Reklama

30 maja – koronacja obrazu Matki Bożej w Głogowie Małopolskim

Kult Pani Głogowskiej

2015-04-28 15:52

Bartosz Walicki
Edycja rzeszowska 18/2015, str. 4-5

M. M. Osip-Pokrywka
Cudowny Obraz Matki Bożej i kościół w Głogowie Małopolskim

Sanktuarium maryjne w Głogowie Małopolskim sięga początku XVIII w. Był to czas, gdy w całym Kościele polskim upowszechnił się kult cudownych obrazów Matki Bożej

W sąsiedztwie Głogowa podobne ośrodki pojawiły się m.in. w Sokołowie i Kolbuszowej. Sam obraz Pani Głogowskiej namalowano w XVI w. Powstanie sanktuarium głogowskiego wiązało się z objawieniem się Matki Najświętszej w tym miasteczku „na Piasku”. Przed rokiem 1721 wzniesiony został drewniany kościółek pw. Matki Bożej Śnieżnej. Kilkanaście lat później świątynię rozbudowano. W 1763 r. kościół przekazano misjonarzom św. Wincentego à Paulo.

Początki kultu

Istnienie łaskami słynącego obrazu odnotowały akta wizytacji generalnej z 1721 r. Obiekt określono jako imago gratiosa. W XVIII wieku jego kult potwierdziła komisja diecezjalna. Model pobożności maryjnej w Głogowie kształtowały pielgrzymki i uroczystości odpustowe. W 1738 r. erygowana została specjalna prebenda. W 1766 r. świątynię sanktuaryjną rozebrano, a wzniesiono nowy kościół zakonny. W 1782 r. wizerunek został przeniesiony do kościoła parafialnego. Niestety, jeszcze w XVIII wieku nastąpił kryzys kultu maryjnego. Nabożeństwo do Matki Bożej Głogowskiej zachowało się tyko w lokalnej tradycji ludowej.

Odrodzenie pobożności maryjnej

Odrodzenie pobożności maryjnej w Głogowie odnotowano w 2 poł. XIX w. Powstały wtedy liczne zrzeszenia krzewiące nabożeństwo do Matki Najświętszej. Już w 1862 r. ks. Ludwik Praszałowicz zaprowadził Bractwo Różańcowe. W 1911 r. utworzono Bractwo Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej połączone ze Związkiem Katolicko-Społecznym. Sanktuarium głogowskie funkcjonowało też w okresie międzywojennym. Już wówczas potwierdzono pielgrzymkową rangę Głogowa.

Reklama

Matka rodzin

Czasy II wojny światowej i okres władzy komunistycznej w Polsce nie sprzyjały rozwojowi kultu Pani Głogowskiej. Nabożeństwo ku Jej czci kultywowane było w rodzinach. Jej opiece polecano głogowian walczących na froncie i przebywających w niewoli. U Niej szukano pocieszenia i łaski w przypadku problemów, choroby, kryzysów małżeńskich. W tym czasie duszpasterze zaczęli podejmować starania, aby czci oddawanej Bogarodzicy nadać szerszy wymiar. Społeczeństwo głogowskie głęboko przeżyło nawiedzenie Matki Bożej rozpoczęte w diecezji przemyskiej w 1970 r. W roku 1975 ks. Stanisław Ujda wprowadził zwyczaj podniosłego odsłaniania i zasłaniania cudownego obrazu. Kilka lat później, 2 lutego 1979 r., zainaugurowano peregrynację kopii wizerunku jasnogórskiego po rodzinach. Peregrynacja Czarnej Madonny na progu III tysiąclecia, w dniach 6-7 lipca 2002 r., była znakiem, że lokalny Kościół pragnie dążyć Bożymi drogami razem z Maryją.

Odpust maryjny i nabożeństwa

Obecnie centralnym świętem ku czci Bogarodzicy w Głogowie jest odpust maryjny. Przeżywano go pierwotnie 8 grudnia. Termin ten wyznaczył bp I. Tokarczuk w roku 1970 dla upamiętnienia nawiedzenia parafii przez symbole maryjne i pogłębienia czci Matki Bożej obecnej w obrazie Pani Głogowskiej. W 1979 r. bp I. Tokarczuk przywrócił tradycję organizowania odpustu 5 sierpnia. Cyklicznym nabożeństwem ku czci Matki Bożej Głogowskiej jest Nowenna do Najświętszej Maryi Panny zainicjowana w 1984 r. Specyfiką nabożeństwa maryjnego jest też Eucharystia o Matce Bożej celebrowana w każdą środę.

Do indywidualnych praktyk pobożnych zaliczyć należy m.in.: korzystanie z sakramentu pokuty przed świętami maryjnymi, klękanie przed obrazem Pani Głogowskiej, modlitwę różańcową przed Mszą św., zanoszenie po chrzcie dzieci przed ołtarz Matki Bożej, jak również ofiarowanie Jej wotów. Od 2008 r. prowadzona jest Księga Próśb i Podziękowań. Nabożeństwo do Pani Głogowskiej czerpie z silnej lokalnej pobożności pielgrzymkowej. Wskazać trzeba pątnicze wędrówki do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku. Ważne jest też uczestnictwo głogowian w Rzeszowskiej Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę.

Prace przed koronacją

Ważnym działaniem duszpasterskim o charakterze inwestycyjnym była niedawna rozbudowa głogowskiego kościoła parafialnego. Wiązała się ona m.in. z dobudowaniem naw bocznych, ułożeniem nowej posadzki, wymianą nagłośnienia, przeniesieniem witraży do okien naw bocznych i ułożeniem kostki wokół kościoła. Wydzielono też osobną przestrzeń dla kaplicy Matki Bożej Głogowskiej. Dodać do tego należy renowację znajdującego się tam ołtarza. Poświęcenie kaplicy Najświętszej Maryi Panny Głogowskiej w kościele parafialnym w Głogowie miało miejsce 23 grudnia 2010 r. Obrzędu tego dokonał ordynariusz rzeszowski bp K. Górny. Jednocześnie poświęcono nowe nawy boczne i stacje Drogi Krzyżowej.

W ostatnich latach w społeczności głogowskiej narastało pragnienie, aby skronie Pani Głogowskiej i Jej Syna ozdobić insygniami królewskimi. Nadzieja na rychłą koronację obrazu Matki Bożej Głogowskiej była jednym z motywów rozbudowy świątyni, a także dużej ofiarności wiernych. W ramach pośredniego przygotowania do koronacji wizerunku w roku 2009 wykonano jego konserwację. Przeprowadził ją konserwator Tomasz Tomaszek z Krakowa. Odnowienie i popularyzacja kultu Matki Bożej Głogowskiej na progu XXI w. widoczne były także na gruncie naukowym, edytorskim i publicystycznym.

Bezpośrednie przygotowania do koronacji Pani Głogowskiej zainaugurowano w 2009 r. Wtedy to na ręce bp. K. Górnego złożono pierwsze oficjalne prośby o nałożenie koron na skronie Dzieciątka Jezus i Jego Matki. 7 kwietnia 2007 r. Ordynariusz Rzeszowski zlecił ks. Sławomirowi Zychowi z KUL-u troskę naukową nad tym ośrodkiem kultu maryjnego. W związku z prośbami duszpasterzy, wiernych świeckich oraz instytucji publicznych z Głogowa i regionu 7 czerwca 2011 r. bp K. Górny powołał komisję do zbadania warunków koronacji obrazu Pani Głogowskiej. Po trzech latach, 26 lutego 2014 r. nadał on świątyni godność sanktuarium. Koronacja obrazu Matki Bożej w Głogowie planowana jest 30 maja br.

Tagi:
Matka Boża

Reklama

Kult Matki Bożej Bolesnej

2019-04-03 10:09

Ks. Mariusz Frukacz
Edycja częstochowska 14/2019, str. V

Szczególnym darem dla wiernych naszej archidiecezji są sanktuaria maryjne, pasyjne i pasyjno-maryjne. One również w pewien sposób określają charyzmat i duchowość archidiecezji częstochowskiej. Do tego szczególnego charyzmatu bardzo często w swoim nauczaniu nawiązuje abp Wacław Depo, metropolita częstochowski, który przypomina, że „od Matki Jezusa, stojącej pod krzyżem, uczymy się wciąż bezgranicznego zaufania wobec Boga i Jego niezmierzonych planów”. Pod krzyżem Chrystusa wraz z Matką Bożą Bolesną odkrywamy również tajemnicę własnej łaski – łaski naszego życia i łaski powołania do życia wiecznego. Dlatego przemierzając nasze codzienne drogi wielkopostne, warto przypomnieć sobie o miejscach, w których jest szczególny kult Matki Bożej Bolesnej

Jarosław Tarnowski
Rzeźba w głównym ołtarzu

Matka Boża Bolesna na Lisińcu

Jednym z ważnych miejsc kultu Matki Bożej Bolesnej jest kościół pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła – sanktuarium Matki Bożej Bolesnej na Lisińcu w Częstochowie, gdzie czczony jest obraz Matki Bożej Bolesnej z koroną cierniową na kolanach.

W otoczeniu świątyni znajdują się również Dróżki Boleści Matki Bożej z tajemnicami Siedmiu Boleści Matki Bożej: „Symeon zapowiada Maryi miecz boleści”, „Ucieczka do Egiptu”, „Szukanie 12-letniego Jezusa”, „Maryja na drodze krzyżowej”, „Maryja stojąca pod krzyżem Syna”, „Opłakiwanie Jezusa po śmierci krzyżowej”, „Maryja przy pogrzebie Jezusa”.

Pani Wielgomłyńska

Szczególny kult Matki Bożej Bolesnej obecny jest w parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Wielgomłynach, gdzie w świątyni czczona jest starożytna figura – pieta Matki Bożej Bolesnej (Pani Wielgomłyńskiej). Już w 1726 r. rodzina Moszyńskich ufundowała kaplicę, obecnie Matki Bożej Bolesnej. W murze przykościelnym znajdują się stacje Siedmiu Boleści Matki Bożej. Duszpasterstwo w parafii prowadzą ojcowie paulini. 14 czerwca 2010 r. ówczesny metropolita częstochowski abp Stanisław Nowak wydał dekret uznający świątynię jako Sanktuarium Bolesnej Pani Wielgomłyńskiej. W 2011 r. sanktuarium otrzymało przywilej odpustu zupełnego dla wszystkich przybywających do tego miejsca w uroczystość Matki Bożej Bolesnej.

Kartuzy w Gidlach

W kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Bolesnej w Gidlach w głównym ołtarzu czczona jest pieta Matki Bożej Bolesnej wykonana w tradycji duchowości kartuzów.

Podczas jednej z homilii w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Bolesnej w Gidlach abp senior Stanisław Nowak, wskazując na pietę umieszczoną w głównym ołtarzu, podkreślił: „W pewnym sensie Matka Boża krzyżuje się z Synem. Ona nas wyobraża. Trzeba, abyśmy skrzyżowali nasze życie z ukrzyżowanym Jezusem”. Arcybiskup senior wskazał również na znak drabiny opartej o krzyż. – Przez ciało Chrystusa ukrzyżowanego pnie się drabina. Trzeba się wspinać do zmartwychwstania. Trzeba czasem iść pod prąd. Miejmy odwagę iść pod prąd światowości. Taką teologię krzyża mieli kartuzi” – mówił wówczas arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp A. Bałabuch: Wigilię Paschalną zaczynamy nie po zachodzie słońca, ale po zmroku

2019-04-18 16:38

Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Trzeba zwracać uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok - tak o rozpoczęciu Wigilii Paschalnej mówi bp Adam Bałabuch. Czy podczas obrzędu mandatum można obmywać nogi kobietom, czy Groby Pańskie mogą zawierać aluzje polityczne, czy w święconce może być czekolada albo czy świecki może ją błogosławić? Czy w drugi dzień świąt powinno się odczytywać list rektora KUL? Na te i inne zagadnienia odpowiada w rozmowie z KAI przewodniczący Komisji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Bugała
Zewnętrzne gesty i postawy ciała przyjęte przez świeckich podczas liturgii nie są bez znaczenia – podkreśla bp Adam Bałabuch

Bp Adam Bałabuch: Myślę, że każdy powinien robić to w ramach obwiązujących przepisów. Papież pokazuje jakiś kierunek i każdy ksiądz musi rozeznać, czy to, co będzie czynił, nie będzie budziło zdziwienia wśród parafian. Chodzi też o to, żeby ludzie przeżywali liturgię w sposób pełen spokoju wewnętrznego, a nie emocjonalnie zastanawiali się potem, co ksiądz nowego wprowadza. Dla nas istotne jest też to, jakie normy obecnie nas obowiązujące są zapisane w księgach liturgicznych. Wiemy, że ten obrzęd może być, ale też można go pominąć. A jeśli otworzymy Mszał rzymski, gdzie czytamy też o mandatum, to jest tam taki zapis, że ministranci prowadzą wybranych mężczyzn do ław przygotowanych w stosownym miejscu. Nie ma tam nic o kobietach. Taki jest zapis w polskim Mszale.

KAI: Jak powinien wyglądać Grób Pański? W Polsce w wielu miejscach praktykuje się instalacje ze społecznym czy katechetycznym przekazem…

- Ozdoby Grobów Pańskich powinny nawiązywać do Tradycji, do tego, co znamy z Pisma Świętego, wyrażać prawdy i idee z Objawienia. Rzeczywiście, w Polsce mamy zwyczaj nawiązywania do bieżącej sytuacji. Pamiętamy czasy choćby Solidarności, kiedy te groby nawiązywały do wydarzeń bieżących, np. po śmierci księdza Popiełuszki przypominały o tej tragedii. Myślę, że takie elementy, które są wyrazem przywiązania do tradycji narodowej, mogą znaleźć odzwierciedlenie w wystroju, ale nie mogą one mieć znamion politycznego zaangażowania, to by było bardzo niestosowne. Ale mamy prawo wyrażać swoje przekonania, np. w kwestii ważnych dla nas prawd, jak rodzina czy ochrona życia.

- Jednocześnie mocno zaznacza się, żeby cała oprawa grobu, czy to będą nawiązania do sztuki, nauki społecznej czy motywy ewangelizacyjne, nie przesłaniały i nie odwracały uwagi od monstrancji.

- Oczywiście. Trzeba sobie uświadomić, że zasadniczą sprawą jest adoracja Najświętszego Sakramentu. Tak trzeba przygotować wystrój Grobu Pańskiego, żeby wszystko wskazywało na monstrancję, na Jezusa, którego adorujemy. Należy tak ułożyć grób, żeby monstrancja była wyeksponowana - przez oświetlenie, wystrój. Żeby wszystko to prowadziło wzrok nie na te elementy poboczne wystroju ale na Eucharystię. W Mszale znajdujemy taki zapis: wszystkie elementy dekoracyjne i światła powinny kierować uwagę wiernych na Najświętszy Sakrament, który jest Pamiątką Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, a nie na figurę Chrystusa leżącego w grobie.

- Sobota kojarzy się ze święconką. Towarzyszy jej trochę kontrowersji, np. samemu terminowi. Przed reformami liturgicznymi w połowie XX wieku święciło się pokarmy w sobotę, ale po Wigilii Paschalnej, która odbywała się rano. Potem przesunięto ją słusznie na wieczór, ale święcenia pokarmów już nie. Przez to np. trzeba specjalnie błogosławić wodę, której zapasów się pozbyliśmy ze względu na nową z Wigilii Paschalnej. Może warto dla spójności znaków wrócić do błogosławienia pokarmów po Wigilii Paschalnej lub niedzielnej porannej Mszy?

- Nie sądzę. Jeśli tak się tradycja ukształtowała, to znaczy, że to ma znaczenie i sens dla wiernych. Błogosławienie pokarmów dopiero po Wigilii Paschalnej, jeśli miałoby miejsce dopiero w godzinach nocnych czy po rezurekcji, mogłoby skutkować tym, że wielu ludzi nie miałoby praktycznej możliwości wzięcia udziału w tym obrzędzie. Byłoby to trudne zwłaszcza dla starszych czy chorych. W ciągu dnia w sobotę bardzo licznie przychodzą rodziny z dziećmi, więc pozbawilibyśmy szansy włączenia dzieci w obrzęd pobłogosławienia pokarmów, bo trudno wymagać od rodziców, żeby przychodzili z dziećmi późno w nocy albo wczesnym rankiem. Dlatego myślę, że z takich właśnie względów duszpasterskich tradycja tak się ukształtowała i warto ją utrzymać, szczególnie że jest też okazją do krótkiej katechezy dla tych dzieci i rodziców, którzy z nimi przychodzą na pobłogosławienie pokarmów.

- Kto może błogosławić pokarmy? Wiadomo, że księża mogą, ale widać też czasem kleryków.

- Tak, bo przepisy pozwalają, by akolici i lektorzy, będący alumnami seminarium duchownego, pobłogosławili pokarmy. Tak może być w razie konieczności, np. w parafiach, gdzie trudno, żeby dotarł osobiście ksiądz czy diakon. Tam, gdzie to jest możliwe, dobrze byłoby, gdyby uczynili to ci, którzy mają święcenia.

- A jeśli świecka osoba ma posługę lektoratu, to czy może pobłogosławić w razie konieczności?

- Obrzędy błogosławieństw mówią o akolitach i lektorach, będących alumnami seminarium duchownego. Natomiast w domu błogosławieństwa pokarmów może dokonać ojciec, matka lub ktoś z członków rodziny przed porannym wspólnym posiłkiem.

- Zwraca się też uwagę, żeby to błogosławienie pokarmów nie odbywało się w tej przestrzeni, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu w Grobie Pańskim...

- To zależy od roztropności duszpasterskiej i możliwości danej świątyni. Jeśli kościół jest mały, a w wielu miejscowościach tak jest, to trudno o inną przestrzeń. Jeśli jest pogodnie, to można błogosławić pokarmy na zewnątrz przed kościołem, by nie zakłócać adoracji. Ale jeśli jest wewnątrz świątyni, to jest okazja, żeby włączyć też pobłogosławienie pokarmów we wspólną adorację, która trwa przy Bożym Grobie.

- Czy są jakieś rzeczy, których nie powinno być w koszyku ze święconką? Rytuały wymieniają konkretne pokarmy, jak chleb, mięso, jajka, sól. A na przykład baranek z czekolady?

- Moim zdaniem, nie możemy wykluczać takich rzeczy, które są dobre z natury i niczemu nie przeszkadzają, a nawiązują też do lokalnych zwyczajów czy tradycji. Może być baranek z czekolady czy z cukru, to nic niewłaściwego. Wyklucza się takie rzeczy, które byłyby tu niestosowne, np. alkohol.

- Czasem pojawia się taki praktyczny problem z utylizacją poświęconych rzeczy. Czy to jest problem, żeby wyrzucić np. skorupki po jajkach do kosza?

- Myślę, że to samo w sobie nie jest jakimś dużym problemem. Jeśli ktoś ma taką wrażliwość, żeby resztki, np. skorupki, potem zebrać i spalić, jest to piękne. I rzeczywiście utarło się, że słuszną formą takiej utylizacji jest właśnie spalenie. Ale nie można popadać w skrupuły, jeśli ktoś nie ma takiej możliwości czy z innych względów po prostu wyrzuci takie resztki. Proszę pamiętać, że modlitwa błogosławiąca pokarmy nie sprawia, że one same z siebie stają się jakoś uświęcone, np. tak jak dewocjonalia. Jest to modlitwa, w której prosimy, żeby przez te rzeczy możliwe było odniesienie do nadprzyrodzoności, do Pana Boga; żeby te pokarmy, które spożyjemy, wyrażały pewne prawdy, które świętujemy. Warto wysłuchać dokładnie treści tych modlitw z rytuału.

- A co robić z palmami po Niedzieli Palmowej?

- Najczęściej się je przechowuje. Po to się palmy święci, żeby je potem przechowywać przez cały rok. A jeśli nie, to należy je spalić. Bo to chyba jedyna rozsądna metoda, trudno takie pobłogosławione rzeczy wprost wyrzucać. Co innego pokarm, co innego skorupki z jajka. Bo pokarmu też nie wyrzucamy, tylko też utylizujemy przez spalenie, ale nie wyrzucamy.

- W liturgii Triduum Paschalnego jest duża wrażliwość na symbole. Np. bardzo się dba o to, żeby Wigilia Paschalna zaczynała się po zmierzchu, żeby paschał był rzeczywiście owocem pszczelego roju, etc. Czy do Księdza Biskupa dochodzą sygnały, że jest problem z zachowywaniem takich przepisów?

- Na pewno jest problem z rozpoczynaniem liturgii paschalnej w odpowiednim momencie, dlatego że czasami księża mają kilka kościołów i starają się jakoś liturgię w kilku miejscach w parafii celebrować. Stąd czasami niestety rozpoczynają zbyt wcześnie, co jest niezgodne z przepisami Kościoła. Trudno, kiedy słońce ledwo zajdzie, kończyć liturgię i śpiewać Alleluja. Wigilia Paschalna kończy się ogłoszeniem zmartwychwstania i to powinno być już po zmroku – zarówno rozpoczęcie jak i zakończenie liturgii. Czasami to sformułowanie „po zapadnięciu zmroku” może być źle interpretowane, bo niektórzy to rozumieją przez „po zachodzie słońca”. Ale kiedy w kalendarzu jest wpisany zachód słońca, to jeszcze przez prawie godzinę nie ma zmroku. Tu trzeba zwrócić uwagę nie na to, kiedy jest zachód słońca, ale kiedy zapada zmrok.

- Jeśli chodzi o sztuczny paschał, to może rzeczywiście kiedyś takie były, ale ostatnio raczej nie widzę, żeby paschały były sztuczne, plastikowe. Oczywiście, nie wszystkie są z czystego wosku, ale to czasami nie jest możliwe.

- W drugi dzień Świąt często jest czytany list rektora KUL-u czy innej katolickiej uczelni zamiast homilii.

- Jeśli powinien być odczytany, to na mocy zarządzenia biskupa miejsca, bo rektor uczelni nie ma takiej władzy. Jeśli biskup miejsca wydał takie zarządzenie, to trzeba być temu posłusznym. W polskiej tradycji są listy pasterskie czytane podczas Mszy. Jeśli biskup diecezjalny uważa ten list rektora za swój i każe go odczytać, to należy go odczytać. To zależy od praktyki danej diecezji. Bo biskup może też postanowić, że można przeczytać, ale nie ma zobowiązania i ksiądz może sam podjąć decyzję. Czasami są tzw. „listy do wykorzystania duszpasterskiego”, więc można fragment listu wykorzystać w swojej homilii. To zależy od charakteru listu i przede wszystkim od biskupa miejsca.

- A czy powinien być czytany taki list zamiast homilii?

- Mamy wskazania dotyczące homilii mszalnej wydane przez Konferencję Episkopatu Polski, w których czytamy, że może być czytany list zamiast homilii, jeśli jest taka decyzja biskupa miejsca. List może być odczytany w miejsce homilii dlatego, że co prawda jest wymóg, by w trakcie Mszy św. w uroczystości nakazane czy w niedziele głosić homilię, ale są okoliczności, kiedy w miejsce homilii czytany jest list pasterski. O tym mówią też Wskazania KEP dotyczące homilii mszalnej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Msza Wieczerzy Pańskiej

2019-04-19 13:08

ra / Licheń (KAI)

„Jesteśmy zaproszeni do czerpania ze źródła życia, jakim jest Eucharystia” – powiedział ks. Bogusław Binda MIC, przełożony licheńskiej wspólnoty księży i braci marianów w homilii wygłoszonej podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej, którą zapoczątkowano obchody Triduum Paschalnego w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej.

Czechu81-Foter-CC-BY-SA

Liturgii, która rozpoczęła trzydniowe oczekiwanie na Zmartwychwstanie Pana Jezusa, przewodniczył abp Jan Paweł Lenga MIC. Z kolei homilię w trakcie nabożeństwa wygłosił ks. Bogusław Binda MIC. W słowie skierowanym do wiernych marianin powiedział, iż dzisiejsza Ewangelia jest piękna, jednak zarówno św. Piotr wówczas, jak i my dziś mamy trudność z jej zrozumieniem. – „Dzisiaj Jezus Chrystus mówi nam, że gest umycia nóg nie jest jednorazowy. To jest zaproszenie do tego, aby przejąć się tym wydarzeniem, które miało miejsce w Wieczerniku, kiedy był ustanowiony sakrament Eucharystii i kapłaństwa” – mówił homileta.

- Jezus pokazuje wyraźnie w tym geście, że jest sługą, niewolnikiem, bo to była posługa niewolnika. To Jezus klęka przede mną. Gdy przychodzimy na Eucharystię, wydaje nam się , że robimy coś dla Chrystusa. A jest odwrotnie. To Jezus klęka przede mną, to Jezus jest sługą i niewolnikiem – kontynuował kapłan.

Zdaniem ks. Bindy, podobnie dzieje się z każdym z nas. – „My również często nie będziemy mogli korzystać z tego, co Pan Jezus chce nam dać, jeśli nie przyjmiemy tej właśnie postawy - uniżonego sługi, który ogołocił samego siebie, stał się człowiekiem, aby być dla mnie i mi służyć, aby moja droga życia chrześcijańskiego była drogą do wywyższenia. To jest trudne do zrozumienia po ludzku, jednak jesteśmy zaproszeni do czerpania ze źródła życia, jakim jest Eucharystia”.

Po zakończonej homilii księża marianie zgromadzili się na stopniu przed ołtarzem, gdzie w postawie klęczącej odnowili przyrzeczenia kapłańskie wobec Boga i wiernych obecnych w świątyni.

Po zakończeniu odnowienia przyrzeczeń, celebrans umył nogi 12 mężczyznom należącym do różnych stanów Kościoła, na znak Chrystusowego znaku uczynionego po wieczerzy apostołom.

Po Mszy św. kapłani, asysta liturgiczna i wierni udali się procesyjnie do ciemnicy, która została umiejscowiona w Kaplicy Trójcy Świętej w dolnej części licheńskiej bazyliki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem