Reklama

Gidle – miejsce niezwykłe

2013-01-31 14:35

Katarzyna Woynarowska
Edycja częstochowska 5/2013, str. 7

M. Sztajner/Niedziela
Matka Boża Gidelska

Gidle to dobre miejsce na Rok Wiary. To w ogóle dobre miejsce do modlitwy, refleksji, złapania oddechu po codziennej gonitwie. To także miejsce niezwykłe, naznaczona cudownymi zdarzeniami, starannie opisanymi w dominikańskich księgach cudów

Gidle leżą niedaleko Częstochowy. Łatwo do nich dojechać i nietrudno trafić do okazałej bazyliki, którą wybudowano, by chroniła skarb bezcenny - liczącą zaledwie 9 cm figurkę przedstawiającą Matkę Bożą z Dzieciątkiem na ręku. Figura ta nazywana jest Patronką Chorych, Matką Bolesną. Do niej przybywają od wieków ludzie szukający ratunku, bo też od wieków za przyczyną Matki Bożej dzieją się w Gidlach uzdrowienia niewytłumaczalne medycznie - czyli cuda.

Historia jak z bajki

Rozpoczyna się Roku Pańskiego 1516, gdy rolnik Jan Czeczek wyorał na swoim polu „obrazek mały głazowy Najświętszej Panny, wielkości na dłoń, na kamieniu wielkim, który był wydrążony na kształt kielicha”, jak zapisał o. Zagajowski w swoim dziele „Skarb Wielki”. Chłop schował znalezisko w skrzyni, pod stertą ubrań. Jednak wkrótce dziać się zaczęły cudowne uzdrowienia, np. wyleczenie ze ślepoty, a ze skrzyni dobywał się piękny zapach. To stało się przyczyną przeniesienia figurki do miejscowego kościoła, a potem wybudowania w miejscu odnalezienia figury drewnianej kapliczki (przechowywanej do dziś w Gidlach).

Potem na tym samym miejscu stanął drewniany kościółek. Prawie 100 lat później pojawili się w Gidlach dominikanie i wybudowali barokowy okazały kościół, a cudowna figurka Matki Bożej została umieszczona w specjalnie skonstruowanym, bogato rzeźbionym ołtarzu w bocznej kaplicy, po prawej stronie nawy głównej. W 267 lat od konsekracji świątyni cudowna figurka została ukoronowana papieskimi koronami. Już wtedy musiała być słynna skoro do małych Gidel przyszło wtedy piechotą ok. 300 tys. ludzi.

Reklama

- Ślady kultu Matki Bożej Gidelskiej znalezione zostały aż pod Kijowem, na dalekiej Ukrainie - mówi o. Marek Grzelczak, przeor gidelskiego klasztoru. - Odnajdujemy je m.in. na Łemkowszczyznie, na Węgrzech, w północnych Włoszech, a nawet w dalekiej Portugalii. Tysiące kilometrów od Polski...

To nie wino leczy

Pątnicy, a nawet całe pielgrzymujące do Gidel rodziny, chcą najpierw pomodlić się w ważnych dla siebie sprawach, a następnie otrzymać odrobinę znanego od wieków gidelskiego wina. Wino to jest poświęcone w trakcie obrzędu tzw. kąpiółki, która odbywa się co roku w pierwszą niedzielę maja. Wino w niewielkich kapsułkach można otrzymać w kościelnej zakrystii.

- Najstarsza wzmianka o kąpiółce pochodzi z roku 1618 - opowiada Ojciec Przeor. - Obrzęd ten polega na zanurzeniu figurki Matki Bożej w naczyniach wypełnionych pobłogosławionym winem. Wino powinno być białe, wytrawne i koniecznie z winogron. Ale to nie wino, nie ilość wina decyduje - wyjaśnia o. Marek. - Ono jedynie towarzyszy naszej modlitwie. Przecież to Pan Bóg uzdrawia, nie wino... - przypomina zakonnik.

Nie tylko uzdrowienia

W bocznej kaplicy gidelskiej bazyliki wiszą na ścianach stare obrazy wotywne, czyli malowane opowieści o cudach, jakie miały tu onegdaj miejsce. Te najnowsze zawiera „Księga próśb i podziękowań”. Najwięcej wpisów dotyczy uzdrowień z ciężkich chorób. „Matko Boża, dziękuję za uzdrowienie Patryka - X”; „…za uratowanie wzroku mojego synka Kubusia - wierna czcicielka z Rybnika”; „Tu Stanisław otrzymał łaskę zdrowia, choć miał trzykrotnie potwierdzony wyrok śmierci. Złośliwy nowotwór, po którym teraz nie ma śladu - Elżbieta”. Są i wręcz nieprawdopodobne świadectwa. Renata S. pisze, że w chwili, gdy na piersi swojego konającego męża położyła obrazek Matki Bożej Gidelskiej i upadła na kolana w modlitwie, usłyszała, jak serce męża znów zaczęło bić. Było to 26 lat temu. Mąż do dziś cieszy się ponoć dobrym zdrowiem.

Są i inne wpisy: „Matko Boża Gidelska, proszę o wytrwanie i o to, żebym nie zmarnowała sobie życia - Zofia”; „Prosimy Cię z całego serca o lepszy rozum. My się zawsze ładujemy w problemy. Pomóż nam, prosimy - K i M”; „Za Twoim pośrednictwem chciałem przeprosić Pana Boga, bo byłem na Niego zły - Damian”; „Proszę Cię o dobrego męża i żebym zdała prawo jazdy, i żebym była dobrą fryzjerką - Bożena”; „Żeby Bożenka została moją żoną i wybaczyła mi moją głupotę”. „Dziękuję za nawrócenie - Tomek”; „Nawróć Ankę i jej rodzinę - Magdalena”; „W piątek wyjeżdżam do Anglii na rok. Pozwól mi, Matko, szczęśliwie tam żyć i wrócić - Justyna”.

Wiara i dziękczynienie

Dominikanie podkreślają mocno, że nie ma w tym żadnej magii ani uprawiania czarów. Jest jedynie modlitwa i wiara. Głęboko wierzące osoby proszą Matkę Najświętszą, by użyła swojej uzdrawiającej mocy i uwolniła od choroby ciała i duszy człowieka, za którego się modlą. Kiedy zaś odkryją, że choroba - z którą dostępna im medycyna nie potrafiła się uporać - ustąpiła, pojawiają się ponownie w sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej, by Jej podziękować. I czynią tak nie tylko w Roku Wiary, ale teraz jest szczególny czas, by tak zrobić. Każdy z nas ma przecież własny powód, by dziękować Bogu.

Tagi:
Gidle

Reklama

Pani Gidelska, módl się za nami!

2018-06-06 12:20

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 23/2018, str. II

Grażyna Kołek

Patronką rolników archidiecezji częstochowskiej jest Matka Boża Gidelska, czczona w cudownej figurce znalezionej przez rolnika na polu. Przychodzą do Niej z ufnością ludzie pracujący na roli, w gospodarstwach wiejskich, ale przyglądają się temu różni ludzie, także dziennikarze i politycy, badający różne zjawiska społeczne. Widać, że polska wieś, która przecież była zawsze silna, bogata, z perspektywami, jakby przysiadła, zmniejszyła swoje moce, przynajmniej te, które mieszczą się w chęci życia na wsi, pracy na roli, wykorzystaniu wiejskich możliwości. I kiedy ludzie poszukują jakichś dotacji z Unii Europejskiej, chcą, żeby ich ktoś wspomógł, to nie dziwimy się tym wysiłkom, bo człowiek przygarbiony ciężarem swojego trudu powinien szukać wsparcia. Jednak w ludzkim sercu jest jakiś żal i ból, bo każdy wolałby być człowiekiem mocnym, samodzielnym i stanowiącym o sobie. Wolałby tak uprawiać swoją ziemię, sad czy ogród, żeby czuł się pewny, że jego rola rodzi dobre i zdrowe owoce i że jego rodzina może się z pracy jego rąk utrzymać, wykształcić dzieci, zapewnić wszystkim przyszłość.

Polski rolnik przez wieki miał przede wszystkim Boga w sercu, żył modlitwą i głębokim przeczuciem rzeczy, które go czekały. Mieliśmy na polskiej ziemi wspaniałych ojców i matki, pełnych mądrości, którą czerpali z refleksji ewangelicznej i z bacznej obserwacji dzieła stworzenia – natury. Byle kto nie oszukał polskiego chłopa. Mógł być skrzywdzony, ale wiedział swoje. Dlatego Polska ostała się po 123 latach zaborów. Tak pięknie mówił o tym Jan Paweł II w UNESCO w Paryżu w 1980 r., że jest synem ziemi, która przestała istnieć na mapach politycznych Europy, ale ostała się dzięki polskiej rodzinie i polskiemu domowi. I można dopowiedzieć – w ogromnej mierze dzięki polskiemu chłopu, który zachował wartości zasadnicze dla naszej kultury. Dzisiaj boimy się o naszą kondycję i siłę, zastanawiamy się, czy jest jeszcze w kraju wystarczająca liczba ludzi, którzy się modlą, którzy swoje działania poprzedzają głęboką refleksją, dotyczącą zasadności swych wysiłków, którzy wychodząc na swoje pole, żegnają się i błogosławią. Czy zamiast refleksji i modlitwy nie przedkładamy aby obrazu telewizyjnego, kolorowej gazety czy filmu o miałkiej lub miernej treści...

Należy także zapytać polskich rolników, jak wygląda dziś nasza rodzina, czy jest wierna przysiędze małżeńskiej, czy mąż może szczerze patrzeć w oczy żonie, a żona mężowi. Jeżeli będziemy mieć dobre rodziny, dobre małżeństwa, które się wspierają, które się razem modlą i które żyją sakramentalnością swojego związku, wierzą, że w tym sakramencie jest obecny Chrystus, to możemy być spokojni o los naszej Ojczyzny. Lecz, niestety, jesteśmy świadomi, jak wiele polskich rodzin, z miast i wsi, się rozpada, mimo że przysięgali sobie przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską aż do śmierci.

Zechciejmy zatem spojrzeć na maleńką figurkę Matki Bożej Gidelskiej, która daje moc łaski, i prosić Maryję, by błogosławiła rolnikom i wszystkim mieszkańcom naszej archidiecezji, by jako najlepsza z matek otaczała nas swoją nieustanną opieką.

Ćwierć wieku w kapłaństwie
Księża, którzy zostali wyświęceni 30 maja 1993 r., świętowali 25-lecie kapłaństwa. Uczynili to w parafii pw. św. Jana Marii Vianneya w Mzykach, gdzie proboszczem jest ks. Tomasz Nowak. Jubileuszowej Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Przybylski, a okolicznościowe kazanie wygłosił abp senior Stanisław Nowak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: Krzyż to nie drzewo hańby - to drzewo życia

2019-03-19 07:22

- Krzyż przedstawiony jako drzewo życia - nie hańby, nie potępienia, nie martwych belek niosących śmierć. Drzewo życia. Bo właśnie umierając na krzyżu, Chrystus dał tym wszystkim, którzy w Niego – Zbawiciela i Odkupiciela – uwierzyli, dał życie - mówił abp Marek Jędraszewski w kościele stacyjnym - Bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa Męczennika w Krakowie na Skałce.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Przeor klasztoru na Skałce o. Grzegorz Prus OSPPE wyjaśnił, że tradycja liturgicznego wędrowania papieża po kościołach stacyjnych w Rzymie trwała do początków XIV wieku, a po przerwie przywrócono ją w wieku XX. Wytłumaczył, że duchowość liturgii stacyjnej koncentruje się wokół elementu pokutnego i ukazuje miasto jako przestrzeń świętą, a przybycie biskupa do poszczególnych świątyń umacnia jedność Kościoła.

Przeor przywitał metropolitę krakowskiego i podkreślił duchowe połączenie z Bazyliką św. Klemensa w Rzymie, która w tym czasie jest świątynią stacyjną.

W homilii abp Marek Jędraszewski, odnosząc się do słów Ewangelii, zaznaczył, że mówi ona o miłosierdziu, które jako ludzie mamy sobie okazywać, by móc dostąpić go od Boga. Ewangelia ta zawiera dwa wezwania o charakterze negatywnym: nie sądźcie i nie potępiajcie oraz dwa o charakterze pozytywnym: dawajcie i odpuszczajcie.

– Oto pełna prawda o Bożym miłosierdziu, które domaga się także abyśmy i my byli miłosierni na wzór Ojca. Ta prawda znajduje swoje najbardziej głębokie urzeczywistnienie i swój wyraz w Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Metropolita przypomniał, że równoległym kościołem stacyjnym w Rzymie jest Bazylika św. Klemensa papieża. To dom, w którym według tradycji mieszkał św. Klemens – czwarty z papieży. Św. Klemens zginął podczas prześladowań Domicjana pod koniec I wieku. Arcybiskup wyjaśnił, że w tej bazylice w niezwykły sposób przemawia mozaika krzyża umieszczona w apsydzie górnej bazyliki.

– Krzyż przedstawiony jako drzewo życia – nie hańby, nie potępienia, nie martwych belek niosących śmierć. Drzewo życia. Bo właśnie umierając na krzyżu, Chrystus dał tym wszystkim, którzy w Niego – Zbawiciela i Odkupiciela – uwierzyli, dał życie. I stąd te cudowne żywe gałązki, które odchodzą od filaru samego krzyża.

Arcybiskup tłumaczył, że wokół tego krzyża znajduje się 12 gołębi, które symbolizują 12 Apostołów. Widnieją tam także dwie postaci: Matki Najświętszej i św. Jana oraz zwierzęta zbliżające się do wody tryskającej z krzyża, która symbolizuje wody chrztu świętego. Metropolita wyjaśnił, że poniżej znajduje się bazylika dolna, a pod nią miejsce, gdzie mieszkał św. Klemens.

– Znajdujemy tam szczególny architektoniczny zapis wczesnego zmagania dwóch światów. Z jednej strony są tam fragmenty Mitreum – świątyni pogańskiej (…) a obok tego pozostałości domu, który zapewne służył jako schronienie, ale także jako pierwszy kościół dla grupki chrześcijan skupionych wokół św. Klemensa.

Następnie arcybiskup wspomniał wielkie prześladowania pierwszych chrześcijan, spalenie Rzymu przez Nerona czy pokazowe pozbawianie życia chrześcijan w Koloseum.

– Ileż trzeba było mieć wtedy wiary, że krzyż ostatecznie zwycięży, ile trzeba było męczeńskiej krwi chrześcijan, by mogły się rodzić nowe pokolenia, składające się na wielką wspaniałą historię Kościoła, Kościoła, który właśnie dzięki męczeńskiej krwi chrześcijan stawał się ciągle silny, młody na wzór Chrystusa. Wielka historia zwycięskiego krzyża, wielka historia prawdy, która z tego krzyża nieustannie płynie z pokolenia na pokolenie wszędzie tam, gdzie dociera Ewangelia. Prawda o miłosierdziu, o tym że ponad wstyd, upadek i upokorzenie jest gest miłości miłosiernej, dzięki której Bóg Ojciec w swoim Synu, mocą Ducha Świętego przygarnia nas do siebie i czyni nas na nowo swoimi dziećmi.

Na zakończenie homilii metropolita krakowski podkreślił, że dzisiejsze rozważanie krzyża jako drzewa życia, w kościele na Skałce łączy się ze wspomnieniem męczeńskiej śmierci św. Stanisława i wielu innych braci i sióstr, którzy za św. Andrzejem powtarzali: „Witaj krzyżu moja jedyna nadziejo”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystość odpustowa ku czci św. Józefa w Wieluniu

2019-03-20 06:50

Zofia Białas

Dzień 19 marca, ostatni dzień ćwiczeń rekolekcyjnych w parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP. Przez trzy kolejne dni wierni słuchali słowa Bożego i wraz z ks. Andrzejem Walaszczykiem - kapelanem sióstr bernardynek, tegorocznym rekolekcjonistą, przedzierali się przez prawdy dotyczące wiary.

Zofia Białas

Podsumowaniem rekolekcji był odpust parafialny. Przybyli na niego liczni czciciele św. Józefa, poseł na Sejm RP Paweł Rychlik, przedstawiciele władz samorządowych z burmistrzem Pawłem Okrasą, starostą Markiem Kielerem, radnym Sejmiku Wojewódzkiego Andrzejem Chowisem, strażacy z Wielunia, Urbanic i Bieniądzic z pocztami sztandarowymi, siostry Antoninki, Bernardynki, kapłani z dekanatów wieluńskich. Uroczystej sumie przewodniczył ks. bp Andrzej Przybylski. Przed homilią ks. bp dokonał uroczystego poświęcenia odnowionej ambony. Z tej ambony ks. Paweł Otręba przeczytał Ewangelię wg św. Mateusza (Narodzenie Jezusa), a ks. bp wygłosił homilię nawiązującą do przeczytanej Ewangelii i do postaci św. Józefa.

Zobacz zdjęcia: Uroczystość odpustowa ku czci św. Józefa w Wieluniu

Malując zdarzenia z życia Maryi i Józefa, mówił: Józef i Maryja byli zaręczeni, nie mieszkali jeszcze razem. W czasie roku, w którym oboje przygotowywali się do wspólnego życia, w ich życie, w ich codzienność wkroczył Bóg i zburzył wszystko to, co zadawało się być poukładane. Pokrzyżował ich plany. Maryja za sprawą Ducha Świętego stała się brzemienna. Józef wiedział, że dziecko nie jest jego, ale za sprawą anioła przeżył swoje zwiastowanie i zaakceptował Boski plan zbawienia. Gdyby tego nie zrobił, Maryja zostałaby wg żydowskiego prawa za zdradę ukamienowana, a pierwszy kamień miał prawo rzucić on sam, jako zdradzony mąż. Jednakże Józef, człowiek prawy i głęboko ufający Bogu, wziął Maryję do siebie, jako swoją małżonkę i stał się jej opiekunem i ziemskim ojcem Syna Bożego.

Dziś, kiedy świat przeżywa kryzys ojcostwa, kontynuował, trzeba zwracać się do św. Józefa, któremu Bóg powierzył opiekę nad swoim jedynym Synem i Jego Matką, i nigdy się nie zawiódł. Opiekunem Jezusa i Maryi pozostał św. Józef do końca swoich dni.

Niewiele mówił. Nie rzucał słów na wiatr, był za swoje słowa odpowiedzialny. Chronił powierzoną sobie Maryję i Jej Syna. Pozostając w ich cieniu, stał się wielkim świętym. Umarł w ich obecności, dlatego dziś nazywamy go patronem dobrej śmierci.

Uczmy się dziś od świętego Józefa wiary, odpowiedzialności za słowo, za rodzinę, uczmy się ojcostwa, zakończył.

Uroczystości odpustowe zakończyła procesja z figurą św. Józefa, Ciebie Boga wysławiamy i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Za przewodniczenie sumie odpustowej i wygłoszone słowo Boże ks. biskupowi podziękowali parafianie z ks. proboszczem Marianem Mermerem. Podziękowanie i kwiaty za przeprowadzone rekolekcje otrzymał także ks. Andrzej Walaszczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem