Reklama

Łodź Muzyczna

Henryk Tomczyk
Edycja łódzka 1/2003

Obdarz nas pokojem

Świadomość obecności chwały Boga podczas Ofiary Eucharystycznej była dla tradycji Kościoła natchnieniem, z którego rodziły się dzieła o niezrównanym pięknie. Do utworów tego rodzaju należy nie tylko chorał gregoriański, kompozycje Pierluigiego da Palestriny albo Orlanda di Lasso, ale także Wielka Msza Bacha, Msze Haydna, Litanie Mozarta, Missa solemnis Beethovena i wiele innych dokonań powstałych z inspiracji religijnych.
W tym łańcuchu arcydzieł miejsce szczególne zajmuje Missa pro pace Wojciecha Kilara. Skomponowana na stulecie Filharmonii Warszawskiej stała się wspaniałym wkładem polskiego kompozytora do skarbca współczesnej muzyki religijnej. Składa się z pięciu tradycyjnych części, tworzących doskonałe w swej harmonii połączenie pierwiastka sakralnego i estetycznego.
Początkowe Kyrie otwierają altówki i basy. W pełnej napięcia partii altu (Anna Lubańska) uwidacznia się szczególna waga pierwszej prośby o zmiłowanie: "Kyrie, Kyrie eleison, Christe, Christe eleison". Kompozytor, wprowadzając słuchaczy w bezgraniczną przestrzeń świętości, już na wstępie kieruje ich myśli poza doczesne granice ku Absolutowi.
Gloria, intonowana przez kwartet solistów i głosy chóru, zaskakuje swym nagłym zakończeniem.
Credo nawiązuje do śpiewu responsoryjnego, podczas którego wierni przeplatają wykonywany przez solistę psalm refrenem. W ten sposób najważniejsza część Mszy o pokój została pozbawiona wsparcia orkiestry, wypełnia ją wyłącznie śpiew. Dialog solisty tenora (Adam Zdunikowski) z chórem jest konstruowany jedynie poprzez ludzki głos. Swemu Wierzę... Kilar nadał postać psalmu, budowanego oszczędnymi i surowymi środkami wyrazu. Dzięki temu ze szczególną siłą przemówił tekst.
Sanctus-Benedictus powierzone zostało głosowi sopranowemu (Iwona Hossa) wspomaganemu przez dwie harfy i instrumenty smyczkowe.
Agnus Dei-Dona nobis pacem. Podczas pierwszego rozbrzmiewającego tu wezwania chór i orkiestra pozostają w wyraźnym kontraście z partią basu (Piotr Nowacki), właściwie podobna sytuacja powtarza się, gdy na kolejne wezwanie odpowiada kwartet solistów. Trzecia aklamacja poprzedza prośbę Dona nobis pacem ("Obdarz nas pokojem"), która powtórzona trzydzieści jeden razy zamyka Mszę w intencji pokoju.
Niezwykłe wyznanie wiary, jakim jest dzieło Kilara, zachwyca, fascynuje, wzrusza. Ascetyzm środków, skupienie i prostota, aura śpiewów gregoriańskich i starych pieśni kościelnych sprawiają, że Msza o pokój jest idealnie przezroczysta. Nie zasłania sobą Boga, lecz pomaga odkrywać rzeczywistość nadprzyrodzoną.
Missa pro pace zabrzmiała w Łodzi z okazji 70. rocznicy urodzin Wojciecha Kilara. Wykonawcami koncertu, który odbył się w kościele ewangelicko-augsburskim św. Mateusza, było czworo solistów: Iwona Hossa (sopran), Anna Lubańska (alt), Adam Zdunikowski (tenor), Piotr Nowacki (bas), Chór Filharmonii Łódzkiej rewelacyjnie przygotowany przez Marka Jaszczaka, Orkiestra symfoniczna FŁ, całość pod batutą Andrzeja Straszyńskiego. Wielka rzesza słuchaczy zgromadzona w świątyni zgotowała wykonawcom i obecnemu na koncercie kompozytorowi długotrwałą owacje na stojąco.

Renesans i refleksja

Friedemann Graef (saksofon), Jörg Schippa (gitara), Uli Moritz (perkusja) byli gośćmi grudniowej "Niedzieli z muzyką u św. Mateusza". Jazzmani z Berlina dali wraz z towarzyszącą im Violą Kramer (mezzosopran) interesujący koncert pt. "Renesans i refleksja". Jego program wypełniły m.in. improwizacje zainspirowane dziełami wokalnymi Orlanda di Lasso i niemieckimi pieśniami adwentowymi. Całość została uzupełniona przez fragment z Sacred Concert Duke´a Ellingtona oraz dwie kompozycje Friedemanna Graefa.
Intrygująco zabrzmiała Seneua Delenee, solowa improwizacja na saksofon napisana i wykonana przez Graefa. Inwencja wykonawcy sprawiła, że utwór zafrapował słuchaczy bogactwem nastrojów, barw, a także dźwięków, doskonale wtopionych w  akustykę świątyni. Solista umiejętnie wydobył i wzmocnił wyraz prostej melodii. Improwizacja, zwracająca uwagę swym dialogicznym charakterem, została przez publiczność wysłuchana w dużym skupieniu. Podobne zainteresowanie wzbudzały parafrazy i transkrypcje wywiedzione z polifonicznych struktur wokalnych O. di Lasso. Muzycy wykazali się tu nieprzeciętną pomysłowością, nadając renesansowym kompozycjom oryginalny, atrakcyjny dla współczesnych odbiorców kształt muzyczny.
W formie swobodnych "fantazji" wokalno-instrumentalnych podane zostały melodie dwóch renesansowych pieśni przypadających na okres Adwentu i Bożego Narodzenia. Dzięki takiemu nieskrępowanemu ujęciu chorały Vom Himmel hoch i Nun komm der Heiden Heiland oczarowały melomanów swym ciągle świeżym, żywym, młodym obliczem. Te stare i piękne pieśni liturgiczne przemówiły czystym, bezpośrednim, silnym głosem, przenikającym do wnętrz słuchaczy.
Świat dźwięków wydaje się być pełen niezbadanych jeszcze, czekających na odkrycie krain. Muzycy z Berlina starali się wskazywać drogę prowadzącą ku owym nieznanym obszarom, a zarazem śmiało ją przemierzali. Fascynująca, daleka od stereotypów muzyka, którą zaproponowali łódzkiej publiczności, była tego najwymowniejszym dowodem.
Po listopadowym recitalu organowym Marka Pilcha także grudniowa "Niedziela z muzyką u św. Mateusza" okazała się dużym wydarzeniem.

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Paragwaj planuje utworzyć południowoamerykańską „drogę Jakubową”

2019-02-17 15:20

ts, kg (KAI/KNA) / Asunción

Paragwaj zamierza stworzyć nową trasę pielgrzymkową, która ma połączyć ponad 30 dawnych jezuickich wiosek w kilku krajach Ameryki Południowej. Ta miejscowa, kontynentalna „Droga Jakubowa” pragnie przyłączyć się do sukcesów m.in. europejskich Dróg Jakubowych i naśladować je, poinformowała niemiecka agencja katolicka KNA.

Planowana „Droga śladami jezuitów” ma nawiązywać do wiosek, zakładanych na początku XVII wieku przez misjonarzy z Towarzystwa Jezusowego w środkowej części Ameryki Południowej, które miały chronić miejscowych Indian przed handlem niewolnikami. Wsie te, zwane redukcjami, powstały na ziemiach dzisiejszych państw: Paragwaju, Argentyny, Brazylii, Urugwaju i Boliwii. Wszystkie redukcje zlikwidowano w 1767 roku. W 250 lat później o tym dziedzictwie jezuitów ma przypomnieć przygotowywana obecnie droga pielgrzymkowa.

Jedną z takich wiosek była utworzona w XVII wieku redukcja San Ignacio Mini w dzisiejszej Argentynie. W okresie rozkwitu mieszkało w niej i miało pracę ok. czterech tysięcy ludzi. W latach 1983-93 ruiny 7 dawnych wiosek wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Historyczną podstawą zakładania wiosek było postanowienie synodu jezuitów z 1603 roku. Założony w 1534 zakon, który m.in. prowadził misje w Ameryce Południowej, postanowił przeciwstawić się niewoleniu i wykorzystywaniu Indian. Od 1610 na terenie obecnego Paragwaju jezuici zakładali wspomniane redukcje. Były to wsie liczące od 400 do 7000 mieszkańców, mające swój samorząd, wspólną gospodarkę rolną, hodowlę zwierząt i warsztaty rzemieślnicze.

Mimo sukcesu misyjnego i gospodarczego od połowy XVIII wieku wioski Indian były stopniowo niszczone m.in. wskutek konfliktów między Hiszpanią a Portugalią o panowanie nad tymi ziemiami. Ostateczna ich likwidacja nastąpiła na mocy dekretu króla Hiszpanii Karola III z 27 lutego 1767, który formalnie był wprawdzie wymierzony w jezuitów, w praktyce jednak oznaczał również całkowity kres redukcji. W samej tylko prowincji Paragwaju objęło to ponad 110000 chrześcijańskich mieszkańców, dwa gimnazja i uniwersytet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem