Reklama

To Opatrzność dawała znaki

2014-04-22 14:51


Niedziela Ogólnopolska 17/2014, str. 18-20

GRZEGORZ GAŁĄZKA

Z ks. prał. Sławomirem Oderem – postulatorem w procesie beatyfikacyjnym i kanonizacyjnym Jana Pawła II – rozmawia Andrzej Tarwid

ANDRZEJ TARWID: – Przed nami kanonizacja bł. Jana Pawła II. Gdzie w tak ważnym dniu będzie Postulator procesu Papieża Polaka?

KS. PRAŁ. SŁAWOMIR ODER: – Jeśli Pan Bóg pozwoli, to w dniu kanonizacji będę na Placu św. Piotra. Ryt kanonizacyjny przewiduje, że w trakcie sprawowania Liturgii będę miał możliwość podejścia do Ojca Świętego Franciszka dla wymiany znaku pokoju.

– Czyli tak samo, jak podczas Mszy św. beatyfikacyjnej Jana Pawła II w dniu 1 maja 2011 r. Jak Ksiądz Prałat zapamiętał tamto wydarzenie?

– To było wielkie święto Kościoła. Plac św. Piotra wypełniony był wiwatującą i radującą się rzeszą ludzką. Wiedziałem, że wśród wiernych są także osoby, które wspierały mnie w mojej pracy modlitwą, osobistą zachętą czy też swoim cierpieniem. Kiedy wymieniałem znak pokoju z Ojcem Świętym Benedyktem XVI, widziałem, jak jego oczy emanowały wielką i autentyczną radością. Papież tę radość wyraził wprost, mówiąc w kazaniu: „Nasz umiłowany Jan Paweł II jest wreszcie błogosławionym”.
Myślę, że takie samo wielkie święto Kościoła jak w dniu beatyfikacji przeżyjemy również 27 kwietnia.

– Można chyba powiedzieć, że kanonizacja Jana Pawła II będzie ostatecznym spełnieniem próśb tych wiernych, którzy 9 lat temu wołali: „Santo subito!” – Święty natychmiast! Z kolei Benedykt XVI na rozpoczęcie procesu zachęcał Księdza słowami: „Pracuj szybko, ale dobrze”. Proszę powiedzieć, co w praktyce najmocniej wpływało na tempo pracy Księdza?

– W procesie beatyfikacyjnym trzeba brać pod uwagę dwa elementy, które wyznaczają tempo pracy i postępu procesowego. Z jednej strony jest to sprawność organizacyjna i dyspozycyjność świadków, z drugiej – element Boży. Najkrócej mówiąc, chodzi o to, że po przeprowadzeniu procesu dotyczącego heroiczności cnót nie można postąpić dalej z pracą, jeśli nie ma cudu, który mógłby być przedmiotem dyskusji w kongregacji.

– W przypadku procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II nie trzeba było długo czekać na cud…

– (uśmiech) Wspomniane przynaglenie na szybsze tempo pracy przyszło… z samej „Góry”. Przypadek uzdrowienia s. Marie Simon-Pierre z choroby Parkinsona miał bowiem miejsce na początku czerwca 2005 r. Było to w niecały miesiąc po śmierci Ojca Świętego, a jeszcze przed rozpoczęciem procesu diecezjalnego. Innymi słowy, zanim rozpoczęło się dochodzenie diecezjalne heroiczności cnót, już Opatrzność dała znak, aby przyspieszyć pracę.

– A jak było w trakcie procesu kanonizacyjnego?

– Tym razem okazało się, że znak z „Góry” został dany w chwili beatyfikacji.

– Podczas sprawowania Mszy św. beatyfikacyjnej?

– W tym samym czasie na drugiej stronie kuli ziemskiej, a dokładniej – w Kostaryce, na łożu śmierci leżała Floribeth Mora Diaz. Ta 47-letnia kobieta miała w głowie krwawiącego tętniaka. Miejscowi lekarze po konsultacjach z kolegami z Meksyku orzekli, że nie mogą go zoperować. Zdecydowano się na terapię farmakologiczną. Jednak i ta metoda w ocenie specjalistów nie dawała kobiecie żadnych szans na powrót do normalnego życia i bardzo znikome szanse na przeżycie.
W dniu beatyfikacji Jana Pawła II rodzina chorej poszła na stadion, gdzie transmitowano Mszę św. z Watykanu. Przy łóżku Floribeth pozostał tylko mąż. Mężczyzna ten w przeszłości był ochroniarzem, miał okazję poznać Jana Pawła II w trakcie jego pielgrzymki do Kostaryki. W dniu beatyfikacji oboje modlili się. Mąż Floribeth modlił się słowami: „Janie Pawle, ja Ciebie chroniłem, chroń teraz moją żonę”. Po transmisji kobieta zasnęła, a kiedy obudziła się rano i spojrzała na obrazek Jana Pawła II przy swoim łóżku, usłyszała wewnętrzny głos: „Nie lękaj się, podnieś się, jesteś uzdrowiona”. Kobieta wstała i zaczęła normalnie żyć. A my dostaliśmy od Opatrzności kolejny bardzo mocny znak, aby nie tracić czasu.

– Co na to wszystko lekarze?

– Kilka dni po uzdrowieniu poddali Floribeth Morę Diaz szczegółowym badaniom i stwierdzili, że po tętniaku nie ma najmniejszego śladu.

– Z tego, co wiemy, świadectwo pani Diaz nie było jedynym, jakie wpłynęło do biura Księdza. Ile podobnych dokumentów wpłynęło do postulacji i dlaczego nie zostały wzięte pod uwagę?

– O cudach możemy mówić tylko wtedy, kiedy Kościół tak zdecyduje. W innych przypadkach można mówić o łaskach otrzymanych przez wstawiennictwo kandydata na ołtarze.
Jeśli zaś chodzi o pierwszą część pytania, to w korespondencji, która napływała do naszego biura z całego świata, było w sumie kilkadziesiąt tysięcy świadectw. Większość z nich dotyczyła otrzymanych łask. Przypadków, które po wstępnych analizach wskazywały na nadprzyrodzone uzdrowienie, było kilkanaście.

– Jak w praktyce bada się nadprzyrodzone uzdrowienia, które potem mogą być uznane przez Kościół za cud?

– Postępowanie takie ma dwa aspekty – medyczny i teologiczny. W aspekcie medycznym badane wydarzenie, aby zostało uznane za nadprzyrodzone uzdrowienie, musi mieć charakter natychmiastowy, całkowity i trwały. Ponadto trzeba jednoznacznie określić punkt wyjścia.

– Czyli co?

– Zanim nastąpi uzdrowienie, to wcześniej trzeba mieść pewność, że rozpatrywany przypadek był nieuleczalny. Czyli tym punktem wyjścia jest jednoznaczna diagnoza lekarzy specjalistów, do których trafił chory.

– A aspekt teologiczny badania cudu?

– Postępowanie w tym zakresie polega na wykazaniu związku między modlitwą zanoszoną do Pana Boga przez wstawiennictwo osoby będącej kandydatem na ołtarze a odpowiedzią, jaką uzyskuje osoba modląca się.

– Analizował Ksiądz dokładnie wspomniane kilkadziesiąt tysięcy świadectw. Jakie wnioski z tej tak wyjątkowej lektury płyną dla wiernych?

– Najważniejszy wniosek to ten, że podoba się Panu Bogu ufna modlitwa. Po drugie – trzeba pamiętać, że nie każda prośba musi zakończyć się w taki sposób, w jaki człowiek się spodziewa. Ale jeśli odpowiedź jest inna niż oczekiwana, to odczytanie jej w perspektywie wiary jest również znakiem Bożej łaski.

– A można pokusić się o wnioski co do świętości samego Jana Pawła II?

– Na podstawie zgromadzonego w obu procesach materiału można powiedzieć, że Jan Paweł II w swoim orędowaniu przed Bogiem w intencjach ludzkich patrzy z dużą przychylnością na wszystko, co dotyczy rodziny, dzieci i życia nienarodzonego. To, oczywiście, nie oznacza, że można mówić o jakiejś „specjalizacji świętych”, niemniej jednak te tematy, które były bliskie Ojcu Świętemu w trakcie pontyfikatu, pozostają aktualne w jego obecnej rzeczywistości.

– Wróćmy do tej części pracy postulatora, kiedy musiał Ksiądz przesłuchać świadków życia Jana Pawła II. Wśród nich byli premierzy, prezydenci i królowie. Jak oni postrzegali Papieża z Polski?

– Generalnie odbiór Jana Pawła II był pozytywny. I to nawet wśród osób, które ze względów politycznych, ideologicznych czy religijnych nie podzielały poglądów Ojca Świętego. Uważam, że szacunek, jaki powszechnie wzbudzał Jan Paweł II, brał się stąd, że Ojciec Święty potrafił rozmawiać z ludźmi, widząc w każdym z nich człowieka obdarzonego godnością. I to pomimo grzechów, błędów czy zachowań, których Papież nie podzielał.

– Jan Paweł II szanował każdego człowieka, ale byli też tacy ludzie, jak np. Ali Agca, którzy Ojca Świętego uważali za wroga czy przeciwnika. Mimo to ich opinie również były badane. Dlaczego?

– W procesie zbiera się materiały dotyczące świętości, a ona ujawnia się m.in. także w reakcji na nieprzychylność czy też nieakceptację. Co więcej, to właśnie w tych sytuacjach, które po ludzku są najbardziej trudne, wychodzi zdolność patrzenia na drugiego człowieka przez pryzmat wiary i miłości.

– Postulator nie może bezpośrednio odnosić się do zeznań konkretnych świadków. Czy może Ksiądz jednak powiedzieć, jakie rozmowy pozaprocesowe z tzw. VIP-ami zrobiły na Księdzu największe wrażenie?

– Pamiętam dobrze rozmowy z królową Fabiolą, Helmutem Kohlem czy Vaclavem Havlem. W przypadku Kohla i Havla były to wspomnienia mężów stanu, którzy słuchali Jana Pawła II na płaszczyźnie, która później determinowała bieg historii. Natomiast cała trójka została mi w pamięci również dlatego, że ci wielcy i ważni ludzie mają niezwykle ciepłe i osobiste wspomnienia ze spotkań z Papieżem.

– Dzięki pracy postulatora poznawał Ksiądz Jana Pawła II przez pryzmat innych osób. Ale przecież wcześniej osobiście miał Ksiądz okazję spotykać się z Papieżem. Jak te spotkania kapłana z kapłanem, będącym następcą św. Piotra, wpłynęły na Księdza formację?

– W Rzymie mieszkam od 1985 r. Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że każde spotkanie z Ojcem Świętym było wyjątkowe właśnie dlatego, że wpływało na moją formację.
Pierwszy obraz, jaki chciałbym przywołać, sięga Wielkiego Czwartku w 1992 r., kiedy byłem wśród kapłanów, którym Papież obmywał nogi podczas Eucharystii „in coena Domini”. Jego pocałunek złożony na naszych stopach był nie tylko gestem liturgicznym, ale też wyrazem prawdziwej miłości do kapłaństwa i do kapłanów. Pamiętam również wcześniejsze spotkania w seminarium. W trakcie jednej z takich wizyt z naszej strony padło pytanie, czy trudno być wikariuszem Chrystusa. Papież odpowiedział, że byłoby to niemożliwe, gdyby nie działać „in persona Christi” (w osobie Chrystusa – przyp. A.T.).
Innym razem, rozważając słowa: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie”, Ojciec Święty powiedział, że odpowiedzieć na pytanie Chrystusa – to znaczy ciągle się uczyć, doświadczać na nowo Jego miłości. I na nowo uczyć się dawania tej odpowiedzi.
Te przykłady pokazują, jak autentyczne było kapłaństwo Jana Pawła II. A także to, że źródłem radości bycia kapłanem dla Ojca Świętego było doświadczenie jego relacji z Panem Bogiem.

– To, co Ksiądz powiedział, jest kolejnym świadectwem, że Jan Paweł II był Bożym człowiekiem i – jak zgodnie piszą biografowie – wielkim papieżem. Ale ta wyjątkowość Ojca Świętego jest tak nietuzinkowa, że onieśmiela...

– Jan Paweł II kochał Kościół i kochał ludzi. Miał pełną świadomość, że Kościół nie jest jedynie instytucją, która ma towarzyszyć ludziom tutaj, na ziemi, bo głównym celem tego towarzyszenia jest doprowadzenie ludzi do świętości. Dlatego przez cały swój pontyfikat głośno wzywał do świętości. Podczas beatyfikacji Karoliny Kózkówny powiedział, że „święci mają nas zawstydzać, ale też pocieszać i wzbudzać nadzieję”. Dlatego słuchając opowieści świadków życia Jana Pawła II, powinniśmy odbierać to z nadzieją. A także ufać, że jego życzliwość i bliskość będą nam towarzyszyć w kroczeniu do świętości.

– Na początku rozmowy powiedział Ksiądz, że kanonizacja będzie wielkim świętem Kościoła. Ale za jakiś czas może się okazać, że my, wierni, odstawimy Jana Pawła II „na półkę ze świętymi”. Co robić, aby tak się nie stało?

– Rzeczywiście, najgorszą rzeczą byłoby, gdyby po kanonizacji święci znaleźli się w jakiejś niszy Kościoła – przypominalibyśmy sobie o nich przy okazji święta liturgicznego lub w razie jakiejś szczególnej potrzeby. Na szczęście w przypadku Jana Pawła II większość Polaków ma swoją historię, w którą wpisana jest jego obecność. Myślę nawet, że dla milionów wiernych, którzy uczestniczyli w spotkaniach z Ojcem Świętym w trakcie jego pielgrzymek do kraju, Jan Paweł II stał się częścią ich rodzin. A przecież osoby bliskie się wspomina. I to trzeba czynić, szczególnie ze względu na młode pokolenia.
Nie możemy też zapomnieć, że Papież pozostawił po sobie spuściznę wielkiej myśli i wielkiego przesłania. Encykliki, listy apostolskie, itd. – to jest wielki dar i wielki zasób dóbr duchowych, z których możemy i powinniśmy czerpać, aby formować nasze sumienia i serca po kanonizacji.

Tagi:
Jan Paweł II ksiądz kanonizacja

III Wojewódzki Konkurs Recytatorski Poezji św. Jana Pawła II

2019-03-04 16:24

Sławomir Błaut

Sławomi Błaut/Niedziela

W Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie odbył się 4 marca finał III Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Poezji św. Jana Pawła II. Patronat honorowy nad konkursem objęli: abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, Jadwiga Wiśniewska, poseł do Parlamentu Europejskiego oraz śląski kurator oświaty Urszula Bauer, a patronat medialny sprawował nasz Tygodnik Katolicki „Niedziela”, który był także fundatorem nagród dla wyróżnionych w konkursie.

– Przesłuchaliśmy 27 i 28 lutego w Ośrodku Promocji Kultury „Gaude Mater” w Częstochowie 230 uczniów ze szkół podstawowych i średnich z województwa śląskiego, którzy zgłosili się do III Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Poezji św. Jana Pawła II. Było tylu ciekawych recytatorów i recytatorek, że Radio Jasna Góra postanowiło ufundować dodatkowe wyróżnienia dla wykonawców poezji św. Jana Pawła II uczestniczących w konkursie – powiedział „Niedzieli” Rafał Piotrowski, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych im. św. Jana Pawła II w Częstochowie, inicjator Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Poezji św. Jana Pawła II.

Zobacz zdjęcia: Konkurs Recytatorski Poezji św. Jana Pawła II

I miejsce w kategorii „klas 1-6 szkoły podstawowej” zajęła Matylda Rydzyńska ze Szkoły Podstawowej nr 31 w Częstochowie, I miejsce w kategorii „klas 7-8 szkoły podstawowej i 3 klasy gimnazjum” zajęła Joanna Migalska z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Przyrowie, a I miejsce w kategorii „szkół ponadgimnazjalnych” przypadło Martynie Kundzicz z Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie. Nagrody dla wymienionych wyżej zwycięzców oraz dla zdobywców drugich i trzecich miejsc we wszystkich trzech kategoriach konkursowych, a także osób wyróżnionych wręczyli przedstawiciele patronów honorowych konkursu oraz fundatorów wyróżnień. Gratulacje wszystkim uczestnikom konkursu złożyła za pośrednictwem przekazu z telebimu europosłanka Jadwiga Wiśniewska.

Podsumowanie III Wojewódzkiego Konkursu Recytatorskiego Poezji św. Jana Pawła II w Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II w Częstochowie miało bardzo uroczystą oprawę. Przed zgromadzoną publicznością wystąpili zespół śpiewaczy z Zespołu Szkół Technicznych im. św. Jana Pawła II w Częstochowie oraz dzieci z Przedszkola Sióstr Nazaretanek przy ul. Dąbrowskiego w Częstochowie, otrzymując wielokrotne brawa. Na zakończenie gali znakomite zwyciężczynie konkursu recytowały poezję naszego ukochanego Papieża.


Nagrodzeni w konkursie w poszczególnych kategoriach:

Wyróżnienia w III Wojewódzkim Konkursie Recytatorskim Poezji św. Jana Pawła II otrzymali:

W kategorii pierwszej „szkół podstawowych kl. 1-6”:

1. Paweł Świerczyński ze Szkoły Podstawowej SPSK im. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Częstochowie.

2. Zuzanna Kowalczyk ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. A. Mickiewicza w Krzepicach.

W kategorii drugiej „kl. 7-8 i 3 gimnazjum”:

3. Agnieszka Majchrzyk ze Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Lindowie.

4. Beata Kołodziejczyk z Technikum SPSK z oddziałami integracyjnymi w Częstochowie.

W kategorii „szkół ponadgimnazjalnych”:

5. Aleksandra Mostowska z VII LO im. M. Kopernika w Częstochowie.

6. Paulina Jaksender z Technikum nr 12 im. Jana Pawła II w Częstochowie.

Wyróżnienia przyznane przez Radio Jasna Góra w III Wojewódzkim Konkursie Recytatorskim Poezji św. Jana Pawła II otrzymali:

1. Mateusz Frymus ze Szkoły Podstawowej im. Grzegorza Piramowicza w Kłomnicach.

2. Wiktoria Naskręcka ze Szkoły Podstawowej nr 31 w Częstochowie.

3. Kinga Klimczak ze Szkoły Podstawowej nr 21 w Częstochowie.

4. Laura Nykiś ze Szkoły Podstawowej nr 2 im. A. Mickiewicza w Kłobucku.

5. Marta Szewczyk ze Szkoły Podstawowej SPSK im. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Częstochowie.

6. Jakub Kromołowski z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego im. Jana Pawła II w Rudnikach.

Trzecie miejsce w konkursie, w pierwszej kategorii „kl. 1-6” otrzymał Kosma Widuła ze Szkoły Podstawowej nr 30 im. por. Michała Brzeskiego w Częstochowie.

Trzecie miejsce w konkursie, w drugiej kategorii „kl. 7-8 i 3 gimnazjum” otrzymał Jakub Wójcik ze Szkoły Podstawowej im. G. Morcinka w Poczesnej.

Trzecie miejsce w konkursie, w kategorii „szkół ponadgimnazjalnych” otrzymała Katarzyna Nowakowska z I LO im. J. Słowackiego w Częstochowie.

Drugie miejsce w konkursie, w pierwszej kategorii „kl. 1-6” otrzymała Emilia Kiraga ze Szkoły Podstawowej nr 24 im. Powstańców Śląskich w Rudzie Śląskiej.

Drugie miejsce w konkursie, w drugiej kategorii „kl. 7-8 i 3 gimnazjum” otrzymała Patrycja Olak ze Szkoły Podstawowej nr 31 w Częstochowie.

Drugie miejsce w konkursie, w kategorii „szkół ponadgimnazjalnych” otrzymała Zuzanna Bąk z VII LO im. M. Kopernika w Częstochowie.

Pierwsze miejsce w konkursie, w pierwszej kategorii „kl. 1-6” otrzymała Matylda Rydzyńska ze Szkoły Podstawowej nr 31 w Częstochowie.

Pierwsze miejsce w konkursie, w drugiej kategorii „kl. 7-8 i 3 gimnazjum” otrzymała Joanna Migalska z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Przyrowie.

Pierwsze miejsce w konkursie, w kategorii „szkół ponadgimnazjalnych” otrzymała Martyna Kundzicz z I LO im. J. Słowackiego w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzy rady na Wielki Post: nie osądzać, nie potępiać, przebaczać

2019-03-18 12:50

st (KAI) / Watykan

Na konieczność naśladowania Pana Jezusa i Jego miłosierdzia każdego dnia wskazał Papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty odniósł się do wskazań czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Łk 6,36-38), gdzie mowa między innymi: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Podkreślił, że Boże miłosierdzie może nam przebaczyć nawet najokropniejsze czyny.

Grzegorz Gałązka

Franciszek przypomniał historię wdowy, która przyszła oskarżać się do św. Jana Marii Vianneya, bo jej mąż popełnił samobójstwo rzucając się z mostu. Proboszcz z Ars przypomniał jej, że między mostem, a rzeką jest Boże miłosierdzie, aż do ostatniej chwili. Podkreślił, że Pan Jezus daje nam trzy rady, zwłaszcza na Wielki Post: po pierwsze nie sądzić. Przypomniał, że bardzo często grzeszymy obmową. Druga rada Jezusa to potępiać i wreszcie przebaczać, chociaż jest to tak trudne. Papież przypomniał w tym kontekście, że od tego, jak przebaczamy zależy, jak nam będą wybaczone nasze grzechy przez Boga.

Ojciec Święty zachęcił by uczyć się mądrości wielkoduszności, będącej sposobem na wyrzeczenie się „paplaniny”, w której „nieustannie osądzamy, nieustannie potępiamy i niemal nigdy nie wybaczamy”.

„Pan nas naucza: dawajcie. Dawajcie, a będzie wam dane: bądźcie szczodrzy w dawaniu. Nie bądźcie ludźmi o «wężu w kieszeni»; bądźcie hojni w dawaniu ubogim, potrzebującym, a także dawaniu wielu rzeczy: dawaniu rad, dawaniu ludziom uśmiechów. Zawsze dawajcie. «Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie», bo Pan będzie hojny: my damy jedno, a On nam odpłaci stokrotnie więcej, niż to, co dajemy. Taka postawa umacnia wyrzeczenie się sądzenia, potępiania a także wybaczanie. Ważna jest jałmużna, ale nie tylko jałmużna materialna, lecz także jałmużna duchowa; spędzanie czasu z kimś potrzebującym, odwiedzanie osoby niepełnosprawnej, uśmiechanie się”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: wręczenie Medali św. Brata Alberta

2019-03-18 17:24

md / Kraków (KAI)

Jan Kanty Pawluśkiewicz, Krystyna Mrugalska, ks. Stanisław Łada oraz Diana i Wojciech Bonowiczowie odebrali 18 marca w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Medale św. Brata Alberta. Wyróżnienie przyznawane jest od 1997 r. za działalność na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Uroczyste wręczenie odznaczeń odbyło się podczas XIX Festiwalu Twórczości Osób Niepełnosprawnych „Albertiana”.

YouTube.com
Jan Kanty Pawluśkiewicz

Jan Kanty Pawluśkiewicz, kompozytor i malarz, od lat wspiera Fundację Anny Dymnej „Mimo wszystko”. Artysta od samego początku zasiada w jury Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, wspiera także osoby z niepełnosprawnościami, które marzą o karierze artystycznej.

Odbierając wyróżnienie, kompozytor podkreślał, że od osób z niepełnosprawnościami więcej otrzymuje niż sam daje. „Jeśli dają mi medal, to kocham ich i deklaruję, że do końca moich dni będę ich wspominał” – dodał.

„Życie z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie jest wielkim przywilejem i zaszczytem” - mówił na scenie teatru Wojciech Bonowicz. On i jego żona Diana zaangażowali się w pomoc osobom z niepełnosprawnością intelektualną już jako studenci. W latach 80., w ramach Ruchu Wiara i Światło prowadzili wspólnotę dla małych dzieci, zwaną „małymi Muminkami” i choć potem założyli rodzinę, wciąż prowadzą tę wspólnotę.

„Mówi się o mowie nienawiści, o mowie, która dzieli. Moi przyjaciele nigdy tak nie mówią” – podkreślał Bonowicz. Jego zdaniem, osoby z niepełnosprawnością intelektualną są "wielkimi akumulatorami wybaczania". „Jeśli nasze społeczeństwo w ogóle się jeszcze trzyma, to tylko dzięki nim” - zaznaczył.

Krystyna Mrugalska została wyróżniona za działalność społeczną na rzecz osób niepełnosprawnych intelektualnie i ich rodzin. „To legenda w tym środowisku. Jej syn, nieżyjący już Grzegorz, był osobą niepełnosprawną. Gdy się narodził, całkowicie poświęciła się wspieraniu innych rodzin” – podkreślał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Laureatka działała w trudnych czasach komunizmu, kiedy to istnienie osób z niepełnosprawnościami było tematem tabu, a jednak udało się jej stworzyć specjalny dział w ramach Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Podobne koła powstały w całej Polsce.

Ks. prałat Stanisław Łada jest kapłanem archidiecezji gdańskiej, pracuje w Pruszczu Gdańskim. Został doceniony za to, że od lat 80. otacza opieką duszpasterską i pomocą charytatywną osoby niepełnosprawne i potrzebujące. „Początkowo wspierał swoich parafian, dziś jego działalność obejmuje już całą archidiecezję” – mówił ks. Isakowicz-Zaleski.

Medal św. Brata Alberta, ustanowiony w 1997 r., przyznawany jest za niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym. Jego pierwszym laureatem był kard. Franciszek Macharski. Wśród laureatów są również m.in. premier Jerzy Buzek, prof. Zbigniew Brzeziński, bp Jan Chrapek, Anna Dymna, kard. Stanisław Dziwisz, prof. Andrzej Zoll, Agata Kornhauser-Duda czy Jakub Błaszczykowski.

Medal przedstawiający św. Brata Alberta przytulającego dzieci zaprojektował Krzysztof Sieprawski, podopieczny Schroniska dla Niepełnosprawnych w Radwanowicach.

Wyróżnienie tradycyjnie wręczane jest podczas Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie „Albertiana”. W tym roku odbył się on po raz 19.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem