Reklama

Czas na nasze świadectwo

2014-02-11 15:46


Niedziela Ogólnopolska 7/2014, str. 40-41

Dominik Różański

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Spośród wielu Pani śmiałych działań politycznych to ostatnie ściągnęło chyba najwięcej gromów na Pani głowę. Dlaczego zdecydowała się Pani wydać otwartą wojnę tzw. genderystom?

BEATA KEMPA: – Dlatego, że, moim zdaniem, to oni natrętnie lansując swoją ideologię, wydali wojnę całemu społeczeństwu, a przynajmniej tej jego większej części, która nie godzi się na niszczenie podstaw tradycyjnej rodziny. I to wojnę dość podstępną, podjazdową, pełną zasadzek. Od pewnego czasu do mnie i do moich współpracowników zaczęły docierać niepokojące sygnały o tym, że w przedszkolach realizowane są jakieś dziwne programy wychowawcze. Zebrałam konkretne informacje, które stały się podstawą interpelacji poselskiej do pani minister edukacji narodowej. Zapytałam, czy programy tzw. równościowego przedszkola są ministerstwu znane i przez nie zatwierdzane. Okazało się, że nie są. Ale, jak widać, mogą bez przeszkód wchodzić do programów edukacyjnych tylnymi drzwiami.

– I nie budzą żadnych urzędowych zastrzeżeń?

– Myślę, że w najlepszym razie problem jest po prostu niedostrzegany, bagatelizowany.

– A może w ministerstwie i kuratoriach mile widziane jest tego rodzaju ubogacenie programów?

– Ministerstwo i kuratoria mają obowiązek zapewnić dzieciom nie tylko dobrą edukację i wychowanie, ale również bezpieczeństwo, także psychiczne. Rodzice powinni dokładnie wiedzieć, komu i w jakim celu powierzają swoje dzieci. Tymczasem dzieje się coś takiego, na co nie mają wpływu, o czym nawet nie wiedzą, czego nie rozumieją. Mówi się im, że np. na seksualizacji przedszkolaków polega nowoczesność i postęp. Dlatego ucieszył mnie „List biskupów”, który w sposób bardzo wyważony opisał realizację ideologii gender jako zagrożenie dla tradycyjnej rodziny. Podniosła się wielka histeria, że Kościół niczego nie rozumie, że jest wsteczny, że wstyd przed Europą…

– A Pani jeszcze dolała oliwy do ognia, przenosząc problem na forum sejmowe.

– Uznałam, że powołanie parlamentarnego zespołu „Stop ideologii gender” jest w tej sytuacji niezbędne. A jak się już wcześniej okazało, walką z ekspansją ideologii gender zajmuje się już w Polsce wiele oddolnie powstających stowarzyszeń, wielu ludzi myślących.

– Zespół nazywa się wprost „Stop ideologii gender” – nie chodzi więc o dyskusję z przeciwnikiem?

– Trudno dyskutować z przeciwnikiem, który robi swoje, a z wszystkiego innego tylko szydzi… My uważamy, że ta ideologia jest wprost szkodliwa dla człowieka. Degraduje go, zaburza psychikę (zwłaszcza, gdy jest zaszczepiana od dziecka), niszczy więzy międzyludzkie. Zespół istnieje dopiero kilka tygodni, a już zgłosiło się do nas bardzo wiele osób i środowisk dotkniętych w jakiś sposób przez bezwzględną promocję gender, np. studenci narzekający na genderową indoktrynację (i nie chodzi tu o tzw. gender studies), na którą muszą się godzić w obawie przed represjami dominującego na wielu wyższych uczelniach genderowego lobby. Jedna ze studentek napisała mi, że przeciwnicy gender nie są dopuszczani do dyskusji, że są rozliczani ze znajomości tylko poprawnych, jedynie słusznych lektur. Coś nam to przypomina, prawda?

– Aby skutecznie walczyć z chorobą, trzeba ją dobrze rozpoznać. W jaki sposób sejmowy Zespół zamierza likwidować ekspansję ideologii gender?

– Mimo że zjawisko jest rozproszone, niejednoznaczne i rzeczywiście trudne do określenia, to idąc po nitce do kłębka, postaramy się zdiagnozować problem, opisać metody działania, a przede wszystkim zamierzamy ustalić, z jakich środków korzystają grupy i organizacje wdrażające ideologię gender. Jeśli w grę będą wchodziły środki publiczne, to będziemy się starali nakreślić mapę przepływu tych środków. Chcemy tę wiedzę uzyskać poprzez interpelacje poselskie kierowane do ministra finansów, ministra zdrowia, ministra edukacji. Wiemy już np., że program równościowego przedszkola jest realizowany głównie ze środków unijnych. Myślę, że uda się nam określić zarówno moc rażenia tej ideologii, jak i rozmiar korzyści materialnych, jakie być może przynosi ona konkretnym osobom. Ważną częścią naszego działania będzie rozmowa ze specjalistami – psychologami, nauczycielami, metodologami – będzie to naprawdę poważna dyskusja na ten temat. Sejm jest znakomitym forum do tego rodzaju debat i spotkań.

– Wielu posłów jest przeciwnego zdania, dość zjadliwie krytykuje tego rodzaju pomysły, już dziś szydzi z kościelnych i prawicowo-konserwatywnych specjalistów.

– To ci, którzy uważają, że przeciwników gender powinno się wyrzucić nie tylko z Sejmu, ale i z Polski. Jeżeli uważają, że Sejm nie jest miejscem na debatę ekspertów w ważnych dla dużej części Polaków sprawach, a może być miejscem prowokujących happeningów w ich wykonaniu, to można im tylko współczuć… I naprawdę nie sposób z nimi dyskutować.

– Oni mówią, że to z Panią nie można dyskutować, bo nie wie Pani, co to jest gender.

– Obawiam się, że oni sami dobrze tego nie wiedzą. Skoro – jak mówią – gender to tylko promowanie równouprawnienia, niedyskryminowania kobiet, wyrównywania szans, to dlaczego tę ideę równości w sposób co najmniej dziwny wtłaczają przedszkolakom? Na przykład poprzez specjalnie zaprogramowane ćwiczenia-zabawy, które mają prowadzić do tego, aby kilkuletnie dzieci mogły same określać i wybierać swoją płeć. Można przypuszczać, że gender to dalekosiężny psychospołeczny projekt, bardzo groźny dla człowieka. To swoista inżynieria prowadząca do oderwania płci kulturowo-społecznej od biologicznej. Taki „nowy wspaniały świat”, tylko nieco inaczej.

– Świat, którego naprawdę powinniśmy się bardzo bać. Dlaczego?

– Dlatego, że poprzez prowadzenie do zachwiania poczucia tożsamości płciowej wcale nie wzmacnia się równouprawnienia kobiet, nie zapobiega ich dyskryminowaniu ani nie wyrównuje szans kobiet, a może być wręcz przeciwnie. Chodzi tu raczej o daleko idące równouprawnienie homoseksualistów i związków homoseksualnych kosztem tradycyjnej rodziny, która – jak się już dzieciom sugeruje – nie jest wcale lepsza od innych związków. Przyjrzyjmy się choćby bajeczkom rekomendowanym dzieciom przez dzisiejsze środowiska feministyczne i genderowe. Psychika dziecka jest metodycznie nastawiana na podważanie roli tradycyjnej rodziny: żeby mieć dziecko, wystarczy znaleźć jakieś jajko, nie trzeba mamusi i tatusia, bo wystarczą dwaj tatusiowie… W tym świecie gender, według zaleceń WHO, dzieci około czwartego roku życia powinny przechodzić odpowiednie przygotowanie seksualne. Proszę wybaczyć, ale to chyba jakiś horror!

– Zwolennicy gender odżegnują się od tego rodzaju interpretacji, zapewniają, że chodzi im o szczęście wszystkich ludzi…

– Albo to utopia, albo wielkie kłamstwo. Faktem jest, że obecnie w Polsce ideologom gender bardzo sprzyja otoczenie polityczne, dzięki czemu bardzo skutecznie osiągają wyznaczone cele. Na dobrej drodze jest już ustawa o uzgodnieniu płci (przez pierwsze czytanie przeszła bardzo łatwo), realizująca wręcz wprost ideologię gender. Podobnie ustawa o tzw. mowie nienawiści, czyli o karaniu za jakąkolwiek próbę nieprzychylnego wyrażania się, np. o genderystach. Ustawa o wychowaniu seksualnym jest również jak najbardziej progenderowa. Można uważać, że ideologia ta wchodzi do Polski z rozpędem.

– Z błogosławieństwem politycznej większości?

– Niestety, tak. Ze strony partii rządzącej jest stuprocentowa zgoda z tą ideologią. Moim zdaniem, rząd Donalda Tuska daje zielone światło dla wszystkich zmierzających w tym kierunku przedsięwzięć.

– Nie ma wyjścia, idzie z duchem nowoczesnego świata…

– Proszę nie żartować! Dokąd chce w ten sposób zajść? Zresztą, jak się zdaje, ten świat już powoli zaczyna się wycofywać z obłędu gender. Na przykład Norwegowie, którzy przodowali w realizacji tej ideologii, doszli do wniosku, że sami zapędzili się w kozi róg; mimo olbrzymich nakładów finansowych na rozmaite programy genderowe, nie udało się przebudować społeczeństwa w kierunku wyrównania roli płci. Z badań wynika, że nie doszło do takiej przemiany, by kobiety wykonywały coraz więcej zawodów męskich, a mężczyźni kobiecych. W przepojonej gender Norwegii już nawet media zaczynają się z niej śmiać.

– A w Polsce mówią o niej z nabożeństwem.

– Za to chętnie ośmieszają przeciwników. Tak było z „Listem biskupów”, co jednak nie za bardzo się udało, bo w społeczeństwie spotkał się on raczej z zaciekawieniem niż krytyką. Gdy powstał nasz Zespół, sprawa gender nabrała rozgłosu, odezwały się autorytety, trwa publiczna dyskusja. Na razie, jak się zdaje, dość spłycona, bardzo trudno z niej wyłuskać choćby jednolitą definicję gender.

– Jej głosiciele mówią, że gender to poważna nauka, przeciwnicy – że groźna ideologia.

– Jakże gender może być poważną nauką, skoro nie dysponuje żadnymi poważnymi, obiektywnymi badaniami naukowymi? Takich badań nie prowadził przecież nawet uznany za ojca gender nowozelandzki socjolog i seksuolog John Money, który odkrył niezależną od biologicznej płeć kulturową człowieka i jako pierwszy użył pojęcia gender. Do nieokiełznanego rozwoju ideologii gender przyczynił się głównie ruch feministyczny. A współczesne polskie feministki wykazują w tej mierze wprost nadzwyczajną gorliwość, zapewne z powodu kompleksów wobec wielkiego świata. Gender po polsku to bardzo szkodliwa ideologia.

– Wygłaszanie takich opinii świadczy o ignorancji, gorszą się obrońcy gender.

– No to przywołam autorytet naukowy. Prof. Michał Kleiber mówi, że „gdy zaczynamy przenosić badania na tożsamość płciową rozumianą w sposób biologiczny i traktować tę płeć jako rodzaj przemocy natury wobec człowieka, z której należy się wyzwalać – co jest oczywiście zagrożeniem dla rodziny – wtedy sprawa staje się mniej naukowa, a bardziej ideologiczna”. Zdaniem szefa PAN, w Polsce coraz częściej nadaje się gender właśnie ideologiczny wymiar, i to w sposób pochopny.

– Czy sejmowy Zespół „Stop ideologii gender”, którym Pani kieruje, przyczyni się do podjęcia rzeczowej debaty społecznej? Jak na razie sypią się inwektywy.

– Rzeczowa debata jest niezbędna. Mimo wszystko. Myślimy nawet o zorganizowaniu dużej konferencji ekspertów, licznych spotkań w województwach.

– Z udziałem obu stron?

– Niewykluczone. Jednak nie chcemy żadnych awantur. A próbowano już z nami podjąć taką grę poprzez zgłoszenie do prac Zespołu pani Anny Grodzkiej z Twojego Ruchu. Nie udało się sprowokować skandalu. Pani Anna Grodzka przekonała się, że nie może być członkiem naszego Zespołu.

– Dlaczego nie może, skoro zadeklarowała chęć walki z geneder?

– Okazało się, że w istocie wcale tak nie jest. Nie chciała podpisać deklaracji, w której każdy członek Zespołu godzi się na to, że nigdy nie zagłosuje za ustawą o uzgodnieniu płci, za ustawą o mowie nienawiści, a w dalszej przyszłości za ustawami, które wprowadzałyby małżeństwa homoseksualne bądź adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Zadeklarowaliśmy także wspieranie tych rozwiązań prawnych, które będą wspierały tradycyjny model rodziny.

– Czy przeciwników szerzenia ideologii gender będzie w Polsce przybywać, czy wręcz przeciwnie, gender jednak zawładnie umysłami Polaków, tak bardzo tęskniących do nowoczesności, marzących o dogonieniu świata w każdej sferze życia?

– Mam nadzieję, że zwyciężą rozum i wiara. Wydaje się, że jesteśmy już na dobrej drodze. Eksperci Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN mówią wprost, że program „równościowe przedszkole, który ma przybliżać przedszkolakom ideologię gender, wysadza dzieci z biologicznej płci”, że jego autorki łamią Konstytucję RP (art. 48 i 53). Mamy też oświadczenie Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, która sprzeciwiła się wprowadzaniu do szkół i placówek oświatowych szkodliwych treści promujących ideologię gender.

– Sądzi Pani, że to początek społecznej reakcji łańcuchowej, która skończy się przegnaniem kolejnej złej ideologii?

– Mam taką nadzieję. Tę lawinę pozytywnych zdarzeń spowodował „List biskupów”, który mimo dezawuowania go przez silnie opiniotwórcze środowiska, poinformował wszystkich członków Kościoła o możliwym i już istniejącym zagrożeniu. Cieszę się, że nasz Zespół będzie się zajmował swoistą pracą u podstaw, że być może powstanie w Polsce silny ruch przeciwników tego zjawiska, które szkodzi nam wszystkim.

– To przeciwnicy gender szkodzą wizerunkowi Polski – mówią genderyści – bo zatrzymują idącą z Zachodu nowoczesność.

– A ja uważam, że nadchodzi czas, w którym to my możemy i powinniśmy pokazywać innym, że to nasze „zacofanie” wcale zacofaniem nie jest. Może inni docenią nasz sprzeciw wobec niszczycielskiej ideologii i przyłączą się? Czas na nasze świadectwo.

* * *

Beata Kempa – posłanka na Sejm V, VI i VII kadencji, w latach 2006-07 sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, wiceprezes Solidarnej Polski

Tagi:
wywiad polityka gender

Z dziejów utopii

2019-03-20 09:25

Grzegorz Górny
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 35

Graziako

Zapewne w przyszłości badacze, gdy sięgną wstecz, nie będą mogli się nadziwić głupocie ludzi XXI wieku. Nieprzeniknioną tajemnicą pozostanie dla nich, jak inteligentni, wydawałoby się, przedstawiciele wysoko rozwiniętej cywilizacji mogli uwierzyć w miraże, które roztaczała przed nimi ideologia gender, i traktować je jako naukowy pewnik. Jak osoby stawiające na piedestale rozum i racjonalne myślenie mogły ulec tak irracjonalnej i oderwanej od rzeczywistości fantasmagorii jak rojenia o mnogości płci.

Być może badacze natkną się kiedyś na list duszpasterski Episkopatu Polski, w którym biskupi przestrzegają przed zagrożeniami związanymi z genderyzmem. Odkryją, że katoliccy hierarchowie za obronę rozumu i racjonalności zostali potępieni przez lewicowych i liberalnych polityków i publicystów oraz że zarzucano im, iż wymyślili sobie urojonego wroga, podczas gdy gender to nie żadna ideologia, tylko poważna nauka, a kto twierdzi inaczej, przypomina osobnika utrzymującego, że Ziemia jest płaska. Wyjaśniano przy tym biskupom, że należy badać kulturowy kontekst ludzkiej płciowości, by zapobiec nierównościom i dyskryminacji społecznej. A kto tego nie przyjmuje do wiadomości, jest zamknięty i nie rozumie otaczającego go świata.

Co bardziej dociekliwi naukowcy być może sięgną wtedy po teksty źródłowe, np. pisma amerykańskiej feministki Judith Butler, powszechnie uważanej za twórczynię genderyzmu, która dowodziła: „Teoria genderu wskazuje, że często cechy uznawane za genetycznie przypisane kobiecie lub mężczyźnie wynikają z uwarunkowania kulturowego lub presji społecznej. Wiele cech rzekomo «kobiecych» i «męskich», i mających pochodzić z różnic biologicznych, teoria genderu uważa za mity społeczne”.

Co jest więc mitem? Wyznawca genderyzmu pisze: „Zdaniem Butler i innych przedstawicieli teorii queer, człowiek nie rodzi się «kobietą» i «mężczyzną» w sensie płci kulturowej, ale jest na tę płeć w sposób performatywny «mianowany»”.

Co znaczy jednak owo tajemnicze sformułowanie „performatywnie mianowany”? Na to pytanie badacz uzyska następującą odpowiedź: „Wypowiedzi performatywne oznaczają zdania, za pomocą których kreuje się rzeczywistość, np. «Ogłaszam was mężem i żoną» [lub] «mianuję cię generałem». Człowiek staje się mężem, żoną, generałem w momencie wypowiedzenia odpowiednich słów-zaklęć”.

Naukowiec odkryje, kiedy dochodzi do pierwszego zaklęcia kreującego rzeczywistość: „Zdaniem Butler, przypisanie płci kulturowej następuje w ten sam sposób już w momencie, gdy pielęgniarka podczas porodu mówi: «To chłopiec», «To dziewczynka», przypisując nowo narodzonej osobie całe instrumentarium społecznych oczekiwań, stereotypów i ról związanych z płcią. To zdanie nie opisuje stanu faktycznego, lecz stanowi rozpoczęcie konstrukcji tożsamości płciowej... Cały ten społeczny konstrukt ustanawiający płeć kulturową jest następnie nieustannie wprowadzany do świadomości dziecka, które je internalizuje (uwewnętrznia) i reprodukuje (powtarza), przez co płeć kulturowa wydaje się tworem biologicznym, wynikającym z natury, a nie uwarunkowań społecznych i kulturowych”.

Zgodnie z tą logiką okrzyk położnej na widok noworodka: „To jest dziewczynka!”, nie opisuje więc stanu faktycznego, lecz jest mitem, który mianuje ową istotę dziewczynką. Potem owej mitycznej narracji ulegają rodzice i otoczenie dziecka, bezmyślnie i nieświadomie podtrzymując to nieuzasadnione mniemanie. Zdaniem przedstawicieli genderyzmu, należy zmienić ten stan rzeczy i dać jednostce wolność wyboru własnej płci bez nacisku społecznego. Wychodzą oni z założenia, że płeć biologiczna (sex) to nie „fakt naturalny” czy „nienaruszalny stan ciała”, lecz „proces”, a więc nikt nie rodzi się mężczyzną lub kobietą. Liczy się natomiast płeć kulturowa (gender), która jest zjawiskiem płynnym, dynamicznym i podlegającym zmianom. Zależy ona nie od posiadania odpowiednich organów biologicznych, lecz od osobistej deklaracji. Nieważne stają się więc fakty, a decyduje subiektywne odczucie. To sprawia, że może być znacznie więcej płci niż tylko męska i żeńska.

Gdy przyszli badacze przestudiują te płody nieokiełznanej wyobraźni, dojdą zapewne do tego samego wniosku, co w pierwszej połowie XX wieku niemiecki filozof Ernst Cassirer: że najbardziej podatną na manipulację grupę społeczną stanowi inteligencja.

Grzegorz Górny
Reporter, eseista, autor wielu książek i filmów dokumentalnych, stały publicysta tygodnika „Sieci”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przygotowanie do spowiedzi

2018-02-16 08:19

Bardorf Eduard/pl.fotolia.com

Modlitwa przed spowiedzią:

Ojcze Niebieski, Ty znasz mnie do głębi – znasz każdy szczegół mego życia.
Przeznaczyłeś mnie do życia z sobą w wieczności, często o tym zapominam.
Jestem słaby, niestały, tak łatwo się wybielam, usprawiedliwiam.
Pozwó1 mi widzieć siebie tak, jak Ty mnie widzisz.
Osądzać bez wybiegów intencje, jakimi kieruję się w życiu.
Oświeć mnie, abym rozpoznał swe grzechy przeciw Tobie i przeciwko moim bliźnim.
Abym miał odwagę uznania, że źle postępuję, że potrzebuję zmiany postępowania, myślenia, nawrócenia.
Daj łaskę prawdziwego żalu i poprawy, abym doznał radości Twojego przebaczenia.
Niech Twoje miłosierdzie, Boże, uleczy moje rany, wzmocni moją wolę pełnienia Twojej woli.

Kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi?
Czy odprawiłem zadaną pokutę?
Czy wynagrodziłem Bogu i bliźniemu za wyrządzone krzywdy?
Czy podjąłem wysiłek wyzbywania się swoich wad, słabości, nałogów?

Oceniając swoje postępowanie, stańmy przed obliczem Boga i odpowiedzmy sobie na
następujące pytania:

PIERWSZE I NAJWAŻNIEJSZE PRZYKAZANIE MÓWI:

Miłuj Pana, Boga swego, całym sercem, całym duszą, całym swoim umysłem, całym sobą.

Czy modlę się rano i wieczorem? Czy była to prawdziwa rozmowa mego serca z Bogiem, czy tylko zwykła formalność?
Czy szukam u Boga rady, pomocy w cierpieniach, pokusach?
Czy zastanawiam się nad tym, jaka jest względem mnie wola Boża?
Czy w niedziele i święta uczestniczę we Mszy św. i troszczę się o to, by uczestniczyli w niej wszyscy domownicy?
Czy proponuję swym bliskim wspólną modlitwę?
Czy w niedziele nie wykonuję prac niekoniecznych?
Czy wyznaję otwarcie swoją wiarę przez udział w niedzielnych Mszach św., w procesjach publicznych i wówczas, kiedy mnie o to pytają?
Czy wspieram materialnie działalność parafii? Czy interesuję się jej potrzebami?
Czy nie uchylam się od udziału w pracach na jej rzecz?
Czy w miarę swoich możliwości biorę udział w działalności grup modlitewnych, grup troszczących się o katechizację dzieci i młodzieży?
Czy wspomagam dzieła dobroczynne na rzecz ubogich, ludzi znajdujących się w trudnych okolicznościach?
Czy staram się poznać naukę Kościoła przez lekturę stosownych książek, uczestniczenie w rekolekcjach, udział w spotkaniach grup formacyjnych?
Czy zachęcam do tego swoich bliskich, swoje dzieci?
Czy odrzucam horoskopy, karty do tarota, wróżbiarstwo, magię, treści głoszone przez
wysłanników sekt i czuwam, by moi bliscy nie dali się w nie uwikłać?
Czy czytam systematycznie katolicką prasę, słucham katolickich rozgłośni radiowych,
oglądam katolickie programy telewizyjne?
Czy oponuję, kiedy bluźni się Bogu, niesłusznie krytykuje Kościół?

DRUGIE Z NAJWAŻNIEJSZYCH PRZYKAZAŃ MÓWI:

Miłuj bliźniego jak siebie samego.

Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem (por. J 13,34).
Kto mówi, że miłuje Boga, a bliźniego ma w nienawiści, jest kłamcą (por. 1 J 4, 20).

Czy szanuję rodziców?
Czy nie wyrządzam im przykrości, nie lekceważę, czy troszczę się o ich potrzeby?
Czy się za nich modlę?
Czy nie daję dzieciom złego przykładu (klątwy, pijaństwo, nieprzyzwoite żarty, stosowanie przemocy, spędzanie zbyt dużo czasu przed telewizorem)?
Czy troszczę się o wychowanie dzieci w poszanowaniu godności własnej i innych?
Czy wiem, jakie filmy oglądają? Jakie czytają czasopisma, książki? Z kim przebywają?
Co robią z otrzymanymi pieniędzmi? Gdzie spędzają wolny czas? Czy nie pobłażam ich moralnym przewinieniom (lenistwu, samolubstwu, lekceważeniu bliźnich, przemocy, kradzieży, pijaństwu)?
Czy interesuję się zachowaniem dzieci w szkole, wymagam od nich szacunku dla nauczycieli, odrobienia zadanych lekcji?
Czy nie wtrącam się zbytnio w życie rodzinne dorosłych dzieci, wzniecając konflikty?
Czy żyję w zgodzie z rodzeństwem, krewnymi i kolegami w szkole, w pracy?
Czy traktuję życzliwie sąsiadów, współpracowników? Czy nie żywię do nich pretensji, urazów? Czy nie zazdroszczę im sukcesów, nie mszczę się, nie wzniecam nieporozumień?
Czy solidnie wypełniam swoje obowiązki w pracy?
Czy nie zatrzymuję lub nie pomniejszam słusznego wynagrodzenia za pracę?
Czy nie szkodzę swojemu zdrowiu przez picie alkoholu, palenie?
Czy nie trwonię pieniędzy na hazard (gry w karty, loterie)?
Czy nie prowadziłem samochodu po wypiciu alkoholu lub z nadmierną szybkością?
Czy nie używałem narkotyków lub nie dostarczałem ich innym?
Czy kogoś nie uderzyłem, nie pobiłem?
Czy unikam złego towarzystwa?
Czy nie byłem powodem rozbicia własnej lub innej rodziny?
Czy jestem czysty w myślach, pragnieniach?
Czy nie oglądam filmów pornograficznych, czy nie kupuję takich czasopism?
Czy nie lubuję się w nieprzyzwoitych rozmowach, żartach?
Czy nie dopuściłem się z kimś nieprzyzwoitych czynów?
Czy nie zdradziłem współmałżonka?
Czy szanowałem poczęte życie?
Czy nie dokonałem aborcji lub nie namawiałem do niej?
Czy nie przywłaszczyłem sobie cudzej rzeczy, mienia publicznego, czy go bezmyślnie
nie niszczyłem?
Czy nie dałem się skusić łapówką?
Czy oddałem długi, pożyczki?
Czy nie jestem chciwy, pyszałkowaty? Czy nie wynoszę się nad innych?
Czy nie chce zawsze postawić na swoim, skupić uwagi tylko na sobie?
Czy umiem przebaczyć, być wyrozumiałym, cierpliwym, ustępliwym, usłużnym?
Czy pomagam w codziennych pracach domowych?
Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za życie wspólnoty lokalnej, narodowej?
Czy nie głosowałem na ugrupowania lub ludzi mających programy niezgodne z nauką katolicką?
Czy zachowuję umiarkowanie w jedzeniu?
Czy nie kupuję zbyt kosztownych lub niekoniecznych rzeczy?
Czy nie odmawiam wsparcia ludziom wyciągającym do mnie rękę po pomoc?
Czy pomagam innym, zwłaszcza swoim krewnym?
Czy, na miarę swych możliwości, wspieram potrzebujących, zwłaszcza osoby starsze, wdowy, sieroty, rodziny wielodzietne, bezdomnych, chorych, potrzebujących leczenia, ofiary kataklizmów?
Czy pamiętam, że kubek wody podany bliźniemu jest pomocą samemu spragnionemu Jezusowi?
Czy nie kłamałem i czy z tego nie wynikła jakaś szkoda?
Czy nie mówiłem źle o innych, nie oczerniałem ich, nie rzucałem podejrzeń?
Czy nie zazdrościłem innym powodzenia?
Czy dotrzymuję obietnic?
Czy miałem odwagę bronienia prawdy?
Czy prostowałem krzywdzące opinie o innych?
Czy nie powtarzałem niesprawdzonych plotek?
Czy w piątki zachowywałem wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych?
Czy w Środę Popielcową i Wielki Piątek zachowywałem post ścisły?
Czy jest we mnie prawdziwa chęć przemiany życia, czy tylko uzyskania rozgrzeszenia?
Jaka jest moja wada główna?

AKT ŻALU

Boże, mój Ojcze, żałuję za me złości jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie grzesznemu, całym sercem skruszonemu.
Boże, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję. Nad wszystko, co jest stworzone, boś Ty Dobro Nieskończone.

SPOWIEDŹ

Spowiedź rozpoczynamy znakiem krzyża i słowami:
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Ostatni raz byłem u spowiedzi...
Nałożona pokutę odprawiłem.
Obraziłem Pana Boga następującymi grzechami:
Po wymienieniu grzechów mówimy:
Więcej grzechów nie pamiętam.
Za wszystkie serdecznie żałuję.
Proszę o pokutę i rozgrzeszenie.
Czekamy na wypowiedzenie nad nami słów rozgrzeszenia przez kapłana, modląc się np. słowami:
Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu... lub: Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną.

Modlitwa papieża Klemensa XI

Wierzę w Ciebie, Panie, lecz wzmocnij moją wiarę,
Ufam Tobie, ale wspomóż moją nadzieję,
Miłuję Ciebie, lecz uczyń moją miłość bardziej gorącą.
Żałuję za moje grzechy, ale spraw, bym żałował doskonalej.
Uwielbiam Ciebie jako Stwórcę wszechrzeczy.
Napełnij mnie swoją mądrością. Otocz swoją dobrocią
Chroń swoją potegą. Ofiaruję Ci moje myśli,
aby trwały przy Tobie; moje słowa i uczynki,
aby były zgodne z Twoją wolą; i całe moje postępowanie,
aby było życiem wyłącznie dla Ciebie.
Chcę tego, czego Ty chcesz. Chcę, jak Ty chcesz i jak długo chcesz.
Proszę Cię, Panie, abyś oświetlił mój rozum,
pobudził moją wolę, oczyścił intencje, uświęcił serce.
Daj mi, Dobry Boże, miłość ku Tobie i wstręt do moich wad,
szczerą troskę o bliźnich i pogardę tego,
co sprowadza na świat zło.
Pomóż mi zwyciężyć pożądliwości – umartwieniem,
skąpstwo – jałmużną,
gniewliwość – łagodnością,
a lenistwo – pracowitością.
Spraw, bym był skupiony w modlitwie,
wstrzemięźliwy przy posiłkach, dokładny w pracy,
wytrwały w podejmowanych działaniach.
Naucz mnie, jak małe jest to, co ziemskie,
jak wielkie to, co Boskie.
Jak przemijające, co doczesne, jak nieskończone, co wieczne.
Proszę o to przez Chrystusa, mojego Pana. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Kupny dla szpitala

2019-04-19 11:04

ks. R. Kowalski / A. Bugała

Arch. ks. Rafała Kowalskiego

Nowoczesne urządzenie, które umożliwia rozpoznanie chorób skóry, w tym bardzo groźnego czerniaka, ofiarował dla Dolnośląskiego Centrum Onkologii abp Józef Kupny.

– Dla chrześcijan Wielki Czwartek to dzień, w którym przypominamy sobie, że programem naszego życia jest przykazanie miłości Boga i bliźniego, a ta musi się wyrażać w konkretnych czynach – tłumaczył hierarcha.


Uroczyste przekazanie dermatoskopu odbyło się podczas otwarcia nowego oddziału w tym dolnośląskim szpitalu, a metropolitę reprezentował jego rzecznik ks. Rafał Kowalski. On też przekazał zebranym słowa księdza arcybiskupa.

– Dziś w kościołach czytamy Ewangelię o Jezusie, który podczas ostatniej wieczerzy umył uczniom nogi i nie chodzi o to, byśmy się zachwycali tym obrazem, ale byśmy zrozumieli jego sens – napisał abp Kupny, tłumacząc, że służba bliźniemu, zwłaszcza cierpiącemu i potrzebującemu pomocy, powinna wpisywać się w codzienność chrześcijańskiego życia. – W tym szpitalu ogromna rzesza lekarzy, pielęgniarek i personelu medycznego codziennie dosłownie klęka przed chorymi, by im służyć. Nie tylko walczą z chorobą, ale dają nadzieję ich bliskim. Wierzę, że to urządzenie będzie przynajmniej w małej części pomocne w tej służbie – podsumował abp Kupny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem