Reklama

Szlak wyznaczony przez św. Wojciecha

2015-05-14 13:58

Ks. Krzysztof Cieśla
Edycja rzeszowska 20/2015, str. 7

Bernadeta Ziomek-Niedzielska
Procesja z relikwiami św. Wojciecha

Jubileusz 20-lecia istnienia parafii pw. św. Wojciecha w Błędowej Zgłobieńskiej połączony został z wprowadzeniem znaku relikwii św. Wojciecha. Dzięki staraniom proboszcza z Błędowej Zgłobieńskiej, ks. Mariusza Matuszewskiego, wspólnota parafialna otrzymała niezwykły dar – relikwię świętego z X wieku

Przekazanie relikwii odbyło się 23 kwietnia br. w katedrze gnieźnieńskiej, gdzie od wieków spoczywają doczesne szczątki św. Wojciecha. W wydarzeniu tym uczestniczyła liczna grupa pielgrzymów z parafii z Błędowej Zgłobieńskiej wraz z proboszczem – ks. Mariuszem Matuszewskim. W czasie Mszy św. prymas Polski – abp Wojciech Polak wręczył relikwie św. Wojciecha ks. Matuszewskiemu, a także przedstawicielom trzech innych parafii: wspólnocie św. Wojciecha prowadzonej przez Polską Misję Katolicką w Hanau w Niemczech, parafii pw. św. Huberta w Zalesiu Górnym w archidiecezji warszawskiej oraz parafii pw. Wszystkich Świętych w Brzezinach w diecezji kieleckiej.

25 kwietnia br. uroczystości 20-lecia parafii w Błędowej Zgłobieńskiej, połączonej z intronizacją znaku relikwii św. Wojciecha, przewodniczył ks. inf. Wiesław Szurek w obecności kilku kapłanów oraz bardzo licznej rzeszy miejscowych wiernych i przybyłych na tę uroczystość gości. W tym dniu parafia przeżywała odpust parafialny ku czci swojego patrona. Uroczystości poprzedziły misje św., które poprowadził ks. Władysław Pasiut, salezjanin.

W homilii ks. Wiesław Szurek mówił o św. Wojciechu: „Wyście go zaprosili do siebie. Dwadzieścia lat temu, gdy erygowano parafię, a wcześniej, kiedy ceniąc sobie ołtarz i świątynię, podejmowaliście wysiłki, aby była tu Msza św. i aby ludzie tutaj czuli bliskość Chrystusa (...). W szczególny sposób gestem zaproszenia dla św. Wojciecha była odbyta przed kilkoma dniami pielgrzymka do Gniezna, do grobu św. Wojciecha, po to, aby uzyskać tę cząstkę jego kości, święte relikwie i aby przez te relikwie, w przestrzeni świętych obcowania, być z nim, a przez niego z Chrystusem”.

Reklama

Po Mszy św. odbyła się uroczysta procesja eucharystyczna wraz z relikwiami św. Wojciecha.

Parafia pw. św. Wojciecha w Błędowej Zgłobieńskiej została erygowana w 1995 r. Sam kościół wybudowany został już w latach 1981-82, jednak nie stanowił samodzielności duszpasterskiej. Decyzją bp. Kazimierza Górnego sprzed 20 lat, Błędowa Zgłobieńska otrzymała pierwszego proboszcza ks. Antoniego Domino. Następnie proboszczem zamianowany został ks. Andrzej Krupa. Od 2014 r. proboszczem wspólnoty parafialnej pw. św. Wojciecha jest ks. Mariusz Matuszewski.

Tagi:
relikwie

Reklama

Apostołka Bożego Miłosierdzia w Jaworznie

2019-04-16 18:56

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 16/2019, str. VI

Posiadanie relikwii w średniowieczu podnosiło powagę kraju w oczach innych, dlatego władcy zabiegali u papieży o pozyskanie doczesnych szczątków świętych. I w czasach współczesnych parafie i kościoły starają się o to, by mieć u siebie ten niezwykle cenny dar w postaci relikwii

Jarosław Ciszek
Uroczystość zgromadziła licznych wiernych

Dlatego w naszej diecezji wciąż przybywa szczątków świętych i błogosławionych. Tym razem zatrzymujemy się w parafii Matki Bożej Anielskiej w Jaworznie-Dąbrowie Narodowej, która 3 kwietnia br. wzbogaciła się o relikwie Apostołki Miłosierdzia, św. Faustyny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Czy można ten dom poweselić?”

2019-04-22 16:14

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała
Kard. Henryk Gulbinowicz

Codzienność Wielkiego Postu

Po szaleństwach karnawału, środa popielcowa na Wileńszczyźnie wnosiła w każdą rodzinę spokój i wielkopostne zamyślenie. Co wtedy robiono? Mogę opowiedzieć tylko o tym, jak wyglądało to w środowiskach szlacheckiego zaścianka. Przede wszystkim trzeba podzielić obowiązki, które miały panie, i te, które mieli panowie. Do dobrych tradycji wielkopostnych należało, aby panie się od czasu do czasu spotykały, i po cichu, bo spotkania oficjalne, np. imieninowe nie były w czasie Wielkiego Postu wskazane, zastanawiały się jaki to też typ mody będzie obowiązywał w czasie najbliższej wiosny albo lata. Drugą rzeczą, już nieco poważniejszą, którą w czasie tych spotkań się zajmowały, było sprawdzanie, czy też wędliny przygotowane w czasie adwentu przechowują się dobrze, czy też nie. To była trudna sprawa, bo przecież post, a tu trzeba próbować, ale jakoś sobie i z tym radziły. W tym czasie panowie planowali zasiewy, ich ilość, i ,zwłaszcza właściciele większych gospodarstw, planowali też nabywców tych dóbr. Tak wyglądał rytm życia codziennego.

Dom modlitwy

Jeśli chodzi o rytm życia religijnego, to on się przedstawiał dosyć ciekawie. Z okresów zaborów, a byliśmy pod zaborem Rosji carskiej, pozostały piękne tradycje –zwłaszcza z czasów powstań roku 1831 i 1863. Oddawanie hołdu tym, którzy polegli za ojczyznę, było zabronione, ale przecież pragnienia takie były żywe, stad urządzano rozmaite nabożeństwa. Miały one przypominać tych, którzy walczyli za Polskę. Zamawiano więc Msze a ksiądz umiał przemycić te treści, które były rzeczywistymi przyczynami. Ze względu jednak na duże odległości dzielące od kościoła, wiele nabożeństw odprawiano w domu. I tak w okresie Wielkiego Postu dzielono Gorzkie Żale: w jedną niedzielę jedna część, w drugą druga, itd. Jak to się odbywało? Musiała być cała rodzina. W saloniku, albo w innej przyzwoitej izbie, siadano i z książeczek do nabożeństwa wspólnie śpiewano. Traktowano to jako hołd pamięci składany tym, którzy oddali życie za ojczyznę. W mojej rodzinie wspominano stryja Ignacego, który poległ w 1920 r. pod Warszawą.

Wyścig ze święconym

Dwa tygodnie przed Wielkanocą wietrzono wszystkie ubrania. Wynoszono wszystko na zewnątrz. Prac polowych jeszcze nie było, bo zazwyczaj leżał śnieg, wyszukiwano więc sobie różne zajęcia. Po Niedzieli Palmowej zaczynało się sprzątanie domu: pastowanie podłóg, czyszczenie sztućców. Wszystko musiało być na glanc. W Wielką Sobotę typowano kto pojedzie do parafii ze święconym. I tu była wielka tajemnica: musiał to być bardzo sprytny kuczer, musiały to być dobre, zdrowe, sprawne konie. Dlaczego? Bo była dziwna tradycja, chyba trochę szlachecki zabobon, że kto przyjedzie pierwszy z kościoła ze święconym, ten będzie miał najlepsze zbiory. Dlatego wszyscy stali w kościele bliżej wyjścia. Potem gnano, na łeb na szyję do domu.

Czar wspólnego stołu

Po mszy rezurekcyjnej, gdy delegaci wracali do domu, stół był już zastawiony. Pisanki, które robiono od Wielkiego Piątku, szynki w całości, aby każdy mógł sobie ukroić wedle życzenia. Do stołu zasiadali wszyscy, służba też. Było w tym jakieś zrównanie ludzi. Dzielono się święconym jajkiem, składano życzenia. Co ciekawe, nie wolno było święconego jajka jeść widelcem, trzeba było sięgać po nie palcami. Jedzenie było obfite, długo siedziano przy stole. Po śniadaniu była więc sjesta.

Zaraz po rezurekcji

Między wyjazdem do kościoła a powrotem ze święconym przychodzili „Aniołowie Zmartwychwstania”. Byli to chłopcy między 14, a 18 rokiem życia, którzy wędrowali od domu do domu, mówili „Chrystus zmartwychwstał”, odpowiadało się „Prawdziwie zmartwychwstał” i wysłuchiwało się Ewangelii o zmartwychwstaniu. W darze otrzymywali pisanki. Mnie się to bardzo podobało, też chciałem być Aniołem Zmartwychwstania...Ale niestety, mama wyjaśniła mi, że to raczej nigdy nie będzie możliwe, ponieważ tak mogli wędrować tylko ludzie ubodzy.

Na drugi dzień, gdy była pogoda, Aniołowie zbierali się razem i grali w pisanki. Gra polegała na tym, że puszczano jajko w korytku – łubiance, lekko pochylonej. Jajko toczyło się i jeśli dotknęło innego, to puszczający je zabierał.

Wielkanocna Niedziela

Pierwszego dnia świąt, wieczorem, kawalerka, a więc nieżonaci, stukali w okno i pytali: „Czy można ten dom poweselić?”, i gospodarz odpowiadał: „Proszę bardzo”. Najpierw śpiewali pieśni wielkanocne, ale potem odśpiewywali piosenki inne, zwłaszcza, jeśli w domu była panna na wydaniu. Jeśli była miła, lubiana – śpiewano mile, jeśli nie była zbyt szanowaną –śpiewano też piosenki nie całkiem uprzejme w treści. Pamiętam dwuwiersz o takiej damie, która przez tę grupę śpiewającą nie była honorowana, bo nie dbała o porządek: „A talerze pod ławą zarosły murawą”. Za śpiewy trzeba było, oczywiście, wynagradzać. Na drugi dzień udawano się z wizytami, albo przyjmowano wizyty.

Grób pełen kanarków

Każdy kościół miał swój grób Pański. Do dobrego tonu należało, aby wszystkie te groby odwiedzić. W mojej świadomości gimnazjalisty, a więc mówimy o roku 1938 i 1939, zostały dwa groby: u franciszkanów i u bonifratrów. Franciszkanie zrobili taki grób: najpierw obłoki, obłoki, obłoki, obłoki, a na końcu, w dziurze, gdzie już niewiele było można zobaczyć –monstrancja. Takiego grobu nigdzie nie było, dlatego chodziliśmy go oglądać zdumiewając się bardzo.

Mieszkałem na Bonifraterskiej, pod numerem 14, stamtąd było blisko do ojców bonifratrów, i grób, który pewnego roku tam przygotowano również zapamiętałem. Ponieważ miejsca było mało, brat Włodzimierz, którzy wszystko przygotowywał, umieszczał grób zaraz przy głównym ołtarzu, w takim lochu. Figurę trudno było zobaczyć, ale za to monstrancja była widoczna dobrze. Zadziwiające jednak były klatki z kanarkami. One się darły w niebogłosy! Podglądaliśmy, w którym miejscu są te ptaki umieszczone, ale to nie było łatwe. Brat bonifrater chował je dobrze za skałami z papieru.

Ocalanie drzewa

Szczególnie utkwiła mi w pamięci troska o zmarłych. Oni nie przestawali być częścią rodziny, dlatego czwartego dnia delegacja jechała na cmentarz. Zawożono bazie, nawet pisanki, aby zmarłego poweselić. Ubierano się skromnie, raczej powściągliwie. Jednak ci, którzy zostawali w domu, nie mogli być bezczynni, szli do sadu. Były przygotowane przewiąsła ze słomy i trzeba było każdy pień takim przewiąsłem opasać. Wtedy tego nie rozumiałem, ale po wielu latach dowiedziałem się, o co chodziło. Nie znano żadnej chemicznej ochrony przed insektami, więc był to sposób, aby chronić drzewa. Kiedy wszystkie niepożądane owady wdrapywały się po pniu do góry i mogły uszkodzić koronę drzewa, po drodze natrafiały na słomę i w niej się zagnieżdżały. Dziadek powiedział mi tak: „Wybierz sobie drzewko, opasaj, a potem pilnuj, aby szkodniki go nie zniszczyły”. Było to ważne, ponieważ wierzono, że jeśli dziecku uda się ochronić drzewo przed szkodnikami, będzie to zapowiadać pomyślność w jego dalszym życiu, a jeśli nie, to pewnie jakieś trudności. Nie pamiętam, jak te moje starania wyglądały, ale chyba nie najgorzej – jeśli wierzyć wileńskim przepowiedniom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gniezno uczciło 1022. rocznicę śmierci swojego patrona św. Wojciecha

2019-04-23 14:50

bgk / Gniezno (KAI)

Pod przewodnictwem Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka celebrowana była 23 kwietnia w katedrze gnieźnieńskiej Msza św. z okazji 1022. rocznicy śmierci św. Wojciecha. W czasie liturgii przedstawiciele ośmiu parafii oraz seminarium duchownego „Redemptoris Mater” otrzymali cząstki relikwii męczennika.

TD
Obraz męczeństwa św. Wojciecha w Janinie

Witając przybyłych do katedry pielgrzymów, duchownych, osoby życia konsekrowanego oraz przedstawicieli lokalnych władz biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski przytoczył słowa św. Jana Pawła II, które papież wypowiedział na Wzgórzu Lecha przed 40 laty, przypominając, że: „męczeńskie zwłoki apostoła, biskupa Wojciecha, legły u fundamentów chrześcijaństwa na całej polskiej ziemi”.

„Tak więc świadectwo św. Wojciecha wciąż jest z nami, a jego orędzie aż dotąd nie straciło na swej aktualności. Ziarno jego męczeńskiej śmierci wciąż rodzi nowe owoce” – mówił biskup pomocniczy gnieźnieński.

Aktualność przesłania głównego patrona Polski i archidiecezji gnieźnieńskiej podkreślił też w homilii ks. kan. Andrzej Grzelak, dziekan dekanatu gnieźnieńskiego I. Jak mówił, ten, który przed wiekami umacniał naszych przodków, umacnia w wierze również nas.

Kapłan wspomniał także o dwóch wyjątkowych pielgrzymach, którzy przez lata wspólnie przewodzili dorocznym uroczystościom świętowojciechowym, a którzy podczas tegorocznych obchodów, ze względu na przypadające rocznice, będą szczególnie wspominani. To kard. Stefan Wyszyński, który przed 70 laty odbył ingres do katedry gnieźnieńskiej i kard. Karol Wojtyła, później papież Jan Paweł II, który 40 lat temu przybył z pierwszą pielgrzymką do Ojczyzny, w tym do Gniezna. Obaj – jak mówił ks. Grzelak – wskazywali na św. Wojciecha jako niezłomnego świadka Ewangelii i patrona ładu hierarchicznego.

„Kard. Wyszyński mówił, że św. Wojciech nieustannie wskazuje na podstawowe prawa nadane przez Stwórcę każdemu człowiekowi. Prawa fizyczne i duchowe. Człowiek te prawa powinien poznać i zachować, aby mógł być prawdziwie tym, kim chce mieć go Bóg. Wielki Prymas uczył też, że każdy naród otrzymał te prawa i powinien w nich wzrastać, wówczas dopiero może spełnić zadania, które sam Pan mu wyznacza. Nikt i nic nie może ani człowieka ani narodu tych praw pozbawiać” – stwierdził dziekan gnieźnieński.

Pod koniec liturgii Prymas Polski wręczył nominacje papieskie dwóm kapłanom archidiecezji gnieźnieńskiej. Godność Kapelana Jego świątobliwości otrzymali: ks. Roman Szulga, proboszcz parafii pw. św. Antoniego Padewskiego w Inowrocławiu oraz ks. Andrzej Budzyński pełniący posługę duszpasterską w Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii.

Prymas przekazał również cząstki relikwii św. Wojciecha przedstawicielom wspólnot, które wcześniej o ich ofiarowanie poprosiły. Relikwie otrzymały: parafia pw. Wniebowzięcia NMP w Białogórze (diec. pelplińska), parafia pw. św. Wojciecha w Bobowie (diec. pelplińska), Polska Parafia Personalna w Budapeszcie (Węgry), parafia pw. NMP Królowej Polski w Dąbrowie (arch. gnieźnieńska), parafia pw. św. Bonawentury w Pakości (arch. gnieźnieńska), parafia pw. św. Marcina w Sierakowicach (diec. pelplińska), parafia pw. św. Wojciecha w Suwałkach (diec. Ełcka), Archidiecezjalne Seminarium Misyjne „Redemptoris Mater” w Warszawie oraz parafia pw. św. Michała Archanioła w Zblewie (diec. pelplińska).

Mszę św. wspólnie z Prymasem Polski celebrowali: biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski, abp senior Henryk Muszyński, abp senior Józef Kowalczyk, bp senior Bogdan Wojtuś oraz przybyły do Gniezna bp Antoni Długosz, biskup senior archidiecezji częstochowskiej, a także Kanonicy Kapituły Prymasowskiej oraz gnieźnieńscy kapłani.

W Eucharystii wspólnie z mieszkańcami Gniezna i pielgrzymami uczestniczyły władze miasta, delegacje szkół oraz organizacji i stowarzyszeń m.in. Towarzystwa św. Wojciecha.

Dziękując na koniec za wspólną modlitwę abp Wojciech Polak polecił szczególnej modlitewnej pamięci obchodzącego dziś imieniny papieża Franciszka. Zaprosił również wszystkich do uczestnictwa w centralnych obchodach świętowojciechowych, które odbędą się w Gnieźnie w najbliższą sobotę i niedzielę z udziałem biskupów i pielgrzymów z całego kraju.

Należy dodać, że obchodzona 23 kwietnia uroczystość św. Wojciecha, ze względu na trwającą oktawę Wielkanocy, przeniesiona została w tym roku na dzień 30 kwietnia.

Transmisję z Mszy św. z katedry gnieźnieńskiej obejrzeć można na stronie www.archidiecezja.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem