Reklama

Ksiądz z Podlasia doktorem Oksfordu

2015-03-26 11:43

Dariusz Parczewski, Oksford
Edycja podlaska 13/2015, str. 5

Dariusz Parczewski
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Wkładam garnitur, wiążę krawat, dopijam ostatni łyk kawy i za chwilę będę już w drodze do College’u Świętego Krzyża w centrum miasta. Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy. Jadę na ceremonię wręczenia tytułów naukowych studentom Uniwersytetu Oksfordzkiego. Niby nic, bo przecież w mieście uniwersyteckim takie ceremonie odbywają się dość często. Na ulicach widzimy studentów w galowych strojach, którzy z dyplomami w rękach i z uśmiechem na twarzy przechadzają się ulicami miasta. A jednak dzisiejszy dzień jest szczególny

Jest samo południe, wchodzę do College’u Świętego Krzyża. Na dziedzińcu kilkunastu studentów z rodzicami, rodzinami i przyjaciółmi pozuje do pamiątkowych fotografii. Dostrzegam ks. Pawła Rytela-Andrianika. Podchodzę i witam się z nim, jego tatą i bratem, którzy przyjechali na tę uroczystość specjalnie z Polski. Są po raz pierwszy w Anglii i Oksfordzie. Kilka ujęć profesjonalnego fotografa, naszych tabletów i smartfonów zachowa ten dzień w pamięci. Zbliża się pora lunchu, udajemy się do uniwersyteckiej stołówki. Stoły nakryte z prostą elegancją, czekają na studentów, profesorów i zaproszonych gości. Zasiadamy. Kelnerzy w śnieżnobiałych koszulach i czarnych kamizelkach, przygotowani do akcji, czekają... Trzy uderzenia łyżeczką o szkło przerywają przyjacielskie rozmowy. Wstajemy. Oto profesor rozpoczyna modlitwę przed posiłkiem. XXI wiek, Uniwersytet w Oksfordzie, nauka i wiara, i w tym miejscu Jezus Chrystus – nasz Pan i Zbawiciel. Jemy.

Po lunchu w college’u udajemy się do jednego z najwspanialszych zabytków architektury w Oksfordzie – Sheldonian Theatre. Tu spotykają się dziś tegoroczni absolwenci wszystkich oksfordzkich college’ów na uroczystości nadania tytułów naukowych. W bramie witają nas panowie w czarnych płaszczach i melonikach. Z uśmiechem na twarzy wskazują drogę. Wchodzimy do środka. W drzwiach dostajemy program uroczystości. Cały teatr wypełniony do ostatniego miejsca. Na samym dole – scenie absolwenci i pracownicy naukowi uniwersytetu. Kolejne dwa poziomy – balkony zajmują goście – rodzina i przyjaciele.

W odróżnieniu do innych uniwersytetów sama obrona pracy doktorskiej odbywa się za zamkniętymi drzwiami w obecności dwóch specjalistów z danej dziedziny. Dopiero po ok. roku jest obrzęd tzw. graduacji, czyli nadanie stopnia naukowego absolwentom Uniwersytetu w Oksfordzie. Tak więc nie ma stresu obrony pracy doktorskiej, bo to już dawno za studentami. Pozostało dzisiejsze świętowanie.

Reklama

Uroczystość rozpoczyna się punktualnie o godz. 14.30. Wszystko perfekcyjnie przygotowane. Najpierw wykład prorektora o uniwersytecie, budynku, w którym się znajdujemy, nauce. Następnie kanclerz odczytuje nazwiska studentów, którym dziś zostaną wręczone dyplomy. Zaczyna od doktoratów, a kończy na licencjatach. Wśród nazwisk doktorów pojawia się nazwisko ks. Pawła Rytela-Andrianika – polskiego kapłana z diecezji drohiczyńskiej. Jest to miły polski i katolicki akcent w światowej nauce. Uniwersytet w Oksfordzie ma swój specjalny rytuał, niezmienny przez setki lat swojej działalności. Dwa najważniejsze elementy tego rytu graduacji to język łaciński i postać Jezusa Chrystusa. Nadanie stopni naukowych jest po łacinie i w imię Jezusa Chrystusa – naszego Pana i Zbawiciela. Prorektor błogosławi absolwentów słowami: „In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti”.

Słowa Benedykta XVI, że wiara i nauka to „dwa skrzydła, które unoszą człowieka do Boga”, na Uniwersytecie Oksfordzkim stają się rzeczywistością. W minioną sobotę tym bardziej szczególną, że oto kapłan Kościoła katolickiego został doktorem nauk orientalnych (w zakresie judaistyki i hebraistyki) Uniwersytetu w Oksfordzie. Gratulujemy ks. dr. Pawłowi Rytelowi-Andrianikowi i życzymy obfitych łask Bożych w pracy duszpasterskiej i akademickiej!

Tagi:
nauka

Studia anglojęzyczne na UKSW dla prześladowanych chrześcijan

2018-10-26 17:35

Łukasz Krzysztofka

Na Uniwersytecie Kard. Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbyła się konferencja prasowa, podczas której zaprezentowano program, cel oraz założenia inaugurowanego właśnie na UKSW projektu studiów anglojęzycznych dla studentów mniejszości religijnych i etnicznych, pochodzących z terenów objętych dyskryminacją oraz przemocą, w szczególności z Afryki.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

- Kształcimy misjonarzy, wolontariuszy, którzy wyjeżdżają do różnych krajów, gdzie są ludzie potrzebujący. Poprzez tę inicjatywę w sposób jeszcze bardziej systemowy weszliśmy we współpracę pomocy. Jestem przekonany, że to działanie, które podjęliśmy, znajdzie jeszcze lepszą kontynuację nie tylko w obszarze kształcenia filozoficznego, kulturowego, teologicznego, ale i medycznego – powiedział ks. prof. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW. Podkreślił, że uczelnia chce bardzo odpowiedzialnie podejść do pomocy innym i tę pomoc nieść poprzez przygotowanie liderów, którzy wracają do miejsc im drogich i tam kształtują środowiska w sposób odpowiedzialny otwarte na innych ludzie, inne kultury, środowiska pomocne każdemu człowiekowi.

Łukasz Krzysztofka

Dyskryminacja chrześcijan na świecie przybiera dzisiaj olbrzymie rozmiary. W odpowiedzi na to bardzo niepokojące i nasilone zjawisko polski rząd przeznaczył kwotę miliona czterystu tysięcy zł., która pozwoliła na uruchomienie i kontynuację w tym roku anglojęzycznych studiów. - Myślę, że to jest kwota niewielka, jaką mogliśmy przeznaczyć, ale kwota, która przyniesie bardzo duży wkład intelektualny państwa polskiego i polskiego świata nauki do krajów, które są objęte dyskryminacją, wojnami, niezrozumieniem i prześladowaniem – powiedziała min. Kempa.

Polska przeznacza na pomoc humanitarną i rozwojową razem 2,5 mld. zł. Taką kwotą możemy podzielić się z potrzebującymi na terenie całego świata i z tą pomocą przez organizacje pozarządowe bezpośrednio docieramy do potrzebujących. - Gdyby nie „Pomoc Kościołowi w Potrzebie” i ponad dwa tysiące polskich misjonarzy czynnie działających i docierających do osób potrzebujących, szczególnie w Afryce, Ameryce Południowej, nie byłoby to możliwe – powiedziała minister Beata Kempa. Dodała, że gdyby Polska nie współpracowała np. z Kościołami Wschodu , nie byłoby możliwe niesienie pomocy np. w samej Syrii - dlatego, że tylko i wyłącznie dzięki tym kontaktom i bazie lokalowej jest możliwe niesienie pomocy tam, na miejscu.

- To jest pierwszy warunek. Także tam, gdzie przeprowadzane są projekty edukacyjne, jak np. w Libanie, gdzie dzięki międzykulturowemu porozumieniu można było prowadzić szkołę dla dzieci z różnych wyznań i różnych krajów. Te dzieci siadały ze sobą razem w ławce. Jest duże prawdopodobieństwo, że później nie będą ze sobą walczyć – zauważyła min. Kempa.

Ks. prof. Waldemar Cisło, szef sekcji polskiej „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” podkreślił, że Kościół w Polsce jest jedynym Kościołem, który na taką skalę obchodzi dzień solidarności z Kościołem prześladowanym. W tym roku został on przeniesiony na 28 października ze względu na setną rocznicę odzyskania niepodległości, która wypada w drugą niedzielę listopada. - Ten dzień jest dedykowany Pakistanowi. Będziemy modlić się, informować, zbierać środki materialne na pomoc dla naszych chrześcijan. W Pakistanie jest to mała wspólnota - w prawie stumilionowym kraju żyje półtora miliona katolików. Najbardziej drastycznymi problemami tam jest porywanie około 800 dziewcząt i kobiet rocznie i wydawanych na siłę za muzułmanów. Są też przykłady gwałtów i porwań. Musimy mówić w imieniu tych małych wspólnot, bo one liczą na to, że my dzięki życzliwości państwa będziemy mówić w ich imieniu – zaznaczył ks. prof. Cisło.

W konferencji uczestniczył także abp Chryzostam II Synetos, zwierzchnik Cypryjskiego Kościoła Prawosławnego. Hierarcha zwrócił uwagę, że mimo niedawnego kryzysu Grecja nie przestanie dawać tego, co ma zawsze i czego nie straciła – swojej miłości. - Chce was zapewnić, że człowieczeństwo to jest coś, czego Grecy nigdy nie stracą wobec obecnego i – nie daj Boże – następnych kryzysów. Grecja ma taki sposób działania, że nawet gdy wszystkiego innego będzie nam brakowało, to i tak będziemy pomagać innym, pokazując nasze człowieczeństwo – podkreślił. Abp Chryzostam wyraził także nadzieję, że inne państwa też zrozumieją, jak bardzo Polska pomaga Gracji i także ruszą jej z pomocą.

Polska, jako ojczyzna św. Jana Pawła II ma swoją markę na świecie. - Teologia nie jest u nas liberalna, jak w niektórych krajach zachodnich, do których biskupi mają obawy przed posyłaniem tam księży, a my w ten sposób spłacamy dług, bo nasi księża w czasach stanu wojennego czy wcześniej, w czasach komunizmu, studiowali w Rzymie, korzystając z pomocy Kościoła zachodniego. Dzisiaj my przejmujemy pałeczkę w sztafecie i kształcimy kadrę – podkreślił ks. prof. Cisło.

Na dzień dzisiejszy w ramach wydziału teologicznego UKSW kształci się 20 księży doktorantów z różnych krajów afrykańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience

2018-12-08 22:06

Marian Florek

W dniu 8 grudnia 2018 r. w uroczystośc Niepokalanego Poczęcia NMP o godz. 16.15 odsłonięto Cudowny Obraz Matki Bożej w nowej perłowej sukience. Poświęcenia nowej sukienki dokonał abp Wacław Depo, metropolita częstochowski. Wcześniej wszystkich przywitał i wygłosił słowo o. Marian Waligóra, przeor klasztoru paulinów. Szczególne słowa skierował do twórcy i fundatora perłowej sukienki, pochodzącego z Gorzowa Wielkopolskiego, a mieszkającego obecnie w Szwecji artysty malarza i hafciarza Andrzeja Majewskiego. Artysta przyjechał na Jasną Górę razem z rodziną i publicznie wyjaśnił powody wykonania sukienki dla Matki Bożej Częstochowskiej. Przed procesją światła odśpiewano Nieszpory i wyruszono w asyście setek ludzi ze światłami ku figurze Niepokalanej, usytuowanej na placu przed klasztorem. Modlitwie przed Niepokalaną przewodniczył abp Wacław Depo, metropolita częstochowski i o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry. Niezwykle widowiskowe było złozenie kwiatów przez arcypasterza, który dokonał tego z pomocą strażackiego wysięgnika.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Andrzej Majewski - artysta malarz i hafciarz, wykonał sukienkę na Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej na wzór tej skradzionej w 1909 r. Twórca i ofiarodawca repliki sukienki perłowej zwierzył się, że jest to wotum jego życia. Andrzej Majewski ur. się w 1953 r. w Gorzowie Wlkp. W 1983 r. za działalność opozycyjną w NSZZ „Solidarność” zmuszony został do opuszczenia kraju.

Z wykształcenia jest poligrafem, pracował w Gorzowskiej Drukarni Akcydensowej. Wyjechał z rodziną do Szwecji. Tam rozpoczął działalność artystyczną. Swoich prac nie sprzedaje, tylko rozdaje, twierdząc, że to będzie milsza ofiara dla Pana Boga niż ich sprzedawanie. Wykonał ponad 700 wizerunków Matki Bożej. Majewski maluje na deskach, ale w wyniku astmy musiał ograniczyć używanie farb i wtedy zaczął haftować. Po pewnym czasie choroba ustąpiła. Twierdzi, że cierpiał na wiele chorób, ale został cudownie uzdrowiony. Najwięcej jego obrazów znajduje się w Szwecji, m.in. w Sztokholmie. Obok prac sakralnych artysta maluje również kwiaty i pejzaże. W roku 2008 jego obrazy drukowane były na okładkach „Rycerza Niepokalanej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Orszak św. Mikołaja

2018-12-10 07:58

Urszula Buglewicz

Paweł Wysoki

Ulicami Lublina już po raz 5. przeszedł Orszak św. Mikołaja. Mimo deszczowej pogody wzięło w nim udział aż 2 tys. osób, w tym ponad 700 w czerwono-złotych mitrach. Nakrycia głowy przypominały, że prawdziwy św. Mikołaj był biskupem, który przed wiekami wsławił się wiernością Chrystusowi i dobrocią okazywaną bliźnim.

Orszak św. Mikołaja to inicjatywa ks. Piotra Kawałko, proboszcza parafii pw. św. Mikołaja w Lublinie. Jego pomysł nawiązania do tradycji przedwojennych orszaków św. Mikołaja, a nade wszystko przywrócenia świętemu biskupowi z Miry należnego miejsca, zyskał wsparcie wielu instytucji i uznanie wśród mieszkańców miasta. - Naszym celem jest przybliżenie osoby i dzieła biskupa Mikołaja, który w dzisiejszych czasach jest przedstawiany w krzywym zwierciadle. Chcemy więc ukazać prawdziwe oblicze świętego i jednocześnie pokazać, że był człowiekiem, który odznaczał się niezwykłą wrażliwością wobec ludzi potrzebujących - wyjaśniał ks. Piotr Kawałko. - Odwiedziny św. Mikołaja w Lublinie to symbol dobra, które można czynić przez cały rok, nie tylko 6 grudnia. Pragniemy wszystkim pokazać ile szczęścia kryje się w prostym dawaniu - mówiła Katarzyna Proć z Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo.

Niedzielny orszak, jaki ze Starego Miasta przeszedł ulicami na Czwartek, był zwieńczeniem licznych działań wpisanych w program uroczystości odpustowych parafii św. Mikołaja. Wśród nich były m.in. Msza św. pod przewodnictwem bp. Ryszarda Karpińskiego i promocja duchowych prezentów św. Mikołaja. W ramach organizowanej przez Fundację Szczęśliwe Dzieciństwo akcji, która swoim zasięgiem przekroczyła granice Polski, zachęcano rodziców i dziadków do modlitwy w intencji swoich dzieci i wnuków. Dla dzieci i młodzieży zorganizowano konkursy (plastyczny i literacki); zadaniem uczestników było przedstawienie prawdziwego św. Mikołaja i działań, które wśród współczesnych inspiruje ten święty. Zainteresowaniem cieszyło się światowe prawykonanie musicalu o św. Mikołaju w wykonaniu zespołu Scholares Minores Pro Musica Antiqua i młodzieżowego teatru Panopticum. Ważnym punktem były odwiedziny św. Mikołaja wśród chorych i niepełnosprawnych dzieci; parafianie przygotowali dla nich ponad 500 paczek. - Mam tę satysfakcję, że parafia pw. św. Mikołaja chociaż jest jedną z najbiedniejszych w mieście, ma szeroko otwarte serca i bardzo dużo optymizmu. Na pierwszym miejscu zawsze stawiamy sprawy duchowe, a nie materialne - cieszył się ks. Piotr Kawałko. Na upominki mogli liczyć także uczestnicy orszaku; jednym z nich niewątpliwie był koncert góralskiego zespołu dziecięcego im. Klimka Bachledy z Zakopanego. Wydarzeniom towarzyszyła piosenka „O dobrym Świętym (Mikołaju)”; do słów Marcina Wąsowskiego i muzyki Michała Iwanka wykonali ją Monika Kowalczyk i Dziecięcy Chór Gospel ze Świdnika.

By tradycji stało się zadość, orszak pobłogosławił abp Stanisław Budzik. - Mikołaj to święty, który dbał o sprawy nieba i ziemi, o to co duchowe i materialne. Był bardzo uważnym obserwatorem, który dostrzegał ludzkie potrzeby i pomagał wszystkim - mówił Ksiądz Arcybiskup. - Widząc tyle głów w mitrach cieszę się, że ten najbardziej popularny święty ma w Lublinie tylu naśladowców. Idziemy w orszaku, bo chcemy św. Mikołaja naśladować. On łączy różnych ludzi, jednoczy Wschód z Zachodem. Naśladować św. Mikołaja to budować wspólnotę, dostrzegać ludzi potrzebujących pomocy nawet jeśli o nią nie proszą, wychodzić do wszystkich z uśmiechem, wyciągniętą dłonią, darem rozmowy i poświęconego im czasu - mówił Pasterz, zachęcając do czynienia dobra i stawania się świętym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem