Reklama

Bryki z kazań niedzielnych

Ks. Andrzej
Edycja częstochowska 1/2003

Największym marzeniem Marty było przeżycie wielkiej, romantycznej miłości. Kochała oglądać melodramaty. Płakała, widząc miłosne perypetie bohaterów seriali. Telewizyjna miłość stała się dla niej szczytem osobistych pragnień. Modliła się nawet o to do Pana Boga. W swoich wizjach widziała siebie i swojego chłopaka w bardzo różowych klimatach, ciągle wpatrzonych w siebie, rozkochanych do szaleństwa. Często dyskutowała o tym ze swoimi przyjaciółkami. Te, czasem ją gasiły, tłumacząc, że miłość powinna być taka normalna i codzienna, a nie nadmuchana i patetyczna.
Swoje marzenia Marta konfrontowała z obrazem swojej rodziny. To była wielka przepaść, która sprawiała, że traciła resztki szacunku dla swoich rodziców. Dziwiła się opiniom koleżanek, które zachwycały się jej rodzicami. Marta nie widziała w nich nic szczególnego, a już na pewno nie mogła dostrzec w ich relacji miłości, o jakiej marzyła. Ojciec miał małą firmę i zajmował się drobnymi remontami budowlanymi. Mama siedziała w domu i dla Marty była obrazem zwykłej kury domowej. Marta była przekonana o tym, że jej rodziców nie łączy już żadne uczucie miłości. Dzień w dzień musiała słuchać ich przekomarzań i drobnych sprzeczek. Ojciec wracał do domu w roboczym ubraniu, właził buciorami na świeżo odkurzony dywan w pokoju. Mama, upocona gotowaniem obiadu dla męża i kolejnym praniem, ze spokojem nakładała schabowego z ziemniakami na duży talerz i zanosiła mężowi. Ich spotkanie przy obiedzie nie miało w sobie nic romantycznego. Zaczynało się od wypominania. Najpierw dostawało się ojcu, że nie szanuje roboty mamy i nawet nie chce mu się ściągnąć roboczego ubrania. Potem ojciec tłumaczył, że miał dziś dużo pracy u jakiś nerwowych klientów i czepiał się żony, że ta siedząc w domu ma przynajmniej święty spokój.
Takie obrazki widywała Marta przez całe swoje osiemnastoletnie życie. Była pewna, że jej rodziców już nie łączy żadna miłości, bo przecież to, co widziała, miłości wcale nie przypominało. W tomiku wierszy ks. Twardowskiego wyczytała smutną definicję małżeństwa: "Miłość ustała - baba została!". Patrząc na swoich rodziców zastanawiała się nawet, czy małżeństwo ma jakiś sens, czy nie jest śmiercią miłości.
Na krótko przed świętami w jej domu rozpoczęły się trudne chwile. Któregoś dnia wrócili do domu i zastali mamę leżącą na podłodze bez przytomności. Szybka akcja, pogotowie, szpital i bolesna diagnoza - zaawansowany rak piersi z przerzutami. Nagle Marta w całej tej sytuacji zobaczyła zupełnie inne oblicze rodziców. Ojciec całe noce na przemian modlił się i płakał. Rano szybko biegł do szpitala i spędzał przy łóżku żony długie godziny. Wigilię też spędzili w szpitalu. Ojciec trzymał chorą żonę za rękę, całował ją, głaskał i bez przerwy powtarzał: "Zosia, ty musisz żyć, bo ja przecież nikogo na świecie tak nie kocham jak ciebie".
To była dla Marty najważniejsza lekcja miłości. Zrozumiała, że nie chodzi w niej o wzniosłe chwile, ale o bycie dla siebie w codzienności. Modliła się do Boga, prosząc o zdrowie dla mamy. W pierwsze święto znalazła się w kościele przed żłóbkiem. Przez łzy spoglądała na figury Maryi i Józefa pochylone nad małym Jezusem. "To jest Święta Rodzina! Taka sama jak moja!" - pomyślała w ciszy serca.

Ks. Lombardi: decyzja w sprawie McCarricka jasnym sygnałem dla Kościoła i świata

2019-02-16 16:28

st (KAI) / Watykan

Decyzja Stolicy Apostolskiej o wydaleniu ze stanu duchownego byłego kardynała Theodore'a Edgara McCarricka, emerytowanego arcybiskupa Waszyngtonu, jest wyraźnym sygnałem woli Kościoła bezkompromisowej walki z tymi przestępstwami – powiedział były rzecznik Watykanu, a zarazem moderator planowanego w dniach 21-24 lutego spotkania przewodniczących episkopatów, ks. Federico Lombardi SJ.

Margita Kotas

- Wiadomość o dekrecie wydalenia ze stanu duchownego byłego kardynała McCarricka jest oczywiście wiadomością bardzo smutną, ponieważ jest to publiczne i definitywne potwierdzenie przez Kościół, że osoba ta popełniła czyny bardzo poważne i niegodne jego posługi duchowej. Jednocześnie, w przeddzień bardzo ważnego spotkania na temat ochrony małoletnich, a tym samym walki z wszelkimi formami wykorzystywania seksualnego, poczynając od Kościoła i osób pełniących w nim odpowiedzialne funkcje, jest niezwykle silnym sygnałem woli jasności i stanowczości, bez ulgi i kompromisów dla nikogo – stwierdził ks. Federico Lombardi SJ dla włoskiej telewizji.

„To co uczynił McCarrick - dodał jezuita, który w dniach od 21 do 24 lutego będzie moderatorem spotkania poświęconego ochronie małoletnich w Kościele - jest bardzo poważne i absolutnie nie do pogodzenia z posługą kapłana i biskupa. Nie można tego w żaden sposób zaakceptować i trzeba to wyraźnie powiedzieć”.

Ks. Lombardi dodał: „Duch, w którym przygotowujemy się do spotkania w przyszłym tygodniu, jest jasny: w Kościele musimy wziąć na siebie odpowiedzialność za ochronę małoletnich, zdać sprawę ze sposobu, w jaki ta odpowiedzialność jest wypełniana, postępować w prawdzie i odrzucić jakąkolwiek formę oszustwa, kłamstwa, nadużywania władzy, sumienia i wykorzystywania seksualnego”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Papież: błogosławieństwa pobudzają do pokładania ufności w sprawach Bożych a nie doczesnych

2019-02-17 13:20

st, kg (KAI) / Watykan

Błogosławieństwa Jezusowe są stanowczym przesłaniem, abyśmy pokładali swe zaufanie nie w sprawach materialnych i przemijających, ale w wartościach Bożych, które są wieczne - powiedział Franciszek w rozważaniach przed modlitwą Anioł Pański 17 lutego w Watykanie. Oparł je na czytanym dzisiaj w Kościele powszechnym fragmencie Ewangelii św. Łukasza o błogosławieństwach i przestrogach, jakie Jezus skierował do swych słuchaczy. Następnie papież odmówił modlitwę maryjną, udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego i pozdrowił wszystkich zgromadzonych na Placu św. Piotra.

Grzegorz Gałązka

Oto polski tekst przemówienia Ojca Świętego:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (por. Łk 6, 17.20-26) ukazuje nam Błogosławieństwa w wersji św. Łukasza. Tekst składa się z czterech błogosławieństw i czterech przestróg, wyrażonych słowami „biada wam”. W ten sposób, mocno i stanowczo, Jezus otwiera nam oczy, pozwala nam widzieć Jego spojrzeniem, pomijając pozory, rzeczy powierzchowne i uczy nas rozeznawania sytuacji wiarą.

Jezus ogłasza błogosławionymi ubogich, głodnych, uciśnionych, prześladowanych; i upomina tych, którzy są bogaci, syci, śmieją się i są uwielbiani przez ludzi. Przyczyną tego paradoksalnego szczęścia jest fakt, że Bóg jest blisko tych, którzy cierpią i podejmuje działania, aby ich wyzwolić z ich zniewolenia. Jezus to widzi, widzi już błogosławieństwo niezależnie od negatywnej rzeczywistości. Także „biada wam”, skierowane do osób, którym obecnie dobrze się wiedzie, ma na celu „przebudzenie ich” z groźnej ułudy egoizmu i otwarcie ich na logikę miłości, póki nie jest za późno.

A zatem dzisiejsza karta Ewangelii zachęca nas do refleksji nad głębokim sensem wiary, która polega na całkowitym zaufaniu Panu. Chodzi o zburzenie bożków doczesnych, aby otworzyć serce na Boga żywego i prawdziwego. Tylko On może dać naszemu życiu tę tak pożądaną, a trudną do osiągnięcia pełnię. Wielu bowiem także dzisiaj przedstawia się jako szafarze szczęścia: obiecują powodzenie w krótkim okresie, wielkie zyski w zasięgu ręki, magiczne rozwiązania każdego problemu i tak dalej. I łatwo tutaj popaść, nie zdając sobie z tego sprawy, w grzech przeciw pierwszemu przykazaniu: bałwochwalstwo, zastępując Boga bożkiem. Bałwochwalcy i bożki zdają się sprawami z innych epok, ale w istocie pojawiają się w każdym czasie, także dzisiaj! Opisują niektóre postawy współczesne lepiej niż wiele analiz socjologicznych.

Dlatego Jezus otwiera nasze oczy na rzeczywistość. Jesteśmy powołani do szczęścia, by być błogosławionymi i stajemy się nimi już teraz w miarę, jak stajemy po stronie Boga, Jego królestwa, po stronie tego, co nie jest ulotne, ale trwa przez życie wieczne. Jesteśmy szczęśliwi, jeśli uznajemy siebie przed Bogiem - i to jest bardzo ważne: "Panie, potrzebuję Cię" - i jeśli, tak jak On i z Nim, jesteśmy blisko ubogich, cierpiących i głodnych. Również my nimi jesteśmy przed Bogiem: jesteśmy ubodzy, cierpiący, głodni przed Bogiem. Stajemy się zdolnymi do radości za każdym razem, gdy posiadając dobra tego świata, nie czynimy z nich bożków, którym trzeba zaprzedać swoją duszę, ale jesteśmy w stanie dzielić się nimi z naszymi braćmi. Liturgia dzisiejsza ponownie zaprasza nas do zadawania sobie pytań na ten temat i do czynienia prawdy w swoich sercach.

Błogosławieństwa Jezusa są orędziem decydującym, które pobudza nas, byśmy nie pokładali swej ufności w rzeczach materialnych i przelotnych, nie szukali szczęścia, idąc za specjalistami od wizerunku - którzy bardzo często są sprzedawcami śmierci - zawodowymi iluzjonistami. Nie należy iść za nimi, gdyż nie są oni w stanie dać nam nadziei. Pan pomaga nam otworzyć oczy, uzyskać bardziej przenikliwe spojrzenie na rzeczywistość, wyleczyć się z przewlekłej krótkowzroczności, którą zaraża nas duch doczesny. Swoim paradoksalnym Słowem wstrząsa nami i sprawia, że rozpoznajemy to, co nas naprawdę wzbogaca, zaspokaja, co daje nam radość i godność. To znaczy, co naprawdę nadaje sens i pełnię naszemu życiu. Niech Maryja Panna pomaga nam słuchać tej Ewangelii z otwartym umysłem i sercem, aby przyniosła owoce w naszym życiu i byśmy stawali się świadkami szczęścia, które nie zawodzi, szczęścia Bożego, które nigdy nie zawodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem