Reklama

To już nie obraza, to przestępstwo

2014-05-20 15:42

Ks. Ireneusz Skubiś
Niedziela Ogólnopolska 21/2014, str. 3

flash.pro / Foter / CC BY

Zastanawiam się, jak to możliwe, żeby w cywilizowanym kraju w środku Europy, kraju katolickim, w telewizji nadającej dla milionów widzów, ktoś mógł bezkarnie powiedzieć o bardzo szanowanych duchownych, w tym o biskupach, że są pedofilami. Przecież w ten sposób można zarzucić najcięższą zbrodnię każdemu z nas! A jednak miało to miejsce w TVN24, w programie p. Moniki Olejnik. Oczywiście, nie ona była autorką tego oszczerczego pomówienia, ale znany ekscentryczny polityk, twórca partii Twój Ruch. I tutaj zaczyna się problem – polski problem. W demokratycznym państwie każdy ma prawo głosić swoje poglądy. Ale trzeba brać odpowiedzialność za to, co się mówi. Muszą więc być jakieś granice dla mówienia tego, „co ślina na język przyniesie”, zwłaszcza kiedy są to ciężkie pomówienia albo idiotyzmy, które niszczą dobre imię ludzi i całej wspólnoty Kościoła.

Niestety, tendencje do rugowania chrześcijaństwa (w różnej formie) widzimy dziś w całej Europie. Z jednej strony jest pragnienie, by kontynent europejski się scalał, by ludzie dokonywali pewnych wyborów i działali wspólnie, bo tak jest bezpieczniej, korzystniej i łatwiej, ale z drugiej – zatraca nam się powoli to, co stanowiło kiedyś o tożsamości tego kontynentu, co tworzyło jego kulturę i w sposób niezwykły wyróżniało go w świecie.

Od 2 tysięcy lat na ważnym miejscu w Europie był krzyż – znak Jezusa Chrystusa, znak, do którego Europa miała wielki szacunek, na którym się opierała i na którym z pewnością się nie zawiodła. Kultura europejska bez krzyża i bez wartości, które przyniósł on ze sobą, nie miałaby ani takiego znaczenia, ani takich osiągnięć. Wiele zła czynią więc ci, którzy walcząc z krzyżem i chrześcijaństwem, chcą stworzyć nową Europę, bez odniesienia do Boga. Trzeba zobaczyć, że wszystko, co Europa osiągnęła – a jest tego bardzo wiele – zawdzięcza Dekalogowi i filozofii krzyża: miłości Boga i bliźniego. Jest to najlepszy fundament dla życia jednostek, narodów i państw. Bez kultury chrześcijańskiej, wyrażającej się w architekturze, sztuce, literaturze, nauce etc., Europa nie byłaby sobą. Kultura ta jest wewnętrznie piękna, bo ma pięknego, szlachetnego ducha – ducha założyciela chrześcijaństwa Jezusa Chrystusa. Taką Europą się zachwycamy. Mamy nadzieję, że otworzy ona oczy i nie da się ograbić z wartości, które stanowią o jej wyjątkowości. To są elementy tożsamości europejskiej.

Reklama

Nasza Ojczyzna, Polska, jest niejako zakodowana, zakorzeniona w myśli i kulturze europejskiej. Dzięki Kościołowi ponad tysiąc lat temu zostaliśmy przyjęci do wspólnoty narodów Europy jako jej pełnoprawni członkowie, bo chrześcijaństwo niesie z sobą miłość i braterstwo. Dobrze wiemy, że otworzyło nam to oczy na świat, ucywilizowało nas i wpłynęło na naszą kulturę, która została w sposób niezwykły zhumanizowana. Musimy pamiętać, że wypływa ona z ducha Ewangelii i z krzyża Chrystusa.

Teraz tak niefrasobliwie, ale też z tak wielką siłą chce się zniszczyć chrześcijańską tożsamość Europy, a także naszej Ojczyzny. Nie możemy pozwolić na to, żeby ludzie nieodpowiedzialni, którym zależy na własnym rozgłosie i czynieniu zamętu, uprawiali medialne hucpy, ubliżając tym, którzy są dla narodu autorytetami. Janusza Palikota można byłoby po prostu zignorować – bo to, co mówi, to brednie zaprawione bezczelnością i cynizmem, gdyby nie jego wystąpienia w programach, które mają dużą oglądalność. Jemu bardzo zależy na obecności w takich programach, ale – komu jeszcze, skoro daje mu się możliwość publicznego obrażania osób ważnych dla narodu i postponowania wartości, które są dla nas najwyższym odniesieniem?

Zwracam się zatem także do Telewizji, która działa na podstawie przyznanej przez państwo koncesji. Dlaczego tolerują Państwo chuligaństwo w mediach, reklamując nieprzyzwoitość na polskiej scenie politycznej? Może ktoś nie czuć sympatii do któregoś z biskupów czy do innego człowieka, ale nie wolno pozwalać na takie zachowania, jakich świadkami jesteśmy jakże często w tzw. debatach telewizyjnych czy audycjach w rodzaju wyżej wspomnianej. Telewizja i radio mają podnosić poziom kultury, a nie obniżać ją do poziomu rynsztoku.

Uważamy, że trzeba stworzyć odpowiednie mechanizmy prawne, które będą karać wszystkich nadużywających słowa w mediach niszczących naszą tożsamość lub dobre imię szanowanych i zacnych osób. Upominamy się więc dziś u tych wszystkich, którzy są odpowiedzialni za media i za porządek zwyczajnego życia społecznego, o nasze prawa i o podstawowe prawa tych osób, których reputacja w sposób wręcz barbarzyński jest niszczona.

Tagi:
telewizja

Telewizja publiczna – czas na zmianę

2018-01-10 10:56

Witold Gadowski
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 34

Ludziom prostolinijnym wydawało się, że skoro PiS objął rządy, to teraz wpływ dobra na tzw. media publiczne będzie nieograniczony i rychło, bez stresu, będziemy mogli włączać nasze odbiorniki i smakować ofertę tych środków przekazu, a telewizji publicznej w szczególności.

tvp.info

Właściwie należało zrobić tak niewiele – po prostu stworzyć uczciwym dziennikarzom możliwość działania i wsparcie, a oni odwdzięczyliby się TVP materiałami, które na pewno uczyniłyby publiczną telewizję bardziej wiarygodną i pożądaną w przeciętnym polskim domu.

Gdy na czele TVP stanął pan Jacek Kurski to panowało w nas przekonanie, że „telewizję odwojujemy dla Polski”. Wreszcie wielu dziennikarzy z nadzieją ruszyło na ulicę Woronicza, aby zaangażować się w projekt odbudowy w pełni publicznej, wartościowej telewizji narodowej. Ostatnie dwa lata to jednak okres ogromnych rozczarowań dla wszystkich, którzy wierzyli w to, że wraz ze zmianą rządów w Polsce nastał także czas dla uczciwego i porządnego dziennikarstwa. Coraz częściej także kibice „dobrej zmiany”, oglądając programy TVP, przecierają ze zdumienia oczy.

Gdyby wieczorem 31 grudnia 2017 r. naraz pojawił się w Polsce przybysz z krainy uczciwości i bezstronności i na podstawie słynnego już „Sylwestra marzeń”, nadawanego w Programie 2 TVP, chciał sobie wyrobić jakiś poważny sąd o naszym kraju, to – jak Państwo myślicie – do jakich doszedłby wniosków?

Po pierwsze, co oczywiste, uznałby, że władze TVP mają o sobie wielkie mniemanie i tej – zaiste trudnej do wyjaśnienia – „mania grandiosa” nie psuje im nic, nawet występy najpodrzędniejszego gatunku szansonistów. Płacą bowiem za to z gestem książątek saudyjskich. Szkopuł tkwi jedynie w tym, że ten „gest” kosztuje również zwykłego Kowalskiego.

Wniosek następny: Polska to obrzydliwie bogaty kraj, skoro za publiczne pieniądze (w kwocie przekraczającej 100 tys. dolarów) sprowadza się tu niepozornego, podrygującego wokalistę z Puerto Rico, który – za książęce wynagrodzenie – wykonuje, z playbacku, dwa numery i znika. To nie taniej było puścić jego występ z portalu „YouTube”? – tam przynajmniej śpiewa prawdziwie.

Dalej naszego obserwatora dopadnie jeszcze bardziej ciekawa konstatacja. Polska (w „Sylwestrze marzeń” TVP) jest po prostu krajem hołdującym szatanowi, a przynajmniej mającym do złego ducha wielką atencję!!! Fakty: oto na scenie występuje wykonawca Limahl (dawno już zapomniany), śpiewa cienkim, zachrypniętym dyszkancikiem, jednak z szyi zwisa mu różaniec zakończony... odwróconym krzyżem, a na jego palcu lśni biskupi pierścień. Limahl, oczywiście, jest mocno zaangażowany w europejski ruch gejowski.

Koncert się wyraźnie rozkręca, w pewnym momencie polski wykonawca pan Michał Szpak pokazuje dłonią całej publiczności – zgromadzonej przed sceną i przed ekranami telewizorów – znak zwyczajowo nawołujący do nadejścia szatana i oddający mu hołd. Wzywany nadchodzi... a przynajmniej na zakopiańskiej scenie – opłaconej z naszych kieszeni – pojawia się wykonawczyni o wdzięcznie brzmiącym pseudonimie scenicznym „Sarsa”. Jej włosy uczesane są tak specyficznie, że wyraźnie widać, jak na głowie wyrastają jej... dwa diabelskie rogi. Do tego ogólnie już odmalowanego obrazu dodać można również upozowanie „na dziewicę” czołowej divy PRL-u – pani Maryli Rodowicz, która za kosmiczne honorarium wykonała wiązankę okolicznościowych piosenek.

Nasz obserwator odniósłby zatem wrażenie, że znajduje się w kraju wysoce ceniącym sobie złego ducha i zły gust muzyczny. Występy niejakiego „Sławomira”, Zenona Martyniuka czy grupy Bayer Full dowodnie by go o tym przekonały. Pozostawmy już naszego wyimaginowanego widza w spokoju. Jak Państwo widzą, „inwazja dobra” w telewizji publicznej objawia się w sposób... bezobjawowy.

Mogę, oczywiście, nadal wyzłośliwiać się, opowiadając o stanie polskiej telewizji publicznej. Rzecz jest jednak na wskroś poważna. Być może po raz pierwszy od 1989 r. pojawiła się realna szansa na zbudowanie modelowego medium – telewizji publicznej, która swoim poziomem, interesującymi treściami i propozycjami ustanowi wysoki pułap dla innych – obecnych na polskim rynku – mediów. Niestety, jak dotychczas, PiS potraktował TVP tak jak inni politycy – na prezesa tej instytucji wyznaczony został człowiek dający absolutną gwarancję spełniania wszelkich życzeń partyjnego kierownictwa. W tej sytuacji cała walka o ulepszenie rynku mediów w Polsce stała się jeszcze bardziej mozolna niż przed wyborczym sukcesem partii Jarosława Kaczyńskiego. Wszelkie nadzieje dziennikarzy, którzy cenią sobie dobry poziom warsztatu, prawdę i niezbędny w tym zawodzie poziom bezkompromisowości, spełzły jak dotąd na niczym.

Ogromny impuls dla stworzenia prawdziwych mediów narodowych, który mogła dać TVP, nie wypalił. Rządzący – jak dotąd – satysfakcjonują się płynącą z publicznej telewizji propagandą i właściwie nie interesuje ich żadna dyskusja o możliwości odrodzenia się niezależnego, polskiego dziennikarstwa.

Można, oczywiście, stwierdzić, że przecież nikt nie każe nam oglądać telewizji w ogóle. To fakt, ale skoro pojawiła się możliwość wprowadzenia dobrych standardów do tak dużej instytucji, jaką ciągle pozostaje telewizja publiczna, to grzechem byłoby z niej nie skorzystać.

Jak na razie, autor tego felietonu i jemu podobni żyją w tym grzechu – swoistym grzechu zaniechania. Tyle gardłowaliśmy na temat dziennikarskich obowiązków, wśród których niezależność znajduje się na poczesnym miejscu, a gdy pojawiła się możliwość wprowadzenia naszych planów w życie, życie właśnie zniechęciło nas do angażowania się w możliwości, jakie się otworzyły.

Ciągle jednak towarzyszy mi nadzieja na wskrzeszenie w Polsce prawdziwej telewizji publicznej. To byłaby rzecz niesamowicie budująca nie tylko dla dojrzałego obiegu informacji, ale także dla państwa jako takiego. Pozostało jeszcze sporo czasu, aby proces sanacji mediów publicznych przeprowadzić. Problem jednak w tym, że w środowisku PiS niezmiennie powtarza się opinię o „krótkiej ławce” i braku odpowiednich kandydatów, którzy taki proces mogliby zainicjować i nadzorować.

Nic bardziej błędnego, wystarczy stworzyć nieco wolności dla dziennikarzy i dobry kandydat znajdzie się bardzo szybko. Co więcej, będzie to kandydat wraz z gronem fachowców, którzy od startu mogą codziennie TVP tak zmieniać, że niedługo będzie to już zupełnie inna instytucja niż dziś. Wystarczy uwierzyć ludziom i szeroko otworzyć oczy, a to, co dotychczas jawiło się jako porażka i potężny kłopot, stanie się powodem do dumy. To wciąż jeszcze jest możliwe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Mendonҫa: Pragnienie Jezusa musi być bardziej obecne w pulsującym sercu Kościoła

2018-02-18 09:26

RV, st, kg (KAI) / Watykan

Najpilniejszym wyzwaniem współczesnego Kościoła jest, aby zawsze od Chrystusa rozpoczynał i na Chrystusie kończył. On jest siłą, centrum. Kiedy o tym zapominamy, wpadamy w pustkę. Zapominamy o naszym pragnieniu. Pragnienie Jezusa musi być bardziej obecne w pulsującym sercu Kościoła – stwierdził ks. José Tolentino de Mendonça. Ten portugalski kapłan i wicerektor Uniwersytetu Katolickiego w Lizbonie został poproszony o wygłoszenie rekolekcji dla Papieża i Kurii rzymskiej, które w niedzielę 18 lutego br. rozpoczną się w domu rekolekcyjnym paulistów w Aricci pod Rzymem i potrwają do 23 bm.

Graziako

W wywiadzie dla Radia Watykańskiego odpowiedział on na pytanie, dlaczego głównym punktem swoich rozważań uczynił pragnienie. Temat rekolekcji brzmi bowiem: „Pochwała i pragnienie”.

„Cóż mamy innego oprócz pragnienia? To jest podstawowe pytanie. Jesteśmy stworzeniami, które pragną. Nie mamy tylko potrzeb, chcemy się wznieść ponad nie. Z pragnienia rodzi się tęsknota. Musimy wsłuchiwać się w głęboki głos pragnienia ludzkiego, które jest śladem obecności Boga w naszym sercu. Mamy pragnienie, które jest podobne do tego, jakie miał Jezus na krzyżu. Jezus nie prosił o nic, nie mówił: «jest mi źle, nie wyrządzajcie mi tyle cierpienia», powiedział tylko: «pragnę». W tym słowie zawiera się wszystko, co dotyczy Jego ludzkiego oblicza. W pragnieniu mamy możliwość odnalezienia człowieczeństwa takiego, jakim widzi je Bóg” – mówił ks. Mendonҫa.

Portugalski kapłan dodał także, że pragnienie jest formą poznania. Przytoczył słowa amerykańskiej poetki Emily Dickinson, która mówiła, że pragnienie uczy nas drogi wody, a te słowa – zaznaczył, bardzo go przekonują. Przyznał, że w swoich rozważaniach będzie odwoływał się również do innych poetów i pisarzy. Wymienił m.in. Clarice Lispector, Antoine de Saint-Exypéryego, czy włoskiego poetę Tonino Guerrę.

Tegoroczny rekolekcjonista papieski zdradził także, iż w medytacji wprowadzającej skupi się m.in. na temacie zadziwienia. Wybrał to zagadnienie, gdyż, jego zdaniem, współczesny świat nie słucha słowa Bożego, szczególnie tego, co Pan powiedział Abrahamowi. Wyjdź stąd, opuść to miejsce, nie patrz więcej na swoje buty, ale patrz na gwiazdy, daleko. „A to właśnie jest zadziwieniem: iść przekraczając samych siebie. Ono wprowadza w tajemniczą obecność Boga” - zaznaczył ks. Mendonça.

Portugalski kapłan wskazał także na temat peryferii. Stwierdził, że poruszył go w dwóch ujęciach: z jednej strony sam Chrystus był na peryferiach, w swoich czasach nie był znaną osobistością. A z drugiej dzisiejsi chrześcijanie to w większości obywatele peryferii. Oblicze chrześcijaństwa nie jest już czymś głównym, centralnym, zachodnim. Jego obliczem są peryferie – uważa ks. Mendonҫa.

Ks. José Tolentino de Mendonça urodził się 15 grudnia 1965 roku w Machico na Maderze. W 1982 roku podjął studia teologiczno-filozoficzne i w 1990 roku przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył biblijne studia specjalistyczne w Rzymie. Po powrocie do ojczyzny podjął pracę na Uniwersytecie Katolickim w Lizbonie. Jest uznanym poetą. Od 2011 jest konsultorem Papieskiej Rady ds. Kultury.

W okresie papieskich rekolekcji są jak zwykle zawieszone wszelkie audiencje, w tym środowa audiencja ogólna 21 lutego.

Tradycję rekolekcji w Watykanie wprowadził w 1929 roku Pius XI, z tym że do czasu Pawła VI odbywały się one w pierwszym tygodniu Adwentu, a nie Wielkiego Postu. Papież Montini zaczął też jako pierwszy zapraszać do głoszenia nauk hierarchów i teologów spoza Kurii Rzymskiej, a nawet spoza Włoch. Na przykład w 1976 (5-12 marca) zadanie to powierzył metropolicie krakowskiemu kard. Karolowi Wojtyle, który później jako papież Jan Paweł II bardzo rozszerzył tę praktykę.

W 1979 rekolekcjonistą był włoski franciszkanin o. Faustino Ossanna, ale od następnego roku Ojciec Święty zapraszał już kardynałów, biskupów, księży i zakonników z całego świata.

Byli to kolejno (stopnie w hierarchii i funkcje, jakie pełnili w owym czasie, bez ewentualnych późniejszych zmian):

24 II-1 III 1980 - abp Lucas Moreira Neves OP (Brazylijczyk), sekretarz Kongregacji Biskupów,

8-14 III 1981 - bp Jerzy Ablewicz z Tarnowa (Polak),

28 II-5 III 1982 - o. Stanislas Lyonnet SI (Francuz), prof. Uniwersytetu Gregoriańskiego,

20-26 II 1983 - kard. Joseph Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki Wiary

11-17 III 1984 - kard. Alexandre do Nascimento (Angolańczyk), arcybiskup Lubango,

24 II-2 III 1985 - abp Achille Glorieux (Francuz), nuncjusz apostolski,

16-22 II 1986 - o. Egidio Viganò SDB (Włoch), rektor najwyższy (generał) salezjanów,

8-14 III 1987 - o. Peter-Hans Kolvenbach SI (Holender), generał jezuitów,

21-27 II 1988 - abp James Aloysius Hickey (USA), arcybiskup Waszyngtonu

12-18 II 1989 - kard. Giacomo Biffi (Włoch), arcybiskup Bolonii,

4-10 III 1990 - o. George Marie Martin Cottier OP (Szwajcar), teolog Domu Papieskiego,

17-23 II 1991 - abp Ersilio Tonini (Włoch), emerytowany arcybiskup Rawenny,

8-14 III 1992 - kard. Ugo Poletti (Włoch), archiprezbiter bazyliki patriarszej św. Matki Boskiej Większej w Rzymie,

28 II-5 III 1993 - bp Jorge Arturo A. Medina Estévez (Chilijczyk), biskup Rancagua (Chile),

20-26 II 1994 - kard. Giovanni Saldarini (Włoch), arcybiskup Turynu,

5-11 III 1995 - o. Tomáš Špidlík SI (Czech), z Papieskiego Instytutu Wschodniego,

25 II-2 III 1996 - abp Christoph Schönborn OP (Austriak), arcybiskup Wiednia,

16-22 II 1997 - kard. Roger Etchegaray (Francuz), przewodniczący Papieskiej Rady "Iustitia et Pax" i Głównego Komitetu Wielkiego Jubileuszu Roku 2000,

1-7 III 1998 - kard. Ján Chryzostom Korec SI (Słowak), biskup Nitry,

21-27 II 1999 - bp André-Mutien Léonard (Belg), biskup Namur,

12-18 III 2000 - kard. François Xavier Nguyễn Văn Thuận (Wietnamczyk), przew. Papieskiej Rady "Iustitia et Pax",

4-10 III 2001 – kard. Francis Eugene George OMI (Amerykanin), arcybiskup Chicago,

17-23 II 2002 – kard. Cláudio Hummes (Brazylijczyk), arcybiskup São Paulo,

9-15 III 2003 – abp Angelo Comastri (Włoch), prałat sanktuarium maryjnego w Loreto,

29 II-6 III 2004 – prał. Bruno Forte (Włoch), członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej,

13-19 II 2005 – bp Renato Corti (Włoch), biskup Novary.

Od 2006 rekolekcjonistów z zewnątrz zapraszał Benedykt XVI. Byli nimi:

5-11 III 2006 – kard. Marco Cè (Włoch), em. patriarcha Wenecji

25 II-3 III 2007 – kard. Giacomo Biffi (Włoch), em. abp Bolonii

10-16 II 2008 – kard. Albert Vanhoye SI (Francuz), em. sekr. Papieskiej Komisji Biblijnej

1-7 III 2009 – kard. Francis Arinze (Nigeryjczyk), em. prefekt Kongregacji Biskupów

21-27 II 2010 – ks. Enrico dal Covolo SDB (Włoch), członek m.in. Papieskiej Komisji Archeologii Sakralnej,

13-19 III 2011 – o. François-Marie Léthel OCD (Francuz), prof. Papieskiego Wydziału Teologicznego «Teresianum» w Rzymie

26 II-3 III 2012 – kard. Laurent Monsengwo Pasinya (Kongijczyk), abp Kinszasy

17-23 II 2013 – kard. Gianfranco Ravasi (Włoch), przewodniczący Papieskiej Rady Kultury

Od 2014 rekolekcjonistów zaprasza Franciszek.

9-14 III 2014 (w Casa Divin Maestro w Ariccia) – ks. Angelo De Donatis, proboszcz rzymskiej parafii św. Marka Ewangelisty [al Campidoglio]

22-27 II 2015 (Ariccia) – o. Bruno Secondin OCD (Włochy), temat „Słudzy i prorocy Boga żywego”

6-12 III 2016 (Ariccia) - o. Ermes Maria Ronchi OSM (Włochy)

5-10 III 2017 (Ariccia) – o. Giulio Michelini OFM (Włochy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

"Z Janem Pawłem II ku przyszłości"

2018-02-18 22:14

Ewa Oset

Podczas 72. spotkania z cyklu "Z Janem Pawłem II ku przyszłości", które odbywają się w Muzeum Monet i Medali im. Jana Pawła II w Częstochowie, 18 lutego miało miejsce spotkanie z rodzicami prezydenta RP Andrzeja Dudy - Janiną Milewską-Dudą - naukowcem, profesor nauk chemicznych związaną z krakowską Akademią Górniczo-Hutniczą oraz Janem Tadeuszem Dudą - inżynierem elektrotechnikiem, informatykiem i samorządowcem, profesorem nauk technicznych, profesorem zwyczajnym Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie.

Ewa Oset

Ewa Oset

Jan Tadeusz Duda na początku spotkania podkreślił, że każdy wyjazd do Częstochowy traktują z żoną jak pielgrzymkę, a zaproszenie dyrektora Muzeum Krzysztofa Witkowskiego do Muzeum, gdzie przekazuje się myśl i nauczenie św. Jana Pawła II, jako swój obowiązek.


Zobacz zdjęcia: Spotkanie z rodzicami prezydenta RP Andrzeja Dudy - Janiną Milewską-Dudą

Rodzice Prezydenta RP mówili o swojej wierze wyniesionej z domów rodzinnych, o małżeństwie jako sensownym trudzie, wychowaniu dzieci oraz o powinności każdego chrześcijanina - służbie drugiemu człowiekowi. Podkreślali, że patriotyzm wynosi się z domu rodzinnego, ale miłości do Ojczyzny uczy się również od innych ludzi, z którymi się przebywa. Wskazali, że prezydenta Andrzeja Dudę ukształtował nie tylko dom rodzinny, szkoła, ale także harcerstwo i ministrantura.

Janina Duda powiedziała, że odkąd jej syn został prezydentem, modli się codziennie za cały naród. Mówiła też o św. Janie Pawle II, którego postawa i słowa dotykały, umacniały i przemieniały serca wielu Polaków i ludzi na całym świecie.

Wśród zaproszonych gości spotkania był metropolita częstochowski abp Wacław Depo, który po spotkaniu w Muzeum udał się z Rodzicami prezydenta Andrzeja Dudy na Jasną Górę, a także przyjaciele państwa Dudów z Częstochowy - Hanna i Krzysztof Jeżowie oraz senator RP Artur Warzocha.

Po spotkaniu dla Rodziców Prezydenta RP i uczestników spotkania zaśpiewał chór Pochodnia z Częstochowy.

Ewa Oset
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem