Reklama

Sługa miłosierdzia i rodziny

2014-08-26 14:09

Joanna Operacz
Niedziela Ogólnopolska 35/2014, str. 26-27

JOANNA OPERACZ
Ks. Feliks Folejewski

Życiorysem pallotyna ks. Feliksa Folejewskiego można by obdzielić kilku księży. Jest zasłużonym propagatorem kultu Bożego Miłosierdzia, duszpasterzem Rodziny Rodzin, był także duszpasterzem ludzi pracy i współpracownikiem prymasa Stefana Wyszyńskiego. W tym roku skończył 80 lat

Dzieciństwo wspomina jako „piękne, bo trudne”, wypełnione miłością i pracą. – Gdybym miał się jeszcze raz urodzić, to tylko nad Czarną Hańczą w Suwałkach – mówi ks. Folejewski. Właśnie stamtąd pochodzi. W czasie prymicji dziękował za to rodzicom. Był czwartym z dziesięciorga dzieci. Tata był szewcem; mama przed ślubem pracowała jako krawcowa, potem tylko zajmowała się domem i liczną gromadką. – To, co najbardziej zostało mi w pamięci, to organizacja domu. Nie było dyskusji o tym, że trzeba coś zrobić. U nas w domu dzieci się nie hodowało, tylko wychowywało – wspomina. Gdy miał 12 lat, razem z bratem rozładował 2 tony węgla. Mama, która dożyła pięknego wieku 97 lat, jeszcze pod koniec życia potrafiła wstać o 4 rano, żeby ugotować rosół dla syna, który miał ją tego dnia odwiedzić. Nawet jako staruszka trzymała pod poduszką małe lusterko, w którym się przeglądała zaraz po obudzeniu. Zamiłowanie do porządku i miłość do życia przekazała dzieciom. Jednak kiedy ks. Feliks zapytał ją tuż przed jej śmiercią, co jest najważniejsze, odpowiedziała, że modlitwa.

Światełko

Już w dzieciństwie towarzyszyła mu myśl o kapłaństwie, był ministrantem. – To nie było światełko podane przez ludzi, nikt mnie do tego nie namawiał – opowiada ks. Feliks. Po szkole podstawowej usłyszał o małym seminarium, które prowadzili w Wadowicach pallotyni. – 30 sierpnia 1949 r. pojechało nas pięciu pociągiem z Suwałk na drugi koniec Polski. Oni z rodzicami, ja – z wielką walizką – relacjonuje ksiądz. Pamięta szczegóły tamtej podróży – o której godzinie mieli pociąg, jaką dorożką jechali przez zburzoną Warszawę, kiedy stanęli przed furtą pallotynów. Ks. Folejewski w wieku 80 lat ma doskonałą pamięć. Kiedy opowiada o różnych wydarzeniach, w których uczestniczył albo o których czytał, podaje datę. Zgodnie ze starą inteligencką tradycją, nazwiska podaje zawsze razem z imionami, cytuje z pamięci fragmenty utworów literackich.

Zapytany, czym jest dla niego kapłaństwo, ks. Feliks uśmiecha się, że nie może dobrze odpowiedzieć, bo jest księdzem dopiero od 55 lat: – To jest dar i zadanie, jak napisał św. Jan Paweł II. I wdzięczność. Nie mogę się przyzwyczaić do tego, że otrzymałem taką łaskę, bez żadnej zasługi z mojej strony. Dlatego cieszę się, że jest wieczność i że kiedyś będę mógł dziękować Panu Bogu bez końca.

Reklama

Miłosierdzie to nie wzruszenia

Kiedy dzwoni się do ks. Folejewskiego do klasztoru Pallotynów w Warszawie, zamiast „słucham?” w słuchawce słychać: „Jezu, ufam Tobie”. Ksiądz jest wielkim czcicielem Bożego Miłosierdzia. Przez kilkadziesiąt lat wygłosił setki rekolekcji w Polsce i za granicą, pisał artykuły do gazet, udzielał wywiadów, organizował sympozja teologiczne. Już w niższym seminarium usłyszał o s. Faustynie. W nowicjacie pisał pracę na temat orędzia o Bożym Miłosierdziu, a podczas studiów na KUL-u poznał spowiednika s. Faustyny – ks. Michała Sopoćkę. Miał także okazję poznać dwoje z jej rodzeństwa – siostrę Józefę i brata Stanisława, który był organistą.

Czym jest Boże Miłosierdzie? – To nie jest tania uczuciowość. To bezgraniczne zaufanie. Człowiek powinien zaufać Bogu, ale też uświadomić sobie, jak bardzo Bóg mu zaufał; a potem przyjąć ten dar i przekazywać go – mówi kapłan. – Jeśli mam świadomość, że ktoś mnie kocha, to byłbym ostatnim niewdzięcznikiem, gdybym lekceważył i ranił tę miłość – kontynuuje.

Ksiądz bez serca

Wszystko, co ma człowiek – życie, wiarę, talenty – zawdzięcza Bożemu Miłosierdziu. Ale ks. Folejewski doświadczył tej prawdy w szczególny sposób. Od lat żyje ze zniszczonym sercem. Pierwszy zawał miał w 1980 r., potem drugi i trzeci. – Gdy uczestniczyłem w uroczystości beatyfikacji s. Faustyny w 1993 r., prosiłem: Panie, jeśli dasz mi jeszcze trochę życia, poświęcę je na głoszenie Miłosierdzia – opowiada. Po kolejnych kłopotach usłyszał, że jedyną szansą dla niego jest przeszczep serca. Korzystać z serca wyciętego innemu człowiekowi? – nie potrafił tego zaakceptować. Wziął do ręki „Dzienniczek” s. Faustyny i trafił na nr 797: „Wiedz o tym, że oko Moje śledzi każdy ruch serca twego z wielką uwagą. Biorę cię na tę osobność, abym Sam kształtował serce twoje według przyszłych zamiarów swoich. Czego się lękasz?”. Zrozumiał, że te słowa są skierowane do niego. Poprosił lekarza o czas do namysłu. Pojechał na konsultacje do kliniki kardiologii w Krakowie. – W sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach siedziałem przed obrazem Jezusa Miłosiernego. Nie wiem, czy się modliłem. Na pewno nie prosiłem o cud. I nie tyle o zdrowie, ile o światło przy podejmowaniu decyzji i o pokój serca. Usłyszałem wewnętrznie słowa: „Twój przeszczep serca będzie miał na imię: Jezu, ufam Tobie!”. Ks. Feliks podziękował Panu Jezusowi, s. Faustynie i lekarzom, i wrócił ze spokojem do domu. Dzisiaj, chociaż ma serce jak sputnik (by-passy, stenty, kardiowerter), normalnie żyje i pracuje. Niedawno prowadził rekolekcje parafialne i jednego dnia głosił aż 9 katechez.

Odpuścić winowajcom

Po zamordowaniu przez komunistów ks. Jerzego Popiełuszki ks. Folejewski przejął po nim duszpasterstwo ludzi pracy. Zanim został wybrany na to stanowisko, jedna z jego wypowiedzi zapisała się w historii. Kiedy ks. Popiełuszko został porwany, ludzie modlili się w kościele św. Stanisława Kostki przez 11 dni i nocy. W końcu telewizja podała wiadomość o wyłowieniu ciała z Wisły i jeden z księży przekazał ją zgromadzonym. Na filmowych nagraniach z kościoła widać reakcję zgromadzonych: szloch, krzyk, rozpacz. Księża próbowali uspokoić ludzi, ale nie bardzo się udawało. Wtedy do mikrofonu podszedł ks. Folejewski i powiedział zdecydowanie: – Czy my zdajemy sobie sprawę z tego, co się stało? Mamy męczennika, kandydata na ołtarze, nowego świętego. Dziękujmy za to Panu Bogu i pomódlmy się, abyśmy dzielnie znieśli tę rozłąkę. Rozpoczął modlitwę: „Ojcze nasz”. Kiedy doszedł do „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, powtórzył te słowa trzy razy. Ludzie, płacząc, powtórzyli.

Dzisiaj ks. Folejewski nie kryje zaniepokojenia sytuacją w Polsce i Europie. Martwi go, że Polacy odchodzą od Boga i dążą ku samozniszczeniu. Żałuje, że tak niewiele osób pamięta rady prymasa Stefana Wyszyńskiego, streszczające się najlepiej w zdaniu: „Bóg uwielbiony, człowiek uszanowany, ziemia obsłużona”.

W rodzinie

Ks. Folejewski świętował w tym roku swoje jubileusze razem z Rodziną Rodzin. Opiekę nad tym ruchem, założonym w 1952 r. przez prymasa Wyszyńskiego i jego współpracownicę z „Ósemki” Marię Wantowską, uważa za ważną część swojej duszpasterskiej pracy. – Wśród tych rodzin zobaczyłem, czym jest służba i miłość. Nigdy nie miałem problemu, żeby zostawić różne swoje plany, by im służyć – opowiada. Rodzina Rodzin w szczytowym okresie swojej działalności, pod koniec lat 80. ubiegłego wieku, organizowała wyjazdy wakacyjne dla 800 dzieci. Gdy dzisiaj rodziny spotykają się na wakacjach, Mszach św. albo spotkaniach formacyjnych, ksiądz jako jedyna osoba pamięta wszystkie imiona.

Tagi:
ksiądz kapłan kapłan

Pamięć o śp. ks. prał. Janie Ubermanie

2018-02-14 11:10

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińska 7/2018, str. IV

ks. Robert Gołębiowski
Ksiądz Arcybiskup dokonuje poświęcenia pamiątkowej tablicy upamiętniającej śp. ks. prał. Jana Ubermana

Wolin w dziejach naszej prasłowiańskiej ziemi odgrywał zawsze niepoślednią rolę. Wiązało się to z dziedzictwem tutejszego biskupstwa oraz bogatej historii skandynawskich wypraw, które wpływały na rozwój ówczesnego Jomsborgu. Powojenna historia przyniosła odbudowę z ruin majestatycznego kościoła pw. św. Mikołaja. Postacią, która przyczyniła się do tego i na trwałe wrosła w krajobraz Wolina, był ks. prał. Jan Uberman – prepozyt Wolińskiej Kapituły Kolegiackiej, którego rocznica śmierci przypadła 26 stycznia i była uroczyście wspominana.

Przypomnijmy krótko biografię Księdza Prałata, który całe swe wrażliwe, kapłańskie serce poświęcił budowaniu trwałych wspólnot serc w modlitwie, ale i także w wymiarze materialnego wizerunku powierzonych sobie kościołów. Przez 80 lat życia i 56 lat posługi kapłańskiej przyszło mu pracować jako wikariusz w Świebodzinie, w Słupsku w parafii pw. Królowej Różańca św., w Lipianach i w Szczecinie u św. Józefa. Następnie jako administrator w Radęcinie i w końcu w Wolinie od 14 czerwca 1986 do 2 września 2011 r. jako proboszcz, a później przez dwa lata będąc administratorem i po przejściu w stan senioratu przez cztery lata mieszkając przy wybudowanym przez siebie kościele filialnym w Dargobądziu. Wielokrotnie na łamach „Niedzieli” relacjonowaliśmy przebieg odbudowy dawnej wolińskiej tzw. katedry, która z niezwykłą pieczołowitością, misternie, cegła po cegle, wznosiła się z powojennych ruin. Ksiądz Prałat z ogromnym poświęceniem i zapałem doprowadził do tego, że 15 października 2000 r. abp Zygmunt Kamiński konsekrował wnętrze świątyni i można było w pełni sprawować tutaj Najświętszą Ofiarę i przybliżać wiernych do Boga. Kolejnym dziełem ks. prał. Jana był wybudowany kościół w Dargobądziu. Tam służył do ostatnich dni swego życia. Zasługą Księdza Prałata jest także troska o powstanie w archidiecezji Kapituły Kanoników z siedzibą przy kolegiacie w Wolinie (14 września 2008 r.).

W rocznicę śmierci ks. prał. Jana Ubermana 26 stycznia 2018 r. w murach Wolińskiej Kolegiaty sprawowana była uroczysta Eucharystia połączona z odsłonięciem i poświęceniem tablicy upamiętniającej dzieło kapłańskiego życia Księdza Prałata. Pod przewodnictwem abp. Andrzeja Dzięgi, w asyście obecnego prepozyta Kapituły ks. kan. Leszka Koniecznego oraz delegacji kanoników wolińskich, sprawowana była Msza św., w czasie której dostojny celebrans, nawiązując do wspominanych w ten dzień biskupów Tymoteusza i Tytusa, przypomniał także najbardziej charakterystyczne rysy osobowości Księdza Prałata, akcentując jego rozmodlenie i niezwykły hart ducha związany z całokształtem prac przy odbudowie świątyni. Wskazywał na heroizm i konsekwencję w działaniu, które sprawiły, że z ogromną determinacją bardzo wiernie kościół powrócił do dawnej świetności. Po udzieleniu pasterskiego błogosławieństwa licznie zebrani wierni przeszli pod boczny filar tuż pod sklepieniem chórowym, by być uczestnikami wzruszającego momentu odsłonięcia, a następnie poświęcenia tablicy, na której umieszczono następującą inskrypcję: „Jak miła, Panie, jest świątynia Twoja. W pierwszą rocznicę śmierci ks. prał. Jana Ubermana wdzięczni za 27 lat posługi duszpasterskiej w parafii św. Stanisława Biskupa, w parafii św. Mikołaja Biskupa, podniesienie z ruin XIII-wiecznej kolegiaty pw. św. Mikołaja Biskupa oraz troskę o kościoły filialne – parafianie wolińscy”. Uroczystego odsłonięcia tablicy dokonali: ks. kan. Wojciech Helak, minister Artur Balazs i Eugeniusz Jasiewicz – burmistrz Wolina. Metropolita Szczecińsko-Kamieński poświęcił tablicę, raz jeszcze wspominając ogromne zasługi Księdza Prałata dla Kościoła na ziemi wolińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kiedy obowiązuje post?

Ks. Ryszard Kamiński
Edycja płocka 9/2003

Bożena Sztajner

Moi rodzice opowiadali mi, że kiedyś w okresie Wielkiego Postu wypalano nawet garnki, żeby nie została w nich ani odrobina tłuszczu. Dziś praktyka postu w Kościele jakby złagodniała. Przykazanie kościelne mówi o czasach pokuty, ale pozostaje problem, jak rozumieć te "czasy pokuty". Czy 19 marca, w czasie Wielkiego Postu, można zawrzeć sakrament małżeństwa z weselem? Czy w piątek można iść na dyskotekę? Czy w Adwencie można się bawić? Czy post nadal obowiązuje w Kościele?

Czwarte przykazanie kościelne, które dotyczy tych spraw, brzmi: "Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach". Wydaje się, że najważniejszym wyrażeniem w tak sformułowanym przykazaniu jest słowo "pokuta". Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje, że chodzi tutaj o pokutę wewnętrzną, która polega na nawróceniu serca, przemianie postaw, radykalnej zmianie całego życia na lepsze. To jest podstawowa, prawdziwa wartość pokuty, jej sedno. Takiej pokuty oczekuje od chrześcijanina Pan Bóg i Kościół. Chrześcijanie są zobowiązani do jej praktykowania cały czas. Ponieważ jednak różnie z tym bywa w ciągu kolejnych dni i miesięcy, Kościół ustanowił dni i okresy pokuty, gdy koniecznie należy praktykować czyny pokutne, które wspomagają nawrócenie serca.
Jakie są te czyny pokutne? Wykładnia do omawianego przykazania podana przez Sekretarza Generalnego Episkopatu Polski wylicza: "modlitwa, uczynki pobożności i miłości, umartwienie przez wierniejsze pełnienie obowiązków, wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i post". Czas zaś pokuty, określony przez czwarte przykazanie, to poszczególne piątki całego roku i Wielki Post. We wszystkie piątki całego roku oraz w Środę Popielcową i Wigilię Bożego Narodzenia (o ile nie przypada wtedy IV niedziela Adwentu), obowiązuje chrześcijanina powstrzymanie się od spożywania pokarmów mięsnych, gdy ukończył on 14 rok życia. Zaleca się jednak, aby także młodsze osoby wprowadzać do tej praktyki, nie czekając aż osiągną one 14 lat. Warto jeszcze dodać, że według Konstytucji Apostolskiej Paenitemini zakaz spożywania pokarmów mięsnych nie oznacza zakazu spożywania nabiału i jaj oraz przyprawiania potraw tłuszczami zwierzęcymi.
Prymas Polski (to także ważne) udzielił dyspensy od obowiązku powstrzymania się od potraw mięsnych w piątki wszystkim, którzy stołują się w zakładach zbiorowego żywienia, gdzie nie są przestrzegane przepisy postne, a także takim osobom, które nie mają możności wyboru potraw, a muszą spożywać to, co jest dostępne do spożycia. Dyspensa ta nie dotyczy jednak Wielkiego Piątku, Środy Popielcowej i Wigilii Bożego Narodzenia. Zatem w te trzy dni obowiązuje w każdych okolicznościach powstrzymanie się od spożywania potraw przyrządzonych z mięsa.
Po wyjaśnieniu wymagań IV przykazania kościelnego w odniesieniu do wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych, zwróćmy uwagę na "nakazane posty" w tym przykazaniu. Post może być jakościowy i ilościowy. Ten pierwszy dotyczy niespożywania określonych pokarmów, np. mięsa. Ilościowy zaś polega, według wyżej wspomnianej Konstytucji Apostolskiej, na spożyciu jednego posiłku dziennie do syta i dopuszcza możliwość przyjęcia "trochę pokarmu rano i wieczorem". Taki post obowiązuje wszystkich wiernych między 18 a 60 rokiem życia w Środę Popielcową i w Wielki Piątek. Należy tutaj powtórzyć wcześniej napisane słowa, że ci, którzy nie mają 18 lat, właściwie od dzieciństwa powinni być wychowywani do spełniania tej praktyki. Błędem byłoby stawianie tego wymagania dopiero od wieku pełnoletności. Racje wydają się oczywiste i nie ma potrzeby ich przywoływania w tym miejscu.
Gdy chrześcijanin podlega uzasadnionej niemożności zachowania wstrzemięźliwości w piątek, powinien podjąć inne formy pokuty (niektóre z nich zostały przytoczone wcześniej). Natomiast post ilościowy i jakościowy w dwa dni w roku: Wielki Piątek i Środę Popielcową, powinien być koniecznie zachowywany. Winien rozumieć to każdy chrześcijanin, nawet ten, który słabo praktykuje wiarę. Dyspensa Księdza Prymasa, o której wspomniałem wcześniej, nie dotyczy zachowania postu w te dwa dni roku. Ci zaś, którzy z niej korzystają, powinni pomodlić się w intencji Ojca Świętego, złożyć ofiarę do skarbonki z napisem "jałmużna postna", lub częściej spełniać uczynki miłosierdzia.
Jeszcze kilka słów o zabawach. Powstrzymywanie się od udziału w nich obowiązuje we wszystkie piątki roku i przez cały Wielki Post, łącznie z dniem św. Józefa (19 marca) - jeśli wtedy trwa jeszcze Wielki Post. Adwent nie został zaliczony do czasów pokuty, dobrze jednak byłoby w tym czasie powstrzymać się od udziału w zabawach, zachowując starą i dobrą polską tradycję - Adwent trwa bardzo krótko, a karnawał jest tak blisko. W Adwencie zaś - co staje się coraz powszechniejszą praktyką - jest wiele spotkań opłatkowych, które mają inny charakter. Warto je upowszechniać i pozostawać w radosnym, pełnym nadziei oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Od marca 2014 r. obowiązuje nowa wersja IV przykazania kościelnego

Przeczytaj także: Nowa wersja IV przykazania kościelnego - powstrzymanie się od zabaw tylko w Wielkim Poście
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Dzień Modlitwy i Postu o Pokój: wyznawcy różnych religii odpowiadają na apel Papieża

2018-02-22 19:00

Radio Watykańskie

Wojciech Woźny/PAH
W Sudanie każda kropla wody jest na wagę złota

„Świadomość tego, że nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu i bólu, że wyznawcy różnych religii są z nami i wspierają nas w naszym dążeniu do pokoju i pojednania, znaczy dla nas bardzo wiele”. Tymi słowami przewodniczący Sudańskiej Rady Kościołów, ojciec James Oyet Latansio, odniósł się do informacji o szerokim odzewie na mający odbyć się jutro, w piątek, dzień modlitwy i postu w intencji pokoju, szczególnie w Demokratycznej Republice Konga i w Południowym Sudanie. Na apel Ojca Świętego odpowiedziały m.in. wspólnoty anglikańskie, prawosławne i muzułmańskie.

Do udziału w inicjatywie zaproszał wiernych także prefekt Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. „Modlitwa wszystkich chrześcijan w tym dniu o dar pokoju byłaby autentycznym znakiem solidarności i bliskości z tymi, którzy cierpią, szczególnie z wieloma chrześcijanami z różnych Kościołów” - stwierdził kard. Kurt Koch.

O wielkim znaczeniu ogłoszonego przez Papieża dnia modlitwy i postu mówi hiszpańska zakonnica Yudith Pereira Rico, od lat posługująca w ogarniętym wojną Sudanie Południowym. „Post i modlitwa to klucz do rozwiązania wielu problemów” -podkreśla.

„Nie zapominajcie o nas: o to błagają ludzie. Nie proszą o pieniądze, ani nawet o jedzenie. Papież nie zapomina, a jego apele pomagają nie zapomnieć także innym - twierdzi siostra. Co możemy zrobić, a czego nie robimy? Post i modlitwa zaproponowane przez Papieża są odpowiedzią na to pytanie” - dodaje. Według niej post, uwalniając nas od rozkojarzeń i wszystkich innych rzeczy, które zajmują nasze serca, nasze życie i nie pozwalają być wolnymi, czyni nas świadomymi konieczności pomagania innym. Jałmużna, w ten sam sposób, uczy nas dzielenia się. Wszystko to pomaga w zmniejszeniu ogromnej różnicy między dwoma stanami: mieć wszystko a nie mieć nic. Modlitwa natomiast otwiera serca na Boga i na bliźnich” - podkreśla.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem