pomoc Kościołowi na Wschodzie

Pomagamy katolikom za wschodnią granicą

Tradycyjnie od 2000 r. druga niedziela Adwentu to czas modlitwy w intencji Kościoła na Wschodzie. To także dzień zbierania funduszy, by nieść pomoc materialną mieszkającym tam katolikom

Zobacz

Explorers Festival 2016

Ludzie ekstremalni

Dwadzieścia tysięcy kilometrów na motorach przez Patagonię, wejście na najwyższe szczyty Afryki, poznanie warunków życia w kolonii karnej na Filipinach – to dokonania polskich podróżników, miłośników przygód ekstremalnych.

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij
365 stron życia - terminarz 2017

Duszne pogawędki

Znaki na słońcu

Ks. Aleksander Herba

Polub nas na Facebooku!

Okres Adwentu, który właśnie przeżywamy, składa się z dwóch etapów. Pierwszy z nich kieruje naszą uwagę na powtórne przyjście Zbawiciela w dniach ostatecznych. Drugi - siedem dni bezpośrednio poprzedzających Boże Narodzenie - to wspomnienie pierwszego przyjścia Pana. Liturgia Słowa pierwszej części Adwentu często przywołuje właśnie te teksty Pisma Świętego, które zapowiadają mający nastąpić sąd i zakończenie historii w obecnym kształcie. Nie są one jednak proste w zrozumieniu. Skąd te trudności? Powodów jest kilka. Najpierw ten, że wszystko, co dotyczy przyszłości, jest jakąś tajemnicą i trudno tutaj z pewnością i przekonaniem interpretować zapowiedzi wydarzeń przyszłych. Po drugie Biblia mówiąc o tych sprawach, posługuje się tzw. stylem apokaliptycznym, który często odwołuje się do wstrząsających obrazów i przerażających scen. Podobnie - nie zawsze łatwo nam oddzielić to, co jest zapowiedzią faktycznego końca świata, a co tylko przepowiada wydarzenia mające się zdarzyć w przyszłości. Owa tajemniczość sprawia, że teksty te bywają wykorzystywane w filmach czy powieściach. Wprowadzają one nastrój grozy, lecz ich interpretacja często bywa daleka od poprawnej. Co więc na ten temat wiemy?
Najpierw to, że świat stworzony kiedyś przez Boga nie będzie wiecznie trwał w obecnej formie. Nadejdzie bowiem dzień, kiedy Pan Bóg zadecyduje o zakończeniu okresu zasługiwania. Syn Człowieczy, który kiedyś przyszedł na świat dla naszego zbawienia, powróci - tym razem, by dokonać osądu dziejów świata i ludzkości. Będzie to dzień pomsty i kary dla tych, którzy Boże zaproszenie do zbawienia odrzucili, ale będzie to również dzień radości i nagrody dla wszystkich, którzy wytrwale postępowali zgodnie z wolą Bożą.
Od samego początku ludzie zadawali pytania, kiedy się to stanie. Chrystus nie dał dokładnej odpowiedzi. Mówił, że "o godzinie owej wie tylko Ojciec" (por. Mk 13, 32); przestrzegał, że chwila ta nadejdzie niespodziewanie, "jak złodziej w nocy" (por. 1 Tes 5, 2). Należy więc być czujnym i zawsze gotowym na spotkanie z Panem.
W 21. rozdziale Ewangelii św. Łukasza znajdujemy jeden z tekstów mówiących o znakach towarzyszących zakończeniu historii. Jest to tekst trudny - najpierw mówi o zburzeniu Jerozolimy, co rzeczywiście miało miejsce w roku 70. po Chrystusie. Znak ów miał przypomnieć, że koniec świata nadejdzie rzeczywiście. We fragmencie tym słyszymy również zagadkowo brzmiące słowa: "Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy" (Łk 21, 25). Czyżby jakaś katastrofa kosmiczna? Zgaśnięcie Słońca? Może wielki meteoryt powodujący wystąpienie mórz i powódź na niespotykaną dotychczas skalę? Być może, ale z interpretacji naturalistycznej zwróćmy się raczej do biblijnego rozumienia symboliki opisu. "Morze" w Piśmie Świętym jest zawsze symbolem potęgi diabła, dlatego wielką wymowę miało nauczanie Jezusa na jeziorze, czy uciszenie tam burzy - znaki władzy Chrystusa nawet nad królestwem szatana. "Ludzie bezradni wobec szumu morza" - to raczej wzmagające się na świecie zło i poczucie naszej wobec niego bezsilności. Również inne teksty zapowiadające koniec świata, chociażby te z Apokalipsy św. Jana, zdają się przepowiadać nasilenie się działalności mocy piekielnych w dniach ostatecznych. Czy więc już żyjemy w czasach ostatecznych? Czy wzrastająca przestępczość, nasilające się akty terroryzmu, potęgująca się obojętność na krzywdę ludzką mogą oznaczać, że zbliża się dzień sądu? Oczywiście, że tak. Dzień ów zbliża się od samego początku. Pierwsi chrześcijanie odnosili wrażenie, że nadejdzie on lada dzień. Nie nadszedł ale znaki, które co chwilę mają miejsce w różnych zakątkach świata przypominają, że właściwie cała historia jest czasem ostatecznym - jest czasem naszego zasługiwania na zbawienie. Nie pytajmy więc: "kiedy to się stanie?". Pytajmy raczej: "jak wygląda moja gotowość na to wydarzenie?". Taki jest sens zapowiedzi końca świata i taki jest sens okresu liturgicznego, który obecnie przeżywamy.

Edycja rzeszowska 50/2002

E-mail:
Adres: ul. Zamkowa 4, 35-032 Rzeszów
Tel.: (17) 852-52-74

Reklama

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

Kto pociąga za sznurki EDYTORIAL

Królowanie Jezusa opiera się na zgodzie naszego serca, które w wolności pragnie przyjąć Tego, który jest nam rzeczywiście bliski. Kto jest dla nas źródłem mądrości, prawdy i... »
Bp Marek Solarczyk

Reklama

Książka - abp Wacław Depo