Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Ratowanie nekropolii

2013-10-29 16:38

Rafał Staszewski
Edycja sandomierska 44/2013, str. 6

Rafał Staszewski

Na cmentarzu parafialnym dobiegły końca tegoroczne prace związane z remontem zabytkowych nagrobków. Wartość wykonanych inwestycji to prawie 17 tys. złotych.

Goźlicka nekropolia, to jeden z najstarszych i najbardziej interesujących cmentarzy na ziemi sandomierskiej. Zachowało się tu około 50 cennych pomników nagrobnych, z których 17 najbardziej wartościowych pod względem historycznym i artystycznym w styczniu tego roku wpisanych zostało do rejestru zabytków ruchomych województwa świętokrzyskiego. Większość spośród objętych ochroną nagrobków to obiekty XIX-wieczne. W rejestrze znalazł się tylko jeden nagrobek z początku ubiegłego wieku. Jest to pomnik upamiętniający miejsce spoczynku Romana Radziszewskiego, zmarłego w 1901 r., właściciela majątku Pęchów, który w progach swojego dworu podejmował m.in. młodego Stefana Żeromskiego.

W ubiegłym roku, z inicjatywy Stowarzyszenia „Nasze dziedzictwo Ossolin”, po raz pierwszy przeprowadzona została kwesta na rzecz ratowania zabytkowych nagrobków na cmentarzu w Goźlicach. Dzięki zaangażowaniu kilkudziesięciorga wolontariuszy udało się wówczas zebrać ponad 3 tys. zł. Dodatkowo na remont pomników Stowarzyszenie pozyskało środki z Urzędu Marszałkowskiego i od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Kielcach. Dzięki temu pod koniec sierpnia równolegle rozpoczęte zostały prace konserwatorskie przy dwóch nagrobkach. Odnowiony został najstarszy zachowany w obrębie nekropolii pomnik nagrobny Jerzego Dobrzańskiego z 1836 r. Dużo większym wyzwaniem okazał się remont neogotyckiego nagrobka rodziny Gadomskich z 1858 r. Jest on jednym z największych i zarazem najbardziej zniszczonych pomników na cmentarzu w Goźlicach. Całkowity koszt jego odnowienia wyniesie blisko 20 tys. zł. W tym roku, za kwotę prawie 9200 zł. wykonany został I etap prac remontowych - tak zwana konserwacja techniczna, która zabezpieczyć ma mocno zrujnowany obiekt przed zupełnym zniszczeniem. Pod nagrobkiem wylane zostały nowe fundamenty, kamień wyczyszczono i zaimpregnowano. Teraz pozostaje jeszcze do zrobienia m.in. odtworzenie ubytków formy rzeźbiarskiej i ogrodzenia.

Reklama

- Chcieliśmy wyrazić naszą wdzięczność wszystkim tym, którzy w jakikolwiek sposób zaangażowali się w akcję ratowania zabytkowych nagrobków - mówi Barbara Suroń, prezes Stowarzyszenia „Nasze dziedzictwo Ossolin” - Szczególne słowa podziękowania należą się księdzu proboszczowi Stanisławowi Wdowiakowi, który od samego początku bardzo mocno wspiera to przedsięwzięcie.

W tym roku datki na ratowanie zabytkowych nagrobków zbierane były aż przez trzy dni listopada.

- Mamy nadzieję zebrać fundusze niezbędne na dokończenie konserwacji nagrobka Gadomskich - dodaje B. Suroń - To jest w tej chwili najważniejszy cel tegorocznej kwesty.

Cmentarz w Goźlicach założony został w 1811 r. Spoczywa tu m.in. Augusta z Podhorodeńskich Leszczyńska, matka senatora II RP Zygmunta Leszczyńskiego, a także ks. Franciszek Salezy Gottner - ostatni kapelan Kaplicy Betlejemskiej w Ossolinie.

Tagi:
nagrobek cmentarz

„Oto rycerz w zbroi…”

2015-06-18 09:58

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 25/2015, str. 6-7

W elewację kościoła św. Mikołaja w Solcu-Zdroju, przy wejściu do kaplicy Matki Bożej wmurowana jest pięknie odnowiona renesansowa płyta nagrobna tajemniczego rycerza w pełnej zbroi.
To śp. imć Zborowski z możnego rodu wsławionego w Rzeczypospolitej chlubnymi i niechlubnymi czynami, z przejściem na kalwinizm włącznie

TD
Pomnik nagrobny Samuela Zborowskiego

Trudno z całą pewnością ustalić, który to Zborowski, czy Samuel skazany najpierw na banicję, a potem na śmierć za czasów Stefana Batorego? Tak czy owak Zborowscy z pobliskiego Zborowa byli właścicielami wsi o nazwie Zborów i okolicznego klucza oraz kolatorami kościoła.

Z możnego rodu Zborowskich

Od zawsze w Solcu mawiano, że rycerz w zbroi to słynny Samuel Zborowski. Tak zapewne tutaj usłyszał w początkach XX wieku i tak, choć ze znakiem zapytania, zapisał w swej monografii ks. Jan Wiśniewski. Pomnik był wówczas w innym miejscu. „(…) Pod oknem i wejściem na ambonę znajduje się w murze starożytny pomnik (podobny jest w Szydłowcu). Oto rycerz w zbroi spoczywa w postawie leżącej, wsparty na prawej ręce na wezgłowiu. Twarz brodata, czoło wysokie, brak nosa. Na szyi ma łańcuch, w prawej ręce buławę, w nogach szyszak. Napisu nie ma. Opowiadano mi, że to Samuel Zborowski, czyby Samuel…?” – zastanawia się ks. Wiśniewski.

Solec do Zborowskich herbu Jastrzębiec należał już od połowy XV wieku; oni to wybudowali okazały dwór w Zborowie. Ród rozrastał się, a jego mężowie pełnili poważne funkcje w państwie i poprzez małżeństwa zawierali korzystne związki z innymi wielkimi rodami. „Ten królem był, na kogo oni zezwolili” – pisał w XVI wieku Bartosz Paprocki.

A słynny Samuel Zborowski, rotmistrz podolski, którego sprawa wzburzyła ówczesną opinię publiczną, którego egzekucję Juliusz Słowacki skomentował słowami: „Polskę ścięto”? (w dramacie „Samuel Zborowski”).

Burzliwy życiorys

W 1574 r., w czasie uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego na Wawelu doszło do zajścia, czy wręcz walki pomiędzy Samuelem Zborowskim i Karwatem, podkomendnym Jana Tęczyńskiego, kasztelana wojnickego. Pragnąc ratować powagę chwili, próbę rozdzielenia walczących podjął Andrzej Wapowski, kasztelan przemyski. Zdenerwowany interwencją Samuel Zborowski uderzył Wapowskiego czekanem w głowę, śmiertelnie. Za morderstwo dokonane w afekcie król skazał Samuela na banicję.

Zborowski znalazł się na wygnaniu w Siedmiogrodzie na dworze Stefana Batorego, z którym, nie bacząc na ciążący na nim wyrok, przyjechał do Rzeczypospolitej w roku 1576. Udał się na Sicz zaporoską, gdzie jako hetman kozacki wziął udział w wojnie z Rosją. Potem spiskował z Habsburgami przeciwko królowi – groził zamachem na Batorego. Za namową Habsburgów bez zgody króla wyprawił się na tereny tureckie, co pogorszyło stosunki z sułtanem Muradem III. Gdy Zborowski wyruszył do Piekar, nie kryjąc, że celem wyprawy może być Kraków, Jan Zamoyski wydał rozkaz egzekucji dekretu z 1574 r. Była to rzecz bez precedensu w dotychczasowej historii egzekucji prawa w Polsce szlacheckiej. 11 maja 1584 r. Samuel Zborowski został ujęty w Piekarach i osadzony jako niebezpieczny złoczyńca w wieży zamku na Wawelu. Na nic zdały się protesty możnowładców, interwencja deputowanych, szlachty województwa krakowskiego, którzy jeszcze 19 maja 1584 r. żądali u kanclerza, aby sprawę Zborowskiego przekazał do rozstrzygnięcia przez sejm. Bez rezultatu – kanclerz podjął decyzję egzekucji (za wcześniejszym ustnym przyzwoleniem króla Stefana Batorego, który miał wyrazić się o Samuelu: „Nieżywy pies nie gryzie”).

Opinię publiczną dodatkowo wzburzył fakt, że kanclerz Zamoyski nie spełnił ostatniego życzenia skazanego – Samuel poprosił o ostatnią posługę ministra (pastora protestanckiego) lub kapłana. Zamoyski odmówił.

Samuel Zborowski został ścięty na dziedzińcu zamku wawelskiego 26 maja 1584 r. Jego niewprawnie odrąbana głowa „skoczyła [...] trzy razy ku Urowieckiemu, aż się jej umykał”– jak zapisał w swoim „Pamiętniku” siostrzeniec Zborowskich, wojewoda Jan Zbigniew Ossoliński, świadek stracenia. Powstająca na gorąco literatura czyniła ze straconego ofiarę prywatnej zemsty kanclerza i nietolerancji oraz męczennika wolności.

W 1588 r. na sejmie koronnym ustalona została ustawa, która precyzowała postulaty rodziny Zborowskich i ich popleczników dotyczące sposobu prowadzenia spraw o obrazę majestatu. Pozbawiono króla, jako zainteresowanej strony, głosu decydującego. Jego miejsce zajmować mieli odtąd posłowie sejmowi. Ustawa wykluczała również ściganie buntowników w domach szlacheckich. Sejm w 1589 r. uznał ścięcie Samuela Zborowskiego za zgodne z prawem.

Który to Zborowski?

Renata Szybowska i Beata Kupiec w książce „Kościół pw. św. Mikołaja w Solcu-Zdroju” (Jedność 2013) opierając się po części na zapiskach Bartosza Paprockiego, dochodzą do wniosku, że niektórzy z rodu Zborowskich istotnie zostali pochowani w krypcie kościoła w Solcu-Zdroju. Natomiast wyszukane przez autorki relacje, co do miejsc pochówku słynnego Samuela, są sprzeczne.

Pauli Żegota, jak zauważają Szybowska i Kupiec, w „Pamiętnikach do życia i sprawy Samuela i Krzysztofa Zborowskich” pisze: „«Po ścięciu Samuela Zborowskiego brat jego Andrzej wystawiwszy trupa, któremu głowę przyszyto, przez kilka dni w domu własnym na widok publiczny (...) poczem uroczyście ciało do dóbr rodzinnych odprowadzając». Żegota wyszperał też w bibliotece kórnickiej pismo «Śmierć Samuela Zborowskiego opisana przez jego krewnych», tu mówi się, że ciało zawieziono do Spytkowic”. Teresa Romańska-Faściszewska (...), siostrzenica Zborowskiego, przypomina, że po ciało Samuela przyjechał «pan marszałek, brat jego i do Oleśnice zawiózł»”.

Ślady te nie prowadzą więc do Solca. Wiadomo jednakże z XVIII-wiecznego opisu, że renesansowe nagrobki Zborowskich zostały usunięte (niestety) przy rozbudowie kościoła, a mogły być równie wspaniałe, jak w ogóle renesansowa sztuka nagrobna w Polsce. I stanowiłyby zapewne czytelną wskazówkę dla badaczy dziejów Zborowskich.

Warto zauważyć, że solecki wizerunek będący na pewno pamiątką po którymś ze Zborowskich, mógł powstać w warsztacie Santi Gucciego, wybitnego rzeźbiarza drugiej połowy XVI wieku, który prowadził pracownię kamieniarską w Pińczowie i był autorem wielu słynnych, mających wiele wspólnych cech, płyt nagrobnych. Płyta została odnowiona przez Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Solec-Zdrój. Jest świadectwem kultury artystycznej w ówczesnej Polsce i pamiątką po rodzie, który przez dziesięciolecia był na ustach wszystkich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

O Europie męczenników w rocznicę śmierci bł. ks. Popiełuszki

2018-10-19 12:21

Anna Skopińska

Antoni Zalewski

W Łodzi zakończyła się kolejna sesja II Międzynarodowego Kongresu Ruchu "Europa Christi". Na wydziale filologicznym Uniwersytetu Łódzkiego w rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki paneliści rozmawiali o Europie męczenników.

Witając zebranych ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i Zarządzania – współorganizatora spotkania – podkreślił że ma ono nie tylko pomóc zgłębić temat męczeństwa ale ma też zanurzyć nas w wierze i historii. - chcemy dostrzec sens tego czym męczeństwo jest – mówił – celem jest dojście do prawdy – dodał. Wśród obecnych wymienił abp. Jana Graubnera z Ołomuńca, biskupa gliwickiego Jana Kopca, który jako historyk podzieli się refleksją nt. dziejów męczeństwa na tle współczesnej Europy, reprezentującego metropolitę łódzkiego abp seniora Władysława Ziółka oraz inspiratora i moderatora spotkań w ramach kongresu – ks. inf. Ireneusza Skubisia i byłego prezydenta Łodzi dr. Jerzego Kropiwnickiego.

Zobacz zdjęcia: Kongres Europa Christi w Łodzi

Ks. Ireneusz Skubiś podzielił się swoim wspomnieniem nt bł. ks. Jerzego i przypomniał, że Kościół męczenników jest Kościołem świadków - ta sesja ma charakter szczególny – Jan Paweł II wpisał ks. Jerzego w poczet największych Europejczyków – powiedział. Wyjaśnił też czym jest Ruch "Europa Christi", którego celem jest przypominanie Europie o jej korzeniach chrześcijańskich. - Ewangelia, dekalog, najpiękniejsze przykazanie miłości budowały tę kulturę – mówił.

Zobacz zdjęcia: Kongres Ruchu "Europa Christi" w Łodzi (2)

Pierwszy panel spotkania rozpoczął dr Massimo Casciani, teolog, prawnik, dziennikarz. Próbując odpowiedzieć na pytanie czy chrześcijanie w Europie staną się prześladowaną mniejszością, podkreślił, że choć obecnie Kościół jest w wielkim kryzysie a skandale i brud przesłaniają piękno i dobro, które dzieje się w parafiach, we wspólnotach, rodzinach i na uczelniach, to jeśli nie zatracimy korzeni i chrześcijańskiej tożsamości, przetrwamy.

O dzieciach nienarodzonych jako męczennikach współczesnej Europy mówiła prof. Marina Casini, prawnik i bioetyk wykładowca w instytucie bioetyki Katolickiego Uniwersytetu Najświętszego Serca w Rzymie. Cytując łacińskiego teologa Tertuliana wskazała: “Krew męczenników jest ziarnem na zasiew, z którego rodzą się nowi chrześcijanie”. Według niej Europa, która była kołyską praw człowieka, obecnie zamieniła się w ich grób. Przypomniała też słowa Jana Pawła II: "Aborcja została wprowadzona jako prawo do wolności. Tymczasem jest ona porażką kobiety, mężczyzny, lekarza".

Kulturę śmierci, spisek przeciwko życiu, wojnę mocnych przeciwko słabym charakteryzuje kłamstwo: zaprzeczanie, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia i wprowadzanie cenzury: zmowa milczenia, o pewnych rzeczach nie należy mówić, oraz przedstawianie zła jako dobra i odwrotnie.

Co możemy zrobić? Z miłością i stanowczością powtarzać, że dziecko poczęte jest jednym z nas. To nam mówi nauka, rozum. Pogłębić refleksję nt. macierzyństwa i ciąży.

Ostatnim prelegentem pierwszego panelu był ks. prof. Lluis Clavell, rekolekcjonista, członek Opus Dei, spowiednik i duchowy kierownik kapłanów z kurii rzymskiej z wykładem nt współczesnych konfliktów z Bogiem, jako gościem nieproszonym, niechcianym, ukrzyżowanym . - Jeśli Europa jest chrześcijańska to dlatego, że Duch Święty zainspirował św. Pawła żeby ewangelizował Europę; sam św. Paweł chciał iść do Azji - mówił - zgromadzeni tutaj jesteśmy tymi, którzy się sprzeciwiają. Ten opór, sprzeciw jest w imię rozumu, praw człowieka. Ale nie wystarczy sam sprzeciw, trzeba też zaproponować coś w zamian - podkreślał. Cytował Simon Bauman "Musimy odkryć piękno wzajemnej zależności”. Bo piękne jest to, że żyjemy w tym właśnie momencie historii, i mamy przywilej przypominania najbardziej podstawowych prawd.

Drugi panel łódzkiej sesji to wykład bp. Jana Kopca „Męczennicy łączą i dzielą. Jedność budowana na historycznej prawdzie i czystej ofierze”. Ksiądz Biskup wskazał na aspekt historyczny męczeństwa - to nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła - mówił - męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i w momencie próby na nie odpowiedzieć - stwierdził.

Wg prelegenta w męczeństwie ujawnia się siła, uznanie prymatu pewnych wartości. Nietolerancja jest wpisana u podstaw każdego faktu związanego z męczeństwem. Pytał czy nie powinniśmy normalnie żyć? czy każdego trzeba zmuszać do heroizmu? czy męczeństwo jest drogą do jedności? Fakty z życia diecezji ołomunieckiej przedstawił z kolei abp Jan Graubner.

Opowiadając o męczennikach pod rządami komunistów wspomniał internowanego w 1950 roku bp. Josefa Karela Matocha i jego świadectwo świętości - to był sługa prawdy, a nieprzyjaciel półprawd, fałszu i manipulacji - mówił. Przypomniał też o kapłanach więzionych, przetrzymywanych w obozach pracy, internowanych - uproszczony podział na ofiary i zdrajców nie pomaga osądzić czy sprawiedliwie ocenić historię - stwierdził.

Jednak wg niego "dzięki tej próbie zniknął klerykalizm i większość księży przybliżyła się do zwykłych ludzi". W Czechach wielu twierdzi że Kościół nie sprostał zadaniu i nie wykorzystał entuzjazmu, przez co wielu straciło zainteresowanie kościołem. Jednak choć był on osłabiony w strukturach to jednak moralnie umocniony. W tej chwili działa chrześcijańskie radio i 20 katolickich szkół. - potrzebujemy wielu prawdziwych kapłańskich osobowości, by objawili ideał życia ofiarowanego Bogu i ludziom - podkreślił.

O tym, że męczennicy, choć dziś odbierani są jako fanatycy, bo każdy z nas woli ocalić swoje życie, oddają życie za prawdę i stanowią znak nadziei, sprzeciwu i jedności mówił w trzecim panelu ks. Filip Kucelin przygotowujący proces beatyfikacyjny kapłanów męczenników z Chorwacji – Jest wiele sposobów okazywania życia - jak powiedział papież Franciszek, ofiara życia jest jednym z nich – podkreślał. A Kościół bez męczenników nie może być prawdziwym Kościołem.

Przejmujący obraz 11 nazaretanek, które 1 sierpnia 1943 roku oddały życie za 121 mieszkańców Nowogródka, przedstawiła siostra Jana Zawieja CSFN. - Boże, jeśli potrzebna ofiara z życia niech raczej nas rozstrzelają niż tych co mają rodziny, jeśli taka jest potrzeba – modliły się. Miały odwagę w obliczu terroru oddać życie za braci. Przecież też chciały żyć, też miały marzenia – mówiła.

A ks. prał. Jose Luis Gutierrez, który w rzymskiej kongregacji ds. świętych zajmował się procesami 1294 beatyfikowanych i 32 kanonizowanych świętych scharakteryzował czym jest męczeństwo. - Kościół potrzebuje świętych, bo oni nam pomagają, popychają nas do przodu – mówił i przypomniał, że liczbę błogosławionych i świętych męczenników podwoił papież Polak – Jan Paweł II.

W ostatnim panelu uczestnicy spotkania wysłuchali prelekcji o. Petera Romana Zielińskirgo OSPPE nt. „Angielskich męczenników sumienia” a ks. dr Alberto Gildoni mówił o „Męczeństwie” jako owocu spełnionego obowiązku. - niewielu jest powołanych do dania najwyższej ofiary. Wszyscy chrześcijanie wezwani jednak są do dawania świadectwa również za cenę cierpienia w życiu codziennym – podkreślał.

Podsumowując spotkanie w Łodzi ks. inf. Skubiś zwrócił uwagę, że ruch Europa Christi jest taką odwróconą wyprawą krzyżową – wyprawą by zawalczyć o Chrystusa w Europie, by wyjednać Mu paszport tak często Mu odbierany – mówił.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Beatyfikacja hiszpańskiego jezuity - Jezusowego szaleńca

2018-10-20 15:36

vaticannews / Malaga (KAI)

Był sługą Boga, który ze swego życia uczynił nieustanną, przykładną i heroiczną drogę całkowitego oddania się Panu i braciom, szczególnie tym najsłabszym – tak o wyniesionym dziś na ołtarze nowym błogosławionym Tiburcio Arnaizie Muñozie mówił kard. Angelo Becciu. W hiszpańskiej Maladze prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych przewodniczył w imieniu Papieża Mszy beatyfikacyjnej.


Bł. Tiburcio Arnaiz Muñoz

Kard. Becciu podkreślił, że nowy błogosławiony czuł się współodpowiedzialny za zło duchowe i moralne swoich czasów i wiedział, że nie zbawi się bez zbawienia innych. Wskazał też na aktualność przesłania błogosławionego jezuity, którego nazywano „Jezusowym szaleńcem”.

„Jest on przykładem człowieka, który nie zadowala się tym, co już osiągnął, ale posłuszny pragnieniom serca pragnie się powierzyć Bogu z jeszcze większą radykalnością” – mówił homilii beatyfikacyjnej kard. Becciu. Wskazał, że odpowiedział on na miłość Boga poprzez coraz większe oddanie się służbie i miłości do ostatnich, odrzuconych. „Jak bardzo nasze czasy potrzebują coraz większych serc, otwartych na potrzeby duchowe i materialne tak wielu braci, którzy oczekują od nas słów wiary, pocieszenia i nadziei, jak również troskliwych gestów przyjęcia i wspaniałomyślnej solidarności” – podkreślił Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Bł. Tiburcio Arnaiz Muñoz żył w Hiszpanii na przełomie XIX i XX w. Po 12 latach posługi jako ksiądz diecezjalny wstąpił do zakonu jezuitów, aby doskonałej wypełnić swoje pragnienie służby Bogu i ludziom. Czynił to poprzez bardzo głębokie i intensywne życie duchowe, które pomagało mu w pełnym oddaniu się tym, którzy potrzebowali jego posługi szczególnie w szpitalach i więzieniach.

Gdy przełożeni wysłali go do Malagi zaangażował się w pomoc i formację najuboższych robotników w najbardziej peryferyjnej części miasta, gdzie Kościół praktycznie był nieobecny, a przechodzących tamtędy kapłanów obrzucano zdechłymi szczurami. Swoją działalnością apostolską objął także biedaków mieszkających w wioskach okalających miasto. Dla nich utworzył grupę katechistów i katechistek, którzy docierali tam z Ewangelią. Analfabetów i biedaków uczył czytać i pisać. Szybko stał się znany oraz kochany i szanowany przez wszystkich. Zmarł w 1926 r. W czasie mszy pogrzebowej nazwano go „Jezusowym szaleńcem”, który nawet jeżeli osierocił swoje miasto, to z nieba nie przestaje go chronić i wspierać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem