Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Duszne pogawędki

Znaki na słońcu

Ks. Aleksander Herba
Edycja rzeszowska 50/2002

Okres Adwentu, który właśnie przeżywamy, składa się z dwóch etapów. Pierwszy z nich kieruje naszą uwagę na powtórne przyjście Zbawiciela w dniach ostatecznych. Drugi - siedem dni bezpośrednio poprzedzających Boże Narodzenie - to wspomnienie pierwszego przyjścia Pana. Liturgia Słowa pierwszej części Adwentu często przywołuje właśnie te teksty Pisma Świętego, które zapowiadają mający nastąpić sąd i zakończenie historii w obecnym kształcie. Nie są one jednak proste w zrozumieniu. Skąd te trudności? Powodów jest kilka. Najpierw ten, że wszystko, co dotyczy przyszłości, jest jakąś tajemnicą i trudno tutaj z pewnością i przekonaniem interpretować zapowiedzi wydarzeń przyszłych. Po drugie Biblia mówiąc o tych sprawach, posługuje się tzw. stylem apokaliptycznym, który często odwołuje się do wstrząsających obrazów i przerażających scen. Podobnie - nie zawsze łatwo nam oddzielić to, co jest zapowiedzią faktycznego końca świata, a co tylko przepowiada wydarzenia mające się zdarzyć w przyszłości. Owa tajemniczość sprawia, że teksty te bywają wykorzystywane w filmach czy powieściach. Wprowadzają one nastrój grozy, lecz ich interpretacja często bywa daleka od poprawnej. Co więc na ten temat wiemy?
Najpierw to, że świat stworzony kiedyś przez Boga nie będzie wiecznie trwał w obecnej formie. Nadejdzie bowiem dzień, kiedy Pan Bóg zadecyduje o zakończeniu okresu zasługiwania. Syn Człowieczy, który kiedyś przyszedł na świat dla naszego zbawienia, powróci - tym razem, by dokonać osądu dziejów świata i ludzkości. Będzie to dzień pomsty i kary dla tych, którzy Boże zaproszenie do zbawienia odrzucili, ale będzie to również dzień radości i nagrody dla wszystkich, którzy wytrwale postępowali zgodnie z wolą Bożą.
Od samego początku ludzie zadawali pytania, kiedy się to stanie. Chrystus nie dał dokładnej odpowiedzi. Mówił, że "o godzinie owej wie tylko Ojciec" (por. Mk 13, 32); przestrzegał, że chwila ta nadejdzie niespodziewanie, "jak złodziej w nocy" (por. 1 Tes 5, 2). Należy więc być czujnym i zawsze gotowym na spotkanie z Panem.
W 21. rozdziale Ewangelii św. Łukasza znajdujemy jeden z tekstów mówiących o znakach towarzyszących zakończeniu historii. Jest to tekst trudny - najpierw mówi o zburzeniu Jerozolimy, co rzeczywiście miało miejsce w roku 70. po Chrystusie. Znak ów miał przypomnieć, że koniec świata nadejdzie rzeczywiście. We fragmencie tym słyszymy również zagadkowo brzmiące słowa: "Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy" (Łk 21, 25). Czyżby jakaś katastrofa kosmiczna? Zgaśnięcie Słońca? Może wielki meteoryt powodujący wystąpienie mórz i powódź na niespotykaną dotychczas skalę? Być może, ale z interpretacji naturalistycznej zwróćmy się raczej do biblijnego rozumienia symboliki opisu. "Morze" w Piśmie Świętym jest zawsze symbolem potęgi diabła, dlatego wielką wymowę miało nauczanie Jezusa na jeziorze, czy uciszenie tam burzy - znaki władzy Chrystusa nawet nad królestwem szatana. "Ludzie bezradni wobec szumu morza" - to raczej wzmagające się na świecie zło i poczucie naszej wobec niego bezsilności. Również inne teksty zapowiadające koniec świata, chociażby te z Apokalipsy św. Jana, zdają się przepowiadać nasilenie się działalności mocy piekielnych w dniach ostatecznych. Czy więc już żyjemy w czasach ostatecznych? Czy wzrastająca przestępczość, nasilające się akty terroryzmu, potęgująca się obojętność na krzywdę ludzką mogą oznaczać, że zbliża się dzień sądu? Oczywiście, że tak. Dzień ów zbliża się od samego początku. Pierwsi chrześcijanie odnosili wrażenie, że nadejdzie on lada dzień. Nie nadszedł ale znaki, które co chwilę mają miejsce w różnych zakątkach świata przypominają, że właściwie cała historia jest czasem ostatecznym - jest czasem naszego zasługiwania na zbawienie. Nie pytajmy więc: "kiedy to się stanie?". Pytajmy raczej: "jak wygląda moja gotowość na to wydarzenie?". Taki jest sens zapowiedzi końca świata i taki jest sens okresu liturgicznego, który obecnie przeżywamy.

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Ślub polskich pielgrzymów w Panamie!

2019-01-16 18:36

zś, ad/Stacja7 / Warszawa (KAI)

Poznali się na ŚDM w Krakowie, wkrótce potem byli już parą. Dlatego nie wyobrażali sobie, by ich ślub mógłby odbyć się gdzie indziej, niż na kolejnych Światowych Dniach Młodzieży. Uroczystość odbyła się w środę 16 stycznia w Panamie - podaje Stacja7.

Magdalena Pijewska

Martyna i Kuba pochodzą z Trzebini. Przyznają, że zainspirowała ich historia innej pary zakochanych, którzy również poznali się na ŚDM a potem wzięli ślub w trakcie kolejnego spotkania w Rio de Janeiro. – Gdy już byliśmy parą, ta historia cały czas chodziła mi po głowie, w końcu zdecydowałem się nią podzielić z Martyną, pamiętam, że było to podczas ŚDM w wymiarze diecezjalnym w Niedzielę Palmową. Martynie pomysł bardzo się spodobał i pomału rozpoczęliśmy przygotowania. Krakowskie ŚDM połączyły nas, a panamskie utrwaliły już na zawsze – zwierza się Kuba.

Wyjazd do Panamy, połączony ze ślubem, wiązał się z wieloma przygotowaniami, w tym formalnościami. Młodzi zdradzają, że pomogli im zaprzyjaźnieni księża, choć wszystkie niezbędne dokumenty udało się skompletować tuż przed wyjazdem. Zadbali również o strój. – Suknia i garnitur bez większych problemów zmieściły się w naszych walizkach, lecz suknia musiała zostać spakowana w worek próżniowy – wyjaśnia Kuba.

Z uwagi na dużą odległość między Polską i Panamą oraz koszty związane z wyjazdem, świadkami zawarcia małżeństwa nie mogli być rodzice pary młodej. – Ostatecznie przeżywają ślub bardziej niż my – śmieje się Kuba, a Martyna zaznacza, że jej mama do końca martwiła się o to, jak wyprasuje suknię i uczesze włosy.

Opowieść o ich związku zaczyna się w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce. – Nie przypuszczaliśmy, że ten czas aż tak bardzo zmieni nasze życie – przyznaje Martyna Gergont, która podczas ŚDM 2016 była wolontariuszką parafialną. – Do naszego dekanatu przyjechała duża grupa pielgrzymów z Paryża. W parafii Kuby zaplanowane było ich powitanie. Początkowo mieliśmy pomagać w zupełnie innych miejscach, a jednak obydwoje trafiliśmy na jedno ze stanowisk do wydawania posiłków dla pielgrzymów. I tam się właśnie poznaliśmy – wspomina Martyna. Kuba dodaje, że wspólny pobyt na Campus Misericordiae bardzo ich do siebie zbliżył – Po tym niesamowitym tygodniu zaczęliśmy się coraz częściej spotykać i niedługo później zostaliśmy parą. Żadne z nas nigdy nie było w związku i raczej nic nie zapowiadało zmiany. Aż do ŚDM – dodaje.

Przez najbliższe dwa tygodnie na portalu będą publikowane bieżące relacje z przebiegu Dni w Diecezjach oraz Wydarzeń Centralnych ŚDM z Panamy. Wydarzenia, w których biorą udział polscy pielgrzymi, zrelacjonują młodzi z archidiecezji warszawskiej oraz archidiecezji krakowskiej, którzy już wyruszyli do Panamy i od 14 stycznia uczestniczą w Dniach w Diecezjach.

O tym jak wyglądają przygotowania i organizacja Światowych Dni Młodzieży w Panamie na kilka dni przed rozpoczęciem wydarzeń z udziałem Papieża Franciszka, opowie w specjalnym vlogu Michał Kłosowski, który od początku stycznia wraz z wolontariuszami z całego świata pracuje nad organizacją ŚDM w Panamie.

zś, ad/Stacja7

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem