Reklama

Biały Kruk 2

Fronda w rękach hipsterów

2013-06-20 10:55

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 25/2013, str. 6-7

Marcin Żegliński

To największa zmiana, jaka dokonała się w dwudziestoletniej historii kwartalnika „Fonda”. Zasłużone, związane z Kościołem pismo, przejmuje środowisko młodych i bardzo młodych konserwatystów.

Najważniejsze było to, by zaciekawić, zmusić do refleksji, sprowokować do dyskusji na tematy najistotniejsze, bo związane z Bogiem, Kościołem i wiarą. Takie cele „Fronda” stawiała sobie od początku, od 1994 r. O religii chcieli mówić w sposób wyrazisty, mocny, bez retuszu. Nazwa „Fronda” nie była przypadkowa: w języku starofrancuskim oznacza procę, którą walczył Dawid z Goliatem. I trochę jak Dawid z Goliatem „Fronda” walczyła z neopogaństwem.

Pismo często zajmowało się tematami, którymi nikt inny nie chciał się zajmować. Np. w pierwszym numerze pojawiła się dyskusja na temat istnienia szatana. Tematyka tekstów wskazywała w pierwszych latach, że „Frondę „czytają głównie ludzie młodzi, a co najmniej młodzi duchem. Ale nic nie jest wieczne, zmieniali się naczelni, pismo ewoluowało. I wciąż ewoluuje. Ekipę kierującego od połowy 2010 r. pismem Tomasza Terlikowskiego, czterdziestolatka, zastąpi ekipa trzydziestolatka Mateusza Matyszkowicza, szefa portalu „Teologii Politycznej”, która ma zupełnie inny pomysł na nie.

- Pismo leży i trzeba je podnieść - mówi jeden z nowych „frondystów”. - Będzie bardzo trudno. Karta jest pusta, trzeba ją na nowo pisać. A jak nam się nie uda - będzie koniec „Frondy”.

Reklama

Pismo wciąż poświęcone

O zmianie we „Frondzie” mówiło się od jakiegoś czasu. Z oczywistego powodu: nakład pisma dołował, były też kłopoty z jego formułą. Dawno minęły czasy założycieli pisma, gdy szokowało formą i treścią, a jego autorzy aż tryskali pomysłami i energią. Ostatnio - jak nietrudno zauważyć - mocno akcentowano tematykę bioetyczną i wojnę kulturową we współczesnym świecie, ale z dawną energią i entuzjazmem były kłopoty.

Dotychczasowy szef „Frondy”, Tomasz Terlikowski, człowiek-orkiestra, publicysta TV Republika i wielu tytułów prasowych, szef portalu Fronda.pl, nie odszedł z pisma z własnej woli i sam. Nowa ekipa Mateusza Matyszkowicza pół żartem identyfikuje się z hipster-prawicą, kręgiem młodych prawicowców, nawiązującym do subkultury, deklarującym niezależność i ironiczny stosunek do głównego nurtu kultury masowej (tzw. mainstreamu) oraz akcentującym swoją oryginalność i indywidualność.

Jednak Mateusz Matyszkowicz podkreśla, że nie chciałby, żeby zerwali z dotychczasową tradycją. Będzie inaczej, bo inni ludzie i inaczej będą robić pismo. Natomiast nie oczekujmy zmiany kursu, raczej korekty akcentów itp. - zaznacza, sporo mówiąc o prawicy i konserwatyzmie. Ale czy „Fronda”, „pismo poświęcone” (ma to w podtytule), wciąż będzie miała związki z chrześcijaństwem, katolicyzmem?

- Będą naszą siłą napędową, wierzymy, że chrześcijaństwo to siła, która zmienia świat - zastrzega Matyszkowicz. - Ale nastąpi przesunięcie tematyczne, mocniejsze wejście w tematykę kulturalną. My, ludzie wierzący, nie możemy zaniedbywać dyskusji ze współczesną kulturą, jej opisywania i posługiwania się przy tym własnym językiem.

Inteligenckie wątpliwości

Gdy do Piotra Pałki, szefa portalu Rebelya.pl, dawnego szefa Frondy.pl, przyszedł Matyszkowicz po radę, czy ma przyjąć propozycje, usłyszał, żeby ją brał. Bo gdy trzydziestolatek obejmie „Frondę”, to szansa dla niego, ale przede wszystkim dla pisma.

- W ostatnich latach ewoluowało tak, że przestało być intrygujące, przestało zaskakiwać, starało się być pismem apologetycznym, walczącym o rzeczy, które zdawało się, strona konserwatywna traci, przegrywając debatę o współczesności - mówi Piotr Pałka. - Grzegorz Górny (założyciel pisma), a potem Tomasz Terlikowski uznali z czasem, że trzeba porzucić inteligenckie wątpliwości, chęć prowokowania itp., a na sztandarach trzeba nieść tematy takie jak aborcja, eutanazja, in vitro. Pismo poszło w stronę, w którą nie powinno. Wyjałowiło to, wypłukało pismo z tego, co w nim najlepsze.

Piotr Pałka, który uważa, że eksperyment z Terlikowskim nie udał się (jest solistą - i już!), będzie zastępcą swojego rówieśnika Mateusza Matyszkowicza, choć - jak zaznacza - bardzo się z nim różni. A jeszcze bardziej różni się z innymi nowymi tuzami pisma: Dawidem Wildsteinem z „Gazety Polskiej Codziennie”, zafascynowanym syjonizmem, z Samuelem Pereirą (też GPC), który ma temperament wybitnie polityczny, czy z Adrianem Sinkowskim, związanym z Centrum Myśli Jana Pawła II. Róznice, jak uważa, nie wykluczają współpracy. Po prostu, pięknie się różnią.

W poważniejszej formie

Mateusz Matyszkowicz nie ukrywa, że szansę pisma widzi w - jak to określa - silnej krucjacie wśród młodych ludzi. - Także tych młodszych ode mnie o 10 lat - a mam 32 lata - zaznacza. - Sam byłem bardzo młody, gdy zacząłem czytać „Frondę” i gdy działała mi na wyobraźnię. „Fronda” może być - tak jak kiedyś - dobrym miejscem inicjacji intelektualnej, kulturowej dla młodych, nastawionych konserwatywnie ludzi. Mało jest takich miejsc.

Hipster - prawica powstała jako ekumeniczna, w sensie środowiskowym, inicjatywa, młodych ludzi, którzy postanowili pokazać, że konserwatyści też spotykają w kawiarni, piją kawę i prowadzą dyskurs. Nie musieli i nie muszą się we wszystkim zgadzać, ale gdzieś tam są punkty styczne.

- Chcielibyśmy przenieść do „Frondy” sposób prowadzenia dyskusji wewnątrz środowisk konserwatywnych. Stąd taka różnorodność: jestem ja, jest Samuel Pereira, tradycjonalistyczny katolik, Dawid Wildstein. Dyskusja może odbywać się w formie poważniejszej i tym miejscem może być „Fronda” - mówi Mateusz Matyszkowicz.

Prowadząc projekt hipster prawicy - projektu o cechach prowokacji ideowej - zauważyli, że młodzi ludzie, dotychczas wprost nie identyfikujący się z konserwatyzmem, czy z prawica, a którzy są ich naturalnymi sojusznikami, mają ogromny potencjał. Potrzebują jakiej formy identyfikacji. Może będzie nią „Fronda”, środowisko, jakie się wokół niej wytworzy?

- Kto wie, może dziś, ja czy np., Piotr Pałka, nie bylibyśmy konserwatystami, gdyby nie było impulsu ze strony „Frondy”? Młodzi ludzie dziś też potrzebują chyba takiego impulsu.

Powrót do źródeł

Grzegorz Górny, założyciel i pierwszy szef pisma, nie może się oprzeć wrażeniu, że on sam coś takiego przeżywał. - Kiedy byłem naczelnym „Frondy”, było to mniej więcej środowisko, pokolenie ludzi urodzonych w latach 60. i 70. - mówi. - Gdy zaczęliśmy robić mieliśmy po 20 parę lat i pismo razem z nami wzrastało, ewoluowało, zmieniało się. I teraz dokonuje się powrót do źródeł w tym sensie, że znowu objęli go dwudziestoparolatkowie! Pokolenie, jakim my byliśmy 20 lat temu, ale zupełnie inne.

To - uważa - pokazuje żywotność myśli chrześcijańskiej, że w tym środowisku następuje reprodukcja pokoleń, rewitalizacja pisma. - Ale na razie wszystko jest w sferze projektów. Musimy czekać na efekt. Jestem emocjonalnie związany z tytułem. Mam nadzieję, że kolegom uda się pchnąć w pismo nowego ducha.

Zmiana - nikt nie ma wątpliwości - największa jakościowo w historii pisma - i wytworzonego wokół niej środowiska - jest uzasadniona okolicznościami. Pismo przeżywało trudne chwile. - Nie wzbudzało emocji, jak kiedyś, „nie mówiło się” o nim. Zatracało dawny mit. Mit z czasów założycieli pisma: Górnego i Rafała Smoczyńskiego - wypalił się - uważa Piotr Pałka. Trzeba szukać nowego mitu.

Tagi:
media gazeta

Numer 3-4 miesięcznika «L'Osservatore Romano» po polsku w 2018 r.

2018-04-21 20:33

Dorota Swat

«Ludzi młodych trzeba traktować poważnie! Wydaje mi się, że dookoła nas panuje kultura, która choć z jednej strony otacza młodość kultem bałwochwalczym i robi wszystko, żeby nigdy nie przeminęła, z drugiej nie pozwala młodym ludziom uczestniczyć w życiu społecznym. Starsi chcą wyglądać młodo, a młodym nie pozwala się dorastać.


Ewangelia wzywa Kościół do spotykania się, konfrontowania i akceptacji, do wysłuchiwania wszystkich ludzi młodych» - powiedział Papież Franciszek do uczestników przedsynodalnego spotkania młodzieży ze wszystkich kontynentów, które odbyło się w Rzymie w tygodniu poprzedzającym Niedzielę Palmową w ramach przygotowań do najbliższego zgromadzenia Synodu Biskupów. W spotkaniu tym uczestniczyła też grupa młodych ludzi z Panamy, gdzie w przyszłym roku odbędzie się światowy dzień młodzieży. «Postanowiliśmy, aby w tej drodze towarzyszyły nam wzór i wstawiennictwo Maryi, młodej kobiety z Nazaretu, którą Bóg wybrał na Matkę swego Syna», napisał Franciszek w swoim orędziu do młodych. «Młodej Maryi powierzone zostało ważne zadanie właśnie dlatego, że była młoda. Wy, ludzie młodzi, macie siłę, jesteście w fazie życia, w której z pewnością nie brakuje energii. Wykorzystajcie tę siłę i energię, aby ulepszyć świat, zaczynając od najbliższego otoczenia. Pragnę, by w Kościele powierzano wam ważne obowiązki, aby odważnie robiono wam miejsce; a wy przygotujcie się, aby te obowiązki na siebie wziąć».

W numerze zamieszczamy także przemówienie i homilię Papieża z podróży śladami Ojca Pio do Pietrelciny i San Giovanni Rotondo oraz intencje Apostolstwa Modlitwy na rok 2019.

Streszczenia wszystkich homilii z papieskich Mszy św. odprawianych rano w Domu św. Marty można znaleźć na naszej stronie internetowej: http://www.osservatoreromano.va/pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obchody 77. rocznicy śmierci św. o. Maksymiliana Kolbego

2018-08-14 13:41

Bartosz Bartyzel, Muzeum Auschwitz/lk / Oświęcim, Harmęże (KAI)

77 lat temu w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz został zabity franciszkanin św. o. Maksymilian Maria Kolbe. W rocznicę tego wydarzenia przy bloku 11, w którym mieściło się obozowe więzienie i w którym zamordowano zakonnika, odprawiono uroczystą Mszę świętą. Podczas obchodów odczytano dekret ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

Ks. Piotr Go´ra

Wzięło w niej udział kilkaset osób, m.in. wicepremier RP Beata Szydło, biskupi, księża i zakonnicy, a także przedstawiciele władz wojewódzkich oraz samorządów lokalnych. Mszy św. przewodniczyli metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski, biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, biskupi seniorzy Tadeusz Rakoczy i Kazimierz Górny, oraz abp Ludwik Schick z Niemiec. Gośćmi honorowymi była rodzina Maksymiliana Kolbego oraz byli więźniowie obozu Auschwitz.

Abp Jędraszewski w homilii przypomniał moment, w którym o. Kolbe zgłosił się na śmierć głodową za nieznanego mu współwięźnia. - Ucieczka więźnia, apelowy place, długie godziny czekania i wreszcie wyrok - dziesięciu więźniów z bloku 14 skazanych na głodową śmierć. Wtedy pośród ogromnej ciszy i przerażenia płacz jednego ze współwięźniów. Ma żonę, ma dzieci, chce żyć. Ale przecież za tym płaczem kryło się jeszcze jedno. Jest Polska, dla której trzeba narażać się, przelewać krew i walczyć. Uwięziony został w Poroninie, wtedy, kiedy szykował się do wędrówki przez Tatry na Węgry, by tam dołączyć do polskiej armii na zachodzie. Chciał żyć dla najświętszych wartości. Według Fritscha miał zdychać tutaj jak pies, a tymczasem w tym momencie okazuje się, że pozostał człowiekiem, bo pamiętał o żonie i o dzieciach, tego co najświętsze i najbardziej głębokie w jego sercu nie pozwolił sobie wydrzeć. Stąd jego głośny szloch - mówił metropolita krakowski.

– A potem nieoczekiwane wystąpienie z szeregu więźnia o numerze 16670. Samo wystąpienie z szeregu bez rozkazu równało się wtedy wyrokowi śmierci. Więzień był już tylko numerem, odarty z imienia i nazwiska i z samej swojej tożsamości. Nie wolno mu było myśleć, nie wolno mu było podejmować własnych decyzji. Miał wykonywać rozkazy. A on występuje i prosi o to, aby mógł swoje życie ofiarować za tego współwięźnia szlochającego i ciągle myślącego o swoich najbliższych – dodał arcybiskup.

– Ten czas obozowy był dla o. Maksymiliana i zapewne dla wielu innych więźniów czasem szczególnej refleksji nad swoim losem, nad przeznaczeniem, nad najbardziej głębokim sensem ludzkim cierpień. Z tej to refleksji wydobywa się stwierdzenie, którym o. Maksymilian podzielił się ze współwięźniem Józefem Stemlerem kilka tygodni przed śmiercią: „Nienawiść nie jest siłą twórczą, siłą twórczą jest miłość”. Miał na pewno na względzie w jaki sposób trzeba tutaj odpowiadać na tak przerażające zło doświadczane niemal każdej godziny – podkreślił metropolita krakowski.

Podczas obchodów rocznicowych odczytano dekret prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Roberta Saraha ogłaszający św. Maksymiliana patronem Ziemi Oświęcimskiej.

„Duchowieństwo i wierni Ziemi Oświęcimskiej darzą szczególną czcią św Maksymiliana Marię Kolbego, prezbitera i męczennika, który ustanawiając przykład największej miłości nie zawahał się wspaniałomyślnie poświęcić swojego życia za bliźniego. Dlatego też biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel, mając na uwadze liczne prośby oraz przychylność władzy świeckiej, pragnie zaaprobować wybór św. Maksymiliana Marii Kolbego, prezbitera i męczennika na patrona Ziemi Oświęcimskiej. On też w piśmie z dnia 12 kwietnia 2018 r. zwrócił się z prośbą, aby ten wybór i decyzja zostały zaakceptowane w świetle przepisów o ustanawianiu patronów. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na mocy praw nadanych jej przez Ojca Świętego Franciszka i po rozważeniu przedstawianej sprawy uznała, że wybór ten i decyzja dokonały się zgodnie z przepisami prawa, przychyliła się do powyższej prośby i potwierdza, że Maksymilian Maria Kolbe, prezbiter i męczennik, jest patronem Ziemi Oświęcimskiej” - przeczytał podczas Mszy o. Jan Cuber.

Kwiaty złożono pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11, a także na obozowym placu apelowym, gdzie 29 lipca 1941 r. Maksymilian Kolbe ofiarował życie za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Hierarchowie i franciszkanie modlili się również w celi nr 18 w podziemiach bloku 11, w której zamordowano św. Maksymiliana.

Obchody 77. rocznicy śmierci o. Kolbe zainaugurowało rano nabożeństwo „Transitus św. Maksymiliana” we franciszkańskim Centrum św. Maksymiliana w Harmężach, po której do byłego obozu przeszła franciszkańska pielgrzymka z relikwiami świętego. Pątnicy z diecezji bielsko-żywieckiej wyruszyli też z oświęcimskiego kościoła św. Maksymiliana. Obie pielgrzymki spotkały się przy bramie „Arbeit macht frei”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem