Reklama

Post – powrót do Boga i długowieczności

2015-03-26 11:43


Edycja bielsko-żywiecka 13/2015, str. 4-5

MR
Marek Zaremba

Z Markiem Zarembą – promotorem postu i kaszy jaglanej, blogerem i autorem książki kulinarnej – rozmawia Mariusz Rzymek

MARIUSZ RZYMEK: – Żyjemy w świecie, w którym na oślep goni się za zdrowiem. Pan widząc to, jako dietetyk, podpowiada nietypowe dla wielu rozwiązanie: zawiązanie bliskiej więzi z Jezusem Chrystusem i wyrobienie w sobie odpowiednich nawyków żywieniowych.

MAREK ZAREMBA: – Mamy czasy nowej ewangelizacji i z Dobrą Nowiną trzeba docierać w różny sposób. Ludzie interesują się jogą, Wschodem, a nie dostrzegają, że można żyć holistycznie z Jezusem. Zapominają, że Pan Jezus bardzo troszczył się o zdrowie, o czym świadczą Jego cuda. On miał świadomość, że człowiek zdrowy może uzdrowić chorego. I to dlatego tak wiele uwagi poświęcał chorym, którzy wciąż zajmują szczególne miejsce w Kościele.

– Pragnienie uzdrowienia nie zawsze jest jednak realne. Przewlekle chorzy nie mają pewnie co do tego złudzeń.

– Jako specjalista od dietoterapii codziennie spotykam się z pacjentami z chorobą nowotworową. Nasza wspólna droga często prowadzi od diety, a kończy na przebudzeniu świadomości. Człowiek na nowo odkrywa, że choćby nie wiem jak się pogubił, ale przez chrzest jest włączony w mistyczne ciało Jezusa Chrystusa i czy chce tego czy nie, będzie poszukiwany do końca życia. On o Bogu mógł zapomnieć, ale Bóg o nim nie. Nawet jak jest bardzo cierpiący, bardzo chory, to Bóg do końca przy nim jest. Kiedy spotykam się z kimś na godzinnej konsultacji, wtedy nie tylko chcę mu dać dietę i przepisy, ale również przekazać Boże miłosierdzie.

– Jaki jest tego cel?

– On ma się zatrzymać, ma ograniczyć pewne rzeczy. Człowiek, który choruje bardzo cierpi i to nie tylko cieleśnie, ale i duchowo. Jeśli jednak po wieloletniej przerwie pójdzie do spowiedzi, przyjmie Jezusa Eucharystycznego, to wtedy można zobaczyć, co to znaczy uzdrowienie. I choć jego ciało może być w trudnej sytuacji, to tak czy inaczej będzie on wyzwolony z wielu strasznych rzeczy.

– Nie boi się Pan oskarżeń o religijną indoktrynację?

– W mojej pracy spotykam się z różnymi ludźmi. Często są to niewierzący, ateiści. To mi jednak nie przeszkadza. Każdemu pragnę pomóc, z każdym chcę się podzielić moją wiedzą dietetyczną. Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych. Przed nikim jednak nie kryją swojej religijnej tożsamości. Bóg uzdrowił mnie i za to jestem Mu wdzięczny. Moje życie też było kiedyś chore, a teraz nie został po tym skaleczeniu żaden ślad.

– Na swojej stronie internetowej, czy podczas prowadzonych przez siebie warsztatów kulinarnych namawia Pan ludzi do postu. Dlaczego? Przecież poczucie głodu nie jest niczym przyjemnym.

– W ludziach, gdy poszczą zachodzą zmiany na lepsze. Widzę to w Zembrzycach, gdzie prowadzę post jaglany z rekolekcjami. Skoro więc dobre efekty wychodzą już po siedmiu dniach, to o ileż lepsze będą po dwóch, czy trzech latach. Chodzi tu o wyrobienie w sobie skłonności do regularnego rezygnowania z przyjemności i do łączenia się w tym czasie z Bogiem. Inny rodzaj postu nie ma sensu. Jak wiemy z Biblii, post egoistyczny, tylko dla zdrowia i dla pięknej figury, do niczego nie prowadzi. Stary Testament jako przykład podaje tych, co to pościli przez 70 lat i nic z tego nie mieli. Żeby więc post miał sens musi za nim stać Jezus Chrystus, którego znany psycholog amerykański Mark W. Baker nazwał największym terapeutą wszechczasów. O tym, że Bóg uzdrawia można więc usłyszeć z wielu stron. Dlatego post plus spotkane człowieka z człowiekiem w umiarkowaniu daje nam poczucie wzrastania w Jego duchu.

– Co oprócz kwestii duchowych daje nam post?

– Świetne samopoczucie, gubienie kilogramów, zostawianie z tyłu alergii pokarmowych, odnowę skóry. Człowiek, jak to osiągnie, staje się radosny, szczęśliwy i w takiej atmosferze pełniej może zobaczyć piękno świata i stworzenia.

– Jest takie porzekadło: „Pokaż mi co jesz, a powiem ci kim jesteś”. Czy my możemy pochwalić się pożywieniem, które spożywamy?

– Kapusta, którą mamy na naszych stołach, ma o 60 proc. witaminy C mniej niż ta, która rosła na polach jeszcze pół wieku temu. I taką właśnie pełnowartościową kapustę jedli nasi rodzice, ale od tego czasu wiele się zmieniło. Ziemia jest wyjałowiona, witamin jest mało, a zapotrzebowanie na nie znacząco się zwiększyło. Problem w tym, że w pożywieniu jest ich coraz mniej. Choroby dopóty będą nas dziesiątkować, dopóki nie dotkniemy zdrowia, całościowo, to jest holistycznie. Musimy zainwestować w miłość, którą trzeba w sobie odnaleźć i dzielić się nią. Musimy zwiększyć aktywność oraz zainwestować w zdrowe gotowanie (na bazie jak najmniej przetworzonych produktów). Najkrótszą drogą do tego jest umiarkowanie, oczyszczanie organizmu, tzw. medycyna detoksykacyjna, która jest niczym więcej jak postem.

– Żeby unikać produktów przetworzonych, najpierw trzeba wiedzieć, gdzie można znaleźć zdrową żywność.

– Będąc w Niemczech spotkałem rolnika, który był fanem kuchni włoskiej. Jak twierdził, tak mu ona smakowała, że mógłby ją jeść od rana do wieczora. Częściej jednak niż do włoskiej restauracji trafiał do Franza, gdzie serwowano sznycle z ziemniakami. I jak mi tłumaczył, robił to dlatego, bo chciał, żeby jego pieniądze pozostały w regionie, u swojaka. My musimy brać z tego myślenia przykład. Wcale nie jesteśmy skazani na supermarkety. Możemy zakupy zrobić u swojego, na ryneczku. Nie tylko znajdziemy tam lepszą jakość, lecz także wspomożemy jej wytwarzanie. I o to chodzi. W naszych wyborach żywieniowych i finansowych musimy uciekać od konsumpcjonizmu.

– Zakupy na bazarze wiążą się jednak z pewną niedogodnością. Produkty żywnościowe są tam tylko krajowe, a po te zagraniczne i tak trzeba jechać do marketu. Po co więc zadawać sobie tyle trudu?

– Jedzenie jakie znajdujemy w supermarketach jest modyfikowane. Sięgając po nie, krzywdzimy samych siebie. Z tej racji słowa Hipokratesa, że jedzenie jest twoim lekarstwem, teraz stały się nie do końca prawdziwe. Nasze wybory żywieniowe dają nam wprost proporcjonalnie poczucie tego zdrowia. A zainteresowanie się gotowaniem lepiej pozwala nam o nie zadbać.

– Niezależnie od tego co pochłaniamy, zawsze, niejako na pamiątkę, pozostają nam po tym kalorie, które trzeba spalić. Jeśli tego nie zrobimy grozi nam otyłość.

– Na szczęście organizm jest tak skonstruowany, że przy większym wysiłku jest w stanie spalić toksyny i je usunąć. Jeśli życie jest zastałe, to wtedy pojawia się problem. Dzieje się tak, bo toksyny, które zalegają latami w jelitach, powodują zmiany chorobowe, np. okrężnicę poprzeczną. W tym przypadku przyczyna tkwi w kamieniach kałowych, które wywołują nowotwory.
Ogólnie rzecz biorąc jelito grube jest jednym z najbardziej narażonych miejsc na tego typu choroby. Niestety u większości ludzi profilaktyka sprowadza się do myślenia o tym, co dodać do diety, jakie suplementy, a nie jak oczyścić organizm.

– Ile trzeba więc jeść, żeby zachować równowagę metaboliczną?

– Ilość jedzenia musi być wprost proporcjonalna do aktywności fizycznej. Człowiek jest stworzony do pracy fizycznej i gdy ją wykonuje jest najbardziej zdrowy.
Praca umysłowa to nasz wytwór. Człowiek najlepiej czuje się na świeżym powietrzu, co pokazuje populacja Hunzów, którzy żyją koło Pakistanu. Średnia długość życia wynosi u nich sto lat. Tak się dzieje, bo oni cały dzień spędzają na świeżym powietrzu, żyją z plonów, które wyprodukują, okresowo spożywają trochę mięsa i wczesną wiosną poszczą, bo takie jest uwarunkowanie ich stylu życia ze względu na porę roku. Żeby nie było nieporozumień, ci ludzie są tacy sami metabolicznie i genetycznie jak my.

– Czemu akurat post na tzw. przednówku wymienił Pan jako jeden z elementów ich długowieczności?

– Ponieważ patrząc na leczniczą naturę pożywienia i cykle aktywne naszych narządów, dostrzegamy, że właśnie wiosną mamy do czynienia z aktywnym cyklem wątroby. Skoro jest to najbardziej zaawansowany detoksykacyjnie narząd, więc możemy śmiało stwierdzić, że natura sama reguluje większość procesów regeneracyjnych. W terminie wiosennym jest najlepszy czas na oczyszczenie organizmu.

– Czemu dbałość o wątrobę jest tak ważna?

– Bo jest związana z przeszłością. Jest to narząd, w którym kumuluje się dużo toksyn kwantowych. Więc kiedy wykorzystamy czas Misterium Golgoty, który jest czasem przebaczenia i miłości, i połączymy to z odpowiednim detoksykacyjnym programem, czyli zaczniemy pościć, odmawiać sobie przyjemności, to możemy w ciągu tego czasu odzyskać niesamowite zdrowie pojmowane całościowo.

– Czy post jest dobry o każdej porze roku i dla każdego?

– Osoby nadmiarowe, posiadające nadmiar gęstości cielesnej, są bardziej predysponowane do poszczenia, ponieważ mają z czego pościć. Dla osób bardzo szczupłych, szczególnie jesienią i zimą, post nie jest wskazany.
Post jest przede wszystkim najlepszym lekarstwem dla osób, które się zmagają z nadmiarem. Naukowe badania podkreślają, że w ciągu 24-godzinnego postu o wodzie, porządkuje się do 2,5 tys. genów, które są uszkodzone poprzez proces starzenia się i wolne rodniki. W drugiej, trzeciej dobie postu, tym razem warzywno-owocowego, poniżej 800 kalorii, organizm przeskakuje na tzw. żywienie endogenne. Wtedy zaczyna spalać nadmiary tłuszczu, pasożytów, zwapnień, które powodują stany zapalne.
Post, co ważne, odkwasza organizm. My, spożywając bardzo dużo pieczywa, pszenicy, kawę, alkohol, cukier, przetworzone węglowodany, które wszystkie są bardzo kwasotwórcze – jesteśmy zakwaszeni. Tą równowagę przywraca m.in. post jaglany, którego jestem gorącym orędownikiem.

* * *

Marek Zaremba – dietoterapeuta, twórca programu dietetycznego opartego na kaszy jaglanej, autor strony internetowej: gotujzdrowo.com (2,5 mln odsłon przez ostatnie dwa lata). We wrześniu br. na rynku wydawniczym ukaże się jego książka: „Jaglany detoks. Dieta, aktywność i świadomość”. Prowadzi warsztaty kulinarne dla grup religijnych, zawodowych oraz dzieci. Współpracuje z Fundacją „Drachma” ks. Mirosława Szewieczka.

Tagi:
zdrowie post

Reklama

Na ratunek chorym stawom

2019-03-13 10:56

Z dr. Markiem Krochmalskim – ortopedą traumatologiem i lekarzem sportowym rozmawia Anna Janowska
Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 44-45

Archiwum Medical Magnus Clinic
Dr Marek Krochmalski przed kliniką w Łodzi

Anna Janowska: – Jest Pan Doktor pionierem w wykorzystaniu komórek macierzystych w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów. Związane z tym bóle i pogarszająca się sprawność są częstą dolegliwością. Czy może Pan Doktor wyjaśnić mechanizm tego schorzenia?

Dr Marek Krochmalski: – Choroba zwyrodnieniowa stawów jest jedną z chorób cywilizacyjnych. Częstość jej występowania wzrasta z wiekiem, statystycznie wśród osób po 65. roku życia ok. 65-70 proc. ma tego typu dolegliwości. Mówi się, że jest to choroba osób starszych – i to prawda, ale coraz częściej z chorobą zwyrodnieniową stawów zgłaszają się młodzi pacjenci. Jej podłożem są zmiany w chrząstce, którą pokryte są nasze stawy biodrowe, kolanowe i inne. Jeżeli chrząstka jest prawidłowa, czyli nieuszkodzona, to nasza praca i codzienne czynności odbywają się normalnie, nic nas nie boli. Jeżeli zaczyna boleć, to jest to sygnał procesu zwyrodnieniowego chrząstki, warstwy podchrzęstnej, torebki stawowej lub innych tkanek tworzących staw.

– Czy są osoby szczególnie narażone na tę chorobę?

– Czynnikami ryzyka są m.in.: cukrzyca, osteoporoza, niedoczynność tarczycy, palenie tytoniu. Szybszemu rozwojowi tej choroby sprzyja nadwaga. Statystycznie zwyrodnienie pojawia się najczęściej u kobiet po 50. roku życia oraz u osób ze znaczną nadwagą. Wpływ na rozwój choroby mogą mieć wypadki i różnego rodzaju przeciążenia stawów. Podłoże genetyczne natomiast jest bardzo rzadkie, w mojej praktyce spotkałem tylko kilka takich przypadków. Na pewno nie wolno lekceważyć objawów – ból w stawie oznacza, że trzeba się zgłosić do specjalisty i nie dopuścić do zaawansowanych zmian zwyrodnieniowych, do stanu, kiedy niezbędna będzie operacja, polegająca na wszczepieniu sztucznego stawu biodrowego. Kiedy choroba jest mniej zaawansowana, możemy starać się spowolnić jej przebieg. Rodzaj terapii jest dostosowany do stopnia zmian. Bardzo obiecujące wyniki daje metoda biologiczna, czyli stosowanie leczenia komórkami macierzystymi pobranymi z krwi obwodowej pacjenta.

– Z tej metody, opracowanej przez Pana Doktora wraz z Zespołem, korzysta coraz więcej osób. Kiedy po raz pierwszy zastosował Pan to rozwiązanie?

– Jestem także lekarzem sportowym. Gdy pracowałem ze sportowcami, szukałem skutecznego sposobu leczenia zmian zwyrodnieniowych, konkretnie chodziło o sztangistów. Wtedy – z dobrym skutkiem – zastosowałem tę metodę pierwszy raz. Jak wiemy, komórki macierzyste to komórki o pewnym rodzaju inteligencji, czyli zdolności naprawiania uszkodzeń powstałych w tkankach. Są różne rodzaje tych komórek. W naszej klinice w Łodzi stosujemy komórki macierzyste CD 34+. Komórki pobierane są z krwi pacjenta bezpośrednio przed zabiegiem, a następnie podawane do chorego stawu. Kolejnym elementem leczenia jest specjalnie opracowany cykl rehabilitacyjny. Pacjenci bardzo sobie chwalą naszą rehabilitację, a z czasem tak się przywiązują do zaleceń, że chętnie ćwiczą sami, co przynosi im poprawę jakości życia i dużo satysfakcji. Zarówno nasze pierwsze, jak i kolejne doświadczenia terapii komórkami macierzystymi dały bardzo dobre rezultaty. Z pewnością stosowanie komórek macierzystych jest metodą z zakresu bardzo nowoczesnej medycyny – medycyny XXI wieku. Są sytuacje chorobowe, w których – jak sądzimy – nie jesteśmy w stanie pomóc. Od dłuższego czasu staramy się o fundusze na badania naukowe, które pomogłyby nam w określeniu, komu jesteśmy w stanie pomóc, stosując leczenie komórkami macierzystymi, ale pozyskanie ich jest szalenie trudne, jak na dzisiaj – niemożliwe. A szkoda, bo może udałoby się dokonać standaryzacji postępowania leczniczego w zmianach zwyrodnieniowych stawów, które zmniejszyłyby, a może nawet wyeliminowały konieczność stosowania protez – dzisiaj w sytuacjach krańcowych nie da się ich uniknąć, jeśli się chce przywrócić pacjentowi możliwość funkcjonowania w codziennym życiu.

– W jakich przypadkach Pański Zespół stosuje komórki macierzyste?

– W naszej klinice leczymy tą metodą schorzenia stawów biodrowych, kolanowych, stawów skokowych i innych. Wykorzystujemy ją skutecznie w urazach stawu barkowego i łokciowego, w braku zrostu po doznanych złamaniach. Z naszego doświadczenia wynika, że podanie komórek macierzystych w tych przypadkach jest jednorazowe. Komórki macierzyste stosujemy także z dobrymi wynikami u pacjentów z objawami dystrofii mięśniowej. Tutaj komórki podajemy kilkukrotnie, w odpowiednich odstępach czasu, z uwagi na inny charakter schorzenia, gdyż jest to leczenie objawowe.

– Jakie efekty można zaobserwować po leczeniu?

– Zastosowanie komórek CD 34+ powoduje regenerację uszkodzonych mięśni oraz stawów i odtworzenie powierzchni stawowych. Zmniejsza ból i zwiększa zakres ruchu zwyrodniałych stawów, poprawia komfort życia pacjenta i pozwala mu na większą aktywność.

– W jaki sposób można jeszcze pomóc chorym stawom?

– W części przypadków możemy zastosować preparaty z kwasem hialuronowym lub kolagenem. Tego typu preparaty poprawiają jakość płynu stawowego, działają przeciwzapalnie i nawilżająco na chrząstkę; hamują, a właściwie spowalniają w ten sposób proces powstawania zmian zwyrodnieniowych. Stosujemy także różne metody biologicznego leczenia w postaci płytkowego czynnika wzrostu czy też inkubujemy własne osocze chorego na specjalnych podłożach, a następnie podajemy wytworzony preparat do stawów celem działania przeciwzapalnego i regenerującego chrząstkę. Kuracja trwa ok. 6 tygodni i można ją powtarzać, a poprawę stanu zdrowia pacjenta uzyskujemy na ok. rok, w zależności od uszkodzenia chrząstki stawowej. W bardzo zaawansowanych zmianach konieczna jest operacja polegająca na wszczepieniu pacjentowi sztucznego stawu. Tutaj muszę podać ważną informację dla pacjentów. Jest możliwość wykonania zabiegu wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego czy kolanowego w naszej klinice – w Medical Magnus Clinic w Łodzi. Mamy krótkie terminy oczekiwania, a zabiegi są wykonywane w ramach NFZ. Dlatego zapraszam pacjentów, którzy czekają w długiej kolejce na zabieg, na nasz nowocześnie wyposażony oddział szpitalny. Mamy doświadczony zespół specjalistów i zapewniamy komfortowe warunki leczenia.


Medical Magnus Sp. z o.o.
ul. Kopernika 38, 90-552 Łódź
Kontakt e-mailowy: komorki@mmcenter.pl, oddzial@mmcenter.pl, biuro@mmcenter.pl
telefony kontaktowe: 500 183 617, 42 253 19 06

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co z postem w Wielką Sobotę?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 15/2004

Coraz częściej spotykam się z pytaniem, co z postem w Wielką Sobotę? Obowiązuje czy też nie? O poście znajdujemy liczne wypowiedzi na kartach Pisma Świętego. Chcąc zrozumieć jego znaczenie wypada powołać się na dwie, które padają z ust Pana Jezusa i przytoczone są w Ewangeliach.

Bożena Sztajner/Niedziela

Pierwszą przytacza św. Marek (Mk 9,14-29). Po cudownym przemienieniu na Górze Tabor, Jezus zstępuje z niej wraz z Piotrem, Jakubem i Janem, i spotyka pozostałych Apostołów oraz - pośród tłumów - ojca z synem opętanym przez szatana. Apostołowie są zmartwieni, bo chcieli uwolnić chłopca od szatana, ale ten ich nie usłuchał. Gdy już zostają sami, pytają Chrystusa, dlaczego nie mogli uwolnić chłopca od szatana? Usłyszeli wówczas znamienną odpowiedź: „Ten rodzaj zwycięża się tylko przez modlitwę i post”.
Drugi tekst zawarty jest w Ewangelii św. Łukasza (5,33-35). Opisuje rozmowę Pana Jezusa z faryzeuszami oraz z uczonymi w Piśmie na uczcie u Lewiego. Owi nauczyciele dziwią się, czemu uczniowie Jezusa nie poszczą. Odpowiada im wówczas Pan Jezus „Czy możecie gości weselnych nakłonić do postu, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, wtedy, w owe dni, będą pościć”

Dwa rodzaje postu

Przyglądając się obu obrazom widzimy, iż św. Marek i św. Łukasz przekazują nam naukę Pana o poście w podwójnym aspekcie. Omawiają ten sam znak, okoliczności wydarzeń ukazują jednak zasadniczą różnicę motywów skłaniających do postu. Patrząc bowiem od strony motywów, dostrzegamy w Kościele dwa rodzaje postu.
O jednym pisze św. Marek, można by go nazwać postem ascetycznym. Obowiązuje nas w środę popielcową i wszystkie piątki. Powstrzymujemy się od pewnych pokarmów oraz innych dóbr, przyjemności, i to wzmacnia naszą wolę w walce o dobro. Tą formą prosimy Boga o moc nadprzyrodzoną w walce z szatanem.
Święty Łukasz w cytowanym urywku Ewangelii mówi o drugim rodzaju postu. Obowiązuje on w Wielki Piątek. Zalecany jest też bardzo przez Kościół w Wielką Sobotę. Można nazwać go postem ontologicznym. Jego sens można wyrazić parafrazując słowa Jezusa: „Gdy zabiorą nam młodego pana; nie chcę już ani jeść, ani pić, bo nie ma pana młodego - i dlatego jestem smutny”. Bywa przecież często tak, iż człowiek zmartwiony odmawia jedzenia. „Gdy Pan wróci, z chęcią siądę do posiłku!”

Post aż do Rezurekcji

W związku z rozumieniem postu w Wielkim Tygodniu ostatnio zostałem zapytany, czy rzeczywiście obowiązuje on i przez całą Wielką Sobotę, bowiem w przekonaniu wielu katolików przestrzegany jest tylko do momentu powrotu do domu ze święconką, co najczęściej ma miejsce w godzinach przedpołudniowych.
Otóż najpierw musimy sobie uświadomić, iż w nawiązaniu do wypowiedzi Pana Jezusa w relacji św. Łukasza, Rezurekcja jest dla Kościoła powszechnego znakiem, że Pan zmartwychwstał (czyli wrócił). Stąd logika znaku domaga się, aby post w Wielką Sobotę obowiązywał do tej Wigilii Paschalnej - Rezurekcji przez cały dzień. Można się więc pytać, dlaczego częste przekonanie o poszczeniu w Wielką Sobotę tylko do południa? Ma to po części swoją motywację historyczną, bowiem poprzedni Kodeks Prana Kanonicznego, wydany w 1917 r. przez papieża Benedykta XV ustanawiał post w Wielką Sobotę do godz. 12.00. Dlaczego? Otóż w tamtych czasach Wigilię Paschy, czyli Rezurekcję, odprawiano w sobotę rano. Wigilia zaś to znak Zmartwychwstania. Jeśli Pan już wrócił - zmartwychwstał - traci sens dalszy post. Widzimy więc, że liturgicznie jest to zrozumiałe.
Jednak dzisiaj, tak jak w pierwszych wiekach, odprawiamy Wigilię (czyli Rezurekcję), w nocy, po zachodzie słońca. Stąd logika znaku domaga się postu do czasu Wigilii. Potwierdza to Konstytucja o Świętej Liturgii Soboru Watykańskiego II. Mówi wyraźnie i poucza, że „post paschalny zachowuje się obowiązkowo w Wielki Piątek, a zachęca, zaleca w miarę możliwości w Wielką Sobotę” (n. 110).
Widzimy więc, iż post w Wielką Sobotę aż do Wigilii nie jest obowiązkiem, ale jest bardzo zalecany i zgodny z wymową liturgii Triduum Paschalnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli

2019-04-23 20:05

xdm / Świdnica (KAI)

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi - czytamy w przesłanym KAI komunikacie kurii diecezji świdnickiej. Dokument odnosi się do zarzutów środowiska nauczycielskiego wobec słów bp. Ignacego Deca, wypowiedzianych podczas wielkoczwartkowej homilii, w których odniósł się do trwającego strajku nauczycieli.

Oświadczenie Świdnickiej Kurii Biskupiej dotyczącego listu otwartego nauczycieli ze Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy.

W liście z dnia 19 kwietnia 2019 r. przekazanym przez grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej nr 4 w Świdnicy, zawarte zostały nieprawdziwe stwierdzenia:

1. „Sugerowanie parafianom jakoby nauczyciele nie wywiązują się ze swojej misji i nie trwają przy swoich uczniach do końca jest wysoce niesprawiedliwe i krzywdzące tę grupę zawodową, która – jak żadna inna – poświęca się ich edukacji i wspiera w wychowaniu”.

2. „skłócanie społeczeństwa ze sobą poprzez przywoływanie na mszy bolesnych, nawiązujących do tragicznych przykładów z naszej historii, a tym samym nieadekwatnych do obecnej sytuacji społecznej”.

Świdnicka Kuria Biskupia oświadcza, iż powyższe zarzuty wobec Biskupa Świdnickiego są bezpodstawne ze względu na szerszy kontekst wypowiedzi. Dla właściwej interpretacji wypowiedzianych słów, które stanowiły impuls dla Autorów listu otwartego, należy zauważyć, że Ksiądz Biskup Ignacy Dec podczas homilii wygłoszonej w Wielki Czwartek w trakcie liturgii Wieczerzy Pańskiej, odwołując się do przesłania i treści tego dnia, zwrócił uwagę na wynikającą z wydarzeń Wieczernika wieloraką postawę służby bliźniemu.

Poniżej fragment homilii:

„Drodzy bracia i siostry, Podczas Ostatniej Wieczerzy bardzo wymownym gestem był obrzęd umycia nóg (…). To wieczernikowe umycie nóg, które jest symbolem służby drugim, stało się szczególnym zobowiązaniem uczniów Chrystusa. Jest ono istotą miłości, osnową nowego przykazania, które zostało ogłoszone właśnie w Wielki Czwartek. Dlatego dziś, tego wieczoru, śpiewamy pieśni wzywające nas do przestrzegania tego najważniejszego przykazania: "Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem"; "Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego". Oto nasze zadanie rodzące się z Eucharystii. Przez celebrację Mszy św. nie tylko wchodzimy w jedność z Bogiem, ale jesteśmy z niej posyłani, by służyć drugim i tworzyć z nimi jedną rodzinę dzieci Bożych.

W ubiegłym tygodniu w ramach wizytacji kanonicznej odwiedziłem z ks. proboszczem dwoje chorych osób. Byli to małżonkowie, już w bardzo podeszłym wieku; on - lat 92, ona - 88. Zimą 1940 roku wraz ze swoimi rodzicami zostali zesłani na Sybir, w krainę głodu i mrozu. Byli tam dwa lata a potem 4 lata w Kazachstanie. Cudem wrócili do Polski. Pobrali się. Urodzili i wychowali czworo dzieci. Złożyli świadectwo, że przetrwali dzięki modlitwie i niesieniu sobie wzajemnej pomocy. Lata małżeńskie przeżyli w miłości i zgodzie. Dziś ksiądz z parafii przynosi im Komunię Świętą. Otrzymują w Niej moc - jak mówią - do wzajemnej służby.

Dlaczego dzisiaj kuleje miłość w rodzinach? Może dlatego, że brak jest modlitwy, ze nie docenia się mocy Eucharystii. Zobaczcie, ile ludzi chodzi do kościoła. W naszej diecezji niecałe 30%. W Wałbrzychu gdzieś koło 10%. A we wschodnich diecezjach około 60 – 70%. A reszta? I potem mamy mieć dobrze wychowanych ludzi, dobrych nauczycieli? Korczak poszedł na śmierć z dziećmi do komory gazowej, nie zostawił ich, a dzisiaj różnie bywa. Dajemy dzieci komuś i czasem oni pilnują swoich spraw, a nie tych, którym powinni służyć.

Przepraszam, że to mówię, ale to jest też coś, co nas boli. My się modlimy. Nie chcemy tu być stroną jednych czy drugich. Modlimy się, żeby to się rozwiązało po Bożemu, bo nauczyciele też muszą być wynagradzani, bo to jest wielka służba, trudna służba i bolejemy, jak ona kuleje”.

Mamy głęboką nadzieję, że powyższe informacje ostudzą trwającą w mediach dyskusję, a przy tym pomogą zdezorientowanym odbiorcom przekazów medialnych na temat nauczania Księdza Biskupa Ignacego Deca uzyskać pełny i rzetelny obraz głoszonego słowa.

Ks. dr Daniel Marcinkiewicz

Rzecznik Świdnickiej Kurii Biskupiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem