Reklama

Kościół w Marklowicach – wotum wdzięczności za wizytę papieską

2015-04-28 15:52

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 18/2015, str. 4-5

Monika Jaworska
Obraz św. Jana Sarkandra

Wielkimi krokami zbliżają się w naszej diecezji uroczystości poświęcone 20. rocznicy pobytu Jana Pawła II na Podbeskidziu. Kulminacyjnym punktem tego pobytu była Msza św. sprawowana 22 maja 1995 r. w Skoczowie. Pamięć o wizycie pozostała; przypomina o niej również kościół św. Jana Sarkandra w Cieszynie-Marklowicach – wotum dziękczynne za pobyt Papieża w 1995 r. na Podbeskidziu. 2 maja wizytę w Cieszynie-Marklowicach złożył bp Roman Pindel. Poświęcił tam stacje drogi krzyżowej oraz organy

Marklowice pod względem administracyjnym Kościoła należą do Pogwizdowa. Myśl o budowie świątyni w tej części pogwizdowskiej parafii była związana w sensie ścisłym z wizytą Papieża 22 maja 1995 r. na Kaplicówce, o czym opowiada „Niedzieli na Podbeskidziu” proboszcz parafii św. Jana Nepomucena w Pogwizdowie i kościoła filialnego św. Jana Sarkandra w Cieszynie-Marklowicach, ks. dr Karol Mozor. – Gdy zakończyła się papieska pielgrzymka, mój poprzednik – śp. ks. proboszcz Jan Kuboszek, wyszedł z inicjatywą, aby wznieść świątynię – wotum wdzięczności za pobyt Papieża na naszej ziemi. Dedykował ją św. Janowi Sarkandrowi, którego Jan Paweł II kanonizował w Ołomuńcu w przeddzień wizyty w Skoczowie. Po akceptacji ówczesnego bp. ordynariusza Tadeusza Rakoczego ruszyły prace przygotowawcze. Trwały one dosyć długo. Najpierw postawiono kaplicę, w której zaczęła gromadzić się miejscowa ludność katolicka na uczcie eucharystycznej – mówi Ksiądz Proboszcz. Choć nie ks. Karol Mozor zainicjował budowę wotum dziękczynnego w Marklowicach, tylko kontynuował dzieło poprzednika, to z samą wizytą Papieża był bezpośrednio związany.

W duchu ekumenicznym

Ks. Karol Mozor w 1995 r. był wikarym w parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Skoczowie, a to z tej parafii wyszła inicjatywa zaproszenia Jana Pawła II na Podbeskidzie i ta parafia była gospodarzem pielgrzymki. Z tej racji kapłan był zaangażowany bezpośrednio w przygotowanie tej pielgrzymki z ówczesnym proboszczem ks. prał. Alojzym Zubrem oraz drugim wikarym ks. Witoldem Grzombą. A 10 lat później z okazji 10. rocznicy pobytu Papieża wydał album: „Bądźcie ludźmi sumienia”, który jest kompendium refleksji ludzi różnych wyznań i przekonań na temat tej pielgrzymki. – Ta pielgrzymka dla mnie miała też wpływ w kontekście głębszego spojrzenia na moją wiarę, kiedy to Papież tak mocno akcentował najpierw wartość ekumeniczną, uczestnicząc w nabożeństwie w ewangelickim kościele Świętej Trójcy w Skoczowie wraz z bp. Pawłem Anweilerem i duchowieństwem katolickim i ewangelickim, a także później wygłosił wspaniale kazanie na temat sumienia, abyśmy uwrażliwiali swoje sumienie, by konsekwencją tego uwrażliwiania był nasz styl życia i doczesnego pielgrzymowania – wspomina ks. Karol Mozor.

Ekumenizm zaznaczał się podczas pobytu Papieża na Kaplicówce i o relacje ekumeniczne dba teraz ks. Karol Mozor wśród swoich parafian w obu miejscowościach. – Relacje między katolikami a ewangelikami w Marklowicach są bardzo dobre. Jako jedyni w Polsce mamy nabożeństwo ekumeniczne z okazji Dnia Dziecka dla dzieci z miejscowego przedszkola. Odbywają się one na przemian w świątyniach ewangelickich i katolickich – w Marklowicach te świątynie są naprzeciw siebie. Co roku organizujemy nabożeństwa dla dorosłych w Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jeżeli jest potrzeba wykonania jakichś prac, to przedstawiciele innych wyznań też nam chętnie pomagają – dopowiada Ksiądz Proboszcz.

Reklama

Kłopotliwe tąpnięcia

Kiedy 24 września 2005 r. ks. Karol Mozor objął parafię w Pogwizdowie, równocześnie podjął się trudu kontynuacji budowy kościoła filialnego w Marklowicach. Wówczas Msze św. sprawowano w kaplicy. W nowo powstającej świątyni było wtedy częściowo wybudowane zaplecze, wzniesione mury na ok. 3-4 m oraz zrobione fundamenty. – Przez te 9 lat udało mi się w sensie zewnętrznym dokończyć bryłę kościoła, wstępnie wytynkować, wymalować i położyć posadzkę. Od 1. niedzieli Adwentu 2013 r. zostaliśmy zmuszeni do odprawiania Mszy św. w nowej świątyni, ponieważ dotychczasowa kaplica zaczęła pękać po powodzi z 2010 r., kiedy ta część Marklowic – dzielnicy Cieszyna – została zalana. Wówczas rozpoczęliśmy systematyczne odprawienie Mszy św. w nowej świątyni, co zostało poprzedzone rekolekcjami prowadzonymi przez franciszkanina o. Symplicjusza Sobczyka – wspomina Ksiądz Proboszcz.

Przedłużająca się budowa w Marklowicach wynika stąd, że wraz z nią cały czas trwa remont kościoła parafialnego w Pogwizdowie, rozpoczęty przez poprzednika. I budowa, i remont pociągają za sobą duże koszty, ale są konieczne. – Kościół w Pogwizdowie leży na granicy z Czechami, gdzie Republika Czeska wydobywa węgiel, wskutek czego kościół jest popękany. W ub.r. zrobiliśmy opaskę żelbetonową wokół kościoła. 2 lata wcześniej ankrowaliśmy świątynię, ponieważ na skutek wstrząsów dosłownie okna się wysypały z kościoła i musieliśmy błyskawicznie wprawić nowe. Obecnie trzeba dokończyć ankrowanie gzymsów i otynkować kościół, co wyniesie kilkadziesiąt tys. zł, a później zrobić chodniki wokół świątyni. Tąpnięcia w kopalni, których jest czasem kilka dziennie, powodują, że trzeba stale coś ze świątynią robić, żeby była miejscem godnego sprawowania Najświętszej Ofiary – powiedział ks. Karol Mozor.

Symboliczny wystrój na wzór patrona

Gdy się wejdzie do kościoła filialnego w Marklowicach, da się od razu zauważyć charakterystyczny wystrój wnętrza. Okazuje się, że ma on swoje symboliczne znaczenie. – Wystrój jest ukształtowany w kontekście patrona świątyni, św. Jana Sarkandra – męczennika. Symbolem męczeństwa jest palma, czyli kolor zielony, a palma rośnie na terenach piaszczystych. Dlatego przeważa w świątyni kolor zielony, a posadzka ma wszelkie rodzaje koloru piasku i beżowe. Charakterystyczną cechą wystroju kościoła jest obraz św. Jana Sarkandra, który w czasie pamiętnej Mszy św. 22 maja 1995 r. był umieszczony na Kaplicówce. Umieściliśmy go pod jednym z ramion krzyża. Po drugiej stronie znalazł się obraz Matki Bożej Bolesnej. Istotną cechą wystroju jest również duża skromność. Ołtarz, ambonka i chrzcielnica zostały wykonane ze skał. I te skały, delikatnie tylko obrobione, zostały umieszczone w świątyni. Została także namalowana i umieszczona w świątyni droga krzyżowa, którą Biskup Ordynariusz poświęcił 2 maja br. wraz z organami znajdującymi się na chórze. Trwają jeszcze prace przy wykonaniu balustrad prowadzących na chór. W tym roku chcemy wykonać prace związane z wykonaniem odwodnienia świątyni i inne prace prowadzące do godnego sprawowania Mszy św. w tej świątyni – powiedział ks. Karol Mozor.

Wotum dziękczynne w Marklowicach z każdym miesiącem pięknieje. Jednak gdyby nie wizyta Papieża w Skoczowie, nie byłoby kościoła św. Jana Sarkandra. Dla ks. Karola Mozora pielgrzymka Jana Pawła II była okazją do umocnienia wiary, ale i trwania w podjętych zobowiązaniach, takich jak chociażby kontynuacja budowy świątyni w Cieszynie-Marklowicach. – Myślę, że u wielu osób pozostała ta świadomość i wartość tej pielgrzymki, że udział w spotkaniu z Papieżem pozwolił głębiej zastanowić się nad swoją wiarą, podjąć konkretne zobowiązania i w tych zobowiązaniach trwać. To spotkanie z Papieżem nie tylko umocniło naszą wiarę, ale pozwala nam rzeczywiście żyć Bogiem, miłością do Boga i drugiego człowieka – powiedział proboszcz, ks. Karol Mozor.

Tagi:
Jan Paweł II

Kard. St. Dziwisz: miłość i służba były sekretem wielkości Jana Pawła II

2019-04-18 20:12

md / Kraków (KAI)

Sekretem serca Jana Pawła II była miłość Jezusa i miłość człowieka, która przyjmowała kształt służby – powiedział kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej 18 kwietnia w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Podkreślił, że cała posługa papieża była „bezinteresowną służbą”.

Tomasz Śliwiński
Św. Jan Paweł II podczas modlitwy nad grobem rodziców na cmentarzu Rakowickim. Mal. Franciszka Jagielak Kraków 2018

Wieloletni sekretarz świętego papieża zaznaczył, że miłość i służba były sekretem wielkości Jana Pawła II. „On nie był politykiem pragnącym zdobyć władzę. Nie był wodzem zarządzającym armią. Nie był człowiekiem szukającym osobistej kariery. Sekretem jego serca była miłość Jezusa Chrystusa i miłość człowieka” – podkreślił kaznodzieja. Dodał, że to był fundament życia papieża, a miłość przyjmowała u niego kształt służby.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

„Jan Paweł II nie tylko umywał dosłownie nogi w Wielki Czwartek, w swojej katedrze św. Jana na Lateranie. Cała jego posługa papieska to była bezinteresowna służba Chrystusowi w Jego Kościele. To było również rozwiązywanie trudnych spraw Kościoła i świata. To było także umywanie nóg” – zaznaczył kardynał.

"Biorąc na siebie i na swój krzyż grzechy świata, Chrystus we Krwi swojej umył radykalnie nogi całej ludzkości i uczynił nas zdolnymi do uczestnictwa w uczcie wiecznej w Bożym królestwie miłości" – wyjaśnił kaznodzieja Jezusowy gest umycia nóg apostołom. „Dzisiaj otrzymujemy od Niego niezwykłą lekcję uświadamiającą nam, że miłość i służba idą w parze i są nierozdzielne. Miłość bez służby drugiemu człowiekowi pozostaje pusta, nie ma punktu odniesienia, nie ma oparcia. Natomiast służba bez miłości przystoi bardziej niewolnikom" – dodał.

Kard. Dziwisz przypomniał także, iż Eucharystia zajmowała centralne miejsce w życiu Jana Pawła II. „Ona była zawsze w centrum każdego dnia, wszystkich jego zajęć, spotkań, rozmów, podejmowania decyzji” - wspominał. Podkreślił, że kaplica domu papieskiego była dla Ojca Świętego „stałym punktem odniesienia, modlitwy, refleksji, szukania odpowiedzi na pytania dotyczące kierowania sprawami Kościoła, dobra ludu Bożego”. Dodał ponadto, że papież sprawował każdą Mszę św. ze skupieniem - czy to w Watykanie, czy podczas gromadzących rzesze wiernych podróży apostolskich po świecie.

Na zakończenie metropolita krakowski-senior zachęcił do dobrego, modlitewnego przeżycia Triduum Paschalnego. „Bądźmy blisko cierpiącego i umierającego Jezusa myślą i sercem. Towarzyszmy Mu w tych rozstrzygających chwilach dla zbawienia świata. Stańmy obok Jego krzyża z Maryją” – zaapelował.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Co robił Chrystus w Wielką Sobotę?

2019-04-20 00:10

Agnieszka Bugała

Wielka Sobota ze św. Matką Teresą z Kalkuty:

pixabay

Apostołowie uciekli. Maryja przeszyta mieczem boleści trwała i rozważała wszystko w poranionym sercu. Przy grobie Jezusa postawiono straże. Było przeraźliwie cicho. Ale co się działo za wielkim kamieniem, który przysunięto do grobu? „Wielka Sobota jest dniem ukrycia Boga (...). «Dzisiaj na ziemi panuje wielka cisza, wielka cisza i samotność. Wielka cisza, bo Król śpi... Bóg umarł w ciele i zstąpił, by wstrząsnąć królestwem piekieł»”. (...) Wielka Sobota jest «ziemią niczyją», gdzieś między śmiercią a zmartwychwstaniem, ale na tę «ziemię niczyją» dotarł On, Jedyny, który ją przeszedł ze śladami męki poniesionej dla człowieka” – mówił papież Benedykt XVI w 2010 r.

Cisza i ciemność Wielkiej Soboty dotykają serc coraz większej rzeszy ludzi. Ich samotność jest często otchłanią, w której nie pali się żadne światło. Jesteśmy światem, który najpierw wepchnął Boga na krzyż, potem zamknął Go w grobie a teraz krzyczy, że Bóg nas opuścił i przestał się interesować losem człowieka. Jednak nawet w ciszy Wielkiej Soboty Bóg trudził się ratowaniem tych, za których oddał życie – zstąpił do piekieł i wstrząsnął królestwem. Ciemność i cisza Wielkiej Soboty dotykały też serc wielu świętych – Bóg ukrywał się przed nimi, mimo że kochali Go całym sercem. Jedną z nich była św. Matka Teresa z Kalkuty.

Na twarzy tej drobnej kobiety w białym sari zawsze rozkwitał uśmiech. Podobno nigdy się nie skarżyła. Pracowała od rana do nocy, chodziła do najgorszych nor biedaków i niosła tam światło. A jednak przez prawie pół wieku przeżywała niemal całkowitą ciemność i pustkę duchową! „Ojcze, od roku 49 albo 50 to straszliwe poczucie pustki. Ta niewypowiedziana ciemność, ta nieustanna tęsknota za Bogiem, która przyprawia mnie o ten ból w głębi serca. Ciemność jest taka, że naprawdę nic nie widzę – ani umysłem, ani rozumem. Miejsce Boga w mojej duszy jest puste. Nie ma we mnie Boga. Kiedy ból tęsknoty jest tak wielki – po prostu tęsknię i tęsknię za Bogiem. I wtedy jest tak, że czuję: On mnie nie chce, nie ma Go tu” – pisała w 1961 r. w liście do o. Josepha Neunera SJ. „Jeśli kiedykolwiek będę świętą – na pewno będę świętą od «ciemności». Będę ciągle nieobecna w Niebie – aby zapalić światło tym, którzy są w ciemności na ziemi” – mówiła.

Ciemność i cisza Wielkiej Soboty przerażają, ale musimy w nie wejść. Po drugiej stronie czeka Chrystus Zmartwychwstały…

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka Sobota

2019-04-20 07:18

OP / Warszawa (KAI)

Wielka Sobota jest dniem ciszy i oczekiwania. Dla uczniów Jezusa był to dzień największej próby. Według Tradycji apostołowie rozpierzchli się po śmierci Jezusa, a jedyną osobą, która wytrwała w wierze, była Bogurodzica. Dlatego też każda sobota jest w Kościele dniem maryjnym.

Bożena Sztajner/Niedziela

Po śmierci krzyżowej i złożeniu do grobu wspomina się zstąpienie Jezusa do otchłani. Wiele starożytnych tekstów opisuje Chrystusa, który "budzi" ze snu śmierci do nowego życia Adama i Ewę, którzy wraz z całym rodzajem ludzkim przebywali w Szeolu.

Tradycją Wielkiej Soboty jest poświęcenie pokarmów wielkanocnych: chleba - na pamiątkę tego, którym Jezus nakarmił tłumy na pustyni; mięsa - na pamiątkę baranka paschalnego, którego spożywał Jezus podczas uczty paschalnej z uczniami w Wieczerniku oraz jajek, które symbolizują nowe życie. W zwyczaju jest też masowe odwiedzanie różnych kościołów i porównywanie wystroju Grobów.

Wielki Piątek i Wielka Sobota to jedyny czas w ciągu roku, kiedy Kościół nie sprawuje Mszy św.

Wielkanoc zaczyna się już w sobotę po zachodzie słońca. Rozpoczyna ją liturgia światła. Na zewnątrz kościoła kapłan święci ogień, od którego następnie zapala się Paschał - wielką woskową świecę, która symbolizuje zmartwychwstałego Chrystusa.

Na paschale kapłan żłobi znak krzyża, wypowiadając słowa: "Chrystus wczoraj i dziś, początek i koniec, Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność, Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen". Umieszcza się tam również pięć ozdobnych czerwonych gwoździ, symbolizujących rany Chrystusa oraz aktualną datę. Następnie Paschał ten wnosi się do okrytej mrokiem świątyni, a wierni zapalają od niego swoje świece, przekazując sobie wzajemnie światło. Niezwykle wymowny jest widok rozszerzającej się jasności, która w końcu wypełnia cały kościół. Zwieńczeniem obrzędu światła jest uroczysta pieśń (Pochwała Paschału) - Exultet, która zaczyna się od słów: "Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się słudzy Boga! Niech zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo!".

Dalsza część liturgii paschalnej to czytania przeplatane psalmami. Przypominają one całą historię zbawienia, poczynając od stworzenia świata, przez wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, proroctwa zapowiadające Mesjasza aż do Ewangelii o Zmartwychwstaniu Jezusa. Tej nocy powraca po blisko pięćdziesięciu dniach uroczysty śpiew "Alleluja". Celebrans dokonuje poświęcenia wody, która przez cały rok będzie służyła przede wszystkim do chrztu. Czasami, na wzór pierwotnych wspólnot chrześcijańskich, w noc paschalną chrzci się katechumenów, udzielając im zarazem bierzmowania i pierwszej Komunii św. Wszyscy wierni odnawiają swoje przyrzeczenia chrzcielne wyrzekając się grzechu, szatana i wszystkiego, co prowadzi do zła oraz wyznając wiarę w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Wigilia Paschalna kończy się Eucharystią i procesją rezurekcyjną, by oznajmić, że Chrystus zmartwychwstał i zwyciężył śmierć. Zgodnie z dawną tradycją w wielu miejscach w Polsce procesja rezurekcyjna nie odbywa się w Noc Zmartwychwstania, ale o świcie w niedzielny poranek.

Noc Paschalna oraz Niedziela Wielkanocna to największe święto chrześcijańskie, pierwszy dzień tygodnia, uroczyście obchodzony w każdą niedzielę przez cały rok. Apostołowie świętowali tylko Wielkanoc i każdą niedzielę, która jest właśnie pamiątką Nocy Paschalnej. Dopiero z upływem wieków zaczęły pojawiać się inne święta i okresy przygotowania aż ukształtował się obecny rok liturgiczny, który jednak przechodzi różne zmiany.

Oktawa Wielkiej Nocy

Ponieważ cud Zmartwychwstania jakby nie mieści się w jednym dniu, dlatego też Kościół obchodzi Oktawę Wielkiej Nocy - przez osiem dni bez przerwy wciąż powtarza się tę samą prawdę, że Chrystus Zmartwychwstał. Ostatnim dniem oktawy jest Biała Niedziela, nazywana obecnie także Niedzielą Miłosierdzia Bożego. W ten dzień w Rzymie ochrzczeni podczas Wigilii Paschalnej neofici, odziani w białe szaty podarowane im przez gminę chrześcijańską, szli w procesji do kościoła św. Pankracego, by tam uczestniczyć w Mszy św. Jan Paweł II ustanowił ten dzień świętem Miłosierdzia Bożego, którego wielką orędowniczką była św. Faustyna Kowalska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem