Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Szkoła życia

2014-05-14 15:40

Rozmawia Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska 20/2014, str. 6

Piotr Marcińczak

O doświadczeniu życia we wspólnocie Cenacolo z Miłoszem Paszkiewiczem, studentem teologii w Instytucie Filozoficzno-Teologicznym w Zielonej Górze, rozmawia Aleksandra Bąk

ALEKSANDRA BĄK: – Jak trafiłeś do wspólnoty Cenacolo?

MIŁOSZ PASZKIEWICZ: – Mój pobyt tam był w czasie urlopu dziekańskiego, jaki odbywałem w połowie drugiego roku teologii. Miałem 9 miesięcy na doświadczenie życia we wspólnocie opartej na modlitwie i pracy.

– Cieszyłeś się, że jedziesz?

– Mój pogląd na wspólnotę był bardzo negatywny i napawał mnie lękiem, gdy dochodziła świadomość, że tam spędzę swój urlop dziekański. Wcześniej poznałem tylko niewiele informacji na temat Cenacolo. Tymczasem zobaczyłem we wspólnocie ludzi mocno zmieniających swoje życie, poznałem w pewien sposób jej charyzmat i mogłem być jej częścią, dlatego jest dla mnie tak ważna. Jednym z ważniejszych momentów było spotkanie w Polsce z założycielką wspólnoty – s. Elvirą Petrozzi. Jej dotyk dłoni pamiętam do dzisiaj. Jej pokój serca właśnie dzisiaj pomaga mi w moim zmaganiu się z codziennością.

– Jak wyglądał Twój dzień we wspólnocie?

– Zaczynaliśmy o 5.15 na kolanach przed Najświętszym Sakramentem na adoracji, która trwała do 6. Potem poranna toaleta i o 6.15 spotykaliśmy sie znowu przed Jezusem na Różaniec części radosnych. Po nim szliśmy po ciuchy robocze, przebieraliśmy się i było śniadanie. Po posiłku wyczytywano prace na dany dzień i kto gdzie pracuje. Zazwyczaj we wspólnocie pracuje się we dwóch. O 10 była „La merenda”, czyli drugie śniadanie. Na miejsce prac przychodził kucharz i wydawał herbatę i dwie kanapki. Po zjedzeniu, dalej pracowaliśmy. Dzień polegał na pracy do 18-20 z przerwami na posiłki i modlitwę: Różaniec odmawialiśmy w trakcie pracy i po niej, na spacerze. Po nim szliśmy się myć i spotykaliśmy się w kaplicy na dzieleniu się Słowem Bożym i swoim życiem. Każdy miał obowiązek raz na 10 dni przed wszystkimi w kaplicy podzielić się tym, co przeżywa, jakie ma problemy, trudności, ale także i jakie radości. Za trudności i odstąpienia od reguły panującej we wspólnocie przepraszał wszystkich domowników. Potem były kolacja i chwila wolnego na rozmowy z inną osobą aniżeli na obiad. Modlitwy wieczorne przed Najświętszym Sakramentem i koniec dnia, gdy wszyscy kładli się spać. Co sobotę o 2 w nocy każdy ze wspólnoty – wszystkie domy na świecie, a jest ich ponad 60 – wstaje i modli się na godzinnej adoracji za tych, którzy są na świecie i są uzależnieni.

– Podobno nie mogłeś sobie robić samemu odpoczynków, słyszałam też, że nie można nawet usiąść na chwilę w trakcie pracy, to prawda?

– Tak, tam są twarde reguły. Nie można się nawet podpierać w trakcie pracy.

– Nie chciałeś uciec?

– Czasem nie radziłem sobie z podpieraniem i dlatego w trakcie dzielenia w kaplicy, kiedy mówiłem, jak mi się żyje, to musiałem, ale i chciałem przeprosić, że naruszyłem regułę wspólnotową, która mówi, żeby się nie podpierać w trakcie pracy. Nawet nie można mówić słowa „zmęczony”, za to też trzeba przepraszać wspólnotę. To uczy życia w prawdzie i nieukrywania czegoś tylko dlatego, że ktoś nie widział.

– Taki brak robienia sobie przerw czy pozwolenia sobie na chociaż chwilę nudy pomaga Ci w czymś teraz, zaowocowało?

– Odpoczynek był w trakcie spania, po obiedzie i po kolacji. Reszta to czas na pracę i modlitwę. To mi dało siły do wytrwałości i pokazało, że człowiek wiele może, a zmęczenia nie było wiele. Można się przestawić i organizm wtedy naprawdę dobrze funkcjonuje, wtedy to jest właśnie naturalne dla niego.

– Pamiętam, że po oazie i po pielgrzymce zawsze lepiej funkcjonowałam, miałam więcej czasu na wszystko, bo dzień jakiś taki poukładany był, ten rytm na trochę zostawał. Miałeś podobnie?

– Dokładnie tak.

– Czego Cię nauczył ten pobyt?

– Na pewno nauczył mnie walczyć ze swoimi słabościami. Jest we wspólnocie wiele niewygody, którą można zwalczyć i przełamać. To pokazało mi także, że dzięki modlitwie jestem w stanie zrobić coś więcej, zrobić coś dobrego nie tylko dla siebie, ale i dla tego, który jest blisko mnie. Nauczyło mnie też to wytrwałości w modlitwie mimo zniechęcenia. Kiedy widzi się tych ludzi, jak się zmieniają, walczą ze sobą, walczą o prawdę w swoim życiu i Boga – to pomagało mi wielokrotnie iść do przodu. Nie chciałem się czuć tam lepszy, bo nie byłem narkomanem, tylko chciałem po prostu być także domownikiem, tak jak oni, i dzięki temu żyć prawdziwie we wspólnocie, widząc w nich ludzi, a nie narkomanów. Nauczyło mnie to więc także patrzenia na drugiego człowieka, nie oceniając go od razu. Wiem też, że warto jest walczyć o Boga w życiu i żyć w prawdzie. Właśnie na tym opiera się bycie we wspólnocie: na chęci zmiany swojego życia, byciu w prawdzie przed sobą i innymi i chęć budowania dobra gdziekolwiek się jest. „Wyjście z ciemności do światła” – to zawołanie wspólnoty. Ona mi pokazała radość z bycia chrześcijaninem i moc bycia blisko Jezusa dzięki sakramentom. To właśnie Ci ludzie nauczyli mnie szanować siebie jako wierzącego i cieszenia się tym faktem. To prawdziwa szkoła życia, szkoła prawdy i szkoła prawdziwych wartości, której fundamentem jest Bóg. Moja wiara wzrosła bardzo dzięki temu doświadczeniu bycia tam.

– Każdy może skorzystać z pobytu we wspólnocie?

– Tak. Wspólnota pomaga przede wszystkim narkomanom wyjść z nałogu, ale może tam być każdy. Można skorzystać z tzw. doświadczenia, które trwa minimum 30 dni. Narkomani, którzy chcą tam się zmieniać, mieszkają tam 3 lata. Brak jest tam Internetu, telewizora, telefonu, ale jest drugi człowiek, którego wartość można tam odkryć. Wielką wartością jest towarzyszenie drugiemu, wspólnotowa modlitwa i praca, w czasie której człowiek często się otwiera i leczy swoje rany powstałe w trakcie życia.

Kontakt do wspólnoty: www.nie-narkotykom.sos.pl
Kontakt do Miłosza: dostępny w redakcji „Aspektów”

Tagi:
wspólnota

Kalwaria Zebrzydowska: Wspólnoty „Wiara i Światło” świętowały swoje 40-lecie

2018-05-06 09:15

mp / Kalwaria Zebrzydowska (KAI)

Wspólna modlitwa, rozważanie tajemnic Zmartwychwstania i wielkie, spontaniczne świętowanie u stóp obrazu Matki Bożej Kalwaryjskiej – to główne elementy pielgrzymki wspólnot „Wiary i Światła”, które przybyły 5 maja do Kalwarii Zebrzydowskiej, aby w ten sposób uczcić 40-lecie ruchu w Polsce. „Wiara i Światło” jest międzynarodowym, chrześcijańskim ruchem, skupiającym ludzi z upośledzeniem umysłowym, ich rodziny i przyjaciół.

Julia A. Lewandowska

Jubileuszowa pielgrzymka odbyła się pod hasłem: „Ja was wybrałem sobie ze świata” (J 15,19). Na początku uroczystości na plac przed sanktuarium, gdzie zgromadziło się ok. 1, 5 tysiąca członków wspólnot, wyniesiono cudowny wizerunek Matki Bożej. O. Michaesz witając pielgrzymów w imieniu bernardynów podkreślił, że Matka Boża Kalwaryjska przyjmuje i ogarnia swą miłością wszystkich, a w szczególności ludzi cierpiących, samotnych i potrzebujących różnorakiej pomocy.

Joanna Koczot, odpowiedzialna za wspólnoty w Polsce zapewniła pielgrzymów z niepełnosprawnością intelektualną, że są bardzo potrzebni „nam, całemu Kościołowi i światu”. Ich rodzicom podziękowała, że przyjęli „ich dar życia” naznaczonego tajemnicą cierpienia ale też wyjątkowymi zdolnościami w sferze serca. Przypomniała, że wspólnoty „Wiara i Światło” narodziły się w 1971 r. podczas pielgrzymki do Lourdes zorganizowanej w reakcji na odrzucenie, jakiego wówczas upośledzeni umysłowo doznawali w świecie i nawet w Kościele. W kilka lat później, dokładnie w 1978 r. przybyły one do Polski.

Znakiem upamiętniającym ten fakt były cztery olbrzymie świece przyniesione do ołtarza, symbolizujące miasta, gdzie powstały pierwsze w Polsce wspólnoty: Wrocław, Warszawę, Kraków i Poznań. Dziś wokół tych miast rozwinęły się 4 prowincje ruchu w Polsce, skupiające w sumie 90 wspólnot. Świece zapalał bp Henryk Ciereszko, sprawujący opiekę nad ruchem z ramienia polskiego Episkopatu.

- Dzięki wspólnotom „Wiara i Światło” odkrywamy tajemnicę osób z upośledzeniem umysłowym – podkreślił Jean Vanier, duchowy lider i współtwórca ruchu, w przesłaniu skierowanym do pielgrzymów w Kalwarii Zebrzydowskiej za pośrednictwem telebimu. A tajemnica ta – wyjaśnił – sprowadza się do tego, że choć mają oni mniej rozwinięte zdolności w sferze intelektu, to mają wyjątkową zdolność do miłości, dzięki czemu, jeśli zostaną przyjęci i zaakceptowani, mogą być „prawdziwym błogosławieństwem dla rodziny i wspólnoty”.

A obecny na miejscu międzynarodowy koordynator ruchu Ghislain du Chéné wraz z międzynarodowym kapelanem ks. Isaackiem Martinezem przypomnieli, że świętowanie 40-lecia wspólnot jest w gruncie rzeczy świętowaniem wielkiej tajemnicy życia i radości zmartwychwstania, które to tajemnice są szczególnym udziałem wspólnot „Wiara i Światło”.

Za pomocą telebimu przemówiła też do kalwaryjskich pielgrzymów Marie-Hélene Mathieu, która stworzyła ruch wraz z Jeanem Vanier i przez kilkadziesiąt lat była jego międzynarodowym koordynatorem. Wśród twórców polskich wspólnot „Wiara i Światło” wymieniła nieżyjącą już Teresę Brezę z Wrocławia, matkę upośledzonej Joasi oraz Marcina Przeciszewskiego z Warszawy, który był pierwszym koordynatorem ruchu w Polsce, a następnie pomógł w zakładaniu wspólnot w innych ówczesnych krajach „zza żelaznej kurtyny”, włącznie z ZSRR.

Sam Przeciszewski podkreślił, że wspólnoty „Wiara i Światło” ukazują najgłębszą istotę Kościoła, który jest wspólnotą koncentrującą się wokół dwóch swych „największych skarbów” czyli Jezusa obecnego w Eucharystii i ubogich. Ich wartością jest także tworzenie wspólnoty w oparciu o pluralizm i komplementarność różnych darów, jakie niosą ludzie zdrowi oraz niepełnosprawni. Dodał, że osoby ubogie i niepełnosprawne powołują nas do jedności - także w dziele odbudowy jedności Kościoła, podzielonego na różne wyznania. Przywołał przykład Rosji, gdzie „Wiara i Światło” zakorzeniła się na gruncie prawosławnym i w ten sposób przyczynia się do umacniania ekumenizmu.

Główną cześć dzisiejszego przedpołudnia wypełniła inscenizowana przez osoby z upośledzeniem i ich przyjaciół „Droga Światła”, składająca się z 14 stacji, odgrywanych przez osoby z upośledzeniem scen, prezentujących spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym – zakorzenione w realiach współczesnego świata i życia wspólnot ”Wiara i Światło”.

„Pusty grób – znak zmartwychwstania. Nasze wspólnoty są miejscem zmartwychwstania, ponownego narodzenia, kiedy serce z kamienia przemienia się w serce z ciała” – mówił narrator, kiedy na scenie widzieliśmy apostołów, zdumionych tym, co ujrzeli.

Następnie rozpoczęło się wielkie, wspólnotowe święto. Olbrzymi plac przed sanktuarium wypełniły taneczne korowody, półtora tysiąca osób niepełnosprawnych i ich przyjaciół.

Po południu zgromadzone w Kalwarii wspólnoty wzięły udział we wspólnej, dziękczynnej Eucharystii pod przewodnictwem bp. Henryka Ciereszko. Przy ołtarzu zgromadziło się kilkudziesięciu kapłanów z całej Polski, będącymi kapelanami wspólnot w różnych miastach. Wśród nich obecni byli m. in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który dzięki inspiracji „Wiary i Światła” stworzył Fundację im. Brata Alberta czy ks. Mirosław Tosza, twórca wspólnoty Betlejem z Jaworzna, pracującej z ludźmi bezdomnymi.

Podążajcie drogą ewangelicznych Błogosławieństw, bo waszą misją jest przemiana świata w ten właśnie sposób – mówił biskup do przedstawicieli wspólnot „Wiara i Światło”. W swej homilii zaznaczył, że wspólnoty koncentrujące się wokół ludzi z niepełnosprawnością intelektualną, są „tą cząstką Kościoła, która jest szczególnie ważna ze względu na to, że skupia ludzi najuboższych, ciężko doświadczonych, a nierzadko odrzucanych przez świat”.

„My tymczasem poznajemy Boga, który jest bliski każdemu, a szczególnie osobom najsłabszym” – dodał i podkreślił, że drogą wspólnot „Wiara i Światło” jest droga ewangelicznych błogosławieństw. Zwrócił uwagę, że w doskonały sposób ukazuje ją papież Franciszek w swej najnowszej adhortacji „Gaudete et exsultate”. Przyznał, że do świętości realizowanej w taki właśnie sposób powołani są absolutnie wszyscy, niezależnie od niepełnosprawności czy stopnia upośledzenia.

A nawiązując do obchodzonego właśnie 40-lecia wspólnot „Wiara i Światło”, bp Ciereszko stwierdził, że należy dziękować za to, co ruch ten dokonał w sferze nie tylko pomocy, ale przede wszystkim na rzecz pozytywnego postrzegania ludzi upośledzonych w społeczeństwie i w Kościele.

„Śpiewajmy pieśń uwielbienia i wdzięczności za 40 lat działania „Wiary i Światła” w Polsce” – zakończył. Honorowy patronat nad jubileuszową pielgrzymką ruchu „Wiara i Światło” objęli: abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, kustosz sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej o. Konrad Cholewa OFM oraz burmistrz Kalwarii Zebrzydowskiej dr hab. inż. Augustyn Ormanty.

Swych patronatów medialnych udzieliły: Program Pierwszy TVP, Katolicka Agencja Informacyjna oraz tygodniki: „Niedziela” i „Idziemy”.

*****

Geneza ruchu „Wiara i Światło”

Wspólnoty „Wiara i Światło” narodziły się z pragnienia, by pomóc osobom niepełnosprawnym intelektualnie odnaleźć należne im miejsce w Kościele i społeczeństwie. „Wiara i Światło" powstała jako odpowiedź na ból rodziców, którzy – z racji niepełnosprawności ich dzieci – byli marginalizowani zarówno przez społeczeństwo, jak i Kościół. Osobom z niepełnosprawnością intelektualną nie udzielano Komunii św. (jako, że "nie rozumieją"), nie pozwalano na udział w pielgrzymkach (gdyż "zaburzają atmosferę") itp.

W odpowiedzi na to Marie-Hélene Mathieu i Jean Vanier zorganizowali kilkunastotysięczną, międzynarodową pielgrzymkę osób upośledzonych umysłowo, ich rodzin i przyjaciół do Lourdes na Wielkanoc 1971 r. Przy jej organizacji wykorzystano doświadczenia wspólnotowego życia z osobami z niepełnosprawnością intelektualną w l’Arche (Arka), założonej w 1964 r. przez Jeana Vanier.

To właśnie owocem pielgrzymki do Lourdes w 1971 r. było zawiązanie się wspólnot „Foi et Lumiere” (Wiara i Światło) w kilkunastu krajach, z których do Lourdes przybyli niepełnosprawni wraz z ich rodzinami i przyjaciółmi. Skupiają one obecnie ponad 50 tys. członków w 81 krajach świata na wszystkich kontynentach, także w Polsce.

Każda ze wspólnot „Wiara i Światło” składa się z kilkunastu osób niepełnosprawnych z upośledzeniem umysłowym, ich rodziców i przyjaciół. Comiesięczne spotkania są bardzo proste: Msza św., modlitwa, „dzielenie się” na określony temat i świętowanie. Wspólnoty razem spędzają także wakacje, biorą udział w rekolekcjach, pielgrzymują.

Papieskie wsparcie

Wielkie znaczenie dla wspólnot miała kolejna międzynarodowa pielgrzymka, zorganizowana w Roku Świętym (1975) do Rzymu. Tam z wielką miłością przyjął niepełnosprawnych pielgrzymów Paweł VI, błogosławiąc dalszy rozwój ruchu.

Równie wielką wagę do rozwoju ruchu przywiązywał Jan Paweł II. W 2002 r. do odpowiedzialnych wspólnot zgromadzonych w Castel Gandolfo, powiedział: „Przyjmując wszystkich najmniejszych, dotkniętych upośledzeniem umysłowym, rozpoznaliście w nich szczególnych świadków Bożej czułości, od których możemy się wiele nauczyć i którzy powinni zająć szczególne miejsce w Kościele”.

Duchowość i misja ruchu

Duchowość „Wiary i Światła” - podkreśla Jean Vanier - to w istocie "współczucie, wezwanie, by zejść z drabiny sukcesu i szukać ostatnich miejsc obok ubogich, odkrywanie jak każda osoba, w tym osoba upośledzona jest ważna i niepowtarzalna".

Wspólnoty cechuje głęboka wiara, że każda z osób upośledzonych umysłowo jest w pełni osobą ze wszystkimi należnymi jej prawami: a przede wszystkim z prawem do bycia kochaną, uznawaną przez społeczeństwo i szanowaną.

Ruch stara się ukazać wartość (dary) osób z upośledzeniem umysłowym, które choć mają zaburzony rozwój intelektualny, to realizują się świetnie w sferze relacji międzyludzkich. Poprzez wszystkie swoje działania wspólnoty „Wiara i Światło” starają się ukazywać jak wielką wartość mają osoby niepełnosprawne bądź upośledzone umysłowo.

- Czym jest dla nas wspólnota? To wiara w ludzi, akceptacja drugiej osoby nie patrząc na jej wygląd, pokazuje jej, że jest ważna i potrzebna i ze można ją pokochać – mówi członkini wspólnoty z Bydgoszczy, mama niepełnosprawnego Marka. - Dzięki wspólnocie moje dziecko nabrało wiary w siebie, Marek poczuł się potrzebny. Nagle wokół niego pojawili się przyjaciele, choć wcześniej ich nie miał. Coraz częściej pojawia się uśmiech na jego twarzy, po prostu zaczyna wierzyć w siebie, w swoje możliwości i marzenia.”

„Wiara i Światło" podkreśla także ważną misję, którą mają do spełnienia osoby z upośledzeniem umysłowym w Kościele oraz we współczesnym świecie. Przypominają, że Kościół powinien zawsze koncentrować się wokół osób najsłabszych i cierpiących oraz, że winni oni mieć zapewnione centralne miejsce w każdej wspólnocie kościelnej.

Z kolei misja osób z upośledzeniem umysłowym w społeczeństwie – wedle wspólnot „Wiara i Światło” - streszcza się w tym, że w świecie goniącym za sukcesem i stawiającym na pierwszym miejscu skuteczność, upośledzeni pokazują, że najbardziej istotne wartości są gdzie indziej: w sferze relacji oraz zarówno w wyjątkowym zaufaniu do innych ludzi jak i w głębokim zaufaniu do Boga. Cechuje ich zazwyczaj silna, naturalna wiara.

Wspólnoty w Polsce

W Polsce pierwsza wspólnota „Wiara i Światło” powstała w maju 1978 r. we Wrocławiu z inicjatywy Teresy Brezy, matki Joasi z Zespołem Downa. Poszukując wzorców katechizacji osób upośledzonych umysłowo udała się ona do Francji, gdzie natrafiła na Marie-Hélène Mathieu, założycielkę wspólnot „Wiary i Światła”. Dalszą część życia Teresa Breza poświęciła tworzeniu ruchu w Polsce.

Kolejna wspólnota powstała w listopadzie 1978 r. w Warszawie i Lublinie, założyli ją studenci. Pierwszymi kapelanami ruchu w Warszawie byli ks. Stanisław Małkowski oraz bł. ks. Jerzy Popiełuszko.

Po pobycie Jeana Vaniera w Polsce we wrześniu 1980 r. i jego ogólnopolskich rekolekcjach w Szewnej wspólnoty narodziły się także w innych miastach. Twórcą wspólnot w Krakowie był ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, w Poznaniu Wacław Baehr, w Lublinie Joanna Puzyna-Krupska. Ze strony kościelnej bardzo pomógł w tym kard. Franciszek Macharski oraz o. Walenty Potworowski, ówczesny prowincjał dominikanów. Pierwszym odpowiedzialnym koordynatorem krajowym wspólnot „Wiara i Światło” w Polsce był w latach 1981 – 83 Marcin Przeciszewski. On też uczestniczył w zakładaniu pierwszych wspólnot tego ruchu w ówczesnym ZSRR oraz na Węgrzech, w Czechach i na Słowacji.

Ruch "Wiara i Światło" - choć narodził się na gruncie Kościoła katolickiego - istnieje także w Kościołach prawosławnych (w Rosji, Rumunii i na Bliskim Wschodzie), ewangelickich (Szwecja, Dania, Norwegia), anglikańskim i metodystycznym (Wielka Brytania i USA).

Aktualnie w Polsce działa 90 wspólnot „Wiara i Światło”, skupionych w czterech prowincjach. Ich działalność koordynuje Joanna Koczot, wicekoordynator międzynarodowy ruchu, a opiekunem z ramienia Konferencji Episkopatu Polski jest bp Henryk Ciereszko z Białegostoku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Mateusz jest wzorowym opiekunem rodziny

2018-05-24 18:13

Artur Stelmasiak

Ordo Iuris
22-letni Mateusz obiecał umierającej mamie, że zaopiekuje się młodszym rodzeństwem

Mateusz z Przemyśla ma 22 lata ale odpowiedzialności mogliby mu pozazdrościć znacznie starsi mężczyźni. Dzięki współpracy opieki społecznej i zaangażowaniu prawników Ordo Iuris sąd ustanowił go opiekunem zastępczym dla czwórki jego rodzeństwa.

Ich mama miała 42 lata, kiedy zmarła na raka piersi w sierpniu 2016 roku. Zmagała się z chorobą ponad 4 lata. Umierając poprosiła Mateusza, aby zaopiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Mateusz obiecał mamie, że zajmie się dziećmi i nie odda ich, dopóki mu ich nie zabiorą. Istniało bowiem realne zagrożenie, że dzieci trafią do domu dziecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. W końcu lutego 2017 r. sąd, na czas trwania postępowania, ustanowił go opiekunem małoletnich i zobowiązał do współpracy z asystentem rodziny, który na bieżąco składał sprawozdania z wykonywania opieki przez 21-latka. W toku postępowania w sprawę włączyli się prawnicy Ordo Iuris, reprezentując Mateusza przed sądem. Na ich wniosek sąd przeprowadził postępowanie dowodowe z zeznań świadków, opinii pracowników opieki społecznej i opiniodawczego zespołu Sądowych Specjalistów.

Ordo Iuris
Mateusz będzie się opiekował dalej swoim rodzeństwem m. in. dzięki pomocy mec. Macieja Kryczki z Ordo Iuris

Dzięki pomocy m. in. prawników z Ordo Iuris, sprawa znalazła swój pomyślny finał w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Sąd wydał 23 maja 2018 r., postanowienie, w którym ustanowił Mateusza pieczą zastępczą dla rodzeństwa. - Można powiedzieć, że w przypadku Mateusza polskie państwo zachowało się jak trzeba - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Od samego początku po nagłośnieniu sprawy przez media pomoc przyszła z wielu miejsc. Odezwały się osoby, które deklarują pomoc finansową czy rzeczową. Ordo Iuris zadeklarowało działania na rzecz Mateusza pro bono. W sprawie świadczeń 500+ odezwała się minister Elżbieta Rafalska, a swoich urzędników przysłał do Przemyśla nawet Prezydent.

Mateusza z Przemyśla reprezentowało wielu prawników z Ordo Iursi m. in. mec. Piotr Sura, mec. Łukasz Roga, mec. Jerzy Kwaśniewski i mec. Maciej Kryczka. - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że mimo młodego wieku i licznych trudności związanych z wychowywaniem czwórki dzieci, Pan Mateusz, przy skutecznej pomocy asystenta rodziny i pracowników opieki społecznej, daje rękojmię do właściwego wykonywania opieki i władzy rodzicielskiej nad swoim rodzeństwem.  Z pełnym uznaniem odnosimy się do decyzji sądu, gdyż ostatecznie reguluje status prawny małoletnich z uwzględnieniem silnej więzi emocjonalnej pomiędzy nimi a Panem Mateuszem – mówi mec. Maciej Kryczka.

Dla porównania Ordo Iuris prowadzi też kilka spraw Norwegii, gdzie pracownicy socjalni z „Barnevernet” wyspecjalizowali się w odbieraniu dzieci rodzinom na masową skalę. Wystarczy drobny pretekst, by zabrać norweskim rodzicom dziecko. - Dlatego sprawa Matusza była dla nas tak ważna. Udowodniliśmy, że w Polsce może być normalnie, a wszystkie organizacje społeczne i państwowe są po to, by wspierać i ochraniać rodzinę - mówi mec. Kwaśniewski.

Rodzeństwo żyje skromnie ale Mateusz stara się ze wszystkich sił, aby dzieci nie odczuwały niedostatku. W domu sprząta, gotuje, prasuje, pomaga w lekcjach. Sąsiedzi i ci, którzy znają sytuację chwałą Mateusza, bo stara się stworzyć rodzeństwu normalny dom. - Całoroczna kontrola Mateusza i postępowanie sądowe dowiodło, że Mateusz doskonale sobie radzi z młodszym rodzeństwem. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że najstarszy brat powinien zajmować się dziećmi. Według wywiadu środowiskowego jest wzorowym opiekunem rodziny - podkreśla Kwaśniewski. - Sprawa Mateusza to również modelowy przykład wzorcowo działającej opieki społecznej. Przecież on może być rodziną zastępczą dlatego, że ma doskonałą otulinę pomocy społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mateusz jest wzorowym opiekunem rodziny

2018-05-24 18:13

Artur Stelmasiak

Ordo Iuris
22-letni Mateusz obiecał umierającej mamie, że zaopiekuje się młodszym rodzeństwem

Mateusz z Przemyśla ma 22 lata ale odpowiedzialności mogliby mu pozazdrościć znacznie starsi mężczyźni. Dzięki współpracy opieki społecznej i zaangażowaniu prawników Ordo Iuris sąd ustanowił go opiekunem zastępczym dla czwórki jego rodzeństwa.

Ich mama miała 42 lata, kiedy zmarła na raka piersi w sierpniu 2016 roku. Zmagała się z chorobą ponad 4 lata. Umierając poprosiła Mateusza, aby zaopiekował się swoim młodszym rodzeństwem. Mateusz obiecał mamie, że zajmie się dziećmi i nie odda ich, dopóki mu ich nie zabiorą. Istniało bowiem realne zagrożenie, że dzieci trafią do domu dziecka.

Sprawa odbiła się szerokim echem w ogólnopolskich mediach. W końcu lutego 2017 r. sąd, na czas trwania postępowania, ustanowił go opiekunem małoletnich i zobowiązał do współpracy z asystentem rodziny, który na bieżąco składał sprawozdania z wykonywania opieki przez 21-latka. W toku postępowania w sprawę włączyli się prawnicy Ordo Iuris, reprezentując Mateusza przed sądem. Na ich wniosek sąd przeprowadził postępowanie dowodowe z zeznań świadków, opinii pracowników opieki społecznej i opiniodawczego zespołu Sądowych Specjalistów.

Ordo Iuris
Mateusz będzie się opiekował dalej swoim rodzeństwem m. in. dzięki pomocy mec. Macieja Kryczki z Ordo Iuris

Dzięki pomocy m. in. prawników z Ordo Iuris, sprawa znalazła swój pomyślny finał w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Sąd wydał 23 maja 2018 r., postanowienie, w którym ustanowił Mateusza pieczą zastępczą dla rodzeństwa. - Można powiedzieć, że w przypadku Mateusza polskie państwo zachowało się jak trzeba - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Kultury Prawnej Ordo Iuris.

Od samego początku po nagłośnieniu sprawy przez media pomoc przyszła z wielu miejsc. Odezwały się osoby, które deklarują pomoc finansową czy rzeczową. Ordo Iuris zadeklarowało działania na rzecz Mateusza pro bono. W sprawie świadczeń 500+ odezwała się minister Elżbieta Rafalska, a swoich urzędników przysłał do Przemyśla nawet Prezydent.

Mateusza z Przemyśla reprezentowało wielu prawników z Ordo Iursi m. in. mec. Piotr Sura, mec. Łukasz Roga, mec. Jerzy Kwaśniewski i mec. Maciej Kryczka. - Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynikało, że mimo młodego wieku i licznych trudności związanych z wychowywaniem czwórki dzieci, Pan Mateusz, przy skutecznej pomocy asystenta rodziny i pracowników opieki społecznej, daje rękojmię do właściwego wykonywania opieki i władzy rodzicielskiej nad swoim rodzeństwem.  Z pełnym uznaniem odnosimy się do decyzji sądu, gdyż ostatecznie reguluje status prawny małoletnich z uwzględnieniem silnej więzi emocjonalnej pomiędzy nimi a Panem Mateuszem – mówi mec. Maciej Kryczka.

Dla porównania Ordo Iuris prowadzi też kilka spraw Norwegii, gdzie pracownicy socjalni z „Barnevernet” wyspecjalizowali się w odbieraniu dzieci rodzinom na masową skalę. Wystarczy drobny pretekst, by zabrać norweskim rodzicom dziecko. - Dlatego sprawa Matusza była dla nas tak ważna. Udowodniliśmy, że w Polsce może być normalnie, a wszystkie organizacje społeczne i państwowe są po to, by wspierać i ochraniać rodzinę - mówi mec. Kwaśniewski.

Rodzeństwo żyje skromnie ale Mateusz stara się ze wszystkich sił, aby dzieci nie odczuwały niedostatku. W domu sprząta, gotuje, prasuje, pomaga w lekcjach. Sąsiedzi i ci, którzy znają sytuację chwałą Mateusza, bo stara się stworzyć rodzeństwu normalny dom. - Całoroczna kontrola Mateusza i postępowanie sądowe dowiodło, że Mateusz doskonale sobie radzi z młodszym rodzeństwem. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że najstarszy brat powinien zajmować się dziećmi. Według wywiadu środowiskowego jest wzorowym opiekunem rodziny - podkreśla Kwaśniewski. - Sprawa Mateusza to również modelowy przykład wzorcowo działającej opieki społecznej. Przecież on może być rodziną zastępczą dlatego, że ma doskonałą otulinę pomocy społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem