Reklama

„Pompejanka” – nowenna nie do odparcia

2014-02-06 15:27

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska 6/2014, str. 4-5

Piotr Marcińczak

Różaniec, nie od dziś wiadomo, wielką moc ma. Oczywiście nie sam z siebie, a z łaski Bożej. Maryja przez tę modlitwę potrafi dla nas wyprosić u Boga wielkie cuda. Sama do Różańca wielokrotnie zachęcała, mamy na ten temat chociażby świadectwa dzieci z Fatimy: Łucji, Hiacynty i Franciszka. I modlimy się na różańcu. Jedni z większym zapałem, inni jak po grudzie, czasem czekając na autobus, innym razem na kolanach przed snem, w różnych intencjach. Jednak ilu z nas potrafi się zdobyć na odmawianie czterech czy nawet trzech części Różańca w ciągu dnia, i to przez 54 dni pod rząd? A tak robią ci, którzy podejmują Nowennę Pompejańską. I mówią, że to wcale nie jest trudne, a warto bo owoce wielkie daje. Nazywana jest nowenną nie do odparcia.

Świadectwo Gosi

Gdy poprosiłam Małgorzatę z Zielonej Góry o świadectwo, nie znałam jeszcze owoców odmawianej przez nią nowenny. Wiedziałam jedynie, że w trakcie jej odmawiania modlitwa wydała jakby skutki uboczne. „Pompejanką” modlimy się zawsze tylko w jednej intencji. Tymczasem Gosia zauważyła, że nowenna najpierw przemienia przede wszystkim ją. – Jestem szczęśliwą żoną cudownego męża i mamą dwójki cudownych dzieci – zaczęła swoje świadectwo Gosia. – Moja historia z „pompejanką” zaczęła się w zeszłym roku, koleżanka opowiedziała mi o niej, że ta modlitwa jest zawsze skuteczna. Byłam akurat w czasie wielkiego kryzysu duchowego, fatalnie się czułam, cały czas byłam w domu na urlopie wychowawczym z dwójką małych dzieci i nie radziłam sobie. Perspektywy powrotu na rynek pracy też nie były fajne, ponieważ bardzo nie chciałam wracać do wcześniejszej pracy. Mieliśmy też duże problemy finansowe, które wciąż się nawarstwiały. Pomyślałam sobie, że zacznę odmawiać Nowennę Pompejańską w intencji ustabilizowania sytuacji materialnej naszej rodziny. Czas odmawiania tej modlitwy wspominam jako czas ogromnej łaski, ponieważ każdego dnia przychodziło mi to z wielką łatwością mimo wielu obowiązków przy dzieciach. Wcześniej miałam problem z odmówieniem jednej tajemnicy Różańca, a kiedy podjęłam decyzję o odmawianiu nowenny, to bez problemu odmawiałam trzy części, niesamowite doświadczenie. W trakcie odmawiania doświadczyłam wielu dobrych chwil, ponieważ Pan Bóg dawał wielką siłę, nadzieję, wiarę, choć dookoła burza była na całego, wiele przeszkód pojawiło się i wiele nowych problemów, szczególnie finansowych, które stanowiły jakby odwrotny skutek. Ale duchowa świadomość bardzo, bardzo była umocniona. Nie było łatwo! Było wiele przeciwności, ale też wiele prawdy odkrywałam o sobie. Pan Bóg otwierał mocno moje oczy na pewne sprawy. Śmiało mogę powiedzieć, że owocem tej modlitwy jest to, że obecnie dostałam pracę, o której marzyłam, w swoim zawodzie, w miejscu, gdzie jestem chciana, doceniana i potrzebna, ponadto mogę się realizować zawodowo w stu procentach. To dla mnie wielki cud! Szczególnie w tych czasach, gdzie z pracą nie jest łatwo. Jeśli chodzi o naszą sytuację finansową, pomału wychodzimy na prostą, problemów jest coraz mniej, więc myślę, że za małą chwilkę będzie już dobrze. Obecnie odmawiam kolejną nowennę. Ciężko było się zabrać, ale kiedy już się zacznie, to Maryja przychodzi z pomocą.

Geneza

Skąd się wzięła Nowenna Pompejańska? Stoi za nią bł. Bartolo Longo. Ten Włoch w młodości trochę nabroił przed Panem (zdarzyło mu się nawet być „kapłanem” szatana), ale po nawróceniu odczytał w sobie głos Boga, który zachęcał go do rozszerzania nabożeństwa Różańca Świętego. Zajął się w Pompejach działalnością misyjną i katechetyczną, wybudował sierocińce, tworzył miejsca pracy dla młodych i wraz z żoną ufundował sanktuarium Matki Bożej Różańcowej. W książce: „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach” opisał cuda, jakie Bóg zdziałał za przyczyną Maryi dla tych, którzy modlili się na różańcu. Wśród wielu świadectw znalazła się historia objawień Maryi ciężko chorej Fortunatinie Agrelli. Podczas tych objawień Królowa Różańca Świętego zachęcała 21-letnią dziewczynę do modlitwy różańcowej w trzech nowennach błagalnych i trzech nowennach dziękczynnych: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny, odmawiając piętnaście tajemnic Różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne”. Modlitwa ta jest więc składową sześciu nowenn, w skrócie mówimy po prostu Nowenna Pompejańska. Sześć nowenn po dziewięć dni daje w sumie czas trwania „pompejanki” – 54 dni. Fortunatine otrzymała potrzebną łaskę – wyzdrowiała. Podobnie wielu innych.

Reklama

Jeszcze kilka świadectw

– Nowennę odmawiałam z prostego powodu: miałam intencję i bardzo pragnęłam, żeby się spełniła – opowiada Daria, studentka z miejscowości Dąbie. – Jednak w czasie odmawiania zobaczyłam, że to nie chodzi o to. To ja zaczęłam się zmieniać, a przez to zmieniać i moje życie. Były trudne chwile: choroba, lenistwo, złość. Ale gdy tylko wzięłam różaniec do ręki, od razu się wszystko rozwiewało. Do tego stopnia, że jak skończyłam odmawiać pierwszą nowennę, po dwóch dniach zaczęłam odmawiać kolejną. Ciekawiło mnie również w nowennie to, czy będę tak zdeterminowana, żeby wytrwać przez 54 dni na odmawianiu Różańca. No i się udało – dodaje z uśmiechem. – W czasie, gdy odmawiałam nowennę, znalazłam w jakiejś gazecie takie zdanie: „Modlitwa nie sprawia niczego nadzwyczajnego w Twoim życiu, ona po prostu zmienia Ciebie”. I tego się trzymałam. Poza tym, jeśli tylko nowenna odmawiana jest z wiarą, to przynosi owoce w stu procentach. Uważam, że to nie był przypadek, gdy intencja, o którą się modliłam, spełniła się w ostatni dzień odmawiania części błagalnej.

– Ja miałam w zasadzie inny pewnie powód niż każdy, a może bardziej zaczęłam od drugiej strony – opowiada Zuza z Gorzowa. – Zdawałam wtedy prawko, oblałam jeden egzamin i szykowałam się na drugi. Było to dla mnie przeżycie i dodatkowy stres, dodatkowe pieniądze, bardzo bałam się nie zdać. Było już jakby „za późno” na odmówienie tej nowenny, bo egzamin lada dzień, ale obiecałam sobie, że po tym, jak zdam, odmówię ją. Zuza zdała egzamin i dotrzymała słowa. – Egzaminator był sympatyczny i czułam kierownictwo Ducha Świętego. Ta modlitwa pomaga i polecam ją wszystkim. I choć w moim przypadku to odmawianie było po fakcie dokonanym, po spełnieniu intencji, to chodzi mi bardziej o pomoc duchową. Bo takie odmawianie jeszcze bardziej pogłębia duchowość człowieka. To zachęciło mnie do odmawiania większej „ilości” Różańca, ale też pomogło pracować nad sumiennością i dotrzymywaniem obietnic.

Różaniec w drodze

To, co podkreślają wszyscy na temat „pompejanki”, to fakt, że modlitwa różańcowa – choć wcześniej trudna – przychodziła łatwo. Różne są sposoby radzenia sobie z taką ilością „zdrowasiek” przez 54 dni. Matce dwójki małych dzieci się to udało i studentkom też. – Zazwyczaj zaczynałam rano w domu modlitwami dodatkowymi oprócz Różańca, które są w tej nowennie – opowiada Zuza. – Potem idąc do szkoły, odmawiałam, ile się udało, następnie miałam w telefonie też te modlitwy dodatkowe i je sobie w międzyczasie na przerwie czy kiedy mogłam przeczytałam i dalej, wracając ze szkoły, odmawiałam.

– To jest tak, że często trzeba z czegoś zrezygnować: czasem z filmu, czasem z Internetu czy po prostu zrezygnować z własnego lenistwa – mówi Daria. – Jeśli dzień składa się z 24 godzin, to nie znajdę w całym dniu 1,5 godziny dla Pana Boga? W nowennie jest bardzo dobre to, że nie trzeba jej odmawiać od razu całej, można rozłożyć na cały dzień, ale na pewno wymaga takiego zorganizowania, żeby zdążyć. Polecam ją wszystkim. Jest to coś niesamowitego, zmienia wnętrze człowieka o 180 stopni, dostrzegamy Bożą obecność w naszym życiu oraz to, że w tym zabieganym świecie jest miejsce i czas dla Pana Boga. Myślę, że ta nowenna powinna nam o tym przypominać.

Na koniec jeszcze jedno świadectwo. – Bliska mi osoba od wielu lat nie przystępowała do spowiedzi św., a tym samym nie przyjmowała Komunii św. Gdy dowiedziałam się o Nowennie Pompejańskiej, chwyciłam za różaniec, ufając, że Bóg przez Maryję mnie wysłucha. W Wielki Czwartek 2013 r. owa osoba wyspowiadała się. Był to dokładnie 54. dzień odmawianej przeze mnie „pompejanki”. Chwała Panu – Ola, autorka powyższego artykułu.

* * *

Nowenna pompejańska trwa 54 dni.

Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (można odmawiać także czwartą: światła). Przed rozpoczęciem każdej części wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: „Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego”.

Przez 27 dni odmawiamy część błagalną i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy modlitwę:

„Pomnij, o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach, wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen”.

Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny i analogicznie, po ukończeniu każdej z trzech części Różańca, odmawiamy następującą modlitwę:

„Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam, będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział, jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen”.

Niezależnie od modlitw końcowych, każdą z trzech części Różańca kończymy po jej odmówieniu trzykrotnym wezwaniem: „Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!”.

Tagi:
nowenna nowenna pompejańska

Brat Różaniec

2018-10-24 10:55

Agata Iwanek
Edycja wrocławska 43/2018, str. IV

Kończy się październik, miesiąc Różańca. Ale to nie oznacza, że przestajemy go odmawiać. Wiele osób sięga po Nowennę Pompejańską, decydując się na trud wytrwania z paciorkami w dłoniach. Od Pompejanki ich kroki biegną do bł. Bartolo Longo...

Agnieszka Bugała
Bł. Bartolo Longo w sanktuarium w Pompejach

Z prześladowcy w apostoła

Opluwał wiarę, gardził chrześcijanami, hołdował złym duchom. Historia Kościoła niejednokrotnie notowała takie przypadki. Wystarczy przypomnieć sobie chociażby Szawła, który „ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9, 1). Takie zdarzenia to nie tylko anachroniczne sceny z Pisma Świętego, ale realne postawy ludzi żyjących wokół nas. XIX wiek – historia Kościoła znów odnotowuje podobny przypadek: Bartolo Longo, młodzieniec dopiero co zaczynający studia prawnicze na wydziale prawa Uniwersytetu Neapolitańskiego. Chłopak bardzo szybko wciela się w liberalny nurt włoskiej uczelni naznaczonej ateizmem i praktykami okultystycznymi. Jego bunt wobec religii chrześcijańskiej jest tak silny, że w pewnym momencie ofiarowuje się na służbę szatanowi. Na szczęście na ratunek spieszy przyjaciel rodziny, Vincent Pepe, który pomaga mu uwolnić się z satanizmu. Nawrócenie Bartolo owocuje przyjęciem go na tercjarza Zakonu Dominikańskiego, który jako jego członek obiera imię Brat Rosario (Brat Różaniec). I tak Szaweł stał się Pawłem, a Bartolo Bratem Różańcem. Zmiana imienia jest tu bardzo istotna. Symbolizuje bowiem moment ponownych narodzin, ponieważ imię otrzymujemy tylko w momencie przyjścia na świat, zatem zarówno Paweł, jak i Brat Rosario narodzili się dla świata na nowo. Longo wierzył, że tylko Różaniec jest w stanie wyrwać go z rąk szatana, więc gorliwie szerzył szczególny rodzaj modlitwy różańcowej przekazany w objawieniu. Modlitwa ta została nazwana Nowenną Pompejańską.

Jak Maryja podaje drabinę do nieba

Czym jest i skąd wzięła się Nowenna Pompejańska? Wszystko zaczęło się w 1884 r. we Włoszech, gdy ciężko chora Fortunatina Agrelii poprosiła o uzdrowienie z ataków dziwnej choroby i ciężkich cierpień Najświętszą Pannę Różańcową z Pompejów. Maryja objawiła się wtedy dziewczynie i poleciła jej codzienne odmawianie 15 tajemnic Różańca. Najświętsza Panna obiecała Fortunatinie, że uzdrowi ją we wskazanym dniu. Oczywiście wypełniła obietnicę. Pompejanka trwa 54 dni, co daje nam 6 nowenn – trzy błagalne i trzy dziękczynne. Ta wspaniała modlitwa ze względu na swoją siłę nazywana jest nowenną nie do odparcia. To cudowny dar miłości ofiarowany przez Maryję. Przypomina drabinę zrzuconą z nieba, po której mogą wspinać się grzesznicy.

Owoce Nowenny Pompejańskiej

„Odmówiłem chyba cztery nowenny. Dwie nowenny były w moich intencjach. Prosiłem o czystość (Maryja wyprosiła tę łaskę – zacząłem widzieć wszystko głębiej, dostrzegać pewne rzeczy w samym sobie, nawet to, dlaczego czasami ulegałem pokusie) i dobre rozeznanie studiów. Pozostałe prośby są procesem, który się niedawno zaczął. Jestem z Ukrainy, a tam katolików jest bardzo mało. Kiedyś byłem niewierzący, a teraz Maryja dała mi tak dużo łask” – pisze Wasyl. „Już dwie Pompejanki mam za sobą. Ciężko je zacząć, a jeszcze ciężej wytrwać. Przez 54 dni w głowie jedna myśl. Jak zaczynałem różaniec, to zawsze coś się pojawiało, żeby przeszkodzić (ktoś dzwonił albo przychodził, zawsze coś). U mnie w trakcie Pompejanki strasznie zmieniały się relacje między ludźmi. Bez tych zmian na pewno nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Pompejanka buduje drogę do tego, o co się modlisz. To jest proces. Daje też poczucie bezpieczeństwa. Według mnie i tak Pan Bóg daje więcej niż to, o co się modlisz i wie lepiej, czego potrzebujesz. Chwała Panu. Zachęcam do Pompejanki” – mówi Adam.

Idź jego śladem

We Wrocławiu relikwie bł. Bartolo Longo są u Ojców Oblatów w parafii Matki Bożej Królowej Pokoju i w kościele pw. Matki Bożej Pompejańskiej w Żernikach Wrocławskich, gdzie znajduje się także największy w Polsce obraz Matki Bożej Pompejańskiej. Warto tam zajrzeć, powinni się wybrać zwłaszcza ci, którzy odmawiają Nowennę Pompejańską, poznają historię Brata Różańca – Bartolo Longo, ale z różnych przyczyn nie mogą wybrać się do włoskich Pompejów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP: Będzie odpowiedź na raport

2019-02-20 14:15

BP KEP / Warszawa (KAI)

Będzie odpowiedź na raport na temat wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych przekazany w środę, 20 lutego 2019 r. Ojcu Świętemu Franciszkowi. „Do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski nie wpłynął żaden raport na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych. Gdy tylko zapoznamy się z tekstem, zostanie niezwłocznie udzielona odpowiedź” – pisze w komunikacie ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Publikujemy treść komunikatu:

Komunikat

Do Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski nie wpłynął żaden raport na temat wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez duchownych. Gdy tylko zapoznamy się z tekstem, zostanie niezwłocznie udzielona odpowiedź.

Stanowisko Konferencji Episkopatu Polski w kwestii ochrony małoletnich jest jasne i zdecydowane: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i w społeczeństwie.

Ks. dr Paweł Rytel-Andrianik, Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

20 lutego br. po audiencji generalnej w Rzymie w auli Pawła VI posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, Agata Diduszko i Marek Lisiński podchodząc do papieża Franciszka wręczyli mu przygotowany przez Fundację "Nie Lękajcie się" raport o wykorzystywaniu małoletnich w Kościele w Polsce.

Jak poinformowała na twitterze posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, "Papież Franciszek spotkał się z nami, wziął raport o polskich biskupach i obiecał, że przeczyta przed synodem".

Na zdjęciach opublikowanych przez prezesa Fundacji "Nie Lękajcie się", Marka Lisińskiego, który sam jest ofiarą księdza pedofila, widać, że podczas spotkania papież Franciszek ucałował jego dłoń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzech mężczyzn przewróciło pomnik ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku

2019-02-21 08:05

wpolityce.pl

Toamsz Sekielski/Twitter.com

W nocy ze środy na czwartek przewrócono pomnik ks. Henryka Jankowskiego w Gdańsku. Akt wandalizmu zrelacjonował na Twitterze dziennikarz Tomasz Sekielski. Sprawcy zostali zatrzymani przez policję, ale wcześniej wysłali swój „manifest” do Oko.press.

Trzech mężczyzn użyło liny, by przewrócić na ziemię gdański pomnik ks. prałata Henryka Jankowskiego. Obecny na miejscu był dziennikarz Tomasz Sekielski. Zrelacjonował akt wandalizmu na Twitterze.

Na zdjęciach widzimy, że w dłoń ks. Jankowskiego włożono… dziecięcą bieliznę, a obok położono małe buty oraz komżę - strój ministrancki.

Sprawców ujęła policja.

Wcześniej wysłali swój „manifest” do Oko.press.

Podejmujemy działanie, którego celem jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego— napisali.

Oskarżamy instytucję kościoła katolickiego i jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego nie zareagowali, aby złu położyć kres, milczeli lub wręcz – jak Sławoj Leszek Głódź – tolerowali ryzyko pojawienia się kolejnych ofiar— cytuje „manifest” portal Oko.press.

Dowiadujemy się również, że trzej mężczyźni do aktywiści Obywateli RP, bądź uczestnicy protestów przeciwko reformie sądownictwa, czy ekshumacjom ofiar katastrofy smoleńskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem