Reklama

Dom na Madagaskarze

Dziecięca Rada Pedagogiczna

Kalina Wielicka
Edycja łowicka 1/2003

Cóż to takiego: Dziecięca Rada Pedagogiczna? - mogą Państwo zapytać i nie będzie to pytanie bezzasadne. Bo dobrze wszyscy wiemy, czym jest rada pedagogiczna, czyli gremium złożone z pracowników danej szkoły, ale rada dziecięca?

Okazuje się jednak, że i dzieci mogą zająć się pedagogiką i mieć wpływ na wychowanie własne i swoich rówieśników. Dowodem tego jest właśnie Dziecięca Rada Pedagogiczna, która już od roku istnieje w Rawie Mazowieckiej. Jej pomysłodawcą i opiekunem jest o. Jerzy Chrzanowski, zajmujący się od lat duszpasterstwem dzieci przy parafii św. Pawła od Krzyża w Rawie, który zgodził się opowiedzieć Niedzieli Łowickiej o tej akcji.
Inspiracją do powołania Dziecięcej Rady Pedagogicznej była dla o. Jerzego Domowa Rada Pedagogiczna, stworzona przez znakomitego pedagoga i wychowawcę młodzieży - ks. prof. M. Tarnowskiego. "Chciałem, żeby to miało wymiar szerszy niż pojedyncza rodzina i żeby uczestniczyło w tej radzie więcej osób" - przyznaje Ojciec Prefekt.
Dziecięca Rada Pedagogiczna (DRP) rozpoczęła swoją działalność w niedzielę 11 listopada 2001 r. Inaugurację działalności poprzedziła wspólna Msza św., po której o. Chrzanowski spotkał się z gronem kandydatów do DRP oraz ich rodziców w sali przy kościele.
Zanim odbyło się spotkanie inauguracyjne i Dziecięca Rada Pedagogiczna rozpoczęła swoją działalność, pomysł został oczywiście przedyskutowany i zaakceptowany przez dyrekcję Szkoły Podstawowej nr 2 w Rawie Mazowieckiej - gdzie odbywa się większość spotkań rady.
DPR ma bowiem być grupą o charakterze dyskusyjnym, zajmującą się tematyką dotyczącą wychowania dzieci, ze szczególnym uwzględnieniem środowiska szkolnego. "Wśród celów istnienia grupy na czoło wysuwa się promowanie pozytywnego spojrzenia na drugiego człowieka oraz kształtowanie postawy odpowiedzialności za wychowanie w swojej szkole" - mówi o. Jerzy.
Dziecięca Rada Pedagogiczna uznaje i przyjmuje w swoim działaniu za podstawę chrześcijańskie normy, wartości i katolicką naukę o wychowaniu. Jest także otwarta na wszystko, co dobre we współczesnym świecie, a co nie jest sprzeczne z wyżej wymienionymi podstawowymi wartościami i co służy dobru człowieka.
DPR składa się z reprezentantów uczniów z różnych rawskich szkół i jest otwarta na społeczności szkolne również spoza miasta. W spotkaniach uczestniczy ok. 20 osób. Mogłoby ich być oczywiście więcej, ale zdaniem o. Chrzanowskiego to jest właśnie optymalna liczba dzieci - do pracy i dyskusji. Czuwa on bowiem pilnie, żeby zajęcia grupy przebiegały we właściwym klimacie, sprzyjającym obiektywizmowi i szczerości wypowiedzi wszystkich uczestników grupy.
Spotkania DRP mają co najmniej dwa wymiary. Pierwszy to wymiar formacyjny, drugi to "zwiększenie zaangażowania dzieci w środowisko szkolne na zasadzie konstruktywnego wpływu na kolegów". Zdaniem o. Chrzanowskiego, dzieci i młodzież z rady dojrzalej funkcjonują, bo mają inną niż rówieśnicy wiedzę i doświadczenia z zakresu pedagogiki i wychowania. Udział w zajęciach DRP promieniuje nie tylko na uczniów rawskich szkół podstawowych, ale również gimnazjów, do których w nowym roku szkolnym przeszli niektórzy członkowie rady. Oczywiście gimnazjaliści nadal pozostają członkami Dziecięcej Rady Pedagogicznej i to chyba nawet jednymi z najaktywniejszych, co z satysfakcją stwierdza o. Chrzanowski.
Po pierwszym pełnym roku funkcjonowania DPR i u progu drugiego roku można już pokusić się o pewne podsumowania. W sprawozdaniu z całorocznej pracy rady o. Jerzy przyznaje: "Spotkania DRP były dla mnie cennym doświadczeniem pedagogicznym. Spotykaliśmy się w gościnnych progach rawskiej dwójki, aby rozmawiać na tematy dotyczące szkoły i wychowania. Najliczniej reprezentowane były szkoły nr 2 i 4, ale również szkoły nr 1 i 3 miały swoich przedstawicieli. W ciszy budynku szkolnego, który podczas zajęć pełen jest gwaru, był czas na spokojną wymianę zdań i myśli, dotyczących dzieci i wychowawców".
Każde spotkanie DPR składa się z dwóch głównych części, pokrywających się z przedstawionymi już założeniami programowymi rady. Pierwsza część spotkań ma zwykle charakter formacyjny, zaś w drugiej podejmowane są konkretne sprawy, dotyczące rawskich szkół. Tu właśnie jest miejsce na wymianę doświadczeń, rozwiązywanie problemów, czasem także na polemikę, a zawsze - na wyciąganie wniosków.
W ramach bloku formacyjnego podczas pierwszego roku istnienia DPR o. Chrzanowski uznał za konieczne podjęcie następujących tematów: Osoba, jej godność i wartość; Potrzeba i prawo drugiej osoby do rozwoju; Umiejętność dostrzegania pozytywnych cech drugiego człowieka; Zadania szkoły; Funkcja edukacyjna szkoły; Zadania i cele wychowawcze w szkole; Szkoła i jej pomoc w twórczym włączeniu się młodego człowieka w życie społeczne; Wymiana darów między osobami: otrzymują i ofiaruję; Zasady dobrego koleżeństwa i przyjaźni.
Po roku pracy DPR nasuwa się sporo wniosków. Niewątpliwie cennym dla o. Chrzanowskiego doświadczeniem była możliwość obserwowania w czasie spotkań rady dzieci, które potrafiły - po odpowiednim przygotowaniu - zdobywać się i kształtować w sobie umiejętność pozytywnego patrzenia na rzeczywistość społeczną wokół siebie.
"Uważam, że kształtowanie umiejętności odkrywania pozytywnych stron naszej rzeczywistości jest bardzo ważne szczególnie dzisiaj, z uwagi na ogromny wpływ mass mediów, które dość często ukazują negatywne, wręcz patologiczne zachowania społeczne, a tym samym utrudniają młodemu człowiekowi obiektywizację w procesie poznawania rzeczywistości i w kształtowaniu własnych postaw" - stwierdza o. Jerzy. Jednym z bezpośrednich następstw zajęcia się przez DPR tematyką dostrzegania dobra w sobie i innych było wybranie za temat tegorocznego III Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej hasła i tematu Dobro mam - dobro dam.
Młodzi radni zajmowali się podczas spotkań także funkcjonowaniem szkoły jako takiej i stopniem wypełniania przez nią zadań edukacyjnych. Trzeba tu podkreślić, iż uczniowie dość wysoko oceniają pracę swoich nauczycieli. W skali od 1 do 10 przekaz wiedzy przez nauczycieli został oceniony na 8,26 pkt, co jest wynikiem bardzo budującym i dobrze świadczącym o odbiorze pracy nauczycieli rawskich szkół. Pod określeniem "przekaz wiedzy" należy oczywiście rozumieć treść i sposób przekazu oraz kompetencje nauczyciela. Jednocześnie Dziecięca Rada Pedagogiczna jednoznacznie uważa, iż szkoły większy nacisk kładą na kształcenie niż na wychowanie.
Uczestnicy Dziecięcej Rady Pedagogicznej dość surowo oceniają odpowiedzialność swoich kolegów za klasę i szkołę. Natomiast funkcja społeczna szkoły jest przez dzieci postrzegana dość wysoko. W skali od 1 do 10 wynosi ona 6. Niezwykle cenne są także wyniki ankiety w kategorii "Otrzymuję - ofiarowuję". Zdaniem o. Chrzanowskiego, znajomość potrzeb dzieci i stopnia ich zaspokojenia jest bardzo pomocna w procesie wychowawczym.

Św. Walenty - patron zakochanych i chorych na padaczkę

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 7/2005

seyed mostafa zamani / Foter.com / CC BY

Początek lutego. Gdzie nie spojrzeć, tam króluje kolor czerwony - kolor miłości, kolor walentynek. Na sklepowych półkach, wystawach, a nawet na prowizorycznych straganach pojawia się „nowy produkt” - miłość. Opakowana w pluszowe misie, mrugające serduszka, zakochane mysie parki i tysiące innych zmyślnych cudeniek, mających tylko jedno zadanie - powiedzieć: „kocham Cię”. A wszystko z powodu jednego dnia - Dnia Zakochanych czyli walentynek.
Walentynki to dla Polaków zupełnie nowe święto. Popularność zdobyło sobie przede wszystkim w ciągu ostatnich 10 lat i to do tego stopnia, że dzisiaj wielu ludzi, niezależnie od wieku, czeka na ten dzień, by serdeczniej niż na co dzień wyrazić uczucia do najbliższej osoby. Istnieje zwyczaj rozsyłania specjalnych kartek, tzw. walentynek - zwykle anonimowych, których motywem przewodnim są amorki, serca, kwiaty, czułe wyznania miłości. Powszechnym stało się także, iż tego dnia zakochani wręczają sobie kwiaty i upominki, które mają potwierdzać ich wzajemne uczucie. Tradycja ta zwraca uwagę na wartość i wymiar uczuć, na niezaprzeczalną konieczność ich istnienia, na to, że są niezbędne, że są łaską i stanowią nieodłączny element ludzkiego bytu. Umiejętność ich nazwania, to, że odczuwamy je względem drugiej osoby lub stajemy się obiektem cudzych uczuć i dysponujemy możliwością ich odwzajemniania, czynią nas ludźmi. Nie można tego problemu traktować jednostronnie, jednowymiarowo i poddawać zaciekłej krytyce - co niektórzy czynią, ignorując pozytywne aspekty całości.
Walentynki niewątpliwie skłaniają do uwalniania dobrych emocji, zachęcają do okazywania uczuć, ośmielają i ułatwiają takie inicjatywy. Motywują do tego, by nie kryć się z tym, co czujemy do drugiej osoby, by nie zatajać tego, że ktoś jest nam bliski, ponieważ staje się to źródłem radości i siły, zarówno dla samego autora, jak i adresata takiej deklaracji. Korzystając z tych sprzyjających refleksjom okoliczności, należy zdać sobie sprawę, że ukrywanie własnych uczuć, tłumienie ich w sobie, znacznie zubaża nasze życie i wzajemne kontakty.

Skąd ten zwyczaj?

Pochodzenia zwyczajów związanych z walentynkami należy poszukiwać w luperkaliach - rzymskim święcie płodności, które w związku z ekspansją Cesarstwa Rzymskiego pojawiło się również na Wyspach Brytyjskich. Stąd w przyszłości walentynki rozprzestrzeniły się na cały świat. W czasach, gdy zastępowano święta pogańskie chrześcijańskimi, uznano, że św. Walenty, który zginął 14 lutego, w (przeddzień luperkaliów) może godnie objąć pieczę nad świętem budzącej się wiosny, kiedy przyroda pomału otrząsa się z zimowego snu, zwierzęta zaczynają łączyć się w pary, a ludzie chętniej szukają swoich drugich połówek. Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.



Co wiemy o św. Walentym?

Św. Walenty, patron Dnia Zakochanych, to postać dość zagadkowa. Był biskupem Terni pod Rzymem. Za czasów cesarza Klaudiusza II Gota (ok. 269 r.) poniósł śmierć męczeńską.
Legenda mówi, że św. Walenty zajął się popieraniem zakochanych jeszcze za swego życia, kiedy wystąpił przeciwko edyktowi cesarza, zakazującemu zawierania małżeństw. Cesarz Klaudiusz II Gocki z rozczarowaniem zauważył, że żonaci mężczyźni chętniej zostają w domach, zamiast ochoczo uczestniczyć w wojnach i dzielnie walczyć za Rzym. Św. Walenty zignorował ów zakaz i w tajemnicy udzielał ślubów młodym, zakochanym parom. Niestety, sekret się wydał, a Święty został pojmany, wtrącony do więzienia, a następnie stracony.
Według drugiej wersji okoliczności śmierci św. Walentego były zgoła inne: jako człowiek świątobliwy Biskup Terni w III wieku został obdarzony przez Boga niezwykłą mocą uzdrawiania. Wieść o tym dotarła do rzymskiego filozofa Kratona, którego syn był ciężko chory na padaczkę i czekało go życie pełne cierpienia. Św. Walenty zgodził się pomóc rodzinie Kratona pod warunkiem, że ten się nawróci. I rzeczywiście, przekonany cudem dokonanym przez Świętego, Filozof ochrzcił się, a wraz z nim jego bliscy i uczniowie. Niechętnie jednak przyjął to senat rzymski - uznano św. Walentego za osobę niebezpieczną dla państwa, aresztowano go i skazano na śmierć.
Kult Świętego rozwijał się dość szybko. W miejscu, w którym Męczennik został pochowany, już w IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Ponieważ padaczka, a także wszelkiego rodzaju choroby nerwowe, były wówczas w Europie bardzo częste, Święty znalazł licznych czcicieli na całym kontynencie. Do Polski jego sława dotarła dopiero w XV wieku. Ma tu św. Walenty wiele kościołów poświęconych jego imieniu, wiele ołtarzy i wizerunków. Ciekawe, że do niedawna żadne z tych miejsc nie cieszyło się specjalnym zainteresowaniem zakochanych. Sytuacja zmieniła się od chwili, gdy postać Świętego zaczęto łączyć z tym stanem serca.
Tak czy inaczej, historyczne przekazy dotyczące osoby św. Walentego w Dniu Zakochanych stają się rzeczą zupełnie niezauważalną, albo przynajmniej drugorzędną. Mało kto dziś pamięta, że św. Walenty, zanim zaczął patronować uczuciom, zanim stał się wzorcem dla wszystkich zakochanych i podkochujących się, był patronem chorych na epilepsję (padaczkę). Ci, którzy nie pamiętają już co to miłość, lubią złośliwie przyrównywać ją do stanu podobnego tej chorobie.
To tłumaczy, dlaczego właśnie św. Walenty jest patronem wszystkich zakochanych.
Św. Walenty patronuje nie tylko chorym na epilepsję, ale i na choroby nerwowe. Jest opiekunem chorych psychicznie, ludzi ogarniętych mrokiem umysłu. Ikonografia przedstawia tego męczennika najczęściej w stroju kapłańskim, w momencie uzdrawiania chorego.
Święty, dziś nieco zapomniany, miał w dawnej Polsce wiele świątyń, obrazów i cieszył się wielkim kultem. Obecnie w liturgii Kościoła 14 lutego na pierwszym miejscu wymienia się św. Cyryla i Metodego, słowiańskich patronów Europy, a dopiero w dalszej kolejności św. Walentego. Dawniej do kościołów, gdzie znajdował się ołtarz z wizerunkiem tego Świętego, 14 lutego matki przynosiły chore dzieci, aby za jego wstawiennictwem uprosić Boga o zdrowie dla dziecka. Najczęściej przynoszono dzieci chore na padaczkę lub przestraszone. Kapłan odprawiał w intencji osoby chorej Mszę św., następnie odczytywał fragment Ewangelii o uzdrowieniu przez Jezusa i kładąc Księgę Świętą na głowę chorego, udzielał błogosławieństwa. Po tych modlitwach wielu chorych, szczególnie dzieci, miało powracać szybko do zdrowia. Może warto w dniu 14 lutego przywrócić ten piękny zwyczaj pamiętając, iż św. Walenty to także patron chorych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Burkina Faso: zamordowano hiszpańskiego kapłana

2019-02-16 14:21

vaticannews / Wagadugu (KAI)

W Burkina Faso zamordowano katolickiego duchownego. Jest nim 72-letni hiszpański salezjanin, który od 37 lat pracował na misjach w Afryce.

Senlay/pixabay.com

Ks. Antonio César Fernández wraz ze współbraćmi wracał do swej wspólnoty w stolicy kraju Wagadugu. Kilkadziesiąt kilometrów od południowej granicy kraju ich samochód został zatrzymany przez dżihadystów. Ks. Antonio został oddzielony od pozostałych pasażerów i zamordowany. Sprawcy mordu uciekli. Mówi się także o zabiciu czterech pograniczników.

Morderstwo to wpisuje się w falę przemocy, której doświadczają mieszkańcy Burkina Faso. Od pewnego czasu siły bezpieczeństwa walczą tam z dżihadystami, którzy działają także na terenie Mali i Nigru.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem