Reklama

Częstochowska Madonna papieży

2013-08-19 14:14

O. Jan Pach OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 34/2013, str. 6-7

Bożena Sztajner/Niedziela

Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, która z Jasnej Góry króluje i po macierzyńsku kieruje życiem polskiego narodu, jest okazją nie tylko do oddania Jej czci, do podziękowania za opiekę nad nami, ale też stwarza nam zawsze doskonałą okazję do refleksji sumienia oraz do zadumy: jakimi córkami i synami jesteśmy, mając tak dobrą Matkę? Macierzyńskie królowanie Maryi z Jasnej Góry nie może być tylko okazją do dumy, że my, Polacy, jesteśmy narodem maryjnym. Jest także przypomnieniem, że jako naród, który dostąpił daru tak Wielkiej Matki, winniśmy być przykładem w zachowywaniu Ewangelii Jezusa Chrystusa. Na nic zda się nawet najbardziej uroczyste świętowanie Imienin naszej Matki i Królowej, jeżeli nie będziemy świętowali Jej bliskości i szczególnej nad nami opieki w codziennym dawaniu świadectwa prawdziwego życia chrześcijańskiego. Jeżeli Maryja Częstochowska, która w Jasnogórskiej Ikonie jest dla nas, wierzących, najdroższym skarbem - choć niewierzący też korzystają z Jej dobroci - to w Jej Imieniny winniśmy sobie uświadomić, że Ona chce być dla nas przede wszystkim naszym skarbem duchowym.

Królowa i Matka Polaków

Cudowna obrona Jasnej Góry przed Szwedami w 1655 r. była początkiem starań o ustanowienie specjalnego święta dla uczczenia Matki Bożej, która w znaku Jasnogórskiej Ikony stała się czytelnym znakiem rozpoznawczym polskiej tożsamości. Tytuł Matki Bożej Częstochowskiej jako Królowej Polski i Polaków sławił już Grzegorz z Sambora w poemacie „Częstochowa” (1568), zaś po doznaniu wielu łask przez Polaków konstytucja sejmowa z 1764 r. potwierdziła, że Rzeczpospolita jest „do swej Najświętszej Królowej Maryi Panny w częstochowskim obrazie cudami słynącej nabożna i jej protekcji w potrzebach doznająca”. Po obronie częstochowskiego klasztoru przed Szwedami, która była też obroną katolicyzmu przed atakami protestantyzmu, paulini już w 1656 r. wystąpili do Rzymu z prośbą o ustanowienie specjalnego święta Matki Bożej Częstochowskiej. Starania te popierał sam król Jan Kazimierz. Jednakże dopiero Pius X zatwierdził to święto w 1904 r. dla Jasnej Góry oraz ówczesnej diecezji kujawsko-kaliskiej. Obchodzono je po raz pierwszy 29 sierpnia 1906 r. Papież Pius XI, który będąc nuncjuszem apostolskim w Polsce, jako jedyny dyplomata zagraniczny nie opuścił zagrożonej przez bolszewików Warszawy, w 1922 r. zatwierdził dzień 26 sierpnia jako stały termin obchodzenia uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. To właśnie Pius XI wprowadził kopię Jasnogórskiej Ikony do kaplicy papieskiej w Castel Gandolfo.

26 sierpnia jest dniem, kiedy wszyscy wierzący Polacy stają przed swoją Matką i Królową, m.in. w pielgrzymce modlitwy, i dziękują Bogu, że „w Najświętszej Maryi Pannie dał nam cudowną pomoc i obronę”. Winien to być też dzień wielkiej modlitwy o przejrzenie i obudzenie sumienia w narodzie, ażeby bylejakość obyczajów oraz obojętność na Boże prawa nie doprowadziły nas do potopu życia bez wartości, gdy trzeba będzie błagać o ratunek. A może potrzebne jest nam realne poczucie zagrożenia ze strony liberalizmu i „religii” błędnie pojmowanej tolerancji, byśmy znów leżeli krzyżem dzień i noc, jak podczas nawały bolszewickiej, ażeby na polskiej ziemi powtórzył się Cud nad Wisłą?

Reklama

35 lat częstochowskiego początku pontyfikatu Papieża

Po wielkim pontyfikacie Pawła VI w uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej, 26 sierpnia 1978 r., na Stolicę Apostolską został wybrany kard. Albino Luciani, patriarcha Wenecji, który przyjął imię Jan Paweł I. Zaraz po wyborze nowego papieża pojawiły się pytania, jakim znakiem dla Kościoła jest ten wybór następcy Piotra właśnie w dniu Imienin Jasnogórskiej Matki i Królowej, tak umiłowanej przez poprzedników Jana Pawła I.

Papież Pius X ustanowił święto Matki Bożej Częstochowskiej oraz ofiarował korony Jezusowi i Maryi na nową koronację w 1910 r., po ich kradzieży w roku poprzednim. On też w 1922 r. ustalił stałą datę Jej święta na 26 sierpnia. Za pontyfikatu Piusa XII została otwarta w Grotach Watykańskich, w podziemiach Bazyliki św. Piotra, pierwsza kaplica narodowa, gdzie umieszczono mozaikę Matki Bożej Jasnogórskiej. Tenże Papież pobłogosławił w 1957 r. kopię Cudownej Ikony, która do dziś peregrynuje po parafiach w Polsce. Od wyboru Jana XXIII jest odprawiana codziennie, o godz. 18.30, Msza św. w intencjach Papieża. Bł. Jan XXIII w 1962 r. ogłosił Najświętszą Maryję Pannę Patronką Polski, wraz ze św. Wojciechem i św. Stanisławem. Paweł VI pragnął przybyć na Jasną Górę na tysiąclecie chrztu Polski w 1966 r., ale władze komunistyczne nie wpuściły go do naszego kraju. Jan Paweł I nie zdążył, gdyż Pan odwołał go do siebie. Jego 33-dniowy pontyfikat był bramą wejścia w dziedzictwo św. Piotra papieża z kraju Słowian, gdyż papież Luciani zapoczątkował erę otwarcia Kościoła na świat oraz prostoty posługi Piotra.

Jan Paweł II, Papież Czarnej Madonny, jak powszechnie nazywali go ludzie, przybliżył Kościołowi Maryję jako żywą Matkę Jezusa oraz każdego człowieka. Jasną Górę ukazał światu, nie tylko Kościołowi w Polsce, jako aktualny po wszystkie czasy Nazaret słuchania Boga, Kanę cudownej przemiany, Kalwarię daru Matki oraz Wieczernik wylania Ducha Świętego.

Benedykt XVI, który wcześniej kilkakrotnie pielgrzymował na Jasną Górę, modlił się tutaj jako Papież 26 maja 2006 r. On też 3 marca 2010 r. poświęcił nowe korony na Cudowną Ikonę, nałożone w 100-lecie rekoronacji, w 1910 r., po kradzieży koron św. Piusa X. Papież Benedykt XVI, gdy dowiedział się, że w koronach są kamienie ze świętych miejsc życia Jezusa oraz z planet wszechświata, powiedział: „Rzeczywiście, korona ta spadła z nieba dla Matki Bożej”. Podczas swego pontyfikatu wielokrotnie zwracał się do Maryi Częstochowskiej, zawierzając Jej zwłaszcza Kościół w Polsce.

Częstochowska Madonna czeka na argentyńskiego Papieża

W sobotę 23 marca 2013 r. świat obiegła wiadomość, że przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej w kaplicy papieskiej w Castel Gandolfo modlą się razem papież Franciszek i papież emeryt Benedykt XVI (zob. okładka „Niedzieli” z 14 kwietnia 2013 r.). Mariola Chaberka w książce „Maryja. Sekret Papieża Franciszka” pisze: „Któż mógł przypuszczać, że droga modlitwy zaprowadzi kardynała Bergoglio, przybywającego «z końca świata», jak sam to określił, przed cudowny obraz polskiej Czarnej Madonny. Nie można pominąć tego naszego skarbu duchowego” (s. 239) - konkluduje autorka.

Papież Franciszek zapowiedział przybycie do Polski na kolejne Światowe Dni Młodzieży, w 2016 r. Będzie to jubileuszowy rok 1050-lecia chrztu Polski.

Nie zapominajmy również o wielkim jubileuszu, jaki Kościół w Polsce będzie obchodził w 2017 r. Będzie to 300-lecie koronacji Jasnogórskiego Obrazu Maryi z 1717 r., pierwszej koronacji papieskiej poza Rzymem. Do tego jubileuszu winniśmy się przygotowywać przynajmniej przez trzyletni program pracy maryjnej, aby odnowić nasze narodowe przymierze z Matką Bożą oraz ożywić polskie ścieżki pielgrzymie ku Jasnej Górze. Jan Paweł II ustawicznie przypominał, zwłaszcza pod koniec swego życia, że ścieżki jasnogórskie, tak donośnie sprawdzone na przestrzeni wieków, są jedyną słuszną drogą Kościoła w Polsce. Byłaby to też okazja, aby w naszą pracę maryjną wpisała się pielgrzymka papieża Franciszka do Częstochowskiej Madonny Papieży.

Mariola Chaberka kończy swoją książkę o maryjności obecnego Ojca Świętego taką refleksją, zapisaną jeszcze przed ogłoszeniem miejsca kolejnych Światowych Dni Młodzieży: „Czy papież Franciszek przyjedzie do Polski? Czy będzie miał okazję pomodlić się w polskim sanktuarium narodowym przed obrazem Czarnej Madonny, który zna już z Castel Gandolfo? Módlmy się o to oraz we wszystkich Jego intencjach, jak wielokrotnie o to prosił” (s. 250).

Polska czeka na papieża Franciszka, czeka na niego Częstochowska Madonna, której codziennie zawierzamy intencje Piotra naszych czasów. Niech wejrzenie Maryi przyprowadzi nam Papieża na Jasnogórskie Wzgórze - do duchowej stolicy Polski.

Reklama

„Najdroższe Stópki” ratują życie!

2019-03-25 12:09

Była połowa lat 70. ubiegłego wieku. W Stanach Zjednoczonych obowiązywały już okrutne przepisy aborcyjne pozwalające zabijać nienarodzone dzieci niemal bez ograniczeń. Przemysł aborcyjny rozwijał się w zastraszającym tempie. W środowisku pro-life kolportowano fotografie uśmierconych dzieci, które miały uzmysłowić, że nie mamy do czynienia ze „zlepkiem komórek”. Jedno z takich zdjęć, na którym bardzo wyraźnie widać było stópki dziesięciotygodniowego nienarodzonego dziecka, trafiło w ręce młodej projektantki Virginii Evers. Kobieta była wstrząśnięta. To zdjęcie prześladowało ją przez kolejne tygodnie.

Była pewna, że musi coś z tym zrobić. Na podstawie zdjęcia zaprojektowała model stópek w skali 1:1 i zleciła wykonanie pierwszej niewielkiej partii metalowych odlewów w formie zawieszek. „Najdroższe Stópki” – bo tak je nazwała – spotkały się z dużą aprobatą w środowisku pro-life. Okazało się, że ich widok jest znakomitym pretekstem dla obrońców życia do podjęcia rozmowy z kobietami zdecydowanymi na aborcję i próby odwiedzenia ich od decyzji. „Najdroższe Stópki” były tak sugestywne i przemawiające do wyobraźni, że wiele kobiet po ich zobaczeniu i wyjaśnieniu, że właśnie tak wyglądają teraz nóżki ich dziecka, rezygnowało z aborcji. Virginia Evers wiedziała już, że to niezwykłe dzieło. Wraz z mężem podjęli radykalną decyzję. Porzucili dotychczasowe zajęcia i postanowili resztę życia poświęcić na rozpowszechnianie po całym świecie „Najdroższych Stópek”. Założyli fundację „Heritage House 76” i przyjęli założenie, że wszystkie środki pozyskane z rozpowszechniania odlewów będą przeznaczać na produkcję i dystrybucję kolejnych. Tym samym liczba rozprowadzanych zawieszek gwałtownie rosła i przekroczyła granice Stanów Zjednoczonych. Niedługo po tym „Najdroższe Stópki” zostały uznane za międzynarodowy symbol ruchów pro-life. Kilka lat temu Państwo Evers przeszli na emeryturę. Dzieło ich życia – fundację „Heritage House 76” – prowadzą dzisiaj ich dzieci.

W Polsce dziełem rozpowszechnia oryginalnych „Najdroższych Stópek” fundacji Eversów zajmuje się pracownia San Gabriele, tworząca rękodzielnicze dewocjonalia. „Najdroższe Stópki” dostępne są w formie bransoletki na rękę. „Staraliśmy się, by wzór był uniwersalny zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn oraz był bardzo prosty, by nic nie rozpraszało najważniejszego elementu: «Najdroższych Stópek». Wiedzieliśmy od państwa Eversów, że najważniejsze, by stópki zwróciły uwagę i sprowokowały pytanie: co to jest?” – dowiadujemy się w San Gabriele.

Jeśli ktoś chciałby bransoletkę z „Najdroższymi Stópkami” i w ten sposób pragnąłby się włączyć w dzieło ich popularyzacji, znajdzie je na stronie pracowni: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: otwarcie procesu beatyfikacyjnego węgierskiego męczennika

2019-03-25 17:53

Joanna Folfasińska | Archidiecezja Krakowska

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Trybunał procesu beatyfikacyjnego

25 marca 2019 roku, arcybiskup Marek Jędraszewski, po uzyskaniu zgody Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, powołał Trybunał do przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego Jánosa Esterházyego, świeckiego i ojca rodziny w następującym składzie: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, o. dr hab. Szczepan Tadeusz Praśkiewicz OCD – promotor sprawiedliwości, o. Piotr Lamprecht OSA – notariusz. Postulator sprawy, o. Paweł Cebula OFM Conv., zwrócił się do metropolity i członków Trybunału z prośbą o rozpoczęcie i przeprowadzenie procesu oraz przedstawił zgromadzonym postać Sługi Bożego. W uroczystości wzięła udział między innymi rodzina

Janos Esterházy był działaczem węgierskich organizacji, funkcjonujących na terenie Słowacji, która po rozpadzie Austro-Węgier, w listopadzie 1918 roku, weszła w skład Czechosłowacji, podczas gdy przez setki lat stanowiła część Korony św. Stefana jako Górne Węgry. W związku z tym, jej terytorium zamieszkiwała ludność węgierska. Esterházy aktywnie działał na rzecz praw ludności węgierskiej, został przewodniczącym konserwatywnej Węgierskiej Partii i posłem do parlamentu Czechosłowacji. Korzystając ze swoich znajomości i koligacji rodzinnych – był synem węgierskiego arystokraty i Elżbiety, córki hrabiego Stanisława Tarnowskiego – pomagał Polakom, którzy przedzierali się przez Słowację, by przez Węgry i Rumunię, udać się na zachód, gdzie tworzyło się Wojsko Polskie. Za czyn pomocy polskim uchodźcom w czasie II wojny światowej został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego orderem Polonia Restituta. Przez cały okres trwania wojny, udzielał również pomocy Słowakom i Żydom, a w 1942 roku głosował w słowackim parlamencie przeciwko ich deportacji do obozów koncentracyjnych. Esterházy został aresztowany przez NKWD i zesłany do łagrów. Po trzech latach katorgi, odesłano go do Czechosłowacji, ponieważ tamtejszy rząd skazał go na karę śmierci za współpracę z Niemcami. Na skutek nacisków opinii publicznej, wyrok zamieniono na dożywotnie więzienie o zaostrzonym rygorze w Mírovie, gdzie na skutek wycieńczenia i chorób zmarł w 1957 roku. Jego ciało wrzucono do zbiorowej mogiły.

– Kluczem do męki, śmierci i cierpienia Jánosa Esterházyego są jego własne słowa: „Naszym znakiem jest krzyż”. Krzyż Chrystusa zwycięskiego i zmartwychwstałego jest kluczem, który pomaga zrozumieć całe życie, a szczególnie ostatni etap: uwięzienie w łagrze i cierpienie spowodowanych chorobą w więzieniach. – powiedział o. Cebula

Postulator zwrócił uwagę na cztery aspekty duchowości Esterházyego: pragnienie poddania się woli Bożej, umiłowanie obecnego w Eucharystii Chrystusa, obcowanie duchowe ze świętymi, a także kult Najświętszej Maryi Panny.

– Niech one pomogą nam odczytywać to, co Bóg chce powiedzieć przez swojego sługę i pomogą również wszystkim, którzy zamykają się przed poznaniem prawdy o Jánosu. – mówił na zakończenie.

Po wypowiedzi postulatora, nastąpił moment zaprzysiężenia. Pierwszy przysięgę złożył arcybiskup, następnie jego delegat, promotor sprawiedliwości, notariusz i postulator sprawy.

Po podpisaniu dokumentów, głos zabrał arcybiskup. Zacytował słowa utworu Zbigniewa Herberta „Przesłanie Pana Cogito”, podkreślając, że jest on świeckim wezwaniem do heroizmu i pochwałą tej postawy:

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć

masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
(…)

czuwaj – kiedy światło na górach daje znak – wstań i idź

dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

(…)

Bądź wierny Idź

Metropolita zaznaczył, że 20 lat później ukazał się list pasterski Jana Pawła II „Tertio Millennio Adveniente”, który miał przygotować wiernych do świętowania Roku Jubileuszowego.

“U kresu drugiego tysiąclecia Kościół znowu stał się Kościołem męczenników. Prześladowania ludzi wierzących — kapłanów, zakonników i świeckich — zaowocowały wielkim posiewem męczenników w różnych częściach świata. Świadectwo dawane Chrystusowi aż do przelania krwi, stało się wspólnym dziedzictwem zarówno katolików, jak prawosławnych, anglikanów i protestantów (…)To świadectwo nie może zostać zapomniane (…) W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby „nieznani żołnierze” wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele. Zgodnie z sugestią Konsystorza trzeba, ażeby Kościoły lokalne, zbierając konieczną dokumentację, uczyniły wszystko dla zachowania pamięci tych, którzy ponieśli męczeństwo (…)Największym hołdem dla Chrystusa ze strony wszystkich Kościołów na progu trzeciego tysiąclecia będzie ukazanie przemożnej obecności Odkupiciela w owocach wiary, nadziei i miłości złożonych poprzez ludzi tylu języków i ras, którzy poszli za Chrystusem różnymi drogami chrześcijańskiego powołania.” – pisał papież.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że koncepcje Herberta i Jana Pawła II znacząco różnią się od siebie. Poeta powiedziałby, że choć Janos Esterházy był heroicznym człowiekiem, to ostatecznie przegrał, ginąc w Mírovie. Papież, pisząc o świętych męczennikach naszych czasów, wskazywał na zwycięstwo Chrystusa.

– Dokładnie 25 lat po opublikowaniu tego listu apostolskiego, pragniemy, powołując ten Trybunał, pokazać Jánosa Esterházyego jako wielkiego, nieznanego jeszcze, żołnierza wielkiej sprawy Bożej. Przez jego życie, w trudnych i dramatycznych czasach I połowy XX, chcemy pokazać żywotność Kościołów w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji i w Czechach. Przez owoce wiary nadziei i miłości jego życia, pragniemy ukazać obecność Chrystusa Odkupiciela w naszych czasach (…) To dzisiejsze wydarzenie wpisuje się w życzenie Jana Pawła II, aby świętość dzieci Kościoła była przez sam Kościół stwierdzana i stawiana za wzór dla innych. Tak nam dopomóż Bóg! – mówił metropolita.

W uroczystości brała udział córka Jánosa Esterházego Alice Esterhazy-Malfatti, która w liście skierowanym do zebranych podkreśliła, że życie jej ojca zbudowane było na miłości. Dodała, że Sługa Boży ogromną miłością darzył cztery narody: polski, słowacki, czeski i węgierski.

– Tak bardzo kochał powierzonych sobie ludzi, że poświęcił za nich życie. Był przekonany, że społeczność i poczucie przynależności do niej muszą być budowane na przykładzie miłości i wspólnoty rodzinnej. Jego wiara i głęboka miłość do Boga utwierdziły go w tych przekonaniach. Ewangelia św. Jana mówi: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Mój ojciec w duchu tego ewangelicznego zadania zrealizował swoją służbę polityczną i znosił cierpienie (…) Niestety, w naszych społeczeństwach, wciąż musimy stawić czoła duchowemu dziedzictwu Wielkiej Rewolucji Francuskiej, która chce wytępić wiarę i moralność (…) Tak jak mówił Jan Paweł II, ładne słowa: wolność, równość, braterstwo, staną się parodią, jeśli wykluczymy z nich Boga.

Na zakończenie listu, wyraziła nadzieję, że Chrystus obecny był w życiu i męczeństwie jej ojca. Podziękowała arcybiskupowi za podjęcie trudu procesu beatyfikacyjnego, który pokazuje, że konsolidację między narodami: polskim, węgierskim, słowackim i czeskim trzeba budować na Chrystusowym fundamencie.

List przesłał również kardynał Dominik Duka, metropolita praski i prymas Czech. Zapewniał w nim o duchowej łączności i podkreślił, że postawa, jaką János Esterházy prezentował w więzieniu to wzór chrześcijańskiego życia i postępowania.

Spotkanie zakończyła wspólna modlitwa i błogosławieństwo. Do 30 kwietnia 2019 roku można przekazać Kurii Arcybiskupiej w Krakowie wszystkie dokumenty, pisma i wiadomości dotyczące Sługi Bożego Jánosa Esterházyego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem