Reklama

Misje u stóp Krzyża

Parafia pw. św. Jana Kantego w Wapnicy

2015-06-03 10:46

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 23/2015, str. 4

Justyna Kurant

Nasze pielgrzymie kroki kierujemy obecnie do dekanatu Suchań. Pierwszą odwiedzaną przez nas parafią jest wspólnota św. Jana Kantego w Wapnicy

Pierwsze wzmianki o Wapnicy pochodzą z 1338 r. Gdy budowano twierdzę w Bytowie, wzmiankowano o podobnej w Wapnicy. Kolejna data to rok 1478, wiążący się z walką margrabiego Albrechta Achillesa z Brandenburgii przeciw wojskom księcia Bogusława X. W trakcie tych zmagań spalono grodzisko w Wapnicy, położone na wyspie. Wreszcie w 1492 r. czytamy o mianowaniu proboszcza w Wapnicy – N. Reddemera. Sam zaś kościół wzniesiono tutaj już w XII wieku. Parafia pw. św. Jana Kantego w Wapnicy została powołana do życia 9 października 1983 r., tuż po poświęceniu tutejszej świątyni – 30 kwietnia 1983 r. – przez bp. Stanisława Stefanka. Pierwszym proboszczem parafii został ks. Alojzy Kegel, który pracował tutaj do 1992 r. Podjął się on niełatwej pracy dokończenia odbudowy z ruin kościoła parafialnego oraz gruntownej rekonstrukcji również będącego w ruinie kościoła w Sicku. Kolejnym administratorem parafii był ks. Antoni Uglik, który pracował tu tylko kilka miesięcy. Następnym proboszczem został ks. kan. Grzegorz Kalamarz, który posługiwał w Wapnicy w latach 1992-97. Ważnym zadaniem, które rozpoczął, była rekonstrukcja wieży kościoła w Wapnicy. Następcą ks. G. Kalamarza był ks. kan. Krzysztof Bochnak, któremu przypadła w udziale finalizacja całkowitej odbudowy wieży kościoła, a także pomyślne rozpoczęcie i ukończenie domu parafialnego. W lipcu 2003 r. przybył do Wapnicy ks. Gerard Nuernberg. Po jego odejściu na emeryturę obecnym proboszczem jest ks. Arkadiusz Grzelak.

Czas Misji w Wapnicy przypadł na czas uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego oraz I Komunii św. Wierni z tej ponad 1200-osobowej parafii modlili się przed Chrystusowym Krzyżem od 15 do 22 maja 2015 r. Będąc szafarzem uroczystego wprowadzenia świętych znaków chrześcijaństwa do kościoła parafialnego, byłem świadkiem modlitewnego, pełnego głębokiego skupienia oczekiwania na ich przybycie z Drawna. Ks. proboszcz Arkadiusz Grzelak przygotował duchowo parafię na te święte dni, czego znakiem była obecność wiernych ze wszystkich miejscowości filialnych, a także ze Stargardu Szczecińskiego. Niezwykle budującym akcentem było odczytanie podczas powitania przez dwie parafianki opisu Męki Pańskiej z podziałem na role. Podkreśleniem godności wydarzenia była także obecność jeszcze w Drawnie, a następnie w Wapnicy dziekana dekanatu Suchań ks. dr. Stanisława Sasa Ilnickiego. Pierwszy dzień nawiedzenia zakończył się Apelem Jasnogórskim.

Drugi dzień peregrynacji (sobota) był czasem bardzo podniosłych chwil spędzonych przy krzyżu. Od rana wierni zaśpiewali Godzinki, a w samo południe odprawiona została uroczysta Msza św., podczas której czworo dzieci po raz pierwszy przyjęło do swego serca Chrystusa Eucharystycznego. Niewątpliwie dla tej grupy dzieci będzie to historyczna chwila, gdy oprócz daru Komunii zostały także pobłogosławione Relikwiami Krzyża Świętego. Popołudniem odmówiono Koronkę, odśpiewano Litanię Loretańską, by o godz. 18 ponownie uczestniczyć we Mszy św., a po niej adorację przy krzyżu zakończono modlitwą różańcową w intencji rodzin oraz Apelem. Dzień Pański to przede wszystkim Msze św. wraz z udzielaniem indywidualnego błogosławieństwa. Natomiast popołudniem po odmówieniu w kościele Koronki wszyscy wyruszyli w modlitewnej procesji do nowo postawionego przy drodze na Dobrzany przydrożnego krzyża, ufundowanego przez mieszkańców wioski, gdzie nastąpiło jego poświęcenie, pobłogosławienie relikwiami, a na zakończenie uczestnicy tej pięknej uroczystości uczestniczyli w nabożeństwie majowym. Dopełnieniem niezwykłości tego dnia był Apel Jasnogórski, kiedy z zapalonymi świecami odnowiono przyrzeczenia chrzcielne oraz te wynikające z sakramentu bierzmowania.

Reklama

W ciągu tygodnia adoracyjna modlitwa przy relikwiach oraz Krzyżu św. Ottona trwała zarówno w kościele parafialnym, jak i w świątyniach filialnych w Sicku i Sokolińcu. Schemat dnia był podobny i wyrażał się w porannej modlitwie Godzinkami, w południe modlitwą „Anioł Pański”, o godz. 15 Koronką do Miłosierdzia Bożego, następnie nabożeństwem majowym. Centralnym punktem była zawsze wieczorna Msza św. Czuwania w Sicku i Sokolińcu rozpoczynały się o godz. 19 i razem z Różańcem, Mszą św., Litanią i Apelem trwały do późnego wieczora. Istotnym elementem czuwań na filiach było także namaszczenie chorych oraz udzielenie im błogosławieństwa relikwiami. Podobnie jak w Wapnicy także i tutaj odnawiano przyrzeczenia chrzcielne.

Kiedy nazajutrz po zakończeniu, którego dokonał ks. Mariusz Wencławek SDB, rozmawiałem z ks. Arkadiuszem, z radością kapłańskiego serca świadczył o tym, że z dnia na dzień coraz bardziej liczniej wypełniał się kościół parafialny, co świadczy o owocach Misji i tym, jak wartościowy w osobiste spotkania był czas medytacji przed Chrystusem Ukrzyżowanym.

Tagi:
parafia

Reklama

Serce świątyni

2019-03-20 09:26

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 12/2019, str. V

Paweł Wysoki

Parafia pw. Matki Kościoła w Dębie (dekanat garbowski) jest jedną z najmniejszych w naszej archidiecezji. Wspólnotę, której przewodzi ks. Jan Rząd, tworzy zaledwie 800 osób zamieszkałych w kilku wioskach: Bronisławka, Choszczów, Dęba, Marianka, Paluchów, Posiołek i Wolica. Wiernych jednoczy wspólna wiara i troska o dom Boży; od lat starają się, by ich niewielki kościół był miejscem godnym i pięknym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Aktorka zaprasza na Narodowy Marsz Życia

2019-03-22 19:26

Artur Stelmasiak

Znana aktorka Dominika Chorosińska-Figurska zaprasza na ogólnopolski marsz w obronie dzieci przed aborcją oraz demoralizacją dzieci w szkołach, jak w przypadku warszawskiej Karty LGBT.

Artur Stelmasiak/Niedziela

- To jest doskonała okazja do tego, by zamanifestować nasze przywiązanie do wartości, ale także pokazać radość z tego, że życie rodzi się w naturalnej rodzinie - mówi "Niedzieli" Dominika Chorosińska-Figurska. - Nie możemy siedzieć tylko cicho w domach, ale czasem trzeba wyjść na ulice. Być uśmiechniętym i pokojowo nastawionym, ale jednocześnie stanowczo przypominać o najważniejszych wartościach jakimi są życie ludzkie i rodzina.

Narodowy Marsz Życia rozpocznie się w Narodowy Dzień Życia 24 marca na Placu Zamkowym w Warszawie o godz. 13.30. Wcześniej jego uczestnicy zaproszeni są również na Mszę św. do kościoła św. Anny o godz. 12.00 lub innych pobliskich kościołów. Trasa przemarszu wiedzie Traktem Królewskim na plac Trzech Krzyży.

Wśród postulatów marszu jest ochrona rodziny przed ideologią gender, ochrona dzieci przed szkodliwą edukacją LGBT w szkołach, a także uchwalenie przez Sejm prawa zniesienia aborcji eugenicznej. - Niestety ciągle na to czekamy. Moim zdaniem Polska opowiadając się za życiem dzieci mogłaby być wzorem dla Europy i Świata - podkreśla aktorka, która osobiście wybiera się na Narodowy Marsz Życia.

Jej zdaniem obecność na marszu jest naszym świadectwem przywiązania do wartości oraz wyrazem sprzeciwu wobec aborcji i ataków na rodzinę. - Doceniam to, że w ostatnich latach bardzo poprawiła się sytuacja rodzin, zwłaszcza wielodzietnych. Są w lepszej sytuacji ekonomicznej i w ten sposób wielu Polakom została przywrócona godność - mówi Dominika Chorosińska-Figurska, która od 2018 r. jest także radną sejmiku mazowieckiego.

Niestety wydarzenia z ostatnich tygodni pokazują, że ciągle pojawiają się nowe zagrożenia. Największe oburzenie i kontrowersje związane są z podpisaną przez prezydenta Warszawy tzw. Deklaracją LGBT+. - Tylnymi drzwiami wkrada się zła ideologia, która zagraża rodzinie i chce ją zniszczyć. Dlatego nie powinniśmy być cicho, ale głośno mówić, że nie zgadzamy się. Ja jako matka piątki dzieci nie zgadzam się na seksedukatorów w szkole - podkreśla aktorka. - My jako dorośli poradzimy sobie z tą ideologią i zagrożeniami, ale przecież jesteśmy odpowiedzialni także za bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój naszych dzieci. Idę więc na Narodowy Marsz Życia w obronie mojej rodziny, moich dzieci oraz tych dzieci, które same bronić się jeszcze nie mogą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem