Reklama

Z Umbrii do Bielawy

2015-05-14 13:58

Ks. Sławomir Marek
Edycja świdnicka 20/2015, str. 1, 4-5

Ks. Artur Tomczak
Św. Rita

Prosta dziewczyna z małego miasteczka w Umbrii. Nie pozostawiła po sobie podręcznika duchowości, ale całe jej życie było podręcznikowym przykładem wierności Bogu na ścieżkach trudnych, codziennych wyborów. Rita – młoda żona gwałtownego męża. Matka gniewnych synów. Niewiasta walcząca o pojednanie zwaśnionych rodzin. Zakonnica dzielnie propagująca dzieła miłosierdzia. Milcząca stygmatyczka obarczona bolesnymi znakami męki Chrystusowej. Na kartach historii zapisana jako patronka spraw po ludzku niemożliwych. Jedna z najsłynniejszych córek Półwyspu Apenińskiego.

Dolny Śląsk od kilku lat włącza się w kult skromnej włoskiej stygmatyczki dzięki siostrom augustiankom z Bielawy, w których kaplicy narodził się kult świętej. Kiedy tylko zamieszkały przy ulicy Wolności 6, poleciły swą działalność świętej patronce. Od czasu utworzenia parafii Bożego Miłosierdzia w 2006 r. kult stale się rozszerza, a bieżący rok zapisze się jako data utworzenia Bractwa. W liturgiczne wspomnienie świętej augustianki zainauguruje swoją działalność zatwierdzone przez Biskupa Świdnickiego pierwsze w Polsce Bractwo św. Rity, które powstaje jako wspólnota osób pragnących szerzyć kult św. Rity i modlitwą swoją wspierać wspólnotę Kościoła.

Skromne początki

Zaczęło się jak zwykle. Skromnie. Od obrazu i relikwii. W każdy wtorek po Mszy św. wieczornej odbywa się nabożeństwo ku czci Świętej patronki, a co drugi wtorek miesiąca można też oddać cześć relikwiom świętej, które na stałe znajdują się w parafii. Podczas wtorkowego nabożeństwa przedstawiane są wspomożeniu świętej intencje docierające do sióstr z całej Polski dzięki dobrodziejstwu nowoczesnej techniki – możliwość taką daje strona internetowa. Intencje są bardzo różne i dotyczą codziennego zmagania się z problemami zwykłych ludzi. Od próśb w sytuacjach zagrożenia życia, nieporozumień z rodziną i sąsiadami po dziękczynienia za otrzymane już łaski. W bielawskim ośrodku kultu św. Rity znajdziemy udokumentowane świadectwo uzdrowienia z choroby nowotworowej żołądka. Jest ono spisane w kronice parafialnej. Inną, bardziej tradycyjną formą przedstawienia intencji jest dostępna w kaplicy Sióstr Augustianek księga intencji, do której wierni mogą osobiście wpisywać swoje prośby i dziękczynienia. Kult św. Rity ciągle się rozwija i przyciąga coraz większą liczbę jej czcicieli.

Reklama

Bractwo

22 maja 2015 r. o godz 18 w murach budującego się kościoła rozpocznie się uroczysta Msza św. pod przewodnictwem o. Wiesława Dawidowskiego, prowincjała Augustianów z Krakowa. Podczas Mszy św. nastąpi uroczyste zawiązanie Bractwa i obłóczyny członków. Bractwo posiada adres e-mail: bractworita.bielawa@gmail.com, dzięki któremu osoby zainteresowane mogą zapisać się do honorowego członkostwa. Każdy z członków Bractwa otrzymuje legitymację i dystynktorium z postacią św. Rity. Powstanie i statut Bractwa mają aprobatę Biskupa Świdnickiego i mają przyczynić się do pogłębienia wiary i przybliżać osobę św. Rity coraz większej rzeszy wiernych.

Tajemnicza reformatorka

Nie pozostał po niej żaden wiersz ani tekst pisany prozą, bo nie napisała dosłownie niczego. Na tym nie koniec. Historiografowie nie odnotowali też ani jednego słowa, jakie wyszłoby z jej ust. Nie brała udziału w rozgrywkach politycznych, nie znała wielkich tego świata, ani nie miała reformatorskiego impulsu jak żyjąca w tamtych czasach Katarzyna ze Sieny. Pomimo to przyćmiła blask niejednego świętego dzięki temu, że jej najgłębszym pragnieniem była reforma siebie i swoich najbliższych. Do dzisiaj Święta od Róż, jak nazywa ją pobożność ludowa, jest obecna w świadomości wielu katolików jako potężna orędowniczka, patronka spraw niemożliwych i po ludzku beznadziejnych. Historia dość drastycznie się z nią obeszła. Żaden ze współczesnych biografów nie wykazał chęci skrzętnego spisania jej życia. Co gorsze, w burzliwych wiekach zagubiła się większość dokumentów dotyczących Rity z Cascia. Na szczęście dla potomnych zachowały się Akta procesu beatyfikacyjnego z roku 1626, które stały się podstawowym źródłem wszelkich informacji o jej życiu. Drugim cennym materiałem archiwalnym okazała się trumna świętej, na której anonimowy artysta uwiecznił dwa wizerunki świętej oraz zwięzły tekst opiewający ziemskie zasługi świętej.

Czasy grzeszników i świętych

Całe życie Rity z Cascia (czyt. Kaszja) przypada na niezwykle barwny, a zarazem brutalny okres historii Europy. Była to epoka pełna intryg oraz wybujałych ambicji politycznych książąt, władców, królów i papieży. Od dziesiątek lat kontynent pozostawał w stanie permanentnej wojny między Anglią a Francją, zwanej wojną stuletnią. Francja chciała uzależnić od siebie Italię, a włoscy książęta szukali sposobu, aby uniezależnić się od Państwa Kościelnego. Sam Kościół zresztą też pogrążony był w głębokim kryzysie. Demoralizacja i słabe wykształcenie kleru, wygodne życie zakonników, przepływ braci z jednej reguły do drugiej czy rozwiązywanie doraźnych problemów przy pomocy miecza składają się na przykry obraz schyłku średniowiecza. Papieże pozostający na wygnaniu we Francji mieli przeciw sobie nie tylko wrogów Kościoła, ale też antypapieży ustanowionych pod ich nieobecność w Rzymie. Jakby tego było mało, przełom XIV i XV wieku to dla Półwyspu Apenińskiego czas zarazy. „Czarna śmierć” zbierała obfite żniwo w całej Toskanii i Umbrii. Miasta były przeludnione, a niedostatki materialne odbijały się bardzo znacząco na postawie ludności. Bankrutowały domy handlowe i korporacje bankierskie, z których Włosi słynęli. W niewielkich miastach takich jak Cascia zaczął dominować model chrześcijan „wierzących niepraktykujących”.

Ten ponury obraz rozświetlają jednak kobiety i mężczyźni, którzy swoim życiem zaprzeczali ogólnemu marazmowi i demoralizacji. Ten trudny czas zrodził Kościołowi w całej Europie świętych Joannę d’Arc, Ryszarda Scorpe, Katarzynę Szwedzką, a także królową Jadwigę i Jana Kantego. Jednak palmę pierwszeństwa bez wątpienia dzierżyła Italia. Imiona, które wszyscy znają, mówią same za siebie. Św. Katarzyna ze Sieny, św. Bernard, św. Jan Kapistran są dowodem na to, że wola służenia Bogu może zrodzić się w każdych okolicznościach i w każdym czasie.

Matka, wdowa, zakonnica

W pięknych czasach, kiedy to nie emerytura, ale dzieci były gwarancją spokojnej starości, rodzice troszczyli się o dobre zamążpójście swoich dzieci. Tak było i w tym przypadku, a przynajmniej miało być. Pochodzący z mieszczańskiej rodziny Paolo Mancini wydawał się dobrym kandydatem na męża czternastoletniej Rity. Dobry ród i twardy charakter miały być gwarancją dobrej przyszłości. Jednak jak czytamy w aktach beatyfikacyjnych: „Choć wydawał się dobrym i przyzwoitym człowiekiem, kilka dni małżeństwa wystarczyło, aby stał się zupełnie innym”. Pomimo tego przez 18 lat żyła z mężem w zgodzie, znosząc w cichości serca trudny charakter Paola. Również synowie Rity – Giacomo i Paolo znani są z porywczego charakteru, który objawił się w tragicznym wydarzeniu w 1413 r. Mąż świętej w drodze powrotnej do Cascia został zdradziecko zamordowany przez kilku zabójców. Według logiki synów, ulgę w cierpieniu mogła przynieść jedynie vendetta. Pomimo ogromnej pracy wkładanej w ich wychowanie ani prośby, ani płacze nie zmiękczyły ich serca. Wtedy święta matka z bólem serca rozpoczęła modlitwę, aby Bóg zabrał ich z tego świata – bo lepiej, żeby odeszli bez grzechu, niż mieliby splamić swe ręce, żądne zemsty, krwią. Obraz matki proszącej o śmierć swoich dzieci, choć wydaje się szokujący, pokazuje zdrowy instynkt macierzyński św. Rity, opierający się o pragnienie prawdziwego dobra i powodzenia dzieci. Gdyby bowiem do skutku doszły plany synów, czekałby ich topór, a w sferze wiecznej męki piekielne. Co więcej, zemsta spowodowałaby eskalację nienawiści i dalsze ofiary. Według tradycji, modlitwy matki zostały wysłuchane.

Po śmierci najbliższych Rita przywdziewa augustiański habit i całe swe życie zawierza Jezusowi. Z ogromnym poświęceniem ofiarowuje swe życie Bogu w modlitwie, nieraz spędzając całe noce na wsłuchiwaniu się w Boży głos. Przez piętnaście lat cierpi znaki stygmatów, a odejście z tego świata jest naznaczone cudownymi wydarzeniami, które nasilają się jeszcze po jej śmierci i trwają do dni dzisiejszych.

Tagi:
św. Rita

Reklama

W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

2019-02-22 20:52

Zofia Białas

13 grudnia 2018 roku w kościele w parafii św. Barbary w Wieluniu zostały zainstalowane relikwie św. Rity.

Zofia Białas

Św. Rita od razu stała się Patronką parafialnych rekolekcji adwentowych, które w tym dniu się rozpoczynały. Po relikwie świętej Rity, zgodnie z życzeniem proboszcza z Casci, pojechał osobiście ks. Jarosław Boral, proboszcz parafii św. Barbary. Relikwie przybyły do parafii św. Barbary w Wieluniu tuż przed Eucharystią o godzinie 18.00, tuż przed rozpoczęciem rekolekcji. Od tej pory Wieluń stał się kolejnym miejscem w Polsce, gdzie są obecne jej relikwie i gdzie będzie rozwijał się jej kult.

Zobacz zdjęcia: W parafii św. Barbary rozwija się kult św. Rity

Rekolekcje rozpoczęły się ze świadomością obecności relikwii świętej. Tematem rozważań prowadzonych przez ks. dra Krzysztofa Białowąsa – postulatora rzymskiego, tego, który zainteresował parafian postacią świętej i który przywiózł relikwie wraz z ks. Jarosławem, stały się: cierpienie i postać świętej Rity – patronki od spraw beznadziejnych, augustianki, stygmatyczki i jednej z najpopularniejszych świętych Kościoła Katolickiego.

Wraz z przywiezieniem relikwii spełniło się marzenie ks. kanonika Jarosława (święcenia kapłańskie w dniu 22 maja, dzień śmierci świętej Rity) i parafian św. Barbary, którzy na przybycie relikwii przygotowywali się od kilku miesięcy. Znalazł się sponsor relikwiarza i ornatu z wizerunkiem świętej. Jednym z ostatnich elementów przygotowań na przyjęcie relikwii były odwiedziny sióstr augustianek z Krakowa w dniu 29 września 2018 r. Siostry przybyły na zaproszenie, ks. proboszcza Jarosława Borala i przybliżyły parafianom postać świętej. Dzięki siostrom i prelekcjom ks. Krzysztofa Białowąsa oraz filmowi o ostatnich latach życia Świętej, postać ta stała się nam bardzo bliska.

Dziś wiemy, że święta Rita (córka, żona, wdowa, matka, zakonnica) urodziła się w 1380 roku w Rocca Porena, niedaleko Cascia w środkowych Włoszech, w rodzinie włoskich wieśniaków. Jedynaczka, posłuszna rodzicom, nie poszła za głosem powołania do życia konsekrowanego, ale jako czternastoletnia dziewczyna została żoną i pomimo trudnego charakteru męża przeżyła z nim 18 lat. Po śmierci męża i dwóch synów wstąpiła do klasztoru św. Marii Magdaleny w Cascia. Została mniszką. Przez ostatnie 15 lat życia nosiła na czole znak ciernia Męki Pańskiej. Zmarła 22 maja 1457 roku. Cuda, jakie zaczęły się dziać za jej wstawiennictwem przyczyniły się do rozwoju jej kultu. Jej zwłoki, odkryte w 1467 roku okazały się nietknięte. Złożono je w ozdobnym sarkofagu. W roku 1628 papież Urban VIII zatwierdził jej kult, a Leon XIII, 24 maja 1900 r., kanonizował. Święta spoczywa w Cascia. Dziś jest tu Sanktuarium obejmujące jej dom rodzinny, klasztor i kościół. W ikonografii przedstawiana jest w czarnym habicie, białym welonie i cierniem na czole. Jej atrybuty to: dwoje dzieci, krucyfiks, cierń (symbol cierpienia), figa, pszczoły, róża, która zakwitła dla niej w środku zimy (symbol nadziei).

Czy parafia św. Barbary w Wieluniu stanie się miejscem jej kultu? Czy św. Rita wybrała sobie to miejsce?

Dziś parafianie św. Barbary, i nie tylko, mogą powiedzieć – w Wieluniu rodzi się kult św. Rity. Jej relikwie, uroczyście wniesione do kościoła w niedzielę 16 grudnia przez ks. Krzysztofa Białowąsa i oddane ks. Jarosławowi wraz z aktem przekazania od pierwszej chwili doznają czci. Już wtedy poświęcono pierwsze róże i po raz pierwszy relikwie zostały ucałowane.

Pierwsze nabożeństwo odprawione zostało już 22 grudnia, kolejne 22 stycznia i 22 lutego 2019 roku. Na nabożeństwa i Eucharystie, w czasie, których na ołtarzu stoją relikwie św. Rity z Casci, przychodzi coraz więcej ludzi, wielu z różami w dłoni, wielu z prośbami, wielu z podziękowaniami. Każde nabożeństwo i Eucharystia kończy się poświęceniem róż i błogosławieństwem relikwiami świętej. Tak było i 22 lutego, br., ale na tym nabożeństwie i Eucharystii było już wielu przedstawicieli innych parafii wieluńskich, czcicieli św. Rity, którzy tu chcą oddawać jej cześć i prosić o wstawiennictwo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak przeżywać Wielki Tydzień

Magdalena Lewandowska
Edycja wrocławska 13/2010

Bożena Sztajner/Niedziela

Przed nami wyjątkowy czas - Wielki Tydzień. Głębokie przeżycie i zrozumienie Wielkiego Tygodnia pozwala odkryć sens życia, odzyskać nadzieję i wiarę. Same Święta Wielkanocne, bez prawdziwego przeżycia poprzedzających je dni, nie staną się dla nas czasem przejścia ze śmierci do życia, nie zrozumiemy wielkiej Miłości Boga do każdego z nas. Wiele rodzin polskich przeżywa Święta Wielkanocne, zubożając ich treść. W Wielkim Tygodniu robi się porządki i zakupy - jest to jeden z koszmarniejszych i najbardziej zaganianych tygodni w roku, często brak czasu i sił nawet na pójście do kościoła w Wielki Czwartek i w Wielki Piątek. Nie pozwólmy, by tak stało się w naszych rodzinach.

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień otwiera Niedziela Palmowa. Nazwa tego dnia pochodzi od wprowadzonego w XI w. zwyczaju święcenia palm - liturgia bowiem wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, bezpośrednio poprzedzający Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu. Witające go tłumy rzucały na drogę płaszcze oraz gałązki, wołając: „Hosanna Synowi Dawidowemu”.
Palmy w Polsce zastępują często gałązki wierzbowe z baziami. Po ich poświęceniu zatyka się je za krzyże i obrazy, by strzegły domu od nieszczęść i zapewniały błogosławieństwo Boże. Jak wspomina pani Krystyna Kolbuszowska z Trzebnicy, tradycje Niedziel Palmowej są bardzo bogate: - Pamiętam, jak uroczyście przeżywano Niedzielę Palmową na Kresach. Tato, po porannej Mszy św. i po poświęceniu przygotowanych przez nas palm, szedł na pola i wtykał gałązki w ziemię, by Pan Bóg strzegł zasiewów i plonów przed gradem, suszą i nadmiernym deszczem. Mama zatykała je też za wszystkie święte obrazy w domu, by zapewniały błogosławieństwo Boże. Potem był uroczysty obiad i wspólne czytanie Pisma Świętego. Rodzice tłumaczyli mnie i mojemu rodzeństwu, że zaczął się najważniejszy tydzień w roku, że przed nami wielkie święta. Wielka szkoda, że dziś te tradycje zanikają, chociaż wiem, że na Dolnym Śląsku są jeszcze rodziny, szczególnie te z kresowymi korzeniami, które starają się je kultywować.

Wielki Poniedziałek

Poniedziałek, wtorek i środa Wielkiego Tygodnia są dniami szczególnie poświęconymi sakramentowi pojednania - nie wyróżniają się niczym, jeśli chodzi o liturgię. Warto więc, jeżeli ktoś nie zrobił tego do tej pory, udać się wtedy do konfesjonału, by oczyścić serce. - Nie zostawiajmy spowiedzi na ostatnią chwilę - przekonuje ks. inf. Adam Drwięga, proboszcz wrocławskiej katedry. - Jak najwcześniej skorzystajmy z sakramentu pokuty w naszych parafiach. Kiedy wierni spowiadają się w czasie Triduum Paschalnego, nie mają szans na głębokie przeżycie tych wyjątkowych liturgii. Stoją w długich kolejkach, nie skupiają się na celebracji, nie wchodzą w ten szczególny czas. A naprawdę inaczej się przeżywa Święta, kiedy Chrystus Zmartwychwstały jest w nas.

Wielki Wtorek

Dla niektórych Wielki Wtorek niczym nie różni się od pozostałych dni w roku, ale są osoby, takie jak psycholog Elżbieta Łozińska, dla których to czas wyjątkowy: - Jak sama nazwa wskazuje Wielki Tydzień obejmuje siedem dni, nie tylko Triduum Paschalne. Dlatego u nas Święta rozpoczynają się od początku tygodnia. Skupiamy się na modlitwie, na rozmowach, dobrej lekturze. To dla czas przygotowania, nie tylko domu, stołu, potraw, ale przede wszystkim czas przygotowania naszych serc na przyjście Chrystusa. Staramy się wyciszać, nie słuchać radia czy innych mediów, dzieciom opowiadamy o Triduum Paschalnym, o Wielkanocy. Przygotowujemy dla nich specjalną lekturę - w tym roku będzie nam w Wielkim Tygodniu towarzyszyć książka „Na koniec świata”, opowiadająca prawdziwą historię Antka, który miał zaledwie sześć lat, kiedy zmarł na chorobę nowotworową. Antek odszedł w trakcie Oktawy Wielkanocnej. Towarzyszył Jezusowi w Jego cierpieniu i śmieci, wziął udział również w Jego Zmartwychwstaniu.

Wielka Środa

Warto tak rozłożyć swoje obowiązki, by w Wielką Środę nie zajmować się już porządkami i nie biegać po sklepach, ale przygotowywać się do głębokiego wejścia w Triduum Paschalne. Dla Barbary Nonckiewicz, mamy siódemki dzieci, Wielka Środa to czas skupienia i wyciszenia: - Zawsze tak rozplanowywałam obowiązki, by na Wielką Środę zostały już tylko niezbędne rzeczy do zrobienia. W ten dzień całą rodziną staramy się pościć i wyciszać przed wielką tajemnicą Triduum Paschalnego. To dobry czas, by wytłumaczyć dzieciom znaczenie następnych dni, by przygotować je do udziału w obchodach świątecznych. Wielka Środa to taki ostatni dzwonek wzywający do skupienia się na tym, co naprawdę ważne.

Wielki Czwartek

Zupełnie inaczej przeżywa się Poranek Wielkanocny, gdy poprzedziło go uczestnictwo w liturgii Triduum Paschalnego. To dla chrześcijanina najważniejsze dni w roku. W Wielki Czwartek obchodzimy święto kapłanów, ponieważ w tym dniu w czasie Ostatniej Wieczerzy został ustanowiony sakrament kapłaństwa oraz sakrament Eucharystii. Warto te wszystkie ważne rzeczy wyjaśniać naszym dzieciom: - Przed pójściem na wieczorną Mszę św. rozmawiamy z naszym pięcioletnim synkiem Jasiem i opowiadamy, że ksiądz będzie ubrany na biało, ponieważ jest to dzień ustanowienia Najświętszego Sakramentu oraz sakramentu kapłaństwa - mówi Katarzyna Stasiak z Oleśnicy. - Razem z mężem staramy się mu wyjaśnić, co stało się w Wieczerniku w czasie Ostatniej Wieczerzy i że to na tę pamiątkę odprawia się dziś w kościele Mszę św. Zostajemy również przez chwilę przy ołtarzu adoracji, by Jasiu mógł z bliska zobaczyć Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. To dla nas i dla naszego synka wieczór w kościele pełen wrażeń i głębokich przeżyć.

Wielki Piątek

Dzień Męki i Śmierci Chrystusa. Niech w tym dniu będzie w naszym domu cisza pozwalająca przeżyć Misterium Męki i Śmierci Jezusa. O godzinie 15.00, godzinie śmierci Pana Jezusa, uklęknijmy z rodziną, by się wspólnie pomodlić - może to właśnie będzie najodpowiedniejszy moment, aby przedłożyć Bogu największą prośbę rodziny. Postarajmy się w domu w centralnym miejscu wyeksponować krzyż na białym obrusie. Warto tego dnia wyłączyć radioodbiorniki, telewizory czy komputery. Obowiązuje post ścisły, a więc nie tylko jakościowy, ale i ilościowy. Jeżeli jest to możliwe, weźmy tego dnia udział w parafialnej Drodze Krzyżowej. Wieczorem gromadzimy się na liturgii wielkopiątkowej - jest ona długa, ale bardzo bogata i piękna: Liturgia Słowa poprzedzona procesją i leżeniem krzyżem przez kapłanów przed obnażonym ołtarzem, uroczysta adoracja krzyża, komunia i procesjonalnie przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. Pamiętajmy, by udać się na adorację Grobu Pańskiego. To wielkopostne pielgrzymowanie ma swoje korzenie w Jerozolimie, gdzie gromadzono się w miejscach Męki Chrystusa, aby Mu duchowo towarzyszyć od Wieczernika i Góry Oliwnej, aż do miejsca jego Grobu. W Polsce ten zwyczaj jest pielęgnowany od XIV w.

Wielka Sobota

Jest dniem spoczynku Pana Jezusa w Grobie. To nie dzień żałoby, ale powinien być wypełniony zadumą nad cudem Zmartwychwstania. To właśnie dzisiaj jest tak ukochane przez wszystkie dzieci święcenie pokarmów. Niestety dzieci, które są przyprowadzane do kościoła tylko raz w roku, właśnie z koszyczkiem „do pokropienia”, pytają, dlaczego Jezus leży w grobie i niewiele rozumieją z odpowiedzi. - Poranek Wielkiej Soboty to dla naszych dzieci czas szczególny - opowiada pani Barbara. - Od rana zajmują kuchnię, malują pisanki, przygotowują koszyczek. Potem wielkie mycie, ubieranie i można z dumą iść na święconkę do kościoła. Wtedy też nawiedzamy Jezusa w grobie, z nadzieją w sercu czekając na jutrzejsze Zmartwychwstanie.
Po zapadnięciu zmroku rozpoczynają się obchody Wigilii Paschalnej - jest to najbardziej uroczysty wieczór w roku liturgicznym. Wigilia Paschalna nie jest częścią Wielkiej Soboty, jej radosna liturgia należy już do obchodów Dnia Zmartwychwstania. Obchód Wigilii Paschalnej składa się z czterech części: Liturgii Światła, Liturgii Słowa, Liturgii Chrzcielnej i Liturgii Eucharystycznej. W czasie Liturgii Światła kapłan przed kościołem poświęca ogień, odpala paschał, wnosi uroczyście światło do ciemnego kościoła i śpiewa Orędzie Paschalne. W drugiej części są czytane fragmenty Pisma Świętego, w których rozważamy, co Bóg uczynił dla nas od początku świata. Podczas Liturgii Chrzcielnej ksiądz dokonuje poświęcenia wody, a wierni odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Odnowieni biorą udział w Mszy Paschalnej, w czasie której zabrzmią wszystkie dzwony i dzwonki.
Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota z Niedzielą Paschalną są dniami szczególnie bogatymi w obchody liturgiczne. Warto w pełni z tego bogactwa skorzystać. Jest to wspaniały dar Kościoła, który może ubogacić naszą rodzinę i zbliży nas do Chrystusa. Dzięki głębokiemu przeżyciu Wielkiego Tygodnia, zanurzeniu się w tajemnicę Bożej Miłości, mamy szansę rzeczywiście odnowić nasze życie, odnowić naszą wiarę i nawrócić się do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Baranek i wspólnota

2019-04-18 21:25

Magda Nowak

– Kiedy w ten Wielki Czwartek próbujemy po raz kolejny pokłonić się wobec tajemnicy Mszy św., to dziś wydobądźmy z niej te dwie prawdy: Baranek i wspólnota, dwie nieodłączne tajemnice każdej Mszy św. – powiedział bp pomocniczy archidiecezji częstochowskiej Andrzej Przybylski. Słowa te wybrzmiały podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej sprawowanej w archikatedrze częstochowskiej na pamiątkę ustanowienia sakramentów kapłaństwa i Eucharystii.

– Nie mamy wątpliwości, że baranek ofiarny to dla nas Chrystus, bo zawsze kiedy przyjmujemy Jego ciało przed komunią św. słyszymy te słowa: oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Ale czy przyjmujemy Go tylko dla siebie? Tylko dla własnej pobożności, świętości, bliskości z Bogiem? – pytał biskup. – Pan wyraźnie nam mówi, dlaczego Baranek nazywa się podczas Mszy św. komunią, bo Bogu chodzi o wspólnotę, bo tych wszystkich najważniejszych tajemnic, które w tych dniach będziemy przeżywać, Bóg nie czyni dla siebie. Bóg nie ponosi cierpienia dla samego siebie, żeby pokazać swoje bohaterstwo, Bóg nie umiera na krzyżu dla samego siebie i wreszcie nie zmartwychwstaje dla samego siebie, ale dla nas, dla każdego z nas.

Bp Andrzej Przybylski podkreślił, że Eucharystia kształtuje w nas zdolność do jedności. – Jesteśmy wiarygodnymi uczniami Chrystusa tylko we wspólnocie. Kiedy będziemy głosić Ewangelię i nie będziemy żyć we wspólnocie, i nie będziemy zdolni do jedności, to nasza ewangelizacja nie będzie skuteczna, bo nam nikt nie uwierzy, że jesteśmy reprezentantami Boga, a nie umiemy jak Bóg się miłować, przebaczać, być jednym – stwierdził. Wskazał również, że Kościół to nie organizacja społeczna, stowarzyszenie czy instytucja, Kościół to relacja z Bogiem i nasze wzajemne relacje.

Tradycyjnie Liturgia Wielkiego Czwartku połączona była z obrzędem umycia nóg. Biskup Przybylski obmył stopy dwunastu mężczyznom na znak, jaki uczynił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy obmywając stopy dwunastu apostołom, dając im tym przykład miłości i pokory. Eucharystia zakończyła się procesyjnym przeniesieniem Najświętszego Sakramentu do ołtarza wystawienia tzw. Ciemnicy symbolizującej uwięzienie Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem