Reklama

Kościół – moja miłość

2014-04-22 14:51

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 17/2014, str. 3

Katarzyna Artymiak

Drodzy Czytelnicy „Niedzieli”,

w wielkiej historycznej chwili kanonizacji bł. Jana Pawła II pragnę podzielić się z Wami głęboką miłością do Kościoła – moją oraz „Niedzieli”, której jestem redaktorem naczelnym. Od czasów założyciela tygodnika – bp. Teodora Kubiny, pierwszego biskupa częstochowskiego, poprzez kolejnych pasterzy Kościoła diecezjalnego, „Niedziela” – również ja jako kapłan – zawsze była zapatrzona w Ojca Świętego, począwszy od Piusa XII, poprzez św. Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, św. Jana Pawła II, papieża Benedykta XVI po obecnie kierującego Kościołem papieża Franciszka. Pontyfikat każdego z papieży przedstawiał wielką wartość i moc apostolską, moc, która wyraża się zawsze poprzez władzę prymatu. Każdy z papieży odcisnął też na życiu Kościoła jakąś niezwykłą pieczęć osobistą, która była znakiem jego żywotnej obecności w Kościele. Z wielką miłością przyjmowałem zawsze nauczanie Zastępcy Chrystusa na ziemi i dzisiaj jestem przekonany, że pochodzi ono od samego Chrystusa, który Piotra ustanowił Skałą dla Kościoła.

Muszę jednak przyznać, że szczególnie mocno związani czuliśmy się wraz z „Niedzielą” z Janem Pawłem II. Ten pontyfikat to niewątpliwie pontyfikat jednego z największych papieży. Dla nas to pontyfikat szczególny, wszak św. Jan Paweł II to polski papież, który na tron Piotrowy wniósł słowiańskie dziedzictwo. Zapewne przyczyniło się to również do tego, że pontyfikat Jana Pawła II był tak owocny i wielki.

Byliśmy blisko Ojca Świętego, przyglądaliśmy się też jego zakorzenieniu: kiedy był biskupem pomocniczym w Krakowie, a potem biskupem krakowskim, kardynałem, który u boku kard. Stefana Wyszyńskiego rozwijał swój pasterski charyzmat, nieoceniony w czasach komunistycznych. Dzięki takiemu charyzmatowi, w jakimś sensie wspólnemu kardynałom: Hlondowi, Wyszyńskiemu i wielkim polskim biskupom tamtego czasu, moc Kościoła w Polsce była imponująca, a naród mógł stawiać czoło komunistycznemu zniewoleniu. Rysem charakterystycznym tej pasterskiej posługi były głęboka wiara i wyjątkowe nabożeństwo do Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze. Pięknie zbiegały się tu nici polskiej kultury chrześcijańskiej, która w Maryi widziała zawsze szczególną pomoc i obronę. Trzeba być wdzięcznym Panu Bogu, że mogliśmy być świadkami wielkich wydarzeń, potwierdzających moc wiary i wielkie zawierzenie Maryi naszych pasterzy i narodu.

Reklama

Przystąpiłem do pracy w „Niedzieli” z doświadczeniem rzetelnego czytelnika prasy katolickiej dostępnej w czasach mojej młodości kleryckiej i kapłańskiej. Pisma katolickie były wtedy bardziej skromne i cenzurowane, ale staraliśmy się wszyscy docierać do ich głębszych treści, zawierających się między wierszami. Istotne było także to, co wybrzmiewało w nauczaniu kard. Wyszyńskiego, zwłaszcza podczas uroczystości na Jasnej Górze. To były wielkie światła, przekazywane także w jego tzw. kazaniach świętokrzyskich – wygłaszanych w warszawskim kościele Świętego Krzyża. Charyzmatycznym biskupem tamtego czasu był również biskup częstochowski Stefan Bareła, ale i wielu innych hierarchów, m.in. abp Bronisław Dąbrowski. Ci pasterze uczyli nas wierności Bogu i Kościołowi. Dziękuję Panu Bogu również za to, że przeprowadził mnie przez doświadczenie duszpasterstwa akademickiego lat 60., 70. i 80., które było doskonałą szkołą służby Kościołowi i Ojczyźnie. Podejmowaliśmy wtedy m.in. obronę historycznego listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, a gdy zakończył się Sobór Watykański II, pragnęliśmy gorąco wprowadzać go w życie. Organizowaliśmy m.in. rozmaite kursy teologiczne i analiz soborowych, na których księża – wobec tego, że nie było normalnego przepływu treści soborowych przez media – uczyli się Vaticanum II i tożsamości Kościoła, już pod rządami papieża Pawła VI. Pamiętam niezwykłą żarliwość polskich biskupów, którym bardzo zależało na przekazaniu skarbu wiary w duchu Soboru Watykańskiego II.

W klimacie takiej usilnej pracy Kościoła, pracy w warunkach wzmożonego działania służb panującego w kraju systemu, zaistniała polska „Solidarność” i został wybrany Jan Paweł II. I ten klimat zaczął towarzyszyć „Niedzieli”, reaktywowanej w 1981 r. po 28 latach milczenia, której zostałem redaktorem naczelnym. „Niedziela” bardzo szybko podjęła zadanie przekazywania Polakom wiadomości z Watykanu, na które tak bardzo czekano. Przede wszystkim pierwszy jej numer ukazuje Ojca Świętego w klinice Gemelli, po zamachu na jego życie 13 maja 1981 r. Nawiązaliśmy bezpośrednie kontakty z takimi mężami Kościoła, jak m.in. późniejszy kard. Stanisław Nagy, który był blisko Jana Pawła II, mieliśmy kontakt z ówczesnym księdzem kapelanem papieskim, dziś kardynałem, Stanisławem Dziwiszem. I już bez wytchnienia staraliśmy się stać na posterunku przy Janie Pawle II. Papież bardzo nas cenił, udzielał serdecznego błogosławieństwa, byliśmy też przyjmowani w Watykanie.

Lata 90. ubiegłego stulecia przyniosły możliwość w rozwoju „Niedzieli”. Przy ogromnym zapale biskupów i księży zaczęły wychodzić diecezjalne edycje naszego tygodnika. Ten klimat dobrej współpracy przetrwał zasadniczo do dnia dzisiejszego, poszerzony o nowe możliwości techniczne. A rozczytanie społeczeństwa w prasie katolickiej nie było łatwe, nie było wszak nawyku jej czytania. Sądzę, że przyniosło to duży pożytek zarówno poszczególnym wiernym, jak i całemu Kościołowi.

I przyszły czasy Internetu, czytania elektronicznego. Trochę inny jest współczesny człowiek, także duchowny, a zwłaszcza człowiek młody. Czytelnictwo realizuje się dziś w dużej mierze w Internecie, czytelnika interesują teksty krótkie, często sensacyjne i dotyczące tego, co się dzieje dziś. Dlatego czytelnictwo „papierowe” wszystkich czasopism nieco spadło, także czytelnictwo „Niedzieli”. Wydaje się jednak, że miejsce tygodnika katolickiego w każdej rodzinie jest bardzo ważne. Rodzina może przecież zaglądać do niego w ciągu całego tygodnia – każdy jej członek, zarówno dorosły, jak i młody, zawsze znajdzie tam coś ważnego dla siebie, coś, co pogłębi jego wiedzę i wiarę.

Dlatego po moim długim już – 33-letnim okresie prowadzenia „Niedzieli”, a także z okazji wielkiego wydarzenia, jakim jest dla nas wszystkich kanonizacja Jana Pawła II – osoby tak bardzo znaczącej, chciałbym podziękować naszym Czytelnikom za wierność. Szczególne miejsce zajmują wśród nich księża proboszczowie oraz wszyscy, którzy bezpośrednio włączają się w apostolat słowa drukowanego. To bardzo ważny apostolat. Najlepiej widać go na przykładzie pracy przy słowie drukowanym św. Maksymiliana Marii Kolbego. Jeżeli w parafii nie ma czytelnictwa prasy katolickiej, to wspólnota parafialna zamiera. Nie ma bowiem możliwości większego oddziaływania Kościoła na życie rodziny, strzeżenia jej wierności Bogu i człowiekowi. Małe parafialne wydawnictwa nigdy poważnego ogólnopolskiego tygodnika nie zastąpią. W zespole redakcyjnym „Niedzieli” są znakomici teologowie, bibliści, filozofowie, społecznicy i wychowawcy, którzy kompetentnie pomagają w rozwiązywaniu różnych problemów. I nie chodzi tu o zabłyśnięcie jakimś dobrym zdjęciem czy rysunkiem, ale o ważną treść, która buduje tożsamość człowieka, tożsamość chrześcijanina.

Oczywiście, każde pismo ma swoją charakterystykę i odpowiada na nieco inne potrzeby czytelnika, i „Niedziela” ma więc swój charakter, ma też swoich wiernych czytelników. I o to chodzi, trzeba pozostać sobą. My nie tyle dotykamy spraw religijnych z punktu widzenia socjologii, ile staramy się wchodzić w głąb, analizować problemy w perspektywie szerszej. Pozostaję zatem wdzięczny wszystkim, którzy starają się obiektywnie patrzeć na to, co dzieje się w ramach naszego pisma. Docierają do mnie bowiem nieraz przeróżne uwagi, które poddajemy wspólnej redakcyjnej analizie, dochodząc do wniosku, że powinniśmy zostać pismem wiernym Kościołowi i być sobą, choć niektórzy chętnie wmieszaliby nas w jakieś opcje polityczno-spocjologiczne. Owszem, jak w każdym domu trzeba niekiedy użyczyć komuś miejsca, pozwolić się wypowiedzieć, bo czasem w ważnych dla Ojczyzny sprawach ludzie nie mają siły medialnego przebicia – ale to nie znaczy, że uprawiamy politykę czy opowiadamy się za tą czy inną partią. Po prostu stosujemy zasadę pomocniczości. Użyczając naszych łamów, pozwalamy mówić innym z naszego mikrofonu. Pamiętamy czas stanu wojennego, kiedy Jan Paweł II informował nas: „Mówię do was i za was”. Dzisiaj mamy nieraz podobną sytuację, że trzeba komuś pomóc powiedzieć o czymś ważnym, o czym powinni dowiedzieć się ludzie. „Niedziela” stara się więc także służyć ludziom, których uważa za prawdomównych, prawych, uczciwych, kochających Boga i Ojczyznę.

Drodzy Kapłani, jestem Wam bardzo wdzięczny za pomoc. Bez Waszego wsparcia praktycznie tygodnika nie można byłoby wydawać. „Ruch” pobiera dużą marżę, a przy tym nie wykazuje troski, żeby pismo katolickie było sprzedane. Nie jest łatwo utrzymać się na rynku wydawniczym w sytuacji, gdy nie ma reklam – te idą głównie do pism liberalnych i traktowanych specjalnie. Parafia jest więc ze wszech miar najlepszym miejscem do rozprowadzania katolickiej prasy. Podziwiam tu pomysłowość i zaangażowanie wielu duszpasterzy, którzy rozumieją wagę tej sprawy i na różne sposoby zachęcają wiernych do czytania „Niedzieli”. Ważne jest też, kiedy potencjalny czytelnik dowie się od księdza, co ciekawego można w katolickiej gazecie przeczytać, jakie ważne tematy omawiane są inaczej niż to się czyni w mediach świeckich. Jest więc kapłan najczęściej tym pierwszym czytelnikiem najnowszego numeru „Niedzieli”. Jeśli jest zrozumienie roli pisma katolickiego w parafii, to inaczej też wygląda jej kolportaż. Czasem warto wyłożyć kwotę opłaty za jeden czy dwa dodatkowe egzemplarze „Niedzieli”, aby mógł z niej skorzystać ktoś, kogo nie stać na jej zakup, albo przekazać ludziom numery niesprzedane, a nawet te już przeczytane. W taki sposób pracował wspominany przeze mnie wielokrotnie śp. ks. Marian Wiewiórowski, proboszcz z Gomulina (archidiecezja łódzka), i mówił, że nigdy na tym nie stracił – wierni najczęściej uzupełniali kwotę do uregulowania, a w jego 2-tysięcznej parafii rozchodziło się ok. 400 egz. „Niedzieli” tygodniowo. Dzięki gorliwości księdza można więc coś zrobić, a on sam, wiedząc, że parafianie czytają „Niedzielę”, ma pewność, że można na nich liczyć, bo oni kochają Kościół. Takie świadectwo dała zresztą parafia w Gomulinie po śmierci swego wspaniałego duszpasterza.

Katolicką prasą można budzić w Kościele laikat, w tym rodzinę. Katolicką prasą można uczyć ludzi myśleć po chrześcijańsku, a tym samym umacniać rodziny, pogłębiać miłość do drugiego człowieka, lepiej rozumieć sprawy wiary i Kościoła. „Niedziela” naprawdę mogłaby stać się przyczynkiem do zmiany na lepsze wielu trudnych sytuacji w naszym kraju.

Zastanawiacie się czasem, Drodzy Bracia Kapłani, co zrobić ze swoją parafią, co zaproponować wiernym, żeby to możliwe było do realizacji i niezbyt kosztowne. Niech w rodzinach ludzie zaczną czytać katolicką prasę, niech zaczną dyskutować na tematy w niej poruszane, a zaczną też rozmawiać o Bogu i uwzględniać Go w swoim życiu. Chrześcijaństwo jest barwne i piękne. Zauważmy, jakie rzesze przychodzą w niedzielę na Plac św. Piotra, żeby posłuchać papieża Franciszka. A on – z jakim humorem, ale i mądrością zwraca się do wiernych, którzy tak go za to kochają. Trzeba tylko chcieć to widzieć – a ułatwi nam to „Niedziela”. Jest to pismo, które ma przyczynić się do pięknego rozwoju naszego człowieczeństwa, do dobrego wychowania dzieci i młodzieży. Tyle rzeczy mamy do zaoferowania... Żeby tylko zauważano tę naszą dobrą wolę i pracę, która jest pracą ze wszech miar służebną – wikariuszowską właśnie (T. Kubina).

Przeżywamy teraz podniosłą uroczystość kanonizacji naszego rodaka – błogosławionego papieża Jana Pawła II. To najpiękniejsze narodowe chwile, jakich Pan Bóg pozwala nam doświadczać. Jan Paweł II powiedział wprawdzie, że czuje się cały ogarnięty przez Boga, ale dzisiaj to ogarnięcie jest jeszcze mocniejsze i większe i nazywa się świętością.

Tagi:
Kościół

Pragnę opisać Kościół

2018-11-14 11:44

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 46/2018, str. I

Ks. Krzysztof Hawro
Zamojska katedra – symbol jedności lokalnego kościoła

Ostatnim utworem poetyckim napisanym przez kard. Karola Wojtyłę przed konklawe i opublikowanym po jego wyborze na papieża był poemat „Stanisław”. Tytuł wskazuje na św. Stanisława, biskupa i męczennika, którego Karol Wojtyła był następcą w Krakowie w latach 1963-78. W tymże poemacie kard. Wojtyła pisze: „Pragnę opisać Kościół – mój Kościół, który rodzi się wraz ze mną, lecz ze mną nie umiera – ja też nie umieram z nim, który mnie stale przerasta”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włochy: zmiany w tekście „Ojcze nasz” i „Chwała na wysokości Bogu”

2018-11-15 17:23

pb (KAI) / Rzym

Włoska Konferencja Biskupia przyjęła zmiany w tekście modlitwy „Ojcze nasz” i „Chwała na wysokości Bogu”. Zawarte są one w nowym wydaniu Mszału Rzymskiego w języku włoskim. Przekład tej księgi musi jeszcze zostać zatwierdzony przez Stolicę Apostolską.

wikipedia.pl
Krużganek klasztorny z tablicami z tekstem Modlitwy Pańskiej w różnych językach

W „Ojcze nasz” prośba: „nie wódź nas na pokuszenie” została zastąpiona słowami: „nie opuszczaj nas w pokusie” (non abbandonarci alla tentazione). Na niepoprawność dotychczasowego wyrażenia zwracał uwagę papież Franciszek, który zauważył, że sugeruje ono, iż to Bóg kusi człowieka. Niektóre konferencje episkopatu, np. we Francji i Belgii, już wprowadziły podobną zmianę w Modlitwie Pąńskiej.

Z kolei w „Chwała na wysokości Bogu” zamiast „pokój ludziom dobrej woli” mówić się będzie: „pokój ludziom umiłowanym przez Pana” (pace in terra agli uomini amati dal Signore). Jest to wersja bliższa biblijnemu oryginałowi z Ewangelii wg św. Łukasza 2,14.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Zmarła s. Cecylia Maria Roszak - najstarsza zakonnica na świecie

2018-11-16 20:44

KAI

W Krakowie zmarła najstarsza siostra zakonna na świecie - Matka Cecylia Maria Roszak z klasztoru sióstr dominikanek "Na Gródku". 25 marca tego roku obchodziła 110. urodziny.

dominikanie.pl

Matka Cecylia Maria Roszak pochodziła z Wielkopolski. Urodziła się 25 marca 1908 roku we wsi Kiełczewo koło Kościana. Skończyła Państwową Szkołę Handlową i Przemysłową Żeńską w Poznaniu. W 1929 r. wstąpiła do klasztoru dominikanek na Gródku w Krakowie. Po obłóczynach przyjęła zakonne imię Cecylia. W 1934 roku złożyła śluby wieczyste.

W 1938 roku z grupą mniszek udała się do Wilna, gdzie dominikanki chciały założyć nowy klasztor w Kolonii Wileńskiej. To nie było łatwe. Siostry pracowały na pięciohektarowym gospodarstwie, oddalonym od miasta. Mieszkały w drewnianym domu z niewielka kaplicą. Tam zastała je wojna. Przez pierwsze dwa lata Wileńszczyzna była pod okupacją sowiecką, a po ataku Niemiec na Związek Sowiecki znalazła się pod panowaniem hitlerowców.

W trakcie okupacji niemieckiej siostry pomagały okolicznej ludności, a także ukrywały kilkunastoosobową grupę Żydów. Wśród ukrywanych byli m.in.: Aba Kowner, Arie Wilner, Chaja Grosman, Edek Boraks, Chuma Godot i Izrael Nagel, późniejsi działacze ruchu oporu w getcie wileńskim i warszawskim. W 1943 roku Niemcy aresztowali przełożoną, a klasztor zamknęli.

W 1944 roku s. Cecylia została przeoryszą, a po wojnie, w ramach repatriacji, przyjechała wraz z dwiema siostrami do Krakowa. Dominikanki przebywały wówczas w klasztorze klarysek, wyrzucone z macierzystego klasztoru podczas II wojny światowej.

W 1946 roku s. Cecylia została przełożoną wspólnoty. Rok później mniszki powróciły do klasztoru "Na Gródku". W swoim długim życiu s. Cecylia kilka razy była wybierana jako przełożona lub subprzeorysza. Poza tym była furtianką, organistką i kantorką.

W 2009 r. Instytut Yad Vashem z Jerozolimy przyznał 101-letniej wówczas matce Cecylii tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Jeszcze kilka lat temu, po operacji biodra i kolan, uczestniczyła we wspólnych modlitwach sióstr. Imponowała żywotnością, młodzieńczością ducha i poczuciem humoru. Była zawsze zainteresowana sprawami bieżącymi, życiem Kościoła i świata. Posługując się chodzikiem, odwiedzała chore mniszki. Nieustannie modliła się na różańcu w intencjach, które napływają do klasztoru od różnych osób.

Kilka lat temu swoim współsiostrom powiedziała: "Życie jest piękne, ale krótkie".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem