Reklama

Przyjdę do was w moim Duchu

2015-04-28 11:36

Odpowiada ks. Robert Grohs
Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 34

Graziako

Ewelina: – Dlaczego państwo daje pieniądze tylko matkom, które samotnie wychowują dziecko, a nie daje rodzicom wychowującym dzieci w pełnej rodzinie? Dlaczego Kościół nie pomaga takim rodzinom?

„To, że Bóg trwa w nas, poznajemy po Duchu, którego nam dał”
(por. 1 J 3, 24).

Droga Ewelino! Uprzedzam, że moja odpowiedź może Cię nie zadowolić. Wygląda na to, że wierzysz w zbawienie przez dobra materialne, i do tego jakoś inaczej postrzegasz Kościół. Otóż trzonem Kościoła są właśnie rodziny. Kto ma im pomagać, jeśli nie one same? One są Kościołem. Ci, których nazywasz państwem, działają w naszym imieniu, ale nie zastępują, nie wyręczają nas. Przyjęli dobrowolnie zadanie-posługę dysponowania częścią naszego majątku, aby nieść pomoc tym, którzy faktycznie jej potrzebują. Nie będę w tej chwili oceniał, na ile to czy inne grono rządzących-służących dobrze wypełnia swoje zadania.

Chciałbym natomiast zapytać Ciebie – też przecież członka Kościoła – co Ty robisz dla rodzin. Poza tym, czy pamiętasz o tym, że wychowanie dzieci nie jest pierwszym zadaniem małżeństw, tylko jest nim wspólnota, komunia życia? Nie przejmuj się moją reakcją. Chcę podkreślić, że cieszę się z Twojej intuicji, z tego, że widzisz wielką potrzebę troski o małżeństwa. Wróćmy jednak do mojego pytania o to, co ja i Ty dla nich robimy.

Oświecenie

Tym, co jest przede wszystkim potrzebne małżeństwom, jest świadomość tego, kim są. Oczywiście, zawsze trzeba pamiętać, że to, kim jestem, jest też zadaniem. Można by też powiedzieć, że nie tyle kim są, ile raczej kim powinni być, jak powinni żyć. Małżeństwo współtworzą powołani do bycia dziećmi Boga, i chodzi tu nie tylko o tożsamość, ale też o styl życia. Wejdźmy na chwilę głębiej w tę analogię. Wyobraź sobie rodzinę. Kiedy patrzymy na dzieci – nie tylko na ich wygląd, ale też na sposób mówienia, reagowania czy zainteresowania – widzimy często wielkie podobieństwo do ich rodziców. Przychodzi mi tu na myśl pewien chłopiec, syn mechanika samochodowego, który nie wyobraża sobie innej szkoły ponadgimnazjalnej dla siebie niż technikum samochodowe. Mąż, żona, tata, mama są przede wszystkim dziećmi Boga, które On stawia pośród świata, by pośrednio mogli zobaczyć Jego samego. Nasz Brat i Pan mówi: „Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16). Ciekawe, choć mało śmieszne jest to, że im bardziej upodobniamy się stylem życia do Jezusa, a przez to do Ojca, tym bardziej okazuje się, że ludzie najchętniej by Boga zabili, bo ich drażni. Mówią: „nie denerwuj mnie”, a tak naprawdę odczuwają w sobie krzyk ciała tęskniącego za Bogiem, „jak zeschła ziemia łaknąca wody” (por. Ps 63, 2). Jak im to wytłumaczyć, jak ich do tego przekonać? Zapewniam Cię, że najpierw trzeba zobaczyć.

Reklama

Małżeństwo jednak to nie tylko dwoje dzieci Bożych, ale też „jedno” ciało, które oprócz tego, że mówi światu o Ojcu czy Jego Synu, mówi też o wzajemnej miłości małżonków. Znów trzeba podkreślić ich rolę jako światła w świecie. Niedawno pomagałem komuś odzyskać na nowo przepływ prądu do instalacji elektrycznej w mieszkaniu. Znów mogłem zobaczyć, jak ważne jest dla nas światło. Ileż radości daje też mocno świecące wiosną słońce – wtedy nawet zimno tak nie przeszkadza. Uważam, że pogłębiający się smutek całych społeczności jest konsekwencją małej liczby prawdziwie zjednoczonych duchowo małżeństw w otaczającej nas przestrzeni publicznej.

Otwarcie

Oczywiście, nie wystarczy sama świadomość usynowienia przez Boga i innych konstytuujących nas faktów, jak choćby zjednoczenia przez sakrament małżeństwa. Chociaż trzeba powiedzieć, że już samo uświadomienie sobie, kim jestem, jak powinienem żyć, na czym przede wszystkim powinno mi zależeć – jest bardzo ważne i jest pierwszym etapem otwarcia się na nowe życie – jednak nie ostatnim. I tu, jak zawsze, warto przypomnieć sobie o misji Jezusa i Jego Kościoła – a więc naszej. Jest nią nie tylko prorokowanie – uświadamianie, ale też poświęcanie naszego życia, aby nieść uzdrowienie, uwolnienie i umocnienie do życia w miłosnym zjednoczeniu, w którym tracąc wszystko, co moje, głównie swoje życie – zachowuję je, i to pomnożone. Małżeństwa, rodziny bardziej niż tego, co masz w ręce, potrzebują Ciebie, potrzebują nas. Prowadzenie ich do prawdziwego życia uczniów-misjonarzy Bożej miłości wymaga od nas wszystkich – wierzących w miłość i starających się nią żyć mocą Ducha – wielkiego poświęcenia. Duszpasterstwo małżeństw i rodzin, do którego odnowy przygotowujemy się choćby przez naszą wytrwałą codzienną modlitwę za synod biskupów, podaną przez papieża Franciszka, jest naszą wspólną misją.

Zamiast pytać, dlaczego Kościół nie pomaga rodzinom, niech każdy z nas zada sobie pytanie: Co ja robię dla ich dobra? I nie chodzi tu tak bardzo o rozdawanie pieniędzy czy innych dóbr materialnych. Ileż jest rodzin, w których pieniądze idą z dymem papierosowym lub marnowane są na rzeczy niekonieczne bądź szkodliwe! Dlaczego? Bo panoszy się wciąż niewiara w miłość, tę prawdziwą – dawanie siebie do końca. Tak wielu zadowala się spowiedzią z wiary, która wyraża się modlitwą, a nie miłością. Niech zstąpi Duch Syna Bożego, Duch dający moc apostołom małżeństwa i rodziny, źródłu światła w świecie.

Reklama

Całodzienna spowiedź w Warszawie

PIOTR CHMIELIŃSKI
Edycja warszawska (st.) 30/2002

Wojciech Łączyński

Tylko w kilku kościołach warszawskich można skorzystać z całodziennej posługi w konfesjonale. Są to głównie świątynie prowadzone przez zgromadzenia zakonne: jezuitów, kapucynów, pallotynów oraz misjonarzy.

Kościół usilnie zachęca proboszczów do wprowadzenia codziennej praktyki słuchania spowiedzi poza godzinami sprawowania Eucharystii. " Tak jak we wszystkich parafiach istnieje ustalony porządek Mszy św., tak też powinny być podawane do publicznej wiadomości godziny dyżurów w konfesjonale. Z tych samych racji, zwłaszcza w większych ośrodkach miejskich, należy pomnażać liczbę miejsc, w których sakrament pokuty jest sprawowany cały dzień" - czytamy w dokumentach II Polskiego Synodu Plenarnego.

Jednak miejsc, gdzie trwa całodzienna spowiedź, jest w Warszawie bardzo mało. "Spowiedź podczas Mszy św." - taką informację można przeczytać na tablicach ogłoszeń większości świątyń w Warszawie. Najlepiej sytuacja wygląda na Starym i Nowym Mieście. Tutaj większość kościołów jest w ciągu dnia otwarta, w niektórych trwa całodzienna spowiedź, a także adoracja Najświętszego Sakramentu. Często odprawiane są także Msze św.

Chyba najbardziej znanym w Warszawie miejscem, gdzie przez cały dzień można skorzystać z sakramentu pokuty, jest sanktuarium Matki Bożej Łaskawej przy ul. Świętojańskiej. Spowiedź trwa tam w dni powszednie w godzinach: 6.30-12.45, 15.00-18.45 i 20.00-20.15. W niedziele kapłani spowiadają od 7.00 do 13.50 oraz od 20.00 do 20.50. Przez cały ten czas trwa adoracja Najświętszego Sakramentu w kaplicy adoracyjnej. Spowiedź odbywa się właśnie w tej kaplicy. Ustawiono tam ogromny konfesjonał, z zewnątrz przypominający nieco szafę. Penitent otwiera drzwiczki i wchodzi do niewielkiego pomieszczenia z klęcznikiem i kratką. Umieszczona na zewnątrz lampka informuje, czy konfesjonał jest zajęty, czy nie. A zajęty jest praktycznie cały czas. - Codziennie mamy bardzo dużo penitentów - twierdzą jezuici ze Świętojańskiej.

Całodzienna spowiedź trwa również w kościele Przemienienia Pańskiego Braci Mniejszych Kapucynów przy ul. Miodowej. Posługa sakramentu pokuty to szczególny charyzmat kapucynów. Wśród wielu wybitnych spowiedników pochodzących z tego zakonu można wymienić chociażby bł. o. Honorata Koźmińskiego czy św. o. Pio. Na Miodowej spowiedź trwa w godz. 6.30-12.00 i 15.30-19.00. Tutaj także przychodzi bardzo dużo ludzi. Niektórzy wstępują przypadkowo i widząc kapłana w konfesjonale decydują się na spowiedź. Większość jednak doskonale wie, że w kapucyńskiej świątyni jest możliwość wyspowiadania się przez cały dzień. Zdarzają się nawrócenia po wielu latach trwania w grzechu. - Spowiedź wtedy odbywa się często z wielkim żalem, bólem, płaczem. Zdarzyło mi się nieraz, że chłop jak dąb, którego nie można podejrzewać, że jest mięczakiem, ryczy jak bóbr u kratek konfesjonału podczas właśnie takiej spowiedzi. Nie ma w tym nic udawanego, jest to autentyczna spowiedź nawrócenia - opowiada o. Dariusz Sosnowski.

Od godz. od 6.00 do 12.00 oraz od 16.30 do 19.30 można skorzystać z sakramentu pokuty w Bazylice Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Tę świątynię, położoną w ścisłym centrum miasta, odwiedza szczególnie wiele osób, wśród których dużą część stanowią studenci pobliskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Studenci chętnie też korzystają z posługi duszpasterzy akademickich w kościele św. Anny przy pl. Zamkowym. Tutaj ze spowiedzi można skorzystać codziennie w godz. 15.00-18.00. W pozostałym czasie o sakrament pokuty można zawsze poprosić dyżurującego w rektoracie świątyni kapłana. Jak podkreśla rektor kościoła ks. Bogdan Bartołd, bardzo wielu penitentów to, oprócz studentów, narzeczeni przygotowujący się do sakramentu małżeństwa. - W naszej świątyni odbywa się bardzo wiele ślubów, po prostu młodym parom podoba się to miejsce. Może także decyduje to, że św. Anna jest patronką małżeństw - wyjaśnia ksiądz rektor. Dodaje, że w posłudze duszpasterskiej w kościele św. Anny pomaga wielu zaprzyjaźnionych kapłanów, w tym np. z Opus Dei.

W kościele św. Marcina na Piwnej co prawda nie ma całodziennej spowiedzi, ale na dwóch konfesjonałach wiszą kartki z dokładnymi godzinami dyżurów spowiedników. Są tam nawet ich nazwiska. Jest to więc doskonała okazja, żeby praktykować regularną spowiedź u tego samego kapłana. Jak podkreślają duszpasterze, jest to bardzo ważne dla rozwoju życia duchowego. U św. Marcina z sakramentu pokuty można skorzystać np. w soboty od godz. 19.30 do 20.30.

W kościołach na Starym i Nowym Mieście Msze św. odprawiane są bardzo często, nie tylko rano i wieczorem. To także dobra okazja do spowiedzi. I tak np. u franciszkanów konwentualnych na Zakroczymskiej spowiednicy posługują w konfesjonale podczas Mszy św. o godz. 10.00, a u dominikanów na Freta - o 12.00.

Na terenie diecezji warszawsko-praskiej całodzienna spowiedź odbywa się w kościele św. Wincentego Pallottiego przy ul. Skaryszewskiej. Posługują tu pallotyni. Z sakramentu pokuty można skorzystać codziennie w godz. 8.00-12.30 i 15.00-17.30. Spowiedź odbywa się w specjalnym pomieszczeniu połączonym z kaplicą adoracyjną, gdzie przez cały dzień wystawiony jest Najświętszy Sakrament. - Przyjeżdżają do nas ludzie z całej Warszawy. Wielu ma stałych spowiedników. Sporo jest także podróżnych, gdyż w pobliżu znajduje się Dworzec Warszawa Wschodnia - mówi ks. Edmund Robek, proboszcz parafii.

Szkoda, że miejsc w Warszawie, gdzie trwa całodzienna spowiedź, jest tak mało. W dodatku większość z nich znajduje się na terenie Starego Miasta i okolic, gdzie dominują kościoły zakonne. Praktycznie nie zdarza się, żeby całodzienna spowiedź odbywała się w świątyni prowadzonej przez księży diecezjalnych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. W klasztorach jest więcej kapłanów. - Na plebaniach diecezjalnych zwykle jest ich mało i w dodatku mają różne czasochłonne zajęcia, jak np. katechezę - wyjaśnia ks. Bartołd.

Wydaje się jednak, że w wielu parafiach diecezjalnych, zwłaszcza tam, gdzie świątynie szczycą się tytułami sanktuariów, wprowadzenie spowiedzi w ciągu dnia, choćby przez 2-3 godziny, byłoby możliwe bez uszczerbku dla innych obowiązków księży. Potrzeba może jedynie trochę dobrej woli. Doświadczenie pokazuje bowiem, że kiedy się naprawdę chce usłużyć drugiemu człowiekowi, czas zawsze się znajdzie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kościół czyni to na Jego pamiątkę

2019-04-18 22:17

Agata Pieszko

Weszliśmy dziś w okres Triduum Paschalnego, włączającego nas w szczególny sposób w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W ten dzień na pamiątkę ostatniego posiłku spożytego przez Jezusa z uczniami odprawiana jest uroczysta Msza św.

Agata Pieszko

We wrocławskiej Katedrze św. Jana Chrzciciela wieczornej Mszy Wieczerzy Pańskiej, poświęconej szczególnie sakramentowi Eucharystii i kapłaństwa, przewodniczył biskup Andrzej Siemieniewski, natomiast współcelebransami byli arcybiskup Józef Kupny oraz biskup Jacek Kiciński.

Na początku Eucharystii, ksiądz Paweł Cembrowicz – proboszcz archikatedry, podziękował arcybiskupowi Kupnemu za dermatoskop, który metropolita wrocławski ofiarował Dolnośląskiemu Centrum Onkologii.

– Dziś w kościołach czytamy Ewangelię o Jezusie, który podczas ostatniej wieczerzy umył uczniom nogi i nie chodzi o to, byśmy się zachwycali tym obrazem, ale byśmy zrozumieli jego sens – napisał abp Kupny w słowie do dolnośląskiego szpitala. Ewangelia nie jest więc tylko archaicznym tekstem, ale treścią, z której rodzi się wiara wzywająca do konkretnych czynów miłosierdzia.

W dzisiejszej homilii biskup Andrzej Siemieniewski zaznaczał, że chrześcijaństwo rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Słowa, które jest fundamentem wiary. Nie można jednak poprzestawać tylko na słuchaniu – to Słowo ma się odbijać echem w naszym życiu:

– Słuchanie Słowa to nie tylko pozwalanie na to, aby dźwięki wpadały w nasze ucho, ale prawdziwe słuchanie, to zaproszenie, by te dźwięki zamieniły się w życiodajną treść, by zmieniły się w czyn. Tego wieczoru uczymy się, jak Kościół zamienił słowa Chrystusa „To czyńcie na moją pamiątkę” w czynienie sakramentu.

Biskup Siemieniewski zaraz po nauczaniu zamienił przeczytane w Ewangelii Słowo na czyn i śladami Chrystusa obmył nogi kilku mężczyznom.

Po Mszy św., czyli po spożyciu wieczerzy, Chrystus został pojmany. Teraz widzimy Go za kratami. Adorujemy. Czekamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem