Reklama

Świadectwa naszych czytelników

Różaniec odmawiany sercem

2014-08-12 13:51

Janina Wolniak
Niedziela Ogólnopolska 33/2014, str. 28

Bożena Sztajner/Niedziela

Miałam 4 lata, gdy wybuchła II wojna światowa, więc moje dzieciństwo to strach przed Niemcami, nalotami, łapankami, brak chleba, bieda... Jednak ufność rodziców i dziadków, modlitwy, Różaniec, uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. wpływały na spokój i oddanie się woli Bożej dzieci, tzn. moich sióstr i mnie.

Pod koniec wojny ojciec musiał jechać z Niemcami uciekającymi przed zbliżającym się frontem – wyręczając dziadka, właściciela konnego zaprzęgu. Cała rodzina wieczorami modliła się o jego powrót. Ojciec znalazł się w ogniu zaciętych walk pod Sochaczewem, gdzie zginęły tysiące Polaków, ale udało mu się wydostać i wrócił do domu. Dziękowaliśmy Matce Bożej za Jej wstawiennictwo.

Moc Różańca szczególnie odczułam w wieku 17 lat. Przed maturą chorowałam na szkarlatynę. Leżałam odizolowana, zaglądały do mnie tylko mama i pielęgniarka z zastrzykami. Wiedziałam, że trudno będzie mi nadrobić zaległości szkolne. Były to czasy stalinowskie, a dyrektor był źle nastawiony do uczniów, którzy nie należeli do ZMP i uczęszczali na lekcje religii w Kościele – a ja do takich należałam. Doznałam wielkiego spokoju i zdałam się na wolę Bożą dzięki żarliwej modlitwie różańcowej; nawet samotność nie była wtedy uciążliwa. Maturę zdałam bardzo dobrze, podobnie jak egzamin na Wydział Biologii UW. Znalazłam się na liście osób, które zdały, ale była druga lista – osób przyjętych i na niej mnie już nie było, co bardzo przeżyłam. Zaszkodziła mi opinia tzw. czynnika społecznego, czyli najwyraźniej osoby w komisji kwalifikacyjnej.

Reklama

Ponieważ na Akademii Rolniczej powstawał nowy wydział – zootechniki i były jeszcze wolne miejsca, zostałam przyjęta bez egzaminu (wystarczyło świadectwo zdania biologii).

Po latach okazało się, że ukończenie studiów na tym wydziale ułatwiło mi odziedziczenie dużej działki rolnej. Przedtem mieszkałam z mężem, synem i teściową przez kilkanaście lat w 39-metrowym mieszkaniu. W latach 1982-86 pochowaliśmy mojego ojca i matkę oraz matkę mojego męża. Potem ożenił się syn. Zostałam z mężem. W 1990 r. przeżyłam piękną, ubogacającą duchowo pielgrzymkę do Lourdes, gdzie poznałam osobę, która poleciła mi „Dzienniczek” św. Siostry Faustyny. Pomyślałam wówczas, że Matka Boża w Lourdes pomogła mi zbliżyć się do swojego Syna. Po powrocie udało mi się kupić „Dzienniczek”, który stał się dla mnie drugim Pismem Świętym. Postanowiliśmy z mężem, że w październiku 1992 r. wybierzemy się do Ziemi Świętej. Do Lourdes pojechałam za odprawę emerytalną (poszłam na wcześniejszą emeryturę); teraz znajomi zaoferowali nam pożyczkę. Mieliśmy wówczas duże mieszkanie, zamierzaliśmy je sprzedać i kupić mniejsze. Tymczasem w lutym, kiedy nie było nas w domu, sąsiedzi spowodowali pożar. Spalił się prawie cały dorobek naszego życia. Uzyskaliśmy odszkodowanie, które przeznaczyliśmy na opłacenie podróży do Ziemi Świętej. Byliśmy zmęczeni, zatruci dymem, ale do października udało nam się „stanąć na nogi”. Pielgrzymka była dla nas opatrznościowa po tylu doświadczeniach i cierpieniach. Przeżyliśmy 2 tygodnie blisko Pana Jezusa; zaprzyjaźniliśmy się ze wspaniałymi ludźmi, wzmocniliśmy się duchowo i fizycznie do nowych zadań życiowych. Po powrocie z Jerozolimy nagle znalazł się kupiec na naszą działkę (szukany przez 16 lat!). Sprzedaliśmy mieszkanie w stolicy i w 1996 r. zaczęliśmy budowę domu pod Warszawą, tam, gdzie się urodziłam, gdzie mieszkali moi rodzice i dziadkowie. W 1997 r. mąż nadzorował budowę, a ja miałam szczęście ze znajomymi spędzić 2 tygodnie w Medjugorie. Przeżyliśmy cud pulsującego, niezwykłego słońca. Odczuliśmy bliskość Matki Bożej, a franciszkanie nauczyli nas odmawiać Różaniec sercem, przeżywać głębiej tajemnice różańcowe i ufać bez reszty opiece Maryi. W 1998 r. zamieszkaliśmy w nowym domu, licząc, że może Pan Bóg pozwoli nam pożyć w nim 10 lat, tymczasem mieszkamy już 16. rok! Od 1998 r. staram się każdego dnia odmawiać wszystkie 4 części Różańca w różnych intencjach (jedną część za Ojczyznę).

Odmawiam modlitwę różańcową, kiedy odpoczywam, między jedną a drugą pracą, w podróży, na spacerze, w wolnych chwilach, co daje mi siłę i spokój na każdy dzień.

Tagi:
świadectwo

Placido Domingo: modlę się przed każdym występem

2018-07-19 11:10

ts (KAI) / Frankfurt nad Menem

Światowej sławy śpiewak operowy i dyrygent, Placido Domingo wyznał, że modli się przed każdym występem. W rozmowie z niemiecką gazetą „Frankfurter Rundschau” 77-letni hiszpański artysta powiedział, że dziś widzi, jak skuteczne są jego modlitwy i jak chronią go święta Cecylia, patronka muzyki oraz św. Błażej, strzegący przed chorobami gardła.

pl.wikipedia.org

Od lat Domingo marzy też o pielgrzymce do Santiago de Compostela, ale w zrealizowaniu tego planu ciągle przeszkadzają terminy zawodowe.

W najbliższym czasie Placido Domingo będzie dyrygował operą „Walkiria” Ryszarda Wagnera na festiwalu wagnerowskim w Bayreuth. W okresie od 25 lipca do 29 sierpnia przewidziane są trzy przedstawienia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polak jako pierwszy na świecie zjechał na nartach z K2

2018-07-22 19:01

wpolityce.pl

Wcześniej takiego wyczynu dokonał w 2013 roku zjeżdżając z Sziszapangmy (8013 m), w kolejnym roku z Manaslu (8156 m), a w 2015 z Broad Peak (8051 m).

wikipedia.org

Wspinaczkę na położoną w Karakorum górę K2 Andrzej Bargiel i Janusz Gołąb oraz czterech pakistańskich tragarzy wysokościowych rozpoczęło w czwartek.

Góra K2 była drugą próbą zakopiańczyka, ubiegłoroczna zakończyła się niepowodzeniem.

Wtedy zdecydowanie zawiodła pogoda. Chociaż mogłem wejść na szczyt, to zjazd ze względu na bezpieczeństwo był wykluczony — wyjaśnił pochodzący z Łętowni koło Limanowej Bargiel.

„Modę” na ekstremalne wyczyny narciarskie zapoczątkował na dobre Francuz Jean Afnasi, kiedy w 1978 roku zjechał z Mount Everestu z wysokości 8200 m. Legenda ski-extreme Sylvian Saudan zjechał na nartach ze szczytu Hidden Peak w Pakistanie w 1982 roku i stał się pierwszą osobą, która kiedykolwiek zjechała z samego szczytu powyżej 8000 metrów. Do grona prekursorów zaliczali się także Bruno Gouvy (snowboard) i Veronique Perillat (monoski) zjeżdżając z Czo Oju (8188 m npm) w 1988 roku. Tym samym Perillat została pierwszą kobietą, która dokonała zjazdu na takiej wysokości.

Jeden z najbardziej utytułowanych narciarzy, Słoweniec Davorin „Davo” Karnicar, który na nartach zjechał z siedmiu najwyższych szczytów wszystkich kontynentów (tzw. Korona Ziemi), wspominał podczas pobytu w Polsce, że jazda z tak wysokich gór wygląda zupełnie inaczej niż w narciarstwie alpejskim. Na tak dużej wysokości jest bardzo mało tlenu i podczas zjazdu trzeba robić przerwy. Ogromnym niebezpieczeństwem jest także groźba lawin.

Jak przyznał były reprezentant Słowenii z narciarstwie alpejskim, uczestnik Pucharu Świata w tej dyscyplinie, z Mount Everestu zjeżdżał cztery godziny i 25 minut, z czego półtorej poświęcił na odpoczynek? Był pierwszym człowiekiem, który z najwyższej góry świata zjechał bez odpinania nart. Jego poprzednicy niektóre odcinki pokonywali pieszo, z nartami na plecach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

W Kielcach odbyła się ogólnopolska inauguracja Tygodnia św. Krzysztofa

2018-07-23 09:39

dziar / Kielce (KAI)

Wizyta biskupa z Wybrzeża kości Słoniowej, Msza św. w intencji kierowców i MIVA Polska, koncert zespołu z Peru, świadectwa i posłanie misjonarzy świeckich, misyjne potrawy i stoiska, występ Italian Music Show i mnóstwo atrakcji dla grup w każdym wieku – tak w Kielcach wyglądał ogólnopolski festyn inaugurujący 19. Tydzień św. Krzysztofa.


W tym roku wybór MIVA Polska padł na Kielce celem organizacji ogólnopolskich obchodów, promujących bezpieczeństwo na drogach i wspierających misjonarzy.

Msze św. z modlitwą za kierowców i misjonarzy oraz poświęceniem pojazdów i błogosławieństwem kierowców, były łączone z rozdawaniem breloczków, „Dekalogu kierowcy”. Promowana była „Akcja św. Krzysztof – 1 grosz za 1 km na pojazdy misyjne”.

Mszy św. w intencji kierowców i dobroczyńców MIVA Polska przewodniczył biskup kielecki Jan Piotrowski, a gościem szczególnym i współcelebransem był biskup Jean-Jacques KoffiOiKoffi - ordynariusz diecezji San Pedro-en-Côted'Ivoire na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Oprawę muzyczną przygotowali młodzi ludzie z fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia.

Biskup z Afryki wygłosił także homlię. Niech Pan Bóg wspomaga i błogosławi wasze dzieła dla świata i Afryki. Wszyscy mamy święty obowiązek wspomagać MIVA, dziękuję za pomoc dla tego dzieła, ono istnieje dzięki wam. Wszyscy jesteśmy świadkami tej działalności dla krajów misyjnych oraz Europy – mówił bp KoffiOiKoffi. – Dzisiaj kierujemy wzrok na Jezusa Dobrego Pasterza, który wzywa do pójścia za sobą – podkreślał.

Rozważał w homilii cechy pasterza, jego powołanie, także w odniesieniu do idei misyjnej. – Tylko z Jezusem mamy pewność, że to dobra droga, że niczego na niej nie braknie, bo on jest dobrym Pasterzem, a my – biskupi, księża, misjonarze mamy odpowiedzialność duchową i moralną za tych, do których nas posyła – mówił.

Bp Jan Piotrowski dokonał posłania misyjnego misjonarzy świeckich: Anny Pałys, wyjeżdżającej na misje do Boliwii, Kacpra Dziedzica, który wyrusza do Madagaskaru oraz kleryków Filipa Korbana i Przemysława Majewskiego wyjeżdżających już jutro na praktykę misyjną do Peru.

Ks. Jerzy Kraśnicki, dyrektor MIVA Polska dziękował organizatorom, patronom, sponsorom za to przedsięwzięcie; aplował, aby szanować swoje życie i życie innych na drogach.

Księża biskupi oraz ks. Łukasz Zygmunt – dyrektor Misyjnego Dzieła Diecezji Kieleckiej otrzymali „złote stuły św. Krzysztofa”.

Bp Jan Piotrowski zauważył, że wśród naszych ważnych codziennych spraw niezmiennie najważniejsze jest głoszenie Ewangelii. – O misjach nigdy dość – podkreślał biskup kielecki.

Po Mszy św. księża biskupi przejechali specjalnym samochodem z platformą, z której święcili pojazdy na parkingach wokół bazyliki. Gość z Afryki błogosławił dzieci i chętnie wdawał się w rozmowy z kielczanami. Można było także porozmawiać z osobami pracującymi m. in. na Jamajce, Peru, w Kazachstanie, czy Czadzie. Można było zobaczyć misyjne wystawy, a także spróbować egzotycznych potraw.

- Jest fajnie. Dostałem obrazek od biskupa i breloczek, bo dałem pieniążki na misje. Jest bardzo dużo zabytkowych samochodów i starych wojskowych, są super motory i wozy strażackie – opowiada 8-letni Piotruś z parafii katedralnej. Przyszedł na festyn z rodzicami, siostrą Marysią i dziadkiem.

Na placach wokół bazyliki trwał całodzienny festyn, z licznymi stoiskami. - Szczególnie zachęcam do ofiarności dla naszego misjonarza z Wybrzeża Kości Słoniowej, ks. Andrzeja Zawadzkiego, którego samochód jest w stanie nieużywalnym i pilnie gromadzimy środki na zakup nowego – mówi ks. Łukasz Zygmunt.

Podczas festynu występował zespół z Peru „Los Companieros”, był teatrzyk dla dzieci „Podróże Profesora Kalafiora – Afryka”, spotkania z misjonarzami, Koronka do Miłosierdzia Bożego w językach świata. Festyn zakończył pokaz Italian Music Show - Roberto Zucaro.

W ciągu całego dnia można było także podjąć próby na symulatorach dachowania i zderzeń, odwiedzić stoiska i wystawy misyjne, spróbować potraw misyjnych. Trwały prezentacje sprzętu policyjnego, straży pożarnej, ratownictwa medycznego, wojska, było miasteczko ruchu drogowego, pokaz pierwszej pomocy, czy prezentacje pojazdów zabytkowych oraz sportowych.

Jednym z głównych celów festynu, obok promocji akcji „Św. Krzysztof - 1 gr za 1 km” na rzecz pomocy polskim misjonarzom w zakupie środków transportu - jest troska o poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Wśród wielu swoich działań MIVA propaguje „Dekalog Kierowcy” z rachunkiem sumienia kierowcy oraz „Odblaski Życia” dla pieszych, organizuje Pielgrzymkę Kierowców na Jasną Górę, Niedzielę modlitw za kierowców czy Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych. Ambasadorami MIVA Polska i Akcji „Św. Krzysztof” są m.in. rajdowi kierowcy z Team Orlenu: Jacek Czachor i Marek Dąbrowski.

Obecnie z diecezji kieleckiej siedmiu księży pracuje na misjach Ad gentes. Są to: ks. Marek Bzinkowski – od 1998 r. (Jamajka), ks. Tomasz Cieniuch - od 2014 r. (Peru), ks. Grzegorz Pańczyk – od 2009 r. (Peru), ks. Piotr Pochopień – od 2011 r. (Brazylia), ks. Wojciech Skorupa - od 2011 r. (Kazachstan), ks. Antoni Sokołowski - od 2016 r. (Wybrzeże Kości Słoniowej), ks. Andrzej Zawadzki – od 2007 r. (Wybrzeże Kości Słoniowej).

Ponadto dziewięciu księży z diecezji to kapłani ewangelizujący w innych krajach, np. w USA (w Teksasie), w Kustodii Ziemi Świętej, w Irlandii, a także jako wędrowni katechiści. Na misjach pracuje także ok. 30 osób spoza duchowieństwa kieleckiego, pochodzących z diecezji kieleckiej.

Diecezja kielecka jest zaangażowana w pomoc misjonarzom. Dzięki prowadzonej od kilku lat zbiórce makulatury, a od tego roku także elektrośmieci - udało się zrealizować kilka dużych misyjnych projektów, m. in. budowę czterech studni w Afryce, wyposażenie kilku szkół, sierocińców, domów dla niepełnosprawnych, gdzie posługują misjonarze i misjonarki z diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem