Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

In vitro lukratywną dziedziną biotechnologii

2014-08-19 14:56

Z abp. Henrykiem Hoserem SAC – rozmawia Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 34/2014, str. 40-41

EAST NEWS/SCIENCE PHOTO LIBRARY

Z abp. Henrykiem Hoserem SAC – biskupem warszawsko-praskim, przewodniczącym Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych – rozmawia Magdalena Kowalewska

MAGDALENA KOWALEWSKA: – Kto wygra batalię między cywilizacją śmierci a kulturą życia?

ABP HENRYK HOSER SAC: – Na pewno wygra życie, które jest silniejsze od śmierci. Śmierć żeruje na życiu, bez życia nie byłoby śmierci. Wierzymy w życie, bronimy go i promujemy je. Dlatego nie możemy przyczyniać się do tego wszystkiego, co mu zagraża i co je uśmierca.

– Wraz z Metropolitą Warszawskim zabrał Ksiądz Arcybiskup głos w sprawie prof. Bogdana Chazana. Pociąganie do odpowiedzialności zawodowej osób, które opowiadają się za życiem, jest zrozumiałe?

– W logice zła – tak. Perwersja zła polega właśnie na tym, że przedstawia złe czyny jako dobro, co więcej, wmawia innym, że są one dobre. Wmawia się np., że można zmniejszyć cierpienie kogokolwiek kosztem życia innego człowieka. Jest to bardzo przewrotne założenie. Na tym też polega np. eutanazja. Coraz częściej mówi się o tym, że dzieje się tak z motywów ekonomicznych. Kto traci na tej konfrontacji? Najsłabsi. Nienarodzone dziecko, które nie ma żadnej obrony i jest zabijane w ciele swojej matki. Osoby niepełnosprawne, osłabione, chore, bliskie końca życia. Społeczeństwo traktuje ludzi w perspektywie ich zdolności produkcyjnych. Ci, którzy są zdolni do produkowania, do konsumowania, ci są interesujący na rynku życia. Staruszka rencistka jest wówczas niepotrzebna. Jest to niesłychanie istotna batalia, która jest w tych dyskusjach sprowadzana do przestrzegania procedur medycznych. Przecież chodzi o ludzkie życie! Piąte przykazanie: „Nie zabijaj” jest zabezpieczeniem pierwszego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia. Jest podstawą i fundamentem. Jeśli tego prawa nie będziemy bronić, wszelkie inne stracą rację bytu.

– Mentalność eugeniczna bierze górę w medycynie?

– Medycyna ma być coraz bardziej usługowa, pozbawiona refleksji etycznej. To, co mnie uderza w tych dyskusjach, m.in. z Komitetem Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, to atrofia myśli etycznej, niezdolność do użycia kryteriów etycznych.

– W czym przejawia się wadliwość tych sądów?

– W logice władzy. Chodzi w tej chwili o to, aby konstruować władzę na bazie tzw. konsensusu. To znaczy, że nasze decyzje mają być wypadkową różnych opinii ludzi, którzy wchodzą w krąg polityczny i chcą programować życie społeczne. Jest to swoisty kompromis komercyjny, przejawiający się w politykierskim układzie, który o tym decyduje, niezależnie od podstawowych kryteriów aksjologicznych.

– Co ma zrobić katolik, kiedy prawo stanowione jest niezgodne z prawem naturalnym?

– Prawo niesprawiedliwe jest nieobowiązujące. Trzeba mieć odwagę cywilną, żeby to powiedzieć. Jeśli będzie to wypowiedziane przez dużą liczę osób, wtedy władza posługująca się prawem niesprawiedliwym – słabnie. Niepokoi mnie jej arogancja i to, że przestała ona brać pod uwagę reakcje społeczne. Jest to już zjawisko europejskie.

– Czy przepisy o klauzuli sumienia lekarzy, o których tak dużo się teraz mówi, są spójne?

– Nie. Jeśli ktoś odrzuca jakiś akt, uważając, że nie może go wykonać ze względu na swoje sumienie, nie może jednocześnie stawać się uczestnikiem tego aktu, podając adres, pod którym można dokonać np. aborcji. Klauzula sumienia jest wartością konstytucyjną – jako wyraz i zastosowanie prawa wolności sumienia – jest wpisana również w prawa człowieka, które zostały zawarte w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 r. Należy podkreślić, że zostały one sformułowane w oparciu właśnie o prawo naturalne. Dzisiaj są podejmowane ogromne wysiłki, żeby do praw człowieka wpisać coś, co jest ich zaprzeczeniem.

– Ostatnio pojawiły się głosy, aby klauzuli sumienia podlegali nauczyciele.

– Im nie chodzi o kolor mundurków, ale o wychowywanie dzieci i młodzieży przez rodziców zgodnie z własnym sumieniem i o przeciwstawienie się skandalizującym pomysłom lewiatana – superpaństwa, które promuje odbieranie autorytetu rodzicom i nauczanie w sprzeczności z ich przekonaniami. Tworzona pseudokultura skoncentrowana jest na seksualności człowieka, na tym polega też ideologia gender. Ona minimalizuje to, co człowiek otrzymał w dziedzictwie: swoje ciało. Podobnie jest z domaganiem się praw małżeńskich dla tzw. związków jednopłciowych. Takie związki nie mają żadnej zdolności do małżeństwa, które z definicji jest różnopłciowe; jest życiowym związkiem kobiety i mężczyzny, którzy są zdolni do prokreacji poprzez siebie i dzięki sobie.

– Jeśli nauczyciel będzie chciał walczyć z gender, będzie mógł powołać się na klauzulę sumienia?

– Można i należy wprost domagać się klauzuli sumienia w tej kwestii, ale istnieją też szkoły, które nie chcą tej ideologii, wprowadzanej tylnymi drzwiami. O tej ideologii trzeba uczyć, by znać jej założenia i społeczne cele. Ale nie należy jej uczyć po to, by ją stosować. Proszę zauważyć, że te seanse proponowane przez Grupę Edukatorów Seksualnych „Ponton” i innych, które prowadzą do wczesnej inicjacji seksualnej i do używania antykoncepcji, odbywają się pod nieobecność rodziców i nauczycieli.

– Co oznacza ratyfikacja przez Polskę tzw. antyprzemocowej konwencji Rady Europy?

– Wprowadzenie ideologii gender. Konwencja jest otwieraniem otwartych drzwi, ponieważ żaden prawy człowiek nie akceptuje przemocy w rodzinie, poza tym stosowanie przemocy jest już prawnie obwarowane i zakazane. Ta konwencja jest niebezpieczna dla Polski i jest wstępem do tego, aby wprowadzić zapis wskazujący, że orientacja seksualna jest zmienna i że to ona stanowi źródło przemocy... Myślę, iż promotorzy gender nie spodziewali się, że głos Kościoła będzie tak wczesny i uczuli opinię społeczną, że konwencja jest koniem trojańskim.

– Trwają prace nad projektem ustawy o „leczeniu” niepłodności metodą in vitro. Niektórzy oczekują kompromisu Kościoła w tej sprawie...

– Nie będzie żadnego kompromisu. W projekcie tym wprawdzie wspomniano o niepłodności jako o problemie podstawowym, jednak nie wprost, ale ubocznie. Jest mowa o diagnozie, a nie leczeniu niepłodności, przywracającym płodność małżeńską. Mamy natomiast do czynienia z częścią większego globalnego projektu, interwencją techniki w bardzo intymne sfery, kiedy to osoby trzecie przejmują od rodziców akt utworzenia człowieka. Papierkiem lakmusowym tej ustawy jest to, że mówi się z jednej strony o in vitro dostępnym dla osób pozostających ze sobą we „wspólnym pożyciu i związkach”, a z drugiej – o dawstwie komórek i embrionów, praktycznie bez ograniczeń, również osobom samotnym. A to oznacza, że komórki i embriony wchodzą na rynek. Jest to niebywale lukratywna dziedzina biotechnologii, za którą stoi światowy biznes. Definicja embrionu urąga kryteriom naukowym. Prawa i przyszłość dziecka są całkowicie pominięte. Ustawa jest tak zła, że nie nadaje się do poważnej dyskusji. Do tego tematu będziemy powracać.

– Obchodzimy 70. rocznicę Powstania Warszawskiego, które tragicznie zapisało się w rodzinie Księdza Arcybiskupa.

– Tak. Mój ojciec Janusz Hoser był w Armii Krajowej, a dziadek Henryk Hoser należał do Narodowych Sił Zbrojnych. Obydwaj zostali rozstrzelani na Woli 5 sierpnia 1944 r. na terenie fabryki Franaszka.

– W jaki sposób najbliżsi dowiedzieli się o tym?

– Z relacji kobiet, które przepędzono do kościoła św. Wojciecha, wśród których była moja ciotka – Maria Hoser, siostra mojego ojca. Kobiet nie rozstrzelano. Został natomiast zabity jej narzeczony Władysław Wysocki. Mężczyzn wypędzono i popędzono w miejsce, w którym masowo rozstrzeliwano karabinem maszynowym. Znajdowały się tam stosy trupów, które palono, a prochy ludzi zakopywano pod chodnikami. Z tych prochów po wojnie usypano kurhan na Woli. Było to 12 ton prochów, które ocenia się na minimum 120 tys. ciał.

– Te wydarzenia tłumaczą szczególny patriotyzm Księdza Arcybiskupa?

– Wyrosłem w rodzinnym etosie Powstania Warszawskiego i Armii Krajowej. Członkowie mojej rodziny byli zaangażowani w pracę konspiracyjną. Nasz słynny nasienny sklep, który znajdował się w Alejach Jerozolimskich, należący do firmy „Bracia Hoser”, był doskonałą skrytką do kolportażu ulotek i gazetek podziemnych. W naszym domu przy ul. Wolskiej 31, położonym przy klasztorze Sióstr Karmelitanek, zniszczonym po powstaniu przez Niemców, znajdował się punkt aprowizacji, przygotowany dla walczących oddziałów na Woli. Mój kuzyn – Tadeusz Ejmont, który również brał udział w powstaniu w Śródmieściu, opowiadał, że w szklarni w naszym ogrodzie, pod chodnikami zakopane były dokumenty AK i broń.
Zostałem wychowany w duchu patriotycznym. W książce „Bóg jest większy”, która ostatnio się ukazała, znajduje się niedawno znalezione zdjęcie mojego ojca, w mundurze żołnierza Bitwy Warszawskiej 1920 r., w której uczestniczył wraz z moim stryjem Stefanem. Nurt patriotyczny był bardzo mocno zakorzeniony w mojej rodzinie, mimo że była to rodzina imigrantów, która przybyła z Czech do Warszawy w 1844 r. Jako dziecko miałem doskonałe rozeznanie polityczne. W domu słuchaliśmy Radia BBC, Radia Wolna Europa, które początkowo nadawało z Madrytu. Pamiętam, że słuchałem tzw. procesu katyńskiego. I doskonale wiedziałem, co stało się w Katyniu. Obce są mi i mojej rodzinie jakiekolwiek sympatie dla komunizmu i totalitaryzmu, który nastał po wojnie.

– Spory wokół Powstania Warszawskiego są uzasadnione?

– Spory trwają, ale popełniany jest tzw. błąd anachronizmu. Ludzie, którzy mają dzisiaj dużo większą wiedzę na temat tego, jakie były uwarunkowania geopolityczne i polityki wielkich mocarstw w 1944 r., ferują wyroki w stosunku do osób, które nie miały tej wiedzy. Powstanie było przewidziane na krótki czas walki, która miała przygotować teren do wejścia Armii Czerwonej. Ta świadomość, że przychodzi odsiecz, Niemcy wycofują się, a ludność Warszawy nie reaguje na polecenia okupanta, to wszystko spowodowało, że dowódcy i kombatanci byli przekonani, iż powstanie było nieuniknione. Taka była atmosfera psychiczna – trzeba było pokazać, że nie daliśmy się unicestwić i nie padliśmy na kolana przed okupantem. I stąd należy dzisiaj słuchać, co mówią uczestnicy powstania. Przewodnikiem jest dla mnie prof. Witold Kieżun, którego znam od 20 lat, a poznaliśmy się w Afryce. Ukazuje on najbardziej gruntownie podejmowane decyzje, które wprawdzie okazały się klęską militarną, ale stały się ogromnym zwycięstwem ducha! O tym nie wolno zapominać.

– W roku 1944 ponownie mógł się sprawdzić scenariusz: „Po trupie Polski do serca Europy”.

– Zgadza się. Bitwa Warszawska (Cud nad Wisłą) miała uderzającą analogię do Powstania Warszawskiego i ogromne zasługi dla Europy Zachodniej. Powstanie Warszawskie, o czym Zachód nie pamięta, opóźniło postęp Armii Czerwonej na Zachód, która zajęłaby dużo większy teren, gdyby w kampanii 1944 r. przekroczyła Wisłę. Proszę zauważyć jeszcze jeden wątek tych wydarzeń związanych z II wojną światową – ci, którzy walczyli w Bitwie Warszawskiej, zginęli w Katyniu, który był zemstą Stalina za 1920 r. To było też powodem utworzenia w Ossowie w diecezji warszawsko-praskiej polany, na której upamiętnione są osoby, które leciały w 2010 r. do Katynia, aby w imieniu Polski złożyć hołd ofiarom tam rozstrzelanym.

Tagi:
in vitro abp Henryk Hoser

Abp Hoser: szpital nie jest fabryką, a człowiek nie jest przedmiotem

2018-06-14 08:09

mag / Warszawa (KAI)

Szpital nie jest fabryką a człowiek nie jest przedmiotem - podkreślił abp Henryk Hoser, apelując o podmiotowe podejście do pacjenta. Abp senior diecezji warszawsko-praskiej przewodniczył uroczystej mszy św. w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim na zakończenie nawiedzenia Kopii Jasnogórskiego Wizerunku. Na zakończenie liturgii kapelani, pacjenci oraz personel medyczny zawierzyli siebie Matce Bożej.

Artur Stelmasiak

W homilii abp Hoser podkreśli, że chory nie jest numerem w systemie ale jednostką, która potrzebuje holistycznej pomocy. - Każdy pacjent ma swoje imię, nazwisko, swoją historię życia i przychodzi z całym bagażem doświadczeń licząc na naszą pomoc. W czasie diagnozy trzeba to wszystko uwzględnić - powiedział duchowny podkreślając, że szpital nie jest fabryką, a człowiek nie jest przedmiotem, ale najwyższej jakości i formy istotą żywą, podobną do Boga. Jest Jego dzieckiem i dziedzicem. Dlatego szpital powinien być miejscem głębokiego humanizmu oraz przestrzenią, gdzie człowiek będzie mógł doświadczyć leczącego Boga - podkreślił arcybiskup.

Zwrócił również uwagę na znaczenie zespołów terapeutycznych, w skład których wchodzi zarówno personel medyczny, a więc lekarze i pielęgniarki, jak i duszpasterze. - Musimy zdawać sobie sprawę, że chory człowiek nie tylko potrzebuje fachowej opieki medycznej, a więc dobrych specjalistów, ale również pomocy w sferze psychicznej i duchowej. Potrzebuje tych, którzy spotkają się z nim na płaszczyźnie człowieczeństwa. Potrzebują kogoś, kto wyrwie ich z anonimowości szpitalnej - powiedział abp Hoser, wyrażając przy tym uznanie dla posługi pielęgniarek. - To one są najczęściej przy łóżku chorego - zauważył.

Wskazując na przykład Najświętszej Maryi Panny spieszącej z pomocą brzemiennej Elżbiecie, abp Hoser przypomniał, że wiara wyraża się w konkretnych czynach. - W opiece nad chorymi trzeba zrobić wszystko, co jest po ludzku możliwe. Niekiedy wymaga to ogromnego wysiłku i nakładu środków, a dopiero wówczas resztę trzeba zostawić Bogu. Stosując bowiem nawet najlepsze procedury, dając najlepsze leki, nigdy do końca nie wiemy jaki będzie ich ostateczny skutek, ponieważ każdy organizm jest inny. Nie zapominajmy zatem, że to w Bogu jest nasze zdrowie. Niech wsparciem będzie dla nas Maryja nazywania "Uzdrowieniem Chorych" - zaapelował abp Hoser.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Czerwcowe zmiany w Kościele świdnickim

Przemysław Awdankiewicz
Edycja świdnicka 27/2010

Jak co roku w czerwcu biskup świdnicki Ignacy Dec ogłosił zmiany personalne w strukturach Kościoła. W Wałbrzychu na emeryturę odchodzi jeden z najbardziej znanych księży w mieście - ks. inf. Julian Źrałko, mamy też wiele zmian wśród wikariuszy.

Księdza inf. Juliana Źrałkę, który po osiągnięciu wieku 75 lat odchodzi na emeryturę (nadal będzie jednak mieszkał na plebanii przy parafii św. Jerzego), zastąpi ks. Stanisław Przerada, dotychczasowy ojciec duchowny Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Świdnickiej, pełniący funkcję diecezjalnego egzorcysty. Wierni pożegnają też ks. Wojciecha Draba, wikariusza parafii NMP Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu. Obejmie on wikariat w parafii Miłosierdzia Bożego w Świdnicy. Ze studiów w Rzymie wróci za to do Wałbrzycha ks. Tomasz Federkiewicz. Będzie wikariuszem w parafii pw. św. Jerzego w Wałbrzychu. Parafianie ze Szczawna-Zdroju z żalem będą żegnać ks. wikariusza Piotra Hebdę, który obejmie swoje pierwsze probostwo w parafii pw. św. Wawrzyńca w Budzowie (dekanat Ząbkowice Śląskie-Południe). Wierny parafialnym patronom pozostanie ks. Grzegorz Jakuszewski, który z dusznickiej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła przyjedzie do wałbrzyskiej dzielnicy Podzamcze - również do parafii pw. Świętych Piotra i Pawła. W tejże parafii emeryturę spędzi ks. Józef Michalski. Ks. Mariusza Kubika, wikariusza parafii pw. św. Michała Archanioła w Mieroszowie czeka przeprowadzka do Wałbrzycha, do parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu, gdzie będzie wikariuszem. Z Wałbrzycha z parafii pw. św. Jerzego odejdzie do parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Dusznikach-Zdroju wikariusz ks. Tomasz Michalski. Szczawno-Zdrój powita nowego wikariusza - z parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich przeniesie się tam ks. Ryszard Mucha. Przeprowadzka czeka również ks. Gabriela Mularza. Ten wikariusz z parafii Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu obejmie wikariat w parafii św. Michała Archanioła w Mieroszowie. Z Bożkowa do Wałbrzycha przenosi się ks. Piotr Mycan. Będzie on wikariuszem w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wałbrzychu. Na urlop zdrowotny skierowany został ks. Waldemar Potorski, rezydent parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Wałbrzychu. Ks. Tomasz Puślecki, dotychczasowy wikariusz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Świdnicy i dziennikarz Radia Rodzina, będzie teraz wikariuszem w parafii pw. Świętych Aniołów Stróżów w Wałbrzychu. W Wałbrzychu pozostanie ks. Paweł Szałek, wikariusz parafii pw. św. Barbary w Wałbrzychu, będzie teraz wikariuszem w parafii pw. Najświęteszj Maryi Panny Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu. Ks. Rafał Śliwiński, wikariusz parafii pw. św. Wojciecha w Wałbrzychu, będzie za to wikariuszem w uzdrowiskowej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Szczawnie-Zdroju.
Pozostałe zmiany:

ks. Witold Baczyński, urlop naukowy - ust. rezydentem parafii pw. św. Stanisława i św. Wacława w Świdnicy (katedra)

ks. Paweł Bednarski, studia KUL - ust. wikariuszem parafii pw. św. Jadwigi w Bolkowie; dekanat Bolków

ks. Arkadiusz Chwastyk, studia Rzym - ust. rezydentem parafii pw. Królowej Różańca św. w Dzierżoniowie; dekanat Dzierżoniów

ks. Wojciech Dragan, diecezja rzeszowska - ust. wikariuszem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu; dekanat Strzegom

ks. Krzysztof Iwaniszyn, wikariusz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu - ust. ojcem duchownym WSD Świdnica

ks. Marcin Januszkiewicz, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Bożkowie; dekanat Nowa Ruda-Słupiec

ks. Michał Jelonek, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żarowie; dekanat Żarów

ks. Piotr Kos, studia KUL - ust. wikariuszem parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich; dekanat Ząbkowice Śląskie-Północ

ks. Roman Lubański, neoprezbiter - ust. wikariuszem parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Strzegomiu; dekanat Strzegom

ks. Krzysztof Ora, prefekt WSD - ust. Dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej

ks. Mariusz Sajdak, wikariusz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Żarowie - ust. wikariuszem parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śląskich; dekanat Ząbkowice Śląskie-Północ

ks. Grzegorz Todorowski, wikariusz parafii pw. św. Jadwigi w Bolkowie - ust. wikariuszem parafii pw. św. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej; dekanat Bystrzyca Kłodzka

ks. Krzysztof Wereski, wikariusz parafii pw. Michała Archanioła w Bystrzycy Kłodzkiej - ust. wikariuszem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Polanicy-Zdrój; dekanat Polanica-Zdrój

ks. Michał Zwierzyna, wikariusz parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Złotym Stoku - ust. wikariuszem parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bielawie; dekanat Bielawa

Ogłoszone przez Ordynariusza diecezji świdnickiej zmiany weszły w życie 28 czerwca, to dzień przeprowadzki dla księży w diecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: ponad 247 tys. zł na hospicjum z akcji „Pola Nadziei”

2018-06-19 21:05

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Ponad 247 tys. zł zgromadziły w tym roku szkoły z Podbeskidzia oraz salwatoriańskie parafie w USA, które w ramach 14. edycji programu „Pola Nadziei” zbierały na rzecz działającego od ponad półtora roku pierwszego w Bielsku-Białej hospicjum stacjonarnego im. Jana Pawła II. W programie wzięły udział 62 placówki edukacyjne z Bielska-Białej, powiatu bielskiego, Skoczowa oraz cztery polskie wspólnoty ze stanów Nowy Jork i New Jersey.

Bożena Sztajner

Podsumowanie programu „Pola Nadziei” było okazją do spotkania się reprezentantów wszystkich szkół uczestniczących w akcji, a także samorządowców, parlamentarzystów i duchownych z Kościoła katolickiego. Wspólnie modlono się 19 czerwca podczas nabożeństwa słowa Bożego w kościele NMP Królowej Polski w Bielsku-Białej. Liturgii przewodniczył bp Piotr Greger.

W kazaniu biskup pomocniczy podziękował nauczycielom i uczniom w imieniu Kościoła bielsko-żywieckiego za podjęte wysiłki na rzecz dzieła hospicyjnego. „To jest bezcenny dar, świadczący o trosce o ludzi przeżywających czas choroby nowotworowej. Dziękuję za to, że macie w sobie i coraz bardziej kształtujecie postawę ludzi, dla których wyobraźnia miłosierdzia nie jest pustym hasłem. Czujecie odpowiedzialność za tych, którzy są naznaczeni szczególnym krzyżem bólu i cierpienia. Jest w was nieocenione pragnienie niesienia pomocy tym, którzy potrzebują jej najbardziej ze wszystkich” – podkreślił biskup.

Jak poinformowała prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego Grażyna Chorąży, w kończącym się roku szkolnym 2017/2018 szkoły uzbierały i przekazały na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Bielsku-Białej ponad 247 tys. zł. organizując zbiórki, kiermasze, koncerty, przedstawienia, sprzedając ciasta i własnoręcznie wykonane drobiazgi. Zebrana kwota – 247 tys. 810 zł – wspomoże codzienną działalność hospicjum.

Prawie 10 tys. dolarów zebrano w polskich parafiach i salwatoriańskim klasztorze w USA. Podsumowanie „Pól Nadziei 2018” było również okazją do wręczenia dyplomów Honorowego Członka Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego za szczególną pomoc dla hospicjum. Z rąk ks. Piotra Schory SDS, kapelana hospicjum, otrzymali je: Ewa Żak – radna sejmiku województwa śląskiego oraz Urszula i Andrzej Omyliński – małżeństwo publicystów.

Budowę bielskiego hospicjum zainicjowało Salwatoriańskie Stowarzyszenie Hospicyjne przy bielskiej parafii księży salwatorianów. W październiku 2016 roku hospicjum rozpoczęło swoją działalność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem