Reklama

To istota chrześcijaństwa

2014-09-09 15:51

Z bp. Andrzejem Jeżem rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 37/2014, str. 16-17

Andrzej Świgost

Od września 2013 r. w diecezji tarnowskiej trwa peregrynacja kopii cudownego obrazu Pana Jezusa Miłosiernego, któremu towarzyszą relikwie św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II. O owocach peregrynacji oraz o roli Krzyża i sakramentu pokuty w życiu człowieka z biskupem diecezji tarnowskiej Andrzejem Jeżem rozmawia Maria Fortuna-Sudor

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Hasłem, które przyświeca peregrynacji, są słowa: „Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie” (Łk 1, 50). Proszę powiedzieć, dlaczego Miłosierdzie Boże jest takie ważne w życiu człowieka?

BP ANDRZEJ JEŻ: – Cytat zaczerpnięty z pięknego hymnu maryjnego – „Magnificat” ukazuje istotę stosunku Boga do człowieka. Nosząc skutki grzechu pierworodnego, zauważamy, że jesteśmy ustawicznie w stanie atawizmu zła w różnych postaciach. Jednak Boże Miłosierdzie pozwala nam znowu wejść na drogę dobra, miłości, łaski. Pozwala nam odtworzyć Boży obraz w sobie. Powinniśmy o tym pamiętać. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy, że zarówno wiek XX, jak i obecne czasy są nasączone konfliktami zbrojnymi; olbrzymią nienawiścią, walkami o dominację między narodami, ale też pomiędzy ludźmi. Zarówno całe narody, jak i poszczególne osoby czują się stłoczone, jak gdyby zadeptane przez pewną machinę, która powoduje, że ludzie zatracają tożsamość, indywidualność, godność i wielkość. W tej sytuacji wszyscy potrzebujemy uleczenia. Dostrzegamy coraz mocniej, że nawet świetnie skonstruowane prawo stanowione przez ludzi nie jest w stanie rozwiązywać naszych problemów. Ta przemiana musi się dokonywać wewnętrznie, w ludzkich sercach. I tutaj potęga Bożego Miłosierdzia jest nadzieją na odrodzenie w nas tego, co najlepsze; tej duchowej wiosny. W obliczu grzechu, egoizmu rozpala się iskra Bożego Miłosierdzia. Jestem przekonany, że to dlatego we wszystkich krajach na całym świecie tajemnica Bożego Miłosierdzia przyjmuje się tak mocno na obecnym etapie historii zbawienia.

– Św. Jan Paweł II wskazał światu cudowny wizerunek Jezusa Miłosiernego w krakowskich Łagiewnikach, podkreślając, że jest to centrum Miłosierdzia Bożego. Teraz kolejna diecezja ma możliwość gościć kopię obrazu. Czym jest peregrynacja dla nawiedzanych parafii?

– Myślę, że realizuje się tutaj przypowieść o zaczynie i o ziarnku gorczycy. Rzeczywiście, kult Jezusa Miłosiernego, zapoczątkowany w krakowskich Łagiewnikach, rozrasta się potężnie i wpływa na wzrost wewnętrzny, duchowy bardzo wielu osób na całym świecie. Pragniemy, aby Miłosierny Chrystus, nawiedzający wspólnoty parafialne, umocnił nas wszystkich, byśmy trwali w pięknej tradycji, w wierze naszych przodków. Dostrzegamy pobożność wiernych w poszczególnych parafiach i wielki entuzjazm duchowy, z jakim przyjmują obraz Jezusa Miłosiernego i towarzyszące mu relikwie. Kult Bożego Miłosierdzia wzrasta poprzez korzystanie z sakramentu pokuty, do którego przed uroczystościami związanymi z peregrynacją przystępuje zdecydowana większość parafian, a niejednokrotnie całe wspólnoty…

– Do ponownego odkrycia i docenienia sakramentu pokuty zachęca Ekscelencja w słowie skierowanym do wiernych z okazji peregrynacji. Proszę powiedzieć, dlaczego sakrament pokuty jest tak bardzo potrzebny człowiekowi?

– Zauważamy, że wszędzie, gdzie zanikła praktyka spowiedzi indywidualnej, gdzie nie sprawuje się Eucharystii, umiera Kościół i pustoszeją świątynie. Odnowa zaczyna się z kolei tam, gdzie księża wprowadzają, podtrzymują i kontynuują tradycję spowiedzi. Niektórzy uważają, że mówienie o sakramencie pokuty – o złu, grzechu, konieczności spowiedzi – ogranicza szczęście człowieka i możliwości jego samorealizacji. Twierdzą, że Kościół jest represyjny, że to instytucja ograniczająca wolność człowieka. Okazuje się jednak, że sakrament pokuty, jeżeli przeżywamy go z głęboką wiarą, jeżeli mamy dobrych przewodników, kierowników duchowych, pozwala nam zamknąć negatywną historię naszego życia. Prowadzi do pojednania się z Bogiem. Przede wszystkim jednak w sakramencie pokuty otrzymujemy łaskę Bożą, a więc pomoc Pana Boga w życiu. Jego obecność nas wyzwala i świadczy o naszej wielkości. Święty papież Jan XXIII mówił, że człowiek nigdy nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy. Także wtedy, gdy klęczy przy konfesjonale. To nie jest moment upokorzenia, tylko wyzwolenia i uniesienia.

– Jakie jeszcze owoce przynosi peregrynacja?

– Myślę, że lud Boży w Polsce, także w diecezji tarnowskiej, jest nasączony tajemnicą Bożego Miłosierdzia. Wiąże się to również z długim procesem związanym z beatyfikacją, a później kanonizacją największych apostołów Bożego Miłosierdzia – św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II. Dzięki peregrynacji kopii cudownego obrazu oraz towarzyszących mu relikwii ten kult nadal się rozrasta. Równocześnie stanowi okazję do pogłębienia wiary. Jestem przekonany, że duża w tym zasługa kapłanów i poszczególnych wspólnot parafialnych. Obserwujemy bardzo dobre przygotowanie do tego wydarzenia, które poprzedzają m.in. rekolekcje, a przed samym nawiedzeniem cudownego obrazu nawet w bardzo małych parafiach wierni adorują Najświętszy Sakrament przez całą noc! Trzeba też zaznaczyć, że powstają różne dzieła, będące pokłosiem peregrynacji. Nade wszystko jednak w sercach parafian dokonuje się przemiana duchowa. Mam nadzieję, że doba nawiedzenia, która ma miejsce, będzie przez następne dziesięciolecia owocować w życiu poszczególnych wspólnot parafialnych. Pragnę też dodać, że kult Jezusa Miłosiernego rozrasta się daleko poza granice diecezji, Polski…

– Jak daleko?

– W lutym br. wyruszyłem z podróżą ewangelizacyjną i wizytacyjną do Republiki Konga, gdzie w bardzo krótkim czasie, bo w ciągu zaledwie pięciu lat, posługujący tam ks. Marian Pazdan wybudował sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mogłem uczestniczyć w konsekracji tej świątyni i wydarzeniach z tym związanych razem z episkopatem i rządem tego kraju. Myślę, że to kolejny przykład realizacji słów św. Siostry Faustyny. Iskra Bożego Miłosierdzia zapala się i rozrasta nie ogniem grzechu, egoizmu, konfliktów, wojen, ale właśnie w obliczu tych nieszczęść rozpala się miłosierdzie Chrystusa, miłosierdzie Boga Ojca w Duchu Świętym, a także miłosierdzie ludzi skierowane wzajemnie na siebie.

– Jak doszło do powstania sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Kongu?

– Diecezja tarnowska od 40 lat prowadzi tam działalność ewangelizacyjną. W tym czasie pracowało w Kongu 28 księży. Można powiedzieć, że zachowaliśmy ciągłość ewangelizacyjną tego kraju. Głoszący tam od 24 lat Ewangelię ks. Marian Pazdan, znając doskonale duszę afrykańską, kongijską, zapragnął, by i tam zakwitła tym, co najlepsze, piękna tajemnica Bożego Miłosierdzia. Stąd decyzja, aby w Louvakou wybudować sanktuarium. I muszę powiedzieć, że to też jest cud Bożego Miłosierdzia. Bowiem w parafii, która składa się z 400 bardzo ubogich osób, ks. Marian wybudował piękną, okazałą świątynię oraz dom pielgrzymi i obiekty towarzyszące. Mamy nadzieję, że kult Bożego Miłosierdzia z małego Louvakou rozrośnie się nie tylko na Kongo, ale także na kraje Afryki Środkowej.

– Wydarzenie peregrynacji zostało wpisane w historię Krzyża. Dlaczego powinniśmy pamiętać o ukrzyżowanym Jezusie?

– Bo to jest istota chrześcijaństwa! Krzyż, śmierć Chrystusa zawsze prowadzi do zmartwychwstania. Nie ma zmartwychwstania bez Jego umierania, śmierci. To jest droga chrześcijanina. Chrześcijaństwo nie jest religią, która realizuje koncert życzeń. To religia realnie patrząca na człowieka. Krzyż jest wpisany w życie każdego. I nikt z nas nie jest w stanie jego różnych form – cierpień duchowych, fizycznych czy innych – uniknąć. Istotna jest kwestia, jak sobie z nimi radzi człowiek wierzący. Jako chrześcijanie widzimy potężną siłę wzrostu w Jezusie Chrystusie, jeżeli razem z Nim przeżywamy cierpienie.

– Dla człowieka żyjącego w świecie konsumpcjonizmu oraz upowszechnianej filozofii hedonizmu to trudne przesłanie…

– Często próbuje się nam w Polsce pokazać Kościół na Zachodzie: jego liberalność, otwartość, brak wymagań. Tymczasem okazuje się, że to nie jest dobry kierunek. Jeżeli nie głosi się prawdy o Bogu, całej Ewangelii, jeżeli nie mówi się, że człowiek powinien pokonywać swoje słabości, grzechy, jeżeli się nie wymaga od człowieka, to taka religia jest bez wyrazu. Kościoły, które starają się przypodobać społeczeństwu, człowiekowi, szybko tracą wiernych. Natomiast kiedy Kościół głosi pełne przesłanie Ewangelii Chrystusa, staje się Kościołem silnym. Nawet prześladowania go wzmacniają. Oczywiście, nie czerpiemy satysfakcji z tego, że cierpimy. Nie poszukujemy cierpienia za wszelką cenę. Ale mamy świadomość, że ono jest wpisane w nasze życie. Im więcej kosztowało nas pokonywanie trudów – w miłości, w pracy, w nauce – tym większą zyskujemy radość po ich przezwyciężeniu. I to jest mechanizm czysto ludzki, ale też głęboka Boża logika!

Tagi:
wywiad biskup

Znane blogerki modowe o tym, jak ważny jest ślub kościelny

2018-07-19 19:55

stacja7.pl

Znane blogerki modowe Biliźniaczki Laskowskie w rozmowie z portalem Stacja7.pl w prosty sposób wytłumaczyły, dlaczego ważny jest ślub kościelny. - Nigdy nie brałam pod uwagę takiej opcji, aby być z moim mężczyzną bez ślubu kościelnego – mówi Ania, która miesiąc temu zawarła związek małżeński, o czym informowała także na swoim blogu

Magdalena Pijewska

Bliźniaczki Laskowskie (ponad 37,5 tys. fanów na Instagramie) zajmują się promowaniem dobrych marek modowych, ale od dłuższego czasu zajmują się też promocją wartości chrześcijańskich w najlepszym tego słowa znaczeniu. W rozmowie ze Stacja7.pl dają najlepsze świadectwo wiary i wprost zaznaczają, że życie we dwoje musi mieć oparcie w sakramencie.

Ania podkreśliła znaczenie przysięgi małżeńskiej: - Przyrzekając przed ołtarzem miłość, wierność i uczciwość małżeńską nastawiamy się na to, iż w każdym momencie musimy razem stawiać czoła wyzwaniom, jakie na nas czekają w życiu. To przekonanie jest najpiękniejsze.

Druga z bliźniaczek, Ewa, która ma roczny staż małżeński, mówi, że moment wypowiadania słów przysięgi był jednym z najważniejszych w jej życiu: - Traktuje to bardzo poważnie, zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności.

Blogerki w wywiadzie podkreślają także, jak ważny dla nich był udział w naukach przedmałżeńskich.

Ewa: – Dla wielu osób jest to kontrowersyjny temat. Często słyszy się głosy ze strony młodych ludzi, że nauki przedmałżeńskie nie są potrzebne. A to jest naprawdę bardzo, bardzo ważne, aby wynieść z nich jak najwięcej.

Bliźniaczki Laskowskie zachęcają też młodych ludzi, by dzień przed samym ślubem odłożyli już sprawy organizacyjne i zajęli się przygotowaniem duchowym do tego najważniejszego dnia w życiu.

Ania: – Warto skupić się na tym, że zaczynamy nowy etap w swoim życiu, który będziemy budować z naszą ukochaną osobą i zacząć od zaproszenia Boga do naszej relacji. Myślę, że to jest najważniejsze. Jeśli będziecie o tym myśleć, to wszystko inne powiedzie się pięknie. I nawet małe wpadki tego nie zmienią. W końcu zaczynamy coś pięknego.


Cała rozmowa jest do przeczytania na portalu Stacja7.pl

Portal zaprasza także do lektury wydania o sakramencie małżeństwa i sposobach na dobre przygotowanie do ślubu. A w nim między innymi 5 praktycznych rad ojca Leona Knabita, popularnego benedyktyna, i jedna najważniejsza.

WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Św. Brygida szwedzka tęskniąca do Jezusa

2018-07-17 13:10

Ks. Artur Stopka
Niedziela Ogólnopolska 29/2018, str. 18-19

„Brygida może stać się dla współczesnych kobiet zachętą do odgrywania pierwszorzędnej roli w społeczeństwie, które będzie otaczać szacunkiem jej godność i pozwoli jej na równi z mężczyzną brać udział w wypełnianiu Bożego planu w odniesieniu do ludzkości”. Tak papież Jan Paweł II napisał w 2002 r. w specjalnym przesłaniu do przełożonej generalnej Zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy – matki Tekli Famiglietti z okazji rozpoczęcia uroczystości 700. rocznicy urodzin św. Brygidy

Wikipedia

W 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił św. Brygidę Szwedzką, św. Katarzynę ze Sieny i św. Teresę Benedyktę od Krzyża współpatronkami Europy. „Konkretny powód, dla którego wybrałem te właśnie postaci, kryje się w samym ich życiu” – wyjaśnił w Liście apostolskim ogłaszającym jego decyzję. Co takiego znalazł w historii życia kobiety pochodzącej z kraju, który dzisiaj rzadko kojarzony jest z katolicyzmem?

Dwa powołania

Brygida, znana przede wszystkim jako mistyczka i założycielka Zakonu Najświętszego Zbawiciela (zwanego potocznie brygidkami), urodziła się w 1303 r. na zamku w Finstad koło Uppsali w rodzinie arystokratycznej. Gdy patrzy się na jej wizerunki w habicie i charakterystycznym welonie, trzeba pamiętać, że przez pierwszą część swego życia była szczęśliwą żoną i matką ośmiorga dzieci. „Wskazując ją jako współpatronkę Europy, pragnę, aby stała się ona bliska nie tylko tym, którzy otrzymali powołanie do szczególnej konsekracji, ale także tym, którzy zostali powołani do zwykłych powinności życia świeckiego, zwłaszcza zaś do wzniosłej i trudnej misji założenia chrześcijańskiej rodziny” – napisał Papież Polak.

Z biogramów Brygidy można się dowiedzieć, że już w dzieciństwie miewała wizje Maryi i Jezusa. Chciała zostać zakonnicą. Jednak gdy miała 13 lub 14 lat, została wydana za mąż za starszego od niej o 5 lat Ulfa. Według zapisków kronikarzy, był to człowiek dobry, ale chętnie korzystający z życia. Brygida miała jednak na niego bardzo pozytywny wpływ. Dobrze wychowali cztery córki i czterech synów. Ulf włączył się w zainicjowane przez nią dzieła miłosierdzia, wśród których znalazł się szpital. Razem ze swą żoną zaczął też pielgrzymować do sanktuariów.

Duchowość i posłuszeństwo

Zdaniem Benedykta XVI, pierwszy okres życia Brygidy pomaga docenić to, co dziś możemy nazwać prawdziwą duchowością małżeńską. „Chodzi o to, że małżonkowie chrześcijańscy mogą wspólnie kroczyć drogą świętości, wspierani łaską sakramentu małżeństwa” – stwierdził Papież i wskazał, że niejednokrotnie jest właśnie tak, jak w przypadku Brygidy i Ulfa – to kobieta przez swą wrażliwość religijną, delikatność i dobroć potrafi sprawić, by mąż szedł przez życie drogą wiary.

Ich małżeństwo trwało 28 lat. Gdy Ulf umarł, Brygida rozpoczęła nowy, dla wielu zaskakujący, etap życia. Zadbawszy o przyszłość swoich dzieci, rozdała majątek i zamieszkała w klasztorze Cystersów w Alvastrze. Stałą częścią jej życia stały się objawienia. Zostały one spisane i zebrane w ośmiu księgach, które mimo upływu stuleci wciąż cieszą się wielkim zainteresowaniem i są raz po raz wznawiane. Na wysuwane wobec nich zastrzeżenia Jan Paweł II odpowiedział: „Chociaż Kościół nie wypowiedział się na temat poszczególnych objawień, to uznając świętość Brygidy, uznał autentyczność całości jej wewnętrznego doświadczenia”. Dodał, że jest ono ważnym świadectwem, które ukazuje, jaką rolę może odgrywać w Kościele charyzmat przeżywany w postawie pełnego posłuszeństwa Duchowi Bożemu oraz w sposób całkowicie zgodny z wymogami komunii kościelnej.

Głębokie zrozumienie tajemnicy

W 1349 r., gdy miała 46 lat, na zawsze opuściła Szwecję i przeniosła się do Rzymu. Nie tkwiła w nim jednak bezczynnie, m.in. bardzo dużo pielgrzymowała. Odwiedziła miejsca święte w Mediolanie, Pawii, Asyżu, Ortonie, Bari, Benewencie, Pozzuoli, Neapolu, Salerno, Amalfi, była też w sanktuarium św. Michała Archanioła na Monte Gargano. Zdaniem Jana Pawła II, fakt, że Brygida osiadła we Włoszech, przyczynił się zdecydowanie do „poszerzenia” jej umysłu i serca w sensie nie tylko geograficznym i kulturowym, ale przede wszystkim duchowym.

Gdy miała 70 lat, wyruszyła na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. W komentarzu do jej aktywności w drugiej części życia Papież Polak wskazał na ogromną rolę, którą faktycznie odgrywała. „W rzeczywistości Brygida przyczyniła się do budowy wspólnoty kościelnej, w szczególnie krytycznym momencie jej dziejów, nie tyle przez ową pobożną pielgrzymkę, co raczej przez swoje głębokie zrozumienie tajemnicy Chrystusa i Kościoła” – napisał Ojciec Święty w dokumencie ogłaszającym Brygidę współpatronką Europy. Zwrócił uwagę, że w jej przypadku wewnętrznemu zjednoczeniu z Chrystusem towarzyszyły specjalne charyzmaty prorockie, dzięki czemu Brygida stała się punktem odniesienia dla wielu osób w Kościele swojej epoki. „W Brygidzie można dostrzec moc proroctwa. Czasem w jej wypowiedziach słychać jakby echo wielkich proroków starożytności” – stwierdził Papież.

Wpływ na życie Kościoła

Brygida nie bała się przemawiać do władców i papieży, by pokazać, jak zamysły Boże spełniają się w wydarzeniach historycznych. Nie szczędziła surowych napomnień, mówiła o odnowie moralnej chrześcijańskiego ludu i duchowieństwa. Bardzo mocno naciskała, by papieże, którzy od 1309 r. rezydowali w Awinionie, wrócili do Rzymu. Nie wahała się ich w listach wręcz straszyć, powołując się na swe objawienia. Niestety, nie doczekała ostatecznego wyniku swych zabiegów – zmarła w 1373 r., 4 lata przed tym, nim Grzegorz XI na stałe powrócił do Rzymu.

Wpływ Brygidy na życie Kościoła nie skończył się jednak wraz z jej odejściem do wieczności. Jak stwierdził kilka lat temu Michał Kawulok z Muzeum Beskidzkiego w Wiśle, jej wizja, którą otrzymała w Betlejem, wpłynęła na sposób ukazywania przez wielu malarzy narodzin Jezusa. Ułożone przez nią modlitwy, znane jako „Tajemnica szczęścia”, wciąż są odmawiane przez tysiące ludzi na całym świecie. A jej najbardziej znana, przepiękna modlitwa zaczynająca się od słów: „Panie! Przyjdź szybko i rozjaśnij noc. Tak tęsknię do Ciebie, jak tęsknią umierający”, opatrzona muzyką skomponowaną przez Włodzimierza Korcza, znalazła się w repertuarze Alicji Majewskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

2018-07-23 07:17

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta - mówił w homilii o. Marcin Drąg OFMConv podczas Mszy św. w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, która rozpoczęła w niedzielę 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej.

Monika Jaracz | Archidiecezja Krakowska

W niedzielę 22 lipca 2018 r. już po raz 31. rozpoczęło się w Kalwarii Pacławskiej najstarsze ogólnopolskie spotkanie dla młodzieży o charakterze religijnym - Franciszkańskie Spotkanie Młodych - organizowane przez ojców franciszkanów z Krakowskiej Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię oraz Biuro Franciszkańskich Spotkań Młodych.

Zobacz zdjęcia: 31. Franciszkańskie Spotkanie Młodych w Kalwarii Pacławskiej

Wydarzenie, które w tym roku odbywa się pod hasłem "Tchnienie", rozpoczęła Msza święta w Sanktuarium Męki Pańskiej i Matki Bożej Kalwaryjskiej, której przewodniczył dyrektor Franciszkańskiego Spotkania Młodych, o. Marcin Drąg OFMConv.

W swojej homilii odniósł się najpierw do słów z Ewangelii według Świętego Marka, gdzie Pan Jezus mówi do uczniów, by udali się na pustkowie i tam wypoczęli. Porównał sytuację apostołów do uczestników spotkania, którzy przybyli do Kalwarii Pacławskiej.

- To, co jest zapisane w Słowie, nieustannie wydarza się w naszym życiu - także tych wszystkich, którzy znaleźli się tutaj, na Kalwarii. Jezus zaprasza nas na to miejsce pustynne, gdzie znajduje się około tysiąca osób, na jednej górze. To miejsce pustynne, w którym możesz odpocząć, w którym może odpocząć w tobie to wszystko, co cię przerasta.

Kapłan wskazał tym samym na aktualność i ponadczasowość Ewangelii oraz słów Chrystusa, które wypowiedział kiedyś nie tylko do swoich uczniów, ale kieruje je nieustannie także do nas - tu i teraz. Zakonnik podkreślił, że człowiek nadal doświadcza tego, co Bóg wypowiedział w przeszłości, choć sytuacje te przybierają dzisiaj inną formę. - To, co Bóg kiedyś powiedział, teraz się wydarza, ale już inaczej.

Następnie, kapłan odwołał się do fragmentu Ewangelii, w którym mowa jest o tym, iż Jezus po wyjściu z łodzi ujrzał wielki tłum i zlitował się nad nim, bo był jak owce, nie mające pasterza.

- Jezus zobaczył masę ludzi i współodczuwał z nimi. (...) Słowa są ważne, ale czy w sytuacji, gdy ktoś przeżywa jakiś dramat życiowy i wypowiadamy słowa „współczuję ci", tak naprawdę współodczuwamy to, co ten człowiek przeżywa?

Wskazał tym samym, o jakim współodczuwaniu mówi Jezus w Ewangelii i czym ono jest.

- Współodczuwanie Jezusa to nie jest jakieś emocjonalne wyrażenie, którego używamy. Dzisiaj możemy sobie pomyśleć, co porusza Jezusa, kiedy nas widzi tutaj, przed tym ołtarzem, co dostrzega w każdym z nas. Jezus widzi cały przekrój twojego życia i tego, co ty przeżywasz. On widzi głębiej. Współodczuwa, czyli czuwa, jest obecny. Współodczuwam, czyli jestem przy tobie i wiem, co przeżywasz, co jest w twoim sercu. Ja wiem, czego ci brakuje, jakie masz deficyty.

- Bóg jest w stanie wchodzić we wszystkie miejsca mojego życia. Jemu nie jest obojętna żadna sekunda mojego życia, On dotyka tego wszystkiego. Jezus chce wchodzić w twoje życie, w twoją historię, chce razem z tobą współtworzyć świat - dodał.

Zakonnik zauważył również, że Bóg przez to, iż jest z nami nieustannie i pragnie nam towarzyszyć w codzienności, podnosi nas z upadkó oraz zaprasza do współdziałania z Nim, do życia w miłości w życiu codziennym. - Wyrywa nas z osamotnienia i będzie uczył nas jak żyć w Jego obecności - podkreślił.

Na zakończenie homilii przypomniał o tym, jak ważne jest, by żyć Słowem Boga, które także dzisiaj potrafi zmienić życie każdego człowieka. - Słowo to nie jest przeszłość, to jest teraźniejszość. To Słowo wyprowadza nas z osamotnienia, z wszelkich deficytów i braków. Życzę, aby to spotkanie było czasem nasycania się Jego Słowem, Eucharystią, spotkaniami i rozmowami z tymi, którzy tutaj są.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem