Reklama

Dobro ma wymiary kosmiczne

2014-12-11 11:52

Z ks. prof. Michałem Hellerem rozmawia Mariusz Stec
Edycja rzeszowska 50/2014, str. 4-5

Archiwum WSIiZ

MARIUSZ STEC: – Dlaczego człowiek podejmuje tyle trudu i leci w kosmos, podczas gdy może zrobić coś pożytecznego na Ziemi?

KS. PROF. MICHAŁ HELLER: – Jest w człowieku ciekawość świata. Ta sama ciekawość, która każe dopytywać się małemu dziecku, aż do znudzenia, co to jest? Jest zatem ten instynkt pytania. Co więcej, instynkt wykazywania sobie, że potrafię. Ten sam instynkt każe himalaistom wspinać się na wysokie góry z narażeniem własnego życia. Myślę, że kosmos także stanowi taki element wyzwania. Często takie wyzwania mają praktyczny cel. Wyścig kosmiczny zaczął się wówczas, gdy zaczął się wyścig zbrojeń. Niestety, instynkt poznawania świata łączy się często z celami wojskowymi.

– Komety, nazywane nasionami życia, pochodzą z początków powstania naszego układu słonecznego, zawierają wodę – źródło życia. Wydarzeniem jest pierwsze w historii lądowanie sondy na komecie. Czy jest to ważne dla kosmologii?

– Z punktu widzenia kosmologii, planety, komety to detale nic nieznaczące. Nie sądzę, aby badania tej komety przyniosły istotne informacje dotyczące kosmosu, wszechświata jako całości, wszechświata w wielkiej skali. One oczywiście mogą przynieść bardzo wiele informacji dotyczących powstania naszego układu planetarnego. W dziejach kosmosu to jest mały detal. Co najwyżej możemy tę wiedzę uogólniać, jeśli bardzo dobrze zrozumiemy powstanie naszego układu planetarnego, wówczas możemy domyślać się, jak powstawały inne układy planetarne. Tylko ten aspekt może być interesujący dla nauki, jaką jest kosmologia. Co nie znaczy, że jest to niesamowite osiągnięcie techniczne.

– Nauka daje wiedzę, a wiara sens, bo do wyjaśnienia wszechświata potrzebny jest Bóg.

– Do samej eksploracji potrzebna jest metoda naukowa, którą może stosować zarówno człowiek wierzący, jak i niewierzący. Z chwilą, gdy zaczynamy zastanawiać się nad działalnością człowieka jako uczonego, powstają pytania dotyczące pochodzenia świata, człowieka i jego ostatecznego losu. Uważam, że wówczas uczony wierzący ma solidną przewagę nad niewierzącym, bo rozumie, że racjonalność nie ogranicza się tylko do sfery czysto materialnej. Człowiek wierzący rozumie, że ta sfera zanurzona jest w znacznie szerszej racjonalności. To niewątpliwie poszerza horyzonty i pomaga.

– Jakie były najbardziej przełomowe momenty w historii wszechświata?

– Wymienię trzy, choć można ich wymienić więcej. Pierwszy to powstanie wszechświata. Dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Dlaczego się zaczęło i skąd się wzięło istnienie wszechświata? Drugi i trzeci to pojawienie się życia oraz pojawienie się świadomości. Dzisiejsza nauka nie zna odpowiedzi na pytanie, jak te trzy przejścia się dokonały. Powstanie wszechświata to sprawa beznadziejna, na temat powstania życia wiemy trochę więcej. Natomiast powstanie świadomości to wielka zagadka.

– Dlaczego istnieje raczej coś niż nic?

– Przyczyną istnienia świata jest dobro, które ma wymiar kosmiczny. Dobro jest najlepszą z możliwości, dlatego istnieje i jest źródłem wszystkiego. Dlaczego istnieje raczej fizyka niż nic? Jeśli poznamy wszystkie prawa fizyki, to i tak nie poznamy, skąd się wzięły.

– Czy istnieją wszechświaty, w których panują inne prawa fizyki?

– Podejrzewam, że jest to możliwe.

* * *

Ks. prof. Michał Heller to wybitny uczony, kosmolog, filozof i teolog. Laureat prestiżowej Nagrody Templetona, wykładowca uniwersytetów amerykańskich i angielskich. Jeden z największych autorytetów moralnych, powszechnie szanowany i uznany w świecie nauki. Twórczość ks. prof. Hellera od wielu lat fascynuje i intryguje. Jego dorobek naukowy i działalność publicystyczna są dowodem na to, że nauka i religia nie muszą się wykluczać.

18 listopada ks. prof. Heller przyjechał do Rzeszowa. – Na spotkanie z księdzem profesorem przybył niebywały wprost tłum, ok. 1500 osób z całego województwa, w przeważającej części ludzi młodych. Sala koncertowa Filharmonii nie była w stanie pomieścić tylu gości – mówi Urszula Pasieczna, rzecznik prasowy WSIiZ. – To nas absolutnie nie dziwi. Tak wybitna osoba, z ogromną wiedzą potrafi w sposób niebanalny, bardzo ciekawy, dostosowany do przeciętnego słuchacza i okraszony humorem przekazać trudne naukowe treści, odnosząc je jednocześnie do etyki, moralności i religii. To zawsze jest wyjątkowe, niezapomniane przeżycie. Wykład zorganizowała Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Tagi:
kosmos nauka

Niezwykłe odkrycie."Niedaleko" Układu Słonecznego krąży 7 planet podobnych do Ziemi

2017-02-23 07:33

wpolityce.pl

Twitter.com

Aż siedem planet krąży w układzie odległym od nas „zaledwie” 40 lat świetlnych. Mają one rozmiary podobne do Ziemi, mogą tam panować ziemskie temperatury i istnieć woda w stanie ciekłym. O odkryciu poinformowała NASA i Europejskie Obserwatorium Południowe ESO.

O nowym odkryciu poinformowano w środę na konferencji prasowej, szczegółowo przedstawiono je również w najnowszym numerze prestiżowego czasopisma „Nature”.

Największe zainteresowanie wśród odkrywanych planet pozasłonecznych zawsze wzbudzają te, które są jak najbardziej podobne do Ziemi. Tym razem międzynarodowy zespół naukowców odkrył cały system takich planet. Układ nazwany TRAPPIST-1 ma aż siedem planet, które oznaczono kolejnymi literami alfabetu dodanymi do nazwy gwiazdy (począwszy od TRAPPIST-1 b, poprzez c, d, e, f, g, aż do TRAPPIST-1 h).

Planety mają rozmiary Ziemi i Wenus lub są nieco mniejsze. Wyznaczenia ich gęstości sugerują z kolei, że przynajmniej sześć z siedmiu planet jest skalista.

„To niesamowity system planetarny - nie tylko dlatego, że odkryliśmy w nim tak wiele planet, ale dlatego, że są one tak zaskakująco podobne do Ziemi!”

— podkreśla kierujący grupą badawczą Michal Gillon z University of Licge (Belgia).

Orbity planet przebiegają bardzo blisko gwiazdy. Są niewiele większe, niż odległości galileuszowych księżyców od Jowisza - i zdecydowanie mniejsze, niż orbita Merkurego wokół Słońca. Mimo tych różnic, na planetach mogą panować całkiem znośne warunki, bowiem ich gwiazda świeci znacznie słabiej niż Słońce. Poszczególne planety otrzymują od kilkunastu procent energii docierającej do Ziemi od Słońca, do ponad cztery razy większej wartości od tej, jaką uzyskuje nasza planeta. Ilość promieniowania docierająca do planet TRAPPIST-1 c, d oraz f jest porównywalna do tej, jaką w Układzie Słonecznym otrzymują odpowiednio Wenus, Ziemia i Mars.

„Energia wypromieniowywana z małej gwiazdy jest znacznie słabsza niż ze Słońca. Planety muszą mieć orbity znacznie bliższe, niż w Układzie Słonecznym, jeśli miałaby na nich występować woda na powierzchni. Na szczęście wydaje się, że tego typu zwartą konfigurację właśnie widzimy wokół TRAPPIST-1!”

— tłumaczy Amaury Triaud z University of Cambridge, jeden z autorów publikacji w „Nature”.

Na powierzchni każdej z siedmiu planet teoretycznie może się znajdować woda w stanie ciekłym. Modele klimatyczne faworyzują jednak pod tym względem planety oznaczone literami e, f oraz g. Z kolei planety b, c oraz d są na to przypuszczalnie zbyt ciepłe (choć na niewielkich fragmentach ich powierzchni może istnieć woda w stanie ciekłym). Najdalsza planeta h jest raczej zbyt zimna.

Gwiazda TRAPPIST-1 znajduje się zaledwie 40 lat świetlnych od Ziemi. Mimo tej bliskości, na niebie świeci bardzo słabo, gdyż jest niewielka (niewiele większa od planety Jowisz - jej masa wynosi zaledwie 8 proc. masy Słońca). Naukowcy podejrzewali, że bardzo małe gwiazdy mogą posiadać liczne planety wielkości Ziemi na ciasnych orbitach. System TRAPPIST-1 dostarczył pierwszego, tak dosłownego potwierdzenia tej hipotezy.

Do odkrycia planetarnych siedmioraczków wykorzystano różne teleskopy naziemne i kosmiczne. Badania rozpoczęto w ostatnich miesiącach 2015 roku, kiedy prowadzono obserwacje teleskopem TRAPPIST, pracującym w Obserwatorium La Silla (wchodzącym w skład Europejskiego Obserwatorium Południowego) w Chile. Metodą tranzytów odkryto wtedy istnienie trzech planet wielkości Ziemi, co ogłoszono w maju 2016 r.

Obserwacje prowadzono dalej; najnowsze wyniki wskazują na istnienie w układzie aż siedmiu planet. W publikacji w „Nature” podano, że okresy ich obiegów równe są 1,51 dnia, 2,42 dnia, 4,05 dnia, 6,10 dnia, 9,20 dnia, 12,35 dnia oraz około 14-25 dni (okres ostatniej planety nie jest dokładnie wyznaczony).

Skoro TRAPPIST-1 e, f oraz g krążą w strefie wokół gwiazdy, w której woda może występować na powierzchni planety w stanie ciekłym - w najbliższych latach mogą stanowić jeden z głównych celów poszukiwań oznak innego życia w kosmosie.

Do badań tych posłużą przyszłe teleskopy, takie jak Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (budowany przez NASA, ESA oraz kanadyjską agencję CSA) oraz Ekstremalnie Wielki Teleskop Europejski (E-ELT, budowany przez ESO m.in. z polskim udziałem). Naukowcy mają nadzieję, że instrumenty te pozwolą na poszukiwania wody na planetach systemu TRAPPIST-1.

W badaniach uczestniczyło około 30 astronomów - z Belgii, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, USA, Francji, RPA, Arabii Saudyjskiej i Maroka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cuda dzieją się po cichu. O Jasnogórskich cudach i łaskach

2018-02-16 11:39

Reporterskie śledztwo w sprawie duchowego serca Polski.


Czy modlitwa przed obliczem Jasnogórskiej Matki Bożej ma rzeczywiście wyjątkową moc? Czy to właśnie przed tym obrazem zapadały najważniejsze decyzje dla historii Polski?

Od ponad 600 lat na Jasną Górę przybywają pielgrzymi po pomoc, nadzieję i otuchę. W trudnych momentach przed obrazem klękali królowie i dowódcy.

Jasna Góra – maryjna twierdza, strażniczka polskiej niepodległości, której nie pokonał ani potop szwedzki, ani niemiecka eskadra bombowców, ani nienawiść rosyjskich namiestników.

Książka jest efektem wnikliwych badań nad nigdy nieopublikowanymi jasnogórskimi dokumentami oraz rozmów ze Strażnikiem Cudów – kustoszem Głównego Archiwum Zakonu na Jasnej Górze – Ojcem Melchiorem Królikiem OSPE. Od ponad 40 lat spisuje on świadectwa ludzi, którzy doznali cudów bądź doświadczyli łask za przyczyną Jasnogórskiej Matki Bożej. Książka zawiera również osobiste, nieoczekiwane przeżycia autorki wynikające ze spotkań z częstochowską Madonną.

Anita Czupryn w 300-lecie koronacji Cudownego Obrazu postanowiła odwiedzić Jasnogórskie Sanktuarium i sprawdzić, w czym tkwi sekret tego wyjątkowego dla Polaków miejsca.

Przeczytaj także: Świadectwo: Lekarz rozpłakał się ze wzruszenia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Niemcy: kard. Marx zapowiada wizytę w Polsce

2018-02-20 10:55

tom (KAI/KNA) / Ingolstadt

Przewodniczący Konferencji Biskupów Niemiec, kard. Reinhard Marx, zapowiedział swoją wizytę w Polsce. "Chciałbym poruszyć nowe napięcia w Unii Europejskiej i poznać różne opinie biskupów wschodnioeuropejskich i niemieckich w kwestiach społecznych i politycznych" - powiedział metropolita Monachium i Fryzyngii w poniedziałek w Ingolstadt. W dniach 19-22 lutego odbywa się tam wiosenne zebranie plenarne niemieckiego episkopatu.

Marian Sztajner

Kard. Marx zwrócił uwagę, że jako przewodniczący Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) widzi obecnie daleko rozbieżne punkty widzenia między Wschodem a Zachodem. Jego zdaniem na Wschodzie w mieszkańcach Europy Zachodniej widzi się zagrożenie i są oni postrzegani jako "przemądrzali". "Zatem konieczne jest wysłuchanie i zrozumienie drugiej strony" - podkreślił niemiecki purpurat.

Tradycyjny "dzień studyjny" w czasie obrad niemieckiego episkopatu będzie poświęcony relacjom z katolikami Europy Wschodniej, zwłaszcza członkami Unii Europejskiej, a więc Polski, Węgier, Słowacji i Czech. Z wykładami zaproszono ekspertów m. in. z Czech i Węgier.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem