Reklama

Dom na Madagaskarze

Soborowe żniwa i pokłosie

2014-10-14 15:51

Ks. Łukasz Jaksik
Niedziela Ogólnopolska 42/2014, str. 29

– Ta publikacja wyrosła z potrzeby serca i dobrej woli wielu osób, dla których nauczanie i przesłanie Soboru Watykańskiego II są nieprzemijającym bogactwem Kościoła powszechnego. Książka powstała dzięki entuzjazmowi i zaangażowaniu osób duchownych i świeckich – napisał Michał Białkowski, redaktor tomu pt. „Studia soborowe. Historia i recepcja Vaticanum II”

Trudno się dziwić, że na początku tomu możemy przeczytać o kontekście historycznym czasów, w których zrodził się pomysł zwołania soboru. Michał Strzelecki w tekście pt. „Europa i świat w dobie Soboru Watykańskiego II – zarys przemian” kreśli socjologiczny rys ówczesnej kondycji społeczeństw. Z jednej strony opisuje przeobrażenia w świecie wartości, z drugiej mówi o zagrożeniach w światowej polityce. Niewątpliwie zarówno kryzysy wewnętrzne, jak i zewnętrzne były w coraz bardziej globalizującym się świecie wystarczającą przesłanką, by Kościół odpowiedział sobie na pytanie: Kim jesteś, Kościele?

„Kościół powinien być tą instytucją, która oddzielając sferę wiary od polityki, oddziałuje na rzeczywistość ponad podziałami ideowymi i politycznymi” – napisał autor. Kościół w tamtym czasie miał być i rzeczywiście stał się narzędziem pokoju dla każdego człowieka indywidualnie i dla całego świata gremialnie.

Papieskie reminiscencje

Z całą pewnością za wyjątkowo wymowny należy uznać pomysł na okładkę tomu. Przedstawia ona biskupów zebranych na kanonizacji Jana Pawła II i Jana XXIII. Obaj papieże byli tak bardzo związani z soborem – Jan XXIII inicjował to dzieło, a Jan Paweł II nie tylko w nim uczestniczył, ale też z wielką pieczołowitością wprowadzał później jego owoce do praktyki swego posługiwania najpierw w Krakowie, a później w Rzymie.

Reklama

O niebagatelnej roli Jana XXIII w historii Kościoła w związku z soborem we Wstępie do dzieła wspomina kard. Stanisław Dziwisz. „Najdonioślejszym wydarzeniem pontyfikatu Dobrego Papieża Jana XXIII («il Papa Buono») było ogłoszenie Soboru Watykańskiego II, którego zadaniem było otwarcie Kościoła na świat i dostosowanie do wymogów nowych czasów («aggiornamento»)” – pisze. Zdaniem krakowskiego kardynała, nie do przecenienia w tym kontekście była też postawa Jana Pawła II. „Ojciec Święty jako arcybiskup krakowski, a potem jako Następca św. Piotra wprowadzał w życie postanowienia Soboru Watykańskiego II – napisał kard. Stanisław Dziwisz. – Rozumiał, że Kościół musi wyjść do wszystkich ludzi dobrej woli, dlatego podejmował liczne podróże apostolskie, głosząc prawdę o Chrystusie Odkupicielu człowieka. Karol Wojtyła – jeszcze jako metropolita krakowski – przybliżył nauczanie soboru i ułatwił jego recepcję w Kościele krakowskim i w Polsce, czego świadectwem była opublikowana w 1972 r. praca «U podstaw odnowy. Studium o realizacji Vaticanum II»”.

Z całą pewnością na pierwszym miejscu jako papieży soborowych należy wymienić Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II. Byłoby jednak wielką niesprawiedliwością pominąć na tej liście Benedykta XVI. Tego samego zdania musieli być autorzy tomu, zamieszczając tekst ks. Grzegorza Bachanka pt. „Ksiądz profesor Joseph Ratzinger na Soborze Watykańskim II”. Dla przyszłego papieża, jak zaznacza badacz, okres Soboru Watykańskiego II stanowi ważny etap uczenia się, dojrzewania, poznawania problemów Kościoła powszechnego. Nie będąc biskupem, nie mógł należeć do ojców soborowych. Pracował w ciszy jako doradca kard. Josepha Fringsa i oficjalny teolog soborowy. Zdaniem ks. Bachanka, miał jednak wpływ na prace soboru, a nikogo nie trzeba przekonywać, jak wielki wpływ sobór wywarł na późniejsze prace teologiczne Ratzingera oraz na jego późniejszy pontyfikat.

Po owocach poznacie

Po szczegółowym opisaniu udziału polskich biskupów w obradach autorzy tomu skupili się na recepcji soboru. Jak bowiem zauważył ks. Robert Skrzypczak, perspektywa 50 lat upływających od tego najważniejszego wydarzenia, jakie w XX wieku przeżył Kościół katolicki, skłania do pytań o jego recepcję i hermeneutykę. Zwłaszcza ciekawi nas faza aktualna jego recepcji, tzn. spojrzenie na wydarzenie soboru z punktu widzenia czasu teraźniejszego.

Bardzo dobrze, że redaktor tomu w taki sposób zaplanował publikację, by autorzy omówili recepcję soboru w poszczególnych krajach czy na poszczególnych kontynentach. Nietrudno bowiem przewidzieć, że każdy z wyżej wymienionych kontekstów to przecież zupełnie inne uwarunkowania. Nie da się też ukryć, że spośród różnych aspektów recepcji soboru dla polskiego czytelnika najbardziej interesujący będzie ten rodzimy. Dlatego też szczególnie polecić należy artykuł ks. Jerzego Bagrowicza pt. „Recepcja Soboru Watykańskiego II w Polsce – Zagadnienia wybrane. Refleksje bardzo osobiste”. W tekście tego autora znajdziemy też doskonały argument przemawiający za tym, że podobne publikacje są potrzebne i mają sens.

Świadkowie odchodzą

„Coraz mniej tych, którzy byli świadkami tego okresu życia Kościoła – pisze autor. – Upływający czas zabiera spośród żyjących ostatnich z tych, którzy byli uczestnikami soboru czy przynajmniej świadkami i realizatorami tych najwcześniejszych wskazań reformujących życie Kościoła katolickiego. Coraz mniej tych, którzy, choć nie byli uczestnikami soborowych sesji w Bazylice św. Piotra, przez fakt żywej obecności w życiu Kościoła otrzymali łaskę i mieli szansę wczuwania się w tętno soborowej odnowy i przyswajania tego, co oznaczało zapoczątkowane przez sobór «aggiornamento» w nauczaniu i życiu Kościoła tamtej doby, zwłaszcza w życiu codziennym lokalnych wspólnot wierzących”.

Prezentacja książki odbędzie się 21 października br. o godz. 17 w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II w Toruniu, plac bł. ks. Stefana W. Frelichowskiego 1.

Tagi:
Sobór Watykański Sobór Watykański II

Prof. Karski: Sobór Watykański II otworzył drzwi do współpracy ekumenicznej

2016-11-16 18:15

ar, jk / Warszawa / KAI

Dopiero Sobór Watykański II, musiał te drzwi na nowo otworzyć. W Polsce szło to dużo wolniej, niż np. w Europie zachodniej - powiedział KAI prof. dr hab. Karol Karski z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, mówiąc o ekumenicznej współpracy między wydziałami teologicznymi w Warszawie.

Archiwum „Aspektów ”
Biskupi polscy na Soborze Watykańskim II

Prof. Karski wygłosił referat pt. "Od izolacji do dialogu. Niełatwa droga do współpracy warszawskich wydziałów teologicznych", podczas konferencji ekumenicznej „200 lat teologii uniwersyteckiej w Warszawie”, która rozpoczęła się dziś w Warszawie.

Zdaniem teologa ewangelickiego zaskakujące jest, że pierwszy rektor uniwersytetu - Wojciech Szweykowski w 1819 roku, napisał memoriał do władz, aby utworzyć wydział teologii ewangelickiej. "On - rektor, duchowny katolicki! Ale to była epoka oświecenia, otwarcia na świat i na innych, później się to niestety zacieśniało" - powiedział w rozmowie z KAI.

Jak zauważył prof. Karski dopiero Sobór Watykański II zmienił to podejście. "Sobór musiał te drzwi na nowo otworzyć. W Polsce szło to dużo wolniej, niż np. w Europie zachodniej, co widać w stosunkach uczelnianych" - podkreślił, dodając, że sytuacja zmienia się dopiero 10 lat po Soborze "W połowie lat 70. dochodzi do przełomu, od tego czasu dopiero można powiedzieć o postępie we wzajemnej współpracy" - podsumował.

W tym roku Uniwersytet Warszawski obchodzi jubileusz 200-lecia istnienia. Wraz ze stołeczną Alma Mater świętują wydziały teologiczne UKSW i ChAT, które swoimi korzeniami sięgają UW. Dwudniowa konferencja naukowa odbywa się pod honorowym patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Konferencja jest pierwszym tego typu spotkaniem pracowników wydziałów teologicznych obu uczelni. Teologowie chrześcijańscy chcą w ten sposób podkreślić uprawianie od 200 lat tej akademickiej dyscypliny nauki w Warszawie.

Wydział teologiczny był jednym z pięciu wydziałów założonej w 1816 r. stołecznej Alma Mater. Pierwszym rektorem Uniwersytetu Warszawskiego był duchowny – ks. prof. Wojciech Szweykowski. W okresie międzywojennym obok Wydziału Teologii Katolickiej zaistniały także Wydział Teologii Ewangelickiej oraz Studium Teologii Prawosławnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem