Reklama

Jestem od poczęcia

Uśmiechnięty, skromny i rozmodlony

2015-06-18 09:58

Czesław Dutka
Edycja rzeszowska 25/2015, str. 6-7

Archiwum parafii
Ks. Stanisław Palka

Proboszcz parafii w Rożnowicach w dekanacie bieckim ks. Stanisław Pałka 24 maja, podczas Sumy dziękował Panu Bogu za dar kapłaństwa. Eucharystii przewodniczył bp Kazimierz Górny

Uroczystość zbiegła się z 35-leciem święceń kapłańskich, 30-leciem posługi w rożnowickiej parafii (w tym 17 lat pełnienia funkcji proboszcza), a także 60. rocznicą urodzin ks. Stanisława.

Ks. Stanisław Pałka urodził się w 1955 r. w Mokrzyskach k. Brzeska. Święcenia kapłańskie przyjął 25 maja 1980 r. z rąk abp. Jerzego Ablewicza. Przed przybyciem do Rożnowic w 1985 r. pracował przez dwa lata w Wojniczu oraz przez trzy lata w Oleśnie.

4 sierpnia 1992 r. od uderzenia pioruna spłonął kościół parafialny pw. św. Andrzeja Apostoła w Rożnowicach. Kilka dni później przybył do parafian bp Kazimierz Górny i na ich prośbę podjął decyzję o budowie nowego kościoła. Równocześnie, zgodnie z wolą parafian, powierzył sprawę budowy nowego kościoła ks. Stanisławowi Pałce – kapłanowi, który mimo młodego wieku cieszył się wielkim zaufaniem parafian. Kościół poświęcony Matce Bożej Fatimskiej został wzniesiony w ciągu trzech lat. 17 sierpnia 1997 r. bp Kazimierz Górny dokonał poświęcenia kościoła, wtedy też oznajmił o nominacji ks. Stanisława Pałki na proboszcza parafii.

Reklama

Ks. prał. Stanisław Pałka jest kontynuatorem pracy wielkich postaci rożnowickiej parafii: ks. Łukasza Forystka i ks. prał. Tadeusza Rączkowskiego. Wnosi chrześcijańską radość w życie parafii. Jest dobrym gospodarzem. Uśmiechnięty, żartujący, wspierający dobrym słowem, pomagający ludziom; skromny i rozmodlony, niezmieniający zdania pod wpływem opinii innych. Wielki czciciel Matki Bożej Fatimskiej.

W codziennej pracy niestrudzenie pomaga mu spora grupa parafian. Zawsze może liczyć na członków Akcji Katolickiej, KSM-u i parafialnej Caritas, licznej grupy ministrantów i lektorów, róż Żywego Różańca, Koła Przyjaciół Radia Maryja i Koła Przyjaciół Seminarium Duchownego. Nigdy nie zawiedli członkowie OSP i nauczyciele miejscowych szkół. Wreszcie nieoceniona jest pomoc księży rodaków; rożnowicka parafia była i jest parafią, w której od dziesiątków lat nie brakuje nowych powołań kapłańskich i zakonnych. Ksiądz Stanisław, zwany w Rożnowicach księdzem Stasiem, podkreśla, że zawsze spotykał ludzi dobrych i zaangażowanych w życie parafii, mimo zmieniającej się rzeczywistości.

W klimat uroczystości, na życzenie Jubilata bardzo skromnej, wpisały się program artystyczny w wykonaniu młodzieży gimnazjalnej oraz śpiew chóru parafialnego– najmłodszego dzieła w rożnowickiej parafii. Bp Kazimierz Górny w homilii ze wzruszeniem wspominał pobyty wśród rożnowickich parafian: ten pierwszy tuż po pożarze kościoła i następne, które były znaczącymi etapami w życiu Rożnowic. Wskazując na pracę księdza proboszcza, raz jeszcze potwierdził, że kapłan jest nieustannie potrzebny jako pasterz, świadectwo i świadek prawdy – na wzór Chrystusa. Takim kapłanem jest ksiądz Stanisław.

Tagi:
kapelan

Polska potrzebuje modlitwy

2018-03-21 09:41

Z ks. prał. Zbigniewem Krasem – kapelanem prezydenta RP Andrzeja Dudy – rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 16-17

Artur Stelmasiak
Ks. prał. Zbigniew Kras – pomysłodawca konkursu „Niedzieli”: „Na stulecie odzyskania niepodległości – Modlitwa za Ojczyznę”

ARTUR STELMASIAK: – Jako kapelan prezydenta pewnie modli się Ksiądz w intencji Ojczyzny. Czy jest to modlitwa z obowiązku, czy z powołania?

KS. PRAŁ. ZBIGNIEW KRAS: – Jednym z wymiarów kapłańskiego powołania jest modlitwa. Gdybym się nie modlił za Polskę, Polaków i człowieka, który stoi na czele Ojczyzny, to nie wypełniałbym dobrze misji kapelana prezydenta RP. W Pałacu Prezydenckim mogę łączyć powołanie kapłańskie ze służbą dla Rzeczypospolitej. To dla mnie wielki zaszczyt i przede wszystkim wielkie zobowiązanie.

– Czy modli się Ksiądz w intencji prezydenta?

– Tak. Po to tu jestem. Wiem, że moim najważniejszym zadaniem jest modlitwa z prezydentem i za prezydenta.

– Jak to się stało, że zainicjował Ksiądz konkurs na modlitwę za Ojczyznę?

– Jestem w samym sercu Polski, w Warszawie, i jako kapelan pana prezydenta na co dzień śledzę wydarzenia w przestrzeni zarówno państwowej, kościelnej, jak i społecznej. Gdy w zeszłym roku dużo się mówiło o wchodzeniu w rok jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości, pomyślałem, że jako kapelan również muszę dać coś od siebie.

– Księdza „specjalizacją” jest modlitwa i zachęcanie do niej innych...

– Dlatego zadałem sobie pytanie: W jaki sposób ja, jako kapłan, i my, jako polski Kościół, możemy włączyć się w obchody 100-lecia niepodległości? Zauważyłem, że w Kościele ciągle posługujemy się modlitwami za Ojczyznę ks. Piotra Skargi i św. Andrzeja Boboli. Te modlitwy są bardzo piękne i wciąż aktualne, ale brakuje mi tekstów, słów współczesnych, bo przecież rzeczywistość w Polsce się zmienia i ludzie mają inną wrażliwość. Są modlitwy św. Jana Pawła II, które pozostawił podczas swoich pielgrzymek, ale odnoszą się one do konkretnych miejsc i sytuacji. Marzy mi się modlitwa prosta, zrozumiała i codzienna, jak chleb powszedni, którą mogliby odmawiać biskup, kapłan, ale też każdy wierzący człowiek, który wie, że pomyślność jego Ojczyzny jest w rękach Pana Boga. A przecież modląc się za Ojczyznę, modlimy się także za siebie, swoją rodzinę, najbliższych.

– Napisanych modlitw są tysiące. O jakiej modlitwie myśli kapelan głowy państwa, który przecież jest następcą ks. Piotra Skargi?

– Z porównaniem do ks. Skargi to Pan przesadził. Dziś nie mamy króla i czasy się zmieniły. Inna była rola królewskiego kaznodziei, a inna jest kapelana prezydenta w demokratycznym państwie. Wracając do modlitwy za Ojczyznę, to chciałbym się modlić słowami wiary dzisiejszych Polaków. Mam nadzieję, że rodacy napiszą swoją krótką modlitwę, z którą będą się potem utożsamiać inni wierzący. Powinna być dosyć krótka – mieścić się na niewielkiej karteczce, którą moglibyśmy mieć zawsze przy sobie. Może z czasem tak nam się utrwali w pamięci jak modlitwa „Ojcze nasz”. Moim pragnieniem jest, by modlitwa w intencji Ojczyzny była czymś codziennym, powszechnym, normalnym i naturalnym, ale i ważnym, tak jak modlitwa dziecka za rodziców.

– Jeśli dobrze rozumiem, to ma być taki duchowy prezent na jubileusz naszej Ojczyzny?

– Przecież gdy sięgniemy do wydarzeń sprzed 100 lat, zobaczymy, że nie były to czasy błogiego spokoju. Zmagaliśmy się z różnymi problemami, toczyliśmy walkę o ratowanie młodej niepodległości, włożyliśmy wiele wysiłku w umacnianie naszego państwa. Niektóre bolączki naszej państwowości nadal są aktualne, inne wyrastają przed nami dzisiaj. Wobec nich człowiek wierzący, któremu zależy na losach Ojczyzny, powinien stawać ze swoim duchowym orężem, którym jest modlitwa.

– A jakie są Księdza motywy i oczekiwania? Skąd pomysł na zorganizowanie konkursu we współpracy z „Niedzielą”?

– Wiedziałem, że sam nie spopularyzuję swojego pomysłu, by mógł on dotrzeć do większości Polaków. W tej intencji wybrałem się na Jasną Górę, a później zszedłem ze świętego wzgórza i nieśmiało zapukałem do redakcji „Niedzieli” z pytaniem, czy moja inicjatywa jest warta uwagi, czy się spodoba.

– Z takim pomysłem Ksiądz jako kapelan prezydenta nie mógł lepiej trafić...

– Rzeczywiście, zostałem bardzo ciepło przyjęty i wysłuchany przez szefostwo redakcji „Niedzieli”, która przyszła mi z pomocą w rozpropagowaniu konkursu modlitwy za Ojczyznę. Teraz jest to już nasze wspólne dzieło, któremu patronuje prezydent RP Andrzej Duda.

– Wiele się mówi o budowaniu nowoczesnego państwa. Z przekorą zapytam: Czy w XXI wieku nowoczesna Polska potrzebuje modlitwy?

– Bez względu na to, który mamy wiek – XX, XXI czy XXII, Polska potrzebuje i zawsze będzie potrzebowała modlitwy. Często nie doceniamy wartości i mocy modlitwy, ale wystarczy sięgnąć do Ewangelii, w której Chrystus wprost uczy nas modlitwy, zachęca do niej i daje przykłady tego, że wiara i modlitwa, albo modlitwa pełna wiary, mogą przysłowiowe góry przenosić.

– Ale przecież dziś gospodarka pięknie się rozwija, a bezpieczeństwo gwarantuje nam NATO. Może jest tak dobrze, że nie musimy niepokoić Pana Boga... Dlaczego Ksiądz uważa, że Polska potrzebuje modlitwy?

– Wiele mamy przykładów z 1050-letniej historii Polski, kiedy to modlitwa uratowała naszą Ojczyznę. Dziś może mamy inne zagrożenia. Historia nigdy się nie powtarza w taki sam sposób, jednak uczy nas, że nie można polegać tylko na naszych, ludzkich siłach, lecz należy oprzeć się na Panu Bogu i Jemu zawierzyć naszą przyszłość. Każdy człowiek wierzący modli się w swojej intencji i za swoją rodzinę. Ojczyzna jest taką dużą rodziną rodzin, która również wymaga modlitewnej opieki, by wyprosić błogosławieństwo Boże i wsparcie.

– Czy modlitwa to wsparcie załatwi?

– Musimy pamiętać, że modlitwa jest tylko instrumentem, a nie celem samym w sobie. Nie modlimy się dla samej modlitwy, ale nawiązujemy kontakt z Bogiem, by coś Mu powiedzieć i zarazem słuchać Tego, który jest Mądrością. W modlitwie proszę, błagam, a czasem nawet żądam, spieram się, ale przede wszystkim zawierzam, oddaję się w ręce Tego, który wszystko może i który wie najlepiej, czego potrzeba jego dzieciom. Modlitwa służy też temu, by Panu Bogu zawierzyć Ojczyznę, by On przez mądrych i odpowiedzialnych ludzi poprowadził także naszą Polskę.

– Jak Ksiądz sobie wyobraża modlitwę na 100-lecie niepodległości Polski?

– Winna mieć dwa wymiary. Po pierwsze – dziękczynny, a po drugie – błagalny. Chciałbym, aby w konkursie na modlitwę za Ojczyznę były uwzględnione te dwa wymiary – dziękczynienie za nasz byt niepodległy oraz zawierzenie, by Pan Bóg opiekował się Polską w przyszłości. Jestem głęboko przekonany, że Polska potrzebuje modlitwy każdego Polaka i każdej polskiej rodziny. Mam nadzieję, że w ramach konkursu zostaną nadesłane piękne modlitwy, które będzie można publikować na łamach „Niedzieli”, a w przyszłości może uda się wydać publikację, czyli taki jubileuszowy modlitewnik Polaków za Polskę.

– Gdy piszę o naszej historii, to widzę, że wiara Polaków nas impregnowała i chroniła przed atakami nieprzyjaciół. Dlatego największe nieszczęścia w historii przytrafiały się wtedy, gdy słabość państwa zbiegała się w czasie ze słabością wiary. Druga połowa XVIII wieku jest przykładem, gdy kryzys królestwa i Kościoła doprowadził do upadku. Odrodzenie wiary w XIX wieku dało nam natomiast siłę, by przetrwać lata niewoli.

– Dlatego trzeba się modlić nie po upadku, ale wcześniej, aby się przed nim uchronić. Mam nadzieję, że Polacy potrafią wyciągać wnioski.

– Nawet w tych ostatnich 100 latach można się doszukać wpływu modlitwy na historię Polski. W 1920 r. zorganizowano wielką modlitewną akcję w intencji obrony Ojczyzny przed bolszewikami i zwyciężyliśmy. Mam wrażenie, że w 1939 r. tego modlitewnego poruszenia zabrakło i wszyscy wiemy, jak to się dla nas skończyło. Ksiądz zachęca do codziennej modlitwy, czyli takiej „opatrznościowej prewencji”. Czy dobrze to rozumiem?

– Często padamy na kolana i składamy ręce do modlitwy, ale dopiero wtedy, gdy jest źle. Ja zadaję pytanie: Po co dążyć do takiego momentu w historii, w którym staniemy nad przepaścią? Zwycięstwo w 1920 r. było poprzedzone modlitwą, ale też modlitwa narodu towarzyszyła walczącym na froncie. W 1939 r. byliśmy w dużej mierze zaskoczeni, modlitwy było mało, armia słaba, wróg z Zachodu i ze Wschodu równocześnie zaatakował naszą stosunkowo młodą i dopiero odradzającą się państwowość. Źródłem odrodzenia ducha, siły do powstania i walki o Polskę naszych ojców były: Bóg, wiara i modlitwa. Dziś o wiele lepiej zawierzać Panu Bogu losy naszej Ojczyzny podczas modlitwy każdego dnia – bez względu na to, czy jest dobrze, czy źle. Codziennie potrzeba nam sił fizycznych i duchowych. Na koniec odwołam się do św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego słowa zachowały się w mojej pamięci: Napoleon powiedział, że aby wygrać wojnę, potrzeba trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. By zdobyć niebo, świętość, potrzeba też trzech rzeczy – modlitwy, modlitwy, modlitwy. Od jakości modlitwy zależy wszystko. Ja jestem przekonany – i chciałbym wszystkich do tego przekonać – że dla pomyślności naszej Ojczyzny potrzeba modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy! Dlatego zachęcam do udziału w konkursie i do modlitwy jako takiej.

Przeczytaj także: Nasza modlitwa za Ojczyznę - KONKURS
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Ks. prof. Chrostowski: poprzez kanały rządowe i kościelne uniemożliwia się beatyfikację kard. Wyszyńskiego

2018-05-25 17:43

dg / Warszawa (KAI)

Sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś – powiedział dziś w Warszawie ks. prof. Waldemar Chrostowski. Teolog dodał, że jest to "jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze" oraz, że "poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło". na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego odbyła się ogólnopolska konferencja naukowej "Prymas Wyszyński a Niepodległa. Naród - patriotyzm - prawda" zorganizowana przez uczelnię i Instytut Pamięci Narodowej.

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego
Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński w Komańczy w 1956 r.

Ks. prof. Waldemar Chrostowski zabrał głos w dyskusji po wygłoszeniu przez Romana Graczyka z IPN referatu "Spór kard. Wyszyńskiego ze środowiskiem Tygodnika Powszechnego o polską tradycję narodową".

Przytaczamy wypowiedź ks. Chrostowskiego:

"40 lat temu rozpocząłem studia w Rzymie. Wtedy sprawa tzw. Memoriału była w Rzymie wciąż jeszcze bardzo bolesna i głośna. W 1963 r. kilka miesięcy po rozpoczęciu II Soboru Watykańskiego, Zenon Kliszko utworzył w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych specjalny zespół do zajęcia się sprawami Vaticanum II. Do niego włączył duchownych współpracujących z bezpieką i innych chętnych. Razem ‘wysmarowali’ tekst zaadresowany do ojców soboru – memoriał o niektórych aspektach kultu maryjnego w Polsce. Przetłumaczyli na 3 języki, rozdali ojcom soborowym. Wydrukowali również ulotki rozdawane w najważniejszych stolicach Europy. To wszystko było wymierzone w kardynała Wyszyńskiego.

Udział środowiska Tygodnika Powszechnego w tym procederze był, mówiąc delikatnie, niemały. Myślę, że tego rodzaju wystąpień da się naliczyć dużo więcej. Nie tylko wtedy, kiedy Ksiądz Prymas żył i bardzo dotkliwie to przeżywał, ale także po jego śmierci. Wtedy odbyła się dyskusja zapisana na łamach Tygodnika Powszechnego – Bortnowska, Grabska, Wilkanowicz i inni – która, mówiąc łagodnie, była mało wybredna pod adresem nieżyjącego prymasa. Wilkanowicz tam między innymi pisał, że teraz czeka nas etap trudnego oczyszczania chrześcijaństwa z pogańskich naleciałości. Te „pogańskie naleciałości” były przypisywane kard. Wyszyńskiemu.

Ten sprzeciw wobec kard. Wyszyńskiego, bardzo często niewidoczny na zewnątrz, ukryty w postaci intryg, oszczerstw, donosów, trwa do dziś. To jeden z powodów, dla których proces beatyfikacyjny prymasa Polski się wlecze. Bo gdy dochodzi już do jakiegoś 'światła w tunelu', to poprzez rozmaite kanały – rządowe, kościelne – robi się wszystko, by do beatyfikacji Wyszyńskiego nie doszło.

Apeluję, by pracownicy IPN i UKSW w tych sprawach nie mówili półsłówkami, tylko ukazywali prawdę taką, jaka ona jest. By Prymas Tysiąclecia nie był ofiarą uwikłań, uwarunkowań, które po prostu są niemoralne".

Poproszony przez KAI o rozwinięcie wypowiedzi, ks. Chrostowski powiedział:

"Ksiądz prymas nie miał samych zwolenników za swojego życia, nie miał ich bezpośrednio po swojej śmierci, zawsze byli ci, którzy mu się przeciwstawiali. Właściwie przeciwstawiali się nie tylko jego wizji Kościoła, teraźniejszości i przyszłości, ale mieli swoją własną politykę, wizję miejsca Kościoła we współczesnym świecie i stawiali bardziej na tzw. demokrację, cokolwiek miałoby to dla nich oznaczać, niż na twórczą rolę Kościoła. To się nie skończyło, to trwało bardzo długo i trwa nadal. Rozmaite odpryski tej postawy czasami bardzo dotkliwie docierają do różnych środowisk, docierają również do Rzymu, nie ułatwiając starań drogi do beatyfikacji kard. Wyszyńskiego. Jeżeli chodzi o wskazanie tych ludzi, myślę że byłoby dobrze, gdyby się sami ujawniali, to będzie i dla nich zdrowsze, bo będzie okazją do rachunku sumienia".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Stuletnie okno nadziei w Fatimie” – nowa książka bp. Deca

2018-05-27 11:50

Ks. Daniel Marcinkiewicz

„Stuletnie okno nadziei w Fatimie” – to tytuł najnowszej książki bp. Ignacego Deca, biskupa świdnickiego. Książka jest zbiorem relacji trzech pielgrzymek, które autor odbył wraz z kapłanami i wiernymi diecezji świdnickiej i archidiecezji wrocławskiej do sanktuarium Matki Bożej w Fatimie w latach 2011 – 2017. Publikacja zawiera przebieg dnia pielgrzymkowego, wygłoszone homilie i bogatą galerię zdjęć.

ks. Daniel Marcinkiewicz

„W tym cudownym miejscu uświadamiamy sobie, że możemy Matce Bożej dziękować za wiele darów. Każdy może spojrzeć na drogę życia, którą przebył, pozbierać wszystkie trudne wydarzenia i uświadomić sobie, jak wiele otrzymał Bożego wsparcia i jakiej opieki Matki Bożej doświadczył. Ale nasze życie jeszcze się nie kończy, jeszcze trwa, dlatego chcemy Matce Bożej zostawić prośby, gdyż nie wiemy, co jeszcze nas czeka. Chcemy na tym świętym miejscu w Fatimie niejako na nowo, z nowym zapałem, nową miłością przyjąć orędzie fatimskie, które dziś zachowuje swoją aktualność” – czytamy w książce „Stuletnie okno nadziei w Fatimie”.

Autor zauważa, że to przesłanie pozostaje ważne także na jutro Kościoła i świata. „Jest to nade wszystko wezwanie do nawrócenia. Wiemy, że wielu ludzi dzisiaj odwraca się od Boga, lekceważy Boże objawienie, Bożą wolę, Boże prawo (…). Dlatego warto podkreślić, że orędzie fatimskie pozostaje bardzo aktualne”.

Książka opowiada nie tylko o osobistych przeżyciach pielgrzymów, ale ukazuje również historyczne tło objawień Matki Bożej trzem pastuszkom: Hiacyncie, Łucji i Franciszkowi, które poprzez swój dziecięcy entuzjazm rozsławiły przesłanie z Fatimy na cały świat.

Warto wspomnieć, że podczas pierwszej diecezjalnej pielgrzymki do Fatimy, która miała miejsce w dniach 10-13 października 2014 r. W niedzielę 12 października 2014 r., na zakończenie uroczystej Mszy św. sprawowanej przed bazyliką na placu fatimskim, ksiądz Rektor Sanktuarium poświęcił figurę Matki Bożej Fatimskiej, która została przywieziona do diecezji, a która już 18 października 2014 r. wyruszyła na trasę trzyletniej peregrynacji. W każdym tygodniu Maryja w swym fatimskim znaku odwiedzała dwie parafie. W każdej parafii w obecności figury Pani Fatimskiej głoszone były rekolekcje maryjne, podczas których przybliżane było wiernym orędzie Matki Bożej Fatimskiej z Jej sześciu objawień, od 13 maja do 13 października 1917 r. w Fatimie.

Trzyletnia peregrynacja figury Matki Bożej Fatimskiej w diecezji świdnickiej miała za zadanie przygotowanie wspólnoty diecezjalnej do świętowania stulecia objawień Matki Bożej w Fatimie, przypadającego w roku 2017. W ten sposób diecezja świdnicka włączyła się także w trwającą w Kościele Nowennę przygotowującą wspólnotę całego Kościoła do świętowania tego jubileuszu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem