Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Tydzień w IFT

2014-05-22 10:35

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska 21/2014, str. 4-5

Piotr Najder

Poniedziałek. Instytut Filozoficzno-Teologiczny w Zielonej Górze. Dziś zajęcia ma tylko pierwszy i piąty rok. Przedmiot – nauki o rodzinie. Prowadzi ks. dr Mariusz Dudka, diecezjalny duszpasterz rodzin. Wykłady odbywają się w sali zwanej niebieską z racji koloru ścian. Tu znajduje się także projektor multimedialny. W sali przebywa jedenaście osób. Ks. Dudka omawia przygotowaną przez siebie prezentację. Dziś o językach miłości, etapach zakochania i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Luźna rozmowa. Wiele z tych tematów zaczerpniętych jest z weekendowych, prowadzonych w formie warsztatów, kursów przedmałżeńskich, które przygotowuje Wydział Duszpasterstwa Rodzin. Nie ma co, wykład bardzo atrakcyjny. Pod względem i teorii, i praktycznych przykładów. Wiedza kapłana zderza się tu z doświadczeniem matek i żon – na piątym roku są cztery, na pierwszym trzy – i okazuje się, że odpowiada ona rzeczywistości. O dziwo! Tak naprawdę z bogactwa pracy duszpasterskiej ks. Mariusza i życia rodzinnego studentek korzystają pozostali, którzy przygotowują się do założenia własnej rodziny. To jeden z tych wykładów, na których dyskusje są bardzo żywe, a obecni chętnie wymieniają się doświadczeniem.



Wtorek. Instytut „pęka w szwach”. Są wszyscy. Rano zaczęły się wykłady z katechetyki materialnej. Prowadzi je o. dr Antoni Bochm, dojeżdża z Obry. Bardzo praktyczna wiedza dotycząca np. narzędzi i metod stosowanych podczas prowadzenia lekcji religii. Gdyby na wykład przyszedł ktoś z zewnątrz, na pewno stwierdziłby, że studenci tylko się bawią. A tak! Trzeba najpierw samemu przeżyć i na sobie wypróbować to, co potem sprzeda się uczniom. Dziś temat dotyczy prowadzenia lekcji z wykorzystaniem analizy tekstu biblijnego. Brzmi poważnie. Tymczasem ubaw na całego. Na środek sali wychodzi p. Jarek, student czwartego roku. W tym momencie p. Jarkiem nie jest. To Noe, ale reszta grupy o tym nie wie, a musi się dowiedzieć. Niestety, p. Jarek ma tylko dwie odpowiedzi – „tak” lub „nie”, więc z sali padają właśnie takie pytania, by mógł odpowiedzieć: „Jesteś kobietą?”, „Znałeś Jezusa?”, „Masz brodę?” itp. Potem jeszcze kilka metod i dwa wykłady minęły jak z bicza strzelił.

W tym czasie trzeci rok rozkładał na czynniki pierwsze brewiarz. Trzeba zaznaczyć, że żaden egzemplarz przy tym nie ucierpiał. Przedmiot liturgika – Liturgia Godzin prowadzi ks. dr Zbigniew Kobus. Dziewięcioro żaków ogarniało zawartość brewiarza, poszczególne godziny kanoniczne, rodzaje psalmów w tych godzinach itd. Dzięki Bogu, wielu z nich już wcześniej zetknęło się z tą modlitwą Kościoła, większość opanowaną ma Jutrznię, Nieszpory i Kompletę, w przeciwnym razie byłoby ciężko. Dziś kolokwium z ogólnego wprowadzenia do tej modlitwy. Pytania na teście: „W której godzinie występują modlitwy błagalne?”, „Kto ma obowiązek odmawiania Liturgii Godzin”, „Która godzina zachowuje charakter godziny nocnej?”. Łatwo nie było, na szczęście wszyscy zdali. Koniec stresu. Rok trzeci idzie do domu, a ks. Kobus na wykłady z czwartym rokiem. Tym razem przedmiot liturgika – sakramenty i sakramentalia, czyli m.in. co składa się na obrzędy udzielania chrztu św., bierzmowania czy namaszczenia chorych. Dziś rozpracowywali, co kryje się pod poszczególnymi znakami i symbolami pojawiającymi się podczas Mszy św. ślubnej oraz historię udzielania tego sakramentu.

Reklama



Środa. Wyjątkowo nie ma zajęć, ale tylko w budynku instytutu. Studenci pojechali do Rokitna. Tam wraz z wykładowcą od katechetyki specjalnej – dr. Lechem Kopyściem odwiedzili mieszkańców Domu Pomocy Społecznej. Mieszkają tu dorośli mężczyźni z niepełnosprawnością intelektualną. Była to rewizyta. Kilka tygodni wcześniej grupa mieszkańców wraz z opiekunami przyjechała do instytutu na integracyjne spotkanie. Zaprezentowali wtedy przygotowane przez siebie przedstawienie. Podobnie i dziś spotkanie kończą wspólne zabawy, śpiew i ognisko.



Czwartek. Ciężki kaliber. Spotkanie z dwoma ściśle teologicznymi przedmiotami – teologia duchowości i protologia. Pierwszy wykład prowadzi ks. dr Zygmunt Zapaśnik z Wyższego Seminarium Duchownego w Paradyżu. Cała teoria dotycząca życia duchowego w człowieku, od Pisma Świętego po św. Jana od Krzyża, św. Teresę Wielką i św. Ignacego Loyolę, podparta jest tutaj konkretnymi przykładami i wskazówkami. Dla studentów, którzy są wierzący, to zastrzyk energii do walki z pokusami, wadami, szukania dróg spotkania z Bogiem i rozwijania w sobie dobrych skłonności.

Po dwóch wykładach czas na protologię. Ale zanim ona, to trzeba wzmocnić się kawą. Ważny napój, gdy dzień trwa od godz. 9 do godz. 16 i mierzy się z pytaniami o istnienie, początek i koniec egzystencji na ziemi oraz o wieczność. Źródła kawy są trzy: czajnik w sali czwartego roku (parter) lub pierwszego roku (drugie piętro), automat w kawiarni na poziomie -1 albo pobliska stacja paliw. W rozmowie p. Marta, studentka trzeciego roku, mówi mi: – Tylko napisz, że my bez tej uczelni to już nie potrafimy żyć. To miejsce jest jak drugi dom, wszyscy czujemy się tu jak w rodzinie – dodaje. Coś w tym jest. Atmosfera i na wykładach, i na przerwach nasiąknięta jest życzliwością i pogodą ducha, nawet w sesji, mimo bardzo trudnych egzaminów. Tu każdy się wspiera, rozumie, wymienia doświadczeniem, wiedzą, notatkami. To życiowa uczelnia: pozwala lepiej poznać Boga i Kościół, daje wiedzę szeroką i praktyczną, zawód oraz spotkanie z drugim człowiekiem, jego spojrzenie, mądrość, rady. Jak w rodzinie są tu młode osoby, ledwie z dwudziestką na karku, są małżonkowie, rodzice – z większym i mniejszym stażem.

Ale wracając do rzeczy. Zaczyna się kolejny wykład. Dogmatyk ks. dr hab. Jan Radkiewicz jak co każde zajęcia wchodzi do sali z górą książek ze swojej biblioteki (w różnych językach, głównie polski, niemiecki i francuski!). Wszystkie w tym semestrze dotyczą protologii, czyli nauki zajmującej się pytaniem o początki stworzenia świata. Zanim wszedł do sali, podał kilka tytułów Damianowi z czwartego roku, który poszukiwał źródeł do swojej pracy magisterskiej. Zresztą każdy student wie, że szybciej znajdzie potrzebną bibliografię u ks. Jana niż w Internecie z najszybszym łączem. Dziś mowa o człowieku charytologicznym i grzechu pierworodnym. Studenci w punktach poznają historię i treść dogmatu, od tego, co jest napisane w Biblii, poprzez nauczanie Ojców Kościoła, współczesnych teologów i Urząd Nauczycielski Kościoła.



Piątek. Ten dzień zdominowało prawo. Jednak zanim rozpoczną się wykłady, społeczność instytutu spotyka się na wspólnej Eucharystii. Większość żaków dojeżdża m.in. z Nowej Soli, Strzelec Krajeńskich, Kargowej, Nowogrodu Bobrzańskiego i innych miejscowości, wielu też pracuje i ma swoje rodziny, mimo to spotykają się raz na dwa tygodnie jeszcze przed zajęciami na tej wspólnotowej Eucharystii. Mszę św. celebruje duchowy opiekun studentów ks. Przemysław Janicki. Pierwsze spotkanie z nauką tego dnia dla pierwszego i trzeciego rocznika otwiera wykład dr Joanny Markiewicz-Stanny z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Przedmiot nazywa się ochrona własności intelektualnej. Od tej pory raczej nieznajomością prawa żacy się tłumaczyć nie będą. Wiedzą, kiedy, co, a nawet na czym można kopiować; w jaki sposób chroniony jest autor i utwór w polskim prawie; czy nowożeńcy muszą zapłacić ZAiKS-owi za piosenki puszczane przez DJ-a i czy rysunek 3-letniego dziecka podlega ustawie o ochronie praw autorskich.

Mija pierwszy wykład. Teraz czas na monograf. Przybywają pozostali studenci IFT. Prowadzi go ks. dr Maciej Kubala. Obecni poznają międzynarodowe, narodowe i kościelne przepisy gwarantujące człowiekowi prawo wolności sumienia i wyznania. W grupach żacy ogarnęli chyba wszystkie międzynarodowe organizacje i ich prawodawstwo, od ONZ i UE po Ligę Arabską.

Ostatnie zajęcia tego dnia to ćwiczenia z prawa kanonicznego. Zostają rok trzeci i piąty. Na ćwiczeniach żacy rozpatrują przykładowe przypadki spraw prowadzonych przez sądy biskupie o orzeczenie nieważności małżeństwa. Wykłady prowadzi ks. dr Dariusz Mazurkiewicz, obrońca węzła małżeńskiego, i w tym semestrze dotyczą one właśnie prawa małżeńskiego. Ks. Kubala sprawdza, czy studenci przyswoili sobie kanony odnoszące się do rozumienia w Kościele katolickim małżeństwa i przeszkód do jego zawarcia. Spotkanie jak zawsze w przypadku pierwszego i ostatniego wykładu kończy się modlitwą.

Minął jeden z tygodni w IFT. W przyszłym będą inne wykłady, np. historia filozofii, katolicka nauka społeczna, patrologia, eklezjologia. I tak na zmianę, co dwa tygodnie. Studenci, wychodząc z budynku uczelni, która mieści się w budynku kościoła pw. Ducha Świętego, wchodzą na chwilę do świątyni na modlitwę. Patrząc na ten widok, można być spokojnym, że diecezja będzie miała dobrych świeckich teologów i katechetów: studiują z wiarą, na kolanach.

Tagi:
nauka

Studia anglojęzyczne na UKSW dla prześladowanych chrześcijan

2018-10-26 17:35

Łukasz Krzysztofka

Na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, podczas której zaprezentowano program, cel oraz założenia inaugurowanego właśnie na UKSW projektu studiów anglojęzycznych dla studentów mniejszości religijnych i etnicznych, pochodzących z terenów objętych dyskryminacją oraz przemocą, w szczególności z Afryki.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

- Kształcimy misjonarzy, wolontariuszy, którzy wyjeżdżają do różnych krajów, gdzie są ludzie potrzebujący. Poprzez tę inicjatywę w sposób jeszcze bardziej systemowy weszliśmy we współpracę pomocy. Jestem przekonany, że to działanie, które podjęliśmy, znajdzie jeszcze lepszą kontynuację nie tylko w obszarze kształcenia filozoficznego, kulturowego, teologicznego, ale i medycznego – powiedział ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW. Podkreślił, że uczelnia chce bardzo odpowiedzialnie podejść do pomocy innym i tę pomoc nieść poprzez przygotowanie liderów, którzy wracają do miejsc im drogich i tam kształtują środowiska w sposób odpowiedzialny otwarte na innych ludzie, inne kultury, środowiska pomocne każdemu człowiekowi.

Łukasz Krzysztofka

Dyskryminacja chrześcijan na świecie przybiera dzisiaj olbrzymie rozmiary. W odpowiedzi na to bardzo niepokojące i nasilone zjawisko polski rząd przeznaczył kwotę miliona czterystu tysięcy zł., która pozwoliła na uruchomienie i kontynuację w tym roku anglojęzycznych studiów. - Myślę, że to jest kwota niewielka, jaką mogliśmy przeznaczyć, ale kwota, która przyniesie bardzo duży wkład intelektualny państwa polskiego i polskiego świata nauki do krajów, które są objęte dyskryminacją, wojnami, niezrozumieniem i prześladowaniem – powiedziała min. Kempa.

Polska przeznacza na pomoc humanitarną i rozwojową razem 2,5 mld. zł. Taką kwotą możemy podzielić się z potrzebującymi na terenie całego świata i z tą pomocą przez organizacje pozarządowe bezpośrednio docieramy do potrzebujących. - Gdyby nie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” i ponad dwa tysiące polskich misjonarzy czynnie działających i docierających do osób potrzebujących, szczególnie w Afryce, Ameryce Południowej, nie byłoby to możliwe – powiedziała minister Beata Kempa. Dodała, że gdyby Polska nie współpracowała np. z Kościołami Wschodu , nie byłoby możliwe niesienie pomocy np. w samej Syrii - dlatego, że tylko i wyłącznie dzięki tym kontaktom i bazie lokalowej jest możliwe niesienie pomocy tam, na miejscu.

- To jest pierwszy warunek. Także tam, gdzie przeprowadzane są projekty edukacyjne, jak np. w Libanie, gdzie dzięki międzykulturowemu porozumieniu można było prowadzić szkołę dla dzieci z różnych wyznań i różnych krajów. Te dzieci siadały ze sobą razem w ławce. Jest duże prawdopodobieństwo, że później nie będą ze sobą walczyć – zauważyła min. Kempa.

Ks. prof. Waldemar Cisło, szef sekcji polskiej „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” podkreślił, że Kościół w Polsce jest jedynym Kościołem, który na taką skalę obchodzi dzień solidarności z Kościołem prześladowanym. W tym roku został on przeniesiony na 28 października ze względu na setną rocznicę odzyskania niepodległości, która wypada w drugą niedzielę listopada. - Ten dzień jest dedykowany Pakistanowi. Będziemy modlić się, informować, zbierać środki materialne na pomoc dla naszych chrześcijan. W Pakistanie jest to mała wspólnota - w prawie stumilionowym kraju żyje półtora miliona katolików. Najbardziej drastycznymi problemami tam jest porywanie około 800 dziewcząt i kobiet rocznie i wydawanych na siłę za muzułmanów. Są też przykłady gwałtów i porwań. Musimy mówić w imieniu tych małych wspólnot, bo one liczą na to, że my dzięki życzliwości państwa będziemy mówić w ich imieniu – zaznaczył ks. prof. Cisło.

W konferencji uczestniczył także abp Chryzostam II Synetos, zwierzchnik Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego. Hierarcha zwrócił uwagę, że mimo niedawnego kryzysu Grecja nie przestanie dawać tego, co ma zawsze i czego nie straciła – swojej miłości. - Chce was zapewnić, że człowieczeństwo to jest coś, czego Grecy nigdy nie stracą wobec obecnego i – nie daj Boże – następnych kryzysów. Grecja ma taki sposób działania, że nawet gdy wszystkiego innego będzie nam brakowało, to i tak będziemy pomagać innym, pokazując nasze człowieczeństwo – podkreślił. Abp Chryzostam wyraził także nadzieję, że inne państwa też zrozumieją, jak bardzo Polska pomaga Gracji i także ruszą jej z pomocą.

Polska, jako ojczyzna św. Jana Pawła II ma swoją markę na świecie. - Teologia nie jest u nas liberalna, jak w niektórych krajach zachodnich, do których biskupi mają obawy przed posyłaniem tam księży, a my w ten sposób spłacamy dług, bo nasi księża w czasach stanu wojennego czy wcześniej, w czasach komunizmu, studiowali w Rzymie, korzystając z pomocy Kościoła zachodniego. Dzisiaj my przejmujemy pałeczkę w sztafecie i kształcimy kadrę – podkreślił ks. prof. Cisło.

Na dzień dzisiejszy w ramach wydziału teologicznego UKSW kształci się 20 księży doktorantów z różnych krajów afrykańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Wróblewski: Oczekuję szybkiego orzeczenia Trybunału ws. aborcji

2018-11-12 12:59

Rozmowa z dr. Bartłomiejem Wróblewskim, posłem PiS, który przed rokiem złożył wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności aborcji eugenicznej.

Artur Stelmasiak: - Dwa tygodnie temu minął rok, od kiedy złożył Pan skargę do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu 106. posłów. Nic w tej sprawie się do tej pory nie wydarzyło. Nadal nie wyznaczono terminu rozprawy. Jak Pan ocenia tę sytuację?

www.bartlomiejwroblewski.pl

Bartłomiej Wróblewski: - Sprawa ochrony życia należy do najważniejszych kwestii konstytucyjnych. W mojej ocenie przepisy pozwalające na przerywanie ciąży, czyli na zabicie dziecka ze względu na podejrzenie choroby lub niepełnosprawności, są niekonstytucyjne. Trybunał Konstytucyjny od dawna stoi na stanowisku, że prawo do życia chroni dziecko także przed narodzeniem. W sprawie przesłanki eugenicznej jeszcze się nie wypowiedział, bo ta regulacja nie została wcześniej zaskarżona. Dlatego rok temu wraz ze 106 posłami wnieśliśmy wniosek o zbadanie tej kwestii. Naszą ocenę podzieliła Komisja Ustawodawcza Sejmu, co znalazło następnie odzwierciedlenie w stanowisku Marszałka Sejmu przekazanego Trybunałowi. Również opinia Prokuratora Generalnego wspiera nasz wniosek. To uprawdopodabnia naszą ocenę niekonstytucyjności obowiązującej regulacji. Dlatego należałoby oczekiwać szybkiego rozpatrzenia wniosku przez Trybunał Konstytucyjny.

- Czy po roku czasu przymiotnik "szybko" nadal jest uprawniony w tej sprawie?

- Rozumiem wątpliwość, bo minął już rok. Od początku podkreślałem, że sprawa jest bardzo ważna i dlatego pośpiech byłby niewskazany, bo rozstrzygnięcie nie powinno budzić żadnych zastrzeżeń. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że teraz dalsze przeciąganie tej sprawy już trudno uzasadnić.

- Ale jak rozmawialiśmy kilka miesięcy temu, to też Pan mówił, że niebawem powinno być orzeczenie.

- Zgodnie z deklaracjami z TK miałem nadzieję, że sprawa zostanie rozpatrzona w podobnym czasie jak w 1996/97 r., czyli w kilka miesięcy. Sprawa jest na tyle ważna, że każdy kolejny miesiąc zwłoki jest coraz mniej zrozumiały przez posłów, którzy podpisali się pod wnioskiem, ale i przez opinię publiczną. Także ponad 800 tys. osób podpisało się pod obywatelskim projektem zmianą ustawy argumentując to między innymi niekonstytucyjnością obowiązującej regulacji. Sędziowie stoją na straży praw i wolności konstytucyjnych i ich obowiązkiem jest rozpatrywanie spraw bez zbędnej zwłoki, a już w szczególności, gdy chodzi onajważniejsze prawa i wolności jednostki. Nasz wniosek dotyka ochrony życia, czyli ostatecznie rzeczy najbardziej podstawowej.

- Ta sprawa jest łatwiejsza od tej rozpatrywanej w 1997 roku. Wówczas Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie po niespełna 6 miesiącach. Na co teraz pani prezes Trybunału czeka?

- Rzeczywiście sprawa z 1997 r. była trudniejsza i miała charakter precedensowy. To wówczas zapadły kluczowe rozstrzygnięcia. Trybunał orzekł, że dziecko przed narodzeniem jest człowiekiem oraz, że chroni je prawo do życia. Innymi słowy dla sprawy niekonstytucyjności aborcji eugenicznej większość istotnych kwestii już została rozstrzygnięta. Stąd oczekiwanie rychłego orzeczenia Trybunału.

- Niektórzy twierdzą, że pani prezes TK Julia Przyłębska celowo blokuje prace i nie wyznacza terminu rozprawy. Zakładają, że może być to prawda, bo taki mamy Trybunał.

- Martwią mnie takie dywagacje. Zakładam, że szybko poznamy termin rozprawy, co przetnie wszelkie spekulacje.

- A może TK ma jakieś ważniejsze sprawy, niż życie ludzkie?

- Trybunał zajmuje się zawsze ważnymi sprawami. Niemniej i wśród nich jest hierarchia. Bez wątpienia ochrona praw i wolności człowieka jest na pierwszym planie, a godność człowieka i prawo do życia są wśród nich najważniejsze. To dlatego w niespełna sześć miesięcy wydano orzeczenie w 1997 r. Kwestie dotyczące innych praw konstytucyjnych czy spraw ustrojowych są oczywiście także istotne, ale ustępują ważnością tego rodzaju rozstrzygnięciom. Ostatecznie najważniejszą rolą sądów konstytucyjnych jest bowiem obrona praw jednostki, szczególnie tych najbardziej podstawowych.

- Wraz z końcem kadencji sejmu wygasa wniosek do TK, który Pan złożył. Gdyby się potwierdził najczarniejszy scenariusz i skarga przepadłaby, to...

- Wydaje mi się to mało prawdopodobne, bo sprawa jest zbyt ważna.Różne byłyby też implikacje prawne i polityczne. Gdyby jednak tak się stało, na pewno pojawiłyby się głosy domagające się zasadniczej reformy Trybunału, co po trudnych doświadczeniach sporów z lat 2015-2016 byłoby dla tej instytucji chyba zabójcze. Jestem jednak optymistą i wierzę w niezawisłość i odpowiedzialność sędziów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Muzyczne świętowanie Niepodległej na Jasnej Górze

2018-11-12 17:17

Kuba Szewczyk

Biuro prasowe Jasnej Góry

Patriotyczny wystrój bazyliki jasnogórskiej, tłumnie zgromadzona publiczność, szeroki aparat wykonawczy i majestatyczne utwory Józefa Elsnera. To wszystko złożyło się na niezwykłą atmosferę uroczystego koncertu 10 listopada, w wigilię 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.

Zobacz zdjęcia: Muzyczne świętowanie na Jasnej Górze

To była już kolejna odsłona świętowania tego niezwykłego jubileuszu w klasztorze ojców Paulinów. 4 listopada miały miejsce duże obchody, upamiętniające setną rocznicę wyzwolenia Jasnej Góry. Łącznikiem między tymi uroczystościami, a rocznicą 11 listopada, był uroczysty koncert polskiej muzyki w bazylice jasnogórskiej.

Jako główny utwór sobotniego wieczoru rozbrzmiała Msza g-moll op. 72 Józefa Elsnera, dedykowana mieszkańcom Grodkowa. To utwór składający się z następujących po sobie śpiewanych części liturgii. Każda z nich zawiera w sobie motyw muzyczny symbolizujący jakąś pieśń kościelną. Drugie dzieło, jakie można było usłyszeć, to Magnificat op. 89, który kompozytor zadedykował Jasnej Górze. Józef Elsner przez pewien czas związany był z częstochowskim sanktuarium i Kapelą Jasnogórską. To także tutaj tworzył swoją muzykę i rozwijał się pod względem duchowo-religijnym.

Na aparat wykonawczy uroczystego koncertu złożyło się ponad 70 wykonawców. Wszystkie zespoły, które wzięły udział w koncercie pochodziły z miast, z którymi w jakiś sposób Elsner był związany: z Częstochowa, Opola oraz Wrocławia.

Wystąpili: Jasnogórski Chór Chłopięco-Męski Pueri Claromontani – jedna z wizytówek jasnogórskiego klasztoru, cieszący się wieloma sukcesami, reprezentujący Jasną Górę w wielu miejscach w Polsce i za granicą; Chór Kameralny Senza Rigore Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, Orkiestra Smyczkowa Wydziału Edukacji Muzycznej, Chóralistyki i Muzyki Kościelnej Akademii Muzycznej we Wrocławiu; Zespół Instrumentów Dętych Państwowej Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Opolu, a także soliści: Magdalena Miziołek – sopran, Katarzyna Radoń – alt, Maciej Łykowski – tenor, Julian Skrzymowski – bas. Całością zadyrygował Jarosław Jasiura, jasnogórski organista i dyrygent Jasnogórskiego Chóru Chłopięco-Męskiego Pueri Claromontani.  Chóry przygotowali: prof. dr hab. Jolanta Szybalska-Matczak, Jarosław Jasiura, s. Maria Bujalska. Przygotowaniem orkiestry zajęli się: prof. dr hab. Helena Tomaszek-Plewa, Hubert Prochota. Słowo o koncercie wygłosił Marcin Lauzer, jasnogórski organista. 

Wydarzenie zakończyło się wspólnym odśpiewaniem hymnu narodowego. Przy wtórze wielkich organów bazyliki jasnogórskiej, wszyscy wykonawcy koncertu, wraz ze zgromadzoną publicznością, złączyli swoje głosy w jeden wielki chór, dla uczczenie Niepodległej Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem