Reklama

Wezwany do miłosierdzia

2013-06-20 10:55

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 25/2013, str. 6-7

Adam Łazar

ADAM ŁAZAR: - Siostra jest autorką pracy doktorskiej napisanej w 1987 r. nt. „Apostolski wymiar miłości miłosiernej w refleksji teologicznej i w życiu Ks. Zygmunta Gorazdowskiego (1845-1920)”. O Księdzu też pisze Siostra we wcześniejszej książce „Wezwany do miłosierdzia” i licznych artykułach. Proszę powiedzieć naszym Czytelnikom, jak Siostra zbierała materiały do ich napisania.

S. DOLORES: - Odbyłam kwerendę po archiwach we Włoszech, Watykanie, Austrii, Francji, ówczesnego Związku Radzieckiego. Najwięcej materiałów można było znaleźć w archiwach lwowskich, gdzie ks. Zygmunt Gorazdowski ponad 40 lat był wikariuszem i proboszczem w parafii św. Mikołaja. Problem w tym, że one były niedostępne. Trzeba było mieć specjalne zezwolenie z Kijowa. Najczęściej się go nie dostawało. Trochę zelżało w latach 80. minionego wieku i udało się tam wyjechać.

- Jak wyglądał ten pierwszy wyjazd i następne? Kto pomagał w dotarciu do zbiorów archiwalnych?

- Pierwszą podróż w znane i nieznane odbyłam w czerwcu 1988 r. w towarzystwie s. Zyty Uszkowskiej, ówczesnej sekretarki generalnej naszego Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. Nie mogłyśmy wyjechać w habitach, więc wyruszyliśmy w drogę w pożyczonych od naszych rodzonych sióstr świeckich kreacjach. Ponoć wyglądałyśmy bardzo elegancko; czułyśmy się jak terminujące aktorki na życiowej scenie. A ile wysiłków wkładałyśmy w to, by strzegąc konspiracji, nie zwracać się do siebie zakonnym zwrotem per „siostro”. Na naszą wyprawę zaopatrzone byłyśmy w przedwojenny plan Lwowa z polskimi nazwami ulic i placów, by dotrzeć do tych archiwów. A przygód i szczęścia było co niemiara. W Bibliotece Uniwersytetu im. Franko (przed wojną Uniwersytet Jana Kazimierza) poinformowano nas, że prasa z XIX i początku XX wieku znajduje się koło gmachu starego uniwersytetu. Szukając budynku znalazłyśmy się przed kościołem św. Mikołaja. Pchane dziwną odwagą dopukałyśmy się do dawnej zakrystii i ku naszemu zaskoczeniu spotkałyśmy tam panią Stasię S., pracownicę Biblioteki Uniwersyteckiej (zajęta była porządkowaniem zbiorów, wprost zwalonych na niezliczonych prowizorycznych półkach, zainstalowanych od posadzki po sufit w kościele św. Mikołaja). Pani Stasia nie tylko udzieliła nam dokładnych informacji o bibliotece, poinstruowała, jak się do jej zbiorów dostać, ale gotowa była pożyczyć z niej interesujące nas pozycje. Kiedy dotarłyśmy osobiście do tejże biblioteki, przeprowadzano tam remont, i wszystko wskazywało na to, że będzie to doskonały powód, by nie dopuścić nas do bibliotecznych zbiorów. Tymczasem, w sposób dla nas po ludzku niewytłumaczalny, pracownicy zgodzili się nam udostępnić katalogi, a chodzenie od dyrekcji do dyrekcji dało tak upragnioną możliwość przeglądnięcia XIX- i XX-wiecznej prasy. Znalazł się też człowiek, który podjął się zrobienia mikrofilmów bezcennych dla nas artykułów prasowych, co było sprawą bez precedensu, zważywszy na fakt, że biblioteka ta nie dysponowała wówczas żadnymi możliwościami kserowania materiałów archiwalnych. Cudem też można nazwać bezawaryjne przewiezienie tychże mikrofilmów do Polski. Jeszcze raz udałam się sama do Lwowa w 1988 r. Zdobyłam przebogaty materiał archiwalny. Zrobiłam mikrofilmy i odbitki kserograficzne i z ogromnym ryzykiem na granicy przywiozłam je do kraju. We lwowskim Ossolineum, zanim przemiłe pracowniczki zaczęły domagać się specjalnych pozwoleń z Kijowa, pozwoliły przeglądnąć dokładnie katalogi druków i rękopisów i odpisać odpowiednie sygnatury. Podczas drugiego pobytu we Lwowie dyrekcja zdezorientowana posiadanymi przeze mnie sygnaturami, nie tylko przyzwoliła na zrobienie kserokopii dokumentów, ale nawet zaopatrzyła w stosowne zezwolenie na ich przewiezienie przez granicę.

- Kto podjął decyzję rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego? Jakie prace i procedury zostały przeprowadzone?

- Decyzję podjęło zgromadzenie na Kapitule Generalnej w 1984 r. Ale z procesem nie mogłyśmy ruszyć, gdyż obowiązuje zasada, póki się nie zrobi penetracji wszystkich archiwów i nie zbierze się materiału, to nie można rozpoczynać procesu. Gdy zebrałam ten materiał, zwróciliśmy się do administratora apostolskiego Archidiecezji w Lubaczowie bp. Mariana Jaworskiego, by taki proces rozpoczął. On z kolei zwrócił się do Episkopatu Polski, by wypowiedział się, czy ks. Zygmunt Gorazdowski posiada cechy, które mogą być wzorem dla współczesnych. Jednogłośnie cały Episkopat opowiedział się pozytywnie i wówczas oficjalnie Zgromadzenie Sióstr Świętego Józefa wystąpiło do bp. Mariana Jaworskiego o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. Mnie wyznaczono na postulatorkę. Specjalnie wybrana komisja historyczna i cenzorzy teologiczni przebadali ten materiał i wypowiedzieli się: historyczna - czy materiał zgromadzony wykazał heroiczność cnót i życia ks. Z. Gorazdowskiego, a cenzorzy teologiczni - czy nie ma w nim błędu teologicznego. Bp Marian Jaworski wcześniej zwrócił się do Stolicy Apostolskiej, czy nie ma zastrzeżeń co do osoby ks. Zygmunta. Potem była sesja otwierająca beatyfikację. Jako postulatorka przygotowałam listę 45 świadków, w tym sporą grupę naocznych świadków życia ks. Zygmunta. Były specjalnie przygotowane pytania, na które odpowiadali. Materiał ten wykazał nieprzeciętność i heroiczność życia ks. Z. Gorazdowskiego. W ponad 100 archiwach i bibliotekach, w wymienionych wcześniej krajach przeprowadzone zostały dokładne kwerendy. Efekty poszukiwań były nadspodziewanie owocne. Dokładny wykaz odnalezionej dokumentacji znajduje się w Generalnym Archiwum Zgromadzenia w Krakowie. Całość tego zgromadzonego materiału przetłumaczyliśmy na język francuski. Język dopuszczalny przez Kongregację do Spraw Świętych. Proces na szczeblu diecezjalnym rozpoczynaliśmy 29 czerwca 1989 r. w prokatedrze w Lubaczowie z udziałem 4 biskupów i ok. 200 sióstr naszego zgromadzenia oraz rodziny ks. Zygmunta, a zakończyliśmy oficjalne, ale skromnie w konkatedrze lwowskiej, a w kaplicy św. Józefa przeprowadzono wszystkie sprawy urzędowe.

- Co dalej działo się z tym materiałem?

- W kwietniu 1993 r. cała ta dokumentacja została zawieziona do Kongregacji. Tam trzeba było nowej nominacji postulatora. Potwierdzono moją. Wyznaczono promotora wiary. Przystąpiono do opracowania materiałów w oparciu o świadków i opisane przez niego pozycje, wykazując heroiczność cnót kandydata na ołtarze.

- Czy podczas tych prac w Rzymie Siostra spotykała się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II?

- Spotykałam się wiele razy. To było wzruszające, gdy Ojciec Święty - przy swej genialnej pamięci - zobaczywszy nas, od razu skojarzył nas z ks. Zygmuntem i mówił: - Ja się codziennie modlę do ks. Zygmunta. Byliśmy u Ojca Świętego oficjalnie kilka razy, podczas czytania tzw. lektury Dekretu (po zatwierdzeniu przez teologów i Kongres Kardynałów heroiczności cnót). Odbywało się to na Sali Klementyńskiej na Watykanie. Było też dużo nieoficjalnych spotkań. Gdy Episkopat Ukrainy przyjechał z wizytą ad limina, zaproszono nas na zakończenie tej wizyty. Wówczas wręczyliśmy papieżowi Janowi Pawłowi II specjalnie opracowaną pozycję o ks. Zygmuncie Gorazdowskim.

- Do beatyfikacji potrzebny jest niezaprzeczalny cud, a po niej kolejny cud do kanonizacji. Jakie to były cuda w przypadku ks. Zygmunta?

- Do beatyfikacji posłużył cud pana Zdzisława z Wrocławia. Uległ on wypadkowi samochodowemu. Lekarze twierdzili, że powinien kilka razy umrzeć. Miał on w naszym przedszkolu córeczkę. Żona była w stanie błogosławionym z drugim dzieciątkiem. Modliła się i całe przedszkole się modliło się do Pana Boga za wstawiennictwem ks. Gorazdowskiego. Wbrew wszelkiej logice lekarskiej wyzdrowiał. Uczestniczył w procesie beatyfikacyjnym ks. Zygmunta we Lwowie, niósł dary ofiarne. Do kanonizacji posłużył podobny cud. Miał miejsce pod Krakowem, w Skawinie. Grupa młodzieży jechała fiatem 126 p, popularnym „maluchem” na dyskotekę. Na zakręcie dachowali. Dziewczynę z tego samochodu wyrzuciło, a samochód koziołkując, wpadł na nią. To była już prawie śmierć. A ponieważ ta dziewczyna, z zawodu fryzjerka, pracowała w zakładzie, którego właścicielką była kuzynka naszej siostry, ta znała sytuację uzdrowienia z beatyfikacji i zaczęła się modlić. Gdy przyszedł klient, mobilizowano go do modlitwy. Ta dziewczyna miała 19 lat i konała. Odwiedzałam ją później. Uzdrowienie przyszło po czterech tygodniach, w ostatnim dniu nowenny.

- Czy cuda nadal trwają?

- Jest nadal dużo cudów. Na naszej stronie internetowej jest kącik modlitewny i ludzie piszą o otrzymanych łaskach za przyczyną św. ks. Zygmunta Gorazdowskiego. Donoszą też korespondencyjnie. Dla nas jest zdziwieniem, że przychodzą z całego świata prośby o relikwie tego świętego. Nawet z krajów, w których nie ma naszego zgromadzenia. Wzruszające są też uzasadnienia, typu: „Zbudowaliśmy dla tych relikwii specjalną kaplicę, w załączeniu jej zdjęcie”, „W Nowej Gwinei toczy się wojna. Dajcie nam relikwie tego świętego, bo to człowiek pokoju, na pewno nam pomoże”. Módlmy się za wstawiennictwem św. Zygmunta Gorazdowskiego do Pana Boga, a on nam pomoże.

Tagi:
beatyfikacja

Reklama

A kto to jest ten Frelichowski?

2019-04-16 18:56

Joanna Kruczyńska
Edycja toruńska 16/2019, str. IV

W różnych momentach życia Bóg stawia na naszej drodze różnych ludzi. Nigdy jednak nie są to przypadkowe spotkania. Przekonał się o tym bp Andrzej Suski, który o ks. Stefanie Frelichowskim usłyszał, będąc w Rzymie. Wiele lat potem został pierwszym biskupem diecezji toruńskiej. To z jej terenu pochodził ks. Frelichowski

Renata Czerwińska
Halina Rudomino opowiada o swoim spotkaniu z bł. ks. Stefanem

W Centrum Dialogu przy toruńskim seminarium duchownym 11 kwietnia odbyło się kolejne spotkanie z bł. ks. Stefanem Wincentym Frelichowskim. Wspomnieniami podzielił się biskup senior Andrzej Suski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przygotowanie do spowiedzi

2018-02-16 08:19

Bardorf Eduard/pl.fotolia.com

Modlitwa przed spowiedzią:

Ojcze Niebieski, Ty znasz mnie do głębi – znasz każdy szczegół mego życia.
Przeznaczyłeś mnie do życia z sobą w wieczności, często o tym zapominam.
Jestem słaby, niestały, tak łatwo się wybielam, usprawiedliwiam.
Pozwó1 mi widzieć siebie tak, jak Ty mnie widzisz.
Osądzać bez wybiegów intencje, jakimi kieruję się w życiu.
Oświeć mnie, abym rozpoznał swe grzechy przeciw Tobie i przeciwko moim bliźnim.
Abym miał odwagę uznania, że źle postępuję, że potrzebuję zmiany postępowania, myślenia, nawrócenia.
Daj łaskę prawdziwego żalu i poprawy, abym doznał radości Twojego przebaczenia.
Niech Twoje miłosierdzie, Boże, uleczy moje rany, wzmocni moją wolę pełnienia Twojej woli.

Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?
Czy odprawiłem zadaną pokutę?
Czy wynagrodziłem Bogu i bliźniemu za wyrządzone krzywdy?
Czy podjąłem wysiłek wyzbywania się swoich wad, słabości, nałogów?

Oceniając swoje postępowanie, stańmy przed obliczem Boga i odpowiedzmy sobie na
następujące pytania:

PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE MÓWI:

Miłuj Pana, Boga swego, całym sercem, całym duszą, całym swoim umysłem, całym sobą.

Czy modlę się rano i wieczorem? Czy była to prawdziwa rozmowa mego serca z Bogiem, czy tylko zwykła formalność?
Czy szukam u Boga rady, pomocy w cierpieniach, pokusach?
Czy zastanawiam się nad tym, jaka jest względem mnie wola Boża?
Czy w niedziele i święta uczestniczę we Mszy św. i troszczę się o to, by uczestniczyli w niej wszyscy domownicy?
Czy proponuję swym bliskim wspólną modlitwę?
Czy w niedziele nie wykonuję prac niekoniecznych?
Czy wyznaję otwarcie swoją wiarę przez udział w niedzielnych Mszach św., w procesjach publicznych i wówczas, kiedy mnie o to pytają?
Czy wspieram materialnie działalność parafii? Czy interesuję się jej potrzebami?
Czy nie uchylam się od udziału w pracach na jej rzecz?
Czy w miarę swoich możliwości biorę udział w działalności grup modlitewnych, grup troszczących się o katechizację dzieci i młodzieży?
Czy wspomagam dzieła dobroczynne na rzecz ubogich, ludzi znajdujących się w trudnych okolicznościach?
Czy staram się poznać naukę Kościoła przez lekturę stosownych książek, uczestniczenie w rekolekcjach, udział w spotkaniach grup formacyjnych?
Czy zachęcam do tego swoich bliskich, swoje dzieci?
Czy odrzucam horoskopy, karty do tarota, wróżbiarstwo, magię, treści głoszone przez
wysłanników sekt i czuwam, by moi bliscy nie dali się w nie uwikłać?
Czy czytam systematycznie katolicką prasę, słucham katolickich rozgłośni radiowych,
oglądam katolickie programy telewizyjne?
Czy oponuję, kiedy bluźni się Bogu, niesłusznie krytykuje Kościół?

DRUGIE Z NAJWAŻNIEJSZYCH PRZYKAZAŃ MÓWI:

Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34).
Kto mówi, że miłuje Boga, a bliźniego ma w nienawiści, jest kłamcą (por. 1 J 4, 20).

Czy szanuję rodziców?
Czy nie wyrządzam im przykrości, nie lekceważę, czy troszczę się o ich potrzeby?
Czy się za nich modlę?
Czy nie daję dzieciom złego przykładu (klątwy, pijaństwo, nieprzyzwoite żarty, stosowanie przemocy, spędzanie zbyt dużo czasu przed telewizorem)?
Czy troszczę się o wychowanie dzieci w poszanowaniu godności własnej i innych?
Czy wiem, jakie filmy oglądają? Jakie czytają czasopisma, książki? Z kim przebywają?
Co robią z otrzymanymi pieniędzmi? Gdzie spędzają wolny czas? Czy nie pobłażam ich moralnym przewinieniom (lenistwu, samolubstwu, lekceważeniu bliźnich, przemocy, kradzieży, pijaństwu)?
Czy interesuję się zachowaniem dzieci w szkole, wymagam od nich szacunku dla nauczycieli, odrobienia zadanych lekcji?
Czy nie wtrącam się zbytnio w życie rodzinne dorosłych dzieci, wzniecając konflikty?
Czy żyję w zgodzie z rodzeństwem, krewnymi i kolegami w szkole, w pracy?
Czy traktuję życzliwie sąsiadów, współpracowników? Czy nie żywię do nich pretensji, urazów? Czy nie zazdroszczę im sukcesów, nie mszczę się, nie wzniecam nieporozumień?
Czy solidnie wypełniam swoje obowiązki w pracy?
Czy nie zatrzymuję lub nie pomniejszam słusznego wynagrodzenia za pracę?
Czy nie szkodzę swojemu zdrowiu przez picie alkoholu, palenie?
Czy nie trwonię pieniędzy na hazard (gry w karty, loterie)?
Czy nie prowadziłem samochodu po wypiciu alkoholu lub z nadmierną szybkością?
Czy nie używałem narkotyków lub nie dostarczałem ich innym?
Czy kogoś nie uderzyłem, nie pobiłem?
Czy unikam złego towarzystwa?
Czy nie byłem powodem rozbicia własnej lub innej rodziny?
Czy jestem czysty w myślach, pragnieniach?
Czy nie oglądam filmów pornograficznych, czy nie kupuję takich czasopism?
Czy nie lubuję się w nieprzyzwoitych rozmowach, żartach?
Czy nie dopuściłem się z kimś nieprzyzwoitych czynów?
Czy nie zdradziłem współmałżonka?
Czy szanowałem poczęte życie?
Czy nie dokonałem aborcji lub nie namawiałem do niej?
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, mienia publicznego, czy go bezmyślnie
nie niszczyłem?
Czy nie dałem się skusić łapówką?
Czy oddałem długi, pożyczki?
Czy nie jestem chciwy, pyszałkowaty? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie chce zawsze postawić na swoim, skupić uwagi tylko na sobie?
Czy umiem przebaczyć, być wyrozumiałym, cierpliwym, ustępliwym, usłużnym?
Czy pomagam w codziennych pracach domowych?
Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za życie wspólnoty lokalnej, narodowej?
Czy nie głosowałem na ugrupowania lub ludzi mających programy niezgodne z nauką katolicką?
Czy zachowuję umiarkowanie w jedzeniu?
Czy nie kupuję zbyt kosztownych lub niekoniecznych rzeczy?
Czy nie odmawiam wsparcia ludziom wyciągającym do mnie rękę po pomoc?
Czy pomagam innym, zwłaszcza swoim krewnym?
Czy, na miarę swych możliwości, wspieram potrzebujących, zwłaszcza osoby starsze, wdowy, sieroty, rodziny wielodzietne, bezdomnych, chorych, potrzebujących leczenia, ofiary kataklizmów?
Czy pamiętam, że kubek wody podany bliźniemu jest pomocą samemu spragnionemu Jezusowi?
Czy nie kłamałem i czy z tego nie wynikła jakaś szkoda?
Czy nie mówiłem źle o innych, nie oczerniałem ich, nie rzucałem podejrzeń?
Czy nie zazdrościłem innym powodzenia?
Czy dotrzymuję obietnic?
Czy miałem odwagę bronienia prawdy?
Czy prostowałem krzywdzące opinie o innych?
Czy nie powtarzałem niesprawdzonych plotek?
Czy w piątki zachowywałem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych?
Czy w Środę Popielcową i Wielki Piątek zachowywałem post ścisły?
Czy jest we mnie prawdziwa chęć przemiany życia, czy tylko uzyskania rozgrzeszenia?
Jaka jest moja wada główna?

AKT ŻALU

Boże, mój Ojcze, żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu.
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty Dobro Nieskończone.

SPOWIEDŹ

Spowiedź rozpoczynamy znakiem krzyża i słowami:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ostatni raz byłem u spowiedzi...
Nałożona pokutę odprawiłem.
Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami:
Po wymienieniu grzechów mówimy:
Więcej grzechów nie pamiętam.
Za wszystkie serdecznie żałuję.
Proszę o pokutę i rozgrzeszenie.
Czekamy na wypowiedzenie nad nami słów rozgrzeszenia przez kapłana, modląc się np. słowami:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu... lub: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę,
Ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję,
Miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą.
Żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Ciebie jako Stwórcę wszechrzeczy.
Napełnij mnie swoją mądrością. Otocz swoją dobrocią
Chroń swoją potegą. Ofiaruję Ci moje myśli,
aby trwały przy Tobie; moje słowa i uczynki,
aby były zgodne z Twoją wolą; i całe moje postępowanie,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz. Chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie, abyś oświetlił mój rozum,
pobudził moją wolę, oczyścił intencje, uświęcił serce.
Daj mi, Dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego,
co sprowadza na świat zło.
Pomóż mi zwyciężyć pożądliwości – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a lenistwo – pracowitością.
Spraw, bym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłkach, dokładny w pracy,
wytrwały w podejmowanych działaniach.
Naucz mnie, jak małe jest to, co ziemskie,
jak wielkie to, co Boskie.
Jak przemijające, co doczesne, jak nieskończone, co wieczne.
Proszę o to przez Chrystusa, mojego Pana. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielki Piątek - nasącz modlitwą...

2019-04-19 10:28

Agnieszka Bugała

Wielki Piątek z bł. Aleksandriną Marią da Costą:

Agnieszka Bugała

Święte Triduum to dni wielkiej Obecności i... Nieobecności Jezusa. Tajemnica Wielkiego Czwartku – z ustanowieniem Eucharystii i kapłaństwa – wciąga nas w przepastną ciszę Ciemnicy. Wielki Piątek, po straszliwej Męce Pana, zostawia nas nagle samych na środku drogi. Zapada cisza, która gęstnieje. Mrok, w którym nie ma Światła. Wielka Sobota – serce nabrzmiewa od strachu, oczekiwanie zadaje ból fizyczny. Wróci? Przyjdzie? Czy dobrze to wszystko zrozumieliśmy? Święte Triduum – dni, których nie można przegapić. Dni, które trzeba nasączyć modlitwą i trwaniem przy Jezusie.

Musiało być bardzo cicho. Woń olejków mieszała się z wonią Ciała. Przenikały je, a Ono karmiło je zapowiedzią zmartwychwstania. I było pusto. Te godziny, które dzieliły świat od śmierci do zmartwychwstania musiały być czasem niepojętego napięcia. Ziemia, z ludźmi małej wiary, nawet w połowie nie zdawała sobie sprawy z tajemnicy oczekiwania, w której zastygło niebo. Przeszedł. Pokonał. Zwyciężył. Przepłynął wieczność w tę i z powrotem na kruchym kawałku krzyżowego drewna. Sam.

I wrócił, aby żaden człowiek, nigdy więcej, nie wyruszał w tę podróż bez Przewodnika...

Bł. Aleksandrina była jedną z największych mistyczek XX w. Jej duchowa historia zaczyna się w wieku 14 lat, gdy chcąc uchronić się przed gwałtem skacze przez okno z wysokości czterech metrów. Następstwem upadku jest postępujący paraliż. Przez 30 lat nie może o własnych siłach wstać z łóżka. Opuszcza je tylko na czas mistycznych ekstaz, aby przez cztery lata, co piątek, czyli 182 razy, pomimo paraliżu, w niewytłumaczalny sposób wstać z łóżka i przez 3,5 godziny odprawiać Drogę Krzyżową. „Będziesz kochać, cierpieć i wynagradzać” – taki program życia wyznaczył jej sam Jezus.

Aleksandrina przez całe życie powtarzała, że Jezus, pozostając między ludźmi w Eucharystii, stał się „więźniem tabernakulum”. „Dotrzymuj Mi towarzystwa w Najświętszym Sakramencie. Pozostaję w tabernakulum w dzień i w nocy, czekając, by obdarzyć miłością i łaską wszystkich tych, którzy Mnie odwiedzą. Ale nie ma ich wielu. Jestem tak opuszczony, samotny i obrażany... Wybrałem ciebie, byś dotrzymywała Mi towarzystwa w tym małym azylu”. Siostra bł. Aleksandriny, jej duchowa sekretarka, pisała o jednej z przeżytych przez Błogosławioną Dróg Krzyżowych: „Agonia w Ogrójcu trwała bardzo długo i była straszna... Słychać było jęki z głębi serca i od czasu do czasu szlochanie. Ale biczowanie i cierniem ukoronowanie to dopiero! Biczowana była na kolanach, z rękami jakby związanymi. Podłożyłam jej pod kolana poduszkę, ale usunęła się z niej, nie chciała. Jej kolana są w opłakanym stanie... Uderzeń biczami było co najmniej 5311. Ileż to trwało! Tyle razy mdlała! Uderzeń w głowę trzciną w koronę cierniową było 2391. Kiedy cierniem ukoronowanie dobiegło końca, był to istny trup...”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem