Reklama

Na ratunek konającym

2013-12-10 13:35

Agnieszka Konik-Korn
Niedziela Ogólnopolska 50/2013, str. 28-29

miez! / Foter.com / CC BY-SA

Pokuta. To słowo niejednemu kojarzy się z karą, dlatego jej unikają. Inni wychodzą z założenia, że to dla bardziej zaawansowanych, więc jej nie podejmują. Są i tacy, którzy narzucają sobie ciężary nie do uniesienia – rezygnują więc szybko z podjętych postanowień. Jednak do pokuty wzywa wszystkich, bez wyjątku, zarówno Pismo Święte, jak i Matka Boża w uznanych przez Kościół objawieniach. O pokucie przeczytamy także w „Dzienniczku” św. Faustyny. To właśnie w miejscu, z którego wyszła iskra miłosierdzia na cały świat – w krakowskich Łagiewnikach, od niemal dwóch lat działa Apostolat Ratunku Konającym (ARK-a), poprzez post i modlitwę wynagradzający Najświętszemu Sercu Jezusowemu za grzechy konających i nas samych.

U źródeł

– Sakrament pokuty i pojednania pokazał, że wielu ludzi szuka sposobów na przebłaganie Pana Boga za grzechy własne i innych, szczególnie tych, którzy odchodzą z tego świata, nie będąc pojednanymi z Bogiem – mówi ks. Piotr Mikołaj Marks, inicjator i opiekun duchowy dzieł ARK-i. – Z wieloma osobami przez szereg miesięcy podejmowaliśmy różne praktyki, które ewoluowały w kierunku powstania Apostolatu Ratunku Konającym. Ich początek jest właśnie w konfesjonale. Osoby przychodzące do spowiedzi pytały, kierując się swoimi sprawami, co robić, jak czynić pokutę? Wspólnie zastanawialiśmy się nad odpowiedzią. I doszliśmy do wniosku, że nie ma co szukać nowych form modlitwy czy pokuty – one już są, od wieków daje nam je Kościół. Post i modlitwa to coś, co trwa od początków chrześcijaństwa – mówi kapłan.

Modlitwa zaczęła przynosić nadzwyczajne owoce, zdarzały się cuda, uzdrowienia.

Reklama

– To spowodowało, że zaczęto się interesować nami jak jakąś cudownością – mówi ks. Marks. – A przecież cuda nie są ostatecznym rozwiązaniem, choć rzeczywiście, Bóg sprawiał rzeczy po ludzku niemożliwe. My jednak chcieliśmy odejść od sławy i powierzchowności, rozeznawaliśmy, że On oczekuje od nas czegoś więcej. Przyjęliśmy więc założenie, że będziemy w pełni poddani woli Bożej – i tak Pan Bóg doprowadził do powstania, jako pierwszego, Dzieła Pokutnego, które ma na celu wynagradzanie Najświętszemu Sercu Jezusowemu postem i modlitwą za grzechy konających, czyli także za nasze własne.

Konającym na ratunek

Apostolat Ratunku Konającym podejmuje różnorakie działania ukierunkowane na pomoc umierającym, którzy przechodzą ostatnią, najważniejszą walkę w życiu – walkę o wieczność. Jednym z nich jest Dzieło Pokutne, czyli post 40-dniowy. Uczestnik zgłasza się do tzw. szóstki. Wybiera swój dzień pokutny w dowolnym dniu tygodnia i podejmuje w nim drobne umartwienia lub post i modlitwę. Gdy zgłosi się 6 osób podejmujących po sobie pokutę od poniedziałku do soboty, koordynator powiadamia o starcie Dzieła Pokutnego (PiM40). – Intencja wszystkich szóstek jest stała: wynagradzamy Najświętszemu Sercu Pana Jezusa za grzechy konających. Dzień pokutny to dzień szczególnej więzi z Panem Jezusem w Jego Miłosierdziu, dlatego, jeśli to możliwe, zachęcamy też w tym dniu do udziału we Mszy św. i Komunii św. w duchu wynagrodzenia za grzechy wszystkich konających – tłumaczy ks. Piotr.

Do tzw. szóstki można zgłosić się samemu poprzez formularz na stronie internetowej: apostolatratunkukonajacym.pl lub telefonicznie – poprzez koordynatorów ARK-i. Dzień postu dopasowywany jest do możliwości danej osoby. Można zgłosić od razu 6 osób, które będą przez 40 dni pokutować w wybranych dniach. Niektórzy poszczą o chlebie i wodzie, inni odmawiają sobie jakichś przyjemności. – To nie muszą być rzeczy wielkie – mówi ks. Piotr. – Kobiety, które np. lubią się malować, mogą odmówić sobie makijażu. Jeśli ktoś lubi oglądać telewizję lub wiele czasu spędza przed komputerem, w ramach dnia pokutnego może zrezygnować z tych przyjemności. Jeśli ktoś ma małe dzieci, w dniu postu i modlitwy będzie się ćwiczył w cierpliwości do nich. Post 40-dniowy wpisuje się w nasze życie – wyjaśnia kapłan.

Dziś Apostolat Ratunku Konającym liczy ok. 40 grup Dzieła Pokutnego, podejmujących post 40-dniowy, który trwa nieprzerwanie cały rok.

Zbudowani na Eucharystii

Post 40-dniowy rozpoczyna się indywidualnym przygotowaniem poprzez sakrament pokuty i pojednania oraz Eucharystię. – W wybrany dzień pokutny dbamy o to, by przyjąć Komunię św. Jest to, jak już mówiliśmy, dzień szczególnej bliskości z Jezusem cierpiącym – mówi duszpasterz dzieł. – O godz. 15 staramy się odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego w duchu wynagrodzenia Jezusowi za siebie i tych, którzy tego nie czynią, a także w intencji konających. Jesteśmy świadomi swoich słabości – mówi ks. Marks. – Doświadczamy również tego, że szatanowi nie podoba się to dzieło – podkreśla. – Jest wiele trudności organizacyjnych czy komunikacyjnych, które nie ułatwiają nam działania. Dlatego w pełni oddajemy się prowadzeniu Pana Jezusa. Jeśli Jego wolą jest powstanie konkretnych dzieł, to On sam doprowadzi je do skutku. Naszym jedynym i najważniejszym fundamentem jest Eucharystia.

Na straży

– Kiedy wiedzieliśmy już, że opieramy się o ołtarz sanktuarium Bożego Miłosierdzia, zauważyliśmy, że mijamy kaplicę Wieczystej Adoracji – opowiada ks. Piotr. – I nie mogliśmy przejść obok niej obojętnie. Tak powstała Straż Adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji konających w pierwsze piątki miesiąca. Od północy do północy można wybrać godzinę, w której przyjdziemy modlić się przed Najświętszym Sakramentem w intencji konających. Do kaplicy Wieczystej Adoracji w Łagiewnikach można przynosić karteczki z imionami osób konających lub w sytuacji zagrożenia życia. Ludzie, którzy w tym czasie trwają na adoracji, będą modlić się przed Panem Jezusem za zgłoszonych. Imiona konających można zgłaszać także poprzez specjalny formularz intencyjny na stronie Apostolatu.

Formalności

Dzieło Pokutne wiele zawdzięcza koordynatorkom, które także zbierają i przekazują informacje o osobach konających, przydzielają zgłaszające się osoby do poszczególnych grup, same modlą się za konających i czuwają na adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Dziełu Straży Adoracji towarzyszy Straż Wieczysta. Kiedy jedne osoby czuwają przed Najświętszym Sakramentem, inne idą do umierających – w szpitalach, hospicjach, w domach.

Koordynatorkom zgłaszane są dane osób konających: imię, adres i telefon, szacowana godzina rozpoczęcia modlitwy. I, jak czytamy na stronie internetowej: „Koordynator potwierdza kontakt z osobą zgłaszającą i przekazuje go Ojcu Duchowemu, a następnie Straży z określonej dzielnicy Krakowa lub innego miasta. Jedna Straż chroni modlitwą jednego konającego – aż do jego śmierci. W przypadku zgłaszania osób przewlekle chorych istnieje możliwość posługi jednej Straży przy kilku konających”.

Realna forma wiary

– Trudno duszę zostawić losowi – mówi ks. Marks. – Nieraz konający nie mają już sił, by prosić Boga o miłosierdzie. Modlimy się zawsze dla kogoś z miłości, by uratować go na wieczność. Dzieło Pokutne to taka góra miłosierdzia, na którą trzeba się wspiąć, nieraz z wielkim trudem. Tu wcale nie chodzi o współczucie, ale o radykalną i realną formę wiary. Dzieło Pokutne skłania ludzi do autorefleksji, do świadomego przeżywania wiary – nie mogę się bać śmierci, bo to przecież mój ratunek, mój cel, do którego zdążam przez całe życie. Dzięki temu dziełu wszyscy uświadamiamy sobie, że idziemy realnie do Pana Jezusa i przez śmierć, tak jak On, idziemy po zmartwychpowstanie! – podkreśla kapłan.

Decyzja woli

W ramach Dzieła Pokutnego ARK-i działają także inne grupy. – Grupa Cierpienia, której patronem jest św. Łazarz, to grupa, w którą – na sposób indywidualny – angażują się osoby przewlekle chore i cierpiące. Ich zadaniem jest w wybrany dzień pokutny ofiarować swoje trudy i cierpienia, wynikające z ich niepełnosprawności, wynagradzając w ten sposób za grzechy swoje, swoich bliskich i innych. Czas trwania w Grupie Cierpienia wybiera samodzielnie osoba cierpiąca, np. do końca życia albo przez miesiąc lub dwa. – W ten sposób cierpieniu nieraz bardzo wielkiemu, przeżywanemu w samotności czy niezrozumieniu, nadajemy sens nadprzyrodzony – wyjaśnia ks. Marks. – Od osób cierpiących nie żądamy godzin modlitwy czy dodatkowych umartwień, ale tylko ofiarowania Jezusowi jednego dnia cierpienia, decyzją woli. Wiara ma Bożą, a więc ludzką twarz – mówi duszpasterz.

Potrzebni innym

W Dziele Pokutnym funkcjonują także wyjątkowe grupy, skupiające najmłodszych. W apostolat ten mogą się włączyć dzieci i młodzież w każdym wieku. Ich zadaniem w wybranym dniu pokutnym jest większe staranie się w pracy nad sobą, niegrymaszenie, nieodkładanie obowiązków na później, uczenie się życia w umiarze, wypracowywanie cnót.

– Taka praca nad sobą w wybrane dni jest ofiarowywana w intencjach trudnych – często o uzdrowienie, nawrócenie. Dzieci modlą się, by ulżyć chorym w cierpieniu – mówi ks. Marks. – Te modlitwy dzieci są bardzo proste, ale wytwarzają pewną ważną świadomość bycia potrzebnym innym ludziom. Poprzez Dzieło Pokutne uczymy się wszyscy normalności, wrażliwości na ludzkie cierpienie. Jesteśmy tylko narzędziami, którymi Pan Bóg się posługuje, a my chcemy Mu dobrze służyć – mówi kapłan.

Koronka i SMS

– Już przeszło rok temu w moim sercu zrodziła się idea SMS-owej Koronki za Konających – opowiada ks. Marks. – Chodziło o natychmiastową modlitwę za konającego, znanego mi z imienia. Takim realnym natchnieniem dla powstania tego dzieła była bardzo przyziemna działalność banków. Pomyślałem, że skoro banki mogą natychmiast informować nas o wydatkach, to dlaczego my nie możemy natychmiast modlić się za konających? I tak się zaczęło... Przekazaliśmy to dzieło do realizacji, zgodnie z wolą bp. Jana Zająca, kustosza sanktuarium Bożego Miłosierdzia, Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – informuje ks. Piotr.

Dzieło to polega na przesłaniu SMS-a na numer: 505-060-205, z informacją o umierającym znanym z imienia lub o kimś, kto w danym momencie jest w sytuacji zagrażającej życiu. System informuje o potrzebie modlitwy 12 osób, które potwierdzają gotowość do jej podjęcia słowem „Amen”. Aby jak najszybciej odpowiedzieć na to wezwanie o ratunek duszy, osoby zgłoszone do dzieła modlą się w intencji umierającej osoby Koronką do Bożego Miłosierdzia. Więcej informacji o tym dziele można znaleźć na stronie: faustyna.pl.

W inicjatywy podejmowane przez ARK-ę włączają się osoby z Polski i z zagranicy. – Widocznym efektem zaangażowania jest fakt, że w rodzinach, których członkowie włączyli się w Dzieło Pokutne, poprawiają się relacje – mówi jedna z koordynatorek. – To wynika także z podjęcia pracy nad sobą, która jest niełatwa i wymagająca – dodaje.

W ramach Apostolatu Ratunku Konającym nie ma spotkań o charakterze formacyjnym. Zaangażowani w dzieła podejmują pokutę anonimowo, często w zaciszu własnego domu czy kaplicy. Ich mottem są słowa Ewangelii wg św. Mateusza: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6, 1).

Reklama

Papież w Loreto: trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny

2019-03-25 15:21

Vatican Media

Vatican Media
Papież na modlitwie w Świętym Domku Maryi

Oby Loreto stało się uprzywilejowanym miejscem, gdzie młodzi mogliby przyjść, aby w szkole Maryi odkrywać swoje powołanie. To pragnienie, które wyraził Papież w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, jaką odmówił z wiernymi zgromadzonymi na placu przed sanktuarium Świętego Domku.

Franciszek odniósł się do sceny Zwiastowania jako przykładu powołaniowej dynamiki. Jest w niej bowiem najpierw słuchanie Bożego słowa, bo to przecież Bóg podejmuje inicjatywę powołania ingerując w życie człowieka, aby ofiarować mu dar Swojej miłości. Trzeba się wsłuchać w to, co mówi schodząc w głąb swojego „ja”, gdzie działają siły moralne i duchowe. Nie da się bowiem rozeznać powołania pozostając na powierzchi.

Za słuchaniem idzie rozeznanie, aby pojąć wszystkie wymagania Bożego planu współpracując z bezinteresowaną inicjatywą Boga. I wreszcie podjęcie decyji, która niesie ze sobą całkowite powierzenie własnego życia Panu Bogu. Papież wskazał na Maryję, jako wzór wszelkiego powołania oraz oredowniczkę pomagającą rozeznać Boży plan i dająca siłę, aby się na niego zgodzić.

Święty Domek w Loreto to nie tylko miejsce rozeznawania Bożego powołania, ale także dom rodziny. W dzisiejszym niełatwym świecie – stwierdził Franciszek – małżeństwo oparte na mężczyźnie i kobiecie nabiera fundamenalnego znaczenia i podstwowej misji.

Wspaniała i niezastępowalna rola rodziny w służbie życiu

Trzeba odkryć na nowo plan Boga dla rodziny, będącej podstawową komórką społeczeństwa, aby podkreślić jej wspaniałość i niezastępowalną rolę w służbie życiu. W nazaretańskim domu Maryja przeżywała wiele relacji rodzinnych jako córka, narzeczona, oblubienica i matka. Z tego względu każda rodzina w jej różnych elementach znajduje tutaj gościnę, inspirację aby przeżywać swoją tożsamość – mówił Ojciec Święty. - Doświadczenie domowe Najświętszej Dziewicy wskazuje, że rodzina i młodzi nie mogą być dwoma równoległymi sektorami duszpasterstwa naszych wspólnot, ale muszą podążać ściśle ze sobą złączone, ponieważ bardzo często ludzie młodzi są tym, co rodzina im dała w okresie dorastania. Taka perspektywa przekształca w jedność duszpasterstwo powołaniowe, które stara się wyrazić oblicze Jezusa w jego wielu aspektach, jako kapłana, oblubieńca, jako pasterza. ”

Franciszek zaznaczył, że Domek Maryi jest także domem chorych. To w domu i rodzinie winni oni znaleźć podstawową opiekę i być otoczeni szczególną miłością. Papież zwrócił się do chorych całego świata zapewniając ich, ze są w centrum zbawczego dzieła Jezusa, bo w bardzo konkretny sposób niosą krzyż każdego dnia postępując za Nim.

Franciszek zwrócił się także do wszystkich związanych z sanktuarium, aby stawali się apostołami współczesnych czasów.

Zanieść Ewangelię pokoju i życia współczesnym

" Wam i osobom związanym z tym sanktuarium, Bóg przez Maryję powierza misję w naszych czasach: by zanieść Ewangelię pokoju i życia naszym współczesnym, często nieuważnym w obliczu znaków Boga, pochłoniętym interesami doczesnymi lub zanurzonym w klimacie obojętności duchowej – zachęcał Franciszek. - Trzeba osób prostych, ale mądrych, pokornych, ale odważnych, ubogich, ale hojnych. Krótko mówiąc, ludzi, którzy w szkole Maryi przyjmują bez zastrzeżeń Ewangelię w swoim życiu. W ten sposób, poprzez świętość ludu Bożego, nadal z tego miejsca w całym narodzie będą szerzyć się świadectwa świętości w każdym stanie życia, aby odnowić Kościół i ożywić społeczeństwo zaczynem królestwa Bożego. ”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Katedra polowa: uczczono pamięć uczestników akcji pod Arsenałem

2019-03-26 20:43

kos / Warszawa (KAI)

W Warszawie odbyły się dziś obchody 76 rocznicy akcji pod Arsenałem, jednej z najbardziej brawurowych operacji wojskowych przeprowadzonych w stolicy przez Grupy Szturmowe Szarych Szeregów w okresie II wojny światowej. Dzięki niej z rąk Niemców udało się odbić 21 zakładników, m.in. Jana Bytnara ps. „Rudy”. W intencji uczestników akcji odprawiona została w katedrze polowej Wojska Polskiego Msza św., której przewodniczył ks. Jan Dohnalik, kanclerz Kurii Ordynariatu Polowego. Po zakończonej Eucharystii u zbiegu ul. Bielańskiej i Długiej w historycznym miejscu przeprowadzenia akcji odbył się apel pamięci.

Cezary Piwowarski/ pl.wikipedia.org

Homilię wygłosił ks. ppłk Robert Krzysztofiak, kapelan Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, dziedziczącej tradycje jednostek AK, który przypomniał okoliczności i przebieg akcji pod Aresnałem. Podkreślił, że jej uczestnicy powinni być dla współczesnych wzorem do naśladowania. – Jesteśmy w katedrze polowej nie tylko po to, aby się modlić za uczestników akcji, ale również po to, by oddać im hołd i czerpać od nich wzorce do naśladowania, do życia zgodnie z wartościami, które przyświecały ich harcerskiemu życiu, zgodnie z dewizą Bóg-Honor-Ojczyzna – powiedział.

Wyraził wdzięczność obecnym na Mszy św. kombatantom i uczestnikom II wojny światowej za świadectwo ich życia, które przekazują kolejnym pokoleniom. – Oni nadal pokazują, że warto dla wolności Ojczyzny poświęcić wszystko. Niech przesłanie „Rudego”, „Alka” i „Zośki” będzie dla nas przykładem jak postępować w życiu codziennym i świadczyć o wielkiej miłości do Boga, człowieka i Ojczyzny – zachęcał.

Eucharystię z ks. Dohnalikiem i ks. Krzysztofiakiem koncelebrował ks. Jerzego Błaszczaka, kapelan Szarych Szeregów. Uczestniczyli w niej kombatanci Armii Krajowej z prezesem Światowego Związku Żołnierzy AK prof. Leszkiem Żukowskim, generałowie WP gen. dyw. Wiesław Kukuła, gen. bryg. Ryszard Pietras, dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, poczty sztandarowe wojskowe oraz szkolne, harcerze, a także członkowie grup rekonstrukcyjnych.

W trakcie Mszy św. poświęcona została tablica kpt. hm. Eugeniusza Stasieckiego, ps. „Piotr Pomian”, oficera 74. Górnośląskiego Pułku Piechoty w Lublińcu, zastępcy naczelnika „Szarych Szeregów”, zastępcy dowódcy Batalionu „Zośka”, poległego w Powstaniu Warszawskim, która zawiśnie w kościele garnizonowym w Lublińcu.

Po Mszy św. zebrani udali się pod budynek Arsenału, gdzie odbył się apel pamięci i ceremonia złożenia kwiatów przy głazie upamiętniającym akcję.

***

W nocy z 18 na 19 marca 1943 r. Gestapo zaaresztowało Henryka Ostrowskiego ps. „Heniek”, komendanta hufca-plutonu Praga Grup Szturmowych Szarych Szeregów. „Heniek” został poddany brutalnemu śledztwu w celu pozyskania informacji o siatce, do której należał. Kilka dni później ta sama grupa Gestapo dokonała aresztowania Jana Bytnara, komendanta hufca-plutonu „Południe”.

W znanej książce Aleksandra Kamińskiego „Kamieniach na szaniec” Ostrowski został przedstawiony jako ten, który załamał się w śledztwie i zdradził Jana Bytnara „Rudego”. Aleksander Kamiński nie dysponował jednak informacjami, że „Heniek” niczego nie zdradził Niemcom, w rzeczywistości wszystkie materiały gestapowcy wydobyli ze znalezionych w jego mieszkaniu notatek. Wmawianie „Rudemu”, że Ostrowski załamał się w śledztwie, było celowe dla wydobycia zeznań od Bytnara.

Akcją odbicia „Rudego” dowodzili Stanisław Broniewski „Orsza”, a bezpośrednio Tadeusz Zawadzki „Zośka”. Wcześniej musiało się na nią zgodzić kierownictwo Szarych Szeregów.

Do ataku na więźniarkę doszło u zbiegu ulic Długiej i Bielańskiej w Warszawie w pobliżu budynku Arsenału. Samochód wiozący „Rudego” został obrzucony butelkami z benzyną i zatrzymany. W wyniku ostrzału dwóch żołnierzy podziemia zostało śmiertelnie rannych, a jeden schwytany i później rozstrzelany. Niemcy stracili 4 zabitych (załoga spalonej więźniarki Gestapo i policjant). Rannych zostało też 9 żołnierzy. „Rudego” przeniesiono do oczekującego nieopodal samochodu i wywieziono z miejsca akcji.

W akcji pod Arsenałem uwolniono 21 więźniów, wśród nich obok „Rudego” także Henryka Ostrowskiego „Heńka”. W sumie wzięło w niej udział 28 członków Szarych Szeregów. Następnego dnia w odwecie Niemcy rozstrzelali na dziedzińcu Pawiaka 140 Polaków i Żydów.

Tylko jedenastu uczestników akcji dożyło końca wojny. Dowódca grupy Tadeusz Zawadzki ps. „Zośka”, zginął 20 sierpnia 1943 r. w czasie rozbicia strażnicy granicznej w miejscowości Sieczychy. Odbity „Rudy” zmarł 30 marca 1943 r. na skutek obrażeń zadanych przez gestapowców w czasie przesłuchania. Tego samego dnia zmarł także Aleksy Dawidowski „Alek”, ranny podczas ewakuacji spod Arsenału.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem