Reklama

Inna rozmowa z rowerzystą, inna z zabójcą

2014-03-20 13:24

Wojciech Dudkiewicz
Edycja warszawska 12/2014, str. 5

Archiwum

WOJCIECH DUDKIEWICZ: – Czy trzeba mieć jakieś specjalne zdolności, specjalną wiedzę, żeby pracować z więźniami?

KS. DARIUSZ SKWARSKI: – W jakimś stopniu tak. Choć ja np. nie od początku byłem przygotowany, nie od razu wiedziałem, jak podchodzić do tych ludzi. Doświadczenia i wiedzy nabiera się z czasem. Ja też nabierałem, i wciąż nabieram.

– Co jest najważniejsze w tej pracy?

– Najbardziej trzy rzeczy. Trzeba mieć umiejętność słuchania, dużo cierpliwości i czasu. Więźniowie często nie przyjmują tego, że ktoś im głosi nauki ex catedra, organizuje konferencje itp. Gdybym to robił, z czasem zamknęliby się. Wiele osób ma potrzebę wypowiedzenia tego, co im leży na sercu, w umyśle. Nie mają ku temu wielu okazji, ale i tak zajmuje im dużo czasu, żeby się otworzyć. Potrzebna jest cierpliwość. Wielu więźniów ma swoją filozofię życia, która bywa w sprzeczności z moją, ale to nie powód, żeby ich od razu gasić, mówić, że to nie jest tak. Trzeba ich wysłuchać, później naprowadzać. Powiedzieć: a może to nie jest tak, może warto to zmienić?

– Ksiądz ma do czynienia nie tylko z tymi, których złapano na jeździe na rowerze po pijanemu, ale z zabójcami.

– Mnie nie musi interesować, co ci ludzie zrobili. Potem to w rozmowach wychodzi, trzeba się do tego odnieść, itd. Ale obowiązuje mnie to, że wszystkich trzeba traktować normalnie, podkreślając ich godność, okazując szacunek. Bywa tak, że już na początku rozmowy dowiaduję się, za co ktoś tu jest, co zrobił. Ale ta wiedza może nawet przeszkadzać, szufladkować ludzi. Z czasem musi być rozmowa o tym, co się stało. Inna z „rowerzystą”, inna z zabójcą. Jednak nie mogę ich traktować inaczej. Zabójca może być na drodze nawrócenia, a „rowerzysta” może zamierzać znów wsiąść na rower po alkoholu.

– Dużo było nawróceń?

– Nawróceń ludzi bardzo zdemoralizowanych dużo nie było, ale kilka się trafiło. Historie nawróceń są różne, bywają też nietrwałe. Ktoś zrozumiał, przejrzał na oczy, postanowił nigdy do tego nie wracać. Ale gdy wychodzi na wolność, może być różnie. Łatwo wpaść w dawne koleiny. Ale tak bywa z każdym. Możemy być na drodze nawrócenia, ale nie wiemy, co zrobimy za tydzień, za miesiąc, za rok.

– Pobyt w więzieniu to sytuacja sprzyjająca nawróceniu?

– Do pewnego stopnia i tylko w przypadkach tych, którzy się źle czują z tym, co zrobili. Spora część osadzonych twierdzi, że niczego by w przeszłości nie zmienili. Drugi raz by zabili, pobili itp., bo byli w sytuacji, że nie mogli zrobić nic innego. Jedna z sytuacji, sprawa dotyczy więźnia, który bardzo chciał rozmawiać. Ale spowiedź? On nie żałował tego, co zrobił. Gdyby znów znalazł się w tym samym miejscu i czasie, zrobiłby to samo. Obiektywnie było to zło, ale on zrobił dobrze ze swojego punktu widzenia. Nawrócenie może się pojawić u kogoś, kto stwierdzi, że to, co zrobił, było złe. Zrobiłem świństwo i żałuję tego. Chcę się od tego odciąć.

– Czy ta posługa daje satysfakcję?

– Są chwile zadowolenia, satysfakcji. I nie chodzi o osobisty sukces. Niedawno spowiadałem więźnia. Mówił o swoim bogatym życiu religijnym, o tym, że nie ma między nim, a innymi więźniami agresji, bo on jest tym, który próbuje wnosić pokój, łagodzić konflikty. W takich chwilach odczuwam wielką radość. Dla spotkania takiego człowieka warto być w takim miejscu. To uskrzydla, dodaje energii.

– Zdarzyło się, żeby więźniowie utrzymywali kontakt z Księdzem, już po wyjściu?

– Tak. Kiedyś w więzieniu poznałem producenta narkotyków. Nie był ochrzczony, ochrzciłem go. Kilka lata po wyjściu odszukał mnie, ledwo go poznałem, bo mocno się zmienił. Poprosił mnie, żebym przygotował jego syna do Pierwszej Komunii św. Przygotowałem, oczywiście. Inny przypadek, człowiek skazany za przestępstwa gospodarcze. Zobaczył, że jego pieniądze, koneksje, nie pomagają mu, by za tydzień, miesiąc wyjść na wolność. Musiał w więziennym koszmarze trwać. Sporo rozmawialiśmy, przychodził na Msze św., próbował organizować grupy modlitewne, przeżył nawrócenie. Był na Białołęce dwa lata, widział, że jedyna pomoc, ostoja jest w Panu Bogu, odkrył Go na nowo. Kilka razy pojechałem potem do niego, do domu, poznałem żonę i dzieci. Nie mieli ślubu kościelnego, pobłogosławiłem ich związek. Kontakt utrzymujemy do dziś.

– Chrzciny odbywają się w więzieniu?

– Tak, w kaplicy. Są też bierzmowania, po 20-30 rocznie, choć bywały lata, gdzie było ich dwa razy więcej. I Pierwsze Komunie św. Odbywają się z udziałem rodziny, choć warunkiem, szczególnie w przypadku tymczasowo aresztowanych, jest zgoda sądu lub prokuratury.

– Na ile te więzienne nawrócenia są głębokie?

– Nie wszystkie przypadki nawróceń są trwałe. Więźniowie często szukają okazji, żeby zrealizować jakąś swoją korzyść. Ale ja nie jestem od tego żeby ich osądzać. Moim zadaniem jest to, żeby siać. Co z tego wyrośnie, to już inna sprawa.

Tagi:
więzienie więziennictwo

Modlitwa za wstawiennictwem mordercy

2017-02-01 10:01

Ojciec Andrzej OSST
Niedziela Ogólnopolska 6/2017, str. 23

W „Niedzieli” nr 1/2017 opublikowaliśmy relację Moniki Rogozińskiej ze spektaklu „Modlitwa za wstawiennictwem mordercy”. Aktorami i twórcami scenografii byli więźniowie Aresztu Śledczego w Krakowie-Podgórzu. Sztukę oparli na dzienniku Jacques’a Fescha, który przed zgilotynowaniem za zabójstwo nawrócił się, co miało wpływ na postawy innych. Trwa jego proces beatyfikacyjny. Więźniowie AŚ w Krakowie-Podgórzu modlą się wraz z kapelanem o. Andrzejem z Zakonu Trynitarzy o cud wybudzenia za wstawiennictwem sługi Bożego Jacques’a Fescha dla 10-letniego Wojtka, który od 1,5 roku jest w śpiączce. Przedstawienie dedykowali właśnie jemu. Rodzice chłopca przywieźli go do aresztu na Mszę św. List, który publikujemy obok, przysłał kapelan więzienny.

Archiwum/Trynitarze
10-letni Wojtek z siostrą, rodzicami, dziadkami i trynitarz o. Andrzej – kapelan więzienny w kaplicy Aresztu Śledczego w Krakowie-Podgórzu

Niedziela 8 stycznia 2017 r.

Pełna wzruszenia była dzisiejsza niedzielna Eucharystia w naszej więziennej kaplicy. Śpiew kolęd przy dźwiękach akordeonu, wielu, wielu więźniów przystępujących do Komunii św. w intencji Wojtka, którego panowie mogli dzisiaj zobaczyć, ucałować. Były łzy wzruszenia rodziców, dziadków chłopca, ale także skazanych, którzy na własne oczy zobaczyli, że ich modlitwa w intencji chłopca jest wielkim wsparciem dla rodziny. Prosiłem, by postawili się w ich sytuacji. I wszystko jasne... bez komentarza. Homilii dziś wyjątkowo nie było. Przemawiało coś innego. Widziałem wzrok mężczyzn utkwiony raz w chłopcu, jego rodzinie, innym razem w dużej podobiźnie Jacques’a Fescha, od dzisiaj zawieszonej na ambonie (to jeszcze nie kult, ale odważna zachęta do modlitwy przez wstawiennictwo tego kandydata na ołtarze). Wizerunek Fescha przygotowałem również dla więźniów, zdjęcia Wojtka przywieźli jego rodzice. Mogli je zabrać panowie, którzy w sposób szczególny chcą zaangażować się modlitewnie. Każdy losował fragment dziennika więziennego nawróconego przestępcy – taki zestaw.

Wspieramy tę rodzinę modlitwą – to najważniejsze. Nie wiemy, czy Pan Jezus pozwoli na cud. Być może w planach Bożych Fesch ma jakąś inną rezerwację, tego nie wiemy; trzeba zdać się na wolę Bożą – do tego zachęcam i tak wyjaśniam sens naszego modlitewnego zaangażowania, do którego można dołączyć.

Od dzisiaj Wojtek ma też sporo kolegów w kryminale, bliskich jak rodzina. Podtrzymujemy się wzajemnie i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Czas spędzony w izolacji więziennej bywa często budowaniem na nowo relacji z Panem Bogiem. Jacques Fesch przekonuje w zapiskach, że Bóg daje się poznać nawet w więziennej celi. Często przypominam osadzonym, że modlitwa, która płynie zza więziennych krat, zawsze jest przez Boga słyszana. Kiedyś może sami o tym napiszą...

Uważamy, że nasze modlitewne przedsięwzięcie ma głębię i zawiera konkretne przesłanie. Dotyczy ono życia odebranego niegdyś przez Fescha i Feschowi, a dzisiaj szturmujemy Niebo, by zostało ono w pełni przywrócone Wojtkowi. Wielu osobom to po prostu nie mieści się w głowie.

Z Bogiem –

Ojciec Andrzej OSST

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historia, która zmieniła świat

2019-03-19 18:15

Łukasz Krzysztofka

Co łączy całun turyński i polski obraz Jezusa Miłosiernego? Jaką misję otrzymała od Jezusa siostra Faustyna Kowalska? Jak rozwijał się kult Bożego Miłosierdzia na świecie? Tego dowiemy się z wyjątkowego filmu „Miłość i Miłosierdzie”, którego przedpremierowy pokaz odbył się w kinie „Atlantic” w Warszawie.

Łukasz Krzysztofka

„Miłość i Miłosierdzie” to niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – kanonizowanej przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film przedstawia nieznane do tej pory fakty i przybliża widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia, który zyskał popularność na całym świecie. W tle znajdziemy fascynującą historię polskiego obrazu, który przedstawia wierny wizerunek Chrystusa oraz dowody naukowe na jego zgodność z całunem turyńskim i chustą z Oviedo.

Łukasz Krzysztofka

- Jednym z fascynujących faktów jest historia wileńskiego obrazu, przedstawiającego objawiony wizerunek Chrystusa – tożsamy, jak się okazuje, z całunem turyńskim i sławną chustą z Oviedo. Obraz, przy którego malowaniu uczestniczyła Faustyna, jest jednym z nielicznych źródeł wiedzy o tym, jak wyglądał Zbawiciel. W filmie przedstawiamy badania naukowe na ten temat – mówił reżyser filmu Michał Kondrat.

Film ukazuje też zaskakującą historię malarza pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego - Eugeniusza Kazimirowskiego. W przestrzeni publicznej ten obraz możemy oglądać dopiero od 2003 roku. Film przedstawia to, co działo się z nim przez te wszystkie lata.

- Istota św. Faustyny jest w jej wnętrzu. Ona miała niesamowite życie wewnętrzne, relację z Jezusem, była skupiona na tym, co ma zrobić. Tym bardziej wiele rzeczy po drodze, jak i ograniczeń wewnętrznych jej w tym przeszkadzało. Wiele rzeczy jej nie wychodziło, miała swoje cierpienia, swoją chorobę i to wszystko było jej – podkreślała Kamila Kamińska, odtwórczyni głównej roli, nagrodzona za najlepszy debiut aktorski na festiwalu filmowym w Gdyni, gwiazda hitów „Najlepszy” i „Listy do M. 3”.

Aktorka przyznała, że po pracy przy tym filmie pogłębiła się jej relacja z Jezusem. - Widzę, że już dużo się w moim życiu zaczęło zmieniać na dobre. Czasem jest nawet trudniej, gdy buduję swoją relację z Jezusem i wtedy mówię: Jezu, ufam Tobie. Tak właściwie to dopiero po filmie zaczęłam z głęboką świadomością te słowa wypowiadać, nawet nie tyle jej rozumiejąc, co czuć – że jest coś więcej, że większa od wszystkiego jest Miłość. I to daje spokój – mówiła filmowa św. Faustyna.

Nie mniejszą rolę w objawieniu światu prawdy o Bożym Miłosierdziu odegrał bł. Ks. Michał Sopoćko, wybitny kapłan i spowiednik wizjonerki. Był on bezpośrednio związany z tajemnicą objawień Jezusa Miłosiernego. Bóg wyznaczył dla niego niezwykle ważną rolę – realizację misji przekazanej siostrze Faustynie. Temu dziełu poświęcił on niemalże całe swe życie. Film zawiera nieznane lista ks. Michała Sopoćki.

W filmie „Miłość i Miłosierdzie” wystąpili również: Macieja Małysa, odtwórca roli bł. ks. Michała Sopoćki - który zagrał u boku samego Johna Voighta w głośnym filmie „Jan Paweł II” oraz Janusz Chabior znany szerokiej widowni chociażby z produkcji „Wołyń”. Tu wcielił się w postać malarza Eugeniusza Kazimirowskiego. Reżyserem jest Michał Kondrat – twórca m.in. produkcji „Dwie Korony” poświęconej historii św. Maksymiliana Kolbe.

Film, nad którym patronat medialny objęła „Niedziela”, będzie wyświetlany w dziewięciu krajach Europy, USA, prawie całej Ameryce Południowej, Korei Płd., a także na Filipinach. Na ekrany polskich kin wejdzie 29 marca.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Tarnowska kuria opublikowała dane dotyczące przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich

2019-03-20 12:45

eb / Tarnów (KAI)

Do Kurii Diecezjalnej w Tarnowie zgłoszono 10 przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich - poinformowała w środę tarnowska kuria. 8 dotyczyło osób poniżej 15. roku życia, a 2 powyżej 15. roku życia. Zgłoszone przypadki obejmują czas od 1 stycznia 1990 r. do 30 czerwca 2018 r.

Kraków - moje miasto / pl.wikipedia.org

Łączna liczba ofiar we wszystkich przypadkach, również tych niepotwierdzonych, poniżej 15. roku życia wynosiła - 18 osób, natomiast powyżej 15 roku życia – 4. Wśród ofiar, we wszystkich zgłoszonych przypadkach łącznie małoletnich było 18 osób płci męskiej i 4 osoby płci żeńskiej.

Trzy zgłoszenia są w toku postępowania cywilnego. - Została o nich powiadomiona Kongregacja Nauki Wiary, natomiast po zakończeniu postępowania cywilnego – w zależności od rezultatów – może być prowadzone postępowanie kanoniczne - informuje ks. Ryszard Nowak, rzecznik Biskupa Tarnowskiego.

Pięć przypadków zakończyło się uznaniem winy w wyniku prowadzonego postępowania, natomiast jeden przypadek zakończył się umorzeniem postępowania cywilnego. W jednym przypadku były prowadzone procesy o zniesławienie, które duchowny wygrał we wszystkich instancjach sądu cywilnego. „W mediach zamieszczono sprostowania, gdyż przedwcześnie ferowano wyroki” - dodaje rzecznik.

Ks. Ryszard Nowak informuje, że względem duchownych, wobec których toczy się aktualnie postępowanie, zostało zastosowane prewencyjnie zawieszenie w czynnościach kapłańskich i odwołanie z placówek, gdzie pracowali. Natomiast na duchownych, którzy zostali uznani winnymi zarzucanych im przestępstw, w zależności od kategorii popełnionych czynów nałożono kary: pobawienia wolności, zakazu wykonywania zawodu nauczyciela, zakazu pracy z małoletnimi, pozbawienia urzędów kościelnych, zakazu sprawowania sakramentów świętych i głoszenia słowa Bożego, upomnienia kanonicznego, przydzielenia kuratora, skierowania na terapię. „Każdy z tych duchownych jest też wezwany do pokuty i gruntownego nawrócenia” - podkreśla ks. Nowak.

Zgłoszenia dotyczące omawianych przypadków pochodziły zarówno od osób poszkodowanych, bliskich poszkodowanych, osób z parafii lub środowisk, gdzie pracował duchowny – zgłaszającymi byli zarówno świeccy jak i inni duchowni.

Opublikowane dane to nawiązanie do przedstawionych 14 marca danych statystycznych nt. wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych w Kościele katolickim w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem