Reklama

Przed 25. rocznicą (1)

Modlitwa i praca tysięcy diecezjan

2014-01-30 09:38

Katarzyna Jaskólska
Edycja zielonogórsko-gorzowska 5/2014, str. 4-5

Archiwum Aspektów

W poprzednim numerze „Aspektów” pisaliśmy o tym, że choć czerwiec jeszcze daleko, już trwają przygotowania do 25. rocznicy koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Rokitniańskiej. W nowym cyklu chcemy przypomnieć, jak wyglądały przygotowania do tego niezwykłego wydarzenia – minęło przecież już ćwierć wieku i nie wszyscy nasi Czytelnicy mogą to pamiętać. W kolejnych częściach postaramy się też pokazać dzisiejsze Rokitno – miejsce żywego kultu Matki Bożej, które ma wiele do zaoferowania pielgrzymom

Przede wszystkim warto podkreślić, że choć sama koronacja miała miejsce 18 czerwca 1989 r., to przygotowania do niej rozpoczęły się już 2 lata wcześniej. Słusznie zauważono, że koronacja będzie tylko gestem (co z tego, że pięknym) – jeśli nie pójdzie w parze z przemianą serc. I to wielu serc, skoro uroczystość miała mieć wymiar diecezjalny. Zapowiadając koronację, ówczesny ordynariuszy diecezji bp Józef Michalik w liście z 15 sierpnia 1987 r. pisał: „Samo nałożenie korony byłoby jedną ceremonią więcej, która mogłaby przeminąć bez żadnego wpływu na nasze życie. Nie! Nie o taką koronację nam chodzi. Trzeba żeby w koronie, którą przygotowujemy Matce Bożej, odnalazła się cała wspólnota diecezjalna, młody, ale i także pochylony wiekiem, gorliwy i wątpiący, każdy, kto się czuje związany z Kościołem na naszej gorzowskiej ziemi”. Słowa te zostały potraktowane przez diecezjan bardzo poważnie.

Dwie korony

Na skronie władców tradycyjnie wkłada się korony ze szlachetnego kruszcu. Tak było też w przypadku Pani Rokitniańskiej, Jej korona została zrobiona ze złota. I to nie byle jakiego. Po pierwsze pochodziło ono z darów diecezjan, po drugie – tylko ten mógł złożyć ofiarę materialną, kto najpierw podjął jakieś duchowe zobowiązanie. To nie żart. Taka była decyzja bp. Józefa Michalika. Zmarły niedawno ks. prał. Stanisław Kłósek w tamtym czasie pełnił funkcję kustosza rokitniańskiego sanktuarium – w wywiadzie dla „Aspektów” w 2009 r. opowiadał Danucie Rogacewicz: „Chętnych do przynoszenia precjozów było wielu i wśród świeckich, i wśród duchownych, ale na wyraźne życzenie ówczesnego biskupa ordynariusza Józefa Michalika mogłem przyjąć tylko te, do których dołączony był duchowy dar. Pamiętam, jak Ksiądz Biskup powiedział, że jeśli nie starczy złota, to zrobimy Matce koronę z miedzi, ale będzie ona wyrazem naszych dobrych czynów i postanowień. Znalazł się bowiem ofiarodawca, który chciał sam zafundować tę koronę jako wotum, ale Ksiądz Biskup nie wyraził zgody. Korona Pani Cierpliwie Słuchającej jest więc naprawdę duchowym podarunkiem całej diecezji. Ileż cennych ofiar składa się na nią, to doprawdy trudno wyliczyć!”. I dodał też: „Zebraliśmy 80 dag, starczyło na dwie korony. Pierwsza jest szczerozłota i waży 65 dag, druga – wierna kopia pierwszej – jest pozłacana. Na co dzień pielgrzymi oglądają tę drugą. Złotą zakłada się na szczególne okazje: odpusty, uroczystości”.

Aktualne do dzisiaj

Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że tamte dwa lata są budującym przykładem wielkiego zaangażowania katolików na naszych ziemiach – w przygotowania włączali się i duchowni, i świeccy. W „Gorzowskich Wiadomościach Kościelnych” (w numerze z 1996 r.) na ok. 180 stronach zebrano listy pasterskie, propozycje modlitw, homilie, instrukcje duszpasterskie, szkice przygotowań itp., które poprzedziły koronację lub ukazały się niedługo po niej. W kościołach wyłożono księgi darów duchowych, do których masowo wpisywali się wierni. Te kroniki później zaniesiono w procesji z darami, a obecnie spoczywają w archiwum rokitniańskim. Można w nich znaleźć zarówno postanowienia inspirowane nauczaniem duszpasterzy, jak i zobowiązania bardzo indywidualne. Kiedy 22 kwietnia 1989 r. gotową koronę święcił papież Jan Paweł II, powiedział: „Korona ta ma szczególną wartość, gdyż została ufundowana przez tych diecezjan, którzy złożyli jednocześnie dary duchowe: dar dobrego czynu, dar wyrzeczenia, dar przezwyciężenia nałogów i słabości, dar gorliwych modlitw i zobowiązań podjętych w wewnętrznym dialogu sumienia, dar przyjęcia poczętego życia...”. Jak wynika z zachowanych ksiąg, na koronę Matki Bożej złożyły się m.in. obietnica pomocy koleżance samotnie wychowującej dzieci czy ofiara żony, która zdecydowała się cierpliwie znosić upokorzenia i zniewagi od męża. Pojawiły się zobowiązania tylko pozornie proste („Zobowiązuję się opiekować wnukiem, kiedy synowa będzie chciała uczestniczyć we Mszy św.” albo „Obiecujemy nie udawać się na spoczynek bez modlitwy”). Obiecywano zerwanie z nałogami, uczestnictwo w nabożeństwach, nieopuszczanie lekcji religii. Ofiarowywano swoje cierpienia związane z chorobą. Lektura tych ksiąg pozwala na odkrycie, czym żyła diecezja 25 lat temu, z jakimi problemami ludzie przychodzili do Maryi. Rodzi się też refleksja, że wiele z tych spraw jest wciąż aktualnych.

Reklama

U Ojca Świętego

A to jeszcze nie koniec. Diecezjanie przy okazji koronacji złożyli wiele darów materialnych, np. Ruch Domowy Kościół ufundował ornat dla Matki Bożej Rokitniańskiej, który wyhaftowano wzorem zaprojektowanym specjalnie dla sanktuarium – wzór ten obrazował życie rodzinne. Wspólnoty, ruchy i stowarzyszenia wyznaczały sobie konkretne cele i zadania, które później wprowadzały w życie – przykładem mogą tu być doradcy życia rodzinnego, którzy obiecali prowadzić zajęcia wszędzie tam, gdzie to będzie możliwe, i w ten sposób ukazywać piękno i wartość ludzkiej egzystencji. Jak opowiadał „Aspektom” ks. prał Jan Pawlak: „Pamiętam, że tych darów było bardzo dużo i były to dary naprawdę wyjątkowe. Wśród nich była adopcja dziecka, powstały rodziny zastępcze. To były sprawy szczególne”.

Spektakularnym wydarzeniem była diecezjalna pielgrzymka do Rzymu na spotkanie z Janem Pawłem II. Poprzedziła ją Msza św. w Rokitnie 9 kwietnia 1989 r. Bp Michalik podkreślił wtedy, że pielgrzymują wszyscy, również ci, którzy zostają w domach, bo jednoczy ich modlitwa.

Każdy dekanat organizował grupę – pojechało prawie 700 osób! Powstała grupa złożona z przedstawicieli odpowiedzialnych za wszystkie wspólnoty, ruchy, stowarzyszenia, które były wtedy w naszej diecezji. Poszczególne ekipy łączyły się w kościołach stacyjnych na całej trasie. Osobna grupa poleciała samolotem z bp. Pawłem Sochą, który wiózł korony. O tym, jak wielkie było to przeżycie, świadczy tekst Grażyny Pytlak w specjalnym numerze „Aspektów” z czerwca 1989 r. (ten jeden raz pismo ukazało się pod nazwą „Tygodnik Katolicki”): „Na kolanach bp. Pawła Sochy spoczywa czarna walizeczka, a w niej... Tak bardzo chciałam zobaczyć koronę z bliska, na własne oczy. Niestety, w Rokitnie było to niemożliwe. Korona jest mała, a ja stałam w głębi kościoła. Teraz czarne wieko walizeczki uchyliło się nieco i bezcenny skarb zajaśniał blaskiem złota i szlachetnych kamieni. Wzruszona spoglądałam na dzieło sztuki, w którym odnaleźć można modlitwę i pracę tysięcy ludzi naszej diecezji”.

Kolejne przygotowania

Koronacja przyniosła owoce w życiu diecezjan m.in. dlatego, że przygotowanie duchowe postawiono na pierwszym miejscu. Uroczyste obchodzenie rocznic też jest okazją do wewnętrznych przemian. Jak zaznacza kustosz sanktuarium rokitniańskiego ks. Józef Tomiak: – Już wkrótce zaczną przybywać poszczególne grupy duszpasterskie, które bardzo się rozwinęły na przestrzeni tych 25 lat. Kiedyś złożyły Matce Bożej obietnicę, że będą działać i rozwijać się dla dobra diecezji, teraz spróbują ukazać, jak służą ludowi tej ziemi.

Do czerwca zostało jeszcze sporo czasu, więc można spróbować – duchowe przygotowanie sprawia, że ważne wydarzenia przeżywa się zupełnie inaczej. A na dobry początek warto odwiedzić stronę www.rokitno.org i zobaczyć, jak obecnie prezentuje się bazylika, prześledzić plan nabożeństw, a także dowiedzieć się, czym dzisiaj żyje Rokitno.

Tagi:
rocznica

Obchody 156. rocznicy Bitwy pod Węgrowem

2019-02-13 07:44

Monika Kanabrodzka
Edycja podlaska 7/2019, str. I

„Na prochach Waszych z pól polskich kamienia wznoszą przez pamięć wdzięczne pokolenia” – to napis na kamieniu-pomniku upamiętniającym stoczoną 3 lutego 1863 r. Bitwę pod Węgrowem w czasie powstania styczniowego. Uroczyste obchody poświęcone tamtym wydarzeniom miały miejsce 3 lutego 2019 r.

Monika Kanabrodzka
Mszy św. w intencji poległych Powstańców przewodniczył w węgrowskiej Bazylice ks. bp Tadeusz Pikus

Mszą św., sprawowaną pod przewodnictwem bp. Tadeusza Pikusa w węgrowskiej bazylice rozpoczęto uroczystości poświęcone pamięci poległych powstańców. – 156. rocznica Bitwy pod Węgrowem jest szczególnie ważna dla Węgrowa, jak również dla całej Polski – zauważył Ksiądz Biskup w homilii. W kontekście wielkiego heroizmu budowniczych niepodległości, Ekscelencja zauważył, iż czasami jest nam łatwiej walczyć o wolność, a trudniej jest żyć w wolności. Przytoczony list pasterski kard. Augusta Hlonda pt. „Obowiązek zwalczania zdziczenia politycznego”, wytyka przywary życia publicznego, które wpisują się w obecnie realia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tomasz Kozłowski: obraz Matki Bożej Jasnogórskiej pochodzi z Bełza na Ukrainie

2019-02-17 09:13

pab / Warszawa (KAI)

O Madonnach dawnej archidiecezji lwowskiej mówił Tomasz Kuba Kozłowski z Domu Spotkań z Historią w Warszawie podczas prelekcji wygłoszonej w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej. Badacz historii Kresów przytoczył dzieje obrazów, które przez lata przyjmowały kult na terenie dawnej Rzeczpospolitej. Przypomniał, że czczony na Jasnej Górze słynny wizerunek Matki Bożej pochodzi z Bełza, znajdującego się obecnie na Ukrainie, zaledwie 4 km od granicy z Polską.

Prelekcja Tomasza Kozłowskiego byłą swego rodzaju pielgrzymką do dawnych miejsc kultu maryjnego na Kresach wschodnich. Rozpoczął od obrazu Matki Bożej Łaskawej z katedry lwowskiej. To przed jej obliczem król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 r. złożył śluby, oddając Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Boskiej, którą nazwał Królową Korony Polskiej. Wzorując się na tym wydarzeniu, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, które episkopat Polski wraz z wiernymi złożył 26 sierpnia 1956 r.

Obecnie oryginał tego obrazu znajduje się w skarbcu na Wawelu, natomiast jego dwie wierne kopie przyjmują cześć w konkatedrze w Lubaczowie i w archikatedrze we Lwowie.

Następnie Kozłowski przedstawił obraz Matki Bożej Jasnogórskiej, który – jak przypomniał – pochodzi z Bełza, jednego z najstarszych grodów Ziemi Czerwieńskiej. – Książę Władysław Opolczyk w 1382 roku wywiózł, już wówczas słynący cudami obraz Czarnej Madonny, umieszczony na bełskim zameczku, na Jasną Górę. Od tego czasu kojarzymy go niemal wyłącznie z Częstochową i Jasną Górą – mówił. – Gdybyście przeprowadzili państwo ankietę na ulicach polskich miast, to nikt by nawet nie wpadł, że Czarna Madonna gdzieś z Kresów pochodzi – dodał.

– Jeszcze na początku XX wieku na ryngrafach, medalikach, pamiątkowych medalach umieszczano informację o bełskiej proweniencji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Ale od roku 1951, odkąd Bełz nie znajduje się już w granicach Rzeczypospolitej, związek terytorialny Matki Bożej Częstochowskiej z tą częścią ziem dawnej Rzeczpospolitej, była nader rzadko przypominana – przyznał.

Prelegent przypomniał też legendę, według której namalowanie obrazu przypisuje się św. Łukaszowi Ewangeliście, który wizerunek Maryi miał wymalować na blacie stołu w Jej domu w Nazarecie. Dopiero potem obraz został przeniesiony do Konstantynopola, a potem na Ruś Halicką i do Bełza, a stąd wreszcie na Jasną Górę.

Koordynator programu Warszawska Inicjatywa Kresowa opowiedział także o Matce Bożej Sokalskiej, który był jednym z najstarszych wizerunków maryjnych czczonych w Polsce. Oryginalnie namalowany na desce cyprysowej na wzór obrazu częstochowskiego, powstał w latach 90. XIV wieku. Przed nim modlił się m.in. król Jan III Sobieski. 8 września 1724 r. obraz Matki Bożej Sokalskiej został ukoronowany. W 1843 r. oryginalny obraz spłonął w pożarze kościoła i zabudowań klasztornych. Oficjalna kopia została koronowana i obecnie znajduje się w Hrubieszowie, gdzie erygowano Sanktuarium Marki Bożej Sokalskiej.

Kozłowski mówił także o Jazłowcu, gdzie marmurowy posąg Matki Bożej koronowano w lipcu 1939 roku; klasztorze dominikanów w Podkamieniu, w którym przed wizerunkiem Matki Bożej Śnieżnej klękali polscy królowie i świątyni dominikanów w Czortkowie, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej Różańcowej. Opowiedział także o wizerunku Matki Dobrej Drogi czczonej w Kochawinie koło Stryja oraz Matki Boskiej Łaskawej, będącej kopią Madonny Częstochowskiej, z kościoła ormiańskiego w Stanisławowie.

Wszystkie te obrazy cieszyły się dużym kultem do XX wieku. Najtragiczniejsza w skutkach była II wojna światowa. Po zmianie granic, wizerunki maryjne z dawnej archidiecezji lwowskiej zostały przewiezione do Polski i umieszczone w kościołach w różnych regionach kraju.

Spotkaniu towarzyszyła wystawa Stanisława Szarzyńskiego pt. „Pamięć i Wiara. Kościoły na Kresach dawnej Rzeczypospolitej”.

Organizatorami prelekcji byli: Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, Stowarzyszenie Pamięci Polskich Termopil i Kresów oraz Klub Inteligencji Katolickiej w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Bp Jerzy Mazur SVD odwiedził polskich misjonarzy w Papui Nowej Gwinei

2019-02-17 09:10

Ks. Kazimierz Szymczycha SVD / Papua Nowa Gwinea (KAI)

W dniach 29 stycznia do 14 lutego 2019 r.. bp Jerzy Mazur SVD, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Misji odwiedził polskie misjonarki i misjonarzy posługujących w Papui Nowej Gwinei. W podróży po Rajskiej Wyspie towarzyszyli biskupowi o. Kazimierz Szymczycha SVD, sekretarz Komisji Misyjnej oraz ks. prał. Zbigniew Sobolewski, dyrektor Dzieła Pomocy „Ad Gentes”.

Werbiści

Przewodniczący Komisji misyjnej odwiedził większość miejsc, gdzie posługują Polacy. Między innymi, na szlaku odwiedzin znalazły się 2 diecezje, których biskupami są polscy misjonarze: bp Józef Roszyński SVD diecezja Wewak) i bp Dariusz Kałuża MSF (diecezja Goroka) oraz abp. senior Wilhelm Józef Kurtz SVD, posługujący w archidiecezji Madang. Goście z Polski odwiedzili misjonarzy na placówkach misyjnych w Port Moresby, Madang, Megiar, Wewak, Boram, Mont Hagen, Par, Londor, Mendi, Mingende, Kundiawa i Goroka.

Bp Jerzy Mazur spotkał się również z abp. Kurianem Vayalukal, Nuncjuszem Apostolskim w Niezależnym Państwie Papui Nowej Gwinei i na Wyspach Salomona, kard. Johnem Ribat MSC oraz 12 biskupami – ordynariuszami. Wszyscy biskupi zgodnie dziękowali za pracę polskich misjonarek i misjonarzy, podkreślali ich wkład w ewangelizację wyspy oraz prosili, by Kościół w Polsce nadal posyłał misjonarzy.

Polacy wnoszą istotny wkład w rozwój młodego Kościoła papuaskiego oraz życie społeczne, zwłaszcza w dziedzinie ochrony zdrowia, pomocy charytatywnej oraz szkolnictwa. Polscy misjonarze przyczyniają się do utrwalenia języka i kultury rodzimych mieszkańców Wyspy. Dzięki nim funkcjonują uniwersytety, szkoły językowe, powstają słowniki oraz publikacje w językach lokalnych. W Papui Nowej Gwinei posługuje ponad 60 misjonarzy i misjonarek z Polski. W większości są to członkowie Zgromadzenia Słowa Bożego i misjonarze Świętej Rodziny.

– Zobaczyliśmy młody, dynamiczny i bardzo otwarty Kościół – mówi ks. bp Jerzy Mazur SVD. Chrześcijaństwo, choć zakorzeniło się stosunkowo niedawno na papuaskiej ziemi, jest bardzo dynamiczne. Budzi nadzieję i entuzjazm, z jakim przyjmowana jest Ewangelia – dodaje.

– Trzeba modlić się o powołania misyjne, gdyż wciąż brakuje tu robotników Pańskich. Poważnym zagrożeniem są sekty, których na wyspie jest bardzo dużo. Żerują one na strachu przed duchami oraz naturalnym pragnieniu wartości religijnych Papuasów. Tam, gdzie są misjonarze z Polski dzieje się wiele dobra.

Nadzieją Kościoła w Papui Nowej Gwinei są nieliczne lokalne powołania kapłańskie i zakonne oraz zaangażowanie katechistów. Wyzwaniem zaś jest mnogość języków i 800 różnych kultur. Tradycyjne religie istniały niegdyś w konkretnym plemieniu i stanowiły tajemnicę klanu. Chrześcijańscy misjonarze przynieśli wiarę, która charakteryzuje miłosierdzie, uzdrowienie, przebaczenie i zrozumienie. To pociąga najbardziej – wyjaśnia kardynał John Ribat, pierwszy papuaski kardynał.

– Ewangelia połączyła nas wszystkich i dziś jednoczy nas jako naród. Choć istnieją różnice, nie mamy problemu głosić pokoju, miłości braterskiej i przebaczenia, które pochodzą od Boga – dodaje.

– Nie brak poważnych wyzwań duszpasterskich. Jednym z nich są nadal utrzymujące się zabobony i przesądy. Ludzie boją się czarów. Są one zakorzenione tak mocno, że jedni zabijają drugich z ich powodu. Gdy umiera ktoś, mieszkańcy wioski obwiniają za to kogoś, kto rzucił czar. I wymierzają sprawiedliwość. Powoli jednak to się zmienia – mówi kardynał.

Wszyscy nasi polscy misjonarze i misjonarki, posługujący z Papui Nowej Gwinei, ciągle podkreślali, że ich misjonowanie możliwe jest dzięki pomocy Polaków i Polek z Ojczyzny i poza jej granicami. Wielu mówiło, że wszystko co tutaj mogli zrealizować, to dzięki darom serca ich rodaków. Misjonarze z radością chwalili się pojazdami samochodowymi, motocyklami i rowerami otrzymanymi dzięki działalności MIVA Polska. Widzieliśmy również realizację wielu misyjnych projektów powstałych za pomocą Dzieła pomocy „Ad Gentes”. Największą wdzięczność wyrażają polscy misjonarze i misjonarki za każdą pamięć modlitewną i za ofiarowane w ich intencjach cierpienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem