Reklama

Jestem od poczęcia

Trzeba ich przygarniać do Kościoła

2014-11-27 10:33

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 48/2014, str. 7

Graziako

Z ks. Sebastianem Wieczorkiem, opiekunem duchowym Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar” w Kielcach oraz notariuszem w Sądzie Biskupim, rozmawia Katarzyna Dobrowolska

KATARZYNA DOBROWOLSKA: – W Sądzie Biskupim zajmuje się Ksiądz orzekaniem w sprawach dotyczących stwierdzenia nieważności małżeństwa. Sytuacje te pokazują spektrum problemów dotyczących małżeństwa w ogóle. Dlaczego coraz częściej małżeństwa się rozpadają?

KS. SEBASTIAN WIECZOREK: – Rozwody są wielką plagą współczesnego świata. Przyczyn oczywiście może być wiele: przemoc fizyczna, psychiczna, alkoholizm, zdrady małżeńskie, znudzenie się sobą. Problem tkwi bardzo często w braku dojrzałości i świadomości, czym jest sakrament małżeństwa i w lekkim podchodzeniu do życia. Istnieje też pewna mentalność świata, która daje przyzwolenie na rozwody. Sądy i instytucje państwowe nie pomagają małżonkom w naprawie ich małżeństw, a bardzo szybko wydają decyzję o rozwodzie i to bez orzekania o winie, procedury nie są wcale skomplikowane.

– Ostatni Synod o Rodzinie przypomniał wszystkim również o trudnej sytuacji duszpasterskiej osób rozwiedzionych w nowych związkach. Ojcowie synodalni zajęli się szeroko tą problematyką, choć media spekulowały tylko o możliwości dopuszczenia rozwiedzionych do Komunii.

– Można powiedzieć, że równocześnie były dwa Synody. Ten realny w Rzymie i ten „medialny”, który koncentrował się głównie na problemach dopuszczenia rozwiedzionych w ponownych związkach do Komunii św., jak i uznania związków jednopłciowych. Jeszcze przed rozpoczęciem Synodu kard. Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, udzielił wywiadu dla „Avvenire”, w którym bardzo mocno zaakcentował powagę sakramentu małżeństwa, przypominając tradycyjną naukę Kościoła, że jeśli małżeństwo między ochrzczonymi jest ważne, to jest ono jedno i nierozerwalne. Jednocześnie zapewnił, że Kościół będzie bronił jedności, świętości i nierozerwalności małżeństwa.
W sprawie osób rozwiedzionych Synod na pewno pokazał również wyzwania duszpasterskie i potrzebę wzajemnego zrozumienia z dwóch stron – osób rozwiedzionych w nowych związkach i duszpasterzy, tę potrzebę wyjścia naprzeciw ze strony Kościoła, który ma wskazać drogę tym osobom, by poprowadzić ich do zbawienia.

– Wiele osób w sytuacji, w której się znalazło, przeżywa ciężkie rozterki moralne, bunt, ale i rozpacz z powodu braku możliwości korzystania z sakramentów. Często w ogóle rezygnują z Mszy św., bo nie widzą sensu starania się. Jak Kościół powinien do nich docierać, by nie oddalali się od Boga?

– Trzeba jasno powiedzieć, że rozwód jest wykroczeniem i grzechem przeciw jedności i nierozerwalności małżeństwa. Chrystus wyraźnie mówi to w Ewangelii. Z drugiej jednak strony cała duszpasterska działalność ma koncentrować się na niesieniu duchowej pomocy osobom rozwiedzionym w ich drodze do nawrócenia i zbawienia. Osoby te powinny uwierzyć, że nie są poza Kościołem, mimo swojej aktualnie trudnej sytuacji, w której nie mogą przystępować do sakramentu pokuty i pojednania oraz Komunii św. Trzeba je przygarniać do Kościoła. Mogą realizować się w Kościele i przybliżać do Boga na różne inne sposoby. Wyraźnie pokazał i nakreślił te zadania papież św. Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej „Familiaris Consortio” z 1981 r. Wezwał on tam duszpasterzy i całą wspólnotę Kościoła do szczególnej pomocy osobom rozwiedzionym, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła. W 84. punkcie jest mowa o zaangażowaniu w modlitwie, uczestnictwie we Mszy św., pokucie, dziełach miłosierdzia i trosce o wychowanie w wierze chrześcijańskiej swoich dzieci.

– Ale dlaczego Kościół nie dopuszcza osób rozwiedzionych w nowych związkach do Komunii? Czy są jakieś wyjątki?

– Nie tyle Kościół nie dopuszcza sakramentów, co sami rozwiedzieni żyjący w ponownych związkach zamykają sobie drogę do tego, aby przyjąć Komunię św. Ten ich stan i sposób życia jest brakiem dyspozycji, aby móc w sposób ważny otrzymać sakramentalne rozgrzeszenie i potem móc przyjąć Komunię św. Jednak w sytuacji zagrożenia życia, mając na względzie zbawienie człowieka, dopuszcza się do sakramentów. Św. Jan Paweł II w „Familiaris Consortio” w 84. punkcie, uczy i pokazuje pewne okoliczności, w których można, pod pewnymi warunkami, pozwolić i dopuścić do sakramentów osoby rozwiedzione w ponownych związkach. Jednak to należy do oceny i roztropności poszczególnego proboszcza.

– Czy, zdaniem Księdza, Kościół diecezjalny wychodzi duszpastersko naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom rozwiedzionych żyjących w związkach niesakramentalnych?

– Doświadczenie pokazuje, że zainteresowanie taką formą duszpasterstwa i kierownictwem duchowym musi być obecne po dwóch stronach. Pewna oferta w naszej diecezji jest. Naszym zadaniem jako duszpasterzy nie jest krytyka tych osób, ale żywa potrzeba wyjścia z konkretnymi propozycjami, aby pokazać, że mają swoje miejsce w Kościele. Bo Kościół nie jest wspólnotą ludzi świętych, ale ludzi grzesznych pielgrzymujących razem drogą pokuty i nawrócenia do zbawienia.
Mamy w Kielcach od wielu lat duszpasterstwo dla osób w związkach niesakramentalnych, którym posługuje ks. Stanisław Król. Wspólnota organizuje rekolekcje, razem przeżywa czuwania. Od roku w naszej diecezji działa też Ognisko Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar”, którą się opiekuję. Wspólnota ta skupia osoby, małżonków, którzy w swoim życiu małżeńskim przeżywają kryzys, ale chcą trwać w wierności przysięgi małżeńskiej. Z doświadczenia z kieleckiego ogniska „Sychar” wiem, że wspólnota pomaga członkom wzrastać w wierze, odnaleźć Pana Boga, którego może gdzieś w życiu się zgubiło, pomaga też przejść przez zawirowania życiowe i odzyskać nadzieję. Dla osób, które są porzucone, zdradzone, czy ofiary przemocy domowej, staramy się we wspólnocie dać również fachową pomoc psychologiczną czy prawną, która pozwali im stanąć na nogach. Wspólna modlitwa, adoracja, katechezy, rekolekcje dają im możliwość odkrywania Boga i jego miłości. Wielu przyznaje, że swojego małżeństwa nie budowali na Skale, którą jest Chrystus. Dopiero kiedy doświadczyli kryzysu, zaczęli zwracać się ku Bogu, rozpoczęli pracę nad sobą i nad swoim małżeństwem, wierząc, że każde sakramentalne, ważne małżeństwo jest do uratowania, bo co „Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”.

Tagi:
rozmowa

Ogień Ewangelii

2018-02-07 10:50

Z ks. patrykiem Chocholskim i ks. Tomaszem Nowakiem rozmawia ks. Jacek Molka
Niedziela Ogólnopolska 6/2018, str. 24-25

Z okazji jubileuszu 200-lecia przybycia św. Jana Marii Vianneya do Ars, które miało miejsce 11 lutego 1818 r., z ks. Patrykiem Chocholskim, kustoszem tamtejszego sanktuarium, którego dziadek był Polakiem, oraz z ks. Tomaszem Nowakiem, kustoszem sanktuarium tego świętego w Mzykach w archidiecezji częstochowskiej – rozmawia ks. Jacek Molka

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Patryk Chocholski i ks. Tomasz Nowak w studiu telewizyjnym „Niedzieli”

KS. JACEK MOLKA: – Księże Patryku, czy w związku z jubileuszem przewidziane są w Ars jakieś szczególne religijne wydarzenia?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Uroczystości będą trwały cały rok. Zaczną się one 11 lutego br. pod przewodnictwem kard. Beniamina Stelli, prefekta watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa, który odprawi Mszę św. na ich rozpoczęcie.

Drugim ważnym wydarzeniem będą rekolekcje kapłańskie dla duchownych z całego świata. Odbędą się one w dniach 24-29 września br. Chcemy pochylić się nad nauczaniem św. Jana Marii Vianneya, patrona proboszczów, by z niego czerpać inspirację do posługi kapłańskiej w dzisiejszym zmieniającym się świecie.

– Kto wygłosi te rekolekcje?

– Zaprosiliśmy, za zgodą Kongregacji ds. Duchowieństwa, o. Enza Bianchiego, jednego z watykańskich doradców ds. ekumenizmu i znawców świętego proboszcza z Ars, by powiedział kapłanom, co znaczył dla św. Jana Marii Vianneya zwrot „ogień Ewangelii”. To też jest hasło rekolekcji.

– Ksiądz Kustosz ma polskie korzenie. Można więc powiedzieć, że Ars jest w jakimś sensie polskim sanktuarium...

– W pewnym sensie można tak powiedzieć, bo po raz pierwszy kustosz ma polskie nazwisko. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że większość pielgrzymów, którzy przybywają do Ars, to właśnie Polacy.

– A propos pielgrzymów. Jak wygląda ruch pielgrzymkowy w Ars?

– Pątnicy przybywają indywidualnie i w zorganizowanych grupach. Pielgrzymują księża, siostry zakonne i osoby świeckie. Nie tylko do Ars, ale również do Lourdes czy Fatimy. Podkreślę, że prawie codziennie przybywa przynajmniej jeden autokar z Polski. Warto tam pielgrzymować. Warto dosłownie skosztować tego miejsca. Serdecznie zapraszam do Ars.

– W Mzykach na uroczystościach związanych z jubileuszem św. Jana Marii Vianneya gościł niedawno kustosz sanktuarium w Ars...

KS. TOMASZ NOWAK: – 14 stycznia br. w parafii w Mzykach Mszy św. przewodniczył ks. Patryk Chocholski. W Eucharystii uczestniczyło wielu wiernych. Odbył się też okolicznościowy koncert. Ks. Patryk przybliżył nam duchowość św. Jana Marii Vianneya, dosłownie porwał słuchaczy. Było to bardzo głębokie duchowe przeżycie.

– Księże Patryku, skoro mówimy o duchowości, to co takiego ma dziś do zaoferowania współczesnemu światu św. Jan Maria Vianney? Jak sprawić, by ów „ogień Ewangelii” zapłonął?

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Duchowość św. Jana Marii Vianneya polegała na tym, że odkrywał ciągle, na nowo, miłosierdzie Boże we własnym życiu. I dzielił się tym swoim odkryciem ze wszystkimi, z parafianami i z pielgrzymami. Pytał np. wiernych, czy dziś się kąpali. I wyjaśniał zaraz, że on czuje się zanurzony w miłości Trójcy Świętej. Był on więc człowiekiem, który sam był dobrą nowiną, był ogniem Ewangelii.

– Można zatem powiedzieć, że był takim mistykiem, który w swoim życiu pokazywał tę wewnętrzną radość życia Trójcy Przenajświętszej.

– Tak. I wyrażał to w relacjach z innymi ludźmi, m.in. w różnych dziełach, które powstawały w Ars, jak np. dom opieki dla dziewcząt. Miał niezwykłą umiejętność postrzegania ludzi dokładnie takimi, jakimi byli. Rozumiał ich, szczególnie podczas spowiedzi. Potrafił wczuć się w ich życiowe sytuacje. Nie wszyscy jego parafianie uczęszczali na niedzielne Msze św., ale on potrafił ich zaangażować w działalność na rzecz Kościoła.

– Zaczynał od garstki parafian, a potem było ich tysiące. Jak obecnie wyglądają Księdza parafia i sanktuarium?

– Co roku sanktuarium nawiedza ok. pół miliona pielgrzymów. W niedziele frekwencja też jest wysoka. Ludzie się angażują. Francja przeżywa pewien kryzys ze względu na sekularyzację. Brakuje też księży. Ale można powiedzieć, że sanktuarium i parafia w Ars promienieją. Jeszcze raz podkreślę, że parafianie włączają się w życie wspólnoty.

– Księże Tomaszu, czy w Mzykach jest podobnie?

KS. TOMASZ NOWAK: – Mzyki to przede wszystkim sanktuarium modlitwy za kapłanów i osoby konsekrowane. Pielgrzymuje tu wielu księży, nie tylko z archidiecezji częstochowskiej. Ruch pielgrzymkowy obejmuje także osoby świeckie, które przyjeżdżają, by się pomodlić. Jako kustosz miejsca, w którym są relikwie patrona proboszczów, prawie każdego dnia, kiedy pielgrzymi są obecni, doświadczam takiego wielkiego świadectwa ogromnej miłości i przywiązania wiernych do kapłanów. Ta modlitwa, którą ludzie tam zanoszą, przynosi owoce. Wiele razy pielgrzymi proszą o to, by mogli dłużej zostać w sanktuarium na adoracji Najświętszego Sakramentu, na modlitwie w intencjach, z którymi przybywają.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Dodam jeszcze do tego, co powiedział ks. Tomasz, że w obecnej sytuacji w Europie to Polska jest znakiem nadziei. Przecież większość zagranicznych pielgrzymów w Ars to właśnie Polacy. Mnie się wydaje, że w Polsce widać tę duchowość św. Jana Marii Vianneya w życiu duchowieństwa i świeckich. Dlatego takie sanktuaria proboszcza z Ars, jak to w Mzykach, mają sens i wielkie znaczenie.

– To prawda. Warto też wiedzieć, że w Mzykach Ksiądz Proboszcz podejmuje pielgrzymów specyficznym posiłkiem – zapiekanymi ziemniakami. To danie symboliczne, które nawiązuje do posiłków św. Jana Marii Vianneya...

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – To genialna idea. Już dwa razy je jadłem z ks. Tomaszem. I one naprawdę w Mzykach smakują inaczej.

KS. TOMASZ NOWAK: – Wszyscy pielgrzymi, którzy przyjeżdżają do sanktuarium, dostają propozycję spożycia takiego posiłku. Zwykle opowiadam historię tych ziemniaków – o tym, jak św. Jan się nimi posilał. One były przypleśniałe, niekiedy już stare i dzieci – szczególnie małe – gorąco w to wierzą i mają taki lęk przed ich spożyciem, że i te oferowane w Mzykach są takie same. Ale są zawsze świeże i zdrowe. To dobry posiłek.

KS. PATRYK CHOCHOLSKI: – Jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do Ars.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Modlitewne wsparcie dla ks. Piotra Pawlukiewicza

2018-02-24 11:35

Każdy nas potrzebuje wsparcia, księża szczególnie. Powołanie bowiem do służby kapłańskiej jest bardzo trudne – pełne niebezpieczeństw, zasadzek i samotności.

YouTube.com

Ciężko jest nieustannie dźwigać innych, gdy nie ma się wsparcia. A co tu dużo mówić - ks. Piotr pomógł niezliczonej rzesze osób. Teraz więc pora na nas - odwdzięczmy się za dobro. Za głoszenie Ewangelii, za nawrócenie wielu z nas… Za umacnianie, przebaczanie w imieniu Chrystusa i rozdawanie Jego Ciała.

► Chcemy wszystkich zachęcić do modlitwy za ks. Piotra – stwórzmy wielką grupę modlitewną. Módlmy się o umocnienie dla księdza, mądrość i uświęcenie. O siły i prowadzenie Ducha Świętego. ◄

Niech to będzie nasza stała, codzienna modlitwa - nie tylko w tym dniu, w którym dołączysz do wydarzenia, ale w każdym następnym. My postaramy się tutaj o niej przypominać, więc najlepiej od razu kliknąć „wezmę udział”, aby otrzymywać powiadomienia i wspierać się nawzajem.

Forma modlitwy jest dowolna. Zachęcamy do dłuższej: Msza Św., różaniec, koronka. Pamiętaj jednak, że: „Panie, wspomóż ks. Piotra, daj mu siły i prowadź go”, też jest modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Florczyk: Episkopat interesuje się sportem nie od strony sukcesów, ale budowania piękna człowieka

2018-02-25 10:24

dziar / Kielce (KAI)

Jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Sportowców chcę podkreślić, że jesteśmy zainteresowani nie tyle sukcesami sportowców, metodami treningów i w ogóle techniczną stroną sportu, ale formacją przez sport i budowaniem w ten sposób piękna człowieczeństwa – mówi KAI bp Marian Florczyk, komentując kończące się Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej.

Bartkiewicz / Episkopat.pl
bp Marian Florczyk

Biskup podkreśla, że sport ma moc czynienia ludzi pięknymi, co wypływa z idei chrześcijańskiej, o czym nauczał m.in. św. Paweł. Zauważa, że pomoc ze strony duszpasterzy dotyczy nie tylko czasu igrzysk, mistrzostw, czy jakichkolwiek ważnych zawodów, ale także codzienności, co jest przedmiotem troski Episkopatu.

- Jeden z poprzednich prezesów Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stefan Paszczyk (mianowany w 1997) pozytywnie odpowiedział na projekt współpracy, choć nie był blisko Kościoła; zaproponowałem mu pomoc duszpasterską, a on przyznał, że współpraca na tym polu jest wskazana i potrzebna – opowiada bp Florczyk.

Od tamtego czasu datuje się pomoc duszpasterska podczas igrzysk olimpijskich i poznawanie przez polskich duszpasterzy - pracy kapelanów w innych krajach. – U nas to była nowość, choć np. kapelani sportu w Austrii towarzyszą sportowcom od czasów II wojny światowej. Pamiętam, jak z zazdrością w latach 80. obserwowałem we Włoszech współpracę kapelanów z drużyną piłkarską A.S. Roma, u nas to było absolutnie niemożliwe – wyjaśnia bp Florczyk.

- Przedmiotem troski Episkopatu jest, aby ludziom sportu służyli nie tylko kapelani centralni, ale aby byli oni także w diecezjach, w klubach sportowych, aby propagowali idee sportu, byli przy sportowcach ze słowem wsparcia, nadziei, dobrej rady, by raczej unikali tego, co stanowi o technice sportu, a koncentrowali się na sprawach człowieczeństwa – wyjaśnia.

Biskup tłumaczy, że właśnie w takich celach była proszona na Zimowe Ikrzyska Olimpijskie w Korei Południowej delegacja duszpasterzy, w tym z Polski, co odbyło się na osobiste zaproszenie i dzięki życzliwemu nastawieniu prezesa MKOL Thomasa Bacha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem