Reklama

Media, a proces rozwoju wiary

2013-09-11 15:24

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 37/2013, str. 4-5

Graziako

Internet dla wielu ludzi w moim wieku jest bardzo ważny w codziennym życiu, również tym duchowym - mówi Piotr Krupa - wychowanek oazowy naszej diecezji. - Nieograniczony dostęp do sieci pozwala na odkrywanie wielu dobrych rzeczy, wpływających na pogłębienie wiary. Mam na myśli codzienne rozważania Słowa Bożego, słuchanie nauk rekolekcyjnych w okresie Wielkiego Postu i Adwentu czy chrześcijańskiej muzyki. Ta dostępność jest niezwykle potrzebna osobom, które żyją w ciągłym biegu. Wystarczy krótka chwila i na ekranie komputera, tabletu, czy telefonu komórkowego można przeczytać krótkie rozważanie, pomodlić się modlitwą brewiarzową albo założyć słuchawki i posłuchać Słowa Bożego w muzycznym przekazie - tłumaczy Piotr. - Należy tu wspomnieć także o ogromnych możliwościach portali społecznościach, np. Facebooka. Wystarczy wrzucić na tzw. tablicę odnośnik do dobrego artykułu, filmu i trafia on do dużej grupy znajomych oraz ich znajomych - dodaje Piotr.

Wiek XIX i XX był świadkiem i areną niezwykłego rozwoju mass mediów. W XIX wieku zaczęła rozwijać się prasa. W latach 20. XX wieku powstał film, w latach 30. radio, a w 50. telewizja. Światowe początki Internetu datują się na rok 1969, w Polsce pojawia się on w latach 80., już po obaleniu komunizmu. Wszechobecność mediów ma dziś wpływ zarówno na jednostki, jak i na całe społeczności. Nie tylko organizuje i wzbogaca życie, ale prowadzi do zmian w sferze intelektualnej, emocjonalnej i kulturowo-społecznej. Dynamiczny rozwój możliwości przekazywania różnorodnych treści otworzył również przed Kościołem nowe możliwości głoszenia Ewangelii, a także odsłonił potężne płaszczyzny domagające się ewangelizacji.

Dał nieznane dotąd możliwość wykorzystania nowoczesnych środków technicznych do budowania jedności rozproszonych po świecie dzieci Bożych. Dziś mass media stały się nieodłączną częścią rzeczywistości, którą człowiek zobowiązany jest tak zagospodarować, aby uczynił sobie ziemię bardziej poddaną. Kościół w swojej samoświadomości, wyrażonej w nauczaniu, docenia ogromne znaczenie środków społecznego przekazu w kształtowaniu naszej wiary.

Reklama

Kościół docenia media

Od 1967 r. Kościół katolicki obchodzi Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Inspirację i początek do baczniejszego zwrócenia uwagi na mass media dał Sobór Watykański II. Dekret „Inter mirifica” - o środkach społecznego przekazu - powstał jako owoc Soboru w 1963 r.

Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu jest w Polsce obchodzony w trzecią niedzielę września. Kościelne instytucje medialne, jak Radio Watykańskie, Radio Maryja, Telewizja Trwam, czy wielkonakładowe tytuły prasowe, do których należy trzymana przez nas w ręku „Niedziela” świadczą o tym, jak dynamicznie Kościół wykorzystuje media także w swoich podstawowych komórkach organizacyjnych, jakimi są parafie. Wyraża się to nie tylko przez kolportaż prasy katolickiej, ale także przez powstanie parafialnych pism i stron internetowych, a nawet radia o zasięgu lokalnym. Ta praktyczna płaszczyzna realizacji zaleceń Soboru Watykańskiego II dotycząca mediów domaga się też refleksji, którą podejmują: Stolica Apostolska, biskupi diecezjalni i katolicy świeccy. Zwyczajne nauczanie Kościoła w tej kwestii wyraża się przez dokumenty Soboru Watykańskiego II, Kodeks Prawa Kanonicznego, Katechizm Kościoła Katolickiego oraz dokumenty Stolicy Apostolskiej - te najwyższej rangi, jak encyklika czy adhortacja apostolska. Orędzie papieskie towarzyszyło każdemu z 47. dotychczas przeżywanych Światowych Dni Środków Społecznego Przekazu. W Polsce refleksję tę wzbogacają dokumenty synodów diecezjalnych, listy pasterskie biskupów, czy przepisy dotyczące zastosowania mediów w kulcie publicznym i życiu ludzi Kościoła, m.in. dotyczące transmisji Mszy św. lub publicznych wystąpień duchowieństwa i przekazywania nauki chrześcijańskiej w audycjach radiowych i telewizyjnych. Katechizm Kościoła Katolickiego zwraca uwagę, że informacja przekazywana przez środki społecznego przekazu pozostaje w służbie dobra wspólnego. Społeczeństwo ma prawo do informacji opartej na prawdzie, wolności, sprawiedliwości i solidarności. Właściwe zastosowanie tego prawa domaga się, by przekazywana informacja przestrzegała święcie zasad moralnych oraz słusznych praw i godności człowieka (por. KKK 2494). Tak więc przed mediami, nie tylko katolickimi, stoją dwa nadrzędne zadania: afirmacja godności osoby ludzkiej oraz przekaz prawdy.

Nie uciekajcie przed mediami

Media są obecnie niczym powietrze - wszechobecne. Nie ma więc sensu uciekanie przed nimi, lepiej nauczyć się z nich korzystać i to nie tylko w wymiarze technicznym.

Człowiek, jako istota wolna i inteligentna, a ponadto moralna - zdolna do kierowania się sumieniem - musi badać i odkrywać czy korzystanie z mediów przynosi mu pożyte: czy go do Boga przybliża, czy oddal; wiarę wzmacnia, czy osłabia i zabija. Nie można zapomnieć, że media są zawsze w czyichś rękach, ktoś nimi dysponuje. Są instrumentem, przy pomocy którego życie człowieka może stać się lepsze: łączy oddalonych, poucza nieumiejących, otwiera oczy na bogactwo świata stworzonego przez Pana Boga, umożliwia dzielenie się własnymi osiągnięciami. Jednak, gdy mediami steruje osoba kierująca się niskimi pobudkami, np. chęcią zysku, albo podporządkowania sobie innych, wówczas media takie stają się jak flet w ręku fakira, a ludzie jak zaklęte jego muzyką węże. Maria Konopnicka w „Rocie” wskazywała na potrzebę czujności oraz ducha walki o dobro, o Ojczyznę, o Boga. Gwarancją zwycięstwa będzie próg domostwa, „twierdzą”, poza którym toczy się życie oddane na służbę Bogu i Ojczyźnie. Rodzi się dziś pytanie: jak ma żyć współczesny chrześcijanin, Polak, by ocalić święte dziedzictwo zdrowej, życiodajnej kultury i wiary przodków? Jak uchronić siebie, a w przypadku rodziców, także swoje dzieci, przed współczesnym koniem trojańskim, który może okazać się niebezpiecznym podarunkiem przynoszący zgubę?

Media są powszechne w naszych domach. Zafundowaliśmy je sobie sami, za nasze własne, ciężko zarobione pieniądze. A większość z nich jest zdominowane przez laickie, w znaczeniu bezbożne, widzenie świata, zredukowane do tego co fizyczne i pozbawione klasycznych kryteriów piękna i brzydoty, dobra i zła. Niegdyś na kanwie dobra i zła, decydowano o tym, która wiadomość może stać się newsem, a która na to nie zasługuje. Dziś wydaje się, że jedyny argument przemawiający za dopuszczeniem informacji do publikacji jest jej szokująca treść, opisująca zachowania jak najdalej odbiegające od ogólnie przyjętych form, które ukształtował Ewangelia i humanizm.

- W pierwszym odczuciu kłóci się w moim umyśle połączenie słów: „media” i „wzrost wiary” - mówi Olga Surma, studentka medycyny z Janowa Lubelskiego. Ale już drugie spojrzenie przywodzi na myśl te fantastyczne inicjatywy, z których tak często korzystam, jak: deon.pl, liturgia.pl i wiele innych mediów internetowych, radiowych, telewizyjnych i drukowanych, które do mojego życia wlewają dobro, a nie tanią sensację. I to jest chyba mój klucz, aby się nie zgubić wśród tego, co proponuje medialny świat: wybierać tylko te media, gdzie szanuje się człowieka takiego jakim on jest, a o Panu Bogu mówi się pięknie i z szacunkiem - opowiada Olga.

Kultura medialna może nieść w sobie także jeszcze inne niebezpieczeństwo w doświadczeniu wiary. Może uczyć i w wielu przypadkach uczy pasywności w wierze. Muzyki, np. kolęd dziś już się nie gra, nie śpiewa tylko się jej słucha. Znika teatr i inscenizacje z form przekazu wiary, a pozostaje tylko oglądanie filmów. Dobra się nie czyni, ale można się dowiedzieć, że inni niosą humanitarną pomoc. Tymczasem soborowa Konstytucja o Liturgii mówi: „Kościół bardzo się troszczy o to, aby chrześcijanie podczas Eucharystii nie byli obecni jako obcy i niemi widzowie” (por. KL III).

Patroni mediów

Prekursorem używania mediów na szeroką skalę dla zdynamizowania i pomnażania wiary był św. Maksymilian Maria Kolbe. Już przed II wojną światową dostrzegł, jak bardzo media przydatne są do przekazywania i wzmacniania wiary. Organizując „Rycerza Niepokalanej” i Radio Niepokalanów św. Maksymilian miał już swoją metodę medialną - przywoływał w nich przede wszystkim świadków wiary. Pokazywał dobrych ludzi i w ten sposób zachęcał do ich naśladowania. Udowadniał, że aby szukać dobra i służyć mu trzeba mieć głęboką więź z Bogiem, dlatego swoje działanie opierał o fundament modlitwy i naśladowanie Niepokalanej Maryi, której dedykował swoje dzieła. Dlatego słuszną jest rzeczą domaganie się przez katolików w naszym kraju dostępu do multipleksu. Każdy wierzący powinien mieć dostęp nie tylko do jakiegoś „religijne getto” w postaci pojedynczych programów w przestrzeni medialnej, ale do szerokiej propozycji, jaką mają mu do zaoferowania współczesne media katolickie.

Dziennikarz- katolik

- Może się wydawać, że serwis informacyjny to przede wszystkim sprawy społeczne, gospodarcze i polityczne. W naszej telewizji sporo miejsca w „Informacjach Dnia” zajmują jednak informacje dotyczące życia Kościoła w Polsce i na świecie - mówi Piotr Krupa, który pracuje jako dziennikarz i prezenter TV Trwam. - Ważnym elementem są relacje ze spotkań z Ojcem Świętym. Te właśnie materiały są dla mnie szczególnie ważne i sprawia mi dużą radość ich przygotowywanie. Mam świadomość, że wiele osób nie ma czasu na śledzenie całych transmisji ze spotkań z Ojcem Świętym, a te krótkie relacje, kilka zdań z jego przemówienia czy kazania trafiają do widza i zostają w jego pamięci, a często i w sercu. Dla mnie, jako katolika-dziennikarza - dodaje Piotr - ogromnie ważna jest świadomość, że przed i po wydaniu „Informacji Dnia” na antenie TV Trwam trwają modlitwy. Widz, którego zwykle interesują tylko wiadomości, może chociaż na chwilę „dotknąć” modlitwy. Cenne jest również pozdrowienie rozpoczynające i kończące każde wydanie mojego programu: „Szczęść Boże” i „Z Panem Bogiem”. Ono przypomina o Tym, który powinien być we wszystkich sferach naszego życia politycznego, gospodarczego, społecznego i osobistego najważniejszy.

Bądźmy profesjonalni

Innym wymiarem powinności ludzi wiary jest troska o obecność w mediach świeckich. Prawdziwą sztuką i profesjonalizmem jest tworzenie w tej przestrzeni wydarzeń ewangelizacyjnych. Jest to zadanie trudne i wymagające, ale skutecznie docierające z Dobrą Nowiną do współczesnych pogan, albo do tych, którzy w prawdzie zostali ochrzczeni, ale utracili więź z Kościołem i Chrystusem. Trzeba zachować świadomość, że żadne medium samo z siebie nie stanie się narzędziem ewangelizacji, nie zaprowadzi człowieka do Boga. Do Chrystusa przyprowadza ten, kto już Go spotkał i nawiązał z Nim osobową więź. To jest zatem absolutny fundament każdej ewangelizacji - człowiek wnoszący Boga w przestrzeń tego świata. Owszem nikt nie kwestionuje zasady, że chcąc skutecznie wykorzystać media do głoszenia Ewangelii trzeba pamiętać o podstawowych zasadach komunikowania społecznego - o jasnym i prostym przekazie, o profesjonalizmie. Nie możemy zatem, jako ludzie Kościoła, być dyletantami w ich używaniu, ani w mediach upatrywać głównej skuteczności w przekazie wiary. One mają nam tylko ułatwić dotarcie z Ewangelią do drugiego człowieka. Bł. Jan Paweł II w Orędziu na 36. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu proroczo pisał: „Dzięki internetowi na milionach monitorów na naszej planecie pojawiają się miliardy obrazów. Czy z owej galaktyki obrazów i dźwięków wyłoni się twarz Chrystusa i da się słyszeć Jego głos? Świat pozna Dobrą Nowinę o zbawieniu tylko wówczas, gdy będzie mógł zobaczyć twarz Chrystusa i usłyszeć Jego głos. Taki jest cel ewangelizacji. Internet używany w ten sposób stanie się prawdziwie ludzką przestrzenią. Albowiem tam, gdzie nie ma miejsca dla Chrystusa, nie ma go również dla człowieka”.

* * *

Modlitwa korzystającego z internetu

Wszechmogący i wieczny Boże,
który stworzyłeś nas
na Swój obraz i podobieństwo
i nakazałeś nam poszukiwać dobra, prawdy i piękna,
zwłaszcza w świętej osobie Twego Jednorodzonego Syna,
naszego Pana, Jezusa Chrystusa,
Ciebie prosimy, racz sprawić
za wstawiennictwem św. Izydora, biskupa i doktora,
abyśmy w naszych podróżach po Internecie
kierowali się tylko do stron zgodnych z Twoją wolą
i traktowali wszelkie napotkane dusze z miłosierdziem i cierpliwością.

Ks. John Todd Zuhlsdorf

Tagi:
media internet

Reklama

Postępująca kolonizacja mediów

2019-01-27 14:15

Katarzyna Cegielska

Media powinny służyć komunikacji społecznej, tymczasem w większości brak im szacunku do człowieka. Sympozjum naukowe „Oblicza kolonizacji mediów” odbyło się w sobotę 26 stycznia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

WKSiKM

Czym jest kolonizacja mediów? Jest nią opanowywanie rodzimych mediów przez obcy kapitał i rozprzestrzenianie się zagranicznych koncernów medialnych. Odbiorcy nie uświadamiają sobie tego, ponieważ media dalej przemawiają do nich w ich języku. Jednak choć polskojęzyczne, realizują obcą politykę. – Zaczynają się czuć jak u siebie, a odbiorca w gruncie rzeczy nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma do czynienia z kimś, kto jest mu obcy – mówiła w czasie sympozjum dr Hanna Karp.

W dalszej kolejności kolonizacja rozszerza się poprzez działanie innych światowych gigantów wchodzących na rynki poszczególnych krajów, jak choćby Google czy Facebook. – Firmy te przejęły większość obrotu reklamowego w internecie i również na terenie Polski zbierają wielkie miliony z reklamy w sieci – mówiła poseł Barbara Bubula. – Potęguje się proces koncentrowania własności medialnej i telekomunikacyjnej – dodała prelegentka. Jak zaznaczyła, obecnie bardzo łatwo żongluje się własnością telekomunikacyjną w świecie, stosunkowo proste są sprzedaże, przejęcia itp. – W związku z rozwojem technologicznym następuje globalizacja własności mediów i przejmowanie władzy nad treściami w mediach przez tych, którzy z jednej strony dysponują wielkimi bazami danych o klientach czyli tych, którzy funkcjonują w internecie. To właśnie Google i Facebook przejęły większość obrotu reklamowego w sieci – mówiła poseł Bubula. Dodała też, że następuje też inwazja firm telekomunikacyjnych, które mają np. częstotliwości radiowe, kanały dystrybucji treści wideo i szerokopasmowy internet. – Dzięki tym środkom komunikacji dochodzą do własności zawartości programowej, która jest w telewizji. Mówię o inwazji takich firm jak Netflix czy Amazon, które zaczynają tworzyć treści i opanowywać rynek medialny na ogromną skalę międzynarodową, także w Polsce – zaznaczyła poseł Barbara Bubula.

Zobacz zdjęcia: Sympozjum: Postępująca kolonizacja mediów

W mediach elektronicznych stróżem gwarancji pluralizmu winna być Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jednak jest ona bezsilna. – Krajowa Rada ma stosunkowo mało możliwości oddziaływania na to, aby nie tracili ci, którym przyznane zostały koncesje, aby ich nie tracili na rzecz większych podmiotów. I tak słabsi wykupywani są przez silniejszych – zaznaczył prof. Janusz Kawecki, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

W Polsce problem obcego kapitału na rynku medialnym dotyczy zarówno sfery ogólnopolskiej jak i lokalnej i regionalnej. – Jeżeli spojrzymy na Francję czy Niemcy, tam jednak dominuje w mediach rodzimy kapitał – podkreśliła dr Hanna Karp.

Częścią medialnego rynku są media katolickie, które z powodu niewielkich możliwości finansowych mają trudności z rozwojem i utrzymaniem się na rynku. – Z jednej strony powstaje wiele nowych inicjatyw, gdzie media katolickie rodzą się, ale też z drugiej strony możemy zaobserwować, że z powodów ekonomicznych nie można ich utrzymać i albo stają się częścią większych ogólnopolskich mediów katolickich, albo, niestety, przestają być katolickie – mówił ks. dr Zenon Hanas, medioznawca z UKSW.

Jak zaznaczyła Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy media katolickie podejmują tzw. tematy tabu, których nie podejmują np. media publiczne. Do tematów tych należy choćby obrona życia. – Media katolickie świetnie sobie radzą, wykorzystując tę niszę, zagospodarowując tę tematykę – powiedziała Jolanta Hajdasz.Jednak, jak dodała, zaangażowanie tylko mediów katolickich luki tej w pełni nie wypełni. Atę misje powinny realizować także media publiczne.

Konferencję objął patronatem Tygodnik Katolicki Niedziela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gromnica - świeca nieco zapomniana

Ks. Florian

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary.

BOŻENA SZTAJNER

Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, przed zachłannością, przed bezdomnością i bezrobociem, przed uleganiem nałogom pijaństwa, narkomanii, przed zamazywaniem granic między grzechem a cnotą, przed zamętem sumień.

Po raz pierwszy otrzymujemy płonącą świecę na chrzcie. Oznacza ona zapalenie światła wiary w naszej duszy. Jest znakiem ogarnięcia nas przez Chrystusa swoimi mocami i swym światłem. Po raz drugi – często tę samą świecę – trzymamy zapaloną podczas I Komunii św. W wielu bowiem rodzinach jest piękny, godny rozpowszechniania zwyczaj przechowywania tej chrzcielnej świecy do I Komunii św., a także do ślubu. Przynosi się ją także do kościoła każdego roku w Wielką Sobotę, by jej płomień zapalić od nowo poświęconego paschału.

Zapalajmy ją częściej. Zapalajmy w domach, kiedy robi się w nich burzowo, kłótliwie, kiedy lodowaty grad niszczy uprawy wzajemnej miłości, kiedy wybuchają pożary zawiści, kiedy zagraża powódź pazerności. Niech gromnica nie będzie tylko jednym z przechowywanych w naszym domu bibelotów. Zapalajmy ją także wtedy, gdy ktoś z domowników ciężko choruje, gdy został okradziony, napadnięty, oszukany, poniżony, odrzucony, opuszczony. Przywróćmy zwyczaj wkładania jej do ręki konającym, opuszczającym ten świat naszym bliskim.

Opowiadała mi pewna matka, która podejmowała bezowocne wysiłki, by wyrwać córkę z narkomanii, że przed kilku laty przyniosła wieczorem z kościoła poświęconą gromnicę, a jej córka – narkomanka zapytała, do czego ona służy. Wówczas, opowiadając legendę o Matce Bożej Gromnicznej strzegącej ludzkich sadyb przed wilkami, zapaliła na stole przyniesioną gromnicę i odmówiła modlitwę „Pod Twoją obronę”. Gdy skończyła poprosiła córkę, by wyjęła z szuflady przechowywaną od jej chrztu święcę, którą trzymała także przystępując do I Komunii św., i zapaliła ją. Przy tych dwu palących się świecach odmówiły wspólnie jeszcze raz „Pod Twoją obronę”, następnie schowały je w komodzie. Od tego dnia nastąpił przełom w życiu córki tej kobiety. Podjęła stosowne leczenie i w krótkim czasie udało się jej zerwać z nałogiem. Któregoś dnia zapytana o to, jak jej się to udało, powiedziała: – Kiedy nachodzi mnie słabość zapalam moją gromnicę i to mi daje siłę.

***
O Boże mój, gdzież jest moja gromnica?
Oto burze nadchodzą, grzmoty, błyskawice.
Postawię ją w oknie mojej duszy,
a Ty, Maryjo, udziel mi nadziei.
Zapalę ją w przedsionku mego serca,
a Ty wypełnij je miłością.
Umieszczę ją w oknie mego rozumu,
a Ty spraw, aby zawierzyła do końca
Twemu Synowi moja mała wiara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najubożsi otrzymali „święconkę” od Caritas

2019-04-20 20:10

Agnieszka Bugała

Dziś 300 najuboższych podopiecznych łaźni i jadłodajni wrocławskiej Caritas otrzymało „święconkę” na świąteczne śniadanie. Dary pobłogosławił abp Józef Kupny. Metropolita złożył też życzenia obdarowanym:

Agnieszka Bugała

– Święta są dla mnie okazją żeby złożyć wam jak najserdeczniejsze życzenia. Święta Wielkanocne może nie mają takiej oprawy jak Święta Bożego Narodzenia, ale są to najważniejsze święta chrześcijańskie. W tym czasie adorujemy krzyż Chrystusa, żeby potem cieszyć się Jego zmartwychwstaniem. Dlatego też w ten dzisiejszy i jutrzejszy dzień chcę wam życzyć doświadczenia Bożej obecności w waszym życiu. Dzisiaj jest taki dzień, który Pan Jezus spędza w Szeolu. W tym miejscu, w którym ludzie oczekiwali na zbawienie. W wyznaniu wiary mówimy „zstąpił do piekieł”. To nie chodzi o to, że Pan Jezus wstąpił do piekła, ale do tego miejsca, w którym ludzie oczekiwali zbawienia, oczekiwali odkupienia. Chrystus w tym dniu nie leży tylko w grobie, powiedzielibyśmy nie odpoczywa po męce po śmierci, ale z wielką troską zstępuje tam, aby zwiastować tym, którzy oczekiwali na zbawienie tą radosną wiadomość o zbawieniu.

Ja także dzielę się z wami tą wielką radością zmartwychwstania Chrystusa. Zwycięstwa nad cierpieniem, nad śmiercią. Tą wielką radością, że przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie wchodzimy w nową, głęboką i trwałą więź z Bogiem. Niech zatem Bóg będzie waszą radością i święta Zmartwychwstania będą dla was świętami radosnym i spokojnymi. Tego z całego serca wszystkim wam życzę. Życzę wam także tego, byście doświadczyli radości podczas spożywania tych pokarmów wielkanocnych. Dlatego chcemy was tymi pokarmami dzisiaj obdarować. I z całego serca życzę Świat błogosławionych, pełnych pokoju Chrystusa Zmartwychwstałego.

Ks. Dariusz Amrogowicz dyrektor wrocławskiej Caritas podkreśla, że od początku pierwszych wieków Kościół zdawał sobie sprawę, że najcenniejszą wartością jest Eucharystia i ubodzy, którzy są skarbem tego Kościoła, a opiekę nad ubogimi powierza Chrystus swoim apostołom. Staramy się realizować to dzieło, które On zaczął i przekazał swoim uczniom. Organizujemy wielkanocne paczki świąteczne nie tylko dlatego żeby ci ludzie otrzymali kawałeczek święconki, czegoś lepszego na stół świąteczny, ale przede wszystkim z poczucia miłości do Chrystusa. Pragniemy tym darem dzielić się z potrzebującymi. Chcemy żeby mieli tą świadomość że radość wypływa ze zmartwychwstania naszego Pana.

1500 kg produktów spożywczych zapakowali wolontariusze w ramach wolontariatu pracowniczego.

– W paczkach nasi ubodzy znajdą wielkanocną babkę, świąteczne wędliny, serki, żurek, cukier i bochenek świeżego chleba – wylicza Michał Brzezicki koordynator jadłodajni i łaźni Caritas Archidiecezji Wrocławskiej. Dary zakupione zostały dzięki życzliwości ofiarodawców. Część pozyskana została z Banku Żywności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem