Reklama

Po co Bóg dał nam czas

Z ks. dr. Piotrem Klimkiem rozmawiała Irena Świerdzewska
Edycja warszawska (st.) 1/2003

Przez dobre czyny przyspieszamy nadejście Dnia Pańskiego,
powodujemy, że koniec świata szybciej przyjdzie.

Rozmowa z biblistą, ks. dr. Piotrem Klimkiem, sekretarzem Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie

IRENA ŚWIERDZEWSKA: - W Piśmie Świętym spotkać można określenia czasu, np. 40 lat wędrówki Izraelitów przez pustynię, jakie mają one znaczenie?

KS. DR PIOTR KLIMEK: - Określenia czasu występują w wielu miejscach w Biblii, m.in. Księdze Daniela, w Apokalipsie. Te liczby mają wartość symboliczną i dla chrześcijanina dzisiejszych czasów niewiele znaczą.

- Jak więc w Starym Testamencie rozumiano czas?

- Żydzi rozumieli czas inaczej niż my, żyjący w kulturze grecko-rzymskiej, opartej na pewnego rodzaju abstrakcjach. Oni rozumieli czas jako miarę działania, czyli czas związany był zawsze z pewnym wydarzeniem. Mówiono więc o czasie wojny, pokoju, przyjścia Pana Boga, wyjścia Izraelitów z Egiptu. My dziś moglibyśmy przedstawić ich czas w obrazie odcinków. Czas przyjścia Pana Boga to czas, w którym Bóg przychodzi i potem tego czasu już nie było. U Greków zaś czas tworzył linię ciągłą, którą podążał człowiek przez stałe powroty, zmiany pór roku.

- Z postrzegania czasu jako miary działania wynikały pewne konsekwencje...

- Odkryciem Izraelitów jest to, że jeżeli czas jest miarą działania, to jest on świadectwem obecności i działania Pana Boga.

- Jak wtedy pojmowano pełnię czasów?

- Pojęcie pełni czasu rozwijało się stopniowo. Związane było z przyjściem Mesjasza zapowiadanego nie od razu, ale w sposób ewolucyjny. Informacje przez proroków docierały jakby partiami. Czas jego przyjścia miał być czasem zniszczenia wszelkiego zła, umocnienia wszelkiego dobra. W 11. rozdziale Księgi Izajasza czytamy o sielankowym obrazie absolutnego pokoju, którego nic nie zmąci: kiedy przyjdzie Mesjasz, lew zamieszka razem z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą. Dysharmonia spowodowana grzechem pierworodnym miała więc zostać naprawiona. Kiedy zbliżamy się w historii do czasu przyjścia Jezusa, to oczekiwanie na Mesjasza staje się coraz większym i coraz bardziej natarczywym wołaniem o Tego, który ma przyjść i wszystko naprawić.
Myślę, że św. Paweł wykorzystał tę kwestię do zrozumienia działania Jezusa. Chrystus rzeczywiście spełnia proroctwa Mesjańskie, ale dalej niż mówiły o tym zapowiedzi. Przekracza ówczesne wyobrażenia. Św. Paweł kiedy pisze, że Jezus umarł i zmartwychwstał dla ludzi, mówi że to jest pełnia czasów. Czytamy o tym w Liście do Galatów: "Kiedy nadeszła pełnia czasów Bóg zesłał swego Syna". Ten tekst pokazuje, że wołanie o Mesjasza, o przywrócenie harmonii w świecie i dopełnienie stworzenia, jest wołaniem o zamknięcie czasu. Ten czas rozpoczął się tam w stworzeniu, a tu miałby się skończyć. Stało się to w Jezusie i jest zapowiadaną pełnią czasów, która trwa.

- To znaczy, że czas przyjścia Chrystusa, to początek końca czasów?

- Tak można powiedzieć. Choć to stwierdzenie jest trudne do zrozumienia, inaczej nie potrafimy tego nazwać. My, żyjący w czasie możemy powiedzieć, że przyjście Jezusa zapoczątkowane zostało w Starym Testamencie, ale tak naprawdę to już dawno się skończyło, bo Jezus już zwyciężył. Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie położyły kres wszelkiemu złu na świecie. Spójrzmy na to z innego punktu widzenia: zapowiedź już się wypełniła i mamy czas, który już się wypełnił.
- Nie - jeżeli mielibyśmy potępiać naszych braci, którzy żyli przed przyjściem Chrystusa. Tak - jeżeli mówimy o tym, że jesteśmy w jakiś sposób wyróżnieni. Jezus powiedział, że błogosławione oczy, które widzą to, co wy widzicie, bo bardzo wielu chciało, ale nie zobaczyło. Jeśli my tego nie odczuwamy, to dlatego, że nie odkrywamy Pana Boga w czasie.
Jeśli będziemy tkwić w "greckim" pojmowaniu czasu - czas będzie płynął niezależnie od tego co ja zrobię - może nas to doprowadzić do pesymizmu. Jeśli będziemy mówili, że czas jest interwencją Pana Boga w nasze życie, to podejmowane przez nas działania zmierzają do pełni czasów. Sprawią, że my będziemy bliżej Jezusa. Zaczniemy nawracać się: zmieniać nasze myślenie, poprawiać się, podejmować zbawienie. Dopóki żyjemy mamy czas na nawrócenie.

- Żyjąc w pełni czasów i jednocześnie na początku końca czasów wypatrujemy czasu powtórnego przyjścia Chrystusa...

- Chrześcijanie pierwszych wieków starali się przyspieszyć Dzień Pański, a jednocześnie w rozumieniu różnych ludzi uważali, że Bóg zwleka z jego wypełnieniem. Piotr odpowiada: Bóg nie zwleka, tylko nie chce niektórych zniszczyć, dlatego daje im czas. Wynikałoby z tego, że czas który istnieje jako dar Pana Boga, naznaczony jest Jego ingerencją, a z drugiej strony naznaczony naszym nawracaniem się. Ja przez dobre czyny przyspieszam przyjście Dnia Pańskiego, powoduję, że koniec świata szybciej przyjdzie. Kiedy mówię to współczesnemu człowiekowi może czuć się on zszokowany.
Koniec świata dla chrześcijan, zwłaszcza pierwszych wieków był czasem wyczekiwanym, ostatecznym tryumfem Chrystusa, doprowadzeniem do pełni. Wreszcie nie będzie zła, bólu cierpienia, choroby, śmierci, wreszcie przyjdzie Chrystus. Wszystkie moje dobre czyny do tego zmierzają. Świat przemienia się dzięki moim działaniom, bo kiedyś Bóg skończy ten świat w momencie mojej śmierci.

- Czyli Bóg z końcem świata będzie zwlekał, aż nawróci się jak największa liczba osób...

- Nie można uciekać się tu do statystyki, bo Pan Bóg wszystkich nas chce zbawić. Czy Bóg zabiera nas wtedy, gdy mamy największą szansę wejścia do nieba, tego nie wiem. Na to być może wskazywałby kontekst słów św. Piotra (2 P 3, 12). Gdybyśmy jednak przyjęli, że on zwleka, to tak jakby godził się na zło występujące w świecie. Natomiast ciągłym wezwaniem Boga jest to, że On przychodzi i mówi: "Ja Jestem. Przychodzę i chcę pomóc tobie w twoim życiu, w tym co robisz". O tym czytamy w Ewangelii: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście. Nie czekajcie. Człowiek, który przychodzi do Chrystusa czyni dobro, nawraca się, zmienia swój punkt widzenia. Bóg czeka na nawrócenie, zwleka po to, żeby człowiek mógł się nawrócić, co świadczy o dobroci Pana Boga.

- Ale w Biblii koniec świata opisywany jest pewnymi znakami: brat wystąpi przeciwko bratu, będą trzęsienia ziemi, wiele nieszczęść. Można tak określić nasze czasy...

- Jeden z Ojców Kościoła w IV w. pisał, że Bóg określił znaki końca świata. Powiedział jednak, że nie zaraz nastąpi koniec. Czyli te znaki występowały w naszych czasach, ale także w czasach poprzednich i będą występowały w czasach następnych. W związku z tym to występowanie owych znaków w historii wskazywałoby, że są one ku nawróceniu. Podkreślałbym ten aspekt pedagogiczny. Pan Bóg chce nas zbawić. Nie chciałbym oceniać współczesnej nam sytuacji jeśli chodzi o eskalację zła, ponieważ jest ona wielowymiarowa. Wszystkich wymiarów nie jesteśmy w stanie rozpatrzyć, ale niewątpliwie jednym z nich jest wezwanie do nawrócenia, powrotu do Pana Boga, zmiany myślenia, oparcia się na Bogu, aby on był w centrum mojego życia. Zwróciłbym tu uwagę na wielką dobroć Pana Boga. Kiedy Bóg widzi, że się nie nawracam, daje jeszcze raz te same znaki i tak w nieskończoność chce mnie poruszyć. Nie wiem kiedy to się skończy i tym bardziej szybko należy skorzystać z tej szansy.

- Czyli powinniśmy modlić się o długie życie, żeby mieć czas na nawrócenie?

- Nie modlimy się o długie życie, ale powinniśmy modlić się o czas na nawrócenie. W modlitwie Ojcze nasz wypowiadając: "Przyjdź Królestwo Twoje", wyrażamy oczekiwanie przyjścia końca świata. Ale z tego wynika także prośba o czas i sposobność nawrócenia. A ono nie jest takie proste. Nawrócenie jest pewną miarą myślenia, przebudową własnego życia, przebudową własnego spojrzenia. Nie polega tylko na wyspowiadaniu się. Sakrament pokuty jest jednym z etapów nawrócenia. Dalej trzeba zobaczyć jakie są przyczyny mojego zła, wyrzucić zło, zobaczyć dlaczego nie robię dobra i zacząć je czynić.

- Często w Kościele mówi się o uświęcaniu czasu. O co chodzi w tym wezwaniu?

- Jest to przenośnia mówiąca o wprowadzaniu w czas i w działanie modlitwy. Można by tu zauważyć pewien aspekt pełni. Wielbić Boga cały czas będziemy dopiero w niebie. Zatem modląc się teraz już uczestniczymy w pełni. Jest to wprowadzanie Pana Boga w mój czas i podtrzymanie naszej nadziei, tęsknoty. Dobre czyny, które wykonuję są znakami mojego nawrócenia i znakami pełni, do której dążę. Są więc uświęceniem tego czasu. Mówiąc dobre czyny, nie mam na myśli tylko przeprowadzania staruszków przez jezdnię. Dobre czyny to także moja dobra praca, którą wykonuję, dobra nauka, spełnienie tych zadań, które zostały mi powierzone: bycie dobrym ojcem, matką, dziadkiem, wujkiem, dzieckiem. Spełniając swoje powołanie uświęcam czas. Tak mówił św. Piotr - dobre czyny przyspieszają przyjście Dnia Pańskiego.

- Czy zatem powinniśmy spowiadać się ze sposobu dysponowania czasem?

- Można spowiadać się, ale zwracam uwagę na posługiwanie się konkretami podczas spowiedzi, czyli za dużo grałem na grach komputerowych, za dużo oglądałem telewizji, za dużo poświęciłam czasu na plotki z sąsiadką. A więc spowiadam się ze złego wykorzystania czasu. Oczywiście mam obowiązek odpoczywać, bo moje siły są ograniczone, ale w sposób racjonalny. Odpoczynek ma być dobrym czynem przyspieszającym przyjście Dnia Pańskiego. Mogę więc odwiedzić rodzinę, której dawno nie widziałem, napisać kartkę na święta, zainteresować się problemami drugiego człowieka, nie po to, żeby go napiętnować, ale aby przyjść mu z pomocą. Przytoczę tu przykład, który bardzo pochwalam. Pewien człowiek łożył pieniądze na wykształcenie syna sąsiadów. Tego rodzaju czyny moglibyśmy podejmować i moglibyśmy spowiadać się, że ich nie podejmujemy.

- Dziękuję za rozmowę.

Reklama

Ks. Szczepaniak: prof. Obirek za bardzo zapatrzył się w siebie

2019-02-21 15:21

ms / Poznań (KAI)

Tylko człowiek bardzo zapatrzony w siebie może bez jakiejkolwiek wiedzy na temat stanu zdrowia abp. Stanisława Gądeckiego wypowiadać na antenie Radia Zet słowa podważające uczciwość przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski – uważa ks. Maciej Szczepaniak.

www.teologia.amu.edu.pl

Rzecznik archidiecezji poznańskiej odniósł się w ten sposób do wywiadu udzielonego Radiu Zet przez prof. Stanisława Obirka, byłego jezuity. Stwierdził on w nim, że choroba abp. Gądeckiego to „choroba dyplomatyczna”, „tchórzostwo po prostu”, a przewodniczący Episkopatu „nie uniósł odpowiedzialności”.

„Abp Gądecki na szczęście nigdy nie był człowiekiem tchórzliwym, nigdy nie wycofał się z raz danych przyrzeczeń kapłańskich, z papieżem Franciszkiem wielokrotnie rozmawiał osobiście na trudne tematy, a na spotkanie w Rzymie przygotowywał się od wielu miesięcy, odbywając szereg spotkań z osobami pokrzywdzonymi” – zauważa w rozmowie z KAI ks. Maciej Szczepaniak.

Rzecznik archidiecezji poznańskiej poinformował także, że stan zdrowia abp. Gądeckiego jest nadal poważny, jest on hospitalizowany w jednym z poznańskich szpitali w związku z ostrym zapaleniem płuc. W watykańskim szczycie nt. ochrony małoletnich Konferencję Episkopatu Polski reprezentuje wiceprzewodniczący abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radni przegłosowali zamiar likwidacji szkoły dla niepełnosprawnych

2019-02-21 19:16

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

Od godz. 10.00 rodzice uczniów niepełnosprawnych protestowali przed wejściem do wrocławskiego ratusza. Przyszli z transparentami, na których wypisali hasła, których – co podkreślali – nie chcieli wysłuchać urzędnicy. Zdecydowali się przysłuchiwać obradom Rady Miasta korzystając z miejsc dla publiczności.

Dopiero po godz. 15.00 rozpoczęła się dyskusja nad zaproponowanym przez prezydenta Jacka Sutryka 31 stycznia projektem uchwały o zamiarze zaprzestania działalności przez Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 przy ul. ks. Marcina Lutra 6. Po 16.00 w głosowaniu radni uchwałę przyjęli. Za likwidacją głosowało 23 radnych, 12 (radni PiS) było przeciw.

W uzasadnieniu procedowanej uchwały Jarosław Delewski dyrektor Departamentu Edukacji UM podkreślał, że miasto gwarantuje miejsce dla dzieci w szkołach przy ul. Kamiennej i Parkowej pozostawiając wybór placówki rodzicom dzieci.

W uzasadnieniu w sprawie zamiaru zaprzestania działalności przez Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 przy ul. ks. Marcina Lutra 6 we Wrocławiu skierowanym do Rady Miasta napisano, że „Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 89 będą mogli od 1 września 2019 r. kontynuować naukę w Publicznej Szkole Podstawowej Specjalnej prowadzonej przez Fundację Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra przy ul. ks. M. Lutra 2-8, zgodnie z wolą (deklaracją) rodziców. Podobnie wychowankowie Ośrodka będą mogli kontynuować pobyt w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 10 przy ul. Parkowej 27 lub w Niepublicznym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym Specjalnym przy ul. ks. M. Lutra 2-8”.

Uzasadnienie nie zawiera informacji o gwarancji miejsca dla dzieci w szkole przy ul. Kamiennej, wymienia tylko szkołę przy Parkowej i obecną placówkę, podległą od września ewangelickiej fundacji. Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Rodzice opuścili salę zaraz po głosowaniu, byli zdruzgotani, wiele mam miało łzy w oczach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem