Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Wszystko mi dałeś, co dać mogłeś, Panie...

2014-07-01 13:44


Niedziela Ogólnopolska 27/2014, str. 22-23

Graziako/Niedziela
O. Jan Maria Sochocki OFMCap

O drodze swojego powołania i przeżyciach związanych z sakramentem kapłaństwa, o doświadczeniach wiary i duszpasterstwa o. Jan Maria Sochocki OFMCap opowiada ks. Ireneuszowi Skubisiowi

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Przeżywa Ojciec 33. rok swojego kapłaństwa, a od 40 lat nosi Ojciec habit kapucyński. Czym dla Ojca był Rok Kapłański 2009/10, ogłoszony przez papieża Benedykta XVI, którego patronem był św. Jan Maria Vianney?

O. JAN MARIA SOCHOCKI OFMCap: – Była to dla mnie wielka radość. Ojciec Święty uczynił tak, aby ukazać, jak potrzebny jest kapłan w dzisiejszych czasach. Niczym Mojżesz wskazuje on bowiem własną drogę wśród tych bardzo pokręconych i prowadzących donikąd. Kapłan jest reprezentantem Najwyższego Kapłana Jezusa Chrystusa, w którym partycypuje jego kapłaństwo sakramentalne, jak i powszechne, na mocy chrztu. Św. Jan Maria Vianney jest wzorem zawierzenia Panu Bogu, modlitwy i oddania ludziom, wzorem służby Bogu i ludziom, Chrystusowi i Kościołowi...

– Jak widział Ojciec swoje powołanie kapłańskie jako młody człowiek?

– Święcenia diakonatu i kapłaństwa przyjmowałem z rąk sługi Bożego bp. Jana Pietraszki w Krakowie. To miasto mi imponowało. Kiedy byłem studentem filozofii i teologii, naszymi profesorami byli ludzie związani z kard. Karolem Wojtyłą, ze św. Maksymilianem Marią Kolbem. Studiowaliśmy u ojców franciszkanów konwentualnych, mieliśmy wykładowców prawa, których na studia wysyłał św. Maksymilian – o. Wojciecha Zmarza OFMConv, o. Joachima Bara OFMConv, wspominam też o. Izydora Borkiewicza OFMConv. Spotkałem również ludzi, którzy znali św. Brata Alberta i zachwycali się duchowością św. Franciszka – m.in. pracującego w Estonii przez 33 lata w ciężkich warunkach o. Tadeusza Krausa OFMCap, o. Serafina Kaszubę OFMCap – kapucyna, który na prawach włóczęgi przez ponad 30 lat szukał zagubionych owiec i docierał tam, gdzie ludzie potrzebowali Boga. Potęgowało to pragnienie, aby iść ich śladami, służyć Bogu i ludziom. Zwłaszcza franciszkanie są przecież powołani do wszystkich ludzi potrzebujących. Tak więc poprzez modlitwę, poprzez nawiedzanie miejsc świętych w Krakowie i poznawanie wybitnych osobowości Kościoła dojrzewało moje pragnienie kapłaństwa.

– Rzeczywiście, tak wiele było dawniej wzorów pięknych kapłanów...

– Tak. Św. Brat Albert np. otrzymał habit zakonny w kaplicy loretańskiej kościoła Ojców Kapucynów w Krakowie. Ta tradycja była bardzo żywa, wszechobecny był zachwyt jego świątobliwym życiem; o. Romuald Szczałba OFMCap imponował patriotyzmem i oddaniem Kościołowi; o. Kosma Lenczowski OFMCap był kapelanem Józefa Piłsudskiego; o. Wacław Nowakowski OFMCap, sybirak, który przygotował św. Rafała Kalinowskiego na śmierć, zebrał ok. 2 tys. wizerunków Matki Bożej; o. Anioł Madejewski OFMCap mówił wyjątkowe kazania, a „Pana Tadeusza” znał na pamięć. Był jakiś specjalny charyzmat u tych ludzi. Przed święceniami kapłańskimi skorzystałem z sakramentu pokuty u spowiednika, który z kolei spowiadał się u św. Maksymiliana Kolbego. Dał mi wówczas na posługę cenne wskazówki: Bądź dobry dla ludzi i nie gorsz się ich grzechami – wszystkie powierzaj Bożemu miłosierdziu. Każdą Mszę św. sprawuj z taką pobożnością, z jaką będziesz sprawował Mszę św. prymicyjną.
Imponował mi, oczywiście, o. Honorat Koźmiński, wielki patriota, który działał w trudnych warunkach, promując kult Matki Bożej Częstochowskiej – m.in. zalecając, by w każdym domu był ten Jej obraz, gdyż jest to symbol polskości. Imponował również św. Ojciec Pio, który zadziwiał świat swoją pobożnością. To wszystko emanowało. Jako klerycy chłonęliśmy tę duchowość. Spotkałem kiedyś w Krakowie osobistego sekretarza Ojca Pio – o. Gerardo di Flumeriego OFMCap, który dzielił się jego świętością. Ojciec Gerardo był pod wielkim wrażeniem Stygmatyka. Po wojnie, kiedy na Wschodzie utraciliśmy swoje klasztory, kapucyni szli na zachód i obsługiwali 67 kościołów, bo brakowało duchowieństwa. Potem, kiedy przybywało kleru diecezjalnego, przekazywaliśmy kościoły diecezjom. Była to potrzeba czasu – ludzie nie byli pozbawieni pasterzy.

– Jaką rolę w życiu Ojca odgrywa modlitwa osobista, adoracja przed Tabernakulum?

– Przede wszystkim modlitwa jest zaczynem ewangelicznym. Nie da się przekazywać Bożego słowa bez modlitwy, wszystko musi być omodlone. Pisałem pracę z kaznodziejstwa u znakomitego krakowskiego kaznodziei ks. dr. Tadeusza Olszańskiego CM. Kiedy jechał głosić rekolekcje, przez trzy dni pościł o chlebie i wodzie, na modlitwie przygotowywał słowo Boże. I nasze słowo, żeby trafiało do ludzi, musi być przemodlone i omodlone. Dlatego nasi współbracia, wyjeżdżając na rekolekcje, oprócz swojej modlitwy osobistej proszą o nią chorych, siostry kontemplacyjne, polecają się modlitwie wiernych, twierdząc, że ta modlitwa jest ważniejsza od przepowiadania słowa Bożego. Prosili również o modlitwę świątobliwych braci, którzy różańca nie wypuszczali z rąk, tak jak św. Ojciec Pio.

– Wydaje się, że za mało mówi się o modlitwie w życiu kapłana. Papież Pius XII, który jest autorem określenia „herezja czynu”, twierdził, że człowiek coraz więcej chce zrobić, chce dokonywać różnych rzeczy, tymczasem przede wszystkim powinien się modlić...

– U nas duch modlitwy wyrasta z reguły św. Franciszka. Rozpoczynamy dzień modlitwą, potem mamy godziny liturgiczne, dwukrotne (rano i wieczorem) medytacje w nowicjacie i klerykacie – a potem wchodzi to w życie. Nasi współbracia mają też zasadę, że idąc do konfesjonału, klękają przed Najświętszym Sakramentem i modlą się za penitentów, wracając zaś z tej posługi, dziękują Panu Bogu. To jest bardzo pomocne w życiu każdego kapłana. Modlitwa jest kluczem do otwarcia ludzkich serc. Ale potrzebne są też pokora i dobroć serca, żeby wysłuchać proszącego człowieka, bo każdy jest spragniony Boga, prawdy i miłości.

– Ojciec służy Panu Bogu w kapłaństwie. O jakiej formie pracy duszpasterskiej może powiedzieć, że dobrze mu się pracowało?

– Wszędzie, gdziekolwiek zostałem posłany, spotkałem dobrych ludzi. Na każdej placówce duszpasterskiej. Na pierwszej miałem Ślązaków, którzy już na wstępie mnie sklasyfikowali: „Nie nos, bo mo inny akcynt”. A jednak bardzo dobrze tę pracę wspominam – pracę z dziećmi, z młodzieżą, jako kapelan w szpitalu, a później jako misjonarz ludowy. Dobrzy ludzie otaczali mnie także wówczas, gdy tworzyłem sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej i św. Ojca Pio w Terliczce pod Rzeszowem, czy ostatnio, kiedy Opatrzność zleciła mi zajęcie się o. Medardem – ostatnim kapłanem Powstania Warszawskiego, którego przygotowywałem do nowego życia z Panem. Obecnie, angażując się w duszpasterstwie, bardzo wielu ludzi przygotowuję na spotkanie z Panem i stwierdzam, że ludzie czekają na tę moją ostatnią posługę. Staram się ich bowiem przekonać, żeby zawierzyli się Panu Bogu, i w spokoju ducha przechodzą do nowego życia w wieczności. Dodam jeszcze, że w konfesjonale wzorem są dla mnie: św. Jan Maria Vianney, św. Ojciec Pio i bł. Honorat Koźmiński, który tylko przez konfesjonał apostołował. Mamy dwie wielkie rzeczy: konfesjonał i ambonę, przez które słowo Boże może przemieniać człowieka...

– Jaką rolę w życiu chrześcijanina odgrywa sakrament pokuty?

– Sakrament pokuty daje nowe życie. Jest to cudowne lekarstwo dla człowieka, który korzystając z Bożego miłosierdzia, odzyskuje łaskę Bożą. Powiedział Pan Jezus do św. Faustyny: „im więcej zaufasz, tym więcej otrzymasz”. Sakrament ten daje człowiekowi szczególną moc do tego, by stać się lepszym. Widziałem łzy radości i szczęścia w efekcie pomocy, jaką można otrzymać w sakramencie pokuty, w którym przez posługę kapłanów działa sam Jezus Chrystus. Dlatego też świat współczesny uderza w kapłańskie dłonie, bo wie, że poprzez nie przychodzi Boże Miłosierdzie.

– Miłosierdzie Boże jest dawane ludziom w obfitości. Jan Paweł II mówił o Bogu bogatym w miłosierdzie, a papież Franciszek podkreśla, że Bóg nie męczy się świadczeniem miłosierdzia, wręcz przeciwnie –cieszy się, że może to czynić. Czy my, kapłani, nie powinniśmy bardziej budować duszpasterstwa na tajemnicy miłosierdzia Bożego, sprzyjającego zbawieniu człowieka?

– Czasem ogarnia mnie lęk, czy jestem godzien być szafarzem Bożego miłosierdzia. Bo to są „magnalia Dei” – wielkie dzieła Boże. A jednak tak się dzieje. Potrzeba dzisiaj zachwycenia penitenta nowym życiem i podprowadzenia go do Bożego miłosierdzia, żeby odszedł od konfesjonału odrodzony wewnętrznie i z łaską Bożą rozpoczynał nowe życie.

– Widzę, że kapłaństwo wciąż daje Ojcu wielką radość, widzę wdzięczność za nie Panu Bogu...

– Daje mi ono wielką radość serca. Na moim obrazku prymicyjnym wypisane są słowa naszego wieszcza narodowego: „Wszystko mi dałeś, co dać mogłeś, Panie”. I wiem, że tak jest! Pan dał mi życie, dał mi bogobojnych rodziców, dał mi powołanie zakonne, a nade wszystko podzielił się ze mną łaską Chrystusowego kapłaństwa. Dał klucze do Wieczernika, żeby z niego podawać chleb życia i miłosierdzie Boże, którego człowiek zawsze jest spragniony. Potrzeba nam tylko umiejętności wzniesienia się ponad lęk i dostrzegania tego, co Boże, bo to przetrwa; co nie jest od Boga, rozpryśnie się jak bańka mydlana.

– Użył Ojciec wyrażenia: „klucze do Wieczernika”. Wieczernik – symbol obecności Jezusa pod postaciami chleba i wina. Kolejne zatem zagadnienie: Eucharystia w życiu kapłana.

– Eucharystia jest centrum życia chrześcijańskiego i kapłańskiego. Św. Jan Paweł II ofiarował Kościołowi różańcowe tajemnice światła, w których akcentuje tajemnicę Eucharystii, kiedy to Jezus Chrystus ponawia swoją ofiarę i karmi nas swoim Ciałem i Krwią oraz słowem Bożym, byśmy nie ustali w drodze. Kapłan przeżywający Eucharystię staje się znakiem jedynego najwyższego Kapłana – Jezusa Chrystusa, który poprzez kruchą kapłańską posługę otwiera nam możliwość dostępu do Bożego pokarmu na życie wieczne i rozdzielania go tym, którzy tego potrzebują. Za św. Janem Pawłem II możemy powiedzieć, że „Eucharystia jest największym skarbem, jaki posiada Kościół na drogach zbawienia”.

– Pewnej zimy na Śląsku, kiedy wszystkie ulice zasypane były śniegiem, znajomy ksiądz stwierdził: „Do naszego kościoła zawsze drogi są wydeptane, bo tu jest Eucharystia”. Świadomość tego kapłana, czym jest Eucharystia, robiła wrażenie.

– Też mam podobne doznania. Za czasów jeszcze ZSRR zajechaliśmy do miejscowości Maniowy na Podolu (Ukraina). Ubogi kościółek, a w nim przed Najświętszym Sakramentem klęczy ks. Jan Olszański, przyszły biskup, i kontempluje Eucharystię. Z niej czerpał siłę i moc... Uczestniczyłem też w procesjach Bożego Ciała w miejscowości Stany k. Nowej Soli, gdzie wierni układali dla Chrystusa Eucharystycznego dywan z żywych kwiatów. Wzruszony, mówiłem sobie: Ludu Boży, wielka jest twoja wiara... „Zróbcie Mu miejsce, Pan idzie z nieba” – tak naprawdę przyjmowany był Chrystus Eucharystyczny. Taką pobożność mieli nasi rodzice i praojcowie, taką przekazywali nam kapłani. Wielkim przeżyciem była dla mnie – i chyba zawsze jest dla każdego – I Komunia św., a potem spowiedź pierwszopiątkowa. Życie eucharystyczne zawsze rozwija w nas pobożność.

– Ważny dla każdego kapłana jest kult Matki Najświętszej. Jest Ojciec twórcą pięknego sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Terliczce...

– Matka Najświętsza, jak uczy sobór, jest dla każdego kapłana najpewniejszą drogą do zbawienia. Zachwycałem się pobożnością św. Maksymiliana Marii Kolbego, który pod sztandarem Niepokalanej był wielkim apostołem prasy i czytelnictwa. Ją ukochał, dla Niej angażował się apostolsko i w Niej widział zwycięstwo. Podobnie i ja, składając śluby zakonne, zawierzyłem Matce Bożej moje kapłaństwo i przyjąłem Jej imię. Od wczesnego dzieciństwa, od 9. miesiąca życia, kiedy zostałem ofiarowany Maryi, bo wydawało się, że bez ingerencji Bożej żyć już nie będę, zostałem zawierzony, a później sam zawierzyłem się Matce Bożej i w maryjności wyrosłem. Z czasem znalazłem się w Terliczce na Podkarpaciu, gdzie po zamachu na Ojca Świętego Jana Pawła II wierni zbudowali kościół i przy figurze Maryi złożyli ślubowanie, że jeżeli Papież przeżyje, to utworzą tu sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej. Stało się to rzeczywistością. Tam zaczęliśmy rozwijać nabożeństwo fatimskie – modlitwę, pokutę, Różaniec i przebłaganie Panu Bogu za wyrządzone grzechy – które przyniosło wiele owoców i rozwija się do dnia dzisiejszego.
Później, podczas kanonizacji Ojca Pio otrzymałem jego relikwie, które przywieźliśmy do Terliczki. Biskup rzeszowski Kazimierz Górny pobłogosławił je i ustanowił drugiego patrona naszej świątyni – św. Ojca Pio, którego kult zaczęliśmy również rozwijać – kult eucharystyczny, Grupę Modlitewną, spotykającą się raz w miesiącu, a przede wszystkim sakrament pokuty w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu. Ludzie przyjeżdżali z dalekich okolic, aby w naszej miejscowości doświadczyć obecności św. Ojca Pio oraz opieki Matki Najświętszej, o czym świadczą podziękowania składane Panu Bogu przez Niepokalaną Panią Fatimską i św. Ojca Pio.

– Wola przełożonych zaprowadziła Ojca na zachód Polski, do Nowej Soli. Czy tutaj również udaje się rozwijać charyzmat swojego kapłaństwa?

– Na ziemi lubuskiej napotykam urodzajną glebę – wszędzie spotykam dobrych ludzi. Tutaj apostołował również nasz o. Medard, który dożył 100 lat. Zajmuję dziś jego konfesjonał, poprzez który staram się też apostołować. Upowszechniam słowo Boże, propaguję media katolickie, takie jak Radio Maryja czy tygodnik „Niedziela” oraz inne, które budują naszą wiarę, staram się też pomagać ludziom ubogim, trwać z nimi na modlitwie...

Tagi:
wywiad

Jak pomóc innym i sobie?

2018-08-14 11:07

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 33/2018, str. VI

Z ks. Andrzejem Hładkim rozmawia ks. Adrian Put

Ks. Adrian Put
Ks. Andrzej Hładki, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Koźli, doktorant z teologii liturgii PWT we Wrocławiu, redaktor „Kalendarza Liturgicznego diecezji zielonogórsko-gorzowskiej” oraz „Kartki z liturgii”

Ks. Adrian Put: – Każdy, kto interesuje się liturgią w naszej diecezji, spotkał się zapewne z „Kartką z liturgii”, ścienną gazetką dla służby liturgicznej. Skąd pomysł na taką formę przybliżania liturgii i jaka jest historia „Kartki”?

Ks. Andrzej Hładki: – Pomysł na „Kartkę z liturgii” w formie „kartki” A4 jako gazetki ściennej przyniosło życie codzienne, gdy zauważyłem, jak duże jest zapotrzebowanie na formację liturgiczną zgodnie z nauczaniem Kościoła, a nie tym, co my sami sobie wymyślimy, że jest najlepsze. Nieraz brak pogłębionej formacji, wiedzy, brak chęci włączenia się czynnie w liturgię, a czasami po prostu liberalne i dowolne traktowanie liturgii jako „poligonu doświadczalnego” dla własnych pobożności prowadziło do dziwactw także w liturgii. Na stronie liturgicznej przypomniałem genezę tego dzieła: Jak pomóc innym i sobie? Takie m.in. pytanie rodziło mi się w sercu, gdy najpierw jako prezes ministrantów w mojej rodzinnej parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie szukałem materiałów do formacji służby liturgicznej i zacząłem na kartkach „z bloku” naklejać „święte obrazki” oraz kserowane rysunki naczyń liturgicznych i pisać odręcznie długopisem teksty rozważań „poetycko-liturgicznych” oraz opracowania liturgiczne.
Później, po założeniu przeze mnie koła liturgicznego, po aprobacie przełożonych i pod opieką ks. Zbigniewa Kobusa w Seminarium w Paradyżu razem z kolegami klerykami zaczęliśmy wydawać m.in. „Kartkę z liturgii” w wersji drukowanej.
Był czas, że „Kartkę z liturgii” do parafii, do Służby Liturgicznej Ołtarza zawozili klerycy naszego seminarium, później była wysyłana pocztą elektroniczną do księży w parafiach. Obecnie trwają prace nad następnymi numerami, ale w związku ze zmianami redakcyjnymi, dodatkową pracą nad „Kalendarzem liturgicznym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej”, a teraz objęciem posługi proboszcza w parafii w Koźli są opóźnione.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Abp Gądecki: Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu

2018-08-13 20:53

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu – stwierdził abp Stanisław Gądecki, który 13 sierpnia przewodniczył Mszy św. jubileuszowej 350-lecia sanktuarium w Kalwarii Pacławskiej. Trwa tam obecnie odpust ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak na drodze do niego staje ponowoczesność.

Eliza Bartkiewicz/episkopat.pl

W kazaniu abp Stanisław Gądecki wskazywał, że wniebowzięcie jest tajemnicą, która w pierwszym rzędzie dotyczy samej Maryi, ale „dotyczy ona także każdego z nas i naszej przyszłości”. – Wniebowzięcie ukazuje nam nasze przeznaczenie, we wniebowzięciu Maryi podziwiamy chwałę, do której został wezwany każdy z nas i cały Kościół – mówił.

Zaznaczył, że poniżenie człowieka nie wynika z jego cielesności, ale z grzechu, bo to „grzech poniża nasze ciała”. Wskazywał, że życie każdego chrześcijanina powinno być droga naśladowania Jezusa, która ma wyraźnie określony cel: „ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią oraz pełne zjednoczenie z Chrystusem”.

Przewodniczący Episkopatu Polski podkreślił, że wniebowzięcie jest celem każdego chrześcijanina, jednak – jak stwierdził – dzisiaj ta droga wydaje się trudniejsza niż w czasach Jezusowych. – Bo ten świat został niemal całkowicie opanowany przez tzw. ideologię ponowoczesności – powiedział.

– Ta ideologia istotowo zmienia sytuację duchową Europy. Pod jej wpływem społeczeństwa ponowoczesne przyjmują cechy społeczeństw utopijnych, czyli zaczynają wierzyć w możliwość osiągnięcia ziemskiej nieśmiertelności i doskonałości – wyjaśniał.

Metropolita poznański tłumaczył, że jest ona ukierunkowana na szeroko rozumiane wyzwolenie, co brzmi „bardzo miło dla ucha każdego człowieka”. Przestrzegał jednak, że prowadzi do wyzwolenia od wszystkich struktur, także rodziny, co w efekcie daje odwrócenie systemu wartości.

– Kulturę wyrzeczenia oraz ideały ma zastąpić kultura natychmiastowego spełnienia i przyjemności. Wolność ma odtąd oznaczać wyłącznie oswobodzenie się od nakazów i praw.

Skutkiem tego ma nastąpić oddanie człowieka we władzę jego popędów, które zaczynają nim rządzić, redukując go do stanu zwierzęcego. Wolność ma oznaczać odtąd nieograniczoną konsumpcję, która staje się religią. Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa – podkreślił.

Przewodniczący KEP uznał, że „Europa stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu”. Przykładem tego – jak mówił hierarcha – była sytuacja ze Słowacji. Gdy na monecie o nominale 2 euro wybito w tym kraju postacie świętych Cyryla i Metodego, Komisja Europejska zażądała usunięcia z nich aureoli i krzyży.

– Głos ludu staje się bowiem dzisiaj tylko pretekstem po który się sięga wówczas, gdy staje się on użyteczny. Gdy lud nie głosuje tak jak trzeba, każemy mu głosować ponownie – stwierdził.

Mszę św. z abp. Stanisławem Gądeckim koncelebrowali: metropolita przemyski abp Adam Szal, bp Marian Rojek z Zamościa, bp pomocniczy Stanisław Jamrozek z Przemyśla oraz bp Stanisław Dowlaszewicz z Boliwii i ponad 100 księży.

Po Mszy św. abp Gądecki poświęcił pomnik św. Jana Pawła II, który odwiedził Kalwarię Pacławską dokładnie 50 lat temu 13 sierpnia 1968 r. jako kardynał i przewodniczył uroczystościom 300-lecia Kalwarii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

IX Piknik Leśno-Łowiecki „Cietrzewisko”

2018-08-14 17:35

AK

W sobotę i niedzielę 11 i 12 sierpnia br. w Zespole Pałacowo-Parkowym w Koszęcinie odbyła się dziewiąta edycja Pikniku Leśno-Łowieckiego „Cietrzewisko”. Swoisty klimat imprezy o charakterze edukacyjno-przyrodniczym, inspirowany bogactwem koszęcińskiej przyrody oraz tradycjami leśno-łowieckimi, przyciągnął wielu miłośników plenerowego wypoczynku.

Organizatorem pikniku był Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk” im. Stanisława Hadyny we współpracy z gminą Koszęcin oraz Nadleśnictwem Koszęcin. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Andrzej Konieczny.

W sobotę – do muzycznego współzawodnictwa stanęli sygnaliści w ramach VIII Śląskiego Festiwalu Muzyki Myśliwskiej. Najpierw były przesłuchania w Pawilonie im. Elwiry Kamińskiej, a następnie koncert laureatów na scenie plenerowej na dziedzińcu pałacowym. Koncert został poprzedzony salutem armatnim przygotowanym przez Krakowskie Bractwo Kurkowe.

Program „Cietrzewiska” wzbogacony został w tym roku o Regionalne Obchody Dni Lasu, w ramach których posadzono w parku – „Dąb Niepodległości”. Niewątpliwie dużą atrakcją imprezy okazały się XV Mistrzostwa Polski Strażaków Ochotników Stihl Timbersports, podczas których publiczność zgromadzona przed sceną obserwowała rywalizację w zawodach cięcia i rąbania drewna.

Wieczorem odbył się koncert gospodarza – Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, który wystąpił z programem „A to Polska właśnie”. W czasie koncertu Dyrektor Zbigniew Cierniak otrzymał okolicznościową monetę upamiętniającą 760-lecie Towarzystwa Strzeleckiego Bractwo Kurkowe w Krakowie. Na jej rewersie przedstawiono symbol bractwa – Srebrnego Kura, przekazanego przez Radę Miasta w 1565 r., awers zaś prezentuje Barbakan – najbardziej na północ wysuniętą część fortyfikacji miejskich Krakowa.

Drugi dzień imprezy – rozpoczął się od oficjalnego otwarcia Mistrzostw Polski Drwali. Leśni „mistrzowie piły” mają już swoją publiczność, która wiernie przybywa do Koszęcina, aby oklaskiwać ich umiejętności. Dopełnieniem niedzielnego dnia pikniku była Msza św. Hubertowska w kościele św. Trójcy. Następnie sceną na dziedzińcu pałacowym zawładnął Grzegorz Poloczek, a później odbyła się kolejna konkurencja w ramach Mistrzostw Polski Drwali – „okrzesywanie”. Dalsze obchody IX Pikniku Leśno-Łowieckiego „Cietrzewisko” umiliły wszystkim koncerty: Blue Party oraz Kwaśnicy Bawarian Show.

Jak co roku organizatorzy przygotowali wiele dodatkowych atrakcji związanych z promocją zdrowego trybu życia i spędzaniem wolnego czasu na łonie natury. Obok wystaw pamiątek i trofeów Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej oraz Koła łowieckiego „Dąbrowa” w Koszęcinie, można było zwiedzać wystawę w Pawilonie im. Elwiry Kamińskiej przygotowaną przez Bractwa Kurkowe okręgu krakowskiego. W parku widzowie mogli podziwiać pokazy rzeźbienia w drewnie, przechadzać się alejkami stoisk rękodzielników oraz stoisk wystawienniczych. Dla spragnionych kuchni myśliwskiej przygotowane zostały specjały pod hasłem „Dobre z lasu”. Bogaty program dwudniowego pikniku pozwolił bliżej poznać pracę leśników oraz leśno-łowieckie tradycje, gwarantując zarówno walory edukacyjne, jak i doskonałą zabawę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem