednak wyłącznie przygotowaniom do wprowadzenia stanu wojennego.

O działalności na rzecz wywiadu USA ukazał się w 1992 artykuł w „Washington Post”. Podano w nim, że pułkownik Kukliński przekazał Amerykanom 35 tys. stron dokumentów.

W 1994 roku zginęli w Stanach Zjednoczonych dwaj synowie płk. Kuklińskiego. Okoliczności ich śmierci nie zostały wyjaśnione. Pojawiły się opinie, że mogła być to zemsta sowiecka na pułkowniku. W 1994 roku Ryszarda Kuklińskiego przyjął papież Jan Paweł II.

W 1995 r. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uchyliła wyrok ciążący na Ryszardzie Kuklińskim. W tym samym roku podjęto ponownie śledztwo w sprawie Kuklińskiego. Zostało umorzone przez Naczelną Prokuraturę Wojskową w 1997 roku. Kukliński został uniewinniony. W tym samym roku Solidarność zaapelowała do władz państwowych o awans dla Kuklińskiego na stopień generała i nadanie mu najwyższego odznaczenia.

W latach 2002-2004 Kukliński przyjeżdżał do Polski. Chciał zamieszkać na stałe w kraju. Zmarł 11 lutego 2004 r. w Tampa na Florydzie, w Stanach Zjednoczonych. Ceremonia żałobna odbyła się na amerykańskim cmentarzu narodowym Arlington. Pułkownik Ryszard Kukliński pochowany został w Alei Zasłużonych na cmentarzu wojskowym na Powązkach.

W 2006 na Starym Mieście w Warszawie otwarto Izbę Pamięci Pułkownika Kuklińskiego. Inicjatorem jej powstania był Józef Szaniawski, pełnomocnik Ryszarda Kuklińskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kanada: ksiądz dźgnięty nożem w czasie Mszy

2019-03-22 16:57

pb (KAI/radio-canada.ca) / Montreal

Rektor Oratorium św. Józefa w Montrealu ks. Claude Grou został dźgnięty nożem w czasie, gdy odprawiał Mszę św. w tej świątyni, znajdującej się na górującym nad miastem wzgórzu Mont-Royal. Poranna liturgia jest transmitowana przez telewizję i w internecie, więc świadkami zdarzenia było wielu telewidzów i internautów.

Senlay/pixabay.com

Około 8.30 nieznany mężczyzna podszedł do odprawiającego Mszę kapłana i zaatakował go nożem. Ochrona świątyni szybko obezwładniła napastnika i zatrzymała do czasu przyjazdu policji, która go aresztowała.

Duchowny został przewieziony do szpitala. Okazało się, że został lekko ranny. Jego stan jest stabilny.

Na razie nieznane są tożsamość i motywy napastnika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie Metropolity z Fundacją Szlaki Papieskie JPII

2019-03-23 20:43

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. (…) Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać - mówił abp Marek Jędraszewski podczas spotkania z członkami i sympatykami Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II na Franciszkańskiej 3.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Ks. Stefan Misiniec przywitał zebranych na dorocznym spotkaniu Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II w kaplicy arcybiskupów krakowskich. Przytoczył słowa kard. Karola Wojtyły, które w 1976 roku wygłosił podczas Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii, że oto jesteśmy świadkami konfrontacji pomiędzy Ewangelią a jej zaprzeczeniem na niespotykaną dotąd skalę.Kapłan dziękował metropolicie krakowskiemu za poprowadzenie wspólnej modlitwy i błogosławieństwo.

W wygłoszonej homilii abp Marek Jędraszewski, odnosząc się do przytoczonych wcześniej słów kard. Wojtyły z Filadelfii, tłumaczył, że przyszły papież odwoływał się wtedy do konfrontacji ateistycznego systemu bolszewickiego z Kościołem.

– Dzisiaj po latach jesteśmy w innym czasie i trwa inna konfrontacja. Taka jest prawda i nie możemy tego negować. Ale już nie w imię nowej ideologii tworzącej absolutną prawdę tylko w przekonaniu, że nie ma absolutnej prawdy, więc dobre jest wszystko, co człowiek uzna dla siebie za dobre, wszystko jest dozwolone, słynne hasło „róbta co chceta”. To sprawia, że Kościół znowu staje się obiektem różnego rodzaju ataków, bo mówi o Bogu, o Jego prawie. Mówi o przykazaniach, mówi o grzeszności, o konieczności nawrócenia, ale także o konieczności wiary w Boga, który jest nieskończony w swoim miłosierdziu.

W dalszych słowach arcybiskup podkreślił, że zawsze kiedy Jan Paweł II opisywał ważne dla polskiego Kościoła sprawy, osadzał je w polskim krajobrazie, jakby chciał pokazać, że istnieje jakaś szczególna ciągłość historii narodu osadzonego w konkretnym kręgu kulturowym i geograficznym. Metropolita przywołał fragmenty trzech utworów poetyckich, w których polski krajobraz stanowi niezwykle ważną część papieskiego przesłania.

Pierwszy fragment pochodzi z utworu „Myśląc ojczyzna”:

„Ojczyzna – kiedy myślę –

słyszę jeszcze dźwięk kosy,

gdy uderza o ścianę pszenicy,

łącząc się w jeden profil

z jasnością nieboskłonu.

Lecz oto nadciągają kosiarki,

zapuszczając do wnętrza

tej ściany i dźwięków monotonię

i ruchów gwałtowne pętle, i tną… „

Drugi fragment to część poematu „Stanisław”, w którym Wojtyła opisywał polską ziemię i jej piękny krajobraz zmieniający się wraz z kolejnymi porami roku. Natomiast trzeci fragment pochodzi z „Tryptyku Rzymskiego” i stanowi opis papieskiej refleksji snutej dokładnie 20 lat wcześniej podczas wędrówki wzdłuż potoku w Dolinie Jarząbczej odchodzącej od Doliny Chochołowskiej:

„Zatoka lasu zstępuje

w rytmie górskich potoków

ten rytm objawia mi Ciebie,

Przedwieczne Słowo.

Jakże przedziwne jest Twoje milczenie

we wszystkim, czym zewsząd przemawia

stworzony świat…

co razem z zatoką lasu

zstępuje w dół każdym zboczem…

to wszystko, co z sobą unosi

srebrzysta kaskada potoku,

który spada z góry rytmicznie

niesiony swym własnym prądem…

— niesiony dokąd?

Co mi mówisz górski strumieniu?

w którym miejscu ze mną się spotykasz?

ze mną, który także przemijam —

podobnie jak ty…”

Na zakończenie homilii metropolita krakowski skierował do członków i sympatyków Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II słowa przesłania:

– Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. Jesteście strażnikami konkretnych fragmentów naszej ojczyzny, które dadzą się wyznaczyć topografią. Ale przecież to są szlaki szczególne. To są szlaki człowieka, który, wędrując, modlił się i prowadził dialog z Bogiem. I ten dialog utrwalał w swojej poezji dla nas. Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha z tamtych także niełatwych czasów, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać. Konfrontacje zawsze były, są i będą, bo są wpisane w życie Kościoła od samych jego początków. Ale ponad te konfrontacje chrześcijanie za każdym razem mieli doświadczenie prawdziwości słów Pana Jezusa: „Bramy piekielne go nie przemogą. Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Po Eucharystii miało miejsce spotkanie Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II z abpem Markiem Jędraszewskim, podczas którego Prezes Fundacji Urszula Własiuk podkreśliła, że wypowiedziane dwa lata temu słowa metropolity o wielkim zadaniu chronienia i przekazywania następnym pokoleniom duchowego dziedzictwa Jana Pawła II skierowane do członków Fundacji odebrane zostały jako przesłanie.

Prezes przypomniała następnie, że wszystkie najważniejsze sprawy w czasach Biblii działy się na górach i tam również Chrystus prowadził Apostołów, gdy chciał im coś ważnego przekazać. W góry także Karol Wojtyła zabierał młodych i sam chętnie wracał na szlaki.

Prezes Własiuk wskazała następnie na wiele inicjatyw, które powstały w tym roku przy Szlakach Papieskich. Wyraziła nadzieję, że już w jesieni ukaże się przewodnik po Szlakach Papieskich w Gorcach, które szczególnie kochał Jan Paweł II.

Na zakończenie prezes gratulowała prof. Bogusławowi Grzybkowi, który zajmuje się oprawą muzyczną tych spotkań. Wyjaśniła także, że chór „Organum”, który p. Bogusław założył obchodzi w tym roku 50 lat istnienia. O nim Jan Paweł II mówił „mój chór”, gdy zespół wielokrotnie występował w Watykanie.

Abp Marek Jędraszewski dziękował zebranym za życzliwość i pamięć. Wyraził wielką radość, że troska o Szlaki Papieskie nie ustaje i wciąż znajduje nowe wyrazy.

Jeszcze raz podkreślił, że na wszystko co się obecnie wokół nas i wokół Kościoła dzieje musimy patrzeć z zaufaniem w Bożą Opatrzność.

– Nie my jesteśmy panami dziejów i historii ludzkości tylko Pan Bóg. A my mamy swoim dobrym życiem, modlitwą, zatroskaniem o to co najbardziej piękne i szlachetne przedłużać Bożą miłość do nas, do Polski, do naszej ojczystej ziemi. I jej bronić, z niej być dumnym, ją ukazywać innym.

Na zakończenie metropolita przekazał zebranym serdeczne życzenia wielkanocne.

Pierwsze Szlaki Papieskie oznakowane zostały jako szczególny dar rodaków dla Ojca św. w 25 rocznicę rozpoczęcia jego pontyfikatu i jako odpowiedź na papieską prośbę, wypowiedzianą w Nowym Targu w 1979 roku: „Pilnujcie mi tych szlaków”. Przez lata szlaków przybywało. W 2003r. z inicjatywy Urszuli Własiuk powołana została Fundacja Szlaki Papieskie Jana Pawła II, której zadaniem jest wytyczanie nowych tras oraz dbanie o te, które już istnieją. Dziś oznaczonych Szlaków Papieskich w Polsce istnieje bardzo dużo. Łączy je jedno – wiemy na pewno, że każdym z nich osobiście wędrował Karol Wojtyła – jako świecki, ksiądz, biskup, kardynał czy jako papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem