Reklama

Matka Boża – fundament Polski

2013-04-29 11:25

PIOTR BĄCZEK
Niedziela Ogólnopolska 18/2013, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela
Jak bardzo musi cierpieć Ta, która jest naszą Matką i Królową!

Akty profanacji Cudownego Obrazu Jasnogórskiego muszą niepokoić wszystkich. Gdy w jakikolwiek sposób atakowany jest – czczony w Polsce od wieków – wizerunek Matki Bożej, Polacy odbierają to nie tylko jako przejaw religijnej nienawiści, lecz także jako uderzenie w jeden z ważniejszych fundamentów bytu narodu i niepodległego państwa polskiego. Bo nie sposób oddzielić procesu kształtowania specyficznego ducha Polski od religijności maryjnej Polaków

Kult Matki Bożej pozostawił niezatarty ślad w polskiej kulturze, historii, obyczajach, tradycji, tożsamości narodowej. Maryjność wywarła wpływ nie tylko na charakter naszej religijności, ale i na nasze życie publiczne. Kult maryjny był fundamentalną cechą państwa polskiego. Warto o tym pamiętać zwłaszcza teraz, kiedy trwa ekspiacja w związku z niedawnym aktem profanacji Obrazu Jasnogórskiego.

„Bogurodzica” – wzór w Koronie Polskiej

Pierwszym hymnem Rzeczypospolitej była właśnie „Bogurodzica”, której historia, według badaczy, może sięgać połowy XIV wieku, a może nawet wieku XIII. W przekazach ludowych podawano, że twórcą pieśni jest sam św. Wojciech. Tę pieśń z początków polskiej państwowości intonowano podczas królewskich uroczystości, nabożeństw oraz przed ważnymi bojami w obronie Ojczyzny i chrześcijaństwa, np. pod Grunwaldem i Warną. To w okresie największej świetności polskie rycerstwo śpiewało: „Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiena Maryja”...

Polski kronikarz Jan Długosz pisał, że „Bogurodzica” stała się „carmen patrium”, czyli pieśnią ojczystą średniowiecznej Rzeczypospolitej. Najstarszy znany tekst „Bogurodzicy” – obejmujący dwie strofy z nutami – pochodzi z 1407 r., a zapisany został na tylnej wyklejce zbioru kazań łacińskich. O ówczesnym już wielkim znaczeniu „Bogurodzicy” świadczy fakt, że Jan Łaski wydrukował ją na początku „Statutu Królestwa Polskiego” z 1506 r.

Reklama

„Bogurodzica” – i rzecz jasna jej Bohaterka – wywarła ogromny wpływ na polską tożsamość, tradycję, cechy narodowe. Dzięki niej ukształtował się w polskim narodzie określony wzorzec cnót godnych naśladowania – świętości, pobożności, macierzyństwa, oddania, poświęcenia, miłości itd. Wprawdzie śpiewano ją przede wszystkim „ku chwale Bożej”, jednakże nie można nie doceniać – zwłaszcza dziś – iż dzięki swej powszechności była istotnym elementem państwowotwórczym; łączyła wszystkie stany, grupy etniczne i regionalne w jeden organizm społeczny, kształtujący swą doczesność w zgodzie z prawdami wiary katolickiej. W ten sposób wyłonił się model polskiej tolerancji, z którego słynęła Rzeczpospolita. „Bogurodzica” musiała więc wpłynąć także na sposób pojmowania polityki jako służby publicznej, czyli pracy na rzecz dobra wspólnego, a nie jako doraźnej gry o władzę rodem z „Księcia” Niccola Machiavellego. Kiedy jak nie dziś powinniśmy się nad tym zastanowić?

W każdych czasach

W okresie średniowiecza najważniejszym ośrodkiem kultu maryjnego na ziemiach polskich stało się sanktuarium Jasnej Góry z jego Cudownym Obrazem.

Wizerunek Matki Bożej Jasnogórskiej znajduje się w klasztorze od 1384 r. Od samego początku zasłynął cudownymi łaskami i w ten sposób oddziaływał na polskie społeczeństwo w każdych czasach. Król Władysław Jagiełło w liście do Ojca Świętego Marcina V z 1424 r. tak uzasadniał swą prośbę o udzielenie odpustów dla pielgrzymów: „We wspomnianym kościele Bogurodzicy na Jasnej Górze blisko Częstochowy mocą Bożą dzieją się często tajemnice wielu cudów”.

Na temat cudownych zdarzeń pisał także Jan Długosz, który opisując napad rabunkowy na Jasną Górę w 1430 r., zawarł taką oto relację: „Z całej bowiem Polski i krajów sąsiednich, mianowicie: Śląska, Moraw, Prus i Węgier, na uroczystości Maryi Świętej – której rzadki i nabożny obraz na drzewie wykonany w tym miejscu się znajduje – zbiegał się lud pobożny dla zdumiewających cudów, jakie za przyczyną naszej Pani i Orędowniczki tu się dokonywały”.

Już z perspektywy kolejnych wieków prymas Stefan Kardynał Wyszyński wskazywał, że Jasna Góra to „serce serc”. Prymas Tysiąclecia nauczał: „Stąd płynęła moc, która szła z królami i hetmanami na pole bitew! Tu więź jedności narodu w chwilach niewoli! Tu naród w pokucie korzył się pielgrzymią pieśnią: «Serdeczna Matko!». Tu bratały się stany i zawody, składając swe śluby uroczyste. Tu czerpano siły do pracy, ostrzono miecze ducha!”.

Dlatego trudno dziś – a może właśnie zwłaszcza dziś – nie doceniać znaczenia Sanktuarium Jasnogórskiego nie tylko dla rozwoju polskiej religijności, ale i tożsamości narodowej.

Królewskie śluby

Kult maryjny odegrał w historii Polski ważną rolę państwowotwórczą. Gdy 15 sierpnia 1617 r. Maryja objawiła się o. Juliuszowi Mancinellemu, głównym tematem Jej objawienia była właśnie Polska. Poleciła, by Ją nazywano „Królową Polski”. Książeczka z opisem objawienia zrobiła w Polsce wielkie wrażenie i jeszcze przed oficjalnym uznaniem Maryi za Królową Polski już powszechnie używano tego tytułu. Dlatego kult maryjny stał się w Polsce jeszcze bardziej popularny.

W 1632 r. opublikowano w Lublinie dwie pozycje na temat oddania się w niewolę Maryi, były to prace o. Fenickiego i o. Chomętowskiego. W ówczesnym świecie dwa kraje wiodły prym w propagowaniu tzw. niewolnictwa mariańskiego: królestwa Hiszpanii i Polski. W 1635 r. książę Albrecht Radziwiłł, kanclerz wielki Księstwa Litewskiego, wydał książeczkę pt. „Dyskurs nabożny z kilku słów wzięty o wysławianiu Najświętszej Panny Bogurodzicy Maryjnej”. Opisał w niej objawienie Matki Bożej w jezuickim klasztorze w Neapolu.

Państwowotwórcza moc Matki Bożej została wyraźnie zaznaczona w okresie szwedzkiego potopu. Jasna Góra stała się kluczowym ośrodkiem oporu przeciwko najeźdźcom. Wieść o niezłomnej obronie tego sanktuarium obudziła nastroje patriotyczne i doprowadziła do wybuchu powstania. Po zwycięskiej obronie 1 kwietnia 1656 r. król Jan Kazimierz złożył przed obrazem Najświętszej Maryi Panny w katedrze lwowskiej uroczyste śluby. Oddał siebie i Polskę w opiekę Matce Bożej i obrał Ją za patronkę swoją i Królestwa Polskiego. Razem z królem śluby złożyli przedstawiciele wszystkich stanów. Jest to o tyle ważne, że tekst ślubowania odnosił się do problemu naprawy Rzeczypospolitej, niedoli „ludzi niskiego stanu”, a zwłaszcza ucisku chłopów. W późniejszych latach fakt niewypełnienia ślubów złożonych przez Jana Kazimierza uważano za jedną z przyczyn rozbiorów i upadku I Rzeczypospolitej.

Kolejny władca Polski – król Michał Korybut Wiśniowiecki 7 grudnia 1669 r. ponowił śluby, tym razem na Jasnej Górze. W marcu 1671 r. umieścił słynący łaskami oryginalny obraz Matki Bożej Bledzewskiej w kaplicy królewskiego zamku w Warszawie, zawierzając siebie i całą Polskę Maryi jako Królowej. Po pół roku zawierzenie zostało powtórzone przez wszystkich przedstawicieli narodu w Gołębiu pod Lublinem.

Szaniec polskości

Nie można też pominąć faktu, że przez stulecia praktycznie cała Polska została swoiście ufortyfikowana lokalnymi sanktuariami maryjnymi. „Ufortyfikowana”, bo jak wskazywał prymas Wyszyński: „Jakby wieńcem ochronnym stanic kresowych otoczyła Maryja ziemię polską stolicami cudów i łask, gdzie krzepiła serca, ocierała łzy, uzdrawiała, cieszyła”.

W okresie niewoli, wojen, rozbiorów kult maryjny stawał się pociechą dla umęczonych rodaków. Był fundamentem i ostoją polskości, nadzieją na wyzwolenie, na niepodległą Ojczyznę. Po rozbiorach to maryjność w dużym stopniu sprawiła, że zachowała się polskość na ziemiach wcielonych do prawosławnej Rosji i protestanckich Prus. To w końcu 15 sierpnia 1920 r., w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, polska armia przezwyciężyła bolszewicką agresję.

W konfrontacji z komunizmem

Także w latach PRL kult maryjny odegrał zasadniczą rolę w zachowaniu tożsamości i odzyskaniu niepodległego bytu państwowego. To właśnie maryjność skutecznie ochroniła polską duchowość w sytuacji nieustannej konfrontacji z ideologią komunistyczną.

Prymas Hlond na łożu śmierci w 1948 r. wypowiedział znamienne słowa: „Nie lękajcie się niczego, walczcie, módlcie się i wierzcie. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. Pod Jej opieką pracujcie”.

Maryjny program rozwinął prymas Wyszyński. Zawierzenie Maryi miało u niego głęboko teologiczne fundamenty. Powoływał się na Apokalipsę, w której św. Jan zwiastuje ocalenie „Niewiasty obleczonej w słońce”: „Stąd wniosek – trzeba skupić przy Niej, przy Maryi. Cały Naród, cała diecezja przy Bogurodzicy, Bogiem sławionej Maryi – oto moje zamierzenie od początku”.

Prymas Wyszyński sformułował program odnowy moralnej i duchowej narodu w oparciu o Maryję. Nie jest przypadkiem, że wielki Prymas Tysiąclecia niejednokrotnie nawiązywał do czasów potopu szwedzkiego. W 1946 r. jeszcze jako biskup lubelski nauczał: „Z różnych fal potopu szwedzkiego wypłynęła Rzeczpospolita u stóp skały jasnogórskiej. Zwycięstwo obrońców Jasnej Góry stało się mobilizacją generalną ducha i woli obronnej. Naród na zew swej Królowej zrzucił z siebie jarzmo najeźdźców”.

W maju 1981 r. na łożu śmierci prymas Wyszyński, zwracając się do członków Rady Głównej Episkopatu Polski, powiedział: „Wszystkie nadzieje – to Matka Najświętsza. I jeżeli jaki program – to Ona”.

Kolejnym wielkim propagatorem kultu maryjnego był Jan Paweł II, który jeszcze w czasie biskupiej posługi w Krakowie wspierał Prymasa Tysiąclecia w pracach nad programem odnowy Polski i programem oddania Ojczyzny w opiekę Matki Bożej, napisał też komentarz teologiczny do Aktu Oddania. Maryjne kazania kard. Karola Wojtyły były uzupełnieniem nauczania Prymasa Tysiąclecia. Przywiązanie i miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej sprawiły, że został nazwany „Papieżem Czarnej Madonny”. Jan Paweł II w swoim nauczaniu wiele uwagi poświęcił roli Matki Bożej, m.in. w encyklice „Redemptoris Mater”. Osobiście odczuł opiekę Matki Bożej 13 maja 1981 r., kiedy to w cudowny sposób został ocalony przed kulami zamachowca.

Zwycięstwo bez dywizji

Jasna Góra, tak jak i Ojciec Święty, nie posiadała – trawestując powiedzenie sowieckiego przywódcy – doborowych dywizji wojska, ale po 1989 r. to właśnie tutaj pielgrzymowali kolejni przywódcy III RP, w tym także z postkomunistycznym premierem Józefem Oleksym. Nie można oceniać ich intencji, jednak fakt przybycia przed Cudowny Obraz elity praktycznie ze wszystkich partii powodował, że Jasna Góra nie była przedmiotem sporu politycznego. Zdarzające się i wtedy akty profanacji (np. w niektórych pismach) nie były wykorzystywane w bieżącej polityce.

Sytuacja zmieniła się po ataku na Obraz 9 grudnia 2012 r. Próba dewastacji wizerunku Matki Bożej stała się najwyraźniej zachętą dla środowisk ateistycznych i antykościelnych do pomniejszania znaczenia Cudownego Obrazu i rozpoczęcia dyskusji na temat rzekomo negatywnej roli Kościoła w Polsce. Dlatego trzeba bezustannie pamiętać o znaczeniu religijnym Matki Bożej i Jej roli w kształtowaniu państwa polskiego.

Tagi:
Matka Boża Maryja

Peregrynacja wizerunku Matki Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan

2019-02-28 19:55

azr (KAI) / Warszawa

W Polsce trwa peregrynacja dwóch kopii ikony Matki Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan, napisanej na zamówienie Rycerzy Kolumba przez włoskiego ikonopisa Fabrizia Diomediego. Ta inicjatywa zakonu ma na celu modlitwę i refleksję nad możliwościami wsparcia prześladowanych współcześnie chrześcijan, ale też wezwanie do odważnego wyznawania wiary w codzienności.


Matka Boża Wspomożycielka Prześladowanych Chrześcijan

"Codziennie miliony chrześcijan na całym świecie doświadczają różnorakich prześladowań i dyskryminacji, lecz rzadko ten fakt jest zauważalny w naszym codziennym życiu. Dla uciskanych chrześcijan bardzo ważne jest wsparcie i zrozumienie okazywane ze strony współwyznawców z całego świata. Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan, jest okazją nie tylko do wsparcia modlitewnego, ale również zachętą do poczynienia refleksji, czy i my w różnych sytuacjach, bylibyśmy gotowi do dania świadectwa wiary" - czytamy na stronie internetowej Rycerzy Kolumba w Polsce, informującej o szczegółach peregrynacji. Peregrynacji towarzyszy list z błogosławieństwem napisany z okazji rozpoczęcia pielgrzymki przez arcybiskupa częstochowskiego Wacława Depo. Oprócz spotkań modlitewnych, Rycerze Kolumba proponują też m.in. udział w katechezach, których propozycje tematyczne można znaleźć na stronie internetowej zakonu.

Oryginał ikony Matki Bożej Wspomożycielki Prześladowanych Chrześcijan napisanej przez znanego włoskiego ikonopisa Fabrizia Diomediego oraz kilkadziesiąt kopii tej ikony poświęcił abp Jean-Clément Jeanbart, melchicki arcybiskup Aleppo, związany z zakonem. Obecnie ikony te pielgrzymują po całym świecie w ramach nowej inicjatywy Rycerzy Kolumba, wzywającej do duchowej i materialnej solidarności z prześladowanymi chrześcijanami i z tymi, którzy bezpośrednio ich wspierają.

Szczegółowy program peregrynacji w Polsce można znaleźć na stronie: http://www.rycerzekolumba.com/polska/index.php/aktualnosci/peregrynacja-obrazu-matki-bozej-wspomozycielki-przesladowanych-chrzescijan.html

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szpital atakuje obrońców życia

2019-03-13 10:57

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 11/2019, str. VI

W Szpitalu Bielańskim życie ludzkie jest ratowane, ale niestety także odbierane nienarodzonym dzieciom. Teraz szpital wytoczył proces obrońcom życia, by przestali przypominać o tym, że aborcja jest zabójstwem

Artur Stelmasiak

Papież Franciszek mówi, że aborcja, jest jak „wynajęcie płatnego zabójcy”, a aborcja eugeniczna jest „nazizmem w białych rękawiczkach”. O tym, że aborcja jest zabiciem dziecka mówią lekarze, prawnicy, biolodzy, etycy i w zasadzie każdy człowiek intelektualnie uczciwy.

– Zabijanie na masową skalę ma miejsce w Szpitalu Bielańskim i dlatego od lat protestujemy w tym miejscu. Organizowaliśmy pikiety, publiczny Różaniec, a także zaparkowaliśmy nasz samochód dostawczy, który pokazuje niewygodną prawdę o zabijaniu dzieci przez lekarzy – mówi Mariusz Dzierżawski, prezes Fundacji Pro-Prawo do Życia, któremu Szpital Bielański wytoczył prywatny akt oskarżenia.

Wolontariusze z tej fundacji mają często wytaczane sprawy w sądach. Ale jak do tej ponad 50 spraw już wygrali, a kolejnych kilkanaście nadal się toczy w sądach. Orzecznictwo sądowe ws. prolife jest więc bardzo jednoznaczne.

Prywatne oskarżenie za publiczne pieniądze

Według portalu www.stopaborcji.pl Mariusz Dzierżawski odpowiada przed sądem w ramach oskarżenia prywatnego z art. 212 § 1 kodeksu karnego. Z informacji medialnych i wcześniejszych wypowiedzi Doroty Gałczyńskiej-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego, wynika, że szpital zdecydował się na wytoczenie prywatnego aktu oskarżenia m.in. po tym, gdy prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia. Prokurator rejonowy stwierdził brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu ściganego i braku podstaw do skierowania aktu oskarżenia w trybie oskarżenia publicznego.

Kierownictwo szpitala postanowiło więc wytoczyć proces mimo że powołane do przestrzegania prawa instytucje nie dostrzegły w działalności organizacji prolife podstaw, by iść z tym do sądu. Kto zatem finansuje decyzje dyrekcji, czyli ponosi koszty sądowe i wynagrodzenie prawników? – Opłata z tytułu pełnomocnictwa oraz zastępstwa procesowego jest sfinansowana z budżetu Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – odpowiada na pytanie „Niedzieli” Dorota Gałczyńska-Zych.

Oznacza to, że prywatny akt oskarżenia przeciwko człowiekowi, który staje w obronie dzieci nienarodzonych, jest finansowany ze środków publicznych. – Jestem tą sprawą zbulwersowany. Szpital ma wiele potrzeb i mógłby lepiej wydawać publiczne pieniądze, niż na atakowanie ludzi, którzy bronią życia – mówi Jacek Ozdoba, warszawski radny z klubu PiS. – Publiczna placówka zamiast koncentrować się na leczeniu ludzi, to zajmuje się atakowaniem ludzi i wydawaniem publicznych pieniędzy na bezsensowne procesy. Ten proces kompromituje dyrekcję szpitala, bo jest atakiem na wolność słowa i wolność wyrażania poglądów.

Protesty powinny być wliczone w ryzyko

Choć każdy ma prawo iść z najmniejszą bzdurą do sądu, to jednak ta sprawa budzi bardzo wiele kontrowersji. Okazuje się, że Szpital Bielański jest pierwszym państwowym szpitalem w Polsce, który zdecydował przedsięwziąć takie kroki przeciwko osobom, które chcą ratować ludzkie życie. – Wolontariusze prolife z tej fundacji mieli już taki akt oskarżenia i proces cywilny wytoczony przez szpital. Ale to był szpital prywatny – Pro-Familia z Rzeszowa. Obie sprawy skończyły się dla szpitala bardzo źle – mówi pełnomocnik Dzierżawskiego mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

Po tym jak Sąd Najwyższy wskazał błędy w procesie cywilnym i nakazał jej ponowne rozpatrzenie, władze szpitala w Rzeszowie skapitulowały. Nie tylko wycofano się z batalii sądowej, ale szpital Pro-Familia zaprzestał wykonywania aborcji. – Najwyraźniej przyznali nam rację, że zabijanie dzieci źle służy wizerunkowi szpitala, którego celem jest ratowanie zdrowia i ludzkiego życia – mówi Dzierżawski.

Oprócz procesu cywilnego wolontariusze prolife zostali także oskarżeni z art. 212 § 1, czyli był to analogiczny proces, jaki obecnie ma miejsce w Warszawie. Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie z 2015 r. jest jednoznaczny. Ponowne obranie takiej samej ścieżki prawnej przez dyrekcję Szpitala Bielańskiego wydaje się więc bardzo mało rozsądną decyzją. „Szpital Pro-Familia w Rzeszowie, mając na uwadze charakter prowadzonej działalności, powinien wliczyć w jej ryzyko protesty i manifestacje związane z przedsiębranymi przez tę placówkę czynnościami (wykonywaniem aborcji przy. red)” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Sędziowie podkreślili, że skoro w szpitalu dokonano 4 aborcji, to oskarżeni wolontariusze prolife nie mogli tej placówki narazić na „poniżenie w opinii publicznej, czy też na „utratę zaufania”, bo głoszone przez nich hasła były prawdziwe.

„Przymiotu zniesławiającego nie można przypisać zarzutom stawianym szpitalowi przez oskarżonych w głoszonych treściach: «zabijanie chorych dzieci w szpitalu Pro-Familia», skoro zabiegi tego typu były dokonane w tej placówce”, podkreślił skład sędziowski.

Tyle aborcji co na całym Śląsku

W kontekście prywatnego oskarżenia ze strony dyrekcji pod adresem lidera organizacji prolife, trzeba przypomnieć, że Szpital Bielański pod względem wykonywanych aborcji jest znany w całej Polsce. Według danych ujawnionych na wniosek Fundacji Pro-Prawo do Życia w tej placówce medycznej w ciągu ostatnich 10 lat drastycznie zwiększyła się ilość wykonanych aborcji. Podczas, gdy w 2008 r. na Bielanach zabito 38 nienarodzonych dzieci, to w 2016 r. życie straciło już 115 dzieci, a w 2017 r. aż 131. Praktycznie wszystkie aborcje dokonano z powodów eugenicznych, czyli podejrzenia prawdopodobieństwa choroby lub niepełnosprawności dzieci.

Aby pokazać skalę aborcji dokonywanych w Szpitalu Bielańskim można porównać te statystyki z innymi regionami Polski. Dla przykładu w całym województwie śląskim w 2016 r. zabito 120 nienarodzonych dzieci. Oznacza to, że niewielki warszawski szpital wyrabia praktycznie całą „normę” wszystkich szpitali z województwa śląskiego.

„Fenomenem” Szpitala Bielańskiego jest także jeden bardzo istotny historyczny fakt. Chodzi o przełomowe i szeroko opisywane wydarzenie, którym była aborcja chłopca z Zespołem Downa w 2011 r. Profesorowie uniwersyteckiego szpitala w Poznaniu nie chcieli zabić tego dziecka. „Zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia, ani nie jest zagrożeniem dla życia” – napisali w oświadczeniu poznańscy lekarze. Podkreślili jednoznacznie, że dziecko nie kwalifikowało się do tzw. „legalnej aborcji”.

Okazało się, że to, co było uznane za nielegalną aborcję przez lekarzy w Poznaniu, „legalne” stało się na warszawskich Bielanach. Ówczesny ordynator ginekologii chwalił się na łamach prasy, że osobiście podjął decyzję o aborcji dziecka z Zespołem Downa. – Takie nagłośnione aborcyjne kampanie przyczyniały się do tego, że lekarze w innych szpitalach zaczęli bać się odmawiania aborcji. Dlatego aborcji eugenicznych z roku na rok przybywa, choć zapisy ustawy są takie same – mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes „Ordo Iuris”.

Ofiarami mogą być także zdrowe dzieci

Prawo aborcyjne zostało uchwalone w 1993 r. i bez zmian funkcjonuje do dziś. Jednak w ciągu 20 lat ilość aborcji eugenicznych wzrosła z 39 w 1996 r. do 1042 w 2016 r. Oznacza to przyrost o ponad 2,6 tys. procent. Aby zrozumieć skalę eugenicznego „postępu” w medycynie należy wskazać, że w samym Szpitalu Bielańskim w 2017 r. było ponad trzy razy więcej aborcji eugenicznych niż w 1996 r. dokonano w całej Polsce.

Wobec tak szokujących statystyk eugenicznych w szpitalach na alarm biją medycy z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich. – Ten dynamiczny wzrost liczby wewnątrzłonowo uśmierconych dzieci może być wynikiem zmian kryteriów dotyczących uzasadnienia aborcji w konkretnych przypadkach, popularyzacji tzw. programu profilaktyki wad wrodzonych, polegającego na prenatalnym rozpoznawaniu wady poczętego i rozwijającego się w łonie matki dziecka i proponowaniu rodzicom zabójstwa ich dziecka w procedurze aborcji. „Program” ten zapewnia szpitalom dodatkowe dochody. Rodzice są nierzadko przymuszani przez lekarzy do uczestniczenia w tym programie, a lekarze przez swoich przełożonych do rezygnowania z przysługującej im klauzuli sumienia – wskazują katoliccy lekarze w liście do Ministra Zdrowia. – Najczęściej zabójstwa wewnątrzłonowe są wykonywane w szpitalach bez równoczasowej weryfikacji anatomopatologicznej i genetycznej choroby dziecka, dlatego nie można wykluczyć, że coraz częściej życie, już w łonie matki, tracą zupełnie zdrowe, ale niechciane przez rodziców dzieci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trwają spotkania „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”

2019-03-24 15:05

it / Częstochowa (KAI)

Na Jasnej Górze trwa cykl spotkań pt. „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”. Odbywają się one raz w miesiącu, kolejne już jutro, 25 marca. Spotkania, obok modlitwy, wpisują się w przygotowania do beatyfikacji Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej Jasnogórskiej.

BP KEP

Celem spotkań jest przede wszystkim poznanie nauczania kard. Wyszyńskiego refleksja wokół jego spuścizny. - Gdyby nie prymas Wyszyński, jego zawierzenie Maryi Jasnogórskiej i jego nauczanie, zupełnie inaczej wyglądałby Kościół w Polsce, nasza maryjność i nasz naród - uważa o. Mariusz Tabulski, definitor generalny Zakonu Paulinów. - Jeśli nie przyjmiemy za klucz jego słów: „wszystko postawiłem na Maryję”, to nie zrozumiemy ani Prymasa ani obecności Maryi w naszym narodzie i w naszych dziejach. Potwierdził to Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Częstochowy w 1979r. – powiedział KAI przedstawiciel zarządu Zakonu Paulinów.

Na jutrzejszym spotkaniu mowa będzie o jasnogórskiej „obecności” ks. Prymasa na podstawie publikacji „Stefan Kardynał Wyszyński. Jasnogórskie wspomnienia, zapiski osobiste”. Książka przybliża, często godzina po godzinie, w sumie 603 dni jego pobytu w częstochowskim sanktuarium.

- Jasna Góra dla ks. Prymasa stanowiła punkt odniesienia do wszelkich podejmowanych działań. On sam nazywał siebie Prymasem Jasnogórskim, o czym przypomina też tytuł naszego cyklu - zaznacza o. Tabulski. Dodaje, że książka jest jakby autobiografią kard. Wyszyńskiego, człowieka, którego cechowała autentyczna troska o losy człowieka i świata, umiłowanie Boga, Kościoła i Ojczyzny oraz ufne i synowskie zawierzenie Matce Najświętszej.

Gośćmi wieczoru 25 marca będą m.in.: redaktor książki Hanna Zyskowska, abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, o. Józef Płatek, świadek życia i jasnogórskiej posługi Prymasa Wyszyńskiego. Spotkania odbywają się w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym. - Bardzo czekamy na decyzję Kongregacji Do Spraw Świętych i na ostateczną informację o beatyfikacji, bo Polsce bardzo potrzeba dziś nowego znaku - podkreśla o. Tabulski. - Dodał, że nauczanie Prymasa Wyszyńskiego wciąż jest bardzo aktualne i dlatego trzeba wielkiego powrotu do jego słów.

- Potrzebujemy nowego impulsu, nie tylko modlitwy i wstawiennictwa, ale też takiego nauczania, które pozwoli nam uporządkować wszystkie sprawy w naszej Ojczyźnie, ten cały bałagan moralny, bałagan życia społecznego, politycznego i również Kościoła, bo Kościół też potrzebuje oparcia i świateł, jak przeżyć próbę oczyszczenia – powiedział zakonnik.

Drugie spotkanie „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, które odbędzie się jutro, 25 marca, poprzedzi Msza św. o 17.00 w Kaplicy Matki Bożej w intencji rychłej beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Rozmowy z autorami książki i świadkami życia Prymasa Tysiąclecia rozpocznie się w Jasnogórskim Instytucie Maryjny o 18.30.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem