Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Notre Dame de Paris - płonąca katedra

2013-02-20 12:33

AGENCE FR-Paryz
Edycja rzeszowska 8/2013, str. 6

AGENCE FR-Paryz

12 grudnia 2012 r. w Paryżu rozpoczęto obchody 850-lecia istnienia katedry Notre Dame. Wiąże się z nią wiele ważnych wydarzeń, o których warto wspomnieć przy okazji tej rocznicy.

W roku 1871 podczas Komuny Paryskiej katedra o mały włos nie spłonęła, pożar wyrządził wiele szkód, ale struktura zewnętrzna ocalała. Jednak może pożar ten w świetle następnych wydarzeń historycznych z czasów rewolucji był zrządzeniem Opatrzności, może to dzięki temu nie podzieliła ona losu innych obiektów sakralnych, które masowo burzono. Komunardzi nie zajmowali się już i tak w ogromnym stopniu zdewastowanym obiektem, a niszczyli wszystko inne, co jeszcze przypominało monarchię i chrześcijaństwo.

Wróćmy jednak do początku. Katedra - obiekt gotycki, wybudowana została na planie pięcioramiennego krzyża. Początek jej budowy sięga roku 1163. Sama budowa trwała dwa stulecia. Ukończono ją w roku 1345. Ale czy definitywnie? Nasuwają się również pytania: dlaczego i gdzie powstała? Wyspa La Cité stanowiła zalążek stolicy, jak i państwa francuskiego. To w jej sercu, w bliskości powstałych już w IX wieku dwóch kościołów chrześcijańskich skupiało się życie publiczne i religijne Paryża. Rangę każdego liczącego się średniowiecznego miasta podnosiła natomiast jego katedra. Tak również myśleli uczestnicy Wielkiej Rewolucji, którzy w roku 1793 podjęli decyzję o jej zburzeniu. Zaniechano tego pomysłu, ponieważ zburzenie katedry groziłoby również zniszczeniem sąsiadujących z nią pobliskich budynków. W końcu podjęto decyzję o usunięciu 28 postaci królów Izraela i Judy, a katedra przetrwała jako świątynia bogini mądrości. Konsekrowana na nowo w roku 1802, dwa lata później była świadkiem koronacji Napoleona I na cesarza Francji. Dokonał jej Papież Pius VII. 850-letnia historia katedry Notre Dame (w dosłownym tłumaczeniu Naszej Pani), czyli katedra Matki Bożej, to również 850 lat z historii Francji.

Reklama

Serce katedry Notre Dame stanowi jej skarbiec, który może zachwycić każdego konesera sztuki, sztuki nie tylko w wymiarze materialnym, ale i wymiarze duchowym. Najważniejsze trzy elementy stanowią: relikwie Korony Cierniowej, relikwie gwoździa i relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Ten ostatni relikwiarz był świadkiem koronacji królów polskich. Wywiózł go po swej abdykacji król Jan II Kazimierz. Inny polski akcent: plac przed katedrą został nazwany imieniem Papieża Jana Pawła II. Cenną informacją jest także to, że Relikwiarz Korony Cierniowej wystawiany jest w katedrze w każdy pierwszy piątek miesiąca w trakcie roku, a w trakcie Wielkiego Postu w każdy piątek możemy w skupieniu spędzić przed nim czas na modlitwie.

Warto zadać sobie pytanie - czy rzeczywiście budowa trwała tylko dwa stulecia. Jedni twierdzą, że tak, a inni, że nie. Może i ci drudzy mają odrobinę racji, może ze względu na jej burzliwe losy mające decydujący wpływ na odbudowy i remonty, a co za tym idzie, i na zmianę jej wyglądu zewnętrznego, jak i wewnętrznego można stwierdzić, że budowa trwała dłużej, przez następne wieki, a może trwa nadal?

* * *

AGENCE FR-Paryz, organizator 6-dniowych rekolekcyjnych wyjazdów wielkopostnych do katedry Notre Dame, Sacre Coeur i na Rue du Bac w Paryżu
Szczegółowe informacje w redakcji „Niedzieli Rzeszowskiej”

Tagi:
katedra Paryż

Francja: arcybiskup Paryża odwiedził obozowisko migrantów

2018-04-15 19:18

pb (KAI/nouvelobs.com) / Paryż

Arcybiskup Paryża Michel Aupetit odwiedził w niedzielny poranek 15 kwietnia migrantów w olbrzymim obozowisku namiotowym koło Port de la Villette w północno-wschodniej części miasta. Mieszka tam ponad tysiąc osób.

Olivier LPB / Wikimedia Commons / pl.wikipedia.org

- Troska o braci wynika z naszej wiary - powiedział hierarcha dziennikarzom. Zauważył, że choć w słowie „obcokrajowcy” zawarta jest „obcość”, to „gdy się ich szanuje, gdy się ich przyjmuje, może się stworzyć prawdziwa relacja”.

Wskazał, że trzeba pogodzić „przyjęcie tych, którzy tu są” z „dobrem wspólnym”, aby „jak najlepiej przyjąć tych ludzi” nie destabilizując przy tym „tkanki społecznej”. Jego zdaniem we Francji są środki, by zrobić dla migrantów więcej niż do tej pory.

Przez godzinę abp Aupetit chodził wzdłuż namiotów rozstawionych wzdłuż kanału Saint-Denis i rozmawiał z małymi grupami migrantów, m.in. z Sudanu, Erytrei i Wybrzeża Kości Słoniowej. Towarzyszyli mu proboszczowie dwóch okolicznych parafii oraz wikariusz generalny archidiecezji paryskiej, prał. Benoist de Sinety, który oświadczył, że wizyta arcybiskupa ma wesprzeć obie parafie, które próbują pomagać mieszkańcom obozowiska. Np. parafia św. Jakuba i św. Krzysztofa zapewniła mieszkanie sześciu osobom, a także kursy czytania i pisania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Medziugorie: abp Hoser rozpoczął swoją misję

2018-07-23 11:12

st (KAI/vaticannews) / Medziugorie

Na znaczenie Medziugoria jako miejsca pobożności ludowej, gdzie wielu ludzi doświadcza łask Bożych i ożywia swoją więź z Chrystusem wskazał wczoraj wieczorem abp Henryk Hoser SAC. Emerytowany biskup warszawsko-praski zainaugurował misję wizytatora apostolskiego o charakterze specjalnym dla tamtejszej parafii.

Na wstępie abp Hoser zaznaczył, że Papież Franciszek posłał go do Medziugoria, ponieważ „troska duszpasterska wymaga zapewnienia stabilnego i nieustannego wsparcia tej wspólnoty parafialnej oraz wiernych, którzy udają się tam z pielgrzymką”. Cytując słowa pierwszego czytania liturgicznego 16. niedzieli zwykłej, gdzie prorok Jeremiasz mówi: „Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce mojego pastwiska” emerytowany metropolita warszawsko-praski stwierdził, że Ojciec Święty posyła nas tam, gdzie ludzie żyją, gdzie gromadzą się wierni szukając światła zbawienia. Nawiązując do czytanej w tę niedzielę Ewangelii (Mk 6,30-34), podkreślił, że „Pan daje nam niezrównany przykład i wzór misyjny”, okazując współczucie dla wielu ludzi, którzy poszli za Nim „jak owce nie mające pasterza”.

Następnie abp Hoser przytoczył słowa św. Pawła z drugiego czytania niedzielnej liturgii (Ef 2,13-18): „Teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się bliscy przez krew Chrystusa. (...) On przyszedłszy, zwiastował pokój wam, którzyście daleko, i pokój tym, którzy są blisko”. Zaznaczył, że do Medziugoria pielgrzymi przybywają z daleka, z około 80 krajów świata. Zauważył, że aby przebyć tak długą drogę trzeba mieć stanowczą motywację. Dodał, że słowo „daleko” oznacza również sytuację egzystencjalną wielu, którzy odwrócili się od Boga, od Chrystusa, od Kościoła i od światła, które nadaje sens życiu, potrzebnego aby je ukierunkować i nadać jemu godny cel życia, życia które warto przeżyć.

Emerytowany biskup warszawsko-praski podkreślił, że misja ta dotyczy także bliskich: tych którzy mieszkają w Medziugorju od wielu pokoleń, tamtejszych parafian, świadków wydarzeń jakie mają tam miejsce od 37 lat. W innym sensie bliskimi są ci wszyscy, którzy żyją wiarą żarliwą i chcą trwać w bliskim i wdzięcznym kontakcie z Panem Zmartwychwstałym i Miłosiernym.

Abp Hoser zauważył, że do Medziugorja przybywa tak wiele osób, ponieważ chcą spotkać Chrystusa i Jego Matkę. A także, aby odkryć drogę prowadzącą do szczęścia - życia w domu Ojca i Matki; wreszcie odkryć drogę maryjną jako najbardziej pewną i bezpieczną. Jest to droga pobożności maryjnej, która trwa w tym miejscu od wielu lat, „droga religijnego kultu, w którym głębia mądrości i szczyt religijności jakby w jedno się zlewają, i który dlatego jest szczególnym zadaniem ludu Bożego” – jak mówił Paweł VI w adhortacji „Marialis cultus”.

Polski hierarcha stwierdził, że chodzi w istocie o kult chrystocentryczny, ponieważ od Chrystusa bierze on swe źródło i skuteczność, w Chrystusie znajduje pełny wyraz i przez Chrystusa, w Duchu, prowadzi do Ojca. Zaznaczył, że w centrum tego, co ma miejsce w Medziugorie znajduje się Msza św., adoracja Najświętszego Sakramentu, masowe przystępowanie do spowiedzi św. a także odmawiania różańca i odprawianie Drogi krzyżowej. To wskazuje, że ta pobożność ludowa ma charakter zgodny z prawdami wiary i można tam przeżyć wyjątkowe działanie łaski Bożej.

Na zakończenie abp Hoser zaznaczył, że Matka Boża jest w Medziugoriu przyzywana jako Królowa Pokoju. To wezwanie znajdujemy również w litanii loretańskiej. „To prawda świat bardzo potrzebuje pokoju: pokoju serca wszystkich, pokoju w rodzinie, pokoju społecznego i pokoju międzynarodowego, tak pożądanego przez wszystkich, zwłaszcza przez obywateli tego kraju, tak bardzo doświadczonego przez wojnę na Bałkanach. Krzewienie pokoju oznacza budowanie kultury opartej na miłości, komunii, braterstwie, sprawiedliwości, a zatem na pokoju i wolności. Niech Matka Boża, Matka Księcia Pokoju, zapowiadanego przez proroków, będzie naszą opiekunką, naszą Królową, naszą Matką” – zakończył swoją homilię administrator apostolski dla parafii w Medziugoriu.

W uroczystości inauguracji misji abp Hosera w oprócz rzesz wiernych wzięli też udział nuncjusz apostolski w Bośni i Hercegowinie, abp Luigi Pezzuto, biskup włoskiej diecezji Alessandria, Guido Gallese i prowincjał tamtejszych franciszkanów o. Miljenko Steko OFM.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem