na szpaltach, w eterze i w sieci

Media Drogą...

Nasze spotkanie miało być również pewnym przygotowaniem do przyszłego Synodu Biskupów na temat młodzieży, czyli rozpoznawania przez nią tajemnicy wiary i tajemnicy własnych zadań wobec świata.

Zobacz

jedyny taki kanał tv w Europie

Telewizja nie z tego świata

O nietypowej ewangelizacji, sposobach docierania do młodych i o promocji muzyki chrześcijańskiej z ks. Adamem Pradelą i Adamem Grabolusem, założycielami Opoka.tv, rozmawia Kuba Wajdzik

Zobacz
Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.
Zamknij

Reklama

Zbawiciel przychodzi do wszystkich

2014-12-16 14:21

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem rozmawia Andrzej Tarwid

Z ks. prof. Józefem Naumowiczem z UKSW – autorem książki „Prawdziwe początki Bożego Narodzenia” – rozmawia Andrzej Tarwid

Ks. Józef Naumowicz przy żłóbku Jezusa w Grocie Narodzenia w Betlejem

Polub nas na Facebooku!

ANDRZEJ TARWID: – Przed nami Boże Narodzenie. W swojej najnowszej książce pisze Ksiądz, że powstanie tego święta to jedna z największych zagadek chrześcijaństwa. Ale czy dzisiaj nie jesteśmy świadkami innej zagadki związanej z Bożym Narodzeniem, tej mianowicie, że święto to jest coraz mniej rozumiane?

KS. PROF. JÓZEF NAUMOWICZ: – Zagadkowa jest historia powstania tego święta na początku IV wieku w Betlejem i jego bardzo szybki rozwój w całym Kościele. Dzisiaj natomiast musimy się bronić przed jego spłycaniem. Nie może to być święto bez Jezusa, bo wtedy traci ono swe znaczenie duchowe i religijne. Nie można też ograniczyć go do pustego obrzędu, do kupowania i spożywania. Moi znajomi ze Szwajcarii prowadzą w tym roku akcję: „Kupuję na święta o połowę mniej”, która spotkała się z szerokim poparciem. To dobry znak. Bo święta są nadal bardzo popularne, a nawet coraz bardziej, chodzi jedynie o to, by nadać im prawdziwy sens.

Za gwiazdą do Betlejem

– Aby to zrobić, zacznijmy od przypomnienia korzeni. Ponad 2 tys. lat temu na niebie widać było niezwykłe zjawisko, co potwierdzają odkryte niedawno chińskie kroniki. Z Biblii wiemy, że powinniśmy kierować się do Betlejem, ale gdzie szukać nowo narodzonego Dziecięcia? W stajence czy w grocie?

Reklama

– Wiemy tylko tyle, że Jezus został złożony w żłobie, natomiast nie rozstrzygniemy tego, czy była to stajenka, czy grota. Wówczas bowiem nawet domy wyglądały tak, że obejmowały grotę i jednocześnie jakiś budynek gospodarczy.

– Czyli jedno i drugie miejsce ma swoje uzasadnienie?

– Tak, ale trzeba od razu zastrzec, że od bardzo wczesnego okresu, bo już od III wieku, istnieje mocne świadectwo, iż w Betlejem istniała grota, do której przybywali wierni. Przychodzili tam – jak pisze Orygenes – po to, aby zobaczyć miejsce, gdzie narodził się Jezus. Autor ten zanotował także, że w grocie był żłób, w którym leżało Dzieciątko.
Na początku IV wieku nad tą grotą zbudowano bazylikę. Do dzisiaj można ją zwiedzać, podobnie jak grotę. Choć, oczywiście, świątynia wygląda inaczej niż 18 wieków temu, bo na przestrzeni lat była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana.

– W pierwszych pismach chrześcijańskich, ale i w pierwszych przedstawieniach narodzenia Jezusa przy żłobie są tylko dwa zwierzęta – wół i osioł. Dlaczego?

– W przedstawieniach o narodzeniu Jezusa wół i osioł są symbolami dwóch ludów – narodu wybranego i pogan – które przychodzą do żłobu. Warto o tym wspomnieć, bo my dzisiaj nie zawsze pamiętamy o tym, że Kościół pochodzi i z synagogi, i z pogan. Natomiast prorok Izajasz, który wymienia właśnie wołu i osła, chwali oba te zwierzęta za to, że zawsze rozpoznają żłób swojego Pana i są Jemu wierne.

– Z czasem pojawiają się też inne zwierzęta. Co one symbolizują?

– Izajasz zapowiedział, że wraz z przyjściem Mesjasza nastanie powszechny pokój. Będzie odnowienie tego, co było w raju, czyli wszyscy będą żyli w zgodzie i harmonii. Różnorodność zwierząt wokół szopki ma więc nam przypominać o potrzebie pojednania między ludźmi.

– To symbolika, ale czy mieliśmy do czynienia z jej wypełnieniem w czasie narodzin Jezusa? Co historia opowiada nam o ówczesnych relacjach między narodami?

– Kiedy Syn Boży się urodził, cały ówczesny cywilizowany świat mieścił się w granicach Cesarstwa Rzymskiego. To ono obejmowało swoim władaniem wiele narodów i plemion w Europie, Azji i Afryce. Na czele tego imperium stał wtedy cesarz Oktawian August, którego panowanie poeci opisali jako „pokój rzymski” lub „pokój augustowski”.

– Pierwszymi ludźmi, którzy przychodzą oddać pokłon Zbawicielowi, są pasterze. Kim oni byli w starożytnym Izraelu?

– Ze starożytnych źródeł wiemy, że ówcześni pasterze nie mieli tak dobrej opinii, jaką my skłonni jesteśmy im dzisiaj przypisywać, szczególnie kiedy mówimy zdrobniale – „pastuszkowie”. Nieraz bowiem zwierzęta pasterzy zachodziły na pola należące do innych osób. Bywało też tak, że wśród pasterzy ukrywali się przestępcy.

– Dlaczego więc osoby o tak wątpliwej reputacji zostały jako pierwsze powiadomione przez aniołów o narodzinach Jezusa?

– Jest w tym bardzo ważny sygnał. Już na początku ziemskiej drogi Zbawiciela dowiadujemy się, że On przychodzi do wszystkich bez wyjątku. Także do grzeszników i ludzi – jak byśmy dzisiaj powiedzieli – żyjących na marginesie społecznym. Z drugiej strony warto też zwrócić uwagę na pokłon pasterzy. Pokazuje on, że ludzie ci potrafili rozpoznać przyjście Pana. A więc można o nich powiedzieć, że byli to ludzie „ubodzy duchem”.

Tęsknota za Absolutem

– Do spotkania z Mesjaszem trzeba się przygotować. Czy świat czekał na to przyjście, tak jak mówią słowa kolędy: „...cztery tysiące lat wyglądany”?

– Oczywiście. Najważniejsze w tym względzie są zapowiedzi o przyjściu Mesjasza, zawarte w Biblii. Już w Księdze Rodzaju czytamy, że to sam Bóg po grzechu Adama zapowiada przyjście Zbawcy, który zetrze głowę węża. I to oczekiwanie było coraz większe i coraz mocniejsze w świadomości ludzi. A wspomniane „cztery tysiące lat” są nawiązaniem do żydowskiej rachuby stworzenia świata, który miał powstać 3761 lat przed Chrystusem.

– Wcześniej powiedział Ksiądz, że wół i osioł symbolizują Żydów i pogan. Czy ci drudzy też czekali na przyjście Pana?

– W naturę człowieka jest wpisana tęsknota za światłem, prawdą i miłością, które będą trwać wiecznie. Pragnienia te w świecie pogańskim wyrażały się w różnych formach poszukiwania Absolutu. A największy rzymski poeta Wergiliusz na 40 lat przed narodzinami Jezusa napisał o przyjściu potomka z niebios, którego urodzi Dziewica.

– Prorok?

– Właśnie tak to zinterpretowano w średniowieczu.

– Nie wszyscy jednak byli zadowoleni z tego, co wydarzyło się w Betlejem, np. król Herod. Mimo to i jego postać znajdziemy w późniejszych szopkach. Dlaczego?

– Herod jest mocno obecny w tajemnicy przyjścia Jezusa. Oczywiście, nie jako postać pozytywna, lecz jako ten, który najpierw spotyka się z magami szukającymi Zbawcy, a potem, chcąc zgładzić Jezusa, wydaje rozkaz zabicia wszystkich dzieci do lat dwóch, o czym pisze św. Mateusz, a co potwierdzają też inne źródła.

– Zanim do tego doszło, Herod spotkał się z magami, których potem tradycja zamieniła w Trzech Króli. Jak to się stało?

– Ewangelia nie mówi, ilu było magów, czytamy w niej natomiast o trzech darach. Na tej podstawie przyjęto, że było ich trzech, i zaczęto ich przedstawiać na wzór poselstwa przybywającego do cesarza. Z czasem zaś przylgnęło do nich miano królów.

– Ale przyzna Ksiądz, że jest ogromna różnica między magiem a królem...

– Tak, w dzisiejszym znaczeniu tych słów różnica jest ogromna. Jeśli jednak chcemy właściwie odczytać język Ewangelii, to musimy to robić, posługując się historycznymi znaczeniami.

– Co więc wiemy o magach idących za gwiazdą?

– To, że przybyli z Persji. A tam słowem „mag” określano kapłanów oraz badaczy gwiazd. Dzisiaj powiedzielibyśmy więc o nich, że byli astronomami, a nie magami czy wróżbitami. Były to zatem osoby bardzo dobrze wykształcone, które przyniosły ze sobą złoto, kadzidło oraz mirrę. I dary te złożyły leżącemu w żłobie Dziecku.

– Czy podczas lektury najstarszych znanych źródeł historycznych znalazł Ksiądz takie, które opisywały, jak na to wszystko – na mędrców i ich dary, na pokłon pasterzy – zareagowali Maryja z Józefem?

– Józef jest mało obecny we wszystkich opisach pierwszych wieków. Natomiast w „Protoewangelii Jakuba” z końca II wieku czytamy, że Maryja cieszyła się i wielbiła Boga. Jej radość wypływa z tego, że na Jej oczach spełniały się zapowiedzi proroków. Jednocześnie w relacji tej jest rys wskazujący, że była Ona zaskoczona tym, iż Mesjasz przyszedł w sposób tak ubogi i dramatyczny.

Żłóbek i ołtarz

– Dramatyczny także dla samej Maryi, która, tuż przed rozwiązaniem, odbyła 150-kilometrową podróż z Galilei. Ale to, że Zbawiciel przyszedł na świat właśnie w Betlejem, było ważne...

–...i to z kilku powodów. Po pierwsze – bo zapowiedział to prorok Micheasz: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu” (por. Mi 5, 1). Po drugie – z Betlejem pochodził Dawid. A proroctwa głosiły, że Mesjasz przyjdzie z rodu królewskiego. Później do tych biblijnych proroctw Ojcowie Kościoła dodadzą jeszcze jeden, niezwykle ważny element, że Betlejem znaczy „Dom Chleba”.

– Eucharystia?

– Dokładnie tak. Żłóbek łączy się z ołtarzem, a narodzenie ze śmiercią. Bo Jezus, który leży w żłobie – czyli w miejscu, w którym składany jest pokarm dla zwierząt – jest zestawiany z ołtarzem, gdzie leży Chleb dla wszystkich ludzi – Eucharystia.

– Czy to dlatego św. Franciszek zbudował szopkę, a obok niej postawił ołtarz?

– To było w roku 1223 w Greccio, dokładnie w nocy z 24 na 25 grudnia. Św. Franciszek nie chciał stworzyć jakiegoś przedstawienia folklorystycznego, co niesłusznie jest mu przez niektórych przypisywane. Przeciwnie. Jego głównym zamierzeniem było odtworzenie klimatu Betlejem właśnie po to, aby przeżyć tajemnicę przyjścia Syna Bożego. Dlatego tak mocno połączył żłóbek z ołtarzem.

– Przyznam, że po tych wszystkich wyjaśnieniach jeszcze trudniej jest mi pojąć, dlaczego ani Apostołowie, ani chrześcijanie w kolejnych pokoleniach nie obchodzili Bożego Narodzenia.

– Ale taka jest prawda. Do IV wieku nie obchodzono tych świąt, koncentrowano się przede wszystkim na tajemnicy śmierci oraz zmartwychwstania. I właśnie w Wielkanoc wspominano wcielenie i narodzenie Jezusa.

– Jakie były tego przyczyny?

– Trzeba pamiętać, że w tradycji żydowskiej nie było świąt narodzenia. A chrześcijanie kontynuowali pewną żydowską tradycję świąteczną, z tym że nadawali jej już swoje znaczenie. W efekcie w pierwszych trzech wiekach rzadko pojawiała się data narodzenia Chrystusa, a kiedy już o niej mówiono, to wyznaczano ją najczęściej na wiosnę.

Światło z nieba

– Boże Narodzenie na wiosnę, w obchodzonym przez nas czasie Paschy? Z dzisiejszej perspektywy to nie do wyobrażenia...

– Aby uniknąć nieporozumień, trzeba od razu podkreślić, że od początku chrześcijanie patrzyli na datę celebracji w sposób teologiczny, a nie historyczny. Nigdy nie mówiono więc, że w tych dniach urodził się Jezus. Data ta miała i ma znaczenie symboliczne, podobnie jak data 25 grudnia.

– I z nią też niektórzy mają problem, bo my obchodzimy Boże Narodzenie 25 grudnia, a grekokatolicy i prawosławni – 7 stycznia.

– W tej kwestii sprawa jest jasna. Kiedy prawosławni obchodzą Boże Narodzenie, w ich kalendarzu jest 25 grudnia, a nie 7 stycznia. Różnica ta wynika z tego, że część Kościołów prawosławnych pozostała przy kalendarzu juliańskim. Natomiast Kościół katolicki posługuje się kalendarzem zreformowanym za papieża Grzegorza XIII w 1582 r.

– Czyli do XVI wieku nie było tej różnicy. Ale cofnijmy się jeszcze do wieku IV. Co spowodowało, że właśnie wtedy Boże Narodzenie z Wielkanocą zaczęto celebrować oddzielnie?

– Do 330 r. Kościół nie miał prawa istnieć. Oczywiście na przestrzeni lat prześladowania chrześcijan były raz silniejsze, innym razem słabsze, ale nawet wtedy, kiedy były stosunkowo niewielkie, Kościół nie mógł stawiać świątyń, a wierni nie mogli swobodnie pielgrzymować do miejsc, w których Jezus się urodził, nauczał i cierpiał. Sytuacja ta zmieniła się dopiero wtedy, kiedy cesarz Konstantyn Wielki nadał chrześcijaństwu prawo istnienia. Wówczas w Ziemi Świętej zaczęto budować wielkie świątynie. W 328 r. została wyświęcona wspomniana już wcześniej bazylika nad Grotą Narodzenia. Tak zrodził się kult, a następnym krokiem była celebracja tajemnicy Bożego Narodzenia.

– Kiedy były obchodzone pierwsze święta Bożego Narodzenia?

– Najpierw 6 stycznia. Ponieważ chronologicznie narodzenie jest pierwszą tajemnicą Jezusa, należało to święto umieścić na początku roku. Ale symbolika ta miała jeszcze głębsze znaczenie, bo proszę zauważyć, że szóstego dnia został stworzony człowiek. Dlatego szóstego dnia pierwszego miesiąca nowego roku zostaje odkupiony człowiek przez nowego Adama, którym jest Jezus.
Później, już w Rzymie, data celebracji została przeniesiona na 25 grudnia, dlatego że Pismo Święte przedstawia przyjście Zbawiciela jako pojawienie się światła. Właśnie od 25 grudnia zaczyna się zwiększać światło dnia, a ciemność nocy staje się coraz krótsza. Dzień ten doskonale odpowiada więc temu, by w nim czcić narodziny Tego, który jest Światłością przychodzącą z nieba.

– Jaka jest różnica między naszym sposobem obchodzenia świąt a czasami tuż po powstaniu Bazyliki Narodzenia?

– Przede wszystkim wówczas były to obchody związane z miejscem. A więc święto zaczynało się na Polu Pasterzy wieczorem. Potem wierni szli do groty, a następnie do bazyliki, gdzie odbywało się całonocne czuwanie.

– A podobieństwa?

– Zdecydowanie można powiedzieć, że te pierwsze obchody dały wzór całej późniejszej celebracji. Z tą różnicą, że teraz wszystko odbywa się w kościołach. Niemniej to właśnie w Betlejem powstały obchody Wigilii święta Narodzenia. Powstała też tradycja Liturgii nocnej, czyli nasza Pasterka. Stamtąd ostatecznie pochodzi również tradycja żłóbka, bo w czasie ceremonii schodzono do groty, gdzie stał żłóbek, w którym według tradycji leżał Jezus.

– Na koniec pozostaje jeszcze jedno, najważniejsze pytanie: jak spotkać Tego, który przychodzi jako Światłość?

– Święta Bożego Narodzenia są tajemnicą: Ten, który jest niezmierzony, nagle zamieszkuje w ograniczonym ludzkim ciele. Tego nie da się do końca zrozumieć, ale można w tej tajemnicy uczestniczyć poprzez odpowiednie przygotowanie sakramentalne. Tylko Msza św. i przyjęcie Jezusa są tym, co sprawi, że właściwie przeżyjemy święta Bożego Narodzenia – czego wszystkim Czytelnikom „Niedzieli” życzę.

* * *

Ks. Józef Naumowicz

„Prawdziwe początki Bożego Narodzenia” –

książka przedstawia nowe fakty dotyczące początków Bożego Narodzenia. Po raz pierwszy ustala dokładną datę powstania tego święta (Betlejem – 328 r., Rzym – 340 r.) i wyjaśnia okoliczności zorganizowania jego obchodów. Po raz pierwszy też w literaturze światowej podejmuje otwartą dyskusję z bezpodstawnym, ale dominującym do dziś w pracach naukowych i popularnych poglądem, że święto Bożego Narodzenia powstało, aby zastąpić pogańskie obchody 25 grudnia.

Niedziela Ogólnopolska 51/2014 , str. 14-16

E-mail:
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: +48 (34) 365 19 17

Działy: Wywiady

Tagi: wywiad Boże Narodzenie

Tagi
Nasze serwisy
Polecamy
Zaprzyjaźnione strony
Najpopularniejsze
24h7 dni

Reklama

Lidia Dudkiewicz, Red. Naczelna

To początek, a nie koniec EDYTORIAL

Idziemy do domu Ojca, przez Syna, w Duchu Świętym. Naszym celem jest Bóg Ojciec, droga – Jezus, światłem i mocą – Duch Święty. »
Bp Andrzej Suski

Reklama

Kalendarz ścienny 2018


Adresy kontaktowe


www.facebook.com/tkniedziela
Tel.: +48 (34) 365 19 17, fax: +48 (34) 366 48 93
Adres redakcji: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa


Wydawca: Kuria Metropolitalna w Częstochowie
Redaktor Naczelny: Lidia Dudkiewicz
Honorowy Red. Nacz.: ks. inf. Ireneusz Skubiś
Zastępca Red. Nacz.: ks. Jerzy Bielecki
Sekretarz redakcji: ks. Marek Łuczak
Zastępca Sekretarza redakcji: Margita Kotas