Reklama

Mama spełniona

2015-05-21 12:27

AS
Edycja wrocławska 21/2015, str. 1

Archiwum prywatne Ilony Phan-Tarasiuk

Bycie mamą to nie dla wszystkich sprawa piękna i oczywista. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest bardzo wiele. Jednak przy okazji przypadającego 26 maja Dnia Matki warto zwrócić uwagę na to, dlaczego macierzyństwo daje radość i co zrobić, aby będąc mamą, być też kobietą spełnioną.

Mama – tata – dziecko

Ilona Tarasiuk ma dwójkę dzieci – Marysię i Tymka. Poza tym, że jest szczęśliwą żoną i mamą, prowadzi szereg warsztatów, które pomagają kobietom zrozumieć, że ich życie leży w ich rękach i że naprawdę mogą się realizować.

Reklama

– Często robimy z macierzyństwa obowiązek. Mówimy sobie: muszę zrobić dziecku kanapki do szkoły, muszę wyjść z nim na spacer… Warto zastanowić się nad tym, czy potrafię zamienić „muszę” na „chcę”. Jeśli tak, to świetnie, jeśli nie – popracujmy nad tym. Życie w przekonaniu, że coś muszę, powoduje frustrację i niezadowolenie. Choć wiele mam może to zaskoczyć, aby dawać swoim dzieciom to, co najlepsze, najpierw trzeba zatroszczyć się o siebie, a najważniejsze, co można dla nich zrobić, to kochać ich tatę. – Po narodzinach dziecka nie zapominajmy, że to mężowi ślubowałyśmy miłość, wierność i że nie opuścimy go aż do śmierci. Najpierw jestem żoną, a więc i kobietą. Jeśli zachowuję ten porządek, nie mam poczucia, że macierzyństwo coś mi zabiera, odziera mnie z kobiecości – mówi I. Tarasiuk.

Dziecko najlepszym nauczycielem

Macierzyństwo to świetna szkoła cierpliwości i pokory. – Najlepszą matką dla moich dzieci byłam, zanim się urodziły. Wydawało mi się, że jestem najłagodniejsza, najcierpliwsza i w ogóle „naj”. Kiedy dzieci przyszły na świat, zmierzyłam się z samą sobą – opowiada I. Tarasiuk. – Nauczyłam się przede wszystkim pokory i łagodności wobec samej siebie. Dzieci uczą się wyrażać emocje w relacji do mamy, bo jest im najbliższa. – Przez jakiś czas emocje moich dzieci bardzo brałam do siebie. Potem zrozumiałam, że ich złość nie jest wymierzona przeciwko mnie, a moim zadaniem jest wytłumaczyć im, jak mogą sobie z nimi poradzić i w jaki sposób je wyrażać. Jaki jest przepis na to, by być szczęśliwą mamą? – Spójrzmy na macierzyństwo oczyma wdzięczności. Kryzysy zawsze będą się pojawiać, ale są one dla nas dobre i rozwojowe. Dom nie może być jednak dla mamy całym jej światem, musi zadbać także o siebie.

Tagi:
matka

Polka prześladowana w Norwegii - Barnevernet odbiera dziecko

2019-03-15 17:29

BOŻENA SZTAJNER zdjęcie ilustracyjne

Instytut Ordo Iuris udziela pomocy młodej Polce, której norweski urząd Barnevernet odebrał dziecko, a wcześniej namawiał do dokonania aborcji. Możliwość widzenia się matki z córką została przez urzędników ograniczona niemal do zera. W pomoc kobiecie i dziecku zaangażował się także były konsul RP w Norwegii – dr Sławomir Kowalski.

Pani Joanna, jeszcze jako dziecko wyjechała z matką do Norwegii w 2010 r. Rok później obie trafiły do centrum pomocy kryzysowej dla samotnych matek. W 2012 r. pieczę zastępczą nad dziewczynką przejął urząd do spraw dzieci – Barnevernet. Nie otrzymała jednak koniecznej pomocy. Wielokrotnie zmieniała domy zastępcze i instytucje socjalne, powracała do matki lub ponownie umieszczana była w pieczy zastępczej.

W 2015 r. Joanna zaszła w ciążę. Pomimo namów urzędników Barnevernet nie zgodziła się na aborcyjne zabicie nienarodzonego dziecka. Wiedząc, że urzędnicy zamierzając odebrać dziecko zaraz po urodzeniu, kobieta uciekła do Polski i zatrzymała się u rodziny. W kwietniu 2016 r. urodziła się Lena. Ze względu na trudną sytuację rodzinną w październiku Joanna wróciła z dzieckiem do Norwegii i zamieszkała ze swoją matką. Niebawem Barnevernet odebrał dziecko Joannie i umieścił je w rodzinie zastępczej. Zrozpaczonej kobiecie przyznano prawo do widzenia się z córką trzy razy w roku po jednej godzinie i to pod nadzorem urzędnika. Takie traktowanie kobiety przez Barnevernet doprowadziło ją do problemów ze zdrowiem, m.in. depresji.

Obecnie Joanna przebywa w Polsce. Jeszcze w czasie sprawowania swej konsularnej funkcji w pomoc matce zaangażował się dr Sławomir Kowalski, wydalony przez stronę norweską za nadmierne zaangażowanie w pomoc polskim rodzinom w Norwegii. Sprawą zajął się Instytut Ordo Iuris, którego prawnicy skierowali do Ministerstwa Sprawiedliwości wniosek o przejęcie pieczy nad trzyletnią córką Joanny przez jej ciotkę mieszkającą w Polsce. Tym sposobem dziecko wróciłoby do kraju, gdzie o jego dalszym losie decydowałyby już polskie władze. Na takie rozwiązanie pozwala Konwencja Haska z 1996 roku, której stronami są zarówno Polska jak i Norwegia.

„Konwencja o Prawach Dziecka nakłada na Norwegię obowiązek poszanowania prawa dziecka do zachowania jego tożsamości, a także stosunków rodzinnych. Ustalenie kontaktów z dzieckiem na poziomie 3 godzin rocznie bezsprzecznie narusza ten obowiązek. Kontakty w takim wymiarze nie pozwolą utrzymać więzi na żadnym poziomie. W naszej ocenie najlepszym dla dobra dziecka jest ustanowienie pieczą zastępczą zamieszkałych w Polsce członków rodziny dziewczynki” - wskazuje adw. Jerzy Kwaśniewski, Prezes Ordo Iuris.

W pomoc Joannie zaangażowani są adw. Jerzy Kwaśniewski i adw. Filip Wołoszczak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Dziewiecki: aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów

2019-03-25 15:47

rm / Radom (KAI)

Aktywiści LGBT+ odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych - uważa pedagog, psycholog i autor wielu książek o dojrzałości ks. Marek Dziewiecki. Jego zdaniem, w ostatnich tygodniach w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary.

Monika Jaworska

Ks. Dziewiecki w swoim felietonie opublikowanym na stronie radioplus.com.pl napisał, że w reakcji na podpisanie przez prezydenta Warszawy deklaracji LGBT+, wielu rodziców, księży, psychologów i pedagogów, prawników, a także polityków i przedstawicieli mediów, wypowiedziało swoje poważne obawy i swój sprzeciw.

Dodał, że reakcją ze strony aktywistów LGBT+ oraz ich politycznych i medialnych sponsorów "jest skrajnie agresywny atak na tych, którzy odważyli się skorzystać z wolności słowa oraz z prawa do demaskowania demoralizatorów, którzy pod pozorem uczenia „tolerancji” chcą seksualizować polskie dzieci i wikłać je w uzależnienie od popędu".

Według ks. Dziewieckiego w celu realizacji obyczajowej rewolucji aktywiści LGBT+ posługują się hasłem „tolerowania” i „respektowania” mniejszości seksualnych. Dodaje, że wobec każdego, kto odważa się pokazywać, o jakie konkretnie mniejszości chodzi i jakie są ostateczne cele ich działania, środowiska LGBT+ stosują wszelkie formy agresji, zastraszania i terroru.

- Przekonała się o tym na przykład pani kurator z Małopolski czy polska mistrzyni świata w windsurfingu. O osobach, które precyzyjnie analizują deklarację LGBT+ oraz pokazują jej praktyczne konsekwencje, aktywiści gejowscy wyrażają się w sposób wulgarny i z pogardą. Usiłują takie osoby odczłowieczyć i odebrać im prawa obywatelskie, w tym wolność słowa i sumienia. Odmawiają nam nawet prawa do przytaczania faktów i cytowania wyników badań naukowych, pokazujących na przykład to, że wśród czynnych homoseksualistów jest zdecydowanie wyższy niż u heteroseksualistów odsetek chorób wenerycznych, pedofilii, uzależnień, agresji czy samobójstw - pisze ks. Dziewiecki.

Autor wielu książek o dojrzałości stwierdził też, że według aktywistów LGBT+ nie wolno nam mówić nawet o tak oczywistym fakcie, jak to, że osoby homoseksualne tworzą związki chore, bo niepłodne, a niepłodność jest przecież na liście chorób WHO. - Usiłują nam zakazać nawet samo już wyliczanie, o jakie konkretnie mniejszości seksualne chodzi. Agresywnie i wulgarnie atakują tych, którzy mają odwagę wyliczać mniejszości ukryte pod symbolem „Plus”. Wśród takich mniejszości są między innymi pedofile, zoofile czy nekrofile - pisze psycholog.

- Aktywiści LGBT+ nie mówią, że istnieją takie mniejszości seksualne, które ze względów etycznych czy z troski o dobro społeczeństwa, powinno się wyłączyć z owego „Plus”. Mimo to z furią atakują tych, którzy mają odwagę wymieniać po imieniu mniejszości, od których aktywiści LGBT+ się nie odcinają i których przecież nie potępiają (z wyjątkiem księży-pedofilów) - czytamy w felietonie.

Według ks. Dziewieckiego środowiska LGBT+ nie chronią wszystkich mniejszości, a jedynie niektóre. - Zupełnie nie przejmują się na przykład losem tych nastolatków - mimo, że są mniejszością - którzy w szkole, wśród rówieśników czy na stronach społecznościowych publicznie stwierdzają, że żyją w czystości, że postępują zgodnie z Dekalogiem, bo to daje im trwałą radość, że dumni są z tego, iż kierują się miłością i odpowiedzialnością, że panują nad swymi popędami. Pod adresem tych nastolatków kierowane są diabelskie wręcz wulgaryzmy i wyzwiska. Wylewa się na nich fala hejtu i skrajnej agresji. „Tolerancjoniści” spod znaku LGBT+ nie mówią nawet słowa w obronie bestialsko atakowanej i wyśmiewanej młodzieży, która dumna jest ze swej rozumności, wolności i zdolności, by wiernie kochać - pisze kapłan.

Ks. Dziewiecki zauważył, że w ostatnich tygodniach aktywiści LGBT+ w coraz bardziej otwarty sposób odsłaniają swoje zamiary. Z jednej strony chcą, by ich związki były uznane za „małżeństwa” i by mieli prawo do adoptowania dzieci. Z drugiej strony chcą doprowadzić do dyktatury seksualnych mniejszości po to, by większość społeczeństwa dała się zastraszyć i by poczuła się bezradna.

- W tym celu grożą większości społeczeństwa dręczeniem, a nawet więzieniem, gdy tylko dojdą do władzy. Z punktu widzenia aktywistów LGBT+ i ich politycznych oraz medialnych sponsorów to jedyna szansa na realizację przyjętych planów. Wiedzą bowiem, że w dyskusji na argumenty nie mają żadnych szans. Ci, którzy okazują się skrajnie wulgarni i agresywni, chcą wchodzić do przedszkoli i szkół pod pozorem uczenia tolerancji i szacunku. Ci, którzy publicznie chwalą się tym, że ich bogiem jest seks i szukanie przyjemności za każdą cenę, chcą być edukatorami seksualnymi dzieci. Ci, którzy walczą z własną płcią i okaleczają własne ciało, chcą uczyć polskie dzieci „określania” swojej tożsamości płciowej. Ci którzy tworzą pary niepłodne, chcą mówić o zdrowiu i płodności - pisze ks. Marek Dziewiecki.

- Środowiska LGBT+ wiedzą, że będą w stanie zrealizować swoje cele tylko wtedy, gdy zdobędą władzę dyktatorską i gdy skutecznie zastraszą większość naszego społeczeństwa. Wydaje się to nierealne, by garstka szaleńców seksualnych to osiągnęła. Historia kilku ostatnich dziesięcioleci dowodzi jednak, że jest to jednak całkiem realne zagrożenie. Wystarczy, żeby większość społeczeństwa - jak to miało miejsce w niektórych państwach Europy Zachodniej - pozostawała bierna i by zlekceważyła śmiertelne zagrożenie dla małżeństwa, rodziny, wychowania i cywilizacji życia - czytamy dalej w felietonie ks. Dziewieckiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Mocni Duchem i wiedzą

2019-03-26 08:20

Grzegorz Jacek Pelica

Grzegorz Jacek Pelica

Moc Ducha Świętego w rodzącym się Kościele - to tytuł 16. edycji Archidiecezjalnego Konkursu Wiedzy o Nowym Testamencie. Po przygotowaniach i eliminacjach szkolnych, 19 marca rozstrzygnięto go w Szkole Podstawowej im. Kazimierza Górskiego w Wierzbicy. Patronat nad konkursem objął dziekan dekanatu siedliskiego i proboszcz parafii pw. Matki Bożej Ostrobramskiej w Wierzbicy ks. Krzysztof Proskura, który ufundował nagrody i wyróżnienia oraz wójt gminy Wierzbica Zdzisława Deniszczuk, która zapewniła wszystkim uczestnikom drugie śniadanie. Sekretarzem konkursu i głównym organizatorem była Halina Rybaczuk, katechetka z Wierzbicy, przy wsparciu wikariusza ks. Grzegorza Garbacza.

Oprócz pogłębienia wiedzy biblijnej, ze szczególnym uwzględnieniem księgi Dziejów Apostolskich, która opisuje historię chrześcijan w pierwszym wieku i działanie Ducha Świętego w Kościele czasów apostolskich, konkurs miał na celu pogłębienie wiedzy o wartościach i właściwych postawach, której efektem jest zapobieganie uzależnieniom i nałogom. W finale zmagań, mających wykazać wiedzę w zakresie jednej z najobszerniejszych i najtrudniejszych ksiąg Nowego Testamentu, wzięło udział 27 uczestników z kilkunastu szkół z całego województwa.

Zwycięzców wyłoniła komisja w składzie: ks. Tomasz Atras, ks. Grzegorz Opoka, ks. Michał Bijak i Marian Gański. Spośród uczniów najstarszych klas szkoły podstawowej nagrody otrzymali: Oliwia Zając (Niepubliczna Szkoła Podstawowa w Kaniem), Wiktoria Świderczuk (SP w Lisznie) i Dariusz Stepczuk (SP w Wierzbicy), Alan Kieś (SP nr 7 w Chełmie). Przyznano dwa wyróżnienia; otrzymali je Łukasz Staniak i Natalia Stepczuk (SP w Wierzbicy). W kategorii młodzieży gimnazjalnej najlepszymi okazali się: Magdalena Puk (SP nr 1 w Chełmie), Justyna Niedźwiecka (SP w Lisznie) i Amelia Kuchcewicz (SP nr 2 w Łęcznej). Wyróżniono: Marcelinę Zakrzewską (SP nr 2 w Łęcznej), Michała Bielawskiego (SP nr 18 w Lublinie) oraz Aleksandrę Kaźmierak i Natalię Hanczaruk (SP w Wierzbicy). Wiedzę gimnazjalistów oceniali: ks. Grzegorz Garbacz, Elżbieta Kurzempa, Ewa Protasiewicz i Grzegorz Jacek Pelica.

Kolejna edycja konkursu zaplanowana została dla szkół podstawowych na marzec przyszłego roku, a tematem będzie prawdopodobnie jedna z Ewangelii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem