Reklama

Oszukiwanie budżetu

2013-07-30 09:40

Z ekonomistą Zbigniewem Kuźmiukiem rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 31/2013, str. 40-41

Dominik Różański

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Minister finansów Jacek Rostowski zapewniał nas nieustannie, że polskie finanse publiczne dzięki rządowi PO są tak wiarygodne, jak nigdy dotąd w całym okresie transformacji. A o budżecie na 2013 rok jeszcze niedawno mówił, że relacja wydatków publicznych do PKB utrzymuje się na historycznie niskim poziomie. Tymczasem...

ZBIGNIEW KUŹMIUK: - Niestety, pan minister od dawna już manipuluje statystykami i uprawia kreatywną księgowość. Stan finansów publicznych w połowie 2013 r. jest fatalny, fatalna jest również sytuacja budżetu w tym roku. Najdobitniejszym tego dowodem jest fakt, że po 5 miesiącach tego roku deficyt jest wykorzystany w 87 proc. i nowelizacja tego „znakomitego” budżetu - w celu załatania dziury, która okazuje się znacznie większa niż zakładano - jest nieuchronna.

- A Pan w dodatku alarmuje, że na naszych oczach rozpada się system podatkowy. Co to znaczy?

- Jeżeli wpływy podatkowe z najważniejszych podatków są bardzo wyraźnie niższe - o kilkanaście procent - od analogicznego okresu roku ubiegłego, to mamy do czynienia z rozpadaniem się systemu podatkowego. Zwłaszcza że to jest już drugi rok z rzędu, gdy minister Rostowski tak bardzo rozmija się z prognozami wpływów podatkowych. W 2012 r. zabrakło 12 mld zł samych tylko wpływów z VAT w stosunku do tego, co zaplanowano. I gdyby nie trick z rozporządzeniem, aby zwroty VAT z grudnia zaliczać już w ciężar następnego roku, to ta różnica wynosiłaby 14 mld zł. Sumarycznie wpływy podatkowe w 2012 r. były niższe od planowanych o ponad 16 mld zł. Sytuacja ta zaczyna się powtarzać w 2013 r.: już w jego połowie wpływy z VAT są o ponad 12 proc. niższe (w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego), z CIT o ponad 14 proc., nawet wpływy z akcyzy są o blisko 5 proc. niższe.

- Rząd pociesza siebie i nas wszystkich, że mimo kryzysu w Europie utrzymaliśmy większą niż inne kraje dynamikę wzrostu gospodarczego.

- To dość kiepskie pocieszenie. W ubiegłym roku był blisko 2-procentowy wzrost, w tym roku pewnie też jakiś symboliczny wzrost będzie, co by oznaczało, że przynajmniej wpływy z VAT i akcyzy powinny delikatnie rosnąć, a nie spadać tak samo, jak w roku poprzednim.

- To dziwne, że spadają?

- Dziwi mnie przede wszystkim to, że minister toleruje ten spadek dochodów z VAT przy nieznacznie, ale jednak wzrastającej gospodarce. Przyznając otwarcie, że istnieją tzw. przestępstwa karuzelowe na ogromną skalę, już od kilkunastu miesięcy nie robi nic w tej sprawie. Ciągle nie ma obiecywanego przez rząd projektu ustawy uszczelniającej system podatkowy, mimo że jest przygotowywany od wiosny 2012 r. A nie byłoby nawet i tego projektu, gdyby nie naciski ze strony właścicieli hut, którzy grożą wygaszeniem pieców i masowym zwalnianiem pracowników, jeśli Polska nie zlikwiduje bezpodatkowego importu prętów metalowych (to są właśnie tzw. wyłudzenia karuzelowe VAT); proceder ten nie tylko prowadzi do bankructwa hut, ale i wpływy z VAT są z tego tylko powodu mniejsze o kilkaset mln zł rocznie! A minister finansów się nie spieszy.

- W Polsce nigdy chyba nie przywiązywano szczególnej wagi do szczelności systemu podatkowego; może dlatego, że istnieje przyzwolenie społeczne na różne formy podatkowej nieuczciwości. Uważa Pan Poseł, że zjawisko to może dziś znacząco niszczyć system podatkowy?

- Sprawa dotyczy nie drobnych oszustw i naciągaczy podatkowych, lecz „przekrętów” w wielkiej skali, które cieszą się specyficznym politycznym tolerowaniem ekipy rządzącej. Dlaczego np., przy wzroście liczby samochodów w Polsce nie wzrasta ilość sprzedawanego paliwa? Gołym okiem widać, że coś tu się nie zgadza, a rząd jednak zdaje się tego nie dostrzegać. Prokurator, który prowadził postępowanie przeciwko mafii paliwowej w 2005-06 r., żali się dziś, że to jego jedno postępowanie rozbito na 196 spraw, rozesłano do kilkudziesięciu prokuratur rejonowych, nie przesyłając zebranego materiału dowodowego, a one następnie większość z nich umorzyły! Już w 2006 r. te paliwowe wyłudzenia VAT i akcyzy dotyczyły kilkunastu mld zł rocznie. Mamy więc do czynienia, jak to nazywa prof. Witold Modzelewski, z procesem prywatyzacji podatków. Dziś już na masową skalę. Podatki, które powinny płynąć do budżetu państwa, płyną szerokim strumieniem do prywatnych kieszeni. Nikt nikogo nie złapał za rękę, ale brak reakcji ministerstwa finansów na to zjawisko pokazuje, że istnieje jakaś dziwna blokada na poziomie centralnym. To bardzo zastanawiające, bo przecież proceder dotyczy miliardów złotych rocznie!

- Samo, nawet najbardziej skuteczne uszczelnienie systemu podatkowego to chyba jednak za mało. PiS - tak przynajmniej wynika z debat programowych - planuje rewolucję podatkową?

- Rewolucje rzadko przynoszą dobre skutki, a już w podatkach na pewno nie byłby to dobry pomysł. Ale naprawdę konieczne jest wprowadzenie nowych ustaw: o podatku VAT i wspólnej o obydwu podatkach dochodowych (PIT i CIT), co, moim zdaniem, znacząco uprościłoby przepisy podatkowe. Dlatego, że w tej chwili tylko najbieglejsi doradcy podatkowi są w stanie ogarnąć ten gąszcz wciąż zmieniających się przepisów podatkowych.

- Ten gąszcz z tzw. furtkami jest właśnie po to, by umożliwić przestępstwa podatkowe, prywatyzacje podatków?

- Nie sposób myśleć inaczej. Od miesięcy pojawiają się publicznie ogłoszenia biur oferujących tzw. optymalizację podatków. Trudno w demokratycznym kraju tego zabronić, ale minister finansów, czytając takie ogłoszenie, powinien już dawno na to zareagować.

- Nie powie Pan jednak, że minister Rostowski przymyka oczy na wszelkie nadużycia podatkowe i działa w ten sposób na szkodę budżetu państwa?

- Nie twierdzę, że nic w tej sprawie nie robi, bo np. podpisuje porozumienia z kolejnymi krajami - tzw. rajami podatkowymi i stara się w ten sposób hamować wypływ nieopodatkowanych pieniędzy z Polski. Ale twierdzę, że to uszczelnianie podatków idzie jak krew z nosa! W końcu przez 6 lat można było naprawdę zrobić to skutecznie.

- Pieniądze niefrasobliwie przeciekają przez system podatkowy, omijając budżet, za to minister intensywnie szuka ich gdzie indziej. Ostatnio wywołał burzę - nie tylko w kręgach opozycji - próbując sięgać po pieniądze z OFE. Tłumaczył, że to „pseudokapitałowy system OFE jest sprawcą aż 40 proc. długu publicznego”. Pana zdaniem, to zbyt desperacki skok na kasę?

- To obecne podejście pana ministra do OFE wydaje się co najmniej zaskakujące, bo przecież wtedy, kiedy wprowadzano ten system, Rostowski był - jako ówczesny doradca wicepremiera Leszka Balcerowicza - zwolennikiem tego rozwiązania. Osobiście uważam, że ten system był i jest dla naszego kraju absolutnie nie do przyjęcia, a może się sprawdzać jedynie w krajach bardzo zamożnych, gdzie ludzi stać na oszczędzanie i odkładanie na emeryturę. Ponad 90 proc. Polaków na to nie stać, tymczasem wprowadzono ten system obligatoryjnie dla wszystkich.

- A więc rząd wychodzi teraz naprzeciw oczekiwaniom Polaków?

- Może to tak uzasadniać, ale przecież jasne jest, że celem jest łatanie dziury budżetowej i zmniejszanie długu publicznego właśnie pieniędzmi z OFE, a chodzi o sumę blisko 280 mld zł. Dzięki nim można by zmniejszać coroczną budżetową dotację do ZUS, a w konsekwencji mieć mniejszy deficyt budżetowy i mniejszy przyrost długu publicznego. Bez względu na to, jakie będą ostateczne decyzje rządu w tej sprawie, jasne jest, że nie idzie tu o zapewnienie Polakom godziwych emerytur.

- Rząd Donalda Tuska - mimo niedawnego ujawnienia wielkiej dziury budżetowej - jest wciąż pełen optymizmu, minister finansów zapowiada przyspieszenie gospodarcze po trudnym roku 2013. Gruszki na wierzbie?

- Jesteśmy za tym, żeby polska gospodarka przyspieszała, tyle tylko, że zwiększenie wzrostu gospodarczego do 2-3 proc. PKB nie postawi jej na nogi, nie zapewni Polakom dobrej przyszłości. Nowe miejsca pracy powstają dopiero przy wzroście minimum 4 proc. PKB, a takiego wzrostu nie przewidują nawet najwięksi optymiści, ani w roku 2015, ani nawet w latach następnych. Powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu w dającej się przewidzieć perspektywie czasu jest co najmniej wątpliwy. A zatem - sytuacja naszych finansów publicznych będzie się, niestety, raczej pogarszać.

- Jakim więc cudem dług publiczny osiąga właśnie teraz ten „historycznie niski poziom”?

- Takim, że pan minister przedstawia nam statystykę wg metodologii polskiej polegającej na księgowym ukrywaniu długu. W samym tylko Krajowym Funduszu Drogowym kryje się np. zobowiązania wobec Skarbu Państwa na przynajmniej 3 proc. PKB, czyli ok. 45 mld zł. - nie ma tych zobowiązań przy liczeniu długu metodą krajową, natomiast musi on być uwzględniony w rachunkach unijnych, z których wynika, że dług publiczny naszego kraju na koniec 2012 r. wyniósł już ponad 56 proc. czyli blisko 890 mld zł, a więc jest najwyższy w historii.

- Czemu służy i jakie skutki przynosi to doraźne chowanie długu?

- Ministrowi chodzi o pokazanie, że Polska ma swój dług pod kontrolą (bo jest wyraźnie niższy od unijnych tzw. progów ostrożnościowych - nie tylko od 60 proc., ale nawet od 55 proc.), co prawdopodobnie pozwala Polsce ciągle tanio się dalej zadłużać... Gdyby w krajowej księgowości użyto metody unijnej już teraz, to zostałby przekroczony ten pierwszy próg ostrożnościowy, czyli 55 proc., a zatem trzeba by na następny rok uchwalić zrównoważony budżet, zaś przy tak księgowo zmniejszonym długu minister może proponować na następny rok budżet z „kontrolowanym” deficytem - rząd nie musi się zatem narażać społeczeństwu zbyt drastycznym cięciem wydatków publicznych...

-...i może sobie trwać przez kolejne lata spokojnie, zastawiając jednak pułapki na swych następców?

- Przede wszystkim na przyszłych podatników. A podobnych „pułapek” finansowych jest wiele, np. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych - do końca 2012 r. miał zaciągniętych 19 mld zł kredytów budżetowych, a w rok 2013 minister chce pożyczyć FUS-owi jeszcze aż 12 mld zł! A więc razem prawie 2 proc. PKB dodatkowo zostanie zamiecione pod dywan. Wiadomo, że Fundusz nigdy nie zwróci tych pieniędzy do budżetu państwa (bo przecież ciągle wypłaca więcej świadczeń niż zbiera pieniędzy ze składek) i kiedyś trzeba będzie te zobowiązania umorzyć, a wtedy dług publiczny o te ponad 30 mld zł się powiększy. Takie zamiatanie pod dywan dobrze służy tylko przetrwaniu rządu, a finanse publiczne w podstępny sposób prowadzi do ruiny.

- Minister lubi się chwalić, że wydatki publiczne - dzięki dobremu rządzeniu - znacząco maleją. Naprawdę jest się czym chwalić?

- Raczej wprost przeciwnie. Jeżeli deficyt sektora finansów publicznych w roku 2008 przy prawie 5-procentowym wzroście PKB wynosił 80 mld zł, w 2009 - 100 mld zł, a w 2010 już 120 mld zł, a teraz ten oficjalny wynosi ok. 60 mld zł, to znaczy, że rzeczywiście wydatki publiczne zostały ograniczone. Tyle że to ograniczanie przypadło na okres największego spadku aktywności gospodarczej. Można więc powiedzieć, że minister Rostowski przyczynia się do zwijania gospodarki, gdy przydałoby się jej pobudzanie, choćby inwestycjami publicznymi.

- W 2009 r. odrzuciliśmy podpowiedzi PiS-u - odpiera minister Rostowski - aby wprowadzić „pakiet stymulacyjny”, a dzisiaj odrzucamy propozycję rozdawnictwa na wielką skalę.

- Pan minister, niestety, rozmija się z prawdą. Publicznie ogłaszał, że będzie przeprowadzał tzw. zacieśnienie fiskalne, czyli ograniczanie wydatków, a faktycznie deficyt sektora finansów publicznych w latach 2009-10 wyniósł blisko 8 proc. PKB rocznie, a więc wydatki publiczne zostały powiększone! My nie proponujemy rozdawnictwa, lecz selektywne pobudzenie gospodarki, w tym w szczególności poprawę sytuacji na rynku pracy.

- PiS nie kryje, że jest gotowe przejąć władzę. Macie jakąś cudowną receptę na uzdrowienie finansów kraju?

- Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, bo w tej chwili problemy są potężne, a za rok przy polityce obecnego rządu będą jeszcze potężniejsze. Jedną z naszych recept jest natychmiastowe uszczelnienie systemu podatkowego. Wpływy z podatków od razu mogą wzrosnąć o kilkanaście mld zł pod warunkiem, że uda się doprowadzić do tego, by wielcy tego świata wreszcie zaczęli je płacić (sektor paliwowy, bankowy, supermarkety). Chcielibyśmy też zaproponować inny sposób wydawania europejskich pieniędzy.

- Nie zaproponujecie budowy kolejnych aquaparków, stadionów?

- Nie! Takie nieprzemyślane wydawanie pieniędzy europejskich w latach 2007-13 przysporzy nam teraz znaczących problemów w finansach publicznych. Warto by też zbadać, dlaczego np., mając 40 mld zł na program innowacyjności, po sześciu latach wydawania tych pieniędzy w rankingach innowacyjności spadamy, przegrywamy nie tylko w stosunku do Niemiec czy Francji, ale wyprzedzają nas także Rumunia, Bułgaria i kraje nadbałtyckie. Potrzebne jest przygotowanie nowej strategii wydawania unijnych pieniędzy. Jednym z kryteriów ubiegania się o nie powinien być ich pozytywny wpływ (bezpośredni lub pośredni) na przyszłą bazę podatkową. Bez tego kolejne inwestycje finansowane z pieniędzy unijnych będą przede wszystkim obciążać przyszłe budżety dodatkowymi wydatkami na ich utrzymanie.

- Niełatwo chyba dziś prosto odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Polsce wielkie pieniądze przeciekają przez palce, giną gdzieś, dlaczego omijają budżet państwa? Trzeba by przeprowadzić wielkie śledztwo?

- Nie potrzeba tu wielkiego śledztwa, wystarczyłoby zwykłe zainteresowanie instytucji rządowych (szczególnie ministra finansów) i ich rzetelna praca. Niestety, mamy tu do czynienia raczej z lekceważeniem różnego rodzaju patologii finansowych niż z wolą ich zwalczania.

* * *

Zbigniew Kuźmiuk - ekonomista, polityk, były marszałek województwa mazowieckiego, w latach 2004-09 deputowany do Parlamentu Europejskiego, poseł na Sejm IV i VII kadencji.

Tagi:
podatki finanse

Konferencja Biblia o Finansach w Wieluniu - 6.10.2018r.

2018-09-28 16:25

Ks. Adam Polak, moderator Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Częstochowskiej

Już 6 pażdziernika w Wieluniu będzie miała miejsce Konferencja „Biblia o finansach”.

Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Częstochowskie
Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Częstochowskiej

To całodniowe wydarzenie, poświęcone zasadom zarządzania finansami w oparciu o mądrość płynącą z Biblii. Czekają Cię świadectwa osób, które już uporządkowały swoje finanse.

Na konferencji będzie mowa m.in. o:

• Na czym polega biblijna odpowiedzialność w kwestii pieniędzy, pracy i prowadzenia firmy?

• Jak wydawać pieniądze po Bożemu, by nie wpaść w pułapkę długów.

• Po co oszczędzać i jak to robić po Bożemu?

• Długi i jak z nich wychodzić?

• Jak edukowac dzieci w dziedzinie finansów.

Patronat honorowy nad Konferencją objął

Arcybiskup dr Wacław Depo, Metropolita Częstochowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Zwiastowanie Pańskie - Dzień Świętości Życia

Józef Rydzewski
Edycja podlaska 14/2002

pl.wikipedia.org
Fresk Fra Angelico Zwiastowanie, Konwent San Marco we Florencji

Święta Boża Rodzicielko i Matko Dobrej Rady! Przyrzekamy Ci, z oczyma utkwionymi w Żłóbek betlejemski, że odtąd wszyscy staniemy na straży budzącego się życia.

W a l c z y ć b ę d z i e m y w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak Ojcowie nasi walczyli o byt i wolność Narodu, płacąc krwią własną. Gotowi jesteśmy raczej śmierć ponieść, aniżeli śmierć zadać bezbronnym.

Dar życia uważać będziemy za największą Łaskę Ojca wszelkiego Życia i za najcenniejszy skarb Narodu. (z Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego - 28 sierpnia 1956 r.)

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego przypada 25 marca i decyzją Episkopatu Polski ustanowiono ten dzień - Dniem Świętości Życia. Wyjątkowo w tym roku Kościół obchodzi ją 8 kwietnia, gdyż dzień 25 marca wypada w Wielkim Tygodniu i dlatego jest ona przeniesiona. Powstanie tej uroczystości łączy się z refleksją nad historią zbawienia w czasach chrześcijańskich. Dokumenty liturgiczne nie mówią o formalnym święcie, co nie znaczy, że nie było ono obchodzone w liturgii. Wiele mówiącym faktem może być zbudowana w IV wieku w Nazarecie bazylika Zwiastowania. Święto posiadało różne nazwy. Najstarsza z nich jest określeniem związanym z homilią Abrahama z Efezu - Euaggelismos. Liturgia bizantyjska zachowuje tę nazwę do dnia dzisiejszego. Sakramentarz gregoriański z Padwy podaje bardzo charakterystyczne określenie: Annuntiatio sanctae Dei Genetricis et passio eiusdem Domini (Zwiastowanie Bożej Rodzicielce i Męki Pana). Mszał z 1570 r. używa określenia: Święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny, a Mszał papieża Pawła VI: Zwiastowanie Pańskie. Powstaje pytanie dlaczego uroczystość ta jest obchodzona 25 marca? Odpowiedź na to pytanie wynika z ustalenia daty uroczystości Bożego Narodzenia. Skoro uroczystość Narodzenia Pańskiego obchodzimy 25 grudnia, to z "obliczenia biologicznego" wynika, że Zwiastowanie Pańskie ma być obchodzone 25 marca. Mszał z 1970 r. przynosi nam nowe modlitwy, a zwłaszcza własną prefację, która wysławia Boga za narodzenie Syna Bożego dla zbawienia ludzi. W tym dziele uwydatniona jest rola Maryi, Jej przyjęcie z wielką wiarą Słowa Bożego i noszenie z miłością Jezusa w niepokalanym łonie. Zwiastowanie Pańskie spełnia obietnice dane narodowi wybranemu - Izraelowi.

W obronie życia

Uroczystość Zwiastowania Pańskiego łączy się w Polsce z obchodem Dnia Świętości Życia. W dniu w którym obchodzimy pamiątkę zwiastowania przez Posłańca Bożego Maryi Pannie, że zostanie Matką Syna Bożego, bronić chcemy każdego poczętego życia pod sercem każdej z matek na całym świecie. Jan Paweł II 26 stycznia 1980 r. w Rzymie powiedział: " Człowiekiem jest również nienarodzone dziecko: co więcej, Chrystus w sposób uprzywilejowany utożsamia się z najmniejszymi; jak więc można nie widzieć szczególnej Jego obecności w istocie jeszcze nie narodzonej, spośród wszystkich istot prawdziwie najmniejszej, najsłabszej, pozbawionej jakiegokolwiek środka obrony, nawet głosu, która nie może protestować przeciw ciosom godzącym w jej najbardziej podstawowe prawa". I dalej Jan Paweł II w obronie życia poczętego pisze w encyklice Evangelium vitae z 25 marca 1995 r: "Życie ludzkie jest święte i nienaruszalne w każdej chwili swego istnienia, także w fazie początkowej, która poprzedza narodziny. Człowiek już w łonie matki należy do Boga, bo Ten, który wszystko przenika i zna, tworzy go i kształtuje swoimi rękoma, widzi go, gdy jest jeszcze małym, bezkształtnym embrionem i potrafi w nim dostrzec dorosłego człowieka, którym stanie się on w przyszłości i którego dni są już policzone, a powołanie już zapisane w księdze żywota" (EV 61).

Przeczytaj także: 25 marca - Dzień Świętości Życia

Wielcy ludzie za życiem

Każdy człowiek może powtórzyć za psalmistą, wysławiać Boga psalmem 139 i podziękować Mu za życie: "Sławię Cię, Panie, za to, żeś mnie stworzył. Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze i utkałeś mnie w łonie mej matki. Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył. Godne podziwu są Twe dzieła".

W obronie dzieci nienarodzonych wypowiadali się między innymi:

Pius XII - "Wszelka istota ludzka, nawet dziecko w łonie swej matki, otrzymuje prawo do życia bezpośrednio od Boga, a nie od rodziców czy od jakiejś społeczności lub władzy ludzkiej. A więc żaden człowiek, żaden autorytet ludzki, żadna wiedza, żadne ´wskazania´ medyczne, eugeniczne, społeczne, ekonomiczne, moralne nie dają należytego tytułu do rozporządzenia bezpośrednio i z rozmysłem niewinnym życiem ludzkim".

Jan XXIII - "Niech więc wszyscy uważają życie ludzkie za święte, a to dlatego, że od samego początku wymaga działania Boga - Stwórcy. Ten więc, kto odstępuje od tych Bożych praw, nie tylko uwłacza Jego majestatowi i okrywa hańbą siebie samego i rodzaj ludzki, lecz także podważa u samych podstaw siłę społeczności, do której należy".

Jan Paweł II - "Wołam do wszystkich ojców i matek mojej Ojczyzny i całego świata, do wszystkich ludzi bez wyjątku: każdy człowiek poczęty w łonie ma prawo do życia!".

"Życie ludzkie jest szczególnie słabe i kruche, kiedy przychodzi na świat oraz kiedy opuszcza doczesność, aby osiągnąć wieczność. Słowo Boże wielokrotnie wzywa do otoczenia życia opieką i szacunkiem, zwłaszcza życia naznaczonego przez chorobę i starość" ( EV 44).

Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński - "W rodzinie, pod sercem matek, kryje się Naród".

Matka Teresa z Kalkuty - "Wnośmy prawdziwy pokój w naszą rodzinę, otoczenie, miasto, kraj, w świat. Zaczynajmy od pokochania małego dziecka już w łonie matki. Tym, co najbardziej niszczy pokój we współczesnym świecie jest aborcja - ponieważ jeśli matka może zabić własne samemu Bogu. Na modlitwę Duchowej Adopcji składa się: jeden dziesiątek różańca, codzienna modlitwa oraz dodatkowa dowolna ofiara czy wyrzeczenie, np. post lub walka z nałogiem. Przez dziewięć miesięcy osoba podejmująca Duchową Adopcję modli się w intencji dziecka nienarodzonego i jego rodziców, prosząc Boga o szczęśliwe jego narodzenie. W ten sposób staje się ta osoba duchowym ojcem lub duchową matką tego dziecka. Duchową Adopcję Dziecka Poczętego może podjąć każdy. Jeżeli zdarzy się zapomnieć komuś raz lub dwa o złożonych przyrzeczeniach, nie należy przerywać Duchowej Adopcji, tylko trzeba o ten "zapomniany" dzień wydłużyć okres modlitwy.

Codzienna modlitwa:

Panie Jezu - za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi, która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po urodzeniu - proszę Cię w intencji tego nienarodzonego o dziecka, które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę, aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś: nie można innym głosić pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza

2019-03-25 20:07

xpk / Łódź (KAI)

W najbliższy czwartek 28 marca o godz. 20.00 w łódzkiej katedrze odbędzie się nabożeństwo pokutne, na które zaproszeni są biskupi oraz wszyscy księża diecezjalni i zakonni posługujący na terenie archidiecezji łódzkiej. – Nie można innym głosić pojednania i pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza. Potrzebujemy przeprosić Pana Boga oraz naszych braci i siostry, zwłaszcza małoletnich, za grzechy, które są dziś grzechami publicznymi – wyjaśnia abp Grzegorz Ryś.

Archidiecezja Łódzka

- Nie można innym głosić pojednania i pokuty, jeśli się jej wpierw nie doświadcza. To pierwszy z powodów, dla którego chcemy się spotkać z Jezusem i z Nim rozmawiać. Drugim są nasze grzechy. Grzechy, które są dziś grzechami publicznymi, grzechami wołającymi wręcz o pomstę do nieba. Grzechami, za które potrzebujemy przeprosić zarówno Pana Boga, jak i naszych braci i nasze siostry, w szczególności małoletnich – mówi metropolita łódzki w swoim zaproszeniu skierowanym do kapłanów.

Każdy z księży diecezjalnych i zakonnych otrzymał osobisty list od arcybiskupa łódzkiego z zaproszeniem na czwartkowe nabożeństwo, które ma być publicznym aktem pokuty Kościoła łódzkiego wobec Boga, jak i tych, których ludzie Kościoła skrzywdzili.

- Nie może być tak, że nie zmierzymy się z tym grzechem, że nie potrafimy stanąć w prawdzie, i nie potrafimy dać tej prawdzie wyraz. Nie może być tak, że nie potrafimy też uznać – każdy z nas w swoim zakresie - odpowiedzialności za to, co stało się, i co - ufamy - nie może dziać się dużej! Zapraszam, abyśmy odnaleźli się w tej wspólnocie prezbiterium, które pokutuje za swoje grzechy – mówił abp Ryś.

W pierwszy piątek Wielkiego Postu, który był dniem postu i modlitwy wynagradzającej za grzechy wykorzystywania seksualnego osób małoletnich, we wszystkich parafiach archidiecezji łódzkiej celebrowana była pokutna Droga Krzyżowa w intencji przebłagalnej za grzechy ludzi Kościoła.

Czwartkowe nabożeństwo będzie też wprowadzeniem do kolejnej edycji papieskiej inicjatywny „24 godziny dla Pana”, w czasie której w wyznaczonych wcześniej świątyniach na terenie Łasku, Łodzi i Piotrkowa Trybunalskiego będzie można przez 24 godziny skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania.

- W najbliższy piątek będziemy widzieć Papieża, który nie tylko przewodniczy liturgii pokutnej, ale sam jako pierwszy spośród pasterzy i grzeszników idzie do spowiedzi, ucząc nas w ten sposób, że nie tylko siedzi w konfesjonale, ale także sam przy nim klęka, by się spowiadać - mówi o papieskiej inicjatywie abp Grzegorz Ryś.

Łódzkie „24 godziny dla Pana”, w czasie których można skorzystać z całodobowej adoracji Najświętszego Sakramentu, połączonej z możliwością spowiedzi, odbędzie się w czterech miejscach archidiecezji łódzkiej: Sanktuarium Matki Bożej Łaskiej w Łasku, Bazylice Archikatedralnej i kościele pw. Matki Bożej Bolesnej w Łodzi oraz kościele rektoralnym pw. Matki Bożej Śnieżnej w Piotrkowie Trybunalskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem